SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 45, 46, ... 47, 48, 49,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 13.01.2018
Narracja
20:38:10 img Mali uderza kolegę mocnym ciosem w głowę, po którym krew z jego głowy trysnęła nie tylko na jego ręce, ale też na twarz. Głowa Toma przechyliła się do przodu i znieruchomiała.
Nilla
20:38:47 Nilla - Do kitu - burknęła pod nosem. Postanowiła zawrócić i poczekać przed miejscem gdzie zniknął drugi ocalały.
Mali-Xan
20:40:19 Mali-Xan Wyrzuca żelastwo i wybiega z wraku zabierając po drodze każdy bagaż podręczny jaki znajduje.
Nilla
20:40:53 Nilla - Ej! - woła machając do Mali-Xan'a
Narracja
20:41:04 img Mali znajduje po drodze trzy bagaże, które chwyta i wybiega z płonącego wraku.
Mali-Xan
20:42:47 Mali-Xan Wyrzuca bagaże i koszulę po czym pada na kolana i klnie w głos.
Nilla
20:46:12 Nilla patrzy na niego podejrzliwie. Zwariował? - Ej? - podchodzi i zatrzymuje się w odpowiedniej odległości
Mali-Xan
20:48:12 Mali-Xan Łza spływała mu po policzku a on sam pogrążał się w smutku, kiedy usłyszał wołanie. Wstał i obrucił się w jej stronę. -Co?- zawołał w odpowiedzi.
Narracja
20:48:50 img Słońce leniwie wschodzi sponad horyzontu. Możecie zauważyć teraz, że jesteście na jakiejś polanie, wokół jest las. W dodatku śnieg sięga Wam prawie do kolan.
Narracja
20:50:59 img Macie przed sobą rozdarty na strzępy, płonący wrak. Nie macie pojęcia gdzie jesteście. Leżące trupy wszędzie, niektóre się jeszcze dopalają.
Mali-Xan
20:51:26 Mali-Xan Patrzy na nią i pyta - Przeżył ktoś jeszcze?
Nilla
20:52:10 Nilla - Jak to co? Musimy się stąd chyba wydostać? - odpowiada na poprzednie pytanie - Nie, nie widziałam nikogo poza tobą
Mali-Xan
20:53:14 Mali-Xan -Cholera.-powiedział i zaczął przeglądać wydobyte bagaże.
Narracja
20:54:33 img Znalazł tam jeszcze dwie czapki, kilka ciepłych bluz i ciepłe spodnie... Widocznie chłopaki brali swoje pranie do domu, bo nie pachną zbyt dobrze.
Narracja
20:58:28 img Stoicie sobie, wpatrując się to w siebie, to we wrak, to w śnieg... W totalnym szoku.
Mali-Xan
20:59:01 Mali-Xan -Nic.-szepnął i poszedł przejrzeć inne torby rozrzucone w okolicy.
Narracja
21:01:21 img Przeglądacie wszystkie torby, jakie można było. W końcu macie ubrań tyle, że wystarczy Wam do następnego roku. Znaleźliście też trzy zapalniczki, kolejne dwa noże i ołówek... Chociaż się Wam raczej nie przyda.
Narracja
21:04:16 img Powoli wstaje dzień, rozświetla ogrom śniegu, który Was otacza.
Mali-Xan
21:04:56 Mali-Xan Postanowił zabrać i ołówek i jakąś większą, mocną torbę. Zawsze pomoże w transporcie. Zabrał też jeden nóż i zapalniczkę, a także trochę ubrań na bardzo mroźne noce.
Narracja
21:06:03 img Mali pakuje wszystko do torby, która wydała się najlepszej jakości.
Nilla
21:08:40 Nilla czekała na niego, ubrawszy się w jakieś znalezione ubrania. Włożywszy jedno na drugie wyglądała trochę śmiesznie, ale było ciepło.
Mali-Xan
21:09:06 Mali-Xan Zakłada torbę i podchodzi do kobiety. -Powinniśmy ruszać. W którym kierunku idziemy?
Nilla
21:16:40 Nilla zerknęła na słońce i oceniła gdzie mniej więcej jest południe, wziąwszy pod uwagę porę roku. Potem wskazała ręką - Możemy iść tam. Może trafimy na jakieś miasto.
