SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 226, 227, 228, ... 285, 286, 287,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 11.07.2018
Luna
00:21:50 Luna 'Łatwo jest w kilkadziesiąt osób przyjechać na małą wysepkę i osiągnąć cel. W kilkanaście osób to wyzwanie.'
Rozalia
00:23:23 Rozalia podeszła do dziewczynki i ukucnęła nad nią. Chciała osądzić jak rozległe są poparzenia i czy dziecko jest przytomne. - Wody, potrzebuje wody!- krzykneła do Roera, by ten określił czy jest jais strumień w okolicy.
Włodzimierz
00:23:48 Włodzimierz - A my to co? Nie załoga?-
Luna
00:24:44 Luna 'Mam dwie załogi. Jedną zaufaną. Druga to banda darmozjadów. Jak widzisz, rozmawiam z wami. Domyśl się do której należysz'
Roer
00:25:39 Roer 'Nie znajdę! Ochłodź ją jakoś, nawet powietrzem i czekaj' - wsiadł na konia i czym prędzej ruszył galopem.
Narracja
00:26:36 img Dziewczynka leżała. Była przytomna ale w szoku. Bardzo możliwe, że pomimo że jej obrażenia nie były śmiertelne, sam szok z bólu przyprawi ją o zgon.
Mistrz Gry
00:26:59 imgLuna_s20 rzuca kością:
(Czy Roer znajdzie wodę?)
1.1k100(m0%) = 21
2.1k100(m0%) = 92
3.1k100(m0%) = 21
[Wynik:NIE]
Rozalia
00:28:20 Rozalia spojrzała jeszcze na swojego konia, byc może Nadar przygotował jej jakiś bukłak w wodą. - Już jestem przy Tobie maleńka, nie bój się, od teraz będzie tylko lepiej.- próbowąła do niej mówić, by mała się uspokoiła. Machała jej dłońmi i materiałem od sukni, by ją ochłodzić.
Włodzimierz
00:29:04 Włodzimierz - Czyli masz jedna załogę- podsumował.
Rozalia
00:36:29 Rozalia przyspieszyła wachlowanie dzieczynki widząc, że przynosi to jej małą ulgę. Jednoczesnie rozgladąła się po miejscu, czy nie ma czegoś twardszego jakiejśc dykry z powozu by efektywniej wachlowac. - Jak masz na imię skarbie?- próbowała ją zagadać.
Luna
00:36:39 Luna 'Właściwie tak. I potrzebuję jakiejkolwiek drugiej. Tak więc, poinformowano mnie, że załoga przestała być załogą, a stali się częścią społeczności wyspy. Nie mają żadnego obowiązku wykonać żadnego polecenia. Zastępca zarządcy przyklaśnie i zadba o to, by wyegzekwowanie naszych praw spotkało się z wyegzekwowaniem ich praw. Więc, jeśli chodzi o dobra które stąd zwieziemy, o ich przydział martwić się nie musimy. Za to o ilość prowiantu już tak. Mogę zrozumieć że każą pracować za żywność. Ta jest w cenie. Ale nawet wody nie dadzą temu kto nie pracuje. A więc trzeba się przeorganizować'
Włodzimierz
00:37:33 Włodzimierz - Rozumiem, że wyspiarze nam zagrażają i są negatywnie nastawieni?-
Luna
00:39:01 Luna 'Negatywnie... Cóż ci powiedzieć? Są bardzo pozytywnie nastawieni na tych, po których przypłynęliśmy. Tym samym gdy tylko określiłam zarządcy cel wizyty, zmyto mi głowę i odebrano broń. Podobno takie tu mają zasady. Sami mieszkańczy nie sądzę by stanowili większe zagrożenie niż ci z którymi pływaliście'
Narracja
00:39:48 img Dziewczynka nie była mocno poparzona, ale oparzenia zaczęły się z chwili na chwilę zmieniać w bąble, i widać było po jej zaciśniętych, zapłakanych oczach że sprawia jej to ból.
