SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y





 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 34, ... 35, 36, 37,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 06.11.2017
Javier
23:09:16 Javier -To mój. Oni go nie wynajmują tylko przechowują.
Javier
23:11:33 Javier wyprowadził motor i wsiadł na niego. Spojrzał w niebo, które zaczynało się rozjaśniać. Na wschodzie było już w zasadzie całkiem jasne. Było nieprzyzwoicie wcześnie, ale już ludzie chodzili po ulicy, po budynkach. Był większy ruch niż w południe. Może mieć to jakiś związek z klimatem i faktem, że w południe temperatura potrafi dobić do 40 stopni w cieniu.
Essy
23:25:47 Essy zastanawiała się jak wyjść z tej wpadki. - I dobrze, pasuje do ciebie - rzekła. Nie wsiadała jeszcze. Po chwili Javier mógł usłyszeć odgłos pstrykanego zdjęcia, a gdy zwrócił głowę w stronę źródła dźwięku, dojrzał złotooką z komórką przed sobą.
Javier
23:32:03 Javier -Naprawdę?- ramiona mu opadły -Sobie wymyśliła...
Javier
23:32:41 Javier -Pokaż.- wyciągnął rękę.
Essy
23:37:47 Essy podeszła do niego i obróciła telefon, tak by mógł dojrzeć ekran, a na nim samego siebie, zamyślonego i wpatrzonego w niebo w towarzystwie lśniącego motocyklu. - Ładnie wyszło - stwierdziła, zagapiwszy się w zdjęcie.
Essy
23:38:18 Essy stanęła obok, by też widzieć ekran.
Javier
23:39:46 Javier -To prawda, ładnie wyszło.- nagle złapał telefon Essy i zaczął coś klikać.
Essy
23:46:49 Essy dość łatwo dała się okraść. - Co robisz? - zapytała ciekawie, próbując również samej się przekonać.
Javier
23:49:39 Javier zwinął się tak, by ciałem przesłaniać ekranik i klikał dalej.
Essy
23:54:29 Essy oparła rękę na biodrze, przekrzywiając je przez ugięcie jednej nogi. - Tylko nie mów, że się zakochałeś - zażartowała.
Data 07.11.2017
Javier
00:18:08 Javier -Może trochę...- wyciągnął rękę do Essy.
Essy
00:26:22 Essy zrobiła swoją słodko-zdumioną minkę, mrugając parę razy. Delikatnie ujęła dłoń Javiera.
Javier
00:27:22 Javier gwałtownie ją do siebie przyciągnął, objął i strzelił im selfie nim jeszcze zdążyła ogarnąć co się dzieje.
Javi
00:28:27 Javi zerknął na efekt -O, to też ładnie wyszło.- pokazał Essy. Faktycznie. aparat dobrze wytłumił poruszenia, więc zdjęcie było ostre. er uśmiechał się jak normalnie do zdjęcia, ale Essy...
Essy
00:49:45 Essy zbyt późno obejrzała się na aparat, na zdjęciu więc patrzyła się wprost na białowłosego, jednak głowę miała lekko spuszczoną jakby dopiero co uniosła wzrok. Wcześniej pewnie patrzyła na ich ręce. Wydawało się, że się uśmiecha, jednak jak spojrzało się na jej usta, to kąciki nie były uniesione. Jednak całość sprawiała takie wrażenie. Naprawdę dziwne. Ogólnie w tym zdjęciu było coś dziwnie nieprzyzwoitego. Nikogo nie powinno się przyłapywać na takim spojrzeniu, a już na pewno go nie fotografować. Było zbyt intymne. Za dużo zdradzało.
Javier
00:52:16 Javier -Muszę to mieć na swoim telefonie.- stwierdził. Puknął kilka razy i pod numer Awesome Ass została wysłana grafika.
Essy
19:12:07 Essy - Nawet nie patrzę w obiektyw... - mruknęła. Wyciągnęła rękę, czekając aż w końcu odzyska swoją własność.
