SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 4, ... 304, 305, 306,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 03.01.2018
Fiedora
13:00:48 Fiedora miała dość siedzenia w ciszy, Leon jako człowiek chciał dotrzymać żałoby, a ona nie miała do kogo sie odezwać. Do tego w lecznicy było przesmoczenie, więc i to doprowadzało ją do szału. Ubrała się zostawiając nieco za moco nadgryzionego Leona i wyszła z dworku. Bardzo szybko dotarła do jaskini i wprost do karczmy.
Roer
13:25:42 Roer złapał Rozalię za rękę i przyciągnął do siebie. 'Ups' - powiedział tonem niekoniecznie wskazującym że mu przykro.
Luna
13:27:42 Luna 'Widocznie w Lessice moje rude włosy są odbierane tak jak twoje blond u mnie we świecie. Gdyby tylko tutejsze kobiety wiedziały że mogą je mieć za marny tuzin monet...'
Rozalia
13:28:17 Rozalia - Czas kąpieli to czas dla pani- tłumaczyła Roerowi jak dziecku.
Borys
13:28:37 Borys - Nie łechce Cie ego, ze król tylko Ciebie zauważył?-
Roer
13:36:21 Roer 'Czyli jeśli wejdę tam z tobą, to będzie czas dla obydwojga?' -zapytał - jak dziecko.
Luna
13:36:57 Luna 'Wiesz, jak tak o tym mówisz to patrzę na to inaczej. Przynajmniej do momentu w którym pragnął mnie zabić' - uśmiechnęła się. 'Panny Naris nie zauważył'
Borys
13:43:04 Borys - Wykrzykiwałaś w lochu, że pragnełaś śmierci jego żony, nie dziw mu się.-
Rozalia
13:44:05 Rozalia westchneła i wyślizgneła się z objęć Roera. - Możesz, ale daj mi się zrelaksować-
Luna
14:38:03 Luna 'Wiele tam wykrzykiwałam. To cud że generł nie zdeptał mnie jak robaka' -zauważyła. 'Może to racja. Może ego rośnie gdy ściągnie się spojrzenie samego króla. Wtedy planowałam raczej wbić mu sztylet w żebra. Więc inaczej to odbierałam.Miałam ściągnąć to spojrzenie. Taki był plan;
Roer
14:39:21 Roer uznał że nie ma sensu tracić okazji do własnego relaksu. Łaźnia była duża, pomieści obydwoje. Dosyć szybko wszedł do wody, położył się na niej i odpłynął w tył. 'Chodź, przecież cię nie zjem'
Borys
14:44:56 Borys - I tu jest problem, że nie pomyślałaś o konsekwencjach swego czynu. Miałaś obsesję, którą musisz opanować. -
Rozalia
14:46:04 Rozalia dała się porwać. - Ja rano mówiłam poważnie.-
Luna
14:46:15 Luna 'Jak długo brałbyś konsekwencje czynów, konsekwencje które dotkną samego ciebie, w chwili gdybyś ujrzał kogoś tobie drogiego leżącego bez życia?'
Borys
14:48:36 Borys - A wstał? Wstał. Po coś leżał martwy by go jakoś wyprowadzić z pałacu, nawet ja to wiem.-
Luna
14:50:04 Luna 'Ale ja nie wiedziałam.Dowiedziałam się, domyśliłam, jaka jest prawda właśnie wtedy podczas rozmowy z królem. Zaaranżowałam nawet ich rozmowę. Ale o tym kim jest królowa, jaka jest, o tym przekonalam się sama, w karczmie.'
Luna
14:50:21 Luna 'Opowiadała o tym wyroku jak o najlepszym żarcie'
Roer
14:51:56 Roer 'Nie szkodzi. Ja nie wziąłem tego na poważnie' -zauważył. Zanurzył się w wodzie zadowolony, i wynurzył po chwili, uśmiechnięty.