Roer
00:41:00 Roer wrócił po jakimś czasie. Z dala już kręcił głową, dając znać że nigdzie, jak okiem sięgnąć, nie ma nawet kałuży. Jednak wiózł coś w koszuli przed sobą, którą wyjął ze spodni i trzymał za brzeg by - cokolwiek to było - nie rozrzucić.
Włodzimierz
00:41:15 Włodzimierz - No dobrze rozumiem, ale czemu mamy z podkulonym ogonem zbierać prowiant i uciekać?-
Luna
00:42:35 Luna 'Bo nie zostaniemy na tyle długo, by wdrożyć się do pracy. Chyba że bardzo chcecie. Mamy za zadanie odwieźć statek do Lessicy. A to oznacza że trzeba zebrać drugie tyle ludzi, zapas jedzenia, i środki po które wy przypłynęliście'
Rozalia
00:42:49 Rozalia - Zobaczysz, jeszcze chwilka i przestanie boleć, im dłużej będę wachlowac tylko bardziej przestje boleć.- gadała pierdoły wyssane z palca, byleby małą uspokoić.
Roer
00:43:16 Roer zsiadl czym prędzej, podszedł pospiesznym krokiem. 'Co z nią?' - zapytał. Przyklęknął obok. Przed sobą w koszuli miał jakieś liście.
Dziewczynka
00:43:49 Dziewczynka otworzyła oczy. Spojrzała na nich. 'Zabierzecie mnie? Nie zabierajcie' - wymamrotała.
Rozalia
00:45:37 Rozalia - Cierpi, bo ją poparzyło. - odpowiedziała ciszej. - Nie zabierzemy Cie. Pójdziesz tam gdzie zechcesz, ale najpierw sprawimy, ze przetanie boleć- zgadzała się na wszystko, jak mała się uspokoi i ustabilizuje przyjdzie czas na pytania.
Roer
00:46:19 Roer 'Nie ma nigdzie wody. Nawet na liściach. Cokolwiek to nawadnia musi płynąć pod ziemią przez całe kilometry. Ale mam to' - pokazał zebrane zielsko. Jakieś listki, jaśniejsze i ciemniejsze. O ile Rozalia znała się na ziołach, mogła rozpoznać obydwa. Jeżówkę i żywokost. 'Mam nadzieję że to odpowiednie, czytałem kiedyś o nich'
Silva
19:11:16 Silva nie omieszkał dopytać - "Jak mniemam nie są to obrazy dla naszych oczu?
Cyprian
19:13:51 Cyprian - Będą gdy ona się zdecyduje je pokazać, ale jak w ciągu 30 lat nie pokazała to nie sądzę, że teraz coś się zmieni. Ja sam nie widziałem wszystkich.-
Rozalia
19:17:54 Rozalia rozpoznała liście jednej z roślin - Żywokost kojarzę- sięgnęła po liście tej rożliny, jednak Roer mógł znac ją pod nazwą Symphytum. Rozalia rozgniotła w ręku te liście i przyłożyła takie, które już puściły soki do bombli po opażeniach dziewczynki. Nie przestała wachlować jej, by mała nie spanikowała. - Potrzebuje więcej- poprosiła Roera. - Tak w ogóle jak daleko jest ten festyn? Bo tam w wiosce musi być studnia.-
Włodzimierz
19:23:20 Włodzimierz - Ja wiedziałem, ze tak bedzie- powiedział. - Ty prztjechałaś z zadaniem, ale wziełaś nieodpowiednich ludzi do tego, bo nikt z Sążnego wpierdolu nie będzie chciał wracać po 1 dniu- wytłumaczył jej powód tego, ze tamci sobie siedzieli w tawernie zamiast pójść za nią.
Silva
19:35:04 Silva postanowił zgadnąć - "Zatem Tobie pokazał je Roer w ramach śledztwa?"