Javier
19:12:14 Javier - Nie musisz. Ja na tamtym też nie patrzę w obiektyw. - oddał Essy telefon.
Javier
19:12:47 Javier -Zresztą moim zdaniem ładnie wyszłaś.- upewnił się, że dostał wiadomość z grafiką i odłożył swój telefon do kieszeni.
Essy
20:17:09 Essy osobiście uważała, że wyszła jak jakaś pieprzona fanka przy swoim idolu, ale wolała zostawić ten temat. Również schowała komórkę. - Niech ci będzie... Gdzie się przejedziemy?
Javier
20:19:18 Javier - Jak wolisz. Ja jestem trochę zmęczony, wróciłbym i odespał trochę. Jednak jeśli chcesz jeszcze gdzieś pójść...
Essy
20:26:29 Essy zastanawiała się chwilkę. - Jedźmy inną trasą. To i tak trochę daleko, więc zaliczę - uśmiechnęła się.
Javier
20:42:13 Javier nie zrozumiał - Zaliczysz?
Essy
20:49:13 Essy - No... Przejażdżkę.
Javi
20:54:50 Javi pokiwał głową -W takim razie zapraszam. Pojedziemy wokół areny, a potem bardziej na zachód. Wracać będziemy wzdłuż rzeki.- zaproponował, klepiąc miejsce za sobą.
Essy
21:08:12 Essy - Dobrze, śpioszku - rzekła, usadawiając się za nim i uśmiechając się do siebie. Przypomniało jej się jak przy ich pierwszym spotkaniu też spieszyło mu się do łóżka. Znaczy, do spania.
Javier
21:32:05 Javier wystartował najpierw powoli, a potem zaczął przyśpieszać. Szarpnął kilka razy kierownicą, by wymusić na Essy złapanie się go. Raz, że tak było bezpieczniej i dwa, no... przytulała się do niego :3 . Po kilku skrętach zwolnił nieco. Na tyle, by było widać mijane budynki. Miasto się budziło. W niektórych wnękach, często na piętrze mogła zobaczyć rozstawiające się stoły z różnym dobrem. Nie umiała go zidentyfikować, często były to części różnych maszyn lub już gotowe mechanizmy, rzadziej jakieś jedzenie lub woda.
Essy
21:47:44 Essy złapała się koszulki Javiera, zaskoczona. Po chwili przysunęła się bliżej, obejmując go. Brodę oparła w pobliżu jego ramienia. - Co tak nerwowo? - wymruczała. Później jednak przytuliła policzek do jego pleców, obserwując mijane stragany.
Javier
21:55:08 Javier nie odpowiedział. Prowadził. Czasem mijali inne pojazdy, czasem budynki różniące się od pozostałych, a nawet... szklarnię. Cholerną szklarnię z przygotowanym zaciąganym dachem i dziesiątką straży wokół. Jedzenie było na tyle w cenie, że niebezpiecznie było zostawiać coś takiego bez opieki. Javi ponownie zaczął przyśpieszać. Przejechali też koło innego miejsca, ale Sortres szybko skręcił gdzie indziej. Znał ten przygnębiający widok zamkniętej dzielnicy. Domy wzdłuż granicy rozebrany do gołej ziemi, by postawić z nich mur oddzielający jedno z dawnych siedlisk epidemii, w których wciąż można się było zarazić.
Wprawdzie
21:56:00 Wprawdzie trzeba było być nieostrożnym, ale dla bezpieczeństwa woleli oddzielić to miejsce. Essy zobaczyła jedynie fragment muru.
Essy
22:01:46 Essy nie zdziwiła nagła zmiana trasy, przecież przez mur nie przejadą. - Co tam jest? - zapytała w sumie bez większej ciekawości, nie spodziewając się odpowiedzi typu czyjaś posiadłość.
