SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 60, 61, 62, ... 145, 146, 147,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 14.11.2017
Patrick
12:09:27 Patrick - Otrzymałaś sowitą nagrodę. Żadna umowa więcej nas nie zobowiązuje wobec siebie. Pomogłaś z okrętem to raz. Ale dzięki temu podobno osiągniesz własne cele, o których nam nie mówisz, oraz otrzymałaś spore wynagrodzenie. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Czysty interes.
Essy
12:09:55 Essy - Nie mówiłam, bo nie pytałeś - wzruszyła ramionami. - Ostatnio w Trisam smoki zabijane są na potęgę, co nie bardzo mi się podoba. Zdaje się, że Naruntia ma tam jakieś wpływy, jeżeli więc jej władca będzie sympatyzował z tymi stworzeniami, to mam nadzieję, że sytuacja się polepszy.
Patrick
12:10:14 Patrick - Kolejny powód dla którego nie będzie mi szkoda tego kraju.
Essy
12:10:28 Essy - Co robisz jak już zabijesz cesarza? - zapytała z nagłym zaciekawieniem.
Patrick
12:10:41 Patrick - Poobserwuję.
Essy
12:11:03 Essy uniosła brew pytająco. - A co byś chciał zaobserwować?
Patrick
12:11:18 Patrick - Zmiany - znów odparł krótko.
Essy
12:11:50 Essy - Oby te dobre. Hej, myślisz że mogę się pobawić sterem? - spojrzała w stronę wyjścia. - Bez obaw, nie rozbiję nas o skały. Po prostu... Dawno nie pływałam.
Patrick
12:12:11 Patrick - kiepsko stawiasz siebie mówiąc, że dawno nie pływałaś. Poza tym to jest zależne od Marcosa.
Essy
12:14:23 Essy - Nie mówię, że nie potrafię czy że coś zapomniałam, po prostu ostatnio nie miałam okazji - obruszyła się. - Idę go poszukać w takim razie - dodała i wyszła.
Data 16.11.2017
Narracja
23:14:02 img Demonica po przejściu przez portal z karczmy znalazła się w otoczeniu zieleni. Wysoko ponad nią flanny kołysały gałęziami. Nieco niżej kilkudziesięciu rycerzy kołysało skierowanymi w nią kuszami.
Agasharr
23:22:59 Agasharr spojrzała na nich ponuro. - Jakie miłe powitanie - skomentowała. Postanowiła zaczekać na reakcję z ich strony. Coś do niej maja czy tylko tak rutynowo sprawdzają przybyszy?
Yardon
23:24:36 Yardon przetarł ręką miękki zarost. 'Skąd się tu wziełaś wiedźmo?! Gadaj albo ludzie zrobią z ciebie tarczę'
Agasharr
23:27:36 Agasharr przekrzywiła głowę i z radosnym uśmiechem na ustach spytała - Wiedźmo? - machnęła ogonem - Nikt mnie jeszcze tak nie nazwał. A tak tylko sobie spacerowałam po okolicy...
Narracja
23:31:06 img Machnięcie ogonem spowodowało popłoch wśród uzbrojonych. Ktoś strzelił ostrzegawczo obok lisicy. Nie ulegało wątpliwości że w tym świecie lisie ogony nie są najbardziej pożądaną ozdobą.
Agasharr
23:36:03 Agasharr - No proszę, a odpowiedziałam na pytanie - zmrużyła groźnie oczy - Ładnie to tak? - znowu machnęła ogonem, rozkoszując się powstałym napięciem. Nie miała nic przeciwko drobnemu starciu, choć nie ukrywajmy, nie uśmiechało jej się oberwanie bełtem.
Yardon
23:38:39 Yardon przyjrzał się Agasharr, objeżdżając ją niemal dookoła. 'Poł zwierzę, pół człowiek. Jakaś druidzka sztuczka. Pojmać ją i odprowadzić do hetmana, niech on zdecyduje' - rozkazał, wskazując na kilku ludzi by to właśnie uczynili.
Narracja
23:45:10 img Kilku kusznikow opuściło kusze. Zamiast tego dobyli mieczy. Odpięli liny od koni gotowi związać pół-lisicę, pół-kobietę.