Cyprian
19:35:52 Cyprian - Tak. Te bardzo intymne zakrył.-
Roer
19:43:41 Roer 'Tuż obok nas. Piętnaście, może dwadzieścia kilometrów. Powinno się je rozdrobnić, a nie ma jak' - spojrzał na liście które trzymał. Nie było wyjścia. Dał jeszcze kilka Rozalii i sam wziął kilka, zaczął je po prostu żuć. Zapewne nawet nie zdawał sobie sprawy że to najlepsza, i stosowana przez szamanów metoda. Zwyczajnie nie było nic czym mógłby je rozetrzeć.
Silva
19:43:50 Silva mógł jedynie domyślać się co znaczyło "intymne obrazy", jednak nie potrafił sobie inaczej wyobrazić malunki Marie jako po prostu prywatne i odsłaniające jej prawdziwe przemyślenia czy oblicze, którego nigdy nikomu by nie pokazała. - "Masz już jakieś przypuszczenia?"
Luna
19:46:44 Luna 'Wzięłam ludzi którzy poszli bez zastanowienia, i byli na tyle twardzi by przetrwać rejs. I znali tych, po których tu jesteśmy.' - uśmiechnęła się triumfalnie. 'Oni to kwestia poboczna. Mamy wazniejsze zadania. Pójdziesz z nimi dwoma na drugi statek. Przeszukacie wszystko co się da przeszukać. Chcę wiedzieć czy na statku są zapasy świeżej żywności i wody. A w szczególności, czy są tam zapasy tego, przy czym ci ludzie pracują. Wyroby rzemieślnicze, narzędzia, kruszec, przedmioty codziennego użytku. Innymi słowy, sprawdzisz czy pracują uczciwie, czy gromadzą to, co chcą wywieźć do Lessicy. Jeśli spotkacie tam kogokolwiek, uciszcie.'
Cyprian
19:48:26 Cyprian - Mam kilka, jednak by uniknąć skandalu musze działać ostrożnie. Jedst jeden podejrzany, jednak bez silnych dowodów wywołam wojnę domową w całym królestwie. A tego bardzo chce uniknąć. -
Silva
19:50:33 Silva westchnął cicho - "Wątpliwe, by dokonał tego ktoś nieznaczący. Są postępy, czy gdzieś utknąłeś?"
Luna
19:50:54 Luna 'Jeśli będzie to wasz druh, możecie postawić ultimatum, wówczas sprowadzicie pod nasz pokład i tutaj poczeka sobie do wypłynięcia. Na wyspie panują zasady wyspy. Na pokładzie nie.'
Luna
19:55:05 Luna 'Jeśli będzie ich więcej lub będą uzbrojeni, nie ryzykujcie i wracajcie na swój statek'
Aleks
19:56:25 Aleks nie był ani aż tak głupi, ani aż tak rozbawiony by nie spodziewać się, o kim Cyprian mówi. Gasił właśnie ogień sypką ziemią, nie udzielając się. Cyprian musiał wiedzieć że w ten czy inny sposób i Borys się przyjaźnią. Poza tym, wojna domowa mogła być pomniejszym zmartwieniem Cypriana w tym momencie, ale o tym jeszcze nie wiedział.
Roer
20:07:55 Roer pomagał Rozalii okładać oparzenia dziecka liśćmi. W międzyczasie znalazł, a dokładniej odebrał nieżywym kilka kawałków ich strojów, by na tym nietypowym leku nałożyć opatrunek. Widział że dziewczynka jest przytomna, ale niemal nie wydaje dźwięku z siebie ,co było nietypowe przy tego typu obrażeniach. Ale też nie był specjalistą od określania stanów emocjonalnych.
Włodzimierz
20:26:18 Włodzimierz - Przynajmniej zdala od tych gadów. - skomentował. - Dalej niż za plaże się nie ruszam.-
Cyprian
20:27:44 Cyprian - Utknąłem w pewnym punkcie, którego ciążko przeskoczyć, jednak jestem na dobrej drodze do rozwiązania kim był ten kto skrzywdził Marie ale czy to ta sama osoba vo opętała króla, nie jestem pewnien.-
Rozalia
20:29:19 Rozalia - Mów do mnie malutka. Jak masz na imię?- próbowała zagadać dziewczynke, by ta jakoś zareagowała. Jednoczesnie powtarzała za Roerem przeżuwanie liści i nakładała opatrunki.
