SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 43, 44, 45, ... 47, 48, 49,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 26.12.2017
Narracja
22:50:16 img Drzwi otworzyły się, a do środka wszedł David. Jeszcze nie widział Rozalii. - To była chora zagadka! - skomentował w przestrzeń, rozglądając się drapieżnym spojrzeniem. Gdy jego niebieskie oczy natrafiły na siedzącą Rozalię, zastygł.
Narracja
22:51:40 img Złotooka położyła rękę na ramieniu mężczyzny. - To wszystko wytwór twojego umysłu. Pamiętasz jak wygląda Patriel? A teraz spójrz tutaj, w lustro - podniosła małe zwierciadełko ze stoliczka obok.
Luna
22:51:56 Luna 'Ból i ośmieszenie. To moja droga. Zranił ciebie mój brak zaufania...Ale czy ty mi kiedyś ufałeś?'
Rozalia
22:52:01 Rozalia zerwała się i podbiegła do Davida. - Chodź- powiedziała łapiąc go za dłoń i wybiegła z nim przez drzwi, z których on wszedł.
Patriel
22:52:41 Patriel chwycił lusterko w drżącą dłoń. Drugą zapierał się tak by nie upaść. Przejrzał się.
Eliza
22:53:53 Eliza wróciła na tą stronę, z której startowała -Nic z tego!- krzyknęła -Po drugiej stronie to samo! Pójdę na tył sprawdzić!- jak powiedziała, tak zrobiła. Próbowała jakoś się zsunąć na tył wagonu.
Perceval
22:54:16 Perceval poklepał miejsce obok siebie, by Luna usiadła. - Mścisz się. Na wszystkich wokół. Ci, co są najbliżej mają największego pecha. A są blisko, bo chcą ci pomóc, Luno.
Narracja
22:55:10 img Eliza musiała uważać. Było bardzo ślisko. Najtrudniej było przejść pomiędzy wagonami. Zejść z jednego i wejść na drugi, czy spróbować przeskoczyć?
Narracja
22:56:57 img Rozalię oślepiło światło. Gdy otworzyła oczy, nie była już z Davidem, a w jakimś dziwnym pojemniku wypełnionym cieczą. Słyszała stłumione przez szkło głosy.
Narracja
22:58:01 img Alfred wyglądał prawie jak Patriel, jedynie nie był tak zadbany. Podkrążone oczy, kilkudniowy zarost, a... No i oczy. Ciemnobrązowe, jedno i drugie.
Eliza
22:58:20 Eliza zaryzykowała. Skoro skacze w przeciwną stronę niż pociąg jedzie, będzie mogła doskoczyć dalej. Tak jej się przynajmniej wydawało.
Luna
22:59:05 Luna 'Nigdy mnie nie okłamałeś. Do tej chwili. W czym chciałeś mi pomóc? Zabić się potrafię sama' - znó mgliste wspomnienie czegoś jak rana brzucha przecięło jej samopoczucie. Ale nóż wisiał na swoim miejscu a rany nie było. 'Borys chce wizytówkę. Ty chcesz dziecko. Hrabia kolejnego psa do zaprzęgu.' - kilka łez ściekło jej po twarzy. 'Jedynie Kłu mogę ufać. On chce złota. '
Rozalia
22:59:25 Rozalia początkowo spanikowała. Pierwsze co jej się skojzrayło to to, ze znów ją porwali kosmici z przyszłości. Zaczęła walić dłonią w pokrywę. - Wypuśście mnie WY bydlaki!! BARCLAY dorwę Cię i rozszarpię!-
Patriel
23:00:42 Patriel przyglądał się sobie uważnie - Wytwór? Umysłu? - miał mętlik w głowie - Ale... co... - oddał lusterko i spojrzał na swoją dłoń. Próbował wykrzesać magię śmierci. Tylko to mogło rozwiać wszelkie wątpliwości. No może pozostawała jeszcze pieczęć blokująca jego moc.
Perceval
23:02:13 Perceval - A ty, Luno? Czego ty chcesz? Nieziemskich doznać, łatwego życia u boku bogatego męża, czy może kogoś, kto poprowadzi cię jak na smyczy, wskaże cel?
Mistrz Gry
23:02:59 imgAceris rzuca kością:
(Czy Eliza doskoczy?)
