SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 132, 133, 134, ... 146, 147, 148,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 26.03.2018
Krisza
22:52:18 Krisza była zmęczona i obolała. Spała jeszcze słodko na strychu sklepu, nieświadoma zagrożenia.
Narracja
22:59:53 img Ludzie krzyczeli, alarmowali jeden drugiego. Ktoś zaczął dobijać się nerwowo do drzwi sklepu.
Mizu
23:00:28 Mizu oderwał sie od jednego z dachów i podleciał do czerwonej. - Zmiataj stąd!- ryknął.
Narracja
23:01:21 img Czerwona potrząsnęła łbem, i też wzbiła się w powietrze. 'To moje miejsce!' ryknęła. 'Odejdź!'
Narracja
23:06:56 img Zza drzwi rozległ się zaspany głos kuśnierki. - To pani, pani Cropp?
Narracja
23:07:31 img Odezwał się mężczyzna. 'Miasto płonie! Trzeba uciekać!'
Kuśnierkę
23:08:50 Kuśnierkę zaniepokoiły ogólne hałasy na zewnątrz, otworzyła więc drzwi.
Narracja
23:10:21 img Kobieta mogła widzieć z naprzeciwległej uliczki, zza budynków, łunę ognia i kłęby dymu. Ludzie uciekali ulicami, z krzykiem, zapominając dobytku.
Mizu
23:15:56 Mizu podleciał do czerwonej smoczycy i zamachnął parę razy skrzydłami jak to nie pomogło, to zaorał pazurami jej pysk. - WYNOCHA!-
Narracja
23:17:29 img W czerwoną diabeł wstąpił. Wiedziała że gdzieś tu jest jej młode. Zaryczała jeszcze głośniej, i mimo rany na pysku spróbowała rzucić się Mizu do kościstego gardła.
Kuśnierka
23:18:28 Kuśnierka szybko wróciła do środka, pomimo zagrożenia pomyślała, by zabrać ze sobą pieniądze. I parę naszyjników... Szkoda, by spłonęły.
Mizu
23:38:44 Mizu w obronie zionął na nią zamrażającym ogniem.
Data 27.03.2018
Narracja
21:32:22 img Dwa smoki walczące ponad miastem zwróciły uwagę uciekających, którzy nie przerwali ucieczki ale przystawali widząc to dziwo.
Narracja
21:34:13 img Mizu musiał wiedzieć, że smocza skóra jest odporniejsza niż skóra innych stworzeń, w tym również na temperaturę. Czerwona odczuła to, zapewne zotanie jej po tym odmrożenie skóry, jednak instynkt brał teraz górę. Broniła terytorium. Zimno sparaliżowało jej ruchy, omal nie przyprawiając jej o upadek. A jednak już za moment leciała znow. Tym razem spróbowała zaatakować z góry i złapać Mizu za szyję.
Narracja
21:35:14 img W tłumie uciekających pojawił się rycerz w zbroi płytowej oraz czerwonej obdartej pelerynie. W ręku trzymał tylko tarcze i pilnował bezpieczeństwa uciekających ludzi. Był gotów rzucić się z pomocą gdyby zaszła taka potrzeba.
Mizu
21:58:29 Mizu dał się ukąsić, jednak koścista szyja była cała pokryta lodem, który amortyzował ukąszenie. Demon wykorzystał to, że smoczyca zbliżyła się, złapał ją swoimi łapskami boleśnie wbijając pazury i zaczął pikować w dół.
Narracja
22:00:19 img Czerwona widziała że dzieje się coś złego. Jeśli upadnie na kark, na szyję, już nie odleci. Usilowała wywinąć się tak, by to Mizu był na dole.
Dietmar
22:00:45 Dietmar w międzyczasie oglądał walkę smoków.
Vere
22:03:55 Vere 'Nie oglądajcie się!' - poganiał Patricka i jego siostrę, gnając do portu. Sam się jednak obejrzał. Widział że smoki walczą. Pewnie o zdobycz czy o coś. Dopiero portowe zabudowania kazały mu zwolnić. Przecież smoki nie przylecą spalić morza.