Luna
20:29:31 Luna 'Jestem za tym byście wzięli łódź i plażę sobie całkiem darowali' - powiedziała. 'Poradzicie sobie, prawda?'
Silva
20:30:34 Silva klepnął go w ramię - "Dasz radę. Jakbyś potrzebował pomocy kogoś takiego jak ja, chętnie spróbuje"
Cyprian
20:31:39 Cyprian - Dzięki, na pewno się zgłosze w razie kłopotów. Jeźdzmy do Pieśni Morza, bo zastanie nas noc- zaproponował.
Narracja
20:31:41 img Dziewczynka wykrzywiła się w grymasie, gdy kolejny prowizoryczny opatrunek był zawiązywany na jej nodze. Spróbowała podnieść się na już opatrzonym łokciu. 'Był ze mną dziadek. Czy on żyje?' - zapytała rozglądając się. Było dosyć oczywiste że ktokolwiek poza nią, kogo tu napadnięto, nie żyje i to od ładnego kawałka czasu. 'Nimena, ale wszyscy mówią Nim'
Rozalia
20:33:53 Rozalia - A z dziadkiem ktoś jeszcze był?- zauwazyła więcej niż jedno ciało. - Bardzo ładne imię Nim. Ja jestem Rozalia, a to Roer. - przedstawiła ich oboje.
Nim
20:34:34 Nim 'Ludzie którzy nas wieźli, ale ich napadnięto. Dziadek jeszcze był, bo mnie ukrył'
Aleks
20:36:08 Aleks 'Ogień zagaszony, resztki zakopane. Konie niedaleko ' - sam poszedł od razu po konia. Fakt, zwlekali dosyć długo, a chyba nie mieli tu już niczego do roboty.
Rozalia
20:36:47 Rozalia na razie pomijała śmierć jej dziadka. - A gdzie Was wieźli? Gdzie jechaliście?-
Nim
20:37:23 Nim 'Do ściany wróżek' - powiedziała. Zapewne dla Rozalii brzmiało to odpowiednio głupio i dziecinnie.
Silva
20:38:53 Silva nie miał ochoty by tam jechać, szczerze mówiąc nie miał najmniejszej ochoty przebywać obok Aleksa, jednak nie chciał sprawiać przykrości Cyprianowi. Wstał więc i założył swój miecz na plecy.
Silva
20:39:05 Silva ruszył spokojnym krokiem do swojego konia.
Roer
20:39:57 Roer 'Wiem co to za miejsce. Jest dosyć znane wśród pospólstwa. Niektórzy wierzą że ma magiczną moc, choć to nieprawda.' - powiedział. 'To na południowy wschód stąd'
Luna
20:41:14 Luna 'Przy szarówce po zachodzie słońca nikt was nie powinien zauważyć' - poleciła.
Narracja
20:46:28 img W oddali slychać było tętent koni. Szły zbyt równomiernie by mogło to być dzikie stado, a krzyki i pogwizdywania przypominały raczej nagonkę na grubego zwierza, niż przyjacielską przejażdżkę. I Roer, i Rozalia, i Nim słyszeli to wyraźnie.
Cyprian
20:46:32 Cyprian całkowicie nie rozumiał ich obu i Silvy i Aleksa. Napięcie między nimi było wreęcz namacalne, ale żaden z nich nie chciał porozmawiać jak mężczyzna z mężczyzną. Zagwizgał na Kabanosa i dosiadł go jak tylko ten przyszedł.
Silva
20:50:55 Silva po dojściu do swojego konia, pogłaskał go po karku po czym dosiadł go i oczekiwał na resztę.
