SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 139, 140, 141, ... 146, 147, 148,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 16.05.2018
Essy
22:22:26 Essy zerkała na rycerza. Według niej wcale nudny nie był. - Smoczek pyta jak się nazywa szczyt, który dziś zdobył.
Rycerz
22:23:27 Rycerz dał w końcu za wygraną. 'Bressian. Zwą mnie Bressian. Z rodu Ankreyem'
Bressian
22:24:01 Bressian 'Imię panienki znam już, a pupil? Ma imię?'
Bressian
22:25:20 Bressian odwrócił się, i zdjął to wszystko co z gęsi zostało. Czekał aż wystygnie by podać małemu zdobywcy. Usiadł naprzeciw posłania Essy, na trawie. Mięso dla smoka położył obok. Nie wiedział jak karmi się takie stworzenia. Uznał że maluch sam sobie to weźmie.
Gerard
22:26:36 Gerard 'Zgadzam się' - powiedział kierując wszystkich w bramy budynku, i dalej korytarzem. 'I do tego ten pożar...' - dodał po chwili.
Mizu
22:27:36 Mizu - Pożar udało mi się opanować, ale i tak było bardzo dużo zniszczeń- pokręcił głową. - Cholerne gadziny, ze tez się ośmieliły.-
Odmiennołuski
22:28:04 Odmiennołuski gapił się na Essy bardziej od niej spodziewał się coś dostać niż od rycerza.
Essy
22:30:25 Essy za to spojrzała na smoczka. - No co? - cmoknęła go niespodziewanie w nosek. - Słodziaku.
Gerard
22:31:22 Gerard 'Przysiągłbym jak ludzie szeptali, że przyleciały wraz z gwiazdą. Czego zabobonni mieszkańcy nie wymyślą' - otworzył drzwi do sali która zapewne temu tajemnemu gronu służyła za jadalnię. Było to pomieszczenie pełne wygody i przepychu. 'Każ podać posiłek, należny bohaterowi' - polecił jednemu ze swoich ludzi, a za nim osobiście zamknął ciężkie, zdobione, dwuskrzydłowe drzwi. 'Zapraszam, bądź naszym gościem, panie Andersson'
Essy
22:31:43 Essy - Nie nazywam go imieniem. Jest zbyt dziwne.
Odmiennołuski
22:31:48 Odmiennołuski cofnął nieco główkę i zazezował na swój nosek. Zinterpretował to jako przyjazne puknięcie nosem w nos i odpowiedział tym samym.
Essy
22:32:43 Essy - Ej... - mruknęła, pocierając zbolały nosek.
Odmiennołuski
22:35:19 Odmiennołuski przekrzywił główkę. "Hm?"
Essy
22:36:26 Essy - To nie było miłe. Przedstawisz się panu?
Bressian
22:39:38 Bressian uśmiechał się szeroko spoglądając na zmagania smoka z ludzkim światem.
Odmiennołuski
22:41:16 Odmiennołuski spojrzał na człowieka, potem na Essy, znowu na rycerza. "A przywita się?"
Bressian
22:42:27 Bressian nie znał się na smokach. Właściwie, w ogóle na zwierzętach. Odłamał część korpusu gęsi i wyciągnął przed siebie. Uznał że stworzenie się boi i ośmieli je jedzenie
Narracja
22:44:44 img Pozostali rycerze najwyraźniej spali, gdzie kto usiadł, pod drzewami. Widocznie ustalili między sobą, jak będą się zmieniali.
Odmiennołuski
22:46:16 Odmiennołuski "O" nagle rycerz przestał być nudny. Podszedł i złapał mięso, po czym odskoczył szybko, by zjeść.
Bressian
22:47:39 Bressian roześmiał się, widząc tą reakcję. Nie zamierzał małemu przeszkadzać. Miał jeszcze oparty o ognisko swój kawałek.
Mizu
22:52:54 Mizu domyślił się, że wieśniacy pomylili jego demoniczną świecaca na niebiesko formę z gwiazdą i mówili prawdę, za nim przyleciały smoki. - Teraz są w szoku, mówią cokolwiek aby powiedzieć.- odgarnął włosy do tyłu. Na razie plan nie zawodził.