Narracja
21:18:29 img Nilla mniej więcej oceniła gdzie jest południe i wskazała tam ręką.
Mali-Xan
21:18:55 Mali-Xan -Albo tam.-wskazał w stronę przeciwną-Chyba prędzej wrócimy do siebie.
Narracja
21:20:46 img Debatując, czasami zapadacie się w śniegu po kolana.
Nilla
21:21:41 Nilla - Zanim się rozbiliśmy przelecieliśmy spory kawałek. Wątpię by udało nam się wrócić.
Mali-Xan
21:27:38 Mali-Xan -W drugą stronę idziemy w nieznane mając nadzieję że na coś trafimy.-odpowiedział.
Nilla
21:30:40 Nilla - Mamy takie same szanse by gdzieś trafić jak w drugą stronę
Mali-Xan
21:42:36 Mali-Xan -Zawsze możemy też czekać tu. Miejsce katastrofy łatwo znaleźć. Pewnie już wysłali ekipę ratunkową.-stwierdził
Nilla
21:54:10 Nilla - Czemu by nie - wzruszyła ramionami - Wobec tego powinniśmy poszukać jakiegoś jedzenia. I zrobić schronienie czy coś takiego.
Red Rain
22:07:29 *Red Rain - No dobra, to dokończymy innym razem, jeśli będziecie mieli ochotę.
Red Rain
22:07:41 *Red Rain - A ja znikam, bo żona coś chce.
Data 14.01.2018
Mistrz Gry
20:06:29 imgO 20:30 wystartuje event: Fortuna kołem się toczy
Mistrz Gry
20:31:07 imgEvent wystartował. Witam was w międzywymiarowej karczmie Dagona :) Wszelkie prawa zastrzeżone.
Narracja
20:31:21 img Karczma Dagona nie zawsze świeciła pustkami. Nie zawsze również wiało nudą. Ten dzień zapowiadał się na ten wyjątkowy, choćby dlatego, że na sali było więcej niż jedna osoba. W dodatku był tu również smok. Każdy zajmował się swoimi sprawami przeplatanymi ze sprawami reszty. Każdemu należy się odpoczynek od życia codziennego. Usiąś, napić, zjeść ciepły posiłek. Karczma ta dla każdego była schronieniem. Każdy mógł czuć się tu bezpiecznie. Aż do dzisiaj... chyba...
Rozalia
20:33:21 Rozalia rozsiadła się przy stoliku i popijała słodkie różowe wino.
W
20:36:31 W kącie karczmy, przy stoliku jak najdalej od paleniska siedział Mathew. Ubrany jak zwykle w swój czarny uniform, za wyjątkiem dwóch elementów. Od ramienia do lewej piersi miał trzy poziome pasy, a u spodni lampas w tym samym kolorze. Spodnie były wpuszczone w wysokie, żołnierskie buty - ale tutaj też nie mogły być normalne. Podeszwy miały niemal do cna zdarte. Obok na krześle miał zawieszony swój wierny łuk, a na samym krześle leżał kołczan ze strzałami. Lotki strzał były w różnych kolorach. ygodnie wyciągnięty myśliwy popijał cydr z kufla leniwie wodząc wzrokiem po karczmie.
Luna
20:37:32 Luna - jak to Luna, siedziała przy swoim stoliku porzuconych, tym samym przy którym zwykł sypiać Aleks, a który zajęła odkąd tylko Aleks znalazł sobie lepsze rzeczy do roboty. Dopiero na widok łucznika uśmiechnęła się szeroko. Po chwili zauważyła również Rozalię. A więc łucznik ma swój łuk. Ona nie pamiętała gdzie straciła czy zgubiła ten który jej ozdobił.
Agasharr
20:39:52 Agasharr - lisek znów leżała na stole. A ponieważ nikt jej nie gonił za to, machnęła leniwie ogonem. Zastanawiała się czy leżeć tak dalej czy iść poszukać innej rozrywki.
Hyve
20:40:44 Hyve leżała przy palenisku i obserwowała wszystkich,raz na jakiś czas podrzegając ogień obok niej.
