SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 144, 145, ... 146, 147, 148,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 01.09.2018
Rugiet
08:02:23 Rugiet Reed - Postaram się dowiedzieć jak najwięcej. W tym pancerzu wyglądam na przeciętnego wojownika, więc raczej od razu nie wezmą mnie za członka bractwa. - Wziął kolejny łyk wina.
Mistrz
16:05:32 Mistrz 'Owszem, ale możesz pobrać coś lżejszego. Trisam roi się od niezrzeszonych myśliwych i poszukiwaczy przygód, od najemnikow i przewodników. Dziś wieczór Morgont powinien wieźć towary do gildii. Zwykle zbiera po drodze podróżnych, by karawana była większa, a tym samym bezpieczniejsza. Kojarzysz go, prawda? To ten który dowozi nam skóry i dobra'
Mistrz
16:06:09 Mistrz 'Możesz podać się za najemnika z Trisam. Powinni uwierzyc'
Rugiet
16:13:24 Rugiet Reed - Co mogę konkretnie pobrać, jakieś zwykłe ubrania? Przecież widzisz co mam na sobie. - Rugiet Reed jest ubrany w skórzany pancerz, ma na głowie skórzany hełm, drewnianą tarczę i miecz jednoręczny w pochwie przy pasie. - Lepiej się zgłosić do niego jako najemnik, który pójdzie z nim w jedną stronę, czy jako podróżnik, który zmierza do myśliwych?
Mistrz
16:20:45 Mistrz 'Podróżnk jest poza podejrzeniem. Ale jako najemnik nie musisz zmieniać nawyków. Pobierz maści z beneraty. I koniecznie sproszkowany wilkat, na wypadek magów'
Rugiet
16:25:55 Rugiet Reed - Jakie nawyki masz na myśli? Pobiorę, co trzeba. Czemu magowie mieliby mi przeszkadzać?
Mistrz
16:26:57 Mistrz 'Nie ma powodu sądzić że magowie będą przeszkadzać. Ale jest powód by sądzić że ten o którego pytasz dysponuje magią
Mistrz
16:28:24 Mistrz 'Gildia wysoko wycenia to zadanie. Dostaniesz jedynie 80 xenów zaliczki. Ale jako myśliwy, możesz zarabiać w podróży poprzez skóry i mięsa.'
Rugiet
16:29:13 Rugiet Reed - Nie jestem myśliwym.
Mistrz
16:49:37 Mistrz 'Wiem kim jesteś. Ale chyba w lanokę strzelić potrafisz, co?'
Rugiet
17:14:54 Rugiet Reed - Potrafię, ale nie mam łuku przy sobie.
Mistrz
17:18:39 Mistrz 'Zostanie ci wydany' - podsunął Rugietowi zapieczętowany list. 'Gdybyś po drodze wpadł w kłopoty, ten zapieczętowany list będzie podkładką dla strażnikow i urzędników. Jest adresowany do szefa gwardii więc nikt prócz niego samego nie ma prawa złamać pieczęci ani pozbawić cię wolności. No, chyba że kogoś zabijesz albo okradniesz... I dasz się złapać'
Mistrz
17:19:25 Mistrz 'Nie bierz kuszy. Jasno wskazuje na militarne przeszkolenie'
Rugiet
17:38:50 Rugiet Reed Zabiera list i chowa go. - Co prawda potrafię odpowiednio pokroić i wykroić mięso, ale skóry raczej będzie mi ciężko dobrze ściągnąć, ale mogę próbować.
Mistrz
17:50:22 Mistrz 'Nie sądzę by robili ci sprawdzian z umiejętnosci' - zaśmiał się. 'Zależy nam by wysłać kogoś młodego, kto nie przesiąknął jeszcze nawykami bractwa. Pięćdziesięcioletniemu Skelbardowi trudno byłoby ukryć zachowania, których wymagano od niego przez ostatnie 30 lat. Ludzie adoptują się szybciej'
Mistrz
17:51:13 Mistrz położył mieszek z xenami na biurku. 'Twoja zaliczka chłopcze. Nie zapomnij wziąć chleba i owoców na prowiant. Bez tego ciężko ci będzie przejechać pół kraju. Drogi są tu. na wschodzie dzikie i niewiele jest zajazdów'
Rugiet
17:59:02 Rugiet Reed - Co jeśli zawiodę? - Biorę mieszek ze złotem. - W prowiant muszę się zaopatrzyć z własnej kieszeni?
