SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 226, 227, 228, ... 229, 230, 231,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 11.07.2018
Luna
19:50:54 Luna 'Jeśli będzie to wasz druh, możecie postawić ultimatum, wówczas sprowadzicie pod nasz pokład i tutaj poczeka sobie do wypłynięcia. Na wyspie panują zasady wyspy. Na pokładzie nie.'
Luna
19:55:05 Luna 'Jeśli będzie ich więcej lub będą uzbrojeni, nie ryzykujcie i wracajcie na swój statek'
Aleks
19:56:25 Aleks nie był ani aż tak głupi, ani aż tak rozbawiony by nie spodziewać się, o kim Cyprian mówi. Gasił właśnie ogień sypką ziemią, nie udzielając się. Cyprian musiał wiedzieć że w ten czy inny sposób i Borys się przyjaźnią. Poza tym, wojna domowa mogła być pomniejszym zmartwieniem Cypriana w tym momencie, ale o tym jeszcze nie wiedział.
Roer
20:07:55 Roer pomagał Rozalii okładać oparzenia dziecka liśćmi. W międzyczasie znalazł, a dokładniej odebrał nieżywym kilka kawałków ich strojów, by na tym nietypowym leku nałożyć opatrunek. Widział że dziewczynka jest przytomna, ale niemal nie wydaje dźwięku z siebie ,co było nietypowe przy tego typu obrażeniach. Ale też nie był specjalistą od określania stanów emocjonalnych.
Włodzimierz
20:26:18 Włodzimierz - Przynajmniej zdala od tych gadów. - skomentował. - Dalej niż za plaże się nie ruszam.-
Cyprian
20:27:44 Cyprian - Utknąłem w pewnym punkcie, którego ciążko przeskoczyć, jednak jestem na dobrej drodze do rozwiązania kim był ten kto skrzywdził Marie ale czy to ta sama osoba vo opętała króla, nie jestem pewnien.-
Rozalia
20:29:19 Rozalia - Mów do mnie malutka. Jak masz na imię?- próbowała zagadać dziewczynke, by ta jakoś zareagowała. Jednoczesnie powtarzała za Roerem przeżuwanie liści i nakładała opatrunki.
Luna
20:29:31 Luna 'Jestem za tym byście wzięli łódź i plażę sobie całkiem darowali' - powiedziała. 'Poradzicie sobie, prawda?'
Silva
20:30:34 Silva klepnął go w ramię - "Dasz radę. Jakbyś potrzebował pomocy kogoś takiego jak ja, chętnie spróbuje"
Cyprian
20:31:39 Cyprian - Dzięki, na pewno się zgłosze w razie kłopotów. Jeźdzmy do Pieśni Morza, bo zastanie nas noc- zaproponował.
Narracja
20:31:41 img Dziewczynka wykrzywiła się w grymasie, gdy kolejny prowizoryczny opatrunek był zawiązywany na jej nodze. Spróbowała podnieść się na już opatrzonym łokciu. 'Był ze mną dziadek. Czy on żyje?' - zapytała rozglądając się. Było dosyć oczywiste że ktokolwiek poza nią, kogo tu napadnięto, nie żyje i to od ładnego kawałka czasu. 'Nimena, ale wszyscy mówią Nim'
Rozalia
20:33:53 Rozalia - A z dziadkiem ktoś jeszcze był?- zauwazyła więcej niż jedno ciało. - Bardzo ładne imię Nim. Ja jestem Rozalia, a to Roer. - przedstawiła ich oboje.
Nim
20:34:34 Nim 'Ludzie którzy nas wieźli, ale ich napadnięto. Dziadek jeszcze był, bo mnie ukrył'
Aleks
20:36:08 Aleks 'Ogień zagaszony, resztki zakopane. Konie niedaleko ' - sam poszedł od razu po konia. Fakt, zwlekali dosyć długo, a chyba nie mieli tu już niczego do roboty.
Rozalia
20:36:47 Rozalia na razie pomijała śmierć jej dziadka. - A gdzie Was wieźli? Gdzie jechaliście?-
Nim
20:37:23 Nim 'Do ściany wróżek' - powiedziała. Zapewne dla Rozalii brzmiało to odpowiednio głupio i dziecinnie.
Silva
20:38:53 Silva nie miał ochoty by tam jechać, szczerze mówiąc nie miał najmniejszej ochoty przebywać obok Aleksa, jednak nie chciał sprawiać przykrości Cyprianowi. Wstał więc i założył swój miecz na plecy.
