SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y





 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 60, 61, 62, ... 64, 65, 66,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 14.11.2017
Marcos
12:04:08 Marcos - Powiedzmy, że ta kula to ja, a ja to ta kula. Chcesz mnie dotykać? - jego ton wypełniony był po brzegi romantyzmem.
Patrick
12:04:13 Patrick złapał się za głowę.
Essy
12:04:32 Essy - Jeżeli to grozi utratą kończyn, to będę się trzymać z daleka. Przykro mi - uśmiechnęła się niewinnie.
Patrick
12:04:58 Patrick - Jeśli nie chcesz spać pod gołym niebem lepiej wybierz sobie jakąś kajutę na dole - odparł zimno.
Marcos
12:05:22 Marcos - Pozwólcie, że pozbędę się tej skrzyni. Wybacz Essy, twój przyszły nie doszły idzie na dno - wyszedł ciągnąc ze sobą skrzynie ze zwłokami.
Essy
12:06:11 Essy poczuła się wygoniona i trochę jej się przykro zrobiło. - Następny przystanek po tym w Culum proponuję w Erbenii. Kraj ten ma zatargi z Naruntią i można czasem usłyszeć ciekawe plotki. Jak wiadomo, wróg wroga zna najlepiej.
Patrick
12:06:45 Patrick - Płyniemy moją wcześniej ustaloną trasą. Nie ma opcji zahaczać o coś innego by posłuchać jakiś plotek. O stolicy dowiemy się najwięcej będąc w stolicy.
Essy
12:07:15 Essy - Ale nie o tym, co się źle dzieje - rzekła, jednak nie przekonywała dalej. - Warto by było mieć ze sobą kogoś, kto dobrze zna stolicę. Kto się w niej urodził i zna ją jak własną kieszeń..
Patrick
12:07:36 Patrick - O to się nie martw. Oczywiście musisz mi wybaczyć ale nie czuję się zobowiązany mówić ci więcej. Trochę ci nie ufam.
Essy
12:08:51 Essy - Pomogłam Marcosowi w wyborze okrętu, dostaniu się do kajuty kapitańskiej. Odnalazłam ciebie i podpowiedziałam jak łatwo przejąć fregatę, co okazało się całkiem skuteczne. Gdzie znajdujesz powód, by mi nie ufać? - przekrzywiła główkę, patrząc na Patricka.
Patrick
12:09:27 Patrick - Otrzymałaś sowitą nagrodę. Żadna umowa więcej nas nie zobowiązuje wobec siebie. Pomogłaś z okrętem to raz. Ale dzięki temu podobno osiągniesz własne cele, o których nam nie mówisz, oraz otrzymałaś spore wynagrodzenie. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Czysty interes.
Essy
12:09:55 Essy - Nie mówiłam, bo nie pytałeś - wzruszyła ramionami. - Ostatnio w Trisam smoki zabijane są na potęgę, co nie bardzo mi się podoba. Zdaje się, że Naruntia ma tam jakieś wpływy, jeżeli więc jej władca będzie sympatyzował z tymi stworzeniami, to mam nadzieję, że sytuacja się polepszy.
Patrick
12:10:14 Patrick - Kolejny powód dla którego nie będzie mi szkoda tego kraju.
Essy
12:10:28 Essy - Co robisz jak już zabijesz cesarza? - zapytała z nagłym zaciekawieniem.
Patrick
12:10:41 Patrick - Poobserwuję.
Essy
12:11:03 Essy uniosła brew pytająco. - A co byś chciał zaobserwować?
Patrick
12:11:18 Patrick - Zmiany - znów odparł krótko.
Essy
12:11:50 Essy - Oby te dobre. Hej, myślisz że mogę się pobawić sterem? - spojrzała w stronę wyjścia. - Bez obaw, nie rozbiję nas o skały. Po prostu... Dawno nie pływałam.
Patrick
12:12:11 Patrick - kiepsko stawiasz siebie mówiąc, że dawno nie pływałaś. Poza tym to jest zależne od Marcosa.