Agasharr
23:54:52 Agasharr - Jak miło - mruknęła pod nosem. Przyjęła obronną pozycję a w jej prawej ręce zatańczył płomień przywołany lisią magią. Po chwili doszły do niego kolejne, aż w końcu tańczący w lisiej dłoni ogień przybrał kształt miecza i znikł, odsłaniając trzymaną przez demonicę katanę. Przyjęła pozycję, czekając na atak
Data 17.11.2017
Narracja
00:03:08 img Rycerze cofnęłi się, zerkając na Yardona. Pozostali nadal mierzyli z kuszy do demonicy. Najwyaźniej byli zdeterminowani.
Yardon
00:04:17 Yardon 'Cofnijcie się' - uniósł rękę. 'Uspokój się wiedźmo. Nim zamachniesz się mieczem, trafi cię przynajmniej 20 bełtów. Warto? By skaleczyć jednego ,może dwóch?'
Agasharr
00:07:19 Agasharr machnęła ogonem rozbawiona. - Zwykłej wiedźmy nie tak łatwo trafić, a co dopiero mnie - zadrwiła - Z resztą to wy zaczęliście mi grozić, przypomnę. - znów machnęła ogonem
Yardon
00:08:03 Yardon 'To ty zjawiłaś się w naszym obozie znikąd i sięgnęłaś po miecz. Odłóż go. Nasz hetman dowie się kim jesteś i zdecyduje o tobie'
Agasharr
00:12:37 Agasharr rozejrzała się wokół. Na usta cisnęło jej się: "a, faktycznie, nie zauważyłam" ale jakoś nie miała ochoty przyznawać się do błędu. Z resztą kto umieścił portal w tak głupim miejscu. - Nie mam zamiaru was słuchać - rzekła w końcu - Obóz czy nie obóz... mam lepsze rzeczy do roboty niż bawienie się z bandą głupich ludzi. Jak chcecie mogę sobie pójść i zostawić was w spokoju, albo pójść i zostawić wasze trupy w spokoju. Wybierajcie.
Yardon
00:13:38 Yardon pokręcił głową. 'Zastrzelcie to ' - wydał rozkaz odsuwając się wraz z koniem.
Agasharr
00:25:33 Agasharr w ułamku sekundy oceniła sytuację. Najpierw należało pozbyć się kuszników. Wystarczyłoby samo wystrzelenie bełtów: w końcu ładowanie kuszy zajmuje tyle czasu, że ze spokojem dałaby radę dopaść do żołnierzy. Przyjęła niską pozycję na ugiętych nogach i ruszyła w stronę wroga, klucząc po drodze. Ruchomy cel trudniej trafić.
Mistrz Gry
00:29:33 img Czy Agasharr zostanie ranna? 1k100 = 97 ; 1k100 = 78 ; 1k100 = 83 (NIE)
Narracja
20:49:28 img Kilkanaście bełtów poleciało wprost na demonicę. Jakim cudem ich uniknęła? To musiało być jakieś czarnomagiczne czarostwo! Naciągnęli kusze ponownie. Kilku zrezygnowało widząc że pól-lis, pół-człowiek się zbliża i wyciągnęło miecze.
Narracja
20:50:07 img Tylko Yardon, a obok niego drobny, niepozorny człowiek stali spokojnie, w swych skórzanych zbrojach.
Agasharr
21:08:17 Agasharr dopadła najbliższego z nich i pchnęła kataną w szyję.
Narracja
21:18:33 img Rycerz nie zdążył się osłonić. Nie mógł. Z ledwością zauważył, że jest to jego ostatnia chwila. Jednak kolejni, niezrażeni, atakowali Ahashaar, tym razem już mieczem.
Agasharr
21:22:38 Agasharr wyszarpnęła ostrze, wzbijając w powietrze krople krwi. Odskoczyła przed jednym ciosem, kolejny zablokowała mieczem
Narracja
21:29:08 img Kolejni rycerze padli gdy Agasharr cięła jak szalona. Kilku odsunęło się nie widząc szansy dla siebie, nim przed szereg wysunął się towarzyszący Yardonowi - który wyglądał na ich dowódcę, niepozorny człowieczek i rozsypał coś w powietrzu. Na raz chwycił za miecz.
