SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 109, 110, 111, ... 141, 142, 143,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 13.02.2018
Narracja
00:27:24 img Jakiś cień poruszył się na jednym z dachów. Na innym kolejny. Lavierr nie mógł przyjść tu sam. Ani we dwie osoby. To było pewne.
Narracja
07:42:24 img Dowódca wiedział już, że będzie problem. Nakazal od razu odbiec wszystkim od środka ulicy i schowac sie tuż pod ścianą i obserwować naprzeciwległy dach. Dowódca nie wiedział co zrobić z terrorystami na dachach, jako że nikt tu nie miał łuku. Bojąc się o życie reszty swoich ludzi nakazal wycofać się na teren pałacu ostrożnymi krokami, mając tarczę i miecz w gotowości. Jeśli patrick i jego rozmówca stracili przytomność, kolejna dwójka miała ich ponieść. Cywilom kazano powrócić do ich domów.
Narracja
07:52:07 img Konie posłusznie niosły do pałacu, a przynajmniej tak początkowo mogło się wydawać. Najwidoczniej była to sztuczka którą nie tylko Patrick potrafił. Nieszczęsne zwierzęta oszalały nagle, zachowując się jakby ktoś je zaatakował. Dwa z nich pobiegły w jednym kierunku, dwa z nich w drugim, usiłując po drodze strącić balast zwany człowiekiem.
Narracja
08:32:26 img Jeźdźcy zgłupieli krótko mówiąc. Nie wiedzieli, jak zachować się w tej sytuacji. Próbowali jakoś uspokoić konie, a jednocześnie nie staranować nikogo, jeśli ktoś stał im na drodze. Jeśli to nie przynosiło pozytywnych skutków, pociągnęli za wodze, by zatrzymać konie. Gdy tak się stało, pogłaskali je na uspokojenie i znów pognali w stronę pałacu. Byli to zwykli strażnicy, których poinformowano co robić w przypadku zauważenia gęstego dymu z komina tego domu, nie znali się na magii czy Czarnych Druidach. Nie domyślili się więc, że to może być ich sprawka. Dobre tyle, że najpewniej są już poza zasięgiem ich zaklęć.
Narracja
08:33:52 img Konie dały się uspokoić. Jednak gdy znów zjawiły się w okolicy pałacu, znów zachowywały się jakby ktoś nagle wyskoczył przed nimi na drogę. Jeden stanąl dęba. Drugi usiłował przeskoczyć niewidzialną dla ludzi przeszkodę, potykajac się.
Narracja
08:34:08 img Spłoszony, pędzący koń jest dużo szybszy niż brykający po dachach fanatyczni terroryści. Co innego, jeśli są w całym mieście. Jeźdźców w każdym bądź razie prawdopodobnie nie udało się zrzucić, jako że potrafili dobrze jeździć na koniach, a zamiast wierzgać na wszystkie strony, po prostu biegły.
Ten,
08:38:15 Ten, który stanął dęba niespodziewanie, zrzucił z siebie strażnika - Kurwa... Co Ty robisz... - jęknął, chwytając się za obolałe lędźwie. Próbował szybko się pozbierać, znów wchodząc na koń. którego koń skoczył, ledwo utrzymał się na koniu, tracąc równowagę. Utrzymał się jedynie dzięki silnemu chwyceniu się siodła. Pozostała dwójka zaczekała na nich, aż się ogarną i pobiegną z nimi znów w stronę pałacu. Myśleli, że to może przez późną porę, co się do tej pory nie zdarzało. Poprawili więc końskie klapki na oczy myśląc też, że może je uwierają lub otworzyły się zbyt szeroko.
Narracja
08:40:50 img Konie były w kłopocie. Wiedziały że muszą być posłuszne, ale łby zacierały prawie na kark, kwicząc i cofając się co rusz. Ewidentnie się czegoś bały. Wyglądało to tak, jakby one widziały coś czego ludziom nie śniło się oglądać.
