SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y

PEGI 18




 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 302, 303, 304, ... 358, 359, 360,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 08.10.2018
Narracja
09:57:05 img [Statek] Po słowach Luny załoga rozluźniła się i uspokoiła. Jak miło było popatrzeć, zę się słuchają, a wystarczyły wyciąć kilku prowodyrów buntu i wszystko działało w harmonii. Jako pierwszy przy lądzie był statek Borysa, który opanował już na tyle stery by móc "zaparkować" przy brzegu.
Luna
11:28:37 Luna z cholerną niekrytą dumą spoglądała na kotwiczącego Borysa. Nigdy nie spodziewałaby się zobaczyć go kapitanem. Sama wyręczyła nareszcie Włodka. -'Przygotuj się do zejścia na ląd. I tak bardzo dużo już zrobiłes'
Fabienne
16:44:36 Fabienne czuła się źle, kołysanie statku było dla niej niekorzystne, a wcześneij tego nie czuła.
Narracja
16:45:18 img [Statek] Za Borysem i Luna parkowała statek. W końcu wszyscu mogli zejść na ląd., Ludzie witali go całując ziemię. Mieli dość morza.
Luna
16:51:18 Luna śmiała się serdecznie, widząc to. Ale postanowiła odnaleźć Borysa. Zapewne i on zechce ostrzec ludzi. -'Fabienne? Wiem że sprobujesz uciec ale ta wyspa naprawdę jest niebezpieczna'
Narracja
18:52:39 img Aden zadziwiony efektem zaklęcia Walentyny z trudem uniknął ataku Rity, która zdawała się być od niego szybsza, więc jedyne co mógł zrobić to wykorzystać impet kobiety w ataku i odeochać ją, by samemy zbiec do jaskini i portalu.
***

Rita pokręciła głową. Obejrzała pod światło poparzoną wcześniej rękę, która przestawała właśnie boleć. -To nie on - oświadczyła. Musiała przyznać że zaskoczyła ją moc tej przypadkowej istoty. Walentyna nieprędko określi co to w ogóle była za istota. To był test pierwszy. Rita i Walentyna namacalnie przekonały się że mogą sobie ufać. Przynajmniej w tej konkretnej kwestii.
Aden
18:53:02 Aden wszedł do jaskini, stanął na moment przed portalem i obejrzał się za siebie. Mimo wszystko szkoda, że nie zdążył zobaczyć chociaż jednego miasta. - "No nic... Czas na mnie" - odwrócił się znów w stronę portalu, który wymacał dłonią, a gdy wymacał - przeszedł przez niego. Nie miał ochoty zwiedzać świata, w którym co trzecia napotkana osoba nie jest do niego wrogo nastawiona. O co chodziło kobietom? Nie wiedział. Teraz i tak nie miało to znaczenia.
Fabienne
22:48:09 Fabienne - Jak już mnie nastraszyłas wszystkimi, którzy chcą mnie zabić to co mi zostało?-
Luna
22:54:10 Luna 'Przeżyć, wracać do stolicy, i z pomocą prawa oczyścić swoje imię?'
Fabienne
22:57:46 Fabienne - Taaa przezyć, jak tyle ludzi na mnie poluje to łatwiej będzie posnąć w krzakach-
Luna
23:04:52 Luna 'Nie poluje. Załoga cię nie ruszy. To już ustalone. A na stałym lądzie liczyć się będzie słowo moje i załogi'
Fabienne
23:11:24 Fabienne - Ale mówiłaś o tym drugim kapitanie.-
Luna
23:14:50 Luna -'Mówiłam że jeśli staniesz do walki to marny twój los. Więc nie planuj takowej. Jest nas tu trzy kobiety, dziecko, i zgraja mężczyzn. Słabsi nie mięśniami ale sprytem wygrywają swoje. Więc lepiej trzymać się razem. Inaczej nawet jako kapitan nie będę miała na nic wpływu. Muszę iść po pasażerkę. Powinna to zobaczyć.'
Luna
23:18:35 Luna weszła do kajuty, rozejrzała się czy Misha śpi czy nie.
Narracja
23:21:05 img [Kajuta] Adam spał, a Misha czuwała nad nim. - Temperatura nie spada.- podsumowała stan chłopca.