Silva
20:39:05 Silva ruszył spokojnym krokiem do swojego konia.
Roer
20:39:57 Roer 'Wiem co to za miejsce. Jest dosyć znane wśród pospólstwa. Niektórzy wierzą że ma magiczną moc, choć to nieprawda.' - powiedział. 'To na południowy wschód stąd'
Luna
20:41:14 Luna 'Przy szarówce po zachodzie słońca nikt was nie powinien zauważyć' - poleciła.
Narracja
20:46:28 img W oddali slychać było tętent koni. Szły zbyt równomiernie by mogło to być dzikie stado, a krzyki i pogwizdywania przypominały raczej nagonkę na grubego zwierza, niż przyjacielską przejażdżkę. I Roer, i Rozalia, i Nim słyszeli to wyraźnie.
Cyprian
20:46:32 Cyprian całkowicie nie rozumiał ich obu i Silvy i Aleksa. Napięcie między nimi było wreęcz namacalne, ale żaden z nich nie chciał porozmawiać jak mężczyzna z mężczyzną. Zagwizgał na Kabanosa i dosiadł go jak tylko ten przyszedł.
Silva
20:50:55 Silva po dojściu do swojego konia, pogłaskał go po karku po czym dosiadł go i oczekiwał na resztę.
Aleks
20:51:23 Aleks poznał już jako tako tutejsze lasy, więc śmiało mógł prowadzić. Najwyraźniej Cyprian i Silva szukali okazji do rozmowy, i postanowil taką okazję im dać.
Rozalia
20:53:10 Rozalia - Jesteś uzbrojony?- zapytała po cichu Roera. - Wiesz, niektórzy też nie wierzą w błogsławieństwo królowej Kalahari na jej grobowcu, a pary tam chodzą- powiedziała na temat wróżek.
Włodzimierz
20:53:44 Włodzimierz - No bez przesady, przecież nie zlinczują nas, za chodzenie po plaży.- uznał, że Luna za bardzo się obawia.
Luna
21:02:41 Luna 'Ale za próbę przemycenia ich załogi na nasz statek już tak. Teraz pozostałe kwestie. Spośród tych, którzy ucztują obecnie w tawernie, nikt nie wchodzi na pokład bez mojego indywidualnego przyzwolenia. Czyli ci, których nie ma obecnie z nami.'
Roer
21:03:53 Roer 'Uzbrojony czy nie, nie ma co ryzykować.' - powiedział. Podniósł się, nachylił nad Nim i pomimo jej protestów wziął na ręce. 'Jedziemy stąd'
Silva
21:07:23 Silva jechał więc spokojnie za Aleksem, co jakiś czas rozglądając się dookoła.
Rozalia
21:09:53 Rozalia przytaknęła i wstała. Poszła za Roerem do swojego konia, by dosiaść go. - W którą stronę? Do stolicy?-
Cyprian
21:10:33 Cyprian wyrównał jazdę do Silvy. - Co Cie wkurwia Silva?- zapytał wprost i oczekiwał też jasnej odpowiedzi.
Silva
21:13:10 Silva spojrzał się na niego zwyczajnym wyrazem twarzy i tak też zapytał - "W jakim sensie?" - Pytanie wyraźnie źle sformułowane, gdyż gdyby był wkurwiony, nawet Cyprian musiałby uważać by chcący czy niechcący nie oberwać.
Cyprian
21:16:00 Cyprian - Nie traktuj mnie jak idiotę.- od razu zaznaczył. - To widać, że te spotkanie nie jest Ci miłe. Liczyłem na coś luźniejszzego a nie atmosferę, którą nożem kroić można-
Roer
21:16:02 Roer 'W drugą!' - krzyknął widząc że ze strony, którą nadjechali, teraz nadjeżdża grupa kilkunastu ludzi, którzy już z daleka nie wyglądali na dżentelmenów. Natychmiast popędził konia, w akompaniamencie histerycznego placzu dziewczynki.
Silva
21:19:54 Silva podniósł brew - "Liczyłeś? Mój stosunek do niego był Ci wiadomy od samego początku. Moja reakcja gdy go zapraszałeś tu tym bardziej. Nie oczekuj więc, że nagle będę się przy nim zachowywał jak przy Tobie"
Narracja
21:29:40 img Włodzimierz i jego dwóch kolegów poszli na drugi state, który o dziwo nie miał żadnych prowiantów ani wypełnionych dobrem skrzyni. Tak tylko był "zaparkowany" Najwyraźniej Ci co tu przypłynęli, nie mają zamiaru wracaać.