Odmiennołuski
22:55:08 Odmiennołuski skończywszy porcję, podszedł z powrotem i usiadł tuż obok, gapiąc się na rycerza.
Gerard
22:56:46 Gerard zaczekał aż Mizu zajmie miejsce. Skinął na jednego z towarzyszy aby nalal im wina. ''A ty, panie Andersson?' - zapytał. 'Powiem wprost. Nie wierzę w przepowiednię. Gdyby była prawdziwa, zapewne tej sali też by już nie było. Ale nie jestem do końca pozbawiony wiary. Wierzę w układy losu korzystne i niekorzystne'
Mizu
22:58:24 Mizu - Każda przepowiednia, czy legenda ma w sobie cząstkę prawdy. Każda opowieść opowiadana z ust do ust nabiera nowej formy gdy pokolenia się zmieniają.-
Gerard
23:03:07 Gerard 'Dawno temu też otrzymałem tą przepowiednię. Od osoby która już nie żyje. Jednak inaczej brzmiała. A jak widzimy zakonne mury nadal stoją. Tylko jedna grupa tutaj,w Naruntii, operuje umiejętnościami pozwalającymi w pojedynkę odstraszyć smoka'
Gerard
23:04:09 Gerard 'A szczęśliwym zrządzeniem losu również bawią się żywiołami. Jednak ich zasady nie pozwalają na publiczne ujawnienie się. Zaś Aken, syn Armeta, gwiazda oświecenia, nie pozostawiłby rannych pod groźbą śmierci. Dlatego zapytam ponownie. Kim jesteś?'
Mizu
23:11:08 Mizu - Nie zostawiłbym ich, jakbym nie miał gwarancji, że młoda kobieta w porcie ich nie wyleczy-
Gerard
23:23:49 Gerard 'Niechaj będzie to wyjaśnienie, ale nadal w nie nie wierzę. Sprawy stawiane wprost mają to do siebie, że gdy znajdują sprzymierzeńców, znajdują ich naprawdę'
Mizu
23:33:22 Mizu - Wkurwia mnie ta wojna, bo nie ma w niej wygranych- powiedział ni z gruszki niz pietruszki.-
Gerard
23:36:11 Gerard podniósł wzrok na Mizu, odsunął się na oparcie krzesła obserwując rozmówcę z zaciekawieniem, któremu musiał ustąpić poprzedni, zblazowany wyraz twarzy.
Mizu
23:39:47 Mizu - I jak mówiłem, gawiedź w szoku powie wszystko i uwierzy we wszystko. Dlatego chcę zwrócić ich uwagę na bezsens tego co tu się dzieje. Ścierają się dwa królestwa o co? o kawałek nic nie znaczącej ziemi? Owszem mogę powstrzymać oba wojska mniej więcej tak - pstryknął palcami i kubek z wodą zamienił się w sopel lodu. -Ale jaka w tym zabawa?-
Gerard
23:40:44 Gerard 'Nie nazwałbym tego zabawą. Xavira nasłala na nasz pałac szpiegów tym samym łamiąc ustalenia międzynarodowe'
Mizu
23:41:34 Mizu - Bo jej się nudzi, to kobieta bez mężczyzny. Wystarczyło ją zeswatać z tym jak mu tam cesarzyną i sprawa byłaby rozwiązana. -
Gerard
23:42:02 Gerard 'Próba zamachu na cesarza nigdzie nie będzie dobrze widziana. Poza tym, Xavira to samozwaniec. Wymordowała własną rodzinę by usiąść na tronie ojca, jeszcze nim jego ciało ostygło. Jeśli dopuścimy do władzy kogoś takiego jak ona, ta nieszczęsna ziemia spłynie krwią'
Mizu
23:42:55 Mizu - To tylko kobieta.- zauwazył. - Każda kobieta ma słabości.-
Gerard
23:42:56 Gerard 'Ona pięknie mówi o pokoju, ale sama czyni na niego zamach. Nikt z nas, w tym pałacu, w tym zakonie, nie posłałby ludzi by się bili dla zabawy'
Mizu
23:43:54 Mizu - Pewnie, bo Wy jesteście zajęci mordowaniem kapłanek i ich dzieci, to musi naprawdę zajmować wiele czasu.- ziewnął.