Luna
23:22:32 Luna 'Nie szkodzi. Jeśli się zastanawiałaś, co to za zamieszanie i krzyki, właśnie zakotwiczyliśmy przy wyspie. Myślę że to cię zaciekawi. Jak tylko znajdę Borysa, zajmie się Adamem, mam nadzieję.'
Luna
23:23:10 Luna 'Twój syn ma jeszcze w zanadrzu kilka przydatnych talentów'
Luna
23:24:38 Luna -'Jeśli Adam do tej pory nikogo nie zaraził to choroba na pewo jest do opanowania'
Misha
23:27:56 Misha - Przebywałam z nim cały czas, ja pierwsza bym zachorowała.-
Luna
23:33:57 Luna 'Jeśli śpi, to niech śpi. Zaraz do niego wrócimy. Chodź, zobaczysz wyspę którą odkryliśmy w drodze'
Misha
23:39:37 Misha wstała i podeszła do Luny. - O co chodzi z innymi zdolnościami Borysa?-
Luna
23:44:59 Luna 'Wiele się zna na leczeniu. ' - odpowiedziała. Nie wiedziała czy może, czy powinna mówić o jego magicznym usposobieniu. To bylo bezpieczne. Przecież po ślubie Leona to Borys opiekował się rodzeństwem. Hodował też zwierzęta. -'Jeśli ludzie Borysa pierwsi rozgoszczą się na wyspie, stracę wiarę w moje kapitańskie zdolności. Chodźmy' - uśmiechnęła się.
Misha
23:59:39 Misha - To wiem, i to bardzo mnie dobiło, gdy odzyskałam świadomość. - poszła za Luną.
Data 09.10.2018
Luna
00:02:55 Luna -'Za wiele od siebie wymagasz' - uznała że poprosi kilku ludzi o spuszczenie łodzi, bo Mishy nie mogła polecić skakania w wodę przy brzegu. Na ląd dowiosłowała sama, wpływając na piach dosyć dynamicznie, nie tyle talentem wlasnym co uderzeniem niedużej fali. -'Nie oddalaj się do lasu. On zabija. Człowiek zasypia i umiera'
Misha
00:05:51 Misha - Przystanek na tej wyspie to przymus?- zapytała.
Misha
00:09:50 Misha - Bo jeśli nie musimy się tu zatrzymywac, to może płyńmy dalej?-
Luna
00:10:20 Luna 'Tak. Zakazałaś nam zebrania zapasów w rozsądnym terminie, a tutaj możemy zebrać owoce i wodę pitną' - wskazała na drzewa przed nimi. -'Jeśli pominiemy wyspę, umrzemy z glodu lub pozabijamy się z braku wody. To podobno bardzo boli'
Misha
00:13:47 Misha - Zakazałam, bo na wyspie zapasy się kończą. Ziemia robi się jałowa.-
Luna
00:18:35 Luna 'Jak to? Sądzisz że to przez brak zimy?'
Luna
00:19:04 Luna pierwsza wysiadła z łodzi i podała Mishy rękę by jej pomóc. Nie każdy nawykł do kołysania.
Misha
00:20:32 Misha skorzystała z pomocy. - Mieliśmy mrozy, ale nie takie jak wcześniej. Ziemia robi się jałowa, bo to zbyt mały teren do upraw. Musielibyśmy zając drugą częśc wyspy, co nie oznacza, ze pierwsza część się uzdatni-
Luna
00:23:08 Luna 'Po karencji się uzdatni. Nie nawozicie? Przecież macie drób, a teraz na wyspie są też konie.'
Luna
00:24:05 Luna pomyślała, że istnieje możliwość, że ludzie po prostu nie wiedzą. I po wsiach wokół stolicy miewali problem z uprawą, mimo że Lessica była wybitnie urodzajna.
Misha
21:08:52 Misha - Nowozimy, ale to nie wystarcza. To za mały teren.-
Luna
21:13:07 Luna 'Może znajdziemy jakieś rozwiązanie. Pewne jest że nieprędko palac sfinansuje kolejny rejs'
Rita
21:15:15 Rita 'Jesteś cała?' - zapytała w końcu. Zajrzała do kubka i po prostu wypiła to co w nim było.
Walentyna
21:17:26 Walentyna była spocona, blada, ale trzymała się. - Tak, nic mi nie jest. Ale on Cie trafił wcześniej?-
Sawannah
21:48:38 Sawannah bardzo mozno zacisnęła ręce na Patricku. Cały czas ryczała. - Zostaw mnie, to boli!-
Patrick
21:50:28 Patrick resztkami zdrowego rozsądku zahamował swój popęd. Wypił tyle by ssący głód zniknął. Nie czuł się nasycony jednakże... Nie chciał pozbawiać życia Sawannah. Przestał. Jednakże dalej ją trzymał by nie uciekła.