Essy
12:14:23 Essy - Nie mówię, że nie potrafię czy że coś zapomniałam, po prostu ostatnio nie miałam okazji - obruszyła się. - Idę go poszukać w takim razie - dodała i wyszła.
Data 16.11.2017
Narracja
23:14:02 img Demonica po przejściu przez portal z karczmy znalazła się w otoczeniu zieleni. Wysoko ponad nią flanny kołysały gałęziami. Nieco niżej kilkudziesięciu rycerzy kołysało skierowanymi w nią kuszami.
Agasharr
23:22:59 Agasharr spojrzała na nich ponuro. - Jakie miłe powitanie - skomentowała. Postanowiła zaczekać na reakcję z ich strony. Coś do niej maja czy tylko tak rutynowo sprawdzają przybyszy?
Yardon
23:24:36 Yardon przetarł ręką miękki zarost. 'Skąd się tu wziełaś wiedźmo?! Gadaj albo ludzie zrobią z ciebie tarczę'
Agasharr
23:27:36 Agasharr przekrzywiła głowę i z radosnym uśmiechem na ustach spytała - Wiedźmo? - machnęła ogonem - Nikt mnie jeszcze tak nie nazwał. A tak tylko sobie spacerowałam po okolicy...
Narracja
23:31:06 img Machnięcie ogonem spowodowało popłoch wśród uzbrojonych. Ktoś strzelił ostrzegawczo obok lisicy. Nie ulegało wątpliwości że w tym świecie lisie ogony nie są najbardziej pożądaną ozdobą.
Agasharr
23:36:03 Agasharr - No proszę, a odpowiedziałam na pytanie - zmrużyła groźnie oczy - Ładnie to tak? - znowu machnęła ogonem, rozkoszując się powstałym napięciem. Nie miała nic przeciwko drobnemu starciu, choć nie ukrywajmy, nie uśmiechało jej się oberwanie bełtem.
Yardon
23:38:39 Yardon przyjrzał się Agasharr, objeżdżając ją niemal dookoła. 'Poł zwierzę, pół człowiek. Jakaś druidzka sztuczka. Pojmać ją i odprowadzić do hetmana, niech on zdecyduje' - rozkazał, wskazując na kilku ludzi by to właśnie uczynili.
Narracja
23:45:10 img Kilku kusznikow opuściło kusze. Zamiast tego dobyli mieczy. Odpięli liny od koni gotowi związać pół-lisicę, pół-kobietę.
Agasharr
23:54:52 Agasharr - Jak miło - mruknęła pod nosem. Przyjęła obronną pozycję a w jej prawej ręce zatańczył płomień przywołany lisią magią. Po chwili doszły do niego kolejne, aż w końcu tańczący w lisiej dłoni ogień przybrał kształt miecza i znikł, odsłaniając trzymaną przez demonicę katanę. Przyjęła pozycję, czekając na atak
Data 17.11.2017
Narracja
00:03:08 img Rycerze cofnęłi się, zerkając na Yardona. Pozostali nadal mierzyli z kuszy do demonicy. Najwyaźniej byli zdeterminowani.
Yardon
00:04:17 Yardon 'Cofnijcie się' - uniósł rękę. 'Uspokój się wiedźmo. Nim zamachniesz się mieczem, trafi cię przynajmniej 20 bełtów. Warto? By skaleczyć jednego ,może dwóch?'