Borys
14:57:16 Borys - Chciałaś zabić króla bez powodu, a królową przez jej chamski charakter, cudownie, jak tak każdego będziesz zabijała bez sprawdzenia za co to naprawdę będzie to problematyczne. Ja przynajmniej miałem prawdziwy powód, by jej nie nawidzić.-
Rozalia
14:57:46 Rozalia - Nie jestem byle dziwką by być nałożnicą- oburzyła się. - Dlatego mówiłam poważnie rano-
Luna
17:12:23 Luna 'Z pewnością, bardzo prawdziwy. O wiele prawdziwszy od mojego. W końcu ja tylko broniłam czyjegoś życia, to nie to samo co ścieżka kariery. Obydwoje mieliśmy podobnie egoistyczny powód i przestań się wybielać. Fariki nikt nie usiłował zabić'
Roer
17:13:41 Roer 'Więc jaką jesteś, skoro rolą towarzyszki gardzisz, rolą nałożnicy gardzisz, rolą królowej gardzisz,a jednak mi uległaś?'-ton głosu zaraz stał się ostry, podobnie jak spojrzenie.
Borys
17:15:28 Borys - Ja się nie wybielam, uzmysławiam Ci, że miałaś błahy powód.-
Luna
17:17:28 Luna 'W takim razie ty też miałeś dzisiaj błahy powód'
Rozalia
17:19:39 Rozalia niemal natychmiast się zaczerwieniła. Zawstydzenie zamieniło się w gniew. Odsunęła się od Roera. - Wynoś się i nie pokazuj, aż do koronacji-
Roer
17:21:05 Roer złapał Rozalię za ramiona i potrząsnął. 'Nie ty mi będziesz rozkazywała, ale ja tobie jeśli już.A teraz każę ci przemyśleć swoje powody. I je sprecyzować. I obyś zdążyła zanim wyjdę stąd w przekonaniu, że ambicja kazała ci się zabawić kimś więcej niż podwładnymi'
Rozalia
17:29:48 Rozalia czuła się upokorzona i wkurzona na siebie, że mu uległa. Odtrąciła dłonie Roera. - Nie dotykaj mnie.- wysyczała. - Tak, byliśmy razem i było dobrze, ale to nie znaczy, ze będziesz mnie osaczał jak napalony pies-
Luna
17:30:08 Luna 'Ale czy mój powód był równie błahy gdy tu przyszłam, martwiąc się że coś ci się stało? Że cierpisz samotność... Że wypuściłeś w ich własne życia wszystkie drogie ci osoby i nie pozostał ci nikt, kto mógł doceniać twoją codzienność...' - cofnęła się pod boks i oparła o deski ze spuszczoną głową.
Borys
17:30:16 Borys - W którym momencie?-
Luna
17:30:41 Luna 'Mówiłeś że uratowałeś mi dziś życie'
Borys
17:31:12 Borys - Tak, bo zalezy mi na Tobie, nie tylko dlatego, ze wole Cię żywą-
Luna
17:33:28 Luna 'Teraz należę do ciebie. Kiedyś ktoś inny był moim światem. Choć wiem że źle ci o tym myśleć. Nie oceniaj mnie źle za to, że chciałam ten swój jedyny świat ratować'
Luna
17:34:28 Luna 'Czasem wiele daje świadomość że zrobiło się coś. Cokolwiek. Że nie stało się bezwolnie i bezczynnie'
Roer
17:37:35 Roer 'A więc wyjaśniliśmy to sobie. Niech będzie zgodnie z twoją wolą' - mówił spokojnie, ale głowę miał już uniesioną, spoglądał Rozalii gdzieś nad linię oczu, gdzieś na brwi. 'Niech więc będzie zgodnie z twą wolą. Możesz siedzieć tu aż do koronacji. Doceń akt łaski bo dosyć mam od królowej lessickiej powodów, by ją stracić' - odwrócił się i wyszedł z wody. Nie spieszył się z sięgnięciem po ręcznik i ubieraniem.
Rozalia
17:38:07 Rozalia - Mam dość - powiedziała cicho i wyszła z baseniku i łaźni. Oczywiście zamknęła drzwi przed Roerem. Zrzuciła z siebie mokry ręcznik i sięgnęła po szlafrok. Usiadła na łóżko i po prostu schowała twarz w dłoniach.
