SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 138, 139, 140, ... 146, 147, 148,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 10.05.2018
Narracja
20:02:22 img Miecz zagrodził Essy drogę. 'Koń jest szykowany panienko. I na to czekamy. Zaraz wyruszymy. Postaramy się by ani głód, ani pragnienie ani niewygoda pannie nie dokuczały'
Essy
20:06:36 Essy zatrzymała się. - Wierzę, że to dla was równie frustrująca sytuacja, co dla mnie, dlatego nie zamierzam sprawiać kłopotów.
Rycerz
20:13:43 Rycerz 'Doceniam to. Postaramy się nie naprzykrzać' - powiedział. Odsunął się dopiero słysząc, że konia podprowadzono pod namiot. 'Konie osiodłane' - powiedział odsuwając wejście. Jednak jego druh już wyszedł, by czekać na Essy. Właściwie pozostali dwoje również oczekiwali tak, że nie miała drogi ucieczki.
Essy
20:21:51 Essy podeszła do konia i wsiadła na niego, najpewniej z pomocą, gdyż musiała przecież trzymać smoka.
Narracja
20:24:51 img Rycerze stali po obydwu bokach, z przodu i z tyłu konia. Ten z tyłu trzymał miecz tuż pod końskimi pośladkami by koń bał się, nawet popędzony, wycofać. Raczej też nie wjedzie na tego kogo ma pod pyskiem. Ci po bokach zajęli się przywiązaniem nóg Essy tak, by nie mogła po prostu zeskoczyć i uciec w las. Chyba faktycznie przejęli się rozkazem.
Essy,
20:37:39 Essy, gdy wszystko było już gotowe, zaczekała na rycerzy i ruszyła za nimi. Mając chwilę spokoju, zagadała smoczka. - Gdzie jest Aken? I dlaczego opuściliście stolicę?
Odmiennołuski
20:38:13 Odmiennołuski -Nie wiem. Ale poszedłem z nim.
Essy
20:38:53 Essy - Nic nie wiesz, dokąd zmierzaliście? To wygląda jakbyście właśnie mnie szukali, idąc za wojskiem. Tylko dlaczego? Miał czekać.
Data 11.05.2018
Odmiennołuski
20:47:38 Odmiennołuski - Nie. Ja uciekłem jak cię poczułem, bo on nie chciał iść.
Essy
20:47:53 Essy - A teraz, wyczuwasz jego?
Odmiennołuski
20:48:05 Odmiennołuski powęszył.
Data 12.05.2018
Patrick
11:29:01 Patrick podszedł do siostry gdy ta skończyła opatrywać większość rannych - Eveline. Prosiłbym cię na słówko.
Eveline
11:29:47 Eveline mruknęła potwierdzająco i ruszyła za bratem gdzieś w kąt pomieszczenia, w którym się znajdowali - O co chodzi braciszku?
Patrick
11:30:20 Patrick - Widziałaś tamtego maga, który parał się lodem prawda? Znam go. To demon.
Eveline
11:31:19 Eveline - Skąd wiesz? - wytrzeszczyła lekko oczy - Chyba... nie masz z tym wszystkim coś wspólnego? - zaczęła się denerwować.
Patrick
11:31:47 Patrick - Nie... W żadnym wypadku. Nie jestem w to zamieszany... A znam go z miejsca, które z pewnością chciałabyś odwiedzić.
Eveline
11:32:09 Eveline - Tak? - kamień spadł jej z serca.
Patrick
11:33:14 Patrick kucnął przed siostrą i położył dłoń na jej ramieniu - Tak. Jeśli jednak bym ci powiedział to wzięłabyś mnie za szaleńca - uśmiechnął się przyjaźnie - Słuchaj. Dobrze widzisz jak jest. Smoki. Pełno smoków. Nie możemy tu zostać Eveline. Tu jest niebezpiecznie.
Eveline
11:33:54 Eveline - Ale... mówiłeś mi o swoich planach... o domu... - posmutniała trochę - Chcesz po prostu zostawić to wszystko?
Patrick
11:34:55 Patrick - Wszystko? Eveline... ja tu nic nie mam. Ten dom? Co mi po nim skoro zaraz może przylecieć jakiś gad i go spalić. Dom jest blisko stolic. Co jak Erbenia wygra? Dokonają ekspansji. Przyjdą tu z butami i odbiorą co nasze. Poza tym... Ty jesteś wszystkim co tu mam.
Eveline
11:35:22 Eveline - A Vere? Co z nim? Mówił chyba, że zabierze nas do domu...