Cyprian
21:31:05 Cyprian - Nie chodziło o traktowanie go jak mnie,ale do kurwy nędzy zachowanie które jakoś da sie znieś. Masz coś do niego to mu powiedz a nie kwaś się jak ogóry w zalewie.-
Luna
21:32:42 Luna 'W ladowni są dodatkowe skrzynie, wypełnione towarami. Czyje to skrzynie?
Rozalia
21:33:11 Rozalia już na koniu obejrzała się by ocenić ilu ich goni i czy mieliby jakieś szanse na obronę.
Narracja
21:36:17 img Być może osoby znające się na walce jak Rozalia i Roer w dwójkę mieli jakieś szanse - ale z pewnością były to szanse marne. Jeźdźców było co najmniej dziewięciu.
Silva
21:36:41 Silva odpowiedział nadal niewzruszony - "Chyba mnie z kimś pomyliłeś Cyprianie. To, że sobie z nim porozmawiam nie sprawi nagle, że zacznę go tolerować. Nie łódź się"
Cyprian
21:37:15 Cyprian - To inaczej. Dlaczego go nie tolerujesz?-
Silva
21:41:01 Silva spojrzał się na plecy Aleksa jadącego kilka metrów przed nimi, a potem znów na Cypriana i uśmiechając się głupio odpowiedział mu nie tak, jakby hrabia oczekiwał - "Sprytnie. Pogódź się z tym" - mówił już nieco poważniej - "Niektórzy ludzie nigdy nie będą się tolerować z tych czy innych powodów"
Załogant
21:41:05 Załogant - Johnsona, to nie wiedziałas o tym?-
Cyprian
21:41:49 Cyprian - To Ty pogódź się z tym, że bedziemy czes spędzać w trójkę. -
Rozalia
21:42:55 Rozalia zrównała konia do Roera. - Nie damy rady, szczególnie, ze musimy uważać na nią, trzeba uciekać-
Silva
21:43:39 Silva przewrócił oczami - "Nie będziemy. Wybacz Cyprianie" - odwrócił wzrok na bok.
Luna
21:43:51 Luna 'Nie jest możliwe by kapitan nie zauważył takiej ilości towarów, nawet gdybyście je poukrywali w portkach. Nikt oficjalnie nie informował mnie o tych skrzyniach. Więc oficjalnie nie istnieją. Przejrzyjcie je, wybierzcie towary których na wyspie ma prawo brakować, zwykłym ludziom. Nie za dużo. Niech cztery osoby idą z tymi towarami do osady, najlepiej do tych wyspiarzy którzy zajmują się ziemią .Potrzebujemy sznura i łopat. Przynajmniej czterech, i trochę świeżych warzyw'
Narracja
21:46:46 img Jeźdźcy widząc uciekinierów popędzali konie w ich strone. Po cokolwiek wrócili na miejsce swojej zbrodni, najwyraźniej uznali że mają to Roer i Rozalia.
Załogant
21:49:47 Załogant - To jest zapłata Johnsona za jakas przysługę.- oznajmił upierając się, ze nie mogą ot tak rozkraść tych dóbr.
Cyprian
21:51:52 Cyprian - Najwyraźniej obecność Aleksa tak Cie oniesmiela, że masz w dupie lata przyjaźni. Cóż, bywa, szkoda, że tak mało wystarczy abyś wszystko porzucił.-
Rozalia
21:55:04 Rozalia przeklinała w duchu, ze ząłoozyła niebieską suknię tak cholernie wyróżniającą się w lesie. Pognała koniaby biegł szybciej, jednak miala na uwadze to, że kon instynktownie zwalniał bo byli na nierównym podłożu leśnym.
Silva
21:55:06 Silva odpowiedział po chwili, nie spojrzawszy na niego - "Nie porzucam. Będę czekał cierpliwie aż będziemy mieć czas na spotkania we dwójkę. A jeśli nie będzie ich wcale... Dla mnie to nie wielka strata. Miesiące "rozłąki"" - nie wiedział jak poprawnie określić taki typ relacji, dlatego też użył akcentu - "przyzwyczaiły mnie że widzę Cię może kilka tygodni na cały rok"
Luna
22:09:10 Luna 'Johnsona tutaj nie ma. Nie sądzę by liczyli co do skorupki i koszuli. Mało tego, gdybyśmy nie uratowali tych skrzyń przy ostatniej wyspie, to by ich nie było w ogóle.'