Borys
17:41:46 Borys - Ale możesz robic inne rzeczy niż chodzić na wojnę-
Luna
17:45:16 Luna 'Może. Myślisz że bym nie chciała? Jak inne, pasjonować się swoją rolą, czekać aż wrócisz z obejścia nakywając do stołu. Stroić się w suknie dla twojej radości. Lub, czemu nie, jeździć z tobą po świecie jako pani Eloranta, pusząc się tym niemiłośiernie' - uśmiechnęła się szeroko.
Luna
17:45:51 Luna 'Wciąż mam dziwne przeczucie że muszę zrobić więcej i więcej. Jakbym pokutowała za dawną siebie'
Borys
17:46:00 Borys - To co Cie powstrzymuje?-
Borys
17:46:19 Borys - No dobra, ja gotuję, ale w niczym innym Cie nie blokuje-
Luna
17:48:09 Luna 'Nie mam pojęcia. Albo za mało owsianki albo coś ze mną nie tak'
Borys
17:49:56 Borys - Na pewno coś z Tobą nie tak. Robisz nawet za dużo rzeczy a ciągle Ci mało-
Luna
17:50:59 Luna 'Ciebie też mi mało. Niemal ze sobą nie przebywamy.'
Luna
17:51:31 Luna 'Chodźmy gotować.Zjemy. Odprowadzisz mnie do biblioteki a sam pójdziesz do króla.'
Borys
17:52:42 Borys - Wiesz dlaczego.- wzruszył ramionami. -Nigdy nie polubię Cypriana. Bezpieczniej go unikać.-
Roer
17:54:00 Roer siedział na płytkach w łaźni i siedział, sam nie pamiętał ile. W końcu wstał i ruszył przez komnatę Rozalii. Spojrzał na nią płaczącą przelotnie. Krokodyle łzy. Chciała się pobawić to się pobawiła. 'Nie ma co płakać, dorzucę ci przyjaciółkę. Ona też trafi pod klucz'
Luna
17:56:15 Luna podniosła się, wspięła na ściankę boksu i obróciła wokół belki, trzymając za nią ręką. 'Wiem. Żebyś tylko potrafił ujrzeć co ja widzę, bilibyśmy się o miejsce przy nim, przy stole' - roześmiała się. Zeskoczyła zaraz na dół. 'no chodź, mam cię prosić?' - zerknęła na Borysa w górę.
Rozalia
17:57:00 Rozalia otarła dłonią oczy. - Zrobiłeś to specjalnie, by mi teraz wypominać. Gratulacje, zaliczyłeś, możesz sobie wykreślić mnie z listy-
Borys
17:58:21 Borys - Nie sądzę- powiedział i poszedł za Luną. - Na co masz dziś ochotę?- siegnął do wiadra. -Moze trochę owsu?-
Roer
17:58:54 Roer 'Gdzieś na pewno jest tu lista Marie, użycz sobie. Nie pogniewa się, skoro jesteście takie same' - odpowiedział. To robiło się zabawne więc przystanął patrząc na Rozalię z uniesioną brwią i uśmieszkiem.
Luna
18:01:19 Luna złapała Borysa za dłoń, pod nią podstawiła swoją. Owies który wyleciał zaraz zjadła czym prędzej, chrupiąc donośnie i kiwając głową jak koń. 'Obiecałam' - zakomunikowała po chwili.
Rozalia
18:03:31 Rozalia - Nie starczy mi czasu by nadrobić wszystkich z jej listy-
Borys
18:04:48 Borys - Wariatka- skomentował
Roer
18:06:00 Roer 'Więc zacznij spisywać swoją. Do koronacji zdążysz. A ona utraciła rozum to i tak się nie zorientuje, mało kiedy na tej liście był ktoś wyżej ogrodnika'
Luna
18:07:10 Luna roześmiała się. 'Tak napawdę nie jestem głodna, ale chcę zobaczyć jak stoisz zgrzany nad płytą kuchenną, bez koszuli'
Rozalia
18:08:42 Rozalia - David, Aleksander, Roer, za ile minut koronacja?-
Borys
18:09:14 Borys - Zawsze mogę zdjąć koszulę już teraz-
Rozalia
18:18:51 Rozalia - Zjawa babci miała rację, jestem jak zabawka w waszych rękach, jak marionetka. Teraz możesz wyjść i ponapawać się zwycięstwem.-
Roer
18:25:05 Roer 'Tak o tym pomyślałaś. Pięknie. Zabawce nie dał bym tej samodzielności w rękę. Ani nie słuchałbym jej głosu. Mało tego. Zabawka przestałaby mnie rano interesować. Nie przestała. To mój błąd. Do naprawienia w tym momencie'
Roer
18:26:42 Roer 'Do koronacji została chwila, i ta chwila mogła służyć nam do bycia prawdziwymi. Jednak tobie spieszno do przesiadywania samotnie w jadalnej sali, z naburmuszoną miną, zmieniającą się tylko na ten moment w którym musisz udowodnić rodowi Koudela jak jesteś szczęśliwa. Ale to twój wybór'
Luna
18:29:07 Luna 'No to na co czekasz? Kaprysa się wstydzisz?'