Javier
22:07:00 Javier -Miejsce, gdzie nie można chodzić.- odpowiedział wymijająco nim skręcił ponownie. Teraz budynki zaczęły się zagęszczać. O zbliżaniu się do rzeki świadczył charakterystyczny zapach. W pewnym momencie wyjechali na pozostałości jakiejś... promenady? W każdym razie była to całkiem szeroka uliczka, wzdłuż której ustawione było kilka portów podobnych do tego, z którego płynęli do Oriximiny. Pojechał wzdłuż rzeki w stronę miasta.
Narracja
22:07:21 img Trzeba przyznać, że jeśli nie liczyć zapachu, to nad rzeką było nawet ładnie. Kolor wody nie napawał optymizmem, jednak tworzył ciekawe opalizujące wieloma kolorami kształty na powierzchni. Słońce już wzeszło, nastawał ranek.
Narracja
22:26:53 img Javier mógł poczuć jak Essy przekręca głowę, słysząc jego odpowiedź, jednak nie dopytywała. Czuła, że nie warto.
Essy
22:28:36 Essy zmarszczyła nosek, czując przykry zapach, jednak widoki zdecydowanie wynagradzały tę małą niedogodność. Niemal westchnęła. - Kto by się spodziewał, że coś tak strasznego może być zarazem tak piękne.
Essy
22:30:37 Essy - Może świat nie potrafi żyć bez piękna i tworzy je, nawet tutaj. Albo to ludzie tak za nim stęsknieni, odszukują je wokół siebie, niezależnie od okoliczności - ale ją poniosło.
Javier
22:39:48 Javier uśmiechnął się -Artysta z ciebie.
Essy
22:42:26 Essy - W połowie. Druga połowa to złodziejka. A jaka jest twoja tajemnicza połowa?
Javier
22:43:36 Javier -Nie wiem sam. Chyba nie mam. Przed miastem skręcił, by odjechać od rzeki i wrócić już do warsztatu Vołodii.
Essy
23:10:59 Essy zeszła z motory, gładząc siodełko na pożegnanie. - Dobrze się dziś spisałeś.
Javier
23:15:53 Javier również zszedł i oddał pojazd Vołodii. Reszta pracowników chyba spała, w każdym razie warsztat był pusty. -Dzięki -rzucił -Do następnego.
Narracja
23:16:20 img Vołodia machnął ręką. Zaspany wydawał się mniej entuzjastyczny.
Essy
23:25:22 Essy - Wygraliśmy wyścig - musiała się pochwalić. - Po części to wasza zasługa, dobrze się nim zajmujecie.
Data 08.11.2017
Narracja
11:20:28 img Vołodia się uśmiechnął. Wyczyn zważywszy na to, że został że snu wyrwany.
Essy
20:36:50 Essy - Wybacz, że cię obudziliśmy, już uciekamy. Do zobaczenia.
Narracja
20:38:04 img Vołodia -Na razie.- ziewnął i poszedł na górę. Pewnie tam mieli mieszkanie.
Javier
20:38:38 Javier wyszedł, prowadząc ze sobą Essy -I jak?- spytał.
Essy
20:49:03 Essy zastanawiała się, o co pyta. - Dobrze się dzisiaj bawiłam - odparła. - I wczoraj też - weekend z Javim zdawał się być cudownym lekarstwem na... Chyba wszystko. W szczególności na zmartwienia.
Javier
20:49:36 Javier objął Essy -Cieszę się. Może byś została? Tak wiesz, na dłużej?
Essy
20:57:00 Essy znów poczuła jak jej serce przyspiesza. No ładnie. - Z jednym zestawem ciuchów? Nie ma szans - zaśmiała się.
Javier
20:57:26 Javier -No to skoczysz jutro po jakieś. Albo dzisiaj, jak wolisz.
Essy
21:18:05 Essy - Jutro pójdę do siebie po torbę. Szykuj miejsce na półkach - naprawdę ma się do niego wprowadzić?
Javier
21:19:33 Javier uśmiechnął się jeszcze szerzej -Doskonale.- byli akurat w jednym z tuneli, gdy nagle ją złapał w talii, uniósł i obrócił się z nią. Bardzo go ucieszyła ta wiadomość.