Cyprian
22:10:30 Cyprian - Tak własnie cenisz lata przjaźni.- mruknął.
Silva
22:12:18 Silva - "Przykro mi. Nie zaakceptuje go..." - zacisnął dłoń pod płaszczem na rękojeści swojego sztyletu. Bardzo wiele miałby hrabiemu do powiedzenia w temacie przyjaźni, jednak nie miał zamiaru jeszcze bardziej psuć mu tego dnia i tych ostatnich dni przed ślubem.
Cyprian
22:20:02 Cyprian - Prościej będzie, jeśli powiesz dlaczego. Bez powodu nie czuje sie tak wielkiej urazy-
Załogant
22:22:01 Załogant - Ale ge... a nie wazne- machnął ręką i podszedł do skrzyń szambelana.
Silva
22:22:53 Silva znów spojrzał się na niego i spytał zmęczony tym tematem - "Poważnie chcesz to teraz rozwlekać? Na balu Twoich zaręczyn nie rzucaliśmy w siebie nożami to i na zaślubinach nie będziemy. Za to jakbyśmy rozwlekli wszystko co się da, atmosfera tylko się pogorszy, wierz mi"
Narracja
22:23:05 img Las nie ciągnął się w nieskończoność. I Roer i Rozalia niedługo zauważyli przed sobą wspominane wcześniej miasteczko, w którym trwał festyn. Miało to dobre i złe strony, ale dobra była taka że o ile zdołają dojechać na czas, zanim zostaną dogonieni, już pomiędzy tłumem ludzi nikt nie ośmieli się ich ruszyć. Przynajmniej takie były założenia. I najprawdopodobniej taka nadzieja samego Roera, który po prostu gnał, oglądając się tylko na to czy Rozalia nadąża.
Cyprian
22:26:17 Cyprian - Nie, nie wierzę i liczę aż w końcu powiecie co Wam nadepnęło na stopę, bo odwołam ślub i zwalę wine na Was.- kto wie czzy Cypriana stać na takie szaleństwo i skandal, ale brzmiał dośc powaznie.
Silva
22:29:32 Silva parsknął śmiechem, uważając to za tani szantaż. Prędzej by uwierzył, że Marie z premedytacją uwiodłaby króla Drisan i wywołała wojnę dla własnego kaprysu niż że Cyprian odwoła swój ślub przez jakąś zwadę między Silvą a Aleksem. "Daj już spokój" - powiedział od niechcenia.
Rozalia
22:30:04 Rozalia pilnowała aby koń się nie potknął, bo mogło tot ją kosztować życie, jednak starała się też trzymac blisko Roera.
Cyprian
22:30:58 Cyprian usmiechnął się nagle cwanie. - ALEKS! Silva Cie nie lubi, bo za bardzo lubi twoją żonę!- sprowokował obu panów.
Luna
22:32:02 Luna nie powstrzymała uśmiechu na to "gę". Zapewne ów nie tyle zamierzal gęgać co się wygęgać. 'Pozostali mają inne zadanie. Dwoje zostanie na statku którego będziecie pilnować. Nie spodziewam się żadnej formy napaści. Raczej kontroli. A tej nie lubię. Reszta gdy tylko uda się zdobyć wspomniane sznury i łopaty wybierze się w centrum wyspy. Narysuję wam drogę. Ta w okolicy jeziora wykopiecie doły, zastawicie sidła. Kto by tutaj nie rządził, nie może sobie uzurpować praw do całej zwierzyny na wyspie. Mamy sieci na ryby. Zwierząt nie potrzeba wiele. Za to owoców jak najwięcej. Ja zajmę się pozostałymi kwestiami. '
Aleks
22:33:05 Aleks już miał otwierać usta, by oświadczyć że dojechali, ale wstrzymał konia tak nagle, że nieszczęsny rumak stanął dęba. Gdy tylko znow znalazł się na czterech kopytach, jeździec odwrócił go bokiem, mierząc Silvę wrogo.
Roer
22:34:49 Roer 'Miasto! Pewnie nie wjadą za nami!' - krzyknął wjeżdżając na kamienisty trakt, prowadzący wprost do bram mista - bram tak samo skromnych jak skromne było miasto.