Aleks
20:51:23 Aleks poznał już jako tako tutejsze lasy, więc śmiało mógł prowadzić. Najwyraźniej Cyprian i Silva szukali okazji do rozmowy, i postanowil taką okazję im dać.
Rozalia
20:53:10 Rozalia - Jesteś uzbrojony?- zapytała po cichu Roera. - Wiesz, niektórzy też nie wierzą w błogsławieństwo królowej Kalahari na jej grobowcu, a pary tam chodzą- powiedziała na temat wróżek.
Włodzimierz
20:53:44 Włodzimierz - No bez przesady, przecież nie zlinczują nas, za chodzenie po plaży.- uznał, że Luna za bardzo się obawia.
Luna
21:02:41 Luna 'Ale za próbę przemycenia ich załogi na nasz statek już tak. Teraz pozostałe kwestie. Spośród tych, którzy ucztują obecnie w tawernie, nikt nie wchodzi na pokład bez mojego indywidualnego przyzwolenia. Czyli ci, których nie ma obecnie z nami.'
Roer
21:03:53 Roer 'Uzbrojony czy nie, nie ma co ryzykować.' - powiedział. Podniósł się, nachylił nad Nim i pomimo jej protestów wziął na ręce. 'Jedziemy stąd'
Silva
21:07:23 Silva jechał więc spokojnie za Aleksem, co jakiś czas rozglądając się dookoła.
Rozalia
21:09:53 Rozalia przytaknęła i wstała. Poszła za Roerem do swojego konia, by dosiaść go. - W którą stronę? Do stolicy?-
Cyprian
21:10:33 Cyprian wyrównał jazdę do Silvy. - Co Cie wkurwia Silva?- zapytał wprost i oczekiwał też jasnej odpowiedzi.
Silva
21:13:10 Silva spojrzał się na niego zwyczajnym wyrazem twarzy i tak też zapytał - "W jakim sensie?" - Pytanie wyraźnie źle sformułowane, gdyż gdyby był wkurwiony, nawet Cyprian musiałby uważać by chcący czy niechcący nie oberwać.
Cyprian
21:16:00 Cyprian - Nie traktuj mnie jak idiotę.- od razu zaznaczył. - To widać, że te spotkanie nie jest Ci miłe. Liczyłem na coś luźniejszzego a nie atmosferę, którą nożem kroić można-
Roer
21:16:02 Roer 'W drugą!' - krzyknął widząc że ze strony, którą nadjechali, teraz nadjeżdża grupa kilkunastu ludzi, którzy już z daleka nie wyglądali na dżentelmenów. Natychmiast popędził konia, w akompaniamencie histerycznego placzu dziewczynki.
Silva
21:19:54 Silva podniósł brew - "Liczyłeś? Mój stosunek do niego był Ci wiadomy od samego początku. Moja reakcja gdy go zapraszałeś tu tym bardziej. Nie oczekuj więc, że nagle będę się przy nim zachowywał jak przy Tobie"
Narracja
21:29:40 img Włodzimierz i jego dwóch kolegów poszli na drugi state, który o dziwo nie miał żadnych prowiantów ani wypełnionych dobrem skrzyni. Tak tylko był "zaparkowany" Najwyraźniej Ci co tu przypłynęli, nie mają zamiaru wracaać.
Cyprian
21:31:05 Cyprian - Nie chodziło o traktowanie go jak mnie,ale do kurwy nędzy zachowanie które jakoś da sie znieś. Masz coś do niego to mu powiedz a nie kwaś się jak ogóry w zalewie.-
Luna
21:32:42 Luna 'W ladowni są dodatkowe skrzynie, wypełnione towarami. Czyje to skrzynie?
Rozalia
21:33:11 Rozalia już na koniu obejrzała się by ocenić ilu ich goni i czy mieliby jakieś szanse na obronę.
Narracja
21:36:17 img Być może osoby znające się na walce jak Rozalia i Roer w dwójkę mieli jakieś szanse - ale z pewnością były to szanse marne. Jeźdźców było co najmniej dziewięciu.