Patrick
11:36:21 Patrick - Ufasz człowiekowi, który cię porwał? Czarni mogą sobie mówić co chcą. Jak każdy. Druidzi, nie druidzi, chłopi, szlachta. Wszyscy mogą sobie mówić zdrów. Życie nauczyło mnie, że nie można ufać nikomu. Tylko rodzinie.
Eveline
11:37:33 Eveline kiwnęła główką potwierdzająco. Zaczynała lubić Vere, ale Patrick stanowczo miał rację. Było tu niebezpiecznie i zostawanie tu to nic innego jak hazard. Albo się uda... albo nie. I wtedy mogą umrzeć.
Eveline
11:38:22 Eveline - W takim razie... co chcesz zrobić?
Patrick
11:39:19 Patrick - Pakujemy cały nasz majątek i uciekamy stąd. Chociażby powozem. Nikomu nie mówimy i nikt nas nie może zobaczyć. Pojedziemy do miejsca, które nawet ci się nie śniło Eveline.
Eveline
11:39:57 Eveline zrobiła lekki krok do tyłu. Ledwie zauważalny. Czy jej brat postradał zmysły? Nie brzmiało jej to autentycznie, a co bardziej obiecująco.
Patrick
11:44:26 Patrick położył drugą dłoń na jej ramieniu - Eveline posłuchaj mnie. Wiem jak to brzmi. Masz mnie pewnie za szaleńca. Może i nim jestem lecz nigdy nie ryzykowałbym twoim życiem. Rozumiesz mnie?
Eveline
11:44:33 Eveline - T-tak...
Patrick
11:47:36 Patrick - Całe złoto z domu mam przy sobie. Wiem, że to nie wiele, ale jest jeszcze coś... Zakopałem pewną część złota na czarną godzinę. W Erbenii.
Eveline
11:48:32 Eveline uśmiechnęła się lekko - Chciałaby tylko...
Patrick
11:49:30 Patrick przerwał jej - Nie możemy się pożegnać. Ale kto wie... może jeszcze tu wrócimy Eve - pogładził ją wierzchem dłoni po policzku - Musimy ruszać. Zobaczysz. Spodoba ci się tamto miejsce. Poznasz też bardzo sympatycznego barmana. Świetnie gotuje.
Eveline
11:52:52 Eveline - Nie mogę się doczekać - mruknęła uśmiechnięta, ale nie mogła powstrzymać jednej jedynej łezki, która wydostała się na zewnątrz.
Patrick
11:54:07 Patrick automatycznie przechwycił łezkę swoim palcem - Będzie dobrze. Obiecuję ci - wstał - A teraz chodź. W tym całym chaosie może uda nam się zabrać konia i wyjechać bez większego szumu - chwycił Eveline za rękę i prowadził ją do wyjścia z budynku.
Patrick
17:26:55 Patrick wraz z siostrą wymknął się szybko z budynku i ruszyli w kierunku stajni, gdzie zostawił konia otrzymanego od łowcy. Nie obchodziło go to, że to koń pożyczony. Jemu przyda się teraz bardziej niż komukolwiek. Kamień spadł mu z serca, że pomimo takiego chaosu koń dalej zajmował swoje miejsce. Patrick odwiązał go i raz dwa usadził na nim swoją siostrę. Po chwili sam zajął miejsce za Eveline i ruszył. Wyjechał ze stolicy i kierował się na wschód do Erbenii.
Patrick
17:37:18 Patrick obrał kurs na Bractwo Łowów, gdyż tam zakopał swój majątek. Z racji tego, że do nich przynależy nie powinien mieć żadnych większych trudności podczas podróży po Erbenii. Wystarczyło przekroczyć tylko góry.
Narracja
20:26:32 img Smok mógł wyczuć, że Aken jest w pobliżu, jednak jego zapach docierał do niego z dziwnie wysoka.
Odmiennołuski
20:32:34 Odmiennołuski powęszył. Znał ten zapach! Zamachał ogonem "Śnieżek!" powiedział Essy zadowolony z siebie, że wyczuł.
Essy
20:35:56 Essy spojrzała w niebo. Jaki śnieżek? Gdy dotarło do niej o co chodzi smokowi, uśmiechnęła się szeroko. Przytuliła się do niego, chowając twarz za włosami i cicho chichocząc. - Tęskniłam za tobą - szepnęła.
Odmiennołuski
20:38:37 Odmiennołuski "Ale przecież jestem."