Rozejrzeli
08:45:55 Rozejrzeli się więc dookoła. Jeśli nic nie widzieli, ich dowódca rozkazał im zejść z koni i je tu zostawić. Domyślili się już, że ktoś tu musi robić małe czary mary. Przyszło im do głowy, że może skoro nie robią tego im, a ich koniom to po prostu nie mogą? Ściągnęli ciało Lavierra i trzymając go we dwójkę pobiegli do pałacu. Pozostała dwójka ubezpieczała ich z przodu i z tyłu z wyciągniętą bronią i tarczami. Co do sposobu niesienia. Jeden trzymał go za nadgarstki, a drugi za kostki i tak biegli z nim lekko po skosie. W oddali majaczył im już kolejny patrol straży, który maszerował spokojnie w ich kierunku, jeszcze ich nie zauważając.
Narracja
08:48:05 img Strażnicy przy bramach nie widzieli swych kamratów, ale zamaskowanych Czarnych. Zaiste, strzałki którymi potraktowano kilka osób spośród cesarskich nie miały za zadanie usypiać, a sprowadzić halucynacje.
Jak
08:51:37 Jak się nie trudno domyślić, Ci przy bramie postanowili ich zatrzymać - STAĆ! Kto idzie! - zawołał jeden z nich, wyciągając miecz. Tamci biegnąc dalej, zwolnili zdezorientowani, zatrzymując się na kilka metrów przed strażnikami. Ten na przodzie odpowiedział mu - Co Ty, jaja se robisz? Hiorlin z trzeciej brygady patrolowej. Odsuńcie się, Biorn kazał dostarczyć to ciało do prosektorium!
Ernil
09:16:05 Ernil ponownie wyszedł na zewnątrz, jednak tym razem bezpieczniej. Stanął w progu swojego namiotu, osłonięty po bokach ścianami lodu. Pilnował uważnie, aby ponownie nie oberwać strzałą. Widząc biegnących buntowników, szybko wydał rozkaz - Wyciągnąć broń zasięgową i strzelać do tych szumowin! Nie oszczędzajcie nikogo! - Spojrzał się na sporą grupę około 15-18 gwardzistów po swojej prawej. Wskazał na nich palcem i rozkazał im twardo - Wy! Bierzcie po jednej tarczy na rękę i stwórzcie mur tarcz po bokach strzelców! Macie ich chronić przed strzałami, meldować o wszystkim co zauważycie - następnie zawołał do wszystkich - Wykonać!
Bismark
09:18:22 Bismark postanowił zadziałać póki co na własną rękę. Chwycił leżącą gdzieś na ziemi tarcze i osłaniając się nią, chodził w tę i z powrotem, wypatrując wroga.
Pięciu
09:19:02 Pięciu gwardzistów z polecenia cesarza weszli do namiotu Ernila, gdzie wciąż powinien przebywać Aleksander i Essy. Mieli za zadanie ich chronić.
Narracja
09:19:32 img Naruntyjczycy od razu ruszyli do wykonania rozkazu. Ale rozkazy miały to do siebie, że łatwiej je wydawać niż wykonywać, przynajmniej w praktyce. Nie było łatwo strzelać do co rusz znikających za drzewami celów. Raz po raz któryś z buntowników spadał z konia, a spośród biegnących na pieszo - bo przecież nie wszyscy mieli konie, kładł się w wątłej i złocistej trawie. Jednak nadal pozostawała spora grupa której się udawało.
Akeksander
09:20:24 Akeksander czekał spokojnie. Nie było powodu by wychodzić i ryzykować. Dziwił się że Ernil takie ryzyko podejmuje. Był głową państwa i jako taki musiał pozostać przy życiu.
Ernil
09:22:01 Ernil cały czas stawał się utrzymywać wysokie morale swoich ludzi - Nie przerywać ostrzału! Wybierajcie najłatwiejsze cele i nie szczędźcie strzał! Każdy trup po ich stronie to jedno uratowane życie waszych kompanów!