Rozalia
18:34:01 Rozalia - Śpieszno mi do córki,, która mnie potrzebuje, którą widziałam od porodu może 3 razy a tylko raz pozwolono mii ją wziąć w ramiona. Do tego zeszłej nocy zdradziłam swojego męża łamiąc jedyna świętość jaką jeszcze miałam, tylko po to by usłyszeć, że jestem dziwką. -
Rozalia
18:34:46 Rozalia - Uległam Ci i to było magiczne, ale żeby zostało takie miało być tylko raz.-
Borys
18:37:54 Borys ściągnął koszulę - Tada!-
Roer
18:54:41 Roer 'To ty odrzuciłaś cokolwiek więcej ponad noc. Nie ja.'
Rozalia
19:02:43 Rozalia - Bo oczekiwałeś więcej i częściej, a na to nie możemy sobie pozwolić!-
Roer
19:04:09 Roer 'Nie. Oczekiwałem CZEGOŚ więcej. Sądzisz że mam w pałacu deficyt kobiet?'
Rozalia
19:11:16 Rozalia - I dostałeś tak dużo, by nie zwrócić uwagi, że....- machneła reką. - To nie ma sensu. -
Roer
19:20:38 Roer 'Nie, Rozalio. To nie dla mnie. Ja ci więcej nie dam, mam w posiadaniu tylko kraj, pałac, dwór i mnie. i nawet to za mało. ' - powiedział odwracając się do drzwi. 'Poślę po ciebie na posiłek'
Rozalia
19:22:51 Rozalia - Nie jestem głodna, teraz mi niedobrze widząc jak bardzo jesteście z Aleksandrem identyczni.-
Rozalia
19:31:41 Rozalia nie mogła uwierzyć własnym uszom. Kolejny ją obwiniał za to, ze chce zabrać wszystko i jej mało. Co z nią było nie tak?
Roer
19:32:44 Roer nie wiedział nawet jak się do tego odnieść. Pokęcił tylko głową, ruszając do wyjścia. To właśnie po to by Rozalia nie poczuła się jak zdobyta zabawka stanął na wysokości zadania, okazując jej przyjaźń i troskę. Wzgardziła tym. Wzgardzila nim. Co miał zrobić? Co miał pomyśleć? Udowodniła sobie coś i jej to wystarczyło. Wyszedł i choć bardzo chciał trzasnąć drzwiami, były na to za duże.
Rozalia
19:36:02 Rozalia odetchneła z ulgą, kiedy już sobie poszedł. Podeszła do szafy i przebrał się w lekką suknię. Pościągała całą biżuterie, a włosy zaplotła w gruby warkocz. Otworzyła drzwi komnaty i podeszła do gwardzisty. - Daj mi swój miecz- wydała polecenie.
Rozalia
19:39:29 Rozalia - Miecz, natychmiast-
Borys
19:39:48 Borys po drodze do domu wziął dwa wiadra wody.
Luna
19:46:24 Luna 'Pomóc ci w czymś? Zniosę drewno' - postanowiła, choć Boys, niosący wiadra bez koszuli to było właśnie to co nie pozwalało iść po to drewno za szybko. Przynajmniej dopóki nie zniknął w domu.
Gwardzista
19:46:53 Gwardzista zaskoczony podał miecz, zastanawiając się o co może chodzić.