Agasharr
00:07:19 Agasharr machnęła ogonem rozbawiona. - Zwykłej wiedźmy nie tak łatwo trafić, a co dopiero mnie - zadrwiła - Z resztą to wy zaczęliście mi grozić, przypomnę. - znów machnęła ogonem
Yardon
00:08:03 Yardon 'To ty zjawiłaś się w naszym obozie znikąd i sięgnęłaś po miecz. Odłóż go. Nasz hetman dowie się kim jesteś i zdecyduje o tobie'
Agasharr
00:12:37 Agasharr rozejrzała się wokół. Na usta cisnęło jej się: "a, faktycznie, nie zauważyłam" ale jakoś nie miała ochoty przyznawać się do błędu. Z resztą kto umieścił portal w tak głupim miejscu. - Nie mam zamiaru was słuchać - rzekła w końcu - Obóz czy nie obóz... mam lepsze rzeczy do roboty niż bawienie się z bandą głupich ludzi. Jak chcecie mogę sobie pójść i zostawić was w spokoju, albo pójść i zostawić wasze trupy w spokoju. Wybierajcie.
Yardon
00:13:38 Yardon pokręcił głową. 'Zastrzelcie to ' - wydał rozkaz odsuwając się wraz z koniem.
Agasharr
00:25:33 Agasharr w ułamku sekundy oceniła sytuację. Najpierw należało pozbyć się kuszników. Wystarczyłoby samo wystrzelenie bełtów: w końcu ładowanie kuszy zajmuje tyle czasu, że ze spokojem dałaby radę dopaść do żołnierzy. Przyjęła niską pozycję na ugiętych nogach i ruszyła w stronę wroga, klucząc po drodze. Ruchomy cel trudniej trafić.
Mistrz Gry
00:29:33 img Czy Agasharr zostanie ranna? 1k100 = 97 ; 1k100 = 78 ; 1k100 = 83 (NIE)
Narracja
20:49:28 img Kilkanaście bełtów poleciało wprost na demonicę. Jakim cudem ich uniknęła? To musiało być jakieś czarnomagiczne czarostwo! Naciągnęli kusze ponownie. Kilku zrezygnowało widząc że pól-lis, pół-człowiek się zbliża i wyciągnęło miecze.
Narracja
20:50:07 img Tylko Yardon, a obok niego drobny, niepozorny człowiek stali spokojnie, w swych skórzanych zbrojach.
Agasharr
21:08:17 Agasharr dopadła najbliższego z nich i pchnęła kataną w szyję.
Narracja
21:18:33 img Rycerz nie zdążył się osłonić. Nie mógł. Z ledwością zauważył, że jest to jego ostatnia chwila. Jednak kolejni, niezrażeni, atakowali Ahashaar, tym razem już mieczem.
Agasharr
21:22:38 Agasharr wyszarpnęła ostrze, wzbijając w powietrze krople krwi. Odskoczyła przed jednym ciosem, kolejny zablokowała mieczem
Narracja
21:29:08 img Kolejni rycerze padli gdy Agasharr cięła jak szalona. Kilku odsunęło się nie widząc szansy dla siebie, nim przed szereg wysunął się towarzyszący Yardonowi - który wyglądał na ich dowódcę, niepozorny człowieczek i rozsypał coś w powietrzu. Na raz chwycił za miecz.
Kitsune
21:33:59 Kitsune zastrzygła uszami. Uśmiechnęła się, rozkoszując się morderczym tańcem. Z miecza skapywały kropelki krwi przy najmniejszym ruchu. Obróciła się i spostrzegłszy - na oko - ciekawszego przeciwnika skierowała się w jego stronę.
Narracja
21:34:29 img Tym razem miecz Agasharr uderzył ze szczękiem o miecz mężczyzny i zatrzymał się na nim, ku jej zaskoczeniu. Czy to możliwe by ten niepozorny człowiek był tak szybki, bądź tak silny?
Narracja
21:35:45 img Teraz już kilka mieczy, i kilka kusz było skierowanych w stronę Agasharr, wróżąc jej kiepską, choć niedługą przyszłość. Kilmkolwiek był wątły człowieczek, słabła i spowalniała w jego obecności.
Yardon
21:36:32 Yardon 'Czym ty jesteś do cholery?' - zagrzmiał z konia, zerkając na pokonanych.