Narracja
22:05:27 img Ci, których dorwały pozostałe smoki, to byli ci dla których nie było juz ratunku, a jedyna pomoc jaką można im było okazać to dobicie ich, nim smoki zrobią użytek z zębów.
Dietmar
22:09:15 Dietmar starał się ciężko rannych przenieść w jakieś bezpieczne miejsce. Dobijał tych, którym mógł pomóc tylko i wyłącznie poprzez skrócenie cierpienia.
Patrick
22:09:45 Patrick posłuchał rady Vere i nie oglądał się za siebie. Skupił się na ucieczce.
Mistrz Gry
22:11:56 imgMikaela rzuca kością:
(Kto będzie na górze?)
1. Czerwona Smoczyca1k100(m0%) = 46
2. Mizu1k100(m0%) = 12
3. Oboje1k100(m0%) = 70
[Wynik: Oboje]
Narracja
22:13:37 img Mizu i czerwona obracali się parokrotnie w powietrzu. Mizu przyspieszył lecąc w dół, jednak smoczyca wyrwała mu się ze sponów i w ostatniej chwili zdołała się wyswobodzić. Lądowanie było twarde i nieprzyjemne dla nich obojga.
Narracja
22:24:23 img Czerwona wygięła szyję z bólu, leżąc, nim nagłym zrywem spróbowala się podnieść. Musi przepędzić to niebieskie coś. Nim dobrze stanęła na nogi, spróbowala złapać zębami za skrzydło niebieskiego smoka.
Kriszę
22:24:38 Kriszę obudził hałas spowodowany przez smoki. Wstała niechętnie, wyglądając przez mały lufcik w dachu. Nie, to musiał być sen, jednak tak czy siak, przestraszyła się i zaraz cofnęła. Uszczypnęła się w ramię, upewniając się, że jednak nie śpi. Jeszcze bardziej zaniepokojona zeszła czym prędzej na dół. Drzwi były otwarte, część gablotek zrabowanych, jednak sama zmierzała wprost do wyjścia.
Vere
22:25:08 Vere zatrzymał się i obrócił konia, by móc widzieć stolicę. 'To dopiero się cesarz ucieszy jak z wojny powróci'
Narracja
22:31:45 img Essy nie wiedziała, choć miala wszelkie prawo domyślać się tego, że dwoje ludzi miało przykazane jechać za nią. Nie było w interesie cesarza aby pozwolić jej uciec. Nie było to też w interesie jego wojsk.
Essy
22:33:55 Essy na razie niczego nieświadoma, pojechała w stronę portalu. Im jednak bardziej się zbliżała, tym zaczęła czujniej rozglądać się za ewentualnym ogonem.
Patrick
22:36:55 Patrick - I chociaż tym razem to nie wasza wina co?
Mizu
22:37:12 Mizu wycofał się i tym razem zamierzał uderzyć smoczycę ogonem.
Vere
22:44:10 Vere 'Tym razem? Nie pamiętam byśmy palili stolicę, i nie zganiałbym tego na niefortunnie wymieszane zioła' - uśmiechnął się.
Narracja
22:47:04 img Rycerze również zachowywali czujność. Tam, dokąd jechała, nic już nie było. Nic prócz przejścia przez góry graniczne.
Patrick
22:51:18 Patrick - Jednak te wydarzenia są wam na rękę czyż nie?
Vere
22:52:54 Vere 'W żadnym wypadku. Od dwóch dni wychodzimy z siebie by było o nas głośno, a tu taka niespodzianka'
Patrick
23:04:16 Patrick - Smoki... - mruknął do siebie - Essy... Jestem pewny, że miała coś z tym wspólnego.
Essy,
23:18:29 Essy, skoro nie widziała śledzących jej mężczyzn, sama musiała być dla nich słabo widoczna, więc pewnie nawet nie wykryli momentu, w którym nagle zniknęła im gdzieś między drzewami. Dosłownie zniknęła.