Gwardziści
09:23:15 Gwardziści stali w różnych miejscach namiotów, rozglądając się dookoła i nasłuchując. Ten najbliżej wejścia, przyglądał się cesarzowi z podziwem.
Grandir
09:24:26 Grandir wypadł z lasu tuż za uciekającymi. Najwyraźniej zdążył okrążyć już obóz. Dopiero widząc że ci są pod gradem strzał, nakazał swoim ludziom zatrzymać się, a części zawrócić po tych po drugiej stronie.
Narracja
09:25:23 img W międzyczasie słońca przeszły już swoją wędrówkę i robiło się chłodno i ciemno. Pomimo że błękitne słońce dawało jeszcze nieco światła, atak z każdą chwilą był utrudniony.]
Ernil
09:27:05 Ernil zastanawiał się, czy nie wydać rozkazu Grandirowi za pomocą dwóch chorągwi sygnału do okrążenia buntowników. Postanowił jednak mu zaufać mając na uwadze, że on ze swojej perspektywy ma lepszą świadomość obecności buntowników w danych rejonach wokół obozu. Liczył, że uda się ich powystrzelać lub pozabijać zanim w pełni zapadnie zmrok.
Ernil
09:28:38 Ernil uważnie przyglądał się poczynaniom swoich ludzi, a także sytuacji w obozie na tyle, na ile pozwalała mu jego bezpieczna pozycja. Wolał już nie ryzykować, wychodząc dalej.
Narracja
09:30:58 img Grandir nie był w ciemię bity. Miał ludzi z drugiej strony i już wysłał do nich kogoś by nakazać objechanie obozu od strony południowej i dalej na zachód. Sam mógł kontynuować pościg z północy.
Aleksander
09:34:10 Aleksander niepostrzeżenie zjawił się za Ernilem, obserwując sytuację, i Grandira w oddali, dającego gestami polecenia swoim ludziom. Pomimo że uciekinierów nie było już widać, było ich słychać. Pokręcił głową. 'Jest za daleko. Już go nie zawrócimy'
Ernil
09:34:13 Ernil widząc, jak jego ludzie coraz liczniej wyłaniają się z pomiędzy drzew, uśmiechnął się szyderczo, już czując słodki zapach zwycięstwa. Wiedział jednak, że to nie koniec. Wydał więc rozkaz swoim ludziom donośnym i twardym głosem - Garandir i jego ludzie rozbili już prawie wszystkich wrogów! Zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki! Nie przerywajcie ostrzału i identyfikujcie swój cel, zanim wystrzelicie!
Wzrok
14:38:09 Wzrok Essy nieopatrznie zaczepil o łóżko i stwierdziła, że pieprzy konwenanse. I tak ledwo trzymała się na nogach. Chociaż król i cesarz byli odwroceni od niej, wciąż zostawali gwardzisci. Dowlekla się do łóżka, jednak zamiast rzucić się na nie, usiadła tylko i przekrzywiła się, opierając głowę o pościel, zdała od poduszek. Nie była to wygodna pozycja, ale wystarczyło, by pomimo krzyków Ernila i ogólnego hałasu zdołała zasnąć. Tuż przed tym nim zmorzył ją sen, pomyślała z lekką ironią, że jest to dobry środek nasenny.
Narracja
15:05:11 img Patrick musiał widzieć, że to co się stało z końmi jest tym samym czarem, którym i on dysponował.
Akejsander
15:07:46 Akejsander odczekał jeszcze chwilę, gotów na walkę.Jednak walka nie następowała. I to od bardzo długiej chwili. Po uciekinierach ani Grandirze też nie było śladu.
Narracja
15:11:53 img Ktoś wszedł do jaskini przeszkadzając kobietom. Z pewnością był to mężczyzna, ubrany tak samo jak Lavierr który odwiedził Patricka i Eveline. 'A ty co, suweniry zbierasz? Po coś ją przyciągnęła?'