Agasharr
21:40:08 Agasharr zacisnęła zęby ze złości, ignorując pytanie Yardona. Wykorzystując chwilowe zwarcie, napięła mieśnie i naparła na wroga z całej siły, usiłując jak najbardziej się przybliżyć. Gdy stwierdziła, że więcej nie zdziała, puściła jedną ręką rękojeść katany i przywołała w niej kulę ognia, by pchnąć nią przeciwnika w twarz
Narracja
21:43:28 img Ręka Agasharr rozświetliła się tylko na moment, jakby ktoś pstryknąl zapalniczką. Ale w tym świecie raczej nie znali zapalniczek. Ogień mignął i zaniknął w ciągu pól sekundy, co mogło ją zaskoczyć. Tym razem, ku większemu jej zaskoczeniu, została przewrócona na plecy.
Mag
21:47:26 Mag odkopał broń demonicy. 'Też znam różne sztuczki.' - powiedział. 'jeśli jeszcze żyjesz to dlatego że dowódca jest ciebie ciekaw. '
Kitsune
21:50:22 Kitsune podniosła się powoli. Machnęła kilka razy ogonem - Widzę, że jest tu ktoś kto potrafi się bawić - Otarła z twarzy jakieś zabłąkane kropeki krwi
Yardon
21:53:01 Yardon 'Mów wiedźmo kim jesteś, lub czym jesteś. Nawet mag nigdy nie widział takiego dziwa'
Agasharr
21:55:39 Agasharr - Kiepsko, kiepsko jak na maga, żeby zwykłego liska nie umiał rozpoznać - uśmiechnęła się złośliwie. Niemniej pod tą drwiącą miną czujnie obserwowała otoczenie, szukając okazji do odzyskania broni.
Mag
21:57:08 Mag 'Nie znam nic co nazywa się lisa. '
Yardon
21:57:47 Yardon 'Co tak stoicie jak lanoka nad korytem? Związać ją i odwieźć do hetmana!'
Narracja
22:00:04 img Kilku rycerzy podeszło bliżej. Jeden z nich podniósł katanę i oddał ją Yardonowi, którzy obejrzał broń, nieco zaskoczony jej wykonaniem. Pozostali skoro i tak liny mieli już pod ręką, złapali dziewczynę błyskawicznie za ręce i za nogi, by związać. Znów musiała być zaskoczona, jak dziwnie trudno jej się obronić. To musiała być sprawka maga.
Agasharr
22:06:15 Agasharr stanowczo się to nie spodobało. Położyła uszy po sobie, a z jej gardła wydobyło się coś podobnego do psiego warkotu. Na chwilę jej paznokcie zmieniły się pazury, którymi spróbowała chlasnąć trzymającego ją żołnierza. Potem momentalnie całe jej ciało się skurczyło, wymykając z trzymających ją rąk. Na miejscu dziewczyny pojawił się rudy lis, który momentalnie rzucił się do ucieczki.
Yardon
22:07:33 Yardon 'Za nią! Kto złapie wiedźmę, przez trzy dni dostaje mój przydział!' - krzyknął.
Narracja
22:08:39 img Kusznicy na koniach ruszyli w pogoń, prosto w las. Polowali już na omaki, na to coś pewnie poluje się podobnie.
Narracja
22:10:36 img Bełty świstały to tu, to tam, obok uciekającej Agasharr, przecinając krzewy, ryjąc szeleszcząco w ściółce.
Agasharr
22:14:33 Agasharr biegła ile sił w lisich łapach, usiłując zgubić pościg, co wcale do łatwych zadać nie należało. "Ciekawe jak ja teraz wrócę"- przemknęło jej przez myśl. Kolejny bełt, który o mało co jej nie trafił natychmiast wyrwał ją z zamyślenia i przypomniał, że musi skupić się na ucieczce. Rozmyślnie na swoją drogę wybierała jak największe chaszcze by zniknąć polującym z oczu.
Narracja
22:35:06 img Strzałą z łuku przeleciała nad Agasharr, dokładnie z kierunku w którym uciekała. Jednak ona sama niewiele już mogła zobaczyć, skoro sieć uniosła ją niepostrzeżenie w górę, zamykając. Tak. Agasharr wpadła w sidła wiejskich chłopów, jak zwierzę.