Narracja
Narracja
23:25:01 img Dwa konie wyjechały na pobliską polanę. 'Wiedźmo! Wiedźmo!' - tego, już za portalem, Essy wiedzieć nie mogła. 'Zniknęła, czarownica przeklęta!'
Vere
23:32:53 Vere 'Kto? Kim jest Essy?'
Narracja
23:34:42 img Czerwona po uderzeniu upadła ciężko, jednak znów wstała. Była naprawdę uparta i zdeterminowana, choć mniejsza i słabsza.
Patrick
23:36:11 Patrick - Nenmorka. Podobno miała jakieś układy z cesarzem. Potrafi gadać ze smokami. Niedawno wyjechała z cesarzem. Gdzie są obecnie? Nie mam pojęcia.
Vere
23:40:02 Vere 'Cesarz ruszył na zachód, do Trisam, do swoich wojsk.'
Patrick
23:41:15 Patrick - Czemu udał się tam osobiście? I po co miałby brać ze sobą Essy? - pytał jakby siebie i Vere jednocześnie.
Vere
23:41:16 Vere 'Chyba nie sądzisz że zniszzyłby stolicę? To nie ma sensu' - spoglądał jak smoki kierują się w stronę murów zakonnych, niszcąc dachy i wieżyczki.
Patrick
23:46:15 Patrick - Jedno jest pewne. Smoki od tak nie zebrały się i nie zaatakowały stolicy bez powodu. Ktoś to zaplanował i tym pokierował. Być może Xavira?
Vere
23:47:20 Vere 'Może i ona. Szkoda miasta. Odbudowanie go odbije się na wszystkich. ' - spojrzał na Eveline. 'Jak ona się czuje?'
Eveline
23:48:00 Eveline postanowiła powiedzieć za siebie - Wszystko w porządku - wymamrotała - Co teraz będzie?
Patrick
23:48:24 Patrick - Właściwie po co porwaliście moją siostrę? - wtrącił nagle.
Vere
23:50:33 Vere wskazał na ogień. 'Teraz będzie biednie i gorąco. Przy odrobinie szczęścia wasz dom się uchowa, ale będzie śmierdział spalonymi ciałami. ' - powiedział. 'Śmy? lepiej dla Sovlene że nie widziała, co tu się wyprawiło. Powinieneś znać już naszą mściwość. Sovlene miała zostać wymieniona za Lavviera. Zwiadowca zawaliła sprawę. Gdy wsadzili Sovlene na łodź, Lavierr już nie żył'
Patrick
23:53:02 Patrick - Nie ja nasłałem straż. Następnym razem będę mniej rozmowny. Tak czy siak - spojrzał na płonące miasto - Mamy dużo większy problem. Zawsze zachodziłem w głowę skąd wzięły się te bestie.
Eveline
23:53:28 Eveline - Ten kościany smok... był bardzo dziwny.
Vere
23:59:12 Vere 'Z czystym sumieniem mogę zagwarantować, że to nie my. Może jakaś magia przywołania?'
Data 28.03.2018
Patrick
00:00:24 Patrick - Możemy tak stać do rana i gdybać.
Ernil
00:00:32 Ernil z miną nie wróżącą nic dobrego ruszył do namiotu, w którym był Mathew. 'Z drogi' - odsunąl strażnika i wszedł do środka. 'Zdjąć ten knebel. Nie dałem rozkazu by go zakneblować'
Vere
00:01:14 Vere 'Spodziewasz się że złapię za wiadro i będę gasił ogień? Przeceniasz mnie. Dwoje to za mało. Może, gdyby było jeszcze dwoje, udałoby się przepłoszyć te bestie'
Narracja
00:11:06 img Mizu nie był sam. Złota zauważyła co się dzieje. Rzuciła gdzieś pod siebie czubek wieżyczki, i ruszyła w stronę walczących. Ona również celowała w skrzydło, ale w czerwone. Zarpnęła porządnie, odciągając czerwoną od jej zamiaru. W końcu to był jedyny samiec na tych terenach. I był jej, sam przyleciał do stada. Była to dziwna sytuacja, w której walczyły trzy smoki. Jeden o politykę, drugi o terytorium, a trzeci o członków stada.
