SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 202, 203, 204, ... 260, 261, 262,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 13.06.2018
Cyprian
20:38:37 Cyprian - Przeprszam, nie w panienkę celowałem!- zbliżył się do Silvy by rozpoznac cóż to za dziewoję przypadkiem upolował.
Silva
20:46:00 Silva zakładał buty dalej, starając się ignorować ową kobietę. Mimo wszystko już trochę wypił, więc troszkę nieśpiesznie mu to szło. Skończył akurat, gdy Cyprian podchodził by sprawdzić w kogo prawie pieprznął butelką. Wstał wtedy, podpierając się o ziemię ręką w celu odwrócenia się i zerknięcia któż to się czai w krzakach. Korzystając z bliskości Cypriana, szepnął wtedy - "Wystarczyło napoić Cię butelką wina i już rzucasz nimi w niewinne kobiety. Niech się tylko Tamira dowie..." - Oczywiście żartował.
Kobieta
20:54:43 Kobieta - Już ja się postaram aby się dowiedziała i wytargała go za ucho- zbliżyła się i zdjęła kaptur z głowy. Zrobiła dwa kroki w ich stronę.
Cyprian
20:54:53 Cyprian - Marie? Co Ty tu robisz?-
Narracja
20:55:22 img Rzeczywiście Cyprian teraz nie mógł się mylić, własną siostrę na pewno pozna.
Marie
20:55:28 Marie - Spaceruje.-
Silva
20:56:15 Silva widząc Marie, podniósł brwi zdziwiony. Nie podejrzewałby, że była królowa potajemnie wymyka się z pałacu. Skłonił się jej jak należało, po czym wyprostował się, jedynie im się przysłuchując póki co.
Cyprian
20:58:05 Cyprian - Dlaczego tutaj? Powinnaś być...-
Marie
20:58:13 Marie - Nie- przerwała mu.
Marie
20:58:44 Marie - Nikt nie b edzie mi mówił gdzie powinnam być. Miałam chęć na spacer to tu przyszłam.-
Silva
21:00:31 Silva podniósł brew, spojrzawszy się na Cypriana, potem znów na Marie. Nie bardzo wiedział jak zachować się w takiej sytuacji, więc póki co nic nie mówił. Zastanawiał się, czy nie powinien zostawić ich samych. Być może mieli sobie coś do omówienia, a tu nie musieli się obawiać, że ktokolwiek ich podsłucha. No, może z wyjątkiem Silvy.
Narracja
21:04:28 img Jeśli Silva dłużej przyjrzał się królowej, to zauważył, że miała na sobie skromną suknię, bez halki poszerzającej, bez zdobień, w kolorze ziemi. Do tego miała na sobie płaszcz z kapturem i ani sztui biżuterii. Jakby celowo nie chciała rzucać się w oczy.
Cyprian
21:05:22 Cyprian - Marie, wróć prosze do pałacu, jak tylko wyjdzie, że tu jesteś, to posypią się głowy.-
Marie
21:05:36 Marie - Nie chcę.-
Silva
21:08:07 Silva wywnioskował bez problemu, że Marie z jakiegoś powodu ma zakaz opuszczania pałacu. I to zapewne całkiem poważny zakaz - "To nikomu o niej nie mów" - Zaproponował spokojnym głosem, patrząc się na Cypriana. Wyraz twarzy miał obojętny
Cyprian
21:12:02 Cyprian - Jeśli chcesz się pobawić w niańkę. - mruknął do Silvy tak by Marie nie usłyszała.
Marie
21:23:49 Marie - Nie kłopoczcie się, pójdę sobie tam gdzie Was nie ma.-
Silva
21:23:49 Silva nie wiedział co mu odpowiedzieć. To on tu się lepiej orientował w sytuacji, więc być może Marie z jakiegoś powodu potrzebowała opieki. Silva postanowił ją zapytać - "Długo tu pani przebywała zanim Cyprian panią... Znalazł?"