1.1k100(m0%) = 47
2.1k100(m0%) = 44
3.1k100(m0%) = 51
[Wynik:NIE]
Narracja
23:04:19 img Coś poszło nie tak. Tuż przed skokiem Eliza poślizgnęła się i spadła pomiędzy wagony. Noga ugrzęzła jej, wplątując się w koła. Poczuła niewyobrażalny ból.
Luna
23:04:31 Luna spojrzała przerażona na Percevala. Coś przechodziło przez wspomnienia...Coś nieuchwytnego. Dopóki na ułamek sekundy, tylko na jeden, nie uchwyciła. Nie płakała choć oczy i nos piekły. 'Umrzeć' - odpowiedziala spokojnie.
Eliza
23:06:15 Eliza krzyknęła głośno. Odruchowo próbowała się wydostać, wyszarpnąć, choć pewnie i tak leciała bezwładnie za pociągiem.
Narracja
23:06:18 img Alfred nie miał w sobie mocy. W ogóle. Złotooka obejrzała się na Rozalię. - Doktorze Johnson, twoja pacjentka wstała!
Rozalia
23:06:51 Rozalia zauwazyła, ze ma coś przyczepione do skóry. Zaczęła odrywać te kabelki. - JAK Was dopadnę, to nic z Was nie zostanie- wściekała się coraz bardziej.
Narracja
23:06:57 img Po chwili do Rozalii dobiegł Aleks, otwierając szybę. - Już, pani Rozalio, nie ma się co denerwować.
Luna
23:07:43 Luna 'Zabierz mnie. Wiem że jesteście tam we dwójkę.'
Rozalia
23:08:17 Rozalia złagodniała widzac znajomą twarz - Aleksander? Co tu się dzieje? Gdzie ja jestem? - próbowała wstać z tej cieczy.
Patriel
23:08:43 Patriel - Ale jak to... Ja nie nazywam się Alfred. Jestem demonem. Nie człowiekiem... - spojrzał w stronę kapsuły, w którym podobno budziła się kolejna osoba - To wszystko jakiś żart. Incepcja. Projekcja w projekcji mam rację? Przejrzałem was! - krzyknął.
Perceval
23:09:01 Perceval - Nie mogę, Luno, nawet jakbym chciał. Nie zasłużyłaś, by do nas dołączyć, dlatego musisz zostać na ziemi i odkupić swoje winy - złapał ją za rękę. - Obiecaj, że kiedyś się jeszcze zobaczymy. A to wszystko zależy od ciebie.
Narracja
23:10:07 img Rozalia mogła dojrzeć, że Aleksander ma na plakietce napisane: dr D. Johnson.
Luna
23:10:34 Luna wyrwała rękę, cofnęła się, aż się potknela. Pewnie sama nie potrafiłaby powiedzieć dlaczego zaczęła krzyczeć. Histerycznie i przeraźliwie.
Rozalia
23:11:52 Rozalia - Ty nie jesteś moim mężem. Aleksander nie miał drugiego imienia- zauważyła. - Znów jestem w przyszłości?!-
Narracja
23:11:54 img Eliza po chwili znów była na dachu, szykując się do skoku.
Narracja
23:13:40 img Złotooka westchnęła. - Na dziś zakończymy. Napije się pan kawy?
Eliza
23:13:41 Eliza zamrugała. Przecież przed chwilą... spojrzała w dół, między wagony.
Narracja
23:14:17 img Eliza mogła zobaczyć... Samą siebie. A przynajmniej swoje resztki. I mnóstwo krwi.
Patriel
23:15:24 Patriel odwrócił się do Rozali - Rozalia prawda? Nie ufaj im! Oni cię oszukują! To wszystko to kłamstwo!
Aleks
23:15:49 Aleks - Pani nie ma męża - rzekł spokojnie. - Znajduje się pani teraz w ośrodku badawczym Uranos, z własnej woli. I jeżeli takie jest pani życzenie, może pani ten ośrodek opuścić.
Rozalia
23:16:28 Rozalia - Jak to nie mam męża? A gdzie są moje dzieci? Emilio i Anastazja?- zaczęła wpadać w panikę.
Rozalia
23:17:15 Rozalia - Nie wierzę, ze zgodziłam się tu wejść z własnej woli-
Perceval
23:18:00 Perceval zerwał się na równe nogi. Kiedy jego włosy na nowo stały się jasne? Nie wiadomo. Błyszczały teraz niczym aureola. - Luno! Luno! - zbliżył się do niej. - Jesteś silniejsza niż to! Opanuj się!