Silva
22:34:52 Silva spojrzał się na Cypriana z niesmakiem i powiedział po chwili - "Desperat..." - zapewne sam zauważył zabudowania przed sobą, więc nie zwalniając kroku konia objechał Aleksa od boku. Przynajmniej taki miał zamiar.
Aleks
22:35:59 Aleks pogonił konia tak, by ustawić go prostopadle do konia Silvy, tym samym blokując mu przejazd. Sam koń był nerwowy, wyczuwając nerwowe usposobienie swojego pana.
Silva
22:38:01 Silva westchnął cicho i zatrzymał konia. Mierząc Aleksa obojętnym wzrokiem - "Czego chcesz?"
Aleks
22:38:17 Aleks wydawał się być spokojny - i takim by się pewnie wydawał każdemu kto wcześniej nie miał z nim styczności. Ale o ile Silva na niego spojrzał, mógł zobaczyć coś co widywał rzadko. Kompletny brak strachu, za to niezakłóconą niczym determinację. 'Wyjaśnień' - waknął głucho.
Silva
22:42:52 Silva - "Więc spytaj swojego kumpla bajarza. Nieznoszę Twojej żony nie mniej od Ciebie i jeśli taka słaba prowokacja wystarczy byś zacząć odstawiać tu jakieś cyrki, mogę Ci jedynie współczuć" - po tych słowach wypowiedzianych z ekscytacją równą krojeniu chleba, znów spróbował wyminąć go i pojechać dalej.
Aleks
22:44:43 Aleks czul się sprowokowany, ale niewiele mu było trzeba, by takim właśnie był. Pozornie odsunął konia ale gdy Silva ruszył, Aleks przesunął zwierzę tak, by bokiem uderzyło konia Silvy. Tej sztuczki nauczył się w Europie. Działała na każdego człowieka o wulkanicznym usposobieniu.
Silva
22:47:25 Silva przewrócił oczami i spojrzał się na Aleksa jak na szczeniaka szukającego zaczepki. Mruknął pod nosem - "Kolejny dureń..." - spojrzawszy się na Cypriana, powiedział mu - "Wybacz, nie mam nastroju do dalszej podróży. Wracam do pałacu. Trzymaj się" - po tych słowach odwrócił konia i powolnym krokiem skierował się do pałacu.
Narracja
22:49:45 img Mężczyźni zaczęli wypakowywać skrzynie, gdzie były tkaniny,drobne narzędzia, szkło, porcelana i książki. O dziwo nic się nie potłukło.
Aleks
22:53:43 Aleks 'Drugi raz już strach cię obleciał. Nie masz odwagi ani stanąc twarzą w twarz, ani powiedzieć gdzie tkwi uraza?' - roześmiał się nieładnie. 'Pewnie i śpi przy zapalonej świecy' - mruknąl do siebie.
Luna
22:56:26 Luna skoro udzieliła dyspozycji, a najwyraźniej nikt więcej nie nmiał pytań, postanowiła przyjrzeć się ich pracy w ładowni. Obeszła kilka razy ich i fanty, nim przystanęła dumając nad czymś. 'Lepiej brać mocne naczynia i tkaniny. Nie za dużo. W razie czego powiedzie że więcej nie mamy'
Rozalia
22:57:57 Rozalia co jakis czas oglądała się czy nadal są ścigani
Silva
23:02:22 Silva był za stary i dojrzały by reagować na takie dziecinne zaczepki rodem z piaskownicy. Wyobrażał sobie jak zapewne według Aleksa, Silva miałby się odwrócić i kazać mu to odszczekać czy coś w tym rodzaju. Tymczasem jedynie pokręcił głową z dezaprobatą i jechał dalej.
Cyprian
23:12:02 Cyprian - Ja nie wierzę w to co słyszę. Silva obrażasz się jak nastoletnia panienka. Boisz się i uciekasz od konfrontacji i to jest najbardziej smutne, bo z takim nastawieniem zostaniesz sam.- powiedział do jego pleców i już nie przejmował się czy dostanie odpowiedź.
Silva
23:15:25 Silva faktycznie mu nie odpowiedział. Jechał dalej, starając się ignorować ich ewentualne następne słowa. Kierował się do pałacu, jednak po kilkuset metrach zamierzał skręcić w lewo, nie przejmując się tym gdzie właściwie zmierza.