Marie
21:26:21 Marie - Dopiero tu przyszłam- obejrzała się w miejsce, które odwiedziła. Nie musiała pokazywać go ani CYprianowi ani Silvie. Wystarczyło, ze Roer wiedział. Jak zrobiła zrobiła krok wyżej to czuć było dziwny zapach,, jakby farb.-
Silva
21:31:24 Silva naturalnie spojrzał się na jej spódnicę, jednak nie zamierzał dopytywać o jej prywatne sprawy. Lekko otępiony winem umysł nie pozwolił mu podjąć szybkiej decyzji. Odprowadzić ją gdzieś, czy sobie pójść? A może dalej im się przyglądać. Zerknął znów to na Cypriana, to na nią, aż w końcu spytał jakby nigdy nic - "Lubi pani spacery?"
Marie
21:39:59 Marie już miała odpowiedzieć "nie", jednak zaprzeczyłaby sobie i własciwie straciłaby okazje, by nie wracać do pałącu. - Tak, lubię. Szczególnie nocą.-
Silva
21:41:02 Silva niewiele się zastanawiając, dopytał o to co mu ślina na język przyniesie - "I nie boi się tak pani sama po nocy chodzić?" - miał nieco zdziwiony głos. Nie spodziewał się tego po niej.
Marie
21:48:22 Marie spojrzała na Cypriana, na Silvę. - Tak odrobinę, w końcu przyszłam tu sama, czyż to nie odważne z mojej strony?-
Silva
21:49:51 Silva wyraził swój podziw wyrazem twarzy. Spojrzawszy się na Cypriana, powiedział do niego - "Masz odważną siostrę. To się chwali".
Cyprian
21:51:23 Cyprian poklepał Silve po ramieniu. - Rób co chcesz, ale nad ranem ma wrócić do swojej komnaty- powiedział po cichu. - Marie- zwrócił się do niej. - Nie rób głupot, ja muszę iść.- powiedział stanowczo, zgarnął buty i poszedł w stronę "zaparkowanych" koni.
Silva
21:54:54 Silva spojrzał się na niego zmieszany, aż wymruczał pod nosem ledwo słyszalnie nawet dla niego samego - "Co kurwa? ..." - kontrolnie spojrzał się na Marię i znów na Cypriana. Sam nie wiedział, czy to tak na serio czy on sobie tylko żartuje.
Cyprian
21:58:14 Cyprian naprawdę sobie szedł. Silva przecież chciał porozmawiac z Marie, a teraz ona sama się napatoczyła.
Marie
21:59:45 Marie - A pan lubi spacery?- zapytała Silvy śledząc brata wzrokiem.
Silva
22:03:55 Silva odpowiedział jej mimowolnie - Jestem najemnikiem, więc podróżuje całe życie. Jakbym nie lubił spacerów, nie wytrzymałbym nawet roku..." - rozejrzał się za winem.
Marie
22:09:16 Marie - To musi być pan bardzo odważny. Czy zdarzyło się panu coś niebezpiecznego podczas wędrówek?- spojrzała za ramię Silvy za Cyprianem, aby to zrobić, musiała stanąć na palcach. - Naprawde poszedł?
Narracja
22:13:25 img Przy stawie były jeszcze 2 butelki. Jedna pałacowego wuna, a druga ze zdradziecką nalewką z Darkwood.
Silva
22:17:37 Silva mruknął potwierdzająco - "Mhm" - po czym podszedł do butelek. Ściągnął swój płaszcz i rozłożył go jak kocyk na trawie, na którym sam usiadł. Chwycił za jedną z butelek i spojrzawszy się na Marie, zapytał - "Siądzie pani?" - Otworzył butelkę i powąchał zawartość. 16% wino raczej bez problemu odróżni od 70% nalewki.
Narracja
22:20:42 img Silva po zapachu poznał, że zawartość jest na pewno słodka.
Layni
22:22:11 Layni zerknęła na pracownika bez słowa, sprawdzając czy sobie kpi. Konik na prawdę go tak użarł?