Essy
20:41:15 Essy - Dlatego już nie tęsknię. Nie chcę jechać do stolicy - pożaliła się. - Nie chcieli mojej pomocy, to nie będę się narzucać. Wolałabym wrócić do siebie.
Odmiennołuski
20:48:15 Odmiennołuski przekrzywił łebek "To znaczy?".
Essy
20:53:28 Essy zastanowiła się, patrząc w górę. - Sama nie wiem... Pewnie do Soula.
Odmiennołuski
21:03:07 Odmiennołuski zmarszczył brwi "Kto to?"
Essy
21:05:13 Essy - No tak, nie możesz go znać. Mój wychowanek i niegdyś władca smoków.
Odmiennołuski
21:28:48 Odmiennołuski "Smoki nie mają władcy."powiedział pewnie, rycząc na Essy, czym mógł nieco spłoszyć jej konia.
Essy
21:36:54 Essy - Ło, ło, spokojnie - rzekła do konia, szarpiąc lekko wodze. Po chwili znów mogła normalnie nim ruszyć. - Już nie macie, ale był. Czerwony smok, zupełnie jak twoja mama.
Odmiennołuski
21:39:10 Odmiennołuski "Też taki wielki?"
Essy
21:41:14 Essy - Troszeczkę mniejszy - przyznała, co u smoków było normalną różnicą płci. - Ale za to niezwykle odważny i waleczny.
Odmiennołuski
21:56:34 Odmiennołuski "Mhm" ziewnął i zaczął się przekręcać, bo niewygodnie mu się zrobiło.
Essy
22:01:55 Essy - Nie śpij... Powiedz, kiedy opuściliście stolicę? Mieliście po drodze jakieś przygody?
Odmiennołuski
22:18:36 Odmiennołuski by pewnie wzruszył ramionami, gdyby nie fakt, że u smoków to jest niezbyt naturalne. "Jakiś czas temu..."
Essy
22:25:08 Essy postanowiła mu na razie mówić o śmierci matki, zresztą to wcale nie było pewne.
Data 16.05.2018
Narracja
20:44:28 img Rycerze zwolnili dosyć nagle. Nasłuchiwali czegoś, ale nie wyjaśnili czego. Widocznie porozumiewali się sobie znanymi gestami, których nie zamierzali tłumaczyć. Zaraz ruszyli dalej i dopiero kilkaset metrów po tym, zdecydowali się na postój. Nie mieli wyjścia, musieli odwiązać Essy, i pilnować, a samemu spać na raty.
Narracja
20:46:18 img Smok nie musiał się zastanawiać co ich tak niepokoiło. Miał węch, silny zmysł w lesie niosącym zapachy na wiele mil. Nie tylko te dla lasu oczywiste, również te mniej rozpoznawalne. Jak zapach wydeptanych końskimi kopytami grzybni, zapach drzew wydających nowe liście, ukrytego w nich Akena, nawet środka do konserwacji siodeł.
Rycerz
20:47:42 Rycerz podszedł do Essy. 'Nie kop, pani. Czas nam odpocząć. W siodle to niemożliwe.' - powiedział odwiązując jej nogi, nie związane na tyle ciasno by mogła czuć związany z tym dyskomfort, ale na tyle że już stopy szybko przez taką linę wyjąć nie mogła. 'Moj druh już rozścieła należyte posłanie. Nie tak wygodne jak pałacowe, ale to jedyne jakim dysponujemy'
Narracja
20:52:50 img Gdy Mizu podniósł wzrok, mógł przed sobą ujrzeć jeźdźca otoczonego rycerzami zakonnymi wysokiej rangi. Wnosząc po stroju, musiało mu zbywać na wszystkim, zapewne z tego co miał na sobie dałoby się utrzymać średnią wieś. Mężczyzna był już niemłody, ale w oczach miał coś co większości naptkanych przez niego osób sugerowało, by nie wchodzić mu w drogę. 'Mów, kimże jesteś' - powiedział głosem surowym i władczym.
Narracja
20:53:17 img Mizu mógł również zauważyć, że pozostali ludzie rozsunęli się. Nikt nie mial odwagi podejść do jeźdźców na bliżej niż 20 metrów.
Essy
20:54:07 Essy jeszcze nigdy nie była tak miło traktowana jako więzień, nie zmieniało to faktu, że przez wzgląd na okoliczności i sposób pojmania czuła się bardzo źle. Jak na razie jej zachowanie było bez zarzutów, nie wyrywała się, nie próbowała ucieczki, nawet nie pyskowała.