Essy
21:52:06 Essy zaśmiała się wesoło, obejmując jego szyję. Targały nią uczucia nie do opisania. Czuła się jak naćpana. Czym? Chyba szczęściem. Nie była pewna. Myślała, że zapomniała już jak ono smakuje. Gdy ją postawił, patrzyła na niego błyszczącymi radośnie oczyma. - Wiesz w ogóle na co się piszesz?
Javier
21:52:52 Javier -A muszę wszystko wiedzieć?- mrugnął.
Essy
23:27:39 Essy uśmiechnęła się, krótko. Faktycznie, wszystkiego nie musiał, ale nie wiedział... Właściwie to bardzo mało wiedział. - Na razie mogę ci zdradzić jedną, małą tajemnicę.
Javier
23:27:53 Javier -Tu? Czy w domu?
Essy
23:48:41 Essy - Nie zamierzałam cię trzymać w niepewności, ale skoro tak się prosisz... - minęła go z uśmiechem, ruszając w dalszą drogę powrotną.
Narracja
23:50:41 img Nikt im w drodze nie przeszkodził. Byli jednymi z wielu ludzi idących w swoją stronę. Javier trochę wcześniej wszedł na poziom dachów niż zwykle. Nie musieli już przechodzić nad żadną ulicą poszli wzdłuż długiego rzędu budynków, by znaleźć się na odpowiednim. Tym razem schodzili na odpowiednie piętro zamiast wchodzić.
Javier
23:52:15 Javier z początku asekurował Essy, ale przekonał się, że kobieta radzi sobie, więc mógł odetchnąć i przyśpieszyć nieco. Już na miejscu, po zamknięciu drzwi nalał im obu po szklance wody i przyprawił jakimiś pastylkami musującymi. To podał Essy i zaprosił, by usiadła na kanapie obok niego. -Zatem... co chciałaś mi powiedzieć?
Data 09.11.2017
Essy
00:35:00 Essy przyjęła szklankę, którą następnie zaczęła kręcić, bawiąc się płynem w środku. - Tyle tego... - cholera, ale to głupio zabrzmiało. Jakby specjalnie robiła z siebie wielce tajemniczą osobę. - Nie nazywam się Esthera Golden - rzekła w końcu.
Javier
00:37:50 Javier - Tak miałaś w opisie, który mi przysłali. Tak cię za pierwszym razem nazwałem.
Essy
00:44:35 Essy - Tak... Tak się przedstawiłam Cleo, bo raczej trudno byłoby komukolwiek uwierzyć, że można nie mieć nazwiska, a Essy to wcale nie zdrobnienie. To dlatego nikt nie mógł znaleźć mnie w żadnej bazie - nie patrzyła na Javiera cały czas, ale zerkała czasem i w tych krótkich chwilach wyłapywała jego reakcje.
Javier
00:45:56 Javier zmrużył oczy, ale nie wyglądał na złego. Raczej na zaintrygowanego. Wyraźnie czekał żeby kontynuowała. Nie chciał jej przerywać.
Essy
01:00:07 Essy - Wspominałam ci, że wychowałam się na ulicy. Nigdy nie poznałam swoich rodziców. Nie miałam też żadnych dokumentów. Prawie jakbym nie istniała.
Javier
01:00:36 Javier - Byłaś sierotą... W mieście...
Javier
01:01:36 Javier przesunął się do Essy- Ale istniałaś. Ktoś się tobą zajął?
Essy
01:13:47 Essy - Z początku miałam tylko przyjaciół, Gildę, Edwarda i Asthera, później w większości nasze drogi się rozeszły. Jedynie ja i Asther trafiliśmy do swego rodzaju mafii. Tam poznałam Roche'a, który nauczył mnie sztuki złodziejskiej i Saszeńkę, która... Też mnie sporo nauczyła - była zaskoczona z jaką łatwością jej się to opowiadało. Jakby od dawien dawna miała gotowy w głowie poemat o swoim życiu i jedynie czekała, aż ktoś w końcu zechce jej wysłuchać.