Gerard
23:43:54 Gerard 'A czy ty znasz te słabości?'
Mizu
23:44:58 Mizu - Znam.-
Gerard
23:45:56 Gerard 'Łatwo się ocenia władzę gdy się jej nie sprawuje.' - zauważył. 'Mizu, tak? Mogę tak do ciebie mówić?'
Mizu
23:49:45 Mizu - Nie przeszkadza mi to, możesz mi mówić po imieniu.-
Gerard
23:52:14 Gerard 'Wiem skąd przybywasz, Mizu. I nie jest to pólnoc. Nie wiem jaką masz umowę z Xavirą. Ale jeśli boli cię prawo naruntyjskie, prawo zakazujące gwałtu na bezbronnych, dlaczego sprzyjasz zaciekłemu wrogowi starych ras? Gdy Zakon przestanie mieć wpływ na ziemiach xiroskich i culumskich, co miałoby ją powstrzymać przed zniszczeniem pracy pokoleń?'
Gerard
23:54:10 Gerard wyciągnął z wewnętrznej kieszeni nieco już wymięty list i podał go Mizu. W liście wypisane były informacje na temat fortelu Xaviry, która planuje użyć podczas wojny, przeciwko naruntyjczykom, niebieskiego smoka, którego prawdopodobne imię to Mizu.
Gerard
23:54:40 Gerard 'Nam też spodobał się pomysł ze szpiegowaniem' - wyjaśnił.
Mizu
23:56:17 Mizu - Nie jestem smokiem, jak widać- rozłożył bezranie ręce. - Kwestia Waszego traktowania kapłanek to prywata, a reszta to nic innego jak świetna zabawa. -
Gerard
23:58:54 Gerard 'A więc lubisz różnorakie zabawy. Ja również. I proponuję ci pewną bardzo śmieszną. Wyjaśnię od razu. Za drzwiami nie ma już straży. W sali nie ma wilkatu. Pomimo tych informacji nie zamierzam w tobie upatrywać wroga. Jakie mam szanse na wzajemność?'
Data 17.05.2018
Mizu
00:00:53 Mizu - Albo po prostu wykorzystajmy legendęę aby przejąć władzę w Naruntii- spojrzał na Gererda z błyskiem w oku.
Gerard
00:02:25 Gerard 'Czyż to nie będzie wybitnie zabawne? Zakon utrzyma swoją władzę. A ty wystąpisz już nie jako postrach, ale jako wygodny bożek któremu oddaje się cześć. Zgodnie z pradawną legendą. '
Essy
12:52:03 Essy - Tobie też chce stłuc nos - zaśmiała się. - Dla smoków to wyraz sympatii.
Bressian
18:53:38 Bressian 'Lubię mój nos. Nie zaszkodzi mu wiedzieć że ludzie na takie wyrazy reagują najróżniej. Szczególnie gdy ich nie znają'
Mizu
20:37:25 Mizu - Bałeś sie ze Wam zakon zepsuje?-
Gerard
20:40:34 Gerard 'A drgnęła mi powieka? Dziesiątki już lat, nim czułem ostatni strach. Kontemplacja, druhu, przynosi wiele uświadomień. Nie tak duchowych jak spodziewają się tego wyznawcy, ale nie bezużytecznych'
Mizu
20:46:53 Mizu - Jaki masz interes by utrzymać fałszywego proroka? -
Gerard
20:50:09 Gerard 'Mam na tyle mocy by ciebie zniszczyć. Choć nie są to moce magiczne. Ty masz jej na tyle by zniszczyć mnie. Czy mylę się? Walka przyniesie, jak ta wojna, zgliszcza i ruinę. Współpraca będzie korzystna dla wszystkich'
Gerard
20:51:45 Gerard 'Chcesz bogactw i honorów? Nam na nich zbywa. Ale ta współpraca może przynieść coś czego nie dam temu cesarstwu ani bogactwem, ani honorami. Porządek. Poprzez umocnienie ich wiary. Prorok, prawdziwy, fałszywy czy zmyślony, jest ku temu szansą'
Mizu
20:52:57 Mizu - Nie potrzebne mi sni bogactwa ani honory. Nie chce sie nudzić przez najbluzsze 100 lat
Gerard
21:01:49 Gerard 'Układ który proponuję jest prosty. Raz na jakiś czas ja podpowiem tobie przepowiednię. Raz na jakiś czas ty podpowiesz mi jak się mają nastroje ludzi. Poza tym, jeśli tego chcesz, to klasyczna zabawa w przebieranki. A dzięki temu może to nieszczęsne cesarstwo uchowa się przed zakusami głupców'
Essy
21:08:27 Essy - Co ty tu właściwie robisz? Mam na myśli służbę w Zakonie.