Mistrz Gry
19:23:48 imgUżytkownik Rugiet ma teraz o 80 więcej złota w ekwipunku.
Mistrz
19:24:55 Mistrz 'Przydział prowiantu masz na wartość trzydziestu xenów. Kuchnia i zbrojownia wydadzą ci potrzebności. Resztę będziesz musiał pokryć sam. O konia się nie martw, weźmiesz konia służbowego'
Rugiet
19:49:10 Rugiet Reed - Postaram się zwrócić konia w nienaruszonym stanie. Mam tylko wypytać o niego? Czy coś jeszcze? Nie wiem ile mi to zajmie, oraz czy nie będę musiał chronić swojego życia, czy wykonywać innych czynności poza zdobywaniem informacji.
Mistrz
19:56:10 Mistrz 'Jesteś Bratem Krwi. Przeszedłeś szkolenia, więc ocenisz ile zdołasz sprawdzić. Jeśli sytuacja będzie niebezpieczna, wróć i przekaż zadanie komuś o większych umiejętnościach albo dobierz kompana. Pamiętaj, że jeśli to ten którego szukamy, może być niebezpieczny'
Rugiet
20:06:49 Rugiet Reed - A kogo szukamy?
Mistrz
20:21:32 Mistrz 'Tego niestety nie mogę zdradzić. Choć wiem że brak tej informacji utrudnia ci zadanie'
Rugiet
20:22:42 Rugiet Reed - Mistrzu czemu nie możesz?
Mistrz
20:24:36 Mistrz 'Rada na to nie zezwoliła'
Mistrz
20:25:33 Mistrz 'Nie przeciwstawię się im bez silnej przyczyny, mimo że wiem jak trudni czasem bywają. Ale niejednokrotnie przekonaliśmy się, że ich sposob widzenia spraw jest szerszy, biorą pod uwagę czynniki które nam, wojownikom, nie przechodzą przez myśl'
Rugiet
20:34:55 Rugiet Reed - Nie wiedząc kogo mam szukać mogę przeoczyć ważne informacje. Dlatego będę musiał ci przekazać nawet to, co je na śniadanie. Z tego co się domyślam to jest silny mag.
Mistrz
20:55:47 Mistrz 'Silny i wrogi bractwu. Stąd całe to cudaczenie. Jest podejrzany o przestępstwo wobec paktu erbeńskiego'
Narracja
21:13:53 img Tymczasem w Naruntii panoszyło się bezprawie. Przestępcy wiedząc o tym że i cesarz, i większośc rycerstwa są na wojnie, rozpanoszyli się do granic możliwości, atakując kupców, podróżnych, rabując i dewastując nieobronne domostwa. Zamieszanie w stolicy nie sprzyjało ściganiu drobnych złodziei. Zakon miał większe zmartwienia - niedawna napaść smoków i spalenie sporej części miasta wymagały zajęcia się mieszkańcami. Żaden kupiec, żaden podróżnik, nie odważali się opuścić miast bez najemnika. Jednak nasilający się strach przed Czarnymi Druidami i tajemniczym Mizu musil Dietmara do zmiany odzienia na nieco mniej podejrzane.
Narracja
21:27:49 img Grupa uczonych zmierzająca przez zachodnią graincę do Bractwa Światłych zdawała się być idealnym zleceniem dla Dietmara. Oto nie tylko może komuś pomoc, ale pośrednio przyczynić się do szerzenia dobra jakim jest wiedza. Teraz jednak nie wiedział o tym. Leżał omdlony wśród liści. Dwoje ocalałych z konwoju dawno uciekło, gdy tylko najemnicy polegli. Dopiero wznoszące się przed południem słońce wybudziło ciężko rannego współtowarzysza, który w końcu doczołgał się do Dietmara. 'Ej, zamaskowany, żyjesz?' - polał nieco wody na rękę i przeciągnął sobie po skroni i szyi by się ocknąć do końca.