Silva
21:36:41 Silva odpowiedział nadal niewzruszony - "Chyba mnie z kimś pomyliłeś Cyprianie. To, że sobie z nim porozmawiam nie sprawi nagle, że zacznę go tolerować. Nie łódź się"
Cyprian
21:37:15 Cyprian - To inaczej. Dlaczego go nie tolerujesz?-
Silva
21:41:01 Silva spojrzał się na plecy Aleksa jadącego kilka metrów przed nimi, a potem znów na Cypriana i uśmiechając się głupio odpowiedział mu nie tak, jakby hrabia oczekiwał - "Sprytnie. Pogódź się z tym" - mówił już nieco poważniej - "Niektórzy ludzie nigdy nie będą się tolerować z tych czy innych powodów"
Załogant
21:41:05 Załogant - Johnsona, to nie wiedziałas o tym?-
Cyprian
21:41:49 Cyprian - To Ty pogódź się z tym, że bedziemy czes spędzać w trójkę. -
Rozalia
21:42:55 Rozalia zrównała konia do Roera. - Nie damy rady, szczególnie, ze musimy uważać na nią, trzeba uciekać-
Silva
21:43:39 Silva przewrócił oczami - "Nie będziemy. Wybacz Cyprianie" - odwrócił wzrok na bok.
Luna
21:43:51 Luna 'Nie jest możliwe by kapitan nie zauważył takiej ilości towarów, nawet gdybyście je poukrywali w portkach. Nikt oficjalnie nie informował mnie o tych skrzyniach. Więc oficjalnie nie istnieją. Przejrzyjcie je, wybierzcie towary których na wyspie ma prawo brakować, zwykłym ludziom. Nie za dużo. Niech cztery osoby idą z tymi towarami do osady, najlepiej do tych wyspiarzy którzy zajmują się ziemią .Potrzebujemy sznura i łopat. Przynajmniej czterech, i trochę świeżych warzyw'
Narracja
21:46:46 img Jeźdźcy widząc uciekinierów popędzali konie w ich strone. Po cokolwiek wrócili na miejsce swojej zbrodni, najwyraźniej uznali że mają to Roer i Rozalia.
Załogant
21:49:47 Załogant - To jest zapłata Johnsona za jakas przysługę.- oznajmił upierając się, ze nie mogą ot tak rozkraść tych dóbr.
Cyprian
21:51:52 Cyprian - Najwyraźniej obecność Aleksa tak Cie oniesmiela, że masz w dupie lata przyjaźni. Cóż, bywa, szkoda, że tak mało wystarczy abyś wszystko porzucił.-
Rozalia
21:55:04 Rozalia przeklinała w duchu, ze ząłoozyła niebieską suknię tak cholernie wyróżniającą się w lesie. Pognała koniaby biegł szybciej, jednak miala na uwadze to, że kon instynktownie zwalniał bo byli na nierównym podłożu leśnym.
Silva
21:55:06 Silva odpowiedział po chwili, nie spojrzawszy na niego - "Nie porzucam. Będę czekał cierpliwie aż będziemy mieć czas na spotkania we dwójkę. A jeśli nie będzie ich wcale... Dla mnie to nie wielka strata. Miesiące "rozłąki"" - nie wiedział jak poprawnie określić taki typ relacji, dlatego też użył akcentu - "przyzwyczaiły mnie że widzę Cię może kilka tygodni na cały rok"
Luna
22:09:10 Luna 'Johnsona tutaj nie ma. Nie sądzę by liczyli co do skorupki i koszuli. Mało tego, gdybyśmy nie uratowali tych skrzyń przy ostatniej wyspie, to by ich nie było w ogóle.'
Cyprian
22:10:30 Cyprian - Tak własnie cenisz lata przjaźni.- mruknął.