Mizu.
21:08:51 Mizu. - Mi to odpowiada. Jednak chcę miec pełną swobodę -
Bressian
21:09:02 Bressian 'To samo co mój ojciec i dziadek. Stoję na straży świętych praw dobrego Narunta'
Mizu
21:09:21 Mizu - Nie zabije Wam cesarza. Jest mi potrzebny -
Gerard
21:10:09 Gerard 'Ja też. I żadnemu z nas nie jest pisana' - powiedział. 'Twoje swobody skończą się tam, gdzie wejdą drzazgą w interesy Zakonu. To chyba oczywiste'
Gerard
21:11:12 Gerard 'A do czegóż potrzebny ci cesarz?'
Essy
21:17:02 Essy - Rodzinny interes, hah. Trochę ci zazdroszczę.
Bressian
21:17:51 Bressian 'Zazdrości panienka....?' - zadał jedno z tych pytań które od pytanego wymaga, aby je dokończyć.
Essy
21:22:02 Essy - Wiesz czego chcesz, to cenna rzecz.
Bressian
21:23:19 Bressian zamyślił się. 'Czasem łatwiej zdać się na innych. Tak sądzę. To oni mogą zdecydować za nas w młodości. I najczęściej decydują dobrze. Jak za siebie'
Bressian
21:24:02 Bressian 'Nigdy nie musiałem zastanawiać się czego chcę. Duma matki mi wystarczała. Później radość tych, którym mogłem się przysłużyć'
Bressian
21:25:41 Bressian przymknął oczy, pochylił się nieco do przodu.
Aken
21:26:19 Aken 'Może to i lepiej. Ponoć mniej wiesz, lepiej śpisz' - powiedział. Wyszedl zza swej "ofiary" i uśmiechnął się do Essy.
Essy
21:36:19 Essy słuchała uważnie. Miał szczęście. Ona wpadła w niezbyt dobre towarzystwo i musiała podjąć decyzję, by odejść, co nie było proste. Myślała, że się nad czymś zastanawia, gdy wtem dojrzała Akena. Spojrzała na niego zaskoczona i ucieszona. Powstrzymała okrzyk radości, miast tego wstała szybko i podeszła do niego, obejmując. Po chwili oderwała się od niego, patrząc w oczy. - Chyba wyczytałeś w gwiazdach, że potrzebuję pomocy. Dziękuję.
Aken
21:41:31 Aken 'Po prostu was śledziłem. Wybacz zwłokę. Nie jestem Skelbardem. Umiem tyle ile nauczono mnie w dzieciństwie' - wskazał na korony drzew. 'Mały omal mnie nie wydał' - był zaskoczony tym przytuleniem, ale też nie zamierzał się uskarżać.
Essy
21:46:08 Essy - Właściwie to mieliście czekać w stolicy - przypomniała mu.
Aken
21:47:09 Aken 'Bardzo nam się nudziło. Co ciekawsi rozmówcy pojechali na wojnę, a połowa kraju pakuje manatki szykując się na Kefalia'
Aken
21:47:35 Aken 'Przynajmniej ta mniej religijna według Zakonu połowa'
Essy
21:49:45 Essy - Hmm, a nie podkreślałam przypadkiem jakie to ważne? Co jeżeli smoczyca poleciała do stolicy zobaczyć synka, a nie zastawszy go wpadła w szał i spaliła pół miasta?
Mizu.