Silva
22:30:09 Silva nie raz pijąc nalewkę z Darkwood, spodziewał się, że to najpewniej ona. Zakorkował ją i sprawdził w ten sam sposób druga butelkę.
Narracja
22:34:30 img Mężczyzna nie była tak ranny jak opowiadał, po prostu chciał zwabić Layni do środka.
Marie
22:36:00 Marie spojrzała na profizoryczny kocyk. Uśmiechneła się do siebie, gdy Silva sprawdzał zawartość butelki. Na szczescie było ciemno i ciezko było to zauwazyć. Usiadła na płaszczu i oparła się o drzewo.
Layni
22:36:33 Layni - Zatem proszę powiedzieć któż jest pańskim pracodawcą, rozmówię się z nim bezzwłocznie.
Pracownik
22:38:08 Pracownik - Aleksander White Johnson-
Narracja
22:40:05 img W drugiej butelce było wino i tez po zapachu dało się rozpoznać.
Silva
22:42:20 Silva uśmiechnął się do siebie, czując przyjemny zapach. Już chciał się napić, kiedy pomyślał o Marie. Spojrzał się na nią i wyciągnął do niej otwartą butelkę z winem - "Napije się pani?" - zaproponował spokojnie - "Niestety nie mam kielichów"
Marie
22:45:46 Marie wzięła butelkę od Silvy. - Umiem wypić prosto z butelki, to jak z łamanie wszystkich zasad na raz-
Layni
22:49:55 Layni - A, właśnie od niego wracam - powiedziała nieco zaskoczona, ale wplatając ostrzegawczą nutę do swojej wypowiedzi. Nie wiedziała czego właściwie po niej oczekują, ale to może ich przekona by zaniechać dziwnych pomysłów - Zatem z nim porozmawiam na ten temat.
Silva
22:51:42 Silva przyglądając jej się, odpowiedział spokojnie - "Niektóre kobiety mają z tym wyjątkowy problem"/
Pracownik
22:53:57 Pracownik - Mógłbym powiedzieć jakiekolwiek nazwisko i panienka powiedziałaby to samo- powiedział uznając, że Layni kłamie.
Marie
22:54:25 Marie wzięła łyk prosto z butelki. - Najwyrażniej nie jestem jak niektóre- powiedziała pewnie.
Silva
22:55:12 Silva uśmiechnął się minimalnie - "Zatem można by rzec, że jest pani wyjątkowa.
Layni
22:58:37 Layni wbiła w niego chłodne spojrzenie, skoro już ją obraził - Skoro mi pan nie wierzy, proszę powołać się na nazwisko Bloodwyrm. Pan Aleks będzie wiedział o kogo chodzi.
Marie
22:58:47 Marie podała butelkę Silvie. - Bo to święta prawda.- wyszła niej próżność, jaką ma każda kobieta.
Pracownik
23:00:05 Pracownik - Ale teraz tu go nie ma, to kto rowiąże problem tego bydlęcia?- wskazał na konika
Silva
23:05:59 Silva przyjął od niej butelkę i sam się napił, aby Marie nie czuła się samotna w piciu. Niebo było już czarne i nachodziło na noc. Położył się więc na plecach z niewielkim uśmiechem, trzymając pewnie butelkę by nie wylać zawartości. Przyglądał się gwieździstemu niebu, a po chwili zapytał ją - "Wie pani co najbardziej lubię na spacerach wieczorem?"
Marie
23:08:17 Marie - Bo jest spokojnie, cicho i bezzbędnych ludzi?-
Marie
23:10:43 Marie - Harfa też wygląda ładnie- wskazała dłonią na konstelację.
Silva
23:11:45 Silva - "Taak, to też... Ale nie tylko. Widzi pani te migoczące gwiazdy na niebie? Lubie sobie czasem wyobrazić, że to nie tylko kropki na niebie, ale coś większego. Jak nasze słońce, które ocieplają miejsca takie jak to. Takie... Lessice, daleko, daleko stąd. Co może tam być, czy coś tam żyje... Rozumie pani o czym mówię?" - spojrzał się na nią kontrolnie.
