SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 45, 46, 47, ... 56, 57, 58,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 14.01.2018
Hyve
23:22:21 Hyve {Nim zaczęliśmy ten budynek był w całości i nie stał w lesie, tamta lisica była ruda, a ja byłem samicą...}
Dietmar
23:22:24 Dietmar - Cholera ty mówisz mi w głowie?! Co za gra?! - zaczął panikować.
Narracja
23:23:15 img Kość: 3, pole: 27. Napis: "Gdy kota nie ma, myszy harcują".
Narracja
23:23:48 img Rozalia zobaczyła jak obok niej łazi myszka. Po chwili kolejna. Następna i następna. Wychodziły z każdego zakamarku.
Hyve
23:23:57 Hyve {Inaczej nie umiem. Ale nie widzę twoich myśli jeśli o to się martwisz.} powiedziała {A gra... sami do końca nie wiemy. Planszowa jakaś. Chodź to zobaczysz.} obróciła się by pójść do karczmy.
Agasharr
23:24:29 Agasharr znów dopadła kości jakby to była ostatnia kropla wody na pustyni. Rzuciła.
Dietmar
23:24:43 Dietmar - Nie ma mowy, wolałbym iść w diabli niż za tobą tam. Nie wiem co to za magia, ale wolę trzymać się od niej z daleka - głos mu drżał.
Rozalia
23:24:55 Rozalia odganiała gryzonie stopami. Przezyła na statkach 8 lat, szczurów i gryzoni się nie bała.
Narracja
23:25:40 img Kość: 1, pole: 26. Napis: "Miejsce, gdzie wszyscy są równi ".
Narracja
23:26:07 img Myszy na upartego dalej próbowały atakować Rozalię. Starały się gryźć przy możliwym kontakcie ze skórą.
Hyve
23:26:23 Hyve obejrzała się na niego {Próbowałeś już odejść.} przypomniała, po czym westchnęła {Tylko uważaj na siebie. Nie wiadomo co ta plansza sprowadzi. Było już stado wilków, deszcz złota, wielki kruk... trudno powiedzieć co dalej.}
Narracja
23:26:57 img Przerażenie Dietmara spotęgowało się kiedy to z ziemi zaczęły wyrastać nagrobki, a drzewa zostawały wciągnięte pod ziemię. Krajobraz się zmieniał. Po chwili nie byli już w lesie, lecz na cmentarzu.
Dietmar
23:27:47 Dietmar poczuł w głowie zawirowanie i stracił przytomność.
Mathew-Agasharr
23:28:07 Mathew-Agasharr znów się skupił. W końcu umiał postać człowieka, a w postaci lisa był. Kiedy tylko wrócić jako tęczowy przedstawiciel rodzaju Vulpes zaczął po psiemu atakować gryzonie.
Rozalia
23:28:13 Rozalia robiła się coraz bardziej wkurwiona. - Ale suki kąsają- Rozejrzała się za jakas miotłą czy czyms innym, bo jej pomoże jej z myszami
Hyve
23:28:46 Hyve doskoczyła do człowieka. Chwyciła go i pociągnęła do reszty {Przegapiłam coś? Czyja kolej?}
Narracja
23:28:52 img Wokół Rozalii leżało pełno potencjalnej broni, czy to w formie nogi od stołu, blatu... a i miotła się znalazła.
Agasharr
23:29:30 Agasharr -co ty robisz! - wrzasnęła na Mathewa - Psem jesteś? Podpal je!
Rozalia
23:29:38 Rozalia chwyciła za miotłę. Teraz odparcie atakujących myszy było wazniejsza niż to, ze była naga.
Narracja
23:30:07 img Miotła działa dość skutecznie na myszy lecz te wracały jeśli przeżyły.
Mathew-Agasharr
23:31:21 Mathew-Agasharr po psiemu szarpał, gryzł, przegryzał gryzonie. Robił to dość nieporadnie, nieraz przewracając się lub wyskakując za wysoko. Lub przewracając się na bok. Nie był przyzwyczajony do tej formy i przeklinał ja jak tylko mógł.
Luna
23:31:37 Luna 'Wiesz, że nosisz ze sobą padłego rycerza?' - zapytała smoka.
Narracja
23:31:52 img W końcu Rozalia z małą pomocą mogła odetchnąć od tej plagi gryzoni.
Hyve
23:32:33 Hyve {Jakiego rycerza?} położyła Dietmara kilka metrów od planszy. {Teraz ja, tak?} upewnił się i rzuciła kością.