Narracja
20:40:53 img Spokój w karczmie nie trwał długo. Słychać było głośne zbieganie po schodach. Komuś najwyraźniej się spieszyło. Tym kimś okazał się nie kto inny jak Patriel. Wyglądał normalnie, dzień jak każdy inny, no może z małą różnicą. W rękach zamiast tacki ze szklanymi naczyniami trzymał prostokątne czarne pudełko.
Matthew
20:42:00 Matthew pozdrowił machnięciem Lunę, po czym pociągnął ze swojego kufla. Na widok ruchów lisa ręka bezwiednie popłynęła w kierunku łuku. Ot, odruch łowcy. Jednak w chwili bezruchu każde pociągnięcie ogona było czymś, co rozwiewało nudę. Raz po raz cydr lądował w gardle człowieka w czerni.
Patriel
20:42:19 Patriel zauważywszy, że na sali jest parę osób... w tym wielki smok, uśmiechnął się szeroko od ucha do ucha jakby wpadł na genialny plan. Plan tem był najwyraźniej powiązany z dziwnym przedmiotem, który spoczywał w jego rękach - Hej wam! Patrzcie co mam! - wyciągnął pudło niczym Simbę w filmie "Król lew".
Rozalia
20:43:14 Rozalia - Cóż to za pudełko?-
Myśliwy
20:44:01 Myśliwy rzucił okiem na Mizu... Stop. Nowy karczmarz chyba nie był Mizu. Tym bardziej się zainteresował powiększeniem osobliwej trzódki Dagona. Zainteresowany spoglądał w kierunku to barmana, a gdy ten już się opatrzył - spoglądał w kierunku pudełka. "I?".
Patriel
20:44:08 Patriel - Gra planszowa! Siedzicie tu jakby jutro nie miało już nie nastapić... przyda wam się trochę rozrywki - powiedział tak entuzjastycznie jakby miał zostać ojcem. I byłaby to wiadomość o dziwo dla niego wielce dobra.
Luna
20:44:13 Luna 'Pudełko. Pasjonujące' - mruknęła. Wstała i podeszła do Mathewa. 'Odsuń łuk' - szepnęła. 'To gość, a nie lis.' - dodała. Miała nadzieję że nie będzie musiała forsować owej prawdy jak w przypadku Ashiela.
Hyve
20:44:13 Hyve przyjrzała się pudełku. {No. Czarne pudełko.} machnęła ogonem {fascynujące}
Agasharr
20:44:23 Agasharr popatrzyła znudzona na demona. Potem położyła się z powrotem na stole.
Patriel
20:44:53 Patriel - Nie dajcie się prosić... zagrajcie. Podobno ta gra spełnia życzenia.
Luna
20:46:17 Luna 'Czyje życzenia? ' -zapytała trzeźwo.
Hyve
20:46:28 Hyve {Ach tak? Ciekawe w jaki sposób.} mruknęła, prychając dymem.
Agasharr
20:47:17 Agasharr zastanowiła się czy by zabawniej nie było podpalić mu tego pudełka. Ale zrezygnowała. Z resztą... nie pierwszy raz słyszała o grze która spełnia życzenia. Nie zaskoczyło jej to.
Matthew
20:47:22 Matthew "Doprawdy? Wygląda jak lis". Wzruszył ramionami po czym wstając poklepał Lunę po ramieniu. "Dobrze Cię widzieć". Pociągnął ją do Patriela. "I tak nie mamy co robić, zagrajmy. Ja to bym chciał, wykąpać się w cydrze, może się uda". Uśmiechnął się kącikiem ust.
Patriel
20:48:57 Patriel - Podobno spełnia każde życzenie. Jakie by nie było. I tą nagrodę zgarnie ten,który jako pierwszy dotrze do mety. Jak w każdej tego typu grze. Pokaże wam jak ona wygląda - powiedział po czym wyjął jakiś kwadrat z pudełka. Był równie czarny. Położył go na wolnym stoliku.
Narracja
20:49:13 img Plansza rozłożyła się samoczynnie z mniejszego kwadratu, na większy kwadrat. Tło planszy było czarne jak smoła. Widniał na niej pentagram równie czarny co plansza, lecz w odróżnieniu go od tła pomagały czerwone niczym krew kontury. Pentagram był podzielony na pola, na pierwszy rzut oka było ich 66, gdyż była to największa cyfra jaką udało się zobaczyć.