Aleks
23:19:48 Aleks zajrzał do papierków. - Masz narzeczonego, który nazywa się Aleksander, ale o dzieciach nic pani nie wspominała. Chociaż... No tak - uśmiechnął się, kładąc rękę na jej podbrzuszu. - Emilio jak chłopiec, Anastazja jak dziewczynka.
Narracja
23:20:51 img Złotooka zmarszczyła brwi. - Proszę nie siać fermentu! Zaraz sobie pan wszystko przypomni, ale do tego czasu zalecam zachować spokój.
Luna
23:21:37 Luna przestała krzyczeć. Chwycila wściekła za nóż przy pasie 'Chcesz pokuty? Oto pokuta' - pamiętała doskonale, w tym jednym mmencie, że już to zrobiła. Coś musiało jej się nie udać, jak zwykle. Może tamto to był zły sen. Albo to jest zły sen. Ostrze nie budziło już takiego lęku. Ze wściekłością spojzała na Percevala nim sama sobie wzięła to, czego nie mógł jej dać.
Elizie
23:21:42 Elizie zrobiło się niedobrze. Spojrzała w niebo. O co tu chodzi? Zerknęła znowu w przepaść. Może to nie takie głupie żeby sprawdzić co tam jest? Zastanawiała się czy nie skoczyć ponownie na następny wagon, ale na wspomnienie bólu tam na dole... Naprawdę długo musiała się zastanawiać. W końcu postanowiła zrobić to na spokojnie. Zejść i wejść na następny.
Rozalia
23:22:17 Rozalia odtrąciła rękę Johnsona. - To gdzie on jest? Wygląda tak samo jak Pan-
Patriel
23:22:30 Patriel wygramolił się z kapsuły. - Nie wiem coście za jedni, ani jak się tu znalazłem, ale nie dam sie oszukać. Wszystko mi tu nie pasuje. Wszystko. Dlaczego? Bo nic kurwa nie pamiętam. Nie pamiętam siebie jako jakiś pieprzony Alfred. Nie pamiętam siebie jako człowieka. Nie pamiętam bym cokolwiek wam podpisywał - cofnął się dwa kroki w tył.
Aleks
23:24:33 Aleks - Niezupełnie. Ale cieszę się, że spodobałem się pani na tyle, by zrobić ze mnie męża, tu w pani głowie - nie mógł powstrzymać uśmiechu. Dobrze wiedział, że kobieta zapisała się na badania przez wzgląd na niego.
Narracja
23:28:50 img Wszyscy w kapsułach mieli na sobie mocno dopasowane stroje w kolorze bladożółtym.
Rozalia
23:30:18 Rozalia poczuła jak robi jej się niedobrze. Objęła się za ramiona. - DObrze wiem, ze w przyszłości zgubiliście "White" z nazwiska, i że jesteście identyczni, wypuśćcie mnie do moich czasów. Ja tu nie chcę być-
Narracja
23:30:21 img Złotooka - Jednak pana opowieść nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Jeżeli dopuści pan do siebie racjonalne argumenty, wtedy wszystko będzie w porządku. Na razie zamknął pan swój mózg w wyimaginowanym świecie.
Narracja
23:31:32 img Luna dołączyła do obudzonego towarzystwa. Nad jej kapsułą już ktoś stał i czekał.
Patriel
23:33:28 Patriel - To nie możliwe - pokręcił przecząco głową - nic nie wydaje się racjonalne poza jednym wielkim oszustwem. Nie wiem jak tego dokonaliście - wskazał złotooką palcem - ale cokolwiek robicie niezbyt wam to wychodzi. Czyżby panna Rozalia też była uwięziona we własnych urojeniach? Czy może obydwoje wyszliśmy zbyt szybko by udało wam sie nas ogłupić totalnie?
Narracja
23:34:10 img Eliza deptała we własnej krwi, jednak pomału przedostała się na drugi wagon. Jeżeli miała odwagę, by się sobie przyjrzeć, mogła dojrzeć grymas bólu na zastygłej twarzy.
Luna
23:34:41 Luna spoglądała przez siebie długo bez jakiejkolwiek reakcji. znowu zamknęła oczy. Nie to spodziewała się zobaczyć. Gdziekolwiek była, chciała wracać na łąkę. Lub na pole bitwy. Lub - najlepiej - na pokład Harleya Kinga. Tak. Tam nie grozi jej nic gorszego od powieszenia czy poćwiartowania.