Kitsune
21:33:59 Kitsune zastrzygła uszami. Uśmiechnęła się, rozkoszując się morderczym tańcem. Z miecza skapywały kropelki krwi przy najmniejszym ruchu. Obróciła się i spostrzegłszy - na oko - ciekawszego przeciwnika skierowała się w jego stronę.
Narracja
21:34:29 img Tym razem miecz Agasharr uderzył ze szczękiem o miecz mężczyzny i zatrzymał się na nim, ku jej zaskoczeniu. Czy to możliwe by ten niepozorny człowiek był tak szybki, bądź tak silny?
Narracja
21:35:45 img Teraz już kilka mieczy, i kilka kusz było skierowanych w stronę Agasharr, wróżąc jej kiepską, choć niedługą przyszłość. Kilmkolwiek był wątły człowieczek, słabła i spowalniała w jego obecności.
Yardon
21:36:32 Yardon 'Czym ty jesteś do cholery?' - zagrzmiał z konia, zerkając na pokonanych.
Agasharr
21:40:08 Agasharr zacisnęła zęby ze złości, ignorując pytanie Yardona. Wykorzystując chwilowe zwarcie, napięła mieśnie i naparła na wroga z całej siły, usiłując jak najbardziej się przybliżyć. Gdy stwierdziła, że więcej nie zdziała, puściła jedną ręką rękojeść katany i przywołała w niej kulę ognia, by pchnąć nią przeciwnika w twarz
Narracja
21:43:28 img Ręka Agasharr rozświetliła się tylko na moment, jakby ktoś pstryknąl zapalniczką. Ale w tym świecie raczej nie znali zapalniczek. Ogień mignął i zaniknął w ciągu pól sekundy, co mogło ją zaskoczyć. Tym razem, ku większemu jej zaskoczeniu, została przewrócona na plecy.
Mag
21:47:26 Mag odkopał broń demonicy. 'Też znam różne sztuczki.' - powiedział. 'jeśli jeszcze żyjesz to dlatego że dowódca jest ciebie ciekaw. '
Kitsune
21:50:22 Kitsune podniosła się powoli. Machnęła kilka razy ogonem - Widzę, że jest tu ktoś kto potrafi się bawić - Otarła z twarzy jakieś zabłąkane kropeki krwi
Yardon
21:53:01 Yardon 'Mów wiedźmo kim jesteś, lub czym jesteś. Nawet mag nigdy nie widział takiego dziwa'
Agasharr
21:55:39 Agasharr - Kiepsko, kiepsko jak na maga, żeby zwykłego liska nie umiał rozpoznać - uśmiechnęła się złośliwie. Niemniej pod tą drwiącą miną czujnie obserwowała otoczenie, szukając okazji do odzyskania broni.
Mag
21:57:08 Mag 'Nie znam nic co nazywa się lisa. '
Yardon
21:57:47 Yardon 'Co tak stoicie jak lanoka nad korytem? Związać ją i odwieźć do hetmana!'
Narracja
22:00:04 img Kilku rycerzy podeszło bliżej. Jeden z nich podniósł katanę i oddał ją Yardonowi, którzy obejrzał broń, nieco zaskoczony jej wykonaniem. Pozostali skoro i tak liny mieli już pod ręką, złapali dziewczynę błyskawicznie za ręce i za nogi, by związać. Znów musiała być zaskoczona, jak dziwnie trudno jej się obronić. To musiała być sprawka maga.
Agasharr
22:06:15 Agasharr stanowczo się to nie spodobało. Położyła uszy po sobie, a z jej gardła wydobyło się coś podobnego do psiego warkotu. Na chwilę jej paznokcie zmieniły się pazury, którymi spróbowała chlasnąć trzymającego ją żołnierza. Potem momentalnie całe jej ciało się skurczyło, wymykając z trzymających ją rąk. Na miejscu dziewczyny pojawił się rudy lis, który momentalnie rzucił się do ucieczki.
Yardon
22:07:33 Yardon 'Za nią! Kto złapie wiedźmę, przez trzy dni dostaje mój przydział!' - krzyknął.