Javier
01:22:28 Javier słuchał z zainteresowaniem - Ćwiczyłaś to wcześniej? - uśmiechnął się, ale nie kpiąco. Wierzył jej? Może... - No chodź... - mruknął i przyciągnął ją do siebie. - Pewnie ich nie poznam, ale i tak musieli być spoko, skoro o nich wspomniałeś. Musieli być godni zapamiętania. - sam wyczuł, że znajomość z nimi nie skończyła się happy endem, więc nie pytał.
Essy
01:31:20 Essy wtuliła się w niego. - Nie miałam jak. Nikomu wcześniej o tym nie mówiłam... Tak, byli cudowni, jednak nie podobało mi się to, co robili. Co ja sama robiłam, dlatego uciekłam. I wtedy zostałam artystką. Zamiast czaić się w mroku na mieszki przechodniów, występowałam na rynku w samo południe. Niezła ironia, co?
Javier
01:34:11 Javier - Mhm. - zgodził się. Postanowił nie pytać. To był miły moment. Głupio było go psuć pytaniami o rynek i zezwolenie na występy publiczne. Gładził ramię i plecy Essy. - Świat lubi ironię.
Essy
20:49:22 Essy musiała ominąć fragmenty z Soulem, a potem była już karczma... - Dużo podróżowałam, w zasadzie nigdzie nie zagrzewałam miejsca na dłużej - rozejrzała się po mieszkaniu. - To będzie dla mnie coś nowego.
Javier
20:49:39 Javier - Miejsce, do którego można wracać to skarb. -uśmiechnął się do Essy- Dobrze mieć swoje własne Shire.
Essy
20:50:11 Essy nie spotkała się wcześniej z tym określeniem, ale znaczenie wydawało się zbyt oczywiste, by o to pytać. Uśmiechnęła się się również. - Chyba nie będziemy znów spać na kanapie.
Javier
20:50:24 Javier - Faktycznie, wygodniej będzie tam. - wskazał łóżko. Pociągnął dekolt swojej koszulki, by powąchać czy nie nosił jej zbyt wiele razy. Najwidoczniej tak - Będzie Ci przeszkadzać, że będę bez tego? - spytał, wskazując koszulkę.
Essy
20:50:39 Essy - Nie, pod warunkiem, że nie będziesz mieć nic przeciwko mojemu ściągnięciu spodni - odparła.
Javier
20:50:50 Javier wzruszył ramionami - Nie przeszkadza mi to. - wstał i zdjął swoją koszulę. Rzucił tam gdzie siedział i poszedł się opłukać po całym dniu.
Essy
20:51:06 Essy sciagneła spodnie, zostając w czarnych majtkach i czarnej bluzce na ramiączkach. Wbila się pod kołdrę, nie mogąc zmyć uśmiechu z twarzy. Nawet przyciskanie ust do poduszki nie pomogło. Chciało jej się śmiać, piszczec, sama nie wiedziala co jeszcze. Żyć i cieszyć się tym.
Javier
20:51:45 Javier po chwili wrócił. Sam też przez jakiś czas walczył z uśmiechem, ale Essy z twarzą wbitą w poduszkę tego nie widziała. Wysunął się obok niej pod koc - Wygodnie? - upewnił się jeszcze.
Essy
20:52:03 Essy - Mogłoby być lepiej - przyznała, zerkajac na niego znacząco.
Javier
20:52:19 Javier - A w jaki sposób? - rżnął głupa. - Coś do picia na sen? Powinienem coś znaleźć.
Essy
20:52:32 Essy - O, a co proponujesz? - zapytała z uśmieszkiem, używając jego własnej broni. Jak się nie wywinie, to będzie musiał wstawać.
Javier
20:52:45 Javier - W sumie to głównie wodę. Wypiłaś mi cały zapas alkoholu jaki miałem...
Essy
20:53:04 Essy - Skoro jedna dziewczyna dała radę, to znaczy że mizerne były te zapasy - zaśmiała się. W końcu przysunęła się do białowłosego. - Nie wody potrzebuję - szepnęła.