Eliza
23:34:58 Eliza tylko zerknęła, zaraz odwracając wzrok. Spojrzała ile jej zostało do końca pociągu.
Rozalia
23:35:32 Rozalia próbowała się dźwignąć i wyjść z tej pieprzonej kapsuły.
Rozalia
23:36:34 Rozalia zauwazyła na złotooką. - A Ty co tu robisz do cholery?-
Narracja
23:37:02 img Złotooka - Obudziliście się, by właśnie nie zwariować. To było zabezpieczenie, by nic wam się nie stało. Gdy wasz umysł nie może sobie poradzić z obrazami, automatycznie powracacie do rzeczywistości.
Rozalia
23:38:01 Rozalia - Nie pierdol głupot Essy- wyszła rozeźlona z kapsuły. Właściwie to prawie z niej nie wypadła, bo poślizgneła się przez ciecz.
Narracja
23:38:05 img Złotooka - Pracuję - rzekła, nie odwracając się do Rozalii.
Patriel
23:38:14 Patriel - Nic nie rozumiem z tego naukowego bełkotu. Chcę dowodu na to kim jestem. O ile takowy istnieje - uśmiechnął się.
Aleks
23:38:30 Aleks złapał Rozalię w ostatniej chwili.
Narracja
23:39:38 img Szybki rozsunęły się, a nad Luną pochylał się Cyprian. Przynajmniej tak go nazwała w umyśle. Pewnie przez to, że na plakietce ma "C. Prian"
Narracja
23:40:41 img Eliza usłyszała głos za sobą. - A co z nami?
Luna
23:40:54 Luna spoglądała na niego w szoku. Nie mogła wszystkiego zmyślić.Nie mogła... Przymknęła oczy. 'Co się stało?'
Rozalia
23:41:42 Rozalia - Chce do domu, do Liverpoola-
Narracja
23:42:07 img Złotooka odwróciła się zirytowana do Rozalii. - Dla pani doktor Golden.
Rozalia
23:42:11 Rozalia - Do swoich czasów, roku 1695-
Narracja
23:42:38 img Złotooka - Bardzo chętnie...
Aleks
23:43:05 Aleks - Essy! Zachowuj się profesjonalnie.
Patriel
23:43:16 Patriel - Czyli nie tylko mi się "pomieszało" - zwrócił uwagę na Rozalię.
Rozalia
23:43:27 Rozalia - Nie wierzę Ci- warknęła do Essy, a odsuneła się od Aleksa. - Gdzie jest mój mąż? Gdzie moje dzieci?-
Eliza
23:45:07 Eliza obejrzała się -Przecież też możecie wyjść...- powiedziała. Widziała już, że coś jest definitywnie nie tak.
Narracja
23:45:20 img Złotooka - Panie Alfredzie, oto pana dowód - podała mu go. - Reszta rzeczy jest w pana pokoju. Ach... I prosił pan, by to panu przekazać na koniec padań - podała mu też list.
Luna
23:46:29 Luna 'Co się stało?' - powtórzyła. 'Gdzie są wszyscy? Bitwa? Perceval? Statek?'
Narracja
23:46:29 img Na wszystkich wagonach za Elizą stały tłumy ludzi. Chyba tylko cudem nie spadali z dachu. Na samym przodzie byli jej rodzice i przyjaciel.
Patriel
23:46:45 Patriel chwycił niepewnie dowód i list. Zerknął na dowód, a potem otworzył list by go przeczytać.
Rozalia
23:47:47 Rozalia - Jak masz na imię?- zapytała w końcu Aleksa. - Który mamy rok?-
Cyprian
23:48:10 Cyprian - Bitwa... Chyba wygraliście. Ale to nie ma znaczenia, to nie działo się naprawdę.
Luna
23:49:19 Luna 'Pan mi się śnił. Był pan generałem.' uśmiechnęła się skołowana. Było trochę jak w szpitalu w Nowym Jorku. 'Kim pan jest tutaj?'
Elizę
23:52:35 Elizę zatkało. Skąd oni się tam znaleźli? Ojciec przecież umarł dawno, matka została, Marek powinien też być gdzieś w Warszawie... Więc co robili tutaj? W oczach dziewczynki stanęły łzy. Palce trzymające się brzegu wagonu stopniowo się rozluźniły. Mała pod wpływem prędkości pociągu i pierwszego lepszego skrętu sturlała się w przepaść.