Dietmar
21:47:50 Dietmar zerwał się. To jednak okazało się być błędem. Poczuł jak ból przechodzi całe jego ciało. Wsparł się ręką i spojrzał na swojego towarzysza - A ty? - zapytał zachrypiałem głosem.
Najemnik
21:52:53 Najemnik 'Nie. Ale jakoś ożyję. Jeśli nie jesteś ranny radzę stąd iść. Winnych nie ma. Jeśli nas tu kto znajdzie, winni będziemy my'
Dietmar
21:53:43 Dietmar wstał ledwo co na nogi. Podszedł do towarzysza i podał mu rękę by ten wstał - Wciąż nie wiem jak to mogło się stać...
Najemnik
22:09:52 Najemnik 'Skelbardowie gdy atakują to z drzew' - wstał jako tako, przytrzymał się Dietmara. 'Może w okolicy będzie któryś z koni. Wszystkich rozpędzić nie mogli.' - powiedział. Gdy tylko stanął na nogi wyjał nóż i począł rozcinać pasy pozostałych, poległych kolegów, szukając wszystkiego co może się przydać. Zabrał też jeden bukłak. 'Jesteśmy na odludziu. Najbliżej nam przez góry. Wezmę to co może utatować nam tyłki'
Dietmar
22:12:12 Dietmar - Dobry pomysł. Im to już raczej się nie przyda - poszedł w ślady najemnika. Kiedyś ani by myślał o okradaniu trupów, jednak ostatnie wydarzenia nauczyły go jakimi prawami rządzi się świat.
Mistrz Gry
22:33:48 imgLuna_s20 rzuca kością:
(Co znajdzie Dietmar?)
1. Złoto, wino, prowiant1k100(m0%) = 89
2. Prowiant, wodę, sztylet1k100(m0%) = 6
3. Sztylet, łuk, miksturę1k100(m0%) = 24
[Wynik: Złoto, wino, prowiant]
Narracja
22:35:36 img Niedługo po tym Dietmar bogatszy był o bukłak z winem, chlebaczek w którym prócz pieczywa była suszona na słodko cypoka, i sprytnie skryty przez jednego z uczonych mieszek z 112 sztukami złota.
Mistrz Gry
22:35:43 imgUżytkownik PatrickLavender ma teraz o 112 więcej złota w ekwipunku.
Dietmar
22:41:33 Dietmar schował łupy do swojej torby. Rozejrzał się po ziemi za śladami kopyt. Jeśli udałoby im się znaleźć choćby jednego konia to szansa na przeżycie wzrosłaby znacząco.
Narracja
22:51:12 img Śladów kopyt było naprawdę sporo - w najrożniejszym rozmiarze i kierowały we wszystkie możliwe strony.
Dietmar
22:53:23 Dietmar spojrzał na najemnika - Coś czuję, że będzie to jak szukanie igły w stogu siana.
Najemnik
22:59:56 Najemnik 'Więc dajmy sobie czas, powiedzmy pół słońca i spotkamy się kawałek stąd, przy stawie' - wskazał ręką w obrośnięte kilkoma krzewami oczko. 'Tam jest droga na zachód do osady. Ty sprawdź na wschodzie. Ja na południu stąd. Konie raczej w lesie nie siedzą tylko na jakiejś łące'
Dietmar
23:11:45 Dietmar kiwnął tylko twierdząco głową. Poszedł na wschód. Szedł wolnym krokiem. Nadal nie odzyskał w pełni swoich sił. Dostał solidne manto. Zbóje zapewne ruszyły w pogoń za niedobitkami jednak ta myśl nie zapewniała mu bezpiecznego samopoczucia. Z pewnością zbiry tu jeszcze wrócą. Dla pewności zdjął tarczę z pleców.
