[ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... ... 155, 156, 157,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 04.02.2019
Dietmar
23:42:18 Dietmar - A no to ten listonosz się przedstawił jako niejaki Cazedor.
Narracja
23:47:10 img Karczmarz wyglądał przez chwilę na zdruzgotanego. Wyszedł zza kontuaru i ruszył do grupki możnych, a tam podniósł się rwetes, jakie knajpy mogły nigdy wcześniej, i nigdy później nie słyszeć.
Dietmar
23:48:35 Dietmar zabrał talerz ze swoją strawą i dosiadł się na pierwsze lepsze puste miejsce. Nie zdejmował hełmu ale otworzył go, by zjeść. Jednocześnie przyglądał się przyszłemu mordobiciu.
Narracja
23:54:02 img Dietmarowi nie było dane zjeść w spokoju, gdyż nagle podszedł do niego jeden z tych lepiej ubranych, a właściwie najlepiej. Jakby na zaczepkę zrzucił talerz Dietmara ze stołu i z czerwoną twarzą... I może pianą na ustach wykrzyczał na przybysza. "Co ty k... Psia zrobiłeś?". Zamachnął się na pod podniesioną przyłbicę.
Dietmar
23:58:41 Dietmar miał szczęście, że nie spieszył się ze zdejmowaniem rękawic. Zamierzał właśnie pokazać jedną natrętowi... z bardzo bliska.
Data 05.02.2019
Narracja
00:01:57 img Natręt rzucił się z bliska całym ciałem, a ważył porządnie na Dietmara chcąc zwalić go z krzesła. W tym czasie w karczmie zaczęło się istne piekło, gdyż panowie możni zostali zaatakowani przez tych mnie sytuowanych. Właściwie już w pierwszej sekundzie bijatyki za przybyszem rozbiło się krzesło, a na kilku czerepach gliniane kufle.
Dietmar
00:04:58 Dietmar chciał czym prędzej znokautować natręta. Nie ważne czy rozwali mu głowę o stół, czy przybliży mu twardość jego rękawic. Jeśli się uda to chciał czym prędzej opuścić to miejsce.
Narracja
00:07:01 img Natręt jednak nie odpuszczał, przyczepiony jak rzep czy właściwie jak kleszcz. Ktoś z karczmy wyleciał z dzwiami, prosto na noc, do biesiadujących przed budynkiem. Ucichły jednak echa bitwy na kufle, znaczy że garncarze jutro bedą mieli sporo roboty. Awantura jednak trwała w najlepsze.
Dietmar
00:07:47 Dietmar - Od... pierdol... się.... ode mnie - tłukł jak wlazło.
Narracja
00:15:34 img Nastrój wieczoru się zmienił, gdy przez drzwi wpadło trzech okrutnie brudnych, osmolonych jegomościów w dobrze skrojonych skórzanych zbrojach. Na ich widok nagle karczma ucichła, wszyscy skierowali twarze w ich stronę. "Chłopstwo i żołdactwo grabi! Panów mordują! Kapłanów wieszają, straszna noc za Syiną! Za błękitną rzeką!” Na ten czas, za ich plecami, tam gdzie step łączył się z niebem już było widać łuny pożarów ciągnące się jak okiem sięgnąć.
Jeden
00:16:45 Jeden ze starszych jegomości wyszedł do tych drzwi, a mruknął tylko, że... "Ręce na bunt zostawcie. Teraz każda para się liczy".
Narracja
21:45:35 img Koniec historii pierwszej, pewnie nie ostatniej.
Data 13.02.2019
Sawannah
19:21:53 Sawannah otworzyła oczy w pokoju panował półmrok, ale ona doskonale wiedziała kto leży obok niej. Zawstydziła się, bo nie chciała by Patrick uważał ją za taką, która chciała wżenić się w szlachecką rodzinę. Nie wiedziała co teraz robić, czy uciec, póki ten śpi czy poczekać aż się obudzi?
Narracja
19:22:48 img Patrick jako wampir zrobił się wyczulony na szybsze bicie serca czy wzburzoną w żyłach krew. Na pewno wyczuł, jak Sawannah się rozbudziła.
Patrick
19:27:23 Patrick - Coś nie tak? - mruknął i odwrócił się do Sawannah kładąc swoją chłodną dłoń na jej ramieniu.