Narracja
20:55:16 img Rycerz najpewniej rycerzem był z powołania a nie z konieczności, i widać to było w jego zachowaniach. Wystawił rękę by pomóc Essy zsiąść, mogła też, jeśli tak jej było wygodniej, oprzeć się o niego.
Narracja
20:57:05 img Drugi z męzczyzn właśnie zniósł drewno, najwyraźniej zamierzali rozpalić tutaj ogień i zjeść porządny posiłek. Zresztą, noce, im bliżej ziem naruntyjskich, tym były chłodniejsze.
Essy,
21:01:59 Essy, przez wzgląd na trzymanego smoka, skorzystała z pomocy mężczyzny i uśmiechnęła się do niego w podzięce. Ukucnęła i puściła smoczka, który już ledwo wytrzymywał jazdę bez możliwości swobodnego poruszania.
Rycerz
21:04:46 Rycerz 'Proszę, spocznij .' - wskazał jej naprędce przygotowane posłanie. Tylko jedno. Widocznie sami byli nauczeni innych wygód. 'Zwierzę poradzi sobie, ma łiuski.' - mówił. Podszedł zaraz do swojego konia, wyciągnął kubki metalowe, by podgrzać w nich napigo. Nie uśmiechało mu się by kobieta nocowała w lesie, ale nie mieli wyjścia. Odpoczynek był potrzebny im wszystkim.
Essy
21:06:58 Essy - Ale przecież wszyscy to się tu nie zmieścimy - zażartowała, postrzegając że nie przygotowali nic dla siebie.
Rycerz
21:09:39 Rycerz 'Poradzimy sobie. Nikt z nas, wyjeżdżając ze stolicy, nie oczekiwał wygód. I nikt z nas ich nie otrzymał. Więc nawykliśmy do zmiennych warunków. Panienka zapewne nie'
Mizu
21:09:45 Mizu spojrzał na wieśniaka, któremu ulżył chodziać w fizycznym odczuwaniu bólu, potem zwrócił wzrok na tefo na koniu i wstał. - Sądze, że wizyta pana jest związana ze mną- powiedział spokojnie.
Mężczyzna
21:10:36 Mężczyzna skinął spokojnie glową. 'Owszem, toteż pytam ponownie, kto waść?'
Essy
21:14:57 Essy - Rozumiem, że naprzemienne nazywanie mnie panią i panienką ma mnie zahartować - zachichotała. Chętnie podeszła do posłania i usiadła na nim, obserwując smoczka. Miała nadzieję, że jak się wybiega, to jednak wróci do niej się przytulić.
Mizu
21:16:38 Mizu - Mizuken Andersson- przedstawił się fałszywym nazwiskiem jakie wymyślił w Anglii.
Odmiennołuski
21:21:17 Odmiennołuski w pierwszej kolejności się przeciągnął, a potem przeszedł wokół miejsca wybranego na obóz, czasem znikając z oczu za jakimś drzewem. Usiadł pod tym, na którym siedział Aken i rynkął "Śnieżek nadal tu jest" zamachał ogonem.
Essy
21:23:19 Essy oparła się na łokciach i zerknęła w górę, na drzewa. Taka podróż musiała być dla niego o wiele bardziej męcząca niż dla nich.
Męzczyzna
21:30:51 Męzczyzna skinął mu głową. 'Mistrz Gerard, zwierzchnik Zakonu Thaarskiego Pazura. Cóż to za szkoła?' - przyglądał się poszkodowanemu, który najwyraźniej czuł się o wiele lepiej. 'Jak długo utrzyma się ten efekt?'
Aken
21:31:38 Aken 'Taak, właśnie. Jeszcze narysuj ogonem moje imię dla dyskrecji' - mruknął do siebie.
Odmiennołuski
21:33:08 Odmiennołuski coś jeszcze mraknął w górę i wrócił do Essy. Jednak nadal nie zamierzał się kłaść. Pociągnął ją lekko za spódnicę.
Rycerz
21:33:16 Rycerz nastawił napigo nad ogniem. 'Mamy jeszcze jeden koc' - przypomniał sobie, mówiąc do Essy. Po chwili ciepły wywar, który przelał do chłodniejszego kubka, podał Essy.
Rycerz
21:33:45 Rycerz 'Dlaczego to zwierzę alarmuje?'
Odmiennołuski
21:38:04 Odmiennołuski podskoczył jakby zaskoczony, że rycerz w ogóle śmiał się odezwać. Zainteresował się i podszedł, zakradając. Czy to był jeden z tych, co go złapali?