Agasharr
23:33:30 Agasharr rzuciła się za lisem. Aż jej się niedobrze zrobiło na myśl o myszach. Zagrodziła psowatemu drogę
Narracja
23:33:42 img Kość: 5, pole: 20. Napis: "Grom z jasnego nieba". Nikt nie musiał czekać na pierwszy grzmot z oddali. Na łeb Hyve spadły pierwsze krople deszczu.
Mathew-Agasharr
23:34:19 Mathew-Agasharr gdy tylko napotkało przeszkodę znów zmieniało się w człowieka. I w już humanoidalnej postaci wpadło na siebie. "Co znowu?!".
Hyve
23:34:40 Hyve prychnęła. Rozejrzała się za jakimś schronieniem. Jakimkolwiek. Niby z cukru nie była, ale wkurzające potrafiły być takie krople kapiące leniwie na nos.
Agasharr
23:35:04 Agasharr - Nie jesteś psem! Wiesz co te zwierzaki na sobie przenoszą? - wzdrygnęła się - Podpal je a nie ganiasz jak podrzędny kundel
Narracja
23:35:11 img Po kolejnym grzmocie rozbrzmiał kolejny znany już dźwięk uderzenia w bęben. Deszcz narastał z każdą kroplą. Chmury robiły się czarne. Wiatr mocno się zerwał.
Narracja
23:35:39 img Jedynym sensownym schronieniem była krypta nieopodal karczmy. Cały obszar usłany był grobami.
Mathew-Agasharr
23:36:23 Mathew-Agasharr był lisopodobny. Lisy są odporne na warunki atmosferyczne, więc w strugach wody szedł w kierunku planszy. Rzucił kostką.
Narracja
23:36:51 img Potężny piorun rozświetlił niebo. Za nim seria innych.
Mathew-Agasharr
23:37:43 Mathew-Agasharr wzruszył ramionami na słowa Agasharr-Mathewa. Ciekawił go fakt, jak zareaguje gdy zacznie się łasić do nagiej Rozalii. To w końcu rarytas nie lada.
Narracja
23:37:57 img Kość: (3 x 2) 6, pole 30 (odbicie się od pola 24). Napis: "Misiek".
Narracja
23:38:38 img Mathew w ciele Agasharr poczuł silne, nieodparte uczucie przytulenia kogokolwiek. Musiał się przytulić. To było jego rządzą.
Narracja
23:39:33 img Wiatr zmagał się coraz bardziej. Piorun uderzył w nagrobek niedaleko karczmy. Deszcz lał w najlepsze.
Hyve
23:40:11 Hyve {Nie lepiej byłoby się schować?} wskazała głową kryptę {Zaraz nam planszę zaleje.}
Narracja
23:40:25 img Trochę zalewało...
Mathew-Agasharr
23:40:58 Mathew-Agasharr skierował się w otwartymi ramionami do Rozalii. Przejechał ręką po łbie, poprawiając swoje piękne, tęczowe futro, po czym w sposób absolutnie pozbawiony zabarwienia erotyki międzygatunkowej starał się przytulić żonę Aleksa jak najlepszą przyjaciółkę.
Agasharr
23:41:08 Agasharr :Mathew znów oberwał, nim dotarł do celu. Lisica-Mathew zastąpiła mu drogę.
Mathew-Agasharr
23:42:22 Mathew-Agasharr w takim razie przytulił siebie. Mając świadomość jak bardzo gniewa się poprzednia właścicielka tego ciała zaczął sapać jej do ucha.
Rozalia
23:42:48 Rozalia zdziwiła się, ze kolorowe stworzenie podeszło do niej, nie zdązyła zrobić kroku w tył i wpadła w pułapkę przytulenia.
Agasharr
23:45:05 Agasharr szarpnęła Mathewa za ramię i wykręciła mu rękę do tyłu. Proszę, teraz się nie ruszy, do czasu jak się nie opanuje.
Luna
23:45:08 Luna rzuciła skoro teraz cały czas była przy planszy.
Narracja
23:46:17 img Kość (6x2) 12, pole 36 (odbicie od pola 12, potem 24). Napis: "Jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla daj mi luby".
Mathew-Agasharr
23:46:26 Mathew-Agasharr "Ała, kur...". Wypiskał. "Puść mnie! Ała!".
Agasharr
23:46:59 Agasharr - Ani myślę - dalej unieruchamiała własne ciało.
Narracja
23:47:13 img Mało kto mógł usłyszeć przez wiatr, grzmoty i deszcz syczenie ogromnego krokodyla, który powoli zakradał się do karczmy.