Rozalia
19:50:21 Rozalia - Dziękuję- powiedziała i zamknęła za sobą drzwi. Rozalia jednym ze swoich noży rozcięła spódnicę od uda w dół, by miała swobodę w ruchach. Dopiero wtedy zaczęła ćwiczyć ciosy i cięcia mieczem, który był inny niż szable. i w walce nie traciła gracji, ciosy bardziej przypominały taniec niż walkę.
Luna
19:52:16 Luna po chwili weszła do domu z naręczem suchego drewna. Spodziewała się że Borys jest w kuchni, więc tam właśnie poszła.
Borys
19:54:16 Borys siedział w kuchni, ale nie przy ziemniakach. Siedział pochylony. Łokcie miał oparte na kolanach, a głowę na dłoniach.
Luna
20:03:51 Luna stała tak jak posąg i przyglądała się chwilę Borysowi chcąc określić co właściwie się dzieje.
Borys
20:06:49 Borys nie wiedział co robić. Co bedzie z Luną, czy sobie przypomni, czy sobie poradzi gdy sobie przypomni, co zrobić z sobą, gdy ma ochotę miażdżyć i mordować, przecież kiedyś to wymknie się z sytuacji. Nie miał rozwiązania. Nie wiedział.
Luna
20:08:28 Luna położyła drewno pod piecem, odruchowo układając je pod płytą do rozpalenia. Podeszła do Borysa i przyklęlnęła przed nim tak, by jeśli trochę podniesie głowę, mógł patrzeć jej w oczy. 'Co się dzieje?' - zapytała cicho, z troską.
Borys
20:12:48 Borys spojrzał jej w oczy i pokręcił głową. - Nic. -
Luna
20:14:26 Luna 'Kłamiesz prawie tak nieudolnie jak ja...' - powiedziała. 'Nie każ mi się martwić. Przecież po to ludzie są razem by dźwigać razem nie tylko to co dobre'
Borys
20:18:32 Borys - Nie kłamię, naginam nieco prawdę-
Luna
20:19:20 Luna 'A jak brzmi prawda w swojej nienagiętej wersji?'
Rozalia
20:24:45 Rozalia wyżyła się na mieczu, na sobie i kiedy dobrze się zmęczyła, odłożyła miecz na bok i wróciła do łaźni. Mogła wreszcie odpocząć od wszystkich. Możliwe, ze samej jest jej najlepiej.
Borys
20:25:08 Borys - Nie teraz, teraz nie jest dobrym momentem-
Luna
20:26:26 Luna 'Teraz jest moment w którym coś martwi ciebie. Więc martwi i mnie. Kiedy będzie dobry moment?'
Borys
20:31:23 Borys - Zaraz przestanie nie martwić- pogłaskał Lune po głowie i nowych włosach.-
Luna
20:33:30 Luna 'Wiesz że ja wiem, gdy mnie zbywasz?' - odwróciła głowę by przytulić twarz do jego ręki.
Borys
20:33:46 Borys - Nie zbywam. Odkładam-
Luna
20:40:57 Luna 'Nie jestem pewna czy będę od tego spokojniejsza.' - objęła swoją dłonią jego dłoń. 'Teraz martwi mnie twoje samopoczucie. Zróbmy tak. Napalimy w piecu, postawimy garnki, a w międzyczasie ty ułożysz te słowa, które masz śmiałość wypowiedzieć'
Borys
20:42:37 Borys - Nie, palenie w piecu jest niebezpieczne.-
Borys
20:42:59 Borys - Luna... Perceval nie żyje-
Luna
20:45:49 Luna spoglądała na Borysa bezrozumnym wzrokiem. Bezwiednie mocniej zacisnęła dłoń na jego dłoni. Powoli sens tych słów docierał do niej, powoli robiło jej się duszno. Pokręciła głową. Do oczu nalewały jej się łzy, ale dopiero w tym momencie obraz za obrazem, powracało zdarzenie z czasu bitwy.
Luna
20:49:49 Luna sięgnęła ręką do brzucha w dziwnym geście, jakby rana wciąż była świeża. 'Zabilam go' - szepnęła.
Borys
20:50:59 Borys - Nie, nie, nie, nie nie, nie-
Borys
20:56:59 Borys - Ty nie zrobiłas mu nic-
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 4, ... 304, 305, 306,   Następna  

cron