Rozalia
23:52:56 Rozalia - Luna? Powiedz, ze to Ty!-
Narracja
23:53:47 img list: "Drogi Alfredzie... Jak to głupio pisać do siebie. Wszystko, co mówi doktor Golden to prawda. Ten cały ośrodek jest olbrzymi, trochę przerażający, ale wierzę, że uda nam się w końcu odnaleźć odpowiedzi na pytania... Że ty, jak to czytasz już je odnalazłeś. Że jesteś szczęśliwszy niż ja byłem. Nie wiem, co się wydarzy. Nie zdołałem zapamiętać wszystkich skutków ubocznych, które mi doktor wymieniała. Ale to ponoć bezpieczne. Wiem, że nawet mają tutaj jedną ciężarną, no chyba tak by nie ryzykowali? W każdym razie podjąłem decyzję. Za ciebie również. Wykorzystaj to, co chciałem ci dać. - Alfred"
Luna
23:54:38 Luna podniosła się tak by widzieć Rozalię. 'To ja. ' - potwierdzila. Sniło jej się to? 'Aleks?' - spojrzała pytająco na Priana.
Cyprian
23:55:00 Cyprian - Nie ma tu żadnej Luna, pani Rozalio.
Cyprian
23:55:29 Cyprian - Nazywasz się Pauline Eloranta.
Patriel
23:55:44 Patriel - Dajcie mi długopis - zażądał.
Rozalia
23:55:58 Rozalia - Pan się myli panie Verolite- zignorowała męzczyzne, który wyglądał jak Aleksander i nie odpowiedział na jej pytanie i podeszła do Luny. - Mój boże, dobrze, ze chociaz Ty mnie rozpoznajesz-
Luna
23:56:39 Luna 'Eloranta' - powtórzyła. 'Verolite? Hrabia Verlite?' - dopytywała Rozalii. 'Co tu się dzieje?'
Złotooka
23:57:39 Złotooka wysunęła długopis z kieszonki i podała Alfredowi. Na długopisie był napis "Uranos" i symbol koła otoczonego okręgiem.
Rozalia
23:58:07 Rozalia - Nie mam pojęcia, Luna, ale to jakaś szopka, ten który wygląda jak Aleksander mówi, ze nie mam męża, do tego Essy jest wredna jak zwykle, więc pewnie ona nas tu zakneła by się nas pozbyć albo wysłać w diabły.-
Patriel
23:58:21 Patriel napisał coś na liście by porównać charakter pisma.
Luna
23:58:57 Luna 'Diabły... właśnie. Diabły. Gdzie jest Borys?'
Narracja
23:59:20 img Ostatnia z zagubionych jaźni odnalazła się w pomieszczeniu. Jej kabina była już otwarta. - Oddychaj, spokojnie - wymruczał stojący obok niej Daniel.
Cyprian
23:59:42 Cyprian - Pani syn? Czeka na panią w domu.
Data 27.12.2017
Luna
00:00:02 Luna 'Syn? Oszalałam?'
Luna
00:00:53 Luna 'Z kim mam syna? Czyje noszę nazwisko? Gdzie ten ktoś jest i dlaczego nie wiem o tym?'
Eliza,
00:01:11 Eliza, piętnastoletnia dziewczyna krzyknęła nagle. Pierwsze co zrobiła odcisnęło się na nosie Daniela złamaniem.
Eliza
00:02:14 Eliza zaraz po tym zerwała się, wstając tak, by być po drugiej stronie kabiny niż on. Sięgnęła znowu do pasa, gdzie powinna mieć swoją broń wściekła, że nadal nic nie ma.
Narracja
00:02:51 img Alfred miał takie samo pismo jak Alfred w liście.
Narracja
00:04:51 img Daniel krzyknął. Do Elizy zaraz podbiegli panowie w niebieskich mundurkach, przytrzymując ją. Zaatakowany mężczyzna wytarł krew spod nosa. Podszedł do trzymanej dziewczyny, wstrzykując jej coś na uspokojenie.
Rozalia
00:05:07 Rozalia czuła się jakby była w wariatkowie. Nikt nie chciał odpowiedzieć na jej pytania. - Ja Was wszystkich serdecznie pierdolę- warknęła i minęła Cypriana waląc go barkiem. Następnie ominęła tego ciołka Johnsona, który potrafił tylko stać w miejscu i złotooką wredotę. - Ja stąd wychodzę- podeszłą do drzwi i szarpnęła za klamkę.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 43, 44, 45, ... 47, 48, 49,   Następna