Marie
23:14:01 Marie - Nie do końca. Jak coś może żyć na migoczącej kropce?-
Silva
23:15:44 Silva wzruszył ramionami - "No normalnie. My żyjemy na Lessicy. Jakoś nie lubię uważać, że to co widzimy na niebie to faktycznie jedynie kropki na jakimś magicznym suficie".
Marie
23:17:00 Marie - Nie na Lessicy, a w Lessicy, tak nazywa się królestwo.-
Marie
23:18:04 Marie wiedziała, że magiczne przejście w karczmie jest podpisane "LESSICA" jednak nie mogła tego zdradzić, dlatgo poprawiła Silvę.
Layni
23:25:08 Layni - Już go stąd zabieram, by nie poczynił większych kłopotów.
Silva
23:27:12 Silva machnął ręką - "Jak zwał tak zwał" - Z chwilowego napadu lenistwa spróbował napić się wina na leżąco, co oczywiście szybko skończyło się zachłyśnięciem. Podniósł się do siadu i zaczął gwałtownie kaszleć, uderzając się przy tym pięścią w klatkę.
Pracownik
23:27:13 Pracownik - A co ze mną? Jestem poszkodowany.-
Layni
23:28:13 Layni - Radzę się panu udać do medyka. Jak mówiłam, rozmówię się z panem Aleksem. Nic więcej poradzić nie mogę.
Marie
23:28:49 Marie drgnęła i odruchowo poklepała Silę po plecach. - Wszystko w porządku?-
Pracownik
23:29:47 Pracownik - To niechaj mnie opanienka do medyka zawiezie. My tu koni nie mamy, a noc czarna, strach chodzić-
Silva
23:33:17 Silva po chwili odkasłał wszystko co musiał. Nie powstrzymało go to jednak od wzięcia kolejnego łyku wina, niezbyt dużego. Gdy przełknął, przetarł usta drugą dłonią, gdy pierwszą podawał butelkę Marie - "Tak, dziękuje"
Marie
23:35:41 Marie odetchnęła z ulgą. - To dobrze, bo jeszcze mnie brat oskarży o pańską śmierć-
Silva
23:37:15 Silva uśmiechnął się leniwie - "Potrzeba czegoś więcej niż butelki wina by mnie zabić
Layni
23:37:22 Layni - Zobaczę co da się zrobić - odpowiedziała, delikatnie poganiając konika by ruszył z powrotem.
Silva
23:37:43 Silva uśmiechnął się leniwie - "Potrzeba czegoś więcej niż butelki wina by mnie zabić"
Marie
23:38:29 Marie - Powiadają, ze i w naparstku wody można się utopić, to poważna rzecz-
Pracownik
23:39:05 Pracownik - Niechże panienka nie ucieka- szedł śladem konia i Layni
Silva
23:40:24 Silva spojrzał się na nią z podniesioną brwią, pytajac całkiem serio - "To się kiedyś zdarzyło?"
Marie
23:44:44 Marie - Kiedyś na pewno. Inaczej by o tym nikt nie prawił- powiedziała rozbawiona i wypiła łyk wina.
Silva
23:46:20 Silva spojrzał się między swoje stopy, jakby obliczał prawdopodobieństwo takiego zdarzenia - "Ee tam" - machnął ręką - "To niemożliwe"
Layni
23:46:30 Layni powściągnęła nieco konika - Proszę wybaczyć, ale mam jeszcze pilną sprawę do załatwienia.
Marie
23:49:52 Marie - A jednak łyk wina był dla pana groźny i niebezpieczny. Nie moze pan pić na leżąco.-
Silva
23:52:07 Silva przytaknął jej - "Naturalnie..." - po chwili namysłu, zapytał - "Często tak pani znika sama z pałacu?"
Pracownik
23:53:45 Pracownik nadgonił Layni. -Duże to państwo?- zapytał. Uznał, że ta dziewczyna wskaże mu drogę do portu.