Agasharr
22:38:36 Agasharr gdyby tylko mogła teraz mówić, rzuciłaby bukietem niewybrednych przekleństw. Ale lisia forma ma swoje ograniczenia. Nie widząc innego rozwiązania chwyciła w zęby najbliższy sznur próbując go przegryźć.
Narracja
22:44:50 img Sznury przewidziały rownież pochwycenie się omaki, który zęby miał większe od lisich a nie mniej ostre. Trudno jest przregryć sznur lisimi igiełkami, gdy zęby nie mogą przecinać, a jedynie rozrywać. Po jakimś czasie odgłosy walki rycerzy i tych z naprzeciwka ucichły. Wszystko ucichło. Agasharr nie mogła określić ile minęło czasu nim dwie nietypowe istoty podeszły do siatki.
Narracja
22:50:01 img Najpewniej byli to ojciec z synem. Typowi skelbardowie. Atletyczni, odziani ubogo i po wiejsku. Cerę mieli oliwkową, uszy bardziej zwierzęce niż ludzkie, choć jak u ludzi nisko osadzone względem oczu. Czarne włosy, a oczy całe czarne - jak u rekinów. Przyglądali się siatce i lisowi wewnątrz. 'Omaki. Nen. Nit ev-ra. A beroy ev-ras' - rzucił ten starszy. Dopiero po chwili Agasharr zauważyła, że i ten język układa jej się w zrozumiałe zwroty. 'U dyuj ha omaki? E wi lesie. Nie zagraża stadom' - niezrozumiały język stał się zrozumiały. 'A wypuść, na co mi, jakieś młode to, futro z tego żadne' - padła odpowiedź nim sieć znalazła się na dole.
Narracja
22:50:37 img Sieć poluźniła się skoro została spuszczona, jednak ludzie - czy też nie-ludzie nie podchodzili. Gapili się tylko.
Agasharr
22:54:05 Agasharr nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Rozprostowała zdrętwiałe po długim bezruchu kończyny i powoli wyszła z siatki. Zamarła na chwilę przyglądając się owej parze. Wedle tradycji wypadało odwdzięczyć się za pomoc, więc teraz zastanawiała się czy wypada coś w związku z tym uczynić czy też może okazać się to mocnym błędem
Mistrz Gry
23:12:38 img Czy Agasharr uwolniła się spod działania wilkatu? 1k100 = 99 ; 1k100 = 26 ; 1k100 = 45 (NIE)
Skelbard
23:12:59 Skelbard spoglądał na lisa. 'No co mały? Na co czekasz? Wracaj do mamy'
Agasharr
23:15:36 Agasharr machnęła drwiąco ogonem i stwierdziła, że skoro tak bardzo chcą jej się pozbyć to sobie pójdzie. Dodatkowo poczuła się urażona tym "wracaj do mamy " więc nie przejmując się już długami odbiegła w las.
Narracja
23:23:13 img Dopiero po chwili Agasharr mogła pojąć, za jakie zwierzę wzięli ją wieśniacy, gdy dwa omaki przecięły jej drogę. Tylko na moment zatrzymały się spogladając za lisem, a gdy uznały że to "tylko jakiś pies" - pobiegły dalej. Obydwa miały grzywy nad czołami, i na wskroś kocie oczy. Jednak poruszały się i zachowywały podobnie do lisów. Dziewczyna czuła, że wracają jej siły. Czegokolwiek użył mag, chyba powoli przestawało działać.
Agasharr
23:31:56 Agasharr przebiegła jeszcze kawałek zastanawiając się w tym czasie co począć. Czy jest sens ponownie przebijać się przez ten obóz z którego uciekła i próbować wrócić, czy też zostać i poszukać jakiejś rozrywki. Może nieco bezpieczniejszej. Gdy odzyskała wystarczająco sił, przybrała ponownie swoją pół-ludzką postać. Przyjrzała się swojemu utytłanemu cudzą krwią ubraniu. - Trzeba coś z tym zrobić - mruknęła. Przyszło jej do głowy, że może gdzieś w okolicy znajdzie się jakaś wioska, skoro napotkała wieśniaków.