Narracja
20:49:22 img Poza ponumerowanymi polami doszukać się można było pól szarych na przecięciu lini tworzących pentagram, oraz poplamione na czerwono krańce figury, które nie zawierały numerków podobnie jak szare. Na środku planszy znajdował się mniejszy, czerwony pentagram z dziwnymi symbolami dookoła niego. Na planszy znajdowała się biała, lekko brudna, kostka sześcienna do gry z czarnymi kropkami. O dziwo nie było żadnych pionków. Plansza wyglądała na starą i użytkowaną wiele razy.
Rozalia
20:50:41 Rozalia - Nie wierzę w spełnianie życzeń, ale zawsze można zagrać o złoto-
Matthew
20:52:11 Matthew przyglądał się planszy, po czym odwrócił wzrok na Rozalię. "Twój przyszły były mógłby się obrazić, jakbyś kosiła więcej złota od niego". Znów uśmiechnął się i wbił wzrok w czarną planszę. "No to vice-Mizu, zagrajmy!".
Hyve
20:54:05 Hyve z braku lepszych zajęć też podeszła {Co to za symbol?} przekrzywiła łeb ciekawsko.
Luna
20:54:51 Luna 'Znak diabła' - odpowiedziała. 'Nie podoba mi się ten pomysł, ale oczywiście jeśli odmówię, wyjdę na marudę. Niech będzie.' - powiedziała.
Agasharr
20:54:53 Agasharr "A może by jednak podpalić?.." - zastanawiała się, wbijając wzrok w planszę. Wyglądała chyba na łatwo-palną. A potem zeskoczyła, podbiegła do stołu z planszą, wlazła na siedzenie i zajrzała do pudełka. Są pionki? Pionki bardzo dobrze nadają się do rzucania w ludzi.
Rozalia
20:55:31 Rozalia przewróciła oczami. - To będzie jego problem- odpowiedziała Matthew. - Zagrajmy, nie mam całego dnia.-
Luna
20:55:34 Luna obejrzała się na Agasharr 'Wiesz pewnie, że w tej formie możesz zagrać tylko o kość drobiową z co bardziej zaspanym rolnikiem?' - wolała zapytać.
Agasharr
20:56:34 Agasharr fuknęła lekko na Lunę. Nikt nie będzie jej mówił co ma robić.
Hyve
20:56:39 Hyve po prostu usiadła między nimi. Nie zamierzała płacić za grę, ale... czy ktoś z obecnych zamierzał się upominać o zapłatę?
Patriel
20:56:49 Patriel zabrał pudełko spod nosa Agasharr - Nie e e - pokiwał palcem jak 5 letniej dziewczynce - Siadaj. Pionków nie ma, ale wszystko wam się rozjaśni jak przeczytacie instrukcję. Z tego co pamiętam należy upuścić jedną kroplę krwi na środku planszy - położył jakiś zwitek papieru na stół - Tu macie poczytajcie sobie. Ja idę zrobić wam jakieś przekąski - poszedł na zaplecze.
Matthew
20:57:09 Matthew spoglądał na Agasharr jak kot na wyjątkowo bezczelną mysz. "Psik! Nie ma podpalania!". A później zrozumiał, że lis mówi i poczuł się metafizycznie zagubiony. Nie było problemem nawet to, że zwierzęta rozmawiają. To dziwne miejsce pełne wszelakich paskud, ale zgubiło go to, że do lisa przemówił.
Narracja
20:57:28 img Zasady gry: W grze może brać udział nieograniczona liczba osób. Pola od 1-66 zawierają niespodziankę, która aktywuje się wtedy kiedy pionek gracza stanie na polu z daną cyfrą. Wtedy pojawi komunikat, który opisze niespodziankę, która aktywuje się po chwili. Efekt może dotyczyć pojedynczego gracza, otoczenia, bądź całej grupy. Stąpaj ostrożnie. Pola szare są polami "bezpiecznymi" ale również zawierają małe niespodzianki. Krańce planszy są podzielone na dwa pola zabrudzone krwią. Wejście na nie powoduje aktywację bardzo niebezpiecznej niespodzianki. Stąpaj ostrożnie.