Ernil
15:43:27 Ernil widząc, że przeciwnicy wyszli z pola rażenia, rozkazał swoim ludziom donośnie - Stop! - a następnie odczekał chwilę. Gdy dźwięki rozpędzonych cięciw ustały, Ernil rozejrzał się po okolicy. Gdy nastała cisza i spokój, nie posuwając się do przodu powiedział do swoich ludzi już normalnym tonem. Wszyscy powinni go słyszeć - Dobra robota panowie, jestem z was dumny. Miejcie jednak oczy dookoła głowy i nasłuchujcie wroga, wciąż może się tu kręcić - rozejrzał się za dowódcą swojej Szarej Gwardii i przywołał go do siebie. Gdy ten podszedł, wydał mu następujące rozkazy
patrząc
15:47:30 patrząc mu w oczy - Zbierzcie poległych w jednym miejscu i ściągnijcie z nich pancerze. Im już się nie przydadzą. Następnie przykryjcie ich płachtą, a gdy wszystko się uspokoi, wydamy im pogrzeb na jaki pozwolą nam okoliczności. Niech wszyscy ranni zbiorą się w lazarecie. Do świtu mają być sprawni do wyruszenia, nie wykluczone że nawet wcześniej. Wyznacz także pięcioosobowe patrole, które będą miały krążyć po obozie. Rozpalcie pochodnie wszędzie gdzie się da. Jeśli zostanie Ci ktoś do dyspozycji, zbierzcie strzały nadające się do ponownego użytku. Niech nikt nie oddala się od obozu na więcej, niż dziesięć metrów. Wszystko zrozumiałe?
Patrick
15:49:31 Patrick dał się prowadzić strażnikom. Strzałka z trucizną zamroczyła go mocno. Mógł się poruszać ale myśleć było mu bardzo trudno. Jeśli jednak zginie to zostawi siostrę samą na pastwę czarnych, a tego chciał uniknąć za wszelką cenę.
Eveline
15:50:57 Eveline w milczeniu i ze strachem w oczach obserwowała tajemniczego mężczyznę.
Kobieta
17:24:21 Kobieta 'Nie, Dla Laverra. Ale teraz już mu nie będzie potrzebna, Teraz chcę ją zabić'
Mężczyzna
17:25:04 Mężczyzna 'No to zrób to a nie gadasz o tym'
Mężczyzna
17:27:15 Mężczyzna podszedł do Eveline pospiesznym krokiem. Złapał w dłoń jej brodę i uniósł ogląając pod bardzo wątłe światło. 'A niech to, chyba miał rację' - puścił Eveline.
Kobieta
17:31:04 Kobieta 'Ale Lavierr...' - szepnęła.
Mężczyzna
17:32:04 Mężczyzna 'Lavierr postąpił głupio i zginął głupio. A skoro nie żyje, nic jej już nie chroni. Dosyć pobłażałem. Jeśli ciało do pojutrza nie znajdzie się przy kamieniu... Sama znasz odpowiedź. Posprzątaj tu, widziała twoją twarz'
Eveline
17:44:18 Eveline zaczęła panikować wewnętrznie, ale nic nie mówiła. Musiała coś wymyślić jak się stąd wydostać. Potem zajmie się myśleniem kim był ten człowiek i czego od niej chciał.
Kobieta
17:53:17 Kobieta 'Czy wolno mi ją zabrać pod kamień?'
Mężczyzna
17:55:31 Mężczyzna pokręcił głową zniecierpliwiony. 'To na nic. Lavierr jest tak zmasakrowany że nawet ofiara krwi nie pomoże, ale skoro musisz się przekonać... Wracam na górę. Nasi wciąż są wśród wroga'
Narracja
18:16:02 img Mężczyzna opuścił kobiety, zniknął jak cień pomiędzy skałami. Wokół dawał się odczuć mocny chłód i wilgoć. Gdzieś w pobliżu była woda. Czyżby to był sposób czarnych? Dopływali do stolicy łodzią?
Narracja
18:58:40 img Kobieta podeszła do Eveline 'Ruszaj się, nie mam na to całej nocy' - wskazała jej jeden z korytarzy.