Marie
23:54:19 Marie - Nie, nie, ja nie znikam. Ja spaceruje.-
Silva
23:55:42 Silva - "No to... Spaceruje?"
Marie
23:57:25 Marie - Jak tylko mam okoliczność, to często-
Silva
23:58:41 Silva - "Więc nie lubi pani aż tak pałacowego życia?"
Marie
23:58:49 Marie - Chociaż po tym porwaniu zaraz po ślubie Giselle staram się unikać miejsc gdzie są inni ludzie.-
Marie
23:59:35 Marie - To nie tak. Lubię pałacowe życie, ale też lubie od tego odpocząć-
Data 14.06.2018
Silva
00:02:40 Silva przytaknął jej, patrząc się przed siebie, w staw - "Rozumiem panią. Jak tak czasem widzę i słyszę o pałacowych zasadach, dziwie się jak tak można żyć na co dzień".
Silva
07:24:56 Silva spojrzał się znów na nią i odpowiedział jej - "A co do pani poprzedniego pytania, to tak" - podniósł rękę do poziomu i pokazał jej wiele blizn na owej, umięśnionej ręce. Ewidętnie po cięciach ostrymi przedmiotami. Znalazły się także ze trzy stare ślady po kłuciach lub grotach strzał - "Mniej więcej co dwa tygodnie ktoś próbuje mnie zabić lub obić mordę" - odwrócił rękę o 90 stopni, by mogła zobaczyć resztę wymionionych śladów. Ponadto zauważyła, że miał spore odciski na dłoni w miejscach zgięcia dloni od ciężkiej pracy. W jego przypadku od operowania ogromnym mieczem. Jeśli spojrzała się na niego by znaleźć inne blizny, bez
problemu
07:28:47 problemu zauważyła jego sztuczną, metalową rękę, obecnie zaciśniętą na butelce wina. https://static.myfigurecollection.net/pics/figure/big/69195.jpg?rev=1424901558
Layni
17:21:24 Layni - Lessica? - zerknęła na niego nieco zdziwiona tym pytaniem.
Pracownik
17:23:12 Pracownik - Tak, własnie. Gdzie leży ta Lessica? Jak trafić do portu albo na jakiś szlak handlowy?-
Layni
17:28:01 Layni wskazała kierunek w stronę stolicy i mniej więcej gdzie powinien znajdować się port - Port jest tam - powiedziała
Pracownik
17:29:59 Pracownik - A jak czesto wypływają statki?-
Layni
17:37:19 Layni - Teraz to raczej wcale...
Mężczyzna
17:38:46 Mężczyzna zdziwił się ogromnie. - Ale jak to? Tak zupełnie, wcale? My jesteśmy na końcu świata, czy jak?-
Layni
17:40:48 Layni - Nie. Po prostu w porcie aktualnie nie ma żadnych statków .
Mężczyzna.
17:43:59 Mężczyzna. - Niesamowite- powtórzył do siebie. - A ten medyk to daleko?- zagadał, w końcu Layni prowadziłą go do kogokolwiek, kto opatrzy mu rekę.
Narracja
17:44:19 img Layni najbliżej miała do medyka, który dziś zajł się poszkodawanymi z jej budowy.
Layni
17:56:44 Layni - To musiałby pan skierować się do Halsanio. A teraz proszę wybaczyć, naprawdę mi się spieszy.
Pracownik
18:29:35 Pracownik - Jakich Halsanio? Gdzie to jest?- on naprawde nie wiedział.
Layni
18:31:35 Layni wskazała mu zatem właściwy kierunek.
Marie
18:34:53 Marie - Odkąd pamiętam właśnie chciałam mieszkać w pałacu, ale nie jak dworka, ale własnie królowa i udało mi się to. - odpowiedziała. - To było i łatwe i trudne zarazem, czasami chłonęłam to niczym gąbka a czasami miałam wszystkich powyżej uszu. - skomentowała ocene życia w pałacu.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 202, 203, 204, ... 260, 261, 262,   Następna