Javier
20:53:24 Javier - Ach tak? - spojrzał na nią- A czego? - doskonale wiedział, o co jej chodzi, ale z jakiegoś powodu chciał by to powiedziała.
Essy
21:03:47 Essy - Jesteś okropny - stwierdziła, jednak złamała się. - Przytulenia - rzekła cichutko.
Javier
21:07:22 Javier objął Essy jedną ręką pod łopatki, a potem przekręcił się, by leżeć na boku przodem do niej i objąć jeszcze drugą, w pasie.
Javier
21:07:37 Javier przycisnął Essy do siebie -Tak lepiej?
Essy
21:20:23 Essy - Cudownie - uśmiechnęła się leciutko.
Javier
21:21:29 Javier -Cieszę się.-pogłaskał Essy. Tym razem to on zasnął pierwszy. Można powiedzieć, że całkiem szybko poszło.
Essy
21:36:56 Essy już po chwili słyszała głośny i spokojny oddech Javiera. Niemalże nie poruszała się, by go nie obudzić. Przyszło jej do głowy, że tak mogłoby być już na zawsze... Wtem jednak inna myśl uderzyła ją boleśnie. Przecież jej "na zawsze" będzie wyjątkowo krótkie. Chyba po raz pierwszy naprawdę zdała sobie sprawę, co takiego zrobiła. Zacisnęła mocno usta. Zrozumienie zamieniło się w łzę, jedną jedyną, która spłynęła nieśmiało po policzku.
Javier
21:41:20 Javier nie zdawał sobie sprawy z przemyśleń Essy. Spał przecież, nie miał jak widzieć tej jednej łzy. Przez sen nachylił się lekko do złotookiej i pogładził jej plecy.
Essy
21:53:02 Essy uspokoił ten gest. Odetchnęła cicho i zamknęła oczy, próbując zasnąć.
Narracja
22:11:15 img Gdy Essy obudziła się po południu, była sama. Na stoliczku nocnym stał talerz zakryty miską, a pod nią były jakieś ciastka, wyglądały na owsiane. Obok stała butelka z sokiem, przytrzymująca karteczkę. "Miałem wezwanie. Nie czekaj, tylko idź się szykuj. Spotkamy się jak wrócisz :) ".
Essy
22:38:37 Essy jeszcze nie otwierając oczu, wyciągnęła rękę, sunąc po pościeli, jednak nie natrafiła na opór. Uniosła powieki. - Javi...? - wzrok przebiegł szybko po pokoju. Obróciła się na plecy, przecierając oczy. Po chwili wstała. Zamierzała sprawdzić, czy jest w łazience, jednak wtem zauważyła niespodziankę na stole. Przeczytała karteczkę. Podniosła ją i przeczytała jeszcze raz. A miał mieć wolne... Zawróciła, by włożyć spodnie i wziąć komórkę. Odszukała numer Javiera.
Narracja
22:39:48 img SMS od Essy (czy jakkolwiek jest nazwana w telefonie): Powodzenia. Nie każ mi na siebie czekać.
Essy
22:44:41 Essy w końcu zajrzała pod miskę. Uwolniła skryty do tej pory zapach ciasteczek, który po chwili uderzył w jej nozdrza. Choć nie miała za bardzo ochoty na jedzenie, pomyślała że wypada chociaż spróbować. No a jak jej zasmakowało, to już poszło. Karteczkę od Javiego schowała do kieszeni. Zaczęła się pomału zbierać, pamiętając o zabraniu plecaka. Następnym razem to nie wodę w nim przyniesie.
Data 11.11.2017
Essy
00:03:13 Essy posprzątała po sobie, a wychodząc uważnie zamknęła drzwi. Co chwila zerkała też na komórkę, choć mówiła sobie, że skoro jest zajęty to nie odpisze jej od razu. Udała się w znaną drogę do portalu, który przekroczyła, wracając... Do domu?
Narracja
00:03:51 img __________________________THE END__________________________________
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 34, ... 35, 36, 37,   Następna