Mizu
00:11:15 Mizu Nie miał czasu bawić się z czerwoną, musiał pokierować smoki dalej. Zniszczenie paru budyneczków było dla niego za mało. Wsniósł się w powietrze i siłą rozpędu skoczył na smoczycę gryząc ją w kark. Jesli udało mu się ją unieruchimić zaczął ją zamrażać od miejsca ugryzienia.
Patrick
00:12:19 Patrick - Lepiej nie ryzykować ale stać tutaj i patrzeć jak smoki rujnują miasto nie jest chyba najlepszym możliwym wyjściem. Trzeba się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
Narracja
00:12:23 img Czerwona ryknęła w niebogłosy. Złota czując chłód, odskoczyła. To musiało boleć. Poraniony kark przepuszczał mróz do ciala, czyniąc szkody. Spróbowała odczołgać się spod Mizu, wijąc się w panice.
Kriszę
00:13:57 Kriszę aż ciarki przeszły, gdy usłyszała ten smoczy ryk. Nie zwalniała biegu. Dokąd się kierowała? Dokądkolwiek, gdzie będzie bezpiecznie.
Narracja
00:16:10 img Gwardziści bez słowa podeszli do związanego łucznika i zdjęli knebel.
Ernil
00:16:29 Ernil 'Słucham, panie Cazedor, co masz mi do powiedzenia'
Mizu
00:16:43 Mizu jak tylko poczuł, że jest krucho pod zębami zacisnął mocniej i szarpnął wyrywając czerwonej łeb. Jak tylko wypluł resztki mięsa zaryczał donośnie.
Narracja
00:22:29 img Złota była zadowolona. Jej samiec pokonał wroga. Był tu najsilniejszy. Rozłożyła skrzydła, by wyglądać na jeszcze większą, zaznaczyła zwycięstwo przeciągłym wyjącym rykiem, nim poderwała się do gory. W zasadzie nie miała się przed kim popisywać. Ot, zwykły odruch gatunkowy.
Narracja
00:23:18 img Kolejni płonący ludzie wybiegli z budynku wprost na Dietmara. Czekał go szereg trudnych decyzji. Człowieka z takiego stanu da się odratować by żył. Ale będzie to życie usłane cierpieniami.
Dietmar
00:33:59 Dietmar zerwał swoją pelerynę i za jej pomocą dusił ogień. Nie był w stanie zabić ludzi, którzy mogli to przeżyć. Nie myślał nad dalszymi losami nieszczęśnika. Chciał uratować tylu ilu się dało.
Mizu
00:40:20 Mizu poderwał się z ziemi i poleciał za swoim stadkiem by skontrolować ilośc zniszczeń.
Narracja
00:41:13 img ludzie wokół albo krzyczeli ze strachu, albo jęczeli od obrażeń. Była to podła sytuacja. O tyle podlejsza dla Dietmara, że sam przecież nosił na ciele skutki pożaru. Doskonale znał ból. I ten spowodowany uszkodzeniem skóry, i ten spowodowany niesprawiedliwością losu.
Dietmar
00:44:11 Dietmar starał się odrzucić myśli o tym co sam przeżył na bok. Jednak średnio mu się to udawało. Chaos był tak wielki, że omal sam nie zaczął panikować. Ale jeśli by zaczął... nie mógłby potem żyć z tym, że ktoś przez jego słabość stracił życie. Starał się namawiać ludzi, którzy byli cali, by mu pomogli eskortować rannych w bezpieczne miejsce. Starał się pocieszać ludzi płytkimi słowami typu - Już jesteś bezpieczny. Będzie dobrze. Obronię cię.