Luna
23:47:32 Luna minę miała dokładnie tak zdziwioną jak ktoś, kto widzi wzmiankę o krokodylu. o ile krokodyl lezie a nie plynie, da się go pokonać.
Mathew-Agasharr
23:47:39 Mathew-Agasharr "Nikomu nie powiem, że masz tam wszy!" Blefował. O wszach.
Agasharr
23:48:27 Agasharr - Nie mam. Już dawno by się spaliły. Rzucaj - kazała Rozalii
Narracja
23:49:09 img Celem krokodyla była Luna. Bydle mierzyło z 6 metrów długości. Luna lekko ponad 1,5.
Mathew-Agasharr
23:49:52 Mathew-Agasharr "Puść mnie, no!". Szarpał się ile mógł. I w końcu przestał się szarpać, po zobaczeniu krokodyla. "No to teraz jest problem".
Luna
23:50:15 Luna 'Da ktoś cholerny miecz?' - spanikowała. Jedyne co mogła zrobić to znaleźć miejsce w którym mogłaby być ponad krokodylem. Ten z wody pewnie skakał sprawnie. Ale nie z lądu.
Agasharr
23:50:27 Agasharr - Podpal go - zażądała, nie puszczając swojego ciała
Dietmar
23:51:02 Dietmar ocknął się nagle. Pierwsze co zobaczył to krokodyla. Pierwsze co poczuł to burzę. Był jeszcze bardziej zdezorientowany niż wtedy ale instynkt zadziałał i dobył miecz.
Mathew-Agasharr
23:51:13 Mathew-Agasharr "Jak? Nie mam ani strzał, ani ognia, ani nic! I mnie trzymasz!". Przyglądał się krokodylowi.
Hyve
23:51:46 Hyve obeszła krokodyla, po czym skoczyła na gada od boku, zamierzając się od razu, by ugryźć kark.
Mathew-Agasharr
23:51:52 Mathew-Agasharr "Puść mnie do mojego łuku i zaraz będzie po krokodylu!".
Agasharr
23:51:56 Agasharr -Bo bęcwale jesteś w ciele ognistego lisiego demona. Podpal go. Po prostu. Tak jak ruszasz nogą czy ręką.
Dietmar
23:52:10 Dietmar widział, że wszyscy wokół niego zdają się być bezsilni oprócz smoka. Rzucił się na gada z mieczem.
Narracja
23:52:49 img Smok odwrócił uwagę krokodyla na tyle, by Dietmar mógł wymierzyć cios prosto w łeb. Krokodyl padł martwy. Długo nie zabawił.
Mathew-Agasharr
23:53:01 Mathew-Agasharr "Taki ch...!" Wkurzył się najbardziej jak mógł. "Magia zawsze wystawia większy rachunek, niż jesteśmy w stanie spłacić!".
Rozalia
23:53:16 Rozalia będac nago i z miotłą nie miała jak zaatakować krokodyla, więc jedyne co zrobiła to podeszła do planszy i rzuciła kostką.
Hyve
23:54:03 Hyve puściła nieruchome już łuskowate ciało. Oblizała nos. {Dziękuję.} przekazała rycerzowi, choć miała wrażenie, że poradziłaby sobie.
Narracja
23:54:12 img Kostka: (6x2) 12, pole 48 (odbicie od pola 36). Napis: "Biednemu zawsze wiatr w oczy".
Narracja
23:54:45 img Burza wzrosła jeszcze bardziej. A dało się? Pewnie. Wszyscy mogli odczuć i zauważyć wielkie tornado w oddali pędzące w ich stronę.
Luna
23:54:54 Luna zeskoczyła na dół. 'Spójrzcie na to cielsko! Ile skóry! Łowca powinien umieć go oskórować. Czy się mylę?'
Agasharr
23:55:25 Agasharr - Jesteś teraz w moim ciele które istnieje WYŁĄCZNIE dzięki magii. I widzisz, przez marudzenie na nic się nie przydałeś - puściła go i poszła sama rzucić kostką.
Dietmar
23:55:42 Dietmar - Na bogów - sam nie wiedział co mówi - Ta bestia to nic... spójrzcie tam! - krzyknął i wskazał na tornado.
Luna
23:56:03 Luna zdębiała na taki widok. Jedyne co mogła zrobić to poszukać piwnicy, czegokolwiek czego nie rozwaliło złoto i gdzie nie wedrze się tornado. Ruszyła w stronę miejsca gdzie przed zmasakrowaniem budynku było zaplecze.
Narracja
23:56:37 img Smok chyba mógł wiedzieć, gdzie się schronić.