Sawannah
19:32:38 Sawannah zlękła się bardziej zimnej dłoni niż Patricka. - Przepraszam.- powiedziała i obróciła się tak by spojrzeć na Patricka. - Zamyśliłam się i prawie uciekłam do kuchni, bo bałam się Twojej reakcji rano.-
Patrick
19:34:45 Patrick - Mojej reakcji? - uśmiechnął się.
Sawannah
19:39:30 Sawannah - Tak, bo sam wiesz, byłam niewolnicą, potem mieszkalam bardzo skromnie, a Ty jesteś szlachcicem. Ludzie będą plotkować-
Patrick
19:42:00 Patrick - Nikt nie zna twojego pochodzenia w tym świecie poza mną. Poza tym nie ma ono dla mnie najmniejszego znaczenia - pogładził ją po policzku.
Sawannah
19:44:30 Sawannah położyła dłoń na dłoni Patricka. - Bóg się do mnie uśmiechnął, ze postawił takiego anioła na mojej drodze. -
Sawannah
19:45:28 Sawannah - Nie pamiętam swego nazwiska, rodzice wyprzedali mnie jako małą dziewczynke, a ludzie będą pytać, musze jakieś dopasować. Ale czy to w porządku?-
Patrick
19:46:09 Patrick - Jeśli ci to nie przeszkadza... czy... chciałabyś nosić moje nazwisko?
Sawannah
19:48:28 Sawannah zamarła, nie wiedziała co powiedzieć, czyżby własnie poproszono ją o rekę? Czy może to tylko fortel dla ludzi? Na razie nie mówiła nic, jednak Patrick wyczuł przyspieszone bicie serca. Dziewczyna złozyła na ustach Patricka delikatny pocałunek na znak, ze się zgadza, jednak nie miała odwagi mówić to na głos.
Patrick
19:50:39 Patrick - Uspokój się bo mi zaraz tu zejdziesz - zaśmiał się i przytulił ją do siebie.
Sawannah
19:52:43 Sawannah wykorzystała moment i przetestowała czy Patrick ma łasskotki. - Powinieneś klęknąć przed zapytaniem- poistruowała go.
Mistrz Gry
19:53:09 imgPatrickLavender rzuca kością:
(Patrick ma łaskotki?)
1.1k100(m0%) = 66
2.1k100(m0%) = 38
3.1k100(m0%) = 96
[Wynik:TAK]
Patrick
19:54:20 Patrick wręcz podskoczył. Chyba po raz pierwszy w życiu ktoś mu tak zrobił. Dziwne uczucie - Ej ej! - zaśmiał się lekko - Dobrze dobrze!
Sawannah
19:58:55 Sawannah - Pan Lavender ma łaskotki. To będzie Twoja tortura- uśmiechnęła się.
Patrick
20:01:43 Patrick - Czekaj... bo wciąż coś mi nie daje spokoju - rzucił się na nią i teraz był nad nią. Starał się przytrzymać jej ręce co pewnie trudne nie było - Co to anioł? Tak mnie nazwałaś.
Sawannah
20:04:46 Sawannah zdziwiła sie nagłą zmianą swojego położenia, ale nauczyła się nie panikować przy Patricku. - To jest niebiańska istota nadprzyrodzona pośrednicząca między Bogiem a ludźmi, jest uosobieniem dobroci i doskonałości.-
Patrick
20:06:24 Patrick - Hmmm... nie do końca chyba rozumiem. Ale pewnie jak wiesz tutaj religia zapewne wygląda z grubsza inaczej niż u ciebie.
Sawannah
20:07:11 Sawannah - W Lessice też było inaczej, bogiem nazywano Narna, a anioły Leyami. Może tutaj też jest podobnie.-
Patrick
20:07:50 Patrick - Eveline cię wtajemniczy. Jest mocno wierząca. W przeciwieństwie do mnie. Chyba ci to nie przeszkadza?
Sawannah
20:09:15 Sawannah - Nie przeszkadza mi to. Ja i tak modlitwy składałam do swojego boga. Jak do tej pory udało mi się przeżyć, choć to nie tylko boska opatrznośc. Najpierw Pan Johnson a potem Ty. Uratowaliście mi zycie i daliście nadzieję na nowy początek.-
Patrick
20:12:07 Patrick - Przesadzasz... - pocałował ją w szyję - Kocham cię - wyszeptał.