Data 02.09.2018
Mistrz Gry
00:31:48 imgLuna_s20 rzuca kością:
(Czy Dietmar znajdzie konie?)
1.1k100(m0%) = 58
2.1k100(m0%) = 54
3.1k100(m0%) = 12
[Wynik:TAK]
Narracja
00:33:18 img Trwało to i trwało, nim w oddali Dietmar dostrzegł jakieś brązowe kształty na tle zielonej polany. Konie spłoszyły się widząc go i odbiegły kawałek. Przy drugiej próbie zrobiły to samo. Po kolejnych dwóch stwierdziły najwyraźniej że nic tym nie ugają. Cała trójka czekała więc łapczywie skubiąc trawę - nim ta prosta przyjemność zostanie im odebrana.
Dietmar
00:36:42 Dietmar nie był głupi i doskonale wiedział jak należy podchodzić do konia. Zdjął metalową rękawicę i wziął w dłoń kawałek chleba. Podchodził spokojnie mając ten chleb na otwartej dłoni. Wyciągnął rękę w stronę koni chcąc tym samym pokazać im, że nie ma złych zamiarów i jak podejdą to czeka je malutka nagroda. Zapewne niewiele warta w zamian za to co one mu dadzą, ale lepszy rydz niż nic. Oby podziałało.
Narracja
00:39:38 img Istotnie, chleb był smaczniejszy od trawy. Jeden z koni odpędził pozostałe dwa, najwyraźniej lekko ranne, zębami, i dorwał się do chleba. Zjadł bardzo szybko - niemal połknął, i zaczął obwąchiwać Dietmara w poszukiwaniu kolejnego smakołyku tak, że dało się go złapać za wodze.
Dietmar
00:46:44 Dietmar złapał konia za wodze i wyjął jeszcze kawałek. Jeśli tak dalej pójdzie to zostanie mu tylko cypoka. No cóż. Nie można mieć wszystkiego. Pogładził konia po czole. Następnie spróbował go dosiąść.
Narracja
00:48:22 img Koń był nawykły że ci paskudni dwunożni zawsze chcą czegoś w zamian. Jednak jak każdy koń był łasuchem, wizja otrzymania jeszcze większej ilości smakołyków podziałała na jego koński umysł.
Narracja
00:48:38 img Zwierzę dało się dosiąść bez problemu.
Dietmar
00:51:16 Dietmar postanowił nie brać ze sobą więcej koni. Jeśli jego towarzyszowi nie uda się nic znaleźć to wskaże mu miejsce gdzie konie znajdzie. Poza tym nie planował z nim dalszej wspólnej podróży. Nie łączyło go z nim nic więcej jak tylko wspólne zlecenie, które zakończyło się niestety wielką porażką. Zawsze jednak mogło być gorzej. Mógł już się nie obudzić. Dietmar obrał kurs do stawu, przy którym miał się spotkać ze swoim towarzyszem.
Narracja
01:07:11 img Czy Dietmarowi się to podobało czy nie - pozostałe konie i tak poszły za najodważniejszym, i raczej trudno je będzie odgonić. Najemnik czekał już przy stawie. Siedział na kamieniu i ostrzył nóż. Podniósł wzrok słysząc miarowy odgłos kopyt. 'Jesteś. I masz konie. Całkiem nieźle'
Dietmar
01:10:16 Dietmar - Nie wymagaj zbyt wiele. Wybierz sobie któregoś i ruszymy. Zamierzam odnaleźć jakąś wieś i tam uzupełnić zapasy. A ty?
Najemnik
01:12:02 Najemnik 'Mam taki sam zamiar. Bliżej przez góry, albo tu, w Naruntii ale to daleko będzie. ' - podszedł do koni, oglądał rany. Kręcił głową. 'Nic z nich nie będzie. I tak miały szczęście. Pozostałe ubite. Zbójnikom chyba zależało byśmy nie mieli jak uciec ani wezwać pomocy. Jedź, ja sobie poradzę'
Dietmar
01:15:25 Dietmar - A za górami co?