Narracja
00:44:56 img Zniszczenia rosły z minuty na minutę. Apetyt na zemstę rósł z każdą chwilą. Teraz ludzie wydawali się słabi jak gęsi. Bezbronni jak gęsi. I nawet śmierdzieli teraz jak opalane gęsi.
Mizu
20:59:42 Mizu Pozwolił smoczycom na zabawę. Sam zaś obserwował czy ludzie w ogóle mają chęci do walki, czy tylko tchórzliwie uciekają.
Narracja
21:06:56 img Trudno było oczekiwań po mieszczanach - kupcach, uczonych, urzędnikach, krawcowych i alchemikach, że złapią za miotły i widelce, by wśród płonącego miasta walczyć ze smokami, z których najmniejszy liczył sobie kilkanaście metrów długości, a które ziały żywym ogniem, paląc uciekających i ich dobytek.
Vere
21:10:03 Vere pokręcił głową. 'Na co mi przyszło... Z miasta zaraz nic nie zostanie. Jeśli nikt ich nie przepędzi, nauczą się i będą niszczyć jedno po drugim. Gdybym... Sovlene zawsze ma przy nas miejsce. Ty też' - powiedzial. Popędził konia z powrotem, w stronę miasta.
Narracja
21:11:15 img Straże, które początkowo usiłowały ewakuować ludność i gasić to co do gaszenia się nadawało, musiały wycofywać się w stronę pałacu, a już po chwili dalej, w stronę portu. Całe szczęście że nie było tutaj cesarza.
Mizu
21:20:29 Mizu W końcu musiał coś zrobić, bo inaczej smoki spalą całą stolicę, a wówczas plan się nie powiedzie. Celowo podleciał pod falę ognia jednego ze smoków, zawył z bólu i padł. Wleciał w największy ogień, tylko po to by zmienić demoniczną postać na ludzką. Jako, ze miał doświadczenie w walce z ogniem, bo często walczył z Ryuu, mimo poparzeń, umiał zignorować ból.
Mizu
21:22:35 Mizu jako człowiek pierwsze co zrobił to wykonał ogromną ścianę lodową, grubą na pół metra, wysoką na około 5 metrów, aby odgrodzić niespalone "zdrowe" budynki, od tych spalonych. Następnie już z lodowej fortecy zaczął ciskać w smoki lodowymi włóczniami. By stworzyć deszcz potrzebował się skoncentrować, a przy 5 smokach nie mógł tego zrobić. Najpierw musi je przegonić.
Vere
21:58:39 Vere zwalniał widząc owego nietypowego jegomościa. Sila magia, silniejsza niż magia czarnych. To było... nienaturalne! Nawet jego koń pokręcił łbem. Dopiero gdy zauważył że owa silna magia jest jak bijatyka karczemnego osiłka, silna tylko w pierwszym czasie, uznał że pomoc się należy. Nie mógl zrobić wiele. Nie znal się na magii żywiołów. Ale znał się na wzmocnieniu sił maga. To była stała technika bractwa.
Narracja
22:12:08 img Mizu poczuł jak jego moc wzrasta. W rzeczywistości czynność nie była niczym innym jak pobawieniem się w przekaźnik. Żaden czarny nie użyłby do tego celu własnych sił, ale przecież rannych i umierających wokół nie brakowało a im siły nie będą już potrzebne.
Mizu
22:25:46 Mizu nie wiedział komu dziękować, ale takie naładowanie bardzo mu się przydało. Pierwsze co wykonał to deszcz po palącej sie stronie muru. Następnie, gdy smoki były już mokre, krople deszczu zaczęły gęstnieć i marznąć. Jeśli gady nie będą się ruszać, to pokryje je bardzo szybko warstwa lodu.
Narracja
22:27:56 img Złota nie zamierzała sobie na to pozwalać. Uderzyła z pełnym impetem w lodową scianę. Zaraz drugi, i trzeci raz. Bolało, ale pokaże temu... stworzeniu gdzie raki zimują!