21:50:40 Mizu. - A jaka to zabawa bez rywala? -
Aken
21:50:42 Aken 'Widziałem jak odlatywała na zachód. Poza tym, pół miasta? Widzialaś tego smoka. Prędzej przypaliłaby sobie nogi'
Gerard
21:51:51 Gerard uniósł lekko brwi. Cóż, skoro Mizu chciał upatrywać w Ernilu rywala... 'No to pilnuj swojego... rywala, bo i nam się kończy cierpliwość, i pozostałym władnym. Król Xiros też nie będzie siedział bezczynnie do skończenia świata'
Essy
21:55:18 Essy - No dobrze. Jedną czwartą - zerknęła na Bressiana. - Pewnie będą mnie szukać. Zakładam, że uśpiłeś wszystkich.
Gerard
21:56:28 Gerard 'Może blask przepowiedni i jego uzdrowi. Ernil pełni dumną i zaszczytną, ale pechową funkcję. Jego poprzednicy częstokroć zapadali na nagłe choroby, pechowo zwykle podczas wcielania nowych praw'
Aken
21:59:05 Aken 'Dobrze zakładasz. Nie było potrzeby by ich zabijać. I tak nie chciał bym być w ich skórze, gdy będą musieli wyjaśnić twoje zniknięcie. Z człowieczeństwa powinniśmy im zostawić konie'
Mizu
21:59:56 Mizu zaśmiał się. - I zaden sie nie domyślił czemu poprzednicy ginęli ?-
Gerard
22:00:36 Gerard 'Być może to bardzo niedomyślna linia. A możliwe, że nadmiernie domyślna. Każda przesada jest groźna dla zdrowia'
Essy
22:01:08 Essy zgodziła się na to. - Wystarczy nam jeden.
Aken
22:03:26 Aken 'Więc wsiądź pierwsza. Ale zanim to zrobisz... powinniśmy mieć jeszcze kilka minut' - powiedział. Złapał konia za wodze i zaczął oprowadzać wokół tego tymczasowego obozowiska. W końcu wsiadł na niego i zmusił by okrążył kilka razy miejsce kłusem.
Essy
22:05:05 Essy - Co... Ty robisz?
Aken
22:05:31 Aken 'Oszustwo' - odpowiedział spokojnie.
Aken
22:07:28 Aken 'Możesz pomóc. Zrób tu bałagan, powyciągaj rzeczy z toreb, ukradnij jakieś cenne drobiazgi. Ze swojej też weź to co najcenniejsze, a torbę zostaw' - polecił nim popędził konia na ścieżkę.
Essy
22:07:34 Essy - Tyluż wybawców po mnie przybyło? Czuję się doceniona - zachichotała.
Aken
22:08:37 Aken 'A tam wybawcy! Pospolici zbóje!' - odkrzyknął roześmiany.
Essy
22:13:19 Essy - No ładnie, z deszczu pod rynnę. Nawet w takim podstępnym planie nie mogę mieć szczęścia - mówiąc to, kopnęła talerze. Potem zajęła się obrabianiem juków. - Mili zbóje, co koniki zostawiają - zauważyła dziurę w planie.
Aken
22:14:24 Aken zawrócił jeszcze kilka razy, nim podjechał znów. 'Zbóje nie musieliby nimi być, gdyby mieli wiele rozumu' - powiedział.
Aken
22:14:48 Aken 'Pojadą cię szukać do osady hodowców. To w drugą stronę niż pojedziemy my'
Essy
22:20:59 Essy - Muszę wrócić do starego obozu.
Aken
22:24:45 Aken 'Teraz? Wiesz, ja się tam nie wybieram.' - zsiadł z konia i czekał na Essy.
Essy
22:26:55 Essy - Szybko nam się przyjdzie rozstać - zauważyła i podeszła do innego konia, by go odzwiązać.
Aken
22:27:50 Aken 'Po co chcesz tam wracać? Jak ci tęskno do cesarza, możesz zostać z nimi i zaczekać na niego w pałacu'
Aken
22:30:20 Aken 'To przynajmniej będzie bezpieczne'
Essy
22:32:01 Essy - Teraz, gdy nic mnie tu nie trzyma, mogę wrócić do przyjaciółki, która potrzebuje mojej pomocy. Zbyt długo już zwlekałam.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 139, 140, 141, ... 146, 147, 148,   Następna