Eveline
19:02:28 Eveline nie zamierzała posłuchać się swojego przyszłego kata. Pokręciła przecząco główką i wymamrotała - Zostaw mnie... - nie brzmiało to w żadnym razie przekonująco.
Kobieta
19:04:18 Kobieta szarpnęła Eveline za ramię. 'Nie prowokuj mnie bo będziesz błagała o śmierć. Wiem co tam się stało, jak cię sumienie nie rani to cię zrani ostrze'
Eveline
19:04:47 Eveline - Już ci mówiłam! Ja nic nie zrobiłam! Nie wiem co sie stało...
Kobieta
19:06:37 Kobieta wyciągnęła rękę przed Eveline. Najwyraźniej usiłowała jej, sądząc po szeptanej inktantacji, coś pokazać, ale już nie mogła. 'A niech was oboje szlag! ' - popchnęła ją w stronę korytarza. Na wszelki wypadek wyjęła nóż wyglądający na myśliwski.
Eveline
19:14:42 Eveline nie mogła upierać się wiecznie. Ruszyła tam gdzie kobieta ją prowadziła. Starała się zachować zimną krew. Starała sobie przypomnieć słowa mistrza i starego druida. Jeszcze miała szanse.
Narracja
19:30:34 img Korytarz faktycznie poprowadził je na brzeg podziemnej rzeki, przy którym zacumowanych było kilka łodzi. 'Wsiadaj' - padło polecenie. Była to droga właściwie nie pozostawiająca żadnych śladów, choćby i omaki wytresowali do śledzenia.
Eveline
19:39:14 Eveline - Co chcesz ze mną zrobić? - stała przed łodzią. Patrzyła się na nią ze łzami w oczach.
Kobieta
19:40:50 Kobieta 'Nie utopię jeśli o to pytasz. Za to na twoim miejscu, jeśli śmierć ma cię zastać modliłabym się by była szybka. Nie ja to inni z bractwa, ale czegoś takiego nikt wam nie daruje. Wsiadaj!'
Narracja
19:41:36 img Jeszcze na brzegu dobiegł ich krzyk jakiegoś nieszczęśnika. Najwyraźniej nie tylko Eveline tutaj przetransportowali. Biedak błakał by po prostu go zabito.
Narracja
19:42:08 img W rzeczywistości był to jeden z ośmiu strażników. Pozostało do wylapania jeszcze siedmiu.
Eveline
19:42:53 Eveline wsiadła niechętnie na łódź. Całą dygotała ze strachu.
Kobieta
20:06:43 Kobieta skierowała łódź zgodnie z prądem rzeki. W drugą stronę byłoby jej znacznie trudniej skoro nie miała już mocy. 'Twój brat dostał od nas ultimatum. Lavierr za ciebie.' - powiedziała cicho. 'Mam wrażenie że przeceniłaś waszą relacje'
Eveline
20:08:47 Eveline - Lavierr - wymruczała - To ten pan co u nas był. Co się z nim stało?
Kobieta
20:13:51 Kobieta 'Zobaczysz Sovlene. I tym razem wszyscy zobaczą' - powiedziała zagapiając się w korytarz. 'Właśnie wypowiedziano nam otwartą wojnę.'
Eveline
20:14:47 Eveline - Nie wiem co chcieliście zrobić... On pojawił się u nas i chciał nam zrobić krzywdę.
Kobieta
20:15:23 Kobieta 'Bez Lavierra tracimy bardzo wiele z naszej mocy.' - mowiła. Na słowa Eveline podniosła głowę. 'Czyś ty oszalała? Jaką krzywdę? Sądzisz że musiałby z tym czekać na nadejście straży?!'
Kobieta
20:19:02 Kobieta 'Żyjecie dzięki niemu, w wielu względach dzięki niemu. Usiłował was sprowadzić. Do zrobienia wam krzywdy nie fatygował by się osobiście. Ostatnia rzecz jaką pamiętasz we dworze Lavender?'