Najemnik
01:16:36 Najemnik 'Też osada, cech myśliwski, zależy gdzie prędzej dotrzesz, ale wsie ze dwie przynajmniej. I co ważniejsze nasi, bo z Trisam wracać będą'
Dietmar
01:17:39 Dietmar - To już masz odpowiedź dokąd zmierzam. Z pewnością sobie poradzisz?
Najemnik
01:17:59 Najemnik 'Wziąłem tę robotę bo i tak do Utridii jadę. Jak Narunt da napluję na grób tej zołzy Xaviry, to powiadomię Światłych że ich adepci nie dotrą'
Najemnik
01:18:36 Najemnik 'Tak. Do myśliwych zajadę, tam będę miał z kim jechać. Jest w porządku. '
Dietmar
01:19:27 Dietmar - Trzymaj się zatem. Czuję, że nasze drogi jeszcze się skrzyżują. Powodzenia.
Narracja
01:22:12 img Valeria ( https://www.slavorum.org/wp-content/uploads/2017/03/23-15.jpg ) wzięła całą balię pościeli do prania. Nie cierpiała prania, jednak nie miała wyjścia, ktoś musiał to robić i kobieta musiała iść pod strumyk aby przeprać wszystkie rzeczy i pościel w końcu jutro ważny dzień, jej siostra się zaręcza. Jakim cudem wyszło, ze młodsza siostra ma szybciej męża niż ona? To chyba jakieś przekleństwo.
Najemnik
01:27:51 Najemnik 'Niech Narunt uczyni ci drogę bezpieczną...' - wskazał paręset metrów dalej na pannę zamierzającą właśnie robić pranie. Taka panna to był niezbity dowód na to, że jakakolwiek osada jest bliżej niż za górami. Sama wizja dziewczyny noszącej kosz przez góry była odpowiednio ponad wyobrażenie.
Valeria
01:29:58 Valeria miała na sobie skromną sukienkę w kolorze granatu, ze spódnicą do połowy łydeki i rękawami podwiniętymi nad łokcie. Ociężale położyła balię przy strumieniu i sama kucnęla obok, aby zabrać się do pracy Im szybciej zacznie tym szybciej skończy.
Dietmar
01:31:05 Dietmar nie odpowiedział. Ciężko było w tej sytuacji odpowiedzieć "wzajemnie" kiedy to istnienie bogów na tym świecie, a tym bardziej sprawiedliwych, wychodziło poza jego przekonania. Spojrzał na dziewczę nad strumieniem. Postanowił zatem podjechać do niej. Wyprawa przez góry bez konkretnego prowiantu była dość niebezpieczna, a kobieta ta mogłaby okazać się nieocenioną pomocą w dalszej podróży. Postanowił więc skorzystać.
Valeria
01:34:32 Valeria była zaabsorbowana praniem i dopiero rżenie konia wyrwało ją z zamyslenia. Spojrzała w górę i zauwazyła Dietmara. - Dzień dobry, panie. - przywitała się.
Dietmar
01:38:13 Dietmar - Dobry? Dobry dla ciebie? Czy masz nadzieję, że był dobry dla mnie? A może po prostu życzysz mi dobrego dnia? To by mi się przydało - odparł pół żartem.
Najemnik
01:39:18 Najemnik nie podchodził - miał tylko nadzieję że kobieta prócz konia i Dietmara więcej nie widziała. A w szczególności - wymordowanych uczonych.
Valeria
01:47:00 Valeria - Dziś jest dla mnie dobry, ale jutro taki nie będzie, więc życzę go panu-
Dietmar
01:49:15 Dietmar - Z pewnością się przyda. Jednak poza życzeniami jest panienka w stanie mi pomóc? Potrzebuję prowiantu. Sowicie zapłacę.
Valeria
01:50:47 Valeria - Musze najpierw skończyć to co mam do zrobienia. Nie mogę wrócić z niewypranymi rzeczami-
Dietmar
01:52:33 Dietmar zsiadł z konia i poklepał go po karku. Ponownie spojrzał na kobietę - W takim razie popatrzę sobie.