Mathew-Agasharr
23:56:44 Mathew-Agasharr gdy tylko został puszczony stwierdził, że zemsta musi być zemsta. Powoli zakradał się do Rozalii...
Mathew-Agasharr
23:57:05 Mathew-Agasharr ...I odpuścił po zobaczeniu tornada. Czmychnął zaraz za Luną.
Narracja
23:57:22 img Zaplecze nie za bardzo istniało.
Hyve
23:57:39 Hyve ryknęła na wszystkich {DO KRYPTY!} zawołała wskazując odpowiednie miejsce. Kto się guzdrał, pogoniła.
Dietmar
23:58:10 Dietmar pomógł gonić wszystkich do krypty. Znowu postawił życie innych ponad swoje.
Data 15.01.2018
Mathew-Agasharr
00:00:25 Mathew-Agasharr pomykał do krypty zamiatając ogonem. Pomykał jak najdalej od Mathewa. W końcu miał swoje plany, w których obecnie zasiedziała w jego byłym ciele mogłaby zbyt namieszać.
Narracja
00:00:55 img Kostka: (3x2) 6, pole 32. Napis: "Czuj sie jak ryba w wodzie".
Narracja
00:01:18 img Agasharr w ciele Mathewa poczuła duszność. Na jej szyi pojawiły się skrzela. Nie mogła normalnie oddychać.
Narracja
00:02:47 img Wszyscy już byli w krypcie bezpieczni. Wszyscy za wyjatkiem Agasharr która nie mogła za bardzo oddychać. W krypcie znajdował się posąg anioła, który trzymał dość sporych rozmiarów misę.
Agasharr
00:02:56 Agasharr zatoczyła się, przewróciła na ziemię, dusząc i nie wiedząc o co chodzi.
Narracja
00:03:52 img Tornado zbliżało się coraz bardziej sygnalizując to potwornym wyciem.
Hyve
00:03:54 Hyve jak już wszyscy byli bezpieczni, dmuchnęła ogniem, by oświetlić pomieszczenie. Zauważyła upadającego Mathew, ale nie potrafiła stwierdzić o co chodzi. Popatrzyła spłoszona po pozostałych.
Mathew-Agasharr
00:04:04 Mathew-Agasharr widząc jak na jego ciele wyskoczyły skrzela zwinął aniołowi misę i pobiegł na zewnątrz. Doceniał swoje ciało i miał ochotę zostawić mu możliwość przeżycia. Podłożył naczynie pod deszczówkę.
Narracja
00:04:27 img Lało jak z cebra. Po minucie misa była pełna wody.
Mathew-Agasharr
00:05:10 Mathew-Agasharr patrzył na tornado chcąc nałapać jak najwięcej wody. Wycofał się dopiero wtedy, kiedy wiatr był groźny dla życia jego i jego kompanów. Zbiegł na dół, po czym pociągnął siebie za włosy i włożył łeb do wody.
Narracja
00:05:39 img Agasharr poczuła, że może oddychać.
Agasharr
00:06:39 Agasharr nie miała pojęcia co się stało, więc zaraz gdy tylko złapała oddech znów wyjęła głowę z wody. I znów zaczęła się dusić.
Hyve
00:06:59 Hyve podeszła do planszy i szturchnęła kość. Może zdąży nim Agasharr się udusi.
Mathew-Agasharr
00:07:43 Mathew-Agasharr znów pociągnął swoje ciało za włosy i wepchnął do misy. "Spokój tam...". Wypiskał.
Narracja
00:08:25 img Kość: (5x2) 10, pole 40 (odbicie od pola z numerem 30). Napis: "Wszystko co dobre, dobrze się kończy. Powiedz i zakończ".
Narracja
00:08:51 img Pionek smoka świecił na złoto. Jego pole było wysuniete najdalej. Chyba wygrał?
Hyve
00:10:06 Hyve nie mogła się zdecydować. Że niby wygrała? Naprawdę? {Chcę żeby Patriel dostał w dupę za to, że nam wepchnął tą grę.}
Hyve
00:10:24 Hyve {I to solidnie}
Hyve
00:10:48 Hyve {Najlepiej niech zmieni płeć i pokryje się tęczowymi pasami.}
Narracja
00:10:56 img Jakby nigdy nic wszyscy pojawili się w karczmie. Siedzili przed planszą na swoich miejscach. Wszelkie rany czy efekty zanikły. Do nich podszedł Patriel.
Patriel
00:11:19 Patriel - Jeszcze nie zaczęliście?
Agasharr
00:11:26 Agasharr rzuciła się na Mathewa, dobywając katany
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 45, 46, 47, ... 56, 57, 58,   Następna