Narracja
22:08:39 img Kusznicy na koniach ruszyli w pogoń, prosto w las. Polowali już na omaki, na to coś pewnie poluje się podobnie.
Narracja
22:10:36 img Bełty świstały to tu, to tam, obok uciekającej Agasharr, przecinając krzewy, ryjąc szeleszcząco w ściółce.
Agasharr
22:14:33 Agasharr biegła ile sił w lisich łapach, usiłując zgubić pościg, co wcale do łatwych zadać nie należało. "Ciekawe jak ja teraz wrócę"- przemknęło jej przez myśl. Kolejny bełt, który o mało co jej nie trafił natychmiast wyrwał ją z zamyślenia i przypomniał, że musi skupić się na ucieczce. Rozmyślnie na swoją drogę wybierała jak największe chaszcze by zniknąć polującym z oczu.
Narracja
22:35:06 img Strzałą z łuku przeleciała nad Agasharr, dokładnie z kierunku w którym uciekała. Jednak ona sama niewiele już mogła zobaczyć, skoro sieć uniosła ją niepostrzeżenie w górę, zamykając. Tak. Agasharr wpadła w sidła wiejskich chłopów, jak zwierzę.
Agasharr
22:38:36 Agasharr gdyby tylko mogła teraz mówić, rzuciłaby bukietem niewybrednych przekleństw. Ale lisia forma ma swoje ograniczenia. Nie widząc innego rozwiązania chwyciła w zęby najbliższy sznur próbując go przegryźć.
Narracja
22:44:50 img Sznury przewidziały rownież pochwycenie się omaki, który zęby miał większe od lisich a nie mniej ostre. Trudno jest przregryć sznur lisimi igiełkami, gdy zęby nie mogą przecinać, a jedynie rozrywać. Po jakimś czasie odgłosy walki rycerzy i tych z naprzeciwka ucichły. Wszystko ucichło. Agasharr nie mogła określić ile minęło czasu nim dwie nietypowe istoty podeszły do siatki.
Narracja
22:50:01 img Najpewniej byli to ojciec z synem. Typowi skelbardowie. Atletyczni, odziani ubogo i po wiejsku. Cerę mieli oliwkową, uszy bardziej zwierzęce niż ludzkie, choć jak u ludzi nisko osadzone względem oczu. Czarne włosy, a oczy całe czarne - jak u rekinów. Przyglądali się siatce i lisowi wewnątrz. 'Omaki. Nen. Nit ev-ra. A beroy ev-ras' - rzucił ten starszy. Dopiero po chwili Agasharr zauważyła, że i ten język układa jej się w zrozumiałe zwroty. 'U dyuj ha omaki? E wi lesie. Nie zagraża stadom' - niezrozumiały język stał się zrozumiały. 'A wypuść, na co mi, jakieś młode to, futro z tego żadne' - padła odpowiedź nim sieć znalazła się na dole.
Narracja
22:50:37 img Sieć poluźniła się skoro została spuszczona, jednak ludzie - czy też nie-ludzie nie podchodzili. Gapili się tylko.
Agasharr
22:54:05 Agasharr nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Rozprostowała zdrętwiałe po długim bezruchu kończyny i powoli wyszła z siatki. Zamarła na chwilę przyglądając się owej parze. Wedle tradycji wypadało odwdzięczyć się za pomoc, więc teraz zastanawiała się czy wypada coś w związku z tym uczynić czy też może okazać się to mocnym błędem
Mistrz Gry
23:12:38 img Czy Agasharr uwolniła się spod działania wilkatu? 1k100 = 99 ; 1k100 = 26 ; 1k100 = 45 (NIE)
Skelbard
23:12:59 Skelbard spoglądał na lisa. 'No co mały? Na co czekasz? Wracaj do mamy'
Agasharr
23:15:36 Agasharr machnęła drwiąco ogonem i stwierdziła, że skoro tak bardzo chcą jej się pozbyć to sobie pójdzie. Dodatkowo poczuła się urażona tym "wracaj do mamy " więc nie przejmując się już długami odbiegła w las.