Eveline
20:20:34 Eveline po policzku Eveline płynęły łzy - Ja... pamiętam ogień. Cały dom płonął. Patrick wtedy trzymał mnie na rękach i uciekał...
Kobieta
20:31:32 Kobieta 'Lavierr wtedy, z tego co się orientuję, niewiele mógł. Był ledwo starszym adeptem w drodze na stanowisko kapłana. Sorag którego już widziałaś skłonił się jego prośbie, pozwalając wam uciec...' - znów zagapiła się gdzieś w rzekę. 'A i tak go posłuchał jedynie po to by nie utracić jego poparcia. Lavierr był silny. Cholernie silny. Zbyt silny by Mistrz Sorag mógł przestać się z nim liczyć'
Kobieta
20:32:29 Kobieta 'Lavierr od początku usiłował was chronić.'
Eveline
20:38:14 Eveline zdziwiła się mocno - Przed czym?
Kobieta\'
20:39:35 Kobieta\' Przed wszystkim. Przed Soragiem. Przed cesarstwem. W końcu przed śmiercią głodową. Nigdy żadne z was nie zadało sobie pytania skąd pochodzi wasza moc, ta sama którą druidzi i uczeni kształcą latami?'
Kobieta
20:43:02 Kobieta 'Przed tym wszystkim co wasza matka wypracowała na waszą niekorzyść, każąć obawiać się was. Gdyby którekolwiek z was pamiętało...' - pokręciła głową. 'Naiwnie myśleliśmy że da się uniknąć tej wojny. Już nie, już się nie da. Odpokutują za Lavierra. Jutro stolica utonie we łzach'
Eveline
20:43:59 Eveline - Kłamiesz - wymruczała.
Kobieta
20:44:53 Kobieta 'Po co bym miala? Na dobrą sprawę w ogóle nie muszę się odzywać, mówić ci czegokolwiek. I niech tak pozostanie skoro mam być nazywana kłamczynią'
Eveline
20:45:47 Eveline - Nasza rodzina walczyła z Czarnymi Druidami.
Kobieta
20:47:53 Kobieta 'Trudno się nie zgodzić. I dostała to na co zasłużyła. Słyszałam że wasza matka składała podarki na ołtarzu Kefa. Mam ci mówić po co składa się mu podarki? Po co może to robić brzemienna kobieta?' - uśmiechnęła się złośliwie.
Eveline
20:49:01 Eveline - Nie mam powodów, by ci wierzyć...
Narracja
20:49:38 img Tym czasem w Erbenii...
Mizu
20:49:56 Mizu - mam lepszy pomysł Xavira. Ale znów muszę zniknąć na jakiś czas.-
Kobieta
20:50:05 Kobieta uśmiechnęła się i zgodnie z zapowiedzią zamilkła, skupiając się na wiosłowaniu. O ile uda się sprowadzić ciało Lavierra,wiele może się wyjaśnić. O ile.
Xavira
20:50:22 Xavira 'Jaki pomysł?' - zapytała spoglądając podejrzliwie.
Mizu
20:50:46 Mizu - Musze wyrwać parę panienek- odpowiedział złośliwie.
Mizu
20:51:39 Mizu - Dwie, nie trzy, tak, zdecydowanie trzy mi wystarczą.=
Xavira
20:51:54 Xavira 'Skoro to priorytet bez którego nie możesz walczyć, i ja mogę ci pomóc. Oczywiście nie osobiście, sprowadzimy kogo sobie zażyczysz'
Patrick
20:52:12 Patrick zatrzymał się nagle - Dokąd mnie prowadzicie?
Mizu
20:52:54 Mizu - Takich nie macie. -
Xavira
20:54:08 Xavira złapała za dzwonek by wezwać służbę. 'Moi ludzie nie ośmielą się nie wykonać rozkazu, nawet jeśli jesteś fetyszystą'
Eveline
20:54:11 Eveline również milczała. Siedziała i milczała. Łzy przestały już płynąć.