Narracja
20:57:37 img Wszyscy gracze zaczynają na polu ze strzałką i wygrywa ten, który jako pierwszy stanie na polu z pentagramem (pole znajdujące się obok strzałki, trzeba przebyć całą drogę by do niego dotrzeć, czyli przejść cały pentagram). Nagrodą jest spełnienie jednego, dowolnego życzenia wypowiedzianego na głos zaraz po dotarciu na pole z pentagramem. Stąpaj ostrożenie. Rozgrywka nie ukończy się dopóki zwyciężca nie wypowie życzenia. Po ukończeniu gry wszystko wraca do normy. Udział w grze jest jednorazowy dla każdego, nie ważne czy wygrał czy przegrał. By zacząć grę należy upuścić kroplę swojej krwi do okręgu znajdującego się na środku planszy. Kolejność
Narracja
20:57:44 img O ruchu decydować będzie kostka sześciościenna z numeracją od 1-6. Wyrzucenie 3 x 6 powoduje brak ruchu oraz aktywację losowej niespodzianki z zakrawionego pola znajdującego się na krańcach planszy. Stąpaj ostrożnie. Rzut kością przez inną osobę, niż ta, do której należy kolejka, będzie skutkować niczym. Gracz odpada z gry kiedy jego życie dobiegnie końca. Stąpaj ostrożnie. Kiedy gra się rozpocznie, nie można jej przerwać ani z niej zrezygnować. Nikt nie może również dołączyć do rozgrywki w trakcie. Pamiętaj, stąpaj ostrożnie. Masz jedno życie.
Matthew
21:00:36 Matthew sięgnął po nóż do swojego pasa, po czym ukłuł się w palec. Kiedy tylko krew poleciała po ostrzu, od razu skierował broń nad planszę. "Mieszanina krwi i cydru powinna planszę zadowolić".
Agasharr
21:01:15 Agasharr nie dała się przegonić, a kiedy usłyszała o kropelce krwi usiadła spokojniej na miejscu, zastanawiając się, czy może być to cudza krew. W zdobywaniu cudzej krwi była całkiem niezła.
Luna
21:03:19 Luna rozejrzała się po towarzystwie. Miała złe przeczucia, ale skoro całkiem niedawno zaprzedała duszę za ożywianie zmarłych to i wszak nic gorszego od śmierci spotkać jej nie mogło. Wyjęła swój sztylet, przejechała nim po wnętrzu dłoni i poczekała aż pręga zrobi się czerwona. Zacisnęła dłoń nad planszą czekając, aż upadnie kropla krwi. Resztę wytarła w chusteczkę którą ścisnęła w ręce.
Rozalia
21:04:29 Rozalia wyciagneła sztylet zza gorsetu i zrobiła mniejsze nacięcie niż Luna. Nudziło jej się w królestwie i jako królowej, wiec przystąpiła do gry.
Hyve
21:05:16 Hyve spojrzała na spód swojej łapy. No pewnie... {To ostry nóż?} spytała łowcę jak już skapnął swoją krew na planszę.
Matthew
21:05:56 Matthew jako nie mniej osobliwa postać zakrwawiony palec wytarł w ramię Luny. Na tą chwilę czekał co się stanie. A właściwie, co złego się stanie. "Tak, jest dość ostry. Ale to świetny nóż, mam go od dziadka".
Agasharr
21:06:20 Agasharr : w mgnieniu oka na miejscu liska stanął półczłowiek półlis z kataną w ręku. Stojąc tak na krześle zawołała za demonem - Ej Patriel, to musi być moja krew? - zawołała za nim, sprawiając wrażenie, jakby miała zarąbać zaraz kogoś w karczmie
Patriel
21:06:27 Patriel wrócił niosąc talerz pełen roladek - Widzę, że już zaczęliście - spojrzał na Lunę - było napisane chyba, że wystarczy kropla, a nie litr - zaśmiał się i spojrzał na Agasharr - Lisek się boi zagrać? Wyobraź sobie, że możesz mieć nawet cały świat dla siebie - szepnął jej do ucha końcówkę zdania.
Patriel
21:06:58 Patriel - I tak musi - dopowiedział.