Narracja
23:23:13 img Dopiero po chwili Agasharr mogła pojąć, za jakie zwierzę wzięli ją wieśniacy, gdy dwa omaki przecięły jej drogę. Tylko na moment zatrzymały się spogladając za lisem, a gdy uznały że to "tylko jakiś pies" - pobiegły dalej. Obydwa miały grzywy nad czołami, i na wskroś kocie oczy. Jednak poruszały się i zachowywały podobnie do lisów. Dziewczyna czuła, że wracają jej siły. Czegokolwiek użył mag, chyba powoli przestawało działać.
Agasharr
23:31:56 Agasharr przebiegła jeszcze kawałek zastanawiając się w tym czasie co począć. Czy jest sens ponownie przebijać się przez ten obóz z którego uciekła i próbować wrócić, czy też zostać i poszukać jakiejś rozrywki. Może nieco bezpieczniejszej. Gdy odzyskała wystarczająco sił, przybrała ponownie swoją pół-ludzką postać. Przyjrzała się swojemu utytłanemu cudzą krwią ubraniu. - Trzeba coś z tym zrobić - mruknęła. Przyszło jej do głowy, że może gdzieś w okolicy znajdzie się jakaś wioska, skoro napotkała wieśniaków.
Narracja
23:37:00 img Z pewnością najłatwiejszym sposobem by spotkać wieśniaków a tym samym wyśledzić wieś - był powrót.
Narracja
23:37:52 img Zachodzilo prawdopodobieństwo, że skoro rycerze tak przewstraszyli się jej formy, wieśniacy przestraszą się bardziej. Zapewne gdyby okryła nogi z ogonem, głowę, choćby płótnem, byloby jej łatwiej.
Agasharr
23:40:31 Agasharr westchnęła z żalem, że jednak nie postanowiła ukryć się gdzieś w pobliżu tej dwójki i wyśledzić co robią. Zrobiła więc w tył zwrot i zakradła się w okolice zastawionej przez nich pułapki, mając nadzieję, że wciąż tam są.
Narracja
23:45:25 img Oprawiali właśnie jakiegoś dzikiego, zlapanego we wnyki cielaka, zakopując resztki by te nie zwabiały omaki. Ucho jednego z nich drgnęło - jak u zwierzęcia gdy Agasharr znalazła się bliżej
Zamarła
23:51:38 Zamarła w zupełnym bezruchu i spróbowała ukryć swoją obecność. Nie wiedziała czy sztuczka zadziała, bo nawet bez jakichkolwiek utrudnień, nie zawsze przynosiła efekty.
Narracja
23:58:48 img Wieśniacy nie przejmowali się. To był las. Pełno stworzeń mogło tędy chodzić. Przewiązali tuszki cielaków, zarzucili sobie na plecy i skierowali się do wsi.
Data 18.11.2017
Agsharr
00:02:32 Agsharr ruszyła za nimi w bezpiecznej odległości, jednocześnie cały czas czujnie wsłuchując się w odgłosy lasu. Obawiała się, że żołnierze wciąż mogą być gdzieś w okolicy, wię lepiej byłoby na nich nie wpaść.
Narracja
00:07:16 img Szli przez wiele kilometrów, nim Agasharr ujrzała dym z kominów chałup. Szli na poludnie. Wieś była większa niż początkowo lisicy mogło się wydawać. Jednak nie tak otoczona drzewami jak obóz. Raz po raz ktoś przechadzał się między chatami, w ramach swych codziennych obowiązków. W zagrodzie obok domostw stało coś co wyglądało jak połączenie daniela z kozą.
Kitsune
00:14:18 Kitsune zatrzymała więc się na granicy lini drzew i postanowiła poczekać aż do zmroku, a potem, lisim zwyczajem zakraść się wyżej. Może nie było dla niej oczywiste zdziwienie czy strach okazywane na widok liso-człowieka jednakże wiedziała, że lepiej nie pokazywać się wieśniakom w zakrwawionych ubraniach, by nie zostać uznaną za wroga.