Kobieta
20:55:48 Kobieta wpłynęła na skraj wyjścia z jaskini, gdzie pod wodą srebrzył się jakiś naturalny kruszec, ułożony w duże prostokątne tafle. 'To tutaj. Zerknij w wodę, przyjrzyj się nowej sobie. Patrz, i myśl. Nie bój się, nie wypchnę cię'
Mizu
20:55:49 Mizu - Księżniczka musi w końcu znaleźć męża- skomentował. - Nie masz tego czego szukam, zaufaj mi, a z Naruntii nie zostanie kamień na kamieniu-
Eveline
20:56:41 Eveline dalej siedziała bez ruchu, ale po kilku sekundach wyjrzała lekko poza granice łodzi.
Xavira
20:56:58 Xavira 'Mam na głowie cały pałac darmozjadów. Kolejny mi niepotrzebny. Brzmi zachęcająco. Niemniej byłabym spokojniejsza znając przynajmniej w głównym zarysie twoje plany'
Narracja
20:57:45 img Bez pukania, bez zapowiedzi, drzwi do komnaty, ciężkie i dwuskrzydłowe, otworzył herold. 'Pani generał, poselstwo ze Slavii!' - wydyszał. 'Pilne'
Herold
20:58:43 Herold zerknął na uśmiechniętego Mizu, i Xavirę stojącą przy łozu. 'Proszę o wybaczenie. Nie zamierzałem przeszkadzać'
Xavira
20:59:24 Xavira skwasiła minę. 'To nasz egzekutor kretynie. Proszę doprowadzić posła do sali, zaraz tam przyjdę'
Narracja
21:00:09 img Wszystko w wyglądzie Eveline było w najlepszym porządku, oprócz oczu. Były jednolicie szare. Czerwone czy też rózowe zabarwienie rozpłynęło się dokładnie tak, jak w oczach jej towarzyszki.
Eveline
21:01:40 Eveline - Czemu mam inne oczy?
Kobieta
21:02:21 Kobieta uśmiechnęła się. 'Masz swoje oczy. Nie słuchałaś uważnie. Nie wyciągałaś wniosków'
Mizu
21:02:22 Mizu - Widzisz, każdy myśli to co ja- zaśmiał się. - Potowarzyszyć Ci, czy mogę już realizować plan?-
Eveline
21:03:01 Eveline - Już mówiłam. Nie mam powodu by ci wierzyć - dopiero teraz zrozumiała, że poprzednie pytanie w takim wypadku było bezcelowe.
Xavira
21:10:07 Xavira 'To zależy na ile interesują cię doniesienia z Naruntii a na ile lubisz działać po omacku'
Mizu
21:11:34 Mizu - Interesują, idę z Tobą.-
Narracja
21:17:18 img Straże towarzyszyły Mizu i Xavirze w drodze do sali, gdzie podobno już czekał posłaniec. Gdy tylko weszli, posłaniec, słysząc ich, ściągnąl kaptur odsłaniając właściwie białe włosy. Było oczywiste że nie należy do żadnej z pospolitych ras.
Mizu
21:20:50 Mizu stał za Xavirą, nie odzywał się, w razie potrzeby zareaguje.
Aken
21:21:02 Aken pokłonił się Xavirze. Podnosząc się, zatrzymał wzrok na Mizu i już go nie oderwał. Szczęśliwie nie spoglądał jak to mieli w zwyczaju nieświadomi jego natury z fascynacją, ale zaciekawieniem godnym badacza. Najwidoczniej rozumiał, że kimkolwiek jest towarzysz pani generał. bliżej mu do maga niż do Skelbarda, mimo że właśnie na Skelbarda wyglądał. A jednak sił miał więcej. Czyżby Czarny? Nie, niemożliwe. Xavira nie byłaby do tego zdolna. A może jednak?
Kobieta
21:21:55 Kobieta 'To przestań wciąż dopytywać. Uznaj jak każdy głupiec że wiesz już wszystko'
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 109, 110, 111, ... 141, 142, 143,   Następna