Hyve
21:07:34 Hyve wystawiła do niego swoją łapę {Mógłbyś? Ja nie mam przy sobie żadnego...}
Agasharr
21:07:54 Agasharr - Hmm... - nieco zawiedziona schowała katanę, skaleczywszy się w palec. Kropelka lisiej krwi spadła na planszę.
Patriel
21:08:58 Patriel - Cóż za różnorodność - ucieszył się - Przyniosę jeszcze coś do picia, ale zacznijcie już.
Agasharr
21:09:43 Agasharr - A ty nie grasz? - zawołała za nim
Myśliwy
21:09:56 Myśliwy podciągnął nóż, po czym delikatnie przeciął łapę Hyve pod paznokciem. "Ze względu na stare dzieje...". Odłożył nóż za pas, po czym splunął w kierunku paleniska. Widać, liść który żuł też się zużywał.
Luna
21:10:16 Luna 'Bez paniki, to rysa,tętnicy nie przecięłam' - powiedziała ni to do siebie ni to do Patriela.
Mistrz Gry
21:10:32 imgKolejność ruchów została ustalona. Pierwszy zaczyna Mathew. Następnie: Luna, Rozalia, Agasharr i Hyve.
Hyve
21:11:43 Hyve {Dziękuję) kapnęła krwią na planszę, po czym odłożyła ją na ziemię.
Narracja
21:11:51 img Krople krwi zmieszały się ze sobą i zaczęły zachowywać się jak samolepiąca się plastelina. Po chwili wszyscy zauważyli, że dziwna masa przybrała kształt miałych ludzików i smoka. Wszyscy mogli ujrzeć w nich swoją podobiznę. Pionki wstały jakby ożyły i poszły na pole, na której widniała strzałka.
Narracja
21:12:24 img Kostka do gry zadrżała lekko. Wszyscy poczuli się bardzo dziwnie.
Hyve
21:13:34 Hyve spoglądała na żyjące pionki zdziwiona. No, trzeba przyznać, że to całkiem ciekawe. Potem poczuła... coś. Zawarczała cicho, rozglądając się za źródłem tego uczucia.
Luna
21:14:52 Luna od dawna czuła się dziwnie więc po prostu zignorowała to nowe odczucie.
Matthew
21:15:07 Matthew Zawiesił głowę nad planszą wpatrując się w pionki. Odrętwienie rzuciło mu się na te części ciała, po których się tego nie spodziewał. A przynajmniej na te, których drętwych nie używał. Jednak nie odzywał się, w końcu gra... W grę w międzywymiarowej karczmie demonów.
Agasharr
21:15:43 Agasharr - Ciekawe czy jest ognioodporna - zamyśliła się, machając ogonem. Usiadła, podpierając głowę rękoma i wypatrzyła się w figurki
Rozalia
21:16:08 Rozalia obserwowała planszę, uczestników i czekała aż Matthew rzuci jako pierwszy.
Matthew
21:16:52 Matthew powolnym ruchem sięgnął po kostkę. Zacisnął rękę na sześcianie, po czym przerzucił ją niemal przez całą planszę.
Narracja
21:19:01 img Kostka potoczyła się po planszy. Kiedy miała już z niej wypaść, zachowała się jakby uderzyła o niewidzialną ścianę. W końcy Mathew jak i wszyscy mogli dostrzec wynik: 4 oczka. Mały Mathew ruszył na pole z numerem "4" i tam dzielnie stanął. Po chwili czerwony pentargam widniejący na środku planszy przybrał płynną formę i zaczął układać się w napis. Po kilku sekundach dało się przeczytać: "Głód wywabia wilka z lasu".
Mathew
21:20:43 Mathew nie był mistrzem świata w czytaniu, więc te krótkie zdanie zajęło mu trochę więcej niż pozostałym bywalcom karczmy. Jednak gdy już literki ułożyły się w sens spojrzał na Patriela. "Co?".
Narracja
21:21:13 img Na zewnątrz dało się usłyszeć głośne wycie wilka. Po chwili całej watahy. Zdziwić go mógł nie tylko ten dźwięk, ale również to, że nigdzie Patriela nie było.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 45, 46, ... 47, 48, 49,   Następna