Narracja
23:17:17 img Mężczyźni istotnie zatrzymali się przed bramami. Roer i Rozalia mogli uznać, że tamci odpuścili. Gnając przed siebie nie mieli jak zauważyć że po chwili grupa spokojniej już, ale ruszyła ich śladem, rozdzielając się już na głównej drodze.
Roer
23:17:54 Roer spowolnił zmęczonego już konia. 'Chyba odpuścili' - powiedział, pomagając dziewczynce, wciąż zapłakanej, usiąść na koniu prosto.
Nim
23:21:24 Nim pokręciła głową. 'Oni przyjdą i tak'
Narracja
23:21:34 img Od Pieśni Morza do stolicy Silva miał około 2 godziny drogi.
Rozalia
23:22:11 Rozalia zrównała konia. - Nie bój się, z nami jesteś bezpieczna. Ale dlaczego sądzisz, że przyjdą?-
Aleks
23:22:12 Aleks zawrócił do Cypriana, z wyrazem twarzy uchodzącym za pytanie samo w sobie.
Cyprian
23:23:16 Cyprian - Wybacz za prowokację, sądziłem, że tego głąba da się zmusić do rozmów w taki sposób, ale skoro przekreślił lata znajomości dla swojego widzimi sie to ja nie mam powodów by to utrzymywać-
Aleks
23:26:37 Aleks westchnął. 'Tak całkiem szczerze, na czym to się opiera? Przecież to dwa różne światy, których, jak widać, nie da się pogodzić'
Silva
23:27:42 Silva nie zamierzał wracać do pałacu, to pewne. Przynajmniej jeszcze nie. Po odjechaniu spory kawałek drogi skręcił w bliżej nieokreślone lewo. Nie myślał kiedy się zatrzymać, czy się czegoś napić czy aby nie zbłądzić w lesie. Pogrążony w swych myślach siedział niemal bezwiednie na koniu, dając mu się prowadzić.
Narracja
23:30:10 img Dwóch załogantów rozmawiało ze sobą;
- Nie podoba mi się to-
- Mi też nie, bo nie tak to miało wyglądać. Plan był prostu, przyjechać zaaklimatyzować się i dopiero wtedy ogarnąć co się dzieje, a teraz w panice próbujemy przekupić tubylcow.
- I jeszcze zapłata Johnsona, a co jeśli to jest wazniejsze niż ten statek?-
- Cholera wie, wiesz jak to z rozkazami bywa, nie zawsze są jasne.-
Mówili szeptem podczas rozpakowywania skrzyń.
Narracja
23:32:50 img Miasteczko zgodnie z zapowiedzią nie było duże. I miejscami wydawało się być wyludnione. Jednak trzeba było przyznać temu miejscu, że na tle może nie wszystkich, ale wielu dzielnic stolicy, zdawało się być zadbane. Gdzieniegdzie przystrojono je również z okazji festynu. [Obrazek ]
Roer
23:39:09 Roer 'Nie dziwi cię czego mogą chcieć? Nie mają powodu nas ścigać'
Rozalia
23:44:58 Rozalia - Mnie dziwi, ale dziewczynka jest orzekonana, ze przyjdą, więc wie po co. Dlatego sie o to pytałam wczesniej-
Nim
23:47:02 Nim 'Po mnie. Zsadźcie mnie i się ukryję'
Roer
23:47:15 Roer zerknął na Rozalie, co o pomyśle dziecka uważa.
Narracja
23:49:48 img Z każdym stuknięciem kopyta o kocie łby Rozalia, Roer i Nim słyszeli coraz więcej odgłosów festynu. Najwidoczniej w mieście faktycznie trwała zabawa.
Luna
23:50:47 Luna 'Jaki był bezpośredni rozkaz?' - zapytala podchodząc do rozmawiajacych bezszelestnie.
Cyprian
23:51:48 Cyprian - Kiedyś na wspólnych misjach i dobrej zabawie, teraz nie mam pojęcia o co chodzi. Z dnia na dzień zachoowuje się jak malkontent z kryzysem 100 latka. Od chwili zaręczyn i odkryciu Ciebie zachuje się tak jakbym był jego zabawką na wyłączność. A dąsa się przy tym jak panienka na wydaniu.-
Załoganci
23:53:07 Załoganci już nie mieli wyjścia. - Zapłacić w imieniu Johnsona, nie robi rumoru i utrzymać wyspę w pokojowych zamiarach, konie zignorować w razie potrzeby wziąć tylko statek a reszte zostawić-
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 226, 227, 228, ... 229, 230, 231,   Następna  

cron