Silva
22:12:18 Silva - "Przykro mi. Nie zaakceptuje go..." - zacisnął dłoń pod płaszczem na rękojeści swojego sztyletu. Bardzo wiele miałby hrabiemu do powiedzenia w temacie przyjaźni, jednak nie miał zamiaru jeszcze bardziej psuć mu tego dnia i tych ostatnich dni przed ślubem.
Cyprian
22:20:02 Cyprian - Prościej będzie, jeśli powiesz dlaczego. Bez powodu nie czuje sie tak wielkiej urazy-
Załogant
22:22:01 Załogant - Ale ge... a nie wazne- machnął ręką i podszedł do skrzyń szambelana.
Silva
22:22:53 Silva znów spojrzał się na niego i spytał zmęczony tym tematem - "Poważnie chcesz to teraz rozwlekać? Na balu Twoich zaręczyn nie rzucaliśmy w siebie nożami to i na zaślubinach nie będziemy. Za to jakbyśmy rozwlekli wszystko co się da, atmosfera tylko się pogorszy, wierz mi"
Narracja
22:23:05 img Las nie ciągnął się w nieskończoność. I Roer i Rozalia niedługo zauważyli przed sobą wspominane wcześniej miasteczko, w którym trwał festyn. Miało to dobre i złe strony, ale dobra była taka że o ile zdołają dojechać na czas, zanim zostaną dogonieni, już pomiędzy tłumem ludzi nikt nie ośmieli się ich ruszyć. Przynajmniej takie były założenia. I najprawdopodobniej taka nadzieja samego Roera, który po prostu gnał, oglądając się tylko na to czy Rozalia nadąża.
Cyprian
22:26:17 Cyprian - Nie, nie wierzę i liczę aż w końcu powiecie co Wam nadepnęło na stopę, bo odwołam ślub i zwalę wine na Was.- kto wie czzy Cypriana stać na takie szaleństwo i skandal, ale brzmiał dośc powaznie.
Silva
22:29:32 Silva parsknął śmiechem, uważając to za tani szantaż. Prędzej by uwierzył, że Marie z premedytacją uwiodłaby króla Drisan i wywołała wojnę dla własnego kaprysu niż że Cyprian odwoła swój ślub przez jakąś zwadę między Silvą a Aleksem. "Daj już spokój" - powiedział od niechcenia.
Rozalia
22:30:04 Rozalia pilnowała aby koń się nie potknął, bo mogło tot ją kosztować życie, jednak starała się też trzymac blisko Roera.
Cyprian
22:30:58 Cyprian usmiechnął się nagle cwanie. - ALEKS! Silva Cie nie lubi, bo za bardzo lubi twoją żonę!- sprowokował obu panów.
Luna
22:32:02 Luna nie powstrzymała uśmiechu na to "gę". Zapewne ów nie tyle zamierzal gęgać co się wygęgać. 'Pozostali mają inne zadanie. Dwoje zostanie na statku którego będziecie pilnować. Nie spodziewam się żadnej formy napaści. Raczej kontroli. A tej nie lubię. Reszta gdy tylko uda się zdobyć wspomniane sznury i łopaty wybierze się w centrum wyspy. Narysuję wam drogę. Ta w okolicy jeziora wykopiecie doły, zastawicie sidła. Kto by tutaj nie rządził, nie może sobie uzurpować praw do całej zwierzyny na wyspie. Mamy sieci na ryby. Zwierząt nie potrzeba wiele. Za to owoców jak najwięcej. Ja zajmę się pozostałymi kwestiami. '
Aleks
22:33:05 Aleks już miał otwierać usta, by oświadczyć że dojechali, ale wstrzymał konia tak nagle, że nieszczęsny rumak stanął dęba. Gdy tylko znow znalazł się na czterech kopytach, jeździec odwrócił go bokiem, mierząc Silvę wrogo.
Roer
22:34:49 Roer 'Miasto! Pewnie nie wjadą za nami!' - krzyknął wjeżdżając na kamienisty trakt, prowadzący wprost do bram mista - bram tak samo skromnych jak skromne było miasto.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 226, 227, 228, ... 285, 286, 287,   Następna  

cron