Sawannah
20:16:32 Sawannah drgnęła, tego się nie spodziewała. Przeszła przez nia fala emocji i naprawdę miło się poczuła. - Ja też Cie pokochałam. nie od wczoraj ani nie od paru dni, od początku od pierwszego spaceru w lesie.-
Patrick
20:20:12 Patrick - Tak? - spojrzał na nią zdziwiony - Jak to?
Sawannah
20:25:40 Sawannah - Wiedziałam, że nie do końca bezpiecznie jest szwendać sie po lesie. Potem spotkałam Ciebie, rozmawialiśmy i przez klątwę musiałeś zrobić co zrobiłeś, ale nie zostawiłeś mnie samej, nie zabiłeś, a powstrzymałeś się i uspokoiłeś. Zaimponowało to mi.- Sawannah zbliżyła usta do ust Patricka, tym razem pocałunek był dłuższy i bardziej oddany. Dała mu znać, ze się go nie boi bez względu na to kim jest.
Patrick
20:27:52 Patrick - Nigdy cię nie skrzywdzę - odparł kiedy dała mu szansę. Przy okazji dotykał ją delikatnie i powoli po całym ciele.
Sawannah
20:34:15 Sawannah - Wiem to, dlatego się nie boję. - zamkknęła oczy i poddała się oddziaływaniu pieszczot na jej ciało. Zimne dłonie dawały lepszy efekt.
Patrick
20:35:53 Patrick postanowił nie przestawać. Najwyraźniej można czerpać przyjemność z tego, że robi się komuś dobrze.
Sawannah
20:45:47 Sawannah przy każdym dotyku była coraz bardziej nakręcona. Objęla Patricka nogami a dłoń wsunęła we włosy. Nie szczędziła pocałunów.
Patrick
20:53:29 Patrick - Jeszcze ci mało? - szepnął jej na ucho.
Sawannah
20:56:38 Sawannah - Zawsze będzie mi mało - odpowiedziała rozbawiona.
Patrick
20:57:01 Patrick - I kto tu jest wampirem cholera... ja czy ty? - zamierzał jej dać to czego chce.
Sawannah
21:01:40 Sawannah - Przygarniał kocioł garnkowi- zażartowała.
Patrick
21:02:47 Patrick udał, że gryzie ją w szyję. Jednakże ciężko mu się było powstrzymać przed prawdziwym zatopieniem kłów w jej ciele... Na razie dawał rade.
Sawana
21:09:48 Sawana zaśmiała się, bo Patrick połaskotał ją w szyję. - Takiś groźny?- drażniła go celowo.
Patrick
21:15:49 Patrick - Nie wywołuj wilka z lasu - odszczekał i zamierzał jej dać to na co zasłużyła. Postanowił lekko ją ugryźć i w tym samym momencie rozpocząć akt pełen zmysłowych doznań.
Narracja
21:18:46 img Patrick nie spodziewał się, jednak gdy zatopił zęby w szyi Sawannah, poczuł zupełnie inny smak krwi. Podczas bliskości i szczytowania krew dziewczyny była tak smaczna i tak dawała energii, ze Patrick nie mógł oderwać się od niej. To co próbował smakowało jak afrodyzjak.
Patrick
21:20:13 Patrick zdawać by się mogło odpłynął. Jeśli ona go nie powstrzyma to ciężko mu będzie przestać.
Swannah
21:22:33 Swannah czuła jak Patrick pije, czuła też jak słabnie. - Kotuś, dość- jęknęła. Prawie odpływała.
Patrick
21:23:55 Patrick słysząc jej słowa przestał od razu - Przepraszam - szepnął jej do ucha - Wynagrodzę ci to - skupił się teraz na tym by było jej jak najlepiej. Czuł się taki spełniony... po raz pierwszy w życiu.
Mistrz Gry
21:27:54 imgPatrickLavender rzuca kością:
(Czy tym razem Patrick zostanie potencjalnym ojcem?)
1. Tak1k10(m0%) = 8
2. Nie1k100(m0%) = 49
3. .1k1(m0%) = 1
[Wynik: Nie]
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... ... 155, 156, 157,   Następna