Narracja
23:37:00 img Z pewnością najłatwiejszym sposobem by spotkać wieśniaków a tym samym wyśledzić wieś - był powrót.
Narracja
23:37:52 img Zachodzilo prawdopodobieństwo, że skoro rycerze tak przewstraszyli się jej formy, wieśniacy przestraszą się bardziej. Zapewne gdyby okryła nogi z ogonem, głowę, choćby płótnem, byloby jej łatwiej.
Agasharr
23:40:31 Agasharr westchnęła z żalem, że jednak nie postanowiła ukryć się gdzieś w pobliżu tej dwójki i wyśledzić co robią. Zrobiła więc w tył zwrot i zakradła się w okolice zastawionej przez nich pułapki, mając nadzieję, że wciąż tam są.
Narracja
23:45:25 img Oprawiali właśnie jakiegoś dzikiego, zlapanego we wnyki cielaka, zakopując resztki by te nie zwabiały omaki. Ucho jednego z nich drgnęło - jak u zwierzęcia gdy Agasharr znalazła się bliżej
Zamarła
23:51:38 Zamarła w zupełnym bezruchu i spróbowała ukryć swoją obecność. Nie wiedziała czy sztuczka zadziała, bo nawet bez jakichkolwiek utrudnień, nie zawsze przynosiła efekty.
Narracja
23:58:48 img Wieśniacy nie przejmowali się. To był las. Pełno stworzeń mogło tędy chodzić. Przewiązali tuszki cielaków, zarzucili sobie na plecy i skierowali się do wsi.
Data 18.11.2017
Agsharr
00:02:32 Agsharr ruszyła za nimi w bezpiecznej odległości, jednocześnie cały czas czujnie wsłuchując się w odgłosy lasu. Obawiała się, że żołnierze wciąż mogą być gdzieś w okolicy, wię lepiej byłoby na nich nie wpaść.
Narracja
00:07:16 img Szli przez wiele kilometrów, nim Agasharr ujrzała dym z kominów chałup. Szli na poludnie. Wieś była większa niż początkowo lisicy mogło się wydawać. Jednak nie tak otoczona drzewami jak obóz. Raz po raz ktoś przechadzał się między chatami, w ramach swych codziennych obowiązków. W zagrodzie obok domostw stało coś co wyglądało jak połączenie daniela z kozą.
Kitsune
00:14:18 Kitsune zatrzymała więc się na granicy lini drzew i postanowiła poczekać aż do zmroku, a potem, lisim zwyczajem zakraść się wyżej. Może nie było dla niej oczywiste zdziwienie czy strach okazywane na widok liso-człowieka jednakże wiedziała, że lepiej nie pokazywać się wieśniakom w zakrwawionych ubraniach, by nie zostać uznaną za wroga.
Narracja
00:23:10 img Strumień płynął tuż obok wsi. Wieśniacy nie mieli powodu by - poza pozyskaniem mięsa, uciekać do lasu. Poza tym, moglo się w nim roić od cesarskich. Słońca powoli zachodziły. Jedno, duże wcześniej. Małe nadal oświetlało noc na srebrno-niebieski kolor. Niezbyt jasno, raczej jak mocny księżyc w pełni. Poczuła jak coś szarpie ją za ubranie. A raczej ktoś. niekoniecznie potężnego wzrostu.
Agasharr
00:30:57 Agasharr odruchowo wyrwała się, dopiero potem zerknęła na nieznajomego.
Narracja
00:37:18 img Obok niej stało czarnowłose dziecko ze zwierzęcymi uszami i czarnymi oczami. 'Jesteś ranna? Jesteś rycerzem? Jesteś duchem?' - zadało serię pytań.