Valeria
01:56:37 Valeria wróciła do zadań i zaczęła prać. Wyglądała na mocno skoncentrowną, jakby nie zauważała mężczyzny w ogóle. Brała rzeczy jedną po drugiej. przy bardziej osobistych rzeczach nieco zaczerwieniła się.
Dietmar
01:59:30 Dietmar patrzył na kobietę. Była piękna. Z pewnością mógłby ją umieścić gdzieś wysoko na liście kobiet, które w swoim dość długim życiu widział. Patrzenie na nią w pewien sposób również sprawiło, że zapomniał o wydarzeniach sprzed kilku godzin. Jednak jak to ma się z przyjemnościami... czas potrafi przy nich zasuwać niemiłosiernie.
Valeria
02:01:05 Valeria skończyła prać. Mokre rzeczy wsadziłą do misy i ... no wlasnie, tak ciążką balię było ciężko podnieść. - Cholera- mrukneła pod nosem próbując dźwignąć balię.
Dietmar
02:08:24 Dietmar bez słowa podszedł i podniósł misę z praniem - Pozwól.
Valeria
02:11:51 Valeria - Ale nie trzeba, dam radę-
Dietmar
02:13:32 Dietmar - Trzeba. Zanim doniesiesz tą balię do domu to umrę z głodu - zaśmiał się lekko - Prowadź. Możesz za to prowadzić mojego konia.
Najemnik
02:14:55 Najemnik - skoro szli pieszo, ruszył za nimi. Postanowił trzymać się w jakiejś odległości by im nie przeszkadzać
Rugiet
08:49:20 Rugiet Redd - Mistrzu, chyba powinienem wyruszyć jak najszybciej. Dziękuję za wino. - Akurat dopił ostatni łyk wina gdy to mówił.
Mistrz
16:16:02 Mistrz 'Bogowie z tobą chłopcze. Nie ryzykuj. Zgłoś się do kuchni i zbrojowni' - na powrót zatopił się w swoich dokumentach, co oznaczało najwyraźniej że rozmowę uznał za zakończoną.
Rugiet
16:18:57 Rugiet Reed - Dziękuję mistrzu. Bywaj. - Udał się po maść, sproszkowany wilkat, łuk, strzały, oraz prowiant i konia. Po czym udał się w drogę.
Narracja
16:24:42 img Gdy Rugiet był u wyjazdu z siedziby bractwa, zauważył że czeka już na niego jakiś jeździec. Był od niego starszy. Mógł mieć niepełne 40 lat. Jasne włosy i atletyczna sylwetka wskazywały na ludzką rasę. Sama wartość konia wskazywała, że jest to ktoś znaczny - ale to dostrzec mogło tylko wprawne oko. Rugiet widywał czasem jegomościa, jedynie przelotnie, do tej pory przekonany że jest to raczej gość odwiedzający Mistrza, a nie jeden z nich - nie brat krwi. Mężczyzna podjechał wyjeżdżając mu na spotkanie. 'Mam cię odprowadzić pomiędzy wojskami' - oświadczył.
Rugiet
16:30:18 Rugiet Reed przyjrzał jeźdźcowi, mistrz mu o nim wcale nie wspominał, więc nabrał podejrzeń. - O co chodzi?
Męzczyzna
16:32:20 Męzczyzna 'O twoje zadanie. Wojska zachowują się jak berserki. Dobrane do armii chłopstwo pomstuje że nie dano im się wykazać w walce. Pewnie już wiesz że bitwa się nie odbyła. Dosyć będziesz miał kłopotów na miejscu.'
Rugiet
16:41:57 Rugiet Reed - Dlaczego akurat ty masz się tym zająć?
Mężczyzna
16:45:52 Mężczyzna nieznacznie uniósł brwi. 'Ponieważ tak postanowiono. Cieszę się żeśmy się tak polubili od pierwszej wymiany zdań. Trudno eskortować podejrzliwego malkontenta. Jedźmy'
Rugiet
16:51:41 Rugiet Reed - Mistrz nic o tobie nie wspominał - Mimo podejrzeń zgodził się jechać z mężczyzną.