Patrick
22:31:20 Patrick odstawił Eveline w porcie i zabronił jej iść. Upierała się trochę, ale ostatecznie dała się namówić. Mogła zająć się rannymi, którzy dotarli do portu. Patrick więc ruszył za Vere.
Vere
22:31:56 Vere obejrzał się. 'Na nic taka praca. Lepiej by je oślepić! Wtedy straże mogą je ubić'
Patrick
22:33:23 Patrick - W tym akurat jestem niezły - uśmiechnął się - Musiałbym tylko podejść do niego. Najlepiej tak by mnie nie zauważył.
Vere
22:36:02 Vere 'Nie wiem dokąd sięga ściana. Ale pewnie zaraz popęka. Pomogę tamtemu, odwrócimy ich uwagę.' - wykrzyczał. Zaraz ruszył do nietypowego, lodowego jegomościa. 'Musimy przepuścić tam drugiego maga!' - krzyknął. Owe "administrowanie siłami obrony' zaburzyło koncentrację na magii, więc i pomoc którą odczuwał Mizu osłabła.
Patrick
22:39:59 Patrick czekał na odpowiedni moment by zbliżyć się do smoka na tyle by jego czar go dosięgnął.
Mistrz Gry
22:43:10 imgLuna_s20 rzuca kością:
(Czy złota rozbije ścianę?)
1.1k100(m0%) = 27
2.1k100(m0%) = 85
3.1k100(m0%) = 32
[Wynik:NIE]
Narracja
22:43:57 img Dwie kolejne próby okazaly się nieskuteczne. Złota tego nie rozumiała. Musiała się do niego dostać. Jeszcze dwa razy uderzyła w lód, nim dotkliwy ból zmusił ją do szukania innej metody.
Mizu
22:47:01 Mizu położył dłonie na murze by go wzmocnić, zaraz po tym stworzył portal, przez który wszedł. Po drugiej stronie był tuż nad karkiem złotek. Stworzył w dłoniach miecz i wbił go w kark smoczycy.
Patrick
22:54:14 Patrick - Ja go znam! Tego w długich włosach! - poinformował Vere.
Vere
23:01:30 Vere 'Poradzi sobie?' - zapytał kombinując już, jak wdrapać się na wysoki mur.
Patrick
23:04:43 Patrick - Jak widać radzi sobie. Ale co ten demon tu robi?! - nagle coś mu zaczęło świtać. Essy i Mizu chyba mieli coś do siebie... wiedział kto go zna, bo sam nieraz był ofiarą pomyłki, kiedy to inni brali go właśnie za Mizu. Co dokładnie łączy Essy i Mizu nie wiedział. Ale sam fakt, że Essy ze smokami łączy dużo, a on walczy z nimi... Coś tu śmierdziało. Bardziej niż palące się zwłoki.
Mizu
23:09:53 Mizu bedąc blisko złotej. - Wycofaj się- warknął do niej po smoczemu. Czy posłucha?
Narracja
23:11:11 img Złota otworzyła szerzej oczy, przepłoszona. 'To ty!' - warknęła.
Patrick
23:13:08 Patrick podjechał bliżej Vere - Widzisz to co ja? Oni ze sobą rozmawiają?
Narracja
23:15:46 img Złota poczuła ból dopiero po czasie. Zmarznięte ciało było powierzchownie odrętwiałe. Zawyła przywierając do ziemi.
Vere
23:16:21 Vere 'Widziałem więcej. Wygląda jak cholerna przepowiednia. Kim jst ten mag?'
Patrick
23:17:31 Patrick - To demon. Kiedy pierwszy raz go spotkałem postanowił mnie wykąpać. Jeśli to by ode mnie zależało zabiłbym go tu i teraz.
Vere
23:17:56 Vere 'Nie krępuj się ale daj mu zabić smoki'
Mizu
23:21:40 Mizu - Oddal się, nim będzie za późno- mruknął do smoka, po tym nie omieszkał puścić w stronę smoczycy strumień wody pod ciśnieniem.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 132, 133, 134, ... 146, 147, 148,   Następna  

cron