Agasharr
00:40:02 Agasharr najpierw zamrugała zdziwiona, potem się uśmiechnęła i machnęła radośnie ogonem. - No proszę, taki dzieciak a więcej wie od maga - oznajmiła - Jestem złym lisim duchem. I co mały, boisz się?
"Mały"
00:42:51 "Mały" pokręcił przecząco głową. 'Ja jestem Nagyan. Jesz ludzi?'
Agashar
00:47:07 Agashar wyszczerzyła się jeszcze bardziej. - Nie. Skąd pomysł, że duchy cokolwiek jedzą. Znacznie ciekawsze jest obcinanie głów.
Nagyan
01:01:27 Nagyan 'Chcesz obciąż nam głowy?'
Narracja
01:01:46 img Trudno było powiedzieć czy dzieciak jest tak odważny, tak dociekliwy czy tak głupi.
Nagyan
01:01:58 Nagyan 'Bez głów umrzemy'
Agasharr
01:05:52 Agasharr zaśmiała się pod wpływem tego powalającego stwiedzenia. - Jeszcze się zastanowię - oznajmiła - Zobaczymy, czy sobie zasłużyłeś. Jesteś tu sam?
Nagyan
01:08:39 Nagyan 'Z moją wioską i rodziną' - było to dosyć oczywiste stwierdzenie. 'Czemu masz na sobie krew?'
Kitsune
01:15:00 Kitsune odruchowo pochyliła głowę przyglądając się plamą - A jakbyś chciał odróżnić złego ducha od dobrego - stwierdziła chytrze - Dobre duchy są piękne i czyste. Wobec tego, jeśli chcesz mieć pewność, że zły duch nie skróci ciebie i całej wioski o głowę, najlepiej przynieść mu czyste ubrania.
Nagyan
01:15:44 Nagyan 'Wtedy będziesz dobrym duchem?' - zapytał, zatrzymując się jeszcze.
Nagyan
01:16:53 Nagyan 'Przyniosę ci rzeczy cioci. Ciocia jest chudsza bo rycerze zabrali nasze jedzenie. Ale kiedyś nie była i ubrania będą pasować' - paplał przeciskając się z powrotem przez krzaki.
Narracja
01:23:47 img Trwało to i trwało nim chłopiec wrócił z jakimś workiem. 'Mam' - oświadczyl z dumą. Bluzka, spónica i to co tam sobie obwiązujecie wokół brzucha'
Agasharr
01:34:23 Agasharr przyjrzała się rzeczom z lekkim niesmakiem. Raczej średnio pasowały do hmm... jej trybu życia, ale lepsze to niż nic. Zabrała rzeczy od dzieciaka. Zdjęła przez głowę wierzchnią część ubrania, pod spodem nosiła jeszcze koszulę z którą nie zamierzała się rozstawać. Założyła przyniesioną bluzkę, a spódnicę wciągnęła na spodnie. - No, to młody, teraz już jestem dobrym duchem i nie będę odcinała żadnemu z was głów - oznajmiła - A teraz powiedz mi coś więcej o tych rycerzach. Wspominałeś coś, że zabierają wam jedzenie...
Nagyan
20:44:18 Nagyan 'Nie zawsze. I nie wszyscy. Ci z obozu na północy przyjeżdżali tu i zabierali. Wzięli też trochę koni. Ale nam zabrali. I teraz trzeba czekać aż nowe wyrośnie. Bo oni pani duchu idą na wojnę do Erbenii. Tak wszyscy mówią. I potrzebują mieć dużo jedzenia.'
Nagyan
20:45:28 Nagyan 'Duchy jedzą?'
Agasharr
20:49:38 Agasharr - Chyba powinieneś umyć uszy. Przecież mówiłam, że duchy nie muszą jeść - skrzyżowała ręce na piersi - Wiec macie wojnę - wróciła do poprzedniego tematu - A o co poszło?
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 60, 61, 62, ... 64, 65, 66,   Następna