Narracja
00:23:10 img Strumień płynął tuż obok wsi. Wieśniacy nie mieli powodu by - poza pozyskaniem mięsa, uciekać do lasu. Poza tym, moglo się w nim roić od cesarskich. Słońca powoli zachodziły. Jedno, duże wcześniej. Małe nadal oświetlało noc na srebrno-niebieski kolor. Niezbyt jasno, raczej jak mocny księżyc w pełni. Poczuła jak coś szarpie ją za ubranie. A raczej ktoś. niekoniecznie potężnego wzrostu.
Agasharr
00:30:57 Agasharr odruchowo wyrwała się, dopiero potem zerknęła na nieznajomego.
Narracja
00:37:18 img Obok niej stało czarnowłose dziecko ze zwierzęcymi uszami i czarnymi oczami. 'Jesteś ranna? Jesteś rycerzem? Jesteś duchem?' - zadało serię pytań.
Agasharr
00:40:02 Agasharr najpierw zamrugała zdziwiona, potem się uśmiechnęła i machnęła radośnie ogonem. - No proszę, taki dzieciak a więcej wie od maga - oznajmiła - Jestem złym lisim duchem. I co mały, boisz się?
"Mały"
00:42:51 "Mały" pokręcił przecząco głową. 'Ja jestem Nagyan. Jesz ludzi?'
Agashar
00:47:07 Agashar wyszczerzyła się jeszcze bardziej. - Nie. Skąd pomysł, że duchy cokolwiek jedzą. Znacznie ciekawsze jest obcinanie głów.
Nagyan
01:01:27 Nagyan 'Chcesz obciąż nam głowy?'
Narracja
01:01:46 img Trudno było powiedzieć czy dzieciak jest tak odważny, tak dociekliwy czy tak głupi.
Nagyan
01:01:58 Nagyan 'Bez głów umrzemy'
Agasharr
01:05:52 Agasharr zaśmiała się pod wpływem tego powalającego stwiedzenia. - Jeszcze się zastanowię - oznajmiła - Zobaczymy, czy sobie zasłużyłeś. Jesteś tu sam?
Nagyan
01:08:39 Nagyan 'Z moją wioską i rodziną' - było to dosyć oczywiste stwierdzenie. 'Czemu masz na sobie krew?'
Kitsune
01:15:00 Kitsune odruchowo pochyliła głowę przyglądając się plamą - A jakbyś chciał odróżnić złego ducha od dobrego - stwierdziła chytrze - Dobre duchy są piękne i czyste. Wobec tego, jeśli chcesz mieć pewność, że zły duch nie skróci ciebie i całej wioski o głowę, najlepiej przynieść mu czyste ubrania.
Nagyan
01:15:44 Nagyan 'Wtedy będziesz dobrym duchem?' - zapytał, zatrzymując się jeszcze.
Nagyan
01:16:53 Nagyan 'Przyniosę ci rzeczy cioci. Ciocia jest chudsza bo rycerze zabrali nasze jedzenie. Ale kiedyś nie była i ubrania będą pasować' - paplał przeciskając się z powrotem przez krzaki.
Narracja
01:23:47 img Trwało to i trwało nim chłopiec wrócił z jakimś workiem. 'Mam' - oświadczyl z dumą. Bluzka, spónica i to co tam sobie obwiązujecie wokół brzucha'
Agasharr
01:34:23 Agasharr przyjrzała się rzeczom z lekkim niesmakiem. Raczej średnio pasowały do hmm... jej trybu życia, ale lepsze to niż nic. Zabrała rzeczy od dzieciaka. Zdjęła przez głowę wierzchnią część ubrania, pod spodem nosiła jeszcze koszulę z którą nie zamierzała się rozstawać. Założyła przyniesioną bluzkę, a spódnicę wciągnęła na spodnie. - No, to młody, teraz już jestem dobrym duchem i nie będę odcinała żadnemu z was głów - oznajmiła - A teraz powiedz mi coś więcej o tych rycerzach. Wspominałeś coś, że zabierają wam jedzenie...
Nagyan
20:44:18 Nagyan 'Nie zawsze. I nie wszyscy. Ci z obozu na północy przyjeżdżali tu i zabierali. Wzięli też trochę koni. Ale nam zabrali. I teraz trzeba czekać aż nowe wyrośnie. Bo oni pani duchu idą na wojnę do Erbenii. Tak wszyscy mówią. I potrzebują mieć dużo jedzenia.'