Mizu
21:38:29 Mizu - Nie byłem w żadnej szkole, pewnego dnia otrzymałem dar.-
Narracja
21:39:03 img Trudno to było określić, skoro smok przeszedł przez wiele rąk. Było to bardzo prawdopodobne. Miał do wyboru tylko cztery osoby.
Gerard
21:39:44 Gerard 'Czy prawda to, co mówią, żeś synem Armeta?'
Essy
21:41:28 Essy wzięła kubek, ignorując zaczepki smoczka, który jednak szybko zainteresował się kimś innym. - Uważaj... - ostrzegła rycerza. - Chyba się nudzi - dodała z uśmiechem.
Mizu
21:42:39 Mizu musiał kombinować i naginać odpowiedzi tak by były ogólne i pasowały do wszystkiego. - Tak własnie uważam. Mówiono na mnie już gwiazda północy-
Gerard
21:43:29 Gerard 'Pojedziesz z nami do dzielnicy zamkowej'
Smoczek
21:43:35 Smoczek podszedł obwąchać tą wielką gadającą puszkę.
Rycerz
21:47:28 Rycerz spojrzał w dół, na małe czworonożne. 'Nie sądzę by stanowił większe zagrożenie niż koń który go przyniósł'
Mizu
21:49:07 Mizu rozejrzał się. - Ale jest tu sporo ludzi, którzy potrzebują ukojenia.- skłamał, miał ich w dupie.
Gerard
21:50:46 Gerard 'Świątynia się nimi zajmie. Są już w drodze.'
Mizu
21:56:01 Mizu - W takim razie, zgoda, pojade z Wami. - rozejrzał się czy dostanie kobyłę. Wszystkie się go bały, więc będzie musiał jakoś ogarnąć to zwierze.
Narracja
21:57:20 img Rycerze poprowadzili do Mizu konia. Bał się, ale nie było to niczym niezwykłym. Wszystkie były spłoszone pozarem, spalenizną i zachowaniem ludzi.
Essy
21:57:20 Essy - Hm, i to dlatego boisz się go pogłaskać?
Rycerz
22:00:56 Rycerz 'Nie boję. ' - powiedział, nadal przyglądając się smokowi. 'Nie wygląda jak coś co życzy sobie głaskania'
Mizu
22:02:46 Mizu wyjścia nie miał. Dosiadł konia, chociaż o wiel ebardziej wolał isc po swojemu. Z drugiej strony nie chciał za du zo pokazywac swoich możliwości.
Essy
22:03:13 Essy patrzyła na nich z rozbawieniem w oczach.
Odmiennołuski
22:06:11 Odmiennołuski stał chwilę, po czym nagle wybił się i zaczął wspinać na ramię rycerza. Już na górze zaryczał triumfalnie. Zdobył to zbocze.
Rycerz
22:10:57 Rycerz odsunął twarz od zwierzęcia, spoglądając na Essy pytająco. Czy to na pewno miało tak być? 'Dobrze dobrze mały.' - złapał smoczka pod łapy. 'Idź do swojej pani i czekaj na jedzenie'
Narracja
22:15:41 img Koń kręcił się i wiercił bez celu pod Mizu, jednak widok bata przymocowanego do każdego z siodeł przypomniał mu, że niechciany gość na grzbiecie to najmniejszy jego problem. Ruszył w końcu grzecznie za pozostałymi.
Narracja
22:16:17 img Gerard i rycerze powiedli Mizu do dzielnicy pałacowej, ale nie pod pałac cesarski, a pod bramy Zakonu, które zostały otwarte.
Odmiennołuski
22:16:25 Odmiennołuski obejrzał się na mężczyznę z wyrzutem. "Nudny..." mruknął i wrócił do Essy
Narracja
22:16:45 img I Mistrz i jego ludzie zsiedli z koni, czekali na Mizu. Widocznie był ich gościem, a nie więźniem.
Mizu
22:18:01 Mizu zsiadł z konia. - Cóż za ogromna tragedia wydarzyła się w stolicy tego ranka- podsumował wydarzenia.
Narracja
22:18:33 img [Postój] Manda zabrana z obozu piekła się szybko. I Essy i smok mogli czuć już unoszący się znad ogniska smakowity zapach. Po chwili ów nudny rycerz podszedł do ognia, by - nadziane na zaostrzone kije - rozdzielić mięso. Podszedł do Essy i podał jej posiłek. Zaraz po tym przyniósł owinięty w płótno kawałek chleba.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 138, 139, 140, ... 146, 147, 148,   Następna  

cron