Męzczyzna
16:56:47 Męzczyzna 'Nigdy nie wspomina' - zauważył. 'A i ja o nim rzadko plotkuję. Wojska obstawiają drogi i polany po wschodniej stronie. Ale tam droga najpewniejsza.' - konia prowadził powoli i spokojnie by go nie przeforsować od razu na początku drogi.
Rugiet
17:06:54 Rugiet Reed - Nie wspominał mi, że ktoś ma mi pomagać, dlatego byłem podejrzliwy. Wybacz. Mogę wiedzieć kim jesteś?
Narracja
17:28:36 img Mężczyzna przeszedł przez portal. Otoczyła go zieleń. Nie zieleń ogrodu, nie zieleń trawnika, ale dzika zieleń Trisam. Łatwo było poprzez krzewy rosnące naprzeciw odkryć drogę, która rozwidlała się na południowy zachód, północ, i na wschód.
Aden
17:32:58 Aden zrobił kilka kroków naprzód, podziwiając tutejszą zieleń i czyste powietrze. Przeciągnął się rozkosznie aż mu kości chrupnęły w kręgosłupie i łokciach, po czym z uśmiechem i dziarskim krokiem ruszył w stronę...
Mężczyzna
17:33:10 Mężczyzna 'Renald. Jesteśmy po tej samej stronie. Mnie również polecenia wydaje mistrz Bractwa Krwi'
Mistrz Gry
17:33:25 imgHeatcliff rzuca kością:
(.)
1. Południowego zachodu1k100(m0%) = 72
2. północy1k100(m0%) = 61
3. wschodu1k100(m0%) = 63
[Wynik: Południowego zachodu]
Narracja
17:37:12 img Droga na południowy zachód była właśnie tą, która pozwalała uniknąć większość przykrych widoków. Większość -ale nie pierwszą wieś. Aden z daleka mógł wyczuć zapach przeszłej wojny. Spalona, a następnie potraktowana wodą wieś witała podróżnych połączonym smrodem starej spalenizny, butwiejącego drewna i mokrej gliny. Nie było czuć zapachu rozkładu - cokolwiek było przed Adenem, ofiary najwidoczniej dawno pochowano.
Aden
17:40:39 Aden skrzywił się na widok zniszczonej wioski. Ledwie pożegnał się z wojną w swoim świecie, a tutaj albo spotkał kolejną, albo wyjątkowo brutalnych i głupich bandytów po plądrowaniu. Nie wiedząc nic o tym świecie, postanowił przejść się po wiosce i jeśli nie znalazł tam nic ciekawego ani żywego, ruszył w dalszą drogę. Oglądał się za siebie co jakiś czas, by zapamiętać drogę. W wiosce zwracał uwagi na tabliczki, by może przeczytać gdzieś nazwę tej osady.
Rugiet
17:41:46 Rugiet Reed - Ja jestem Rugiet, ale to pewnie wiedziałeś. Po przeprowadzaniu mnie przez wojska opuszczasz mnie czy dalej mi pomagasz?
Narracja
17:42:35 img W wiosce nie istniało nic prócz zgliszczy i walających się, dawno zniszczonych przedmiotów codziennego użytku. Jedyny ocalały budynek to była chata druida, brutalnie niegdyś zabitego druida.
Renald
17:44:12 Renald 'Mam polecenie jechać dalej. Ale, w odróżnieniu od innych mogę zmienić swe plany w ramach tego co rada nazywa wyższą koniecznością'
Aden
17:44:49 Aden nie wiedział co to za chata ani do kogo mogła należeć. Wszedł więc do niej ostrożnie z zamiarem poszukania czegoś przydatnego.
Rugiet
17:51:36 Rugiet Reed - Już pamiętam kim jesteś. Mistrz wspominał mi o tobie. Jak mogłem o tym zapomnieć?
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 144, 145, ... 146, 147, 148,   Następna  

cron