Nagyan
20:45:28 Nagyan 'Duchy jedzą?'
Agasharr
20:49:38 Agasharr - Chyba powinieneś umyć uszy. Przecież mówiłam, że duchy nie muszą jeść - skrzyżowała ręce na piersi - Wiec macie wojnę - wróciła do poprzedniego tematu - A o co poszło?
Nagyan
20:53:42 Nagyan 'Nie muszą, ale czy mogą. O to co zawsze. O nas. Tak mówi ciocia. Chcesz ją poznać?'
Agasharr
21:00:55 Agasharr zastrzegła uszami, zastanawiając się jakby to pociągnąć. - Duchy mogą jeść - mruknęła, odpowiadając na jego pytanie - A twoja ciocia nie boi się duchów?
Nagyan
21:06:02 Nagyan 'Nie wiem, chyba żadnych nie zna. Ale mówi że jak obcy we wsi, to trzeba sprawdzić czy chce komuś głowę obciąć czy jeść. Ty nie chcesz nic obciąć, więc musisz chcieć jeść'
Agasharr
21:13:00 Agasharr nie wiedziała czy ma się śmiać czy jedynie dziwić. No, ale w końcu dowiedziała się skąd te pytania o jedzenie. Coraz bardziej podobali jej się ci wieśniacy. Zdecydowała się sprawdzić jak to wygląda naprawdę i na podstawie tego ocenić co dalej zrobić. Przede wszystkim zależało jej na dowiedzeniu się nieco więcej na temat żołnierzy i rzekomej wojny. - To możesz powiedzieć swojej cioci że jutro kiedy wzejdzie księżyc przyjdzie dobry duch, który przynosi szczęście tym którzy go nakarmią - oznajmiła, licząc, że powitają ją z uśmiechem, nie z widłami. Z resztą byłby to dobry pretekst by zrobić z tej wioski bazę wypadową.
Nagyan
21:15:29 Nagyan slyszał że duchy znikają o świcie. Skinął głową zgadzając się na te warunki.
Narracja
21:17:40 img Noc spowijała wieś. W chatach paliły się świece rzucając na podwórza przyjemny, rudozłoty blask. Lanoki w zagrodzie ścisnęły się blisko siebie, zasypiając. Jedynie raz po raz któraś nastawiała uszu, jakby spodziewając się drapieżników. Agasharr nie miała noclegu. Tylko od niej zależało w którą stronę się uda, i czy będzie to strona w której lisie uszy, widoczne znad jej włosów, będą akceptowane.
Agasharr
21:23:52 Agasharr postanowiła poświęcić czas na zbadanie okolicy. Pokręciła się trochę między drzewami, obeszła wioskę, starając się zachować wystarczającą odległość by nikt jej nie spostrzegł. Kiedy zbliżał się świt zaczęła się rozglądać za jakąś norą w której mogłaby się przespać w zwierzęcej postaci
Narracja
22:23:38 img Znalezienie takiego miejsca w lesie, dzikim lesie nietkniętym ludzką stopą nie nastręczało trudności. Znalezienie takiego bezpiecznego miejsca, już większych. Omaki okazały się stworzeniami terytorialnymi, zdolnymi do agresji gdy poczują się zagrożone. Jednak Agasharr odzyskala już dawno swoje siły. Poranek powitał ją parną mgłą. Jeszcze chłodną po nocy, a już nabierającą tropikalnej wilgoci południowych lasów.
Agasharr
22:32:26 Agasharr w końcu stwierdziła, że nie ma co użerać się z tymi upartymi zwierzami i na swój nocleg wybrała jakieś obdarzone bujnym listowiem drzewo. Wdrapała się na gałąź i przyjąwszy względnie stabilną pozycję spróbowała się zdrzemnąć.
Narracja
22:37:14 img Wśród prześwitującego na czerwono światła wschodzącego słońca na Agasharr ściekały maleńkie, mikroskopijne kropelki wody z liści ponad nią. Dołem akurat przejeżdżał jakiś dwukonny wiejski wóz, robiąc hałas na cały las.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 60, 61, 62, ... 145, 146, 147,   Następna