Sawannah
21:52:11 Sawannah próowała sie wyrwać, a teraz jak poczuła, ze Patrick wysuwa swoje kły z jej ciała, wpadła w histerię. - PUSZCZAJ!-
Patrick
21:55:26 Patrick - Nie mogę tego zrobić - odparł smutno.
Sawannah
21:57:22 Sawannah w akcie desperacji kopnęła Patricka w to co mężczyzna ceni sobie najbardziej.
Patrick
21:58:13 Patrick schylił się mocno i stęknął. Mimo to dalej trzymał Sawannah w żelaznym uścisku - W-wcale mi tego nie u-ułatwiasz... - wyjęczał - P-posłuchaj mnie...
Sawannah
22:06:25 Sawannah - ZOstaw mnie, Ty potworze!-
Patrick
22:07:45 Patrick - Doskonale wiem kim się stałem! - krzyknął i chwycił kobietę dwoma rękami - Nie jestem taki z wyboru!
Sawannah
22:11:28 Sawannah zadrżała, tak cholernie się bała. Patrick mógł czuć jak ona sie trzęsie. Nogi miała jak z waty i jak Patrick ją teraz puści, to ona zemdleje.
Patrick
22:14:47 Patrick spróbował użyć swojej mocy by choć trochę uspokoić Sawannah. Jego manipulacja umysłem była jednak bardzo słaba. Ale, kto nie próbuje ten nie zyskuje.
Mistrz Gry
22:18:21 imgMikaela rzuca kością:
(Czy Patrickowi uda się uspokoić Sawannah?)
1. Tak sobie1k100(m0%) = 84
2. Nawet nawet1k100(m0%) = 66
3. Wcale1k100(m0%) = 41
[Wynik: Tak sobie]
Narracja
22:21:49 img Histeria dziewczynie przeszła, jednak nadal się bała.
Patrick
22:23:28 Patrick - Proszę cię uspokój się... ta klątwa... ona mnie zmusiła. Nie chciałem wyrządzać ci żadnej krzywdy...
Sawannah
22:36:45 Sawannah - Ale wyrządziłeś.- złapała się za ugryzioną ręką i zobaczyła ślad krwi na dłoni.
Patrick
22:40:41 Patrick - Wybacz mi proszę... nie panuję nad tym. Od kiedy dwa dni temu zostałem ugryziony w ogrodzie pałacowym... Błagam nie mów nikomu.
System
22:41:11 img [~Przedmiot~] |Ekwipunek| PatrickLavender używa przedmiotu "Uwiedzenie" dla postaci Patrick, dla postaci Sawannah
Patrick
22:42:46 Patrick - Zajmę się twoją raną... pozwól.
Sawannah
22:43:44 Sawannah próbowała się cofnąć. - I teraz ja taka będe, jak zostałam pogryziona?-
Patrick
22:46:45 Patrick - Nie... chyba nie. Proszę. Nie uciekaj - delikatnie ją puszczał - Opatrzę ci ranę... Mam nadzieję, że nic poważnego z tego nie wyniknie.
Data 11.10.2018
Rita
20:57:23 Rita pokazała dłoń, która regenerowała się może nie błyskawicznie, ale o wiele szybciej niż u zwykłego człowieka, -'Do wesela się zagoi' - uśmiechnęła się. -'Gorzej że nie mam pojęcia kto to był. Musimy szukać dalej, może Siemar zidentyfikuje tego... chyba wampira. Maga?'
Walentyna
21:00:11 Walentyna - Ja będę musiała chwilę odpocząć, to słowo mocy jest najbardziej męczące.-
Sawannah
21:01:53 Sawannah - Ale... Ty też byłeś ugryziony - złapała sie znów za szyję. - Teraz ja jestem przeklęta?-
Misha
21:04:15 Misha - Pałac finansuje rejsy? Naprawde dużo się zmieniło.-
Narracja
21:05:02 img Sawannah nie uciekała mimo, że Patrick ją puszczał. Chyba zadziałała ciekawość albo zmartwienie co teraz z nią będzie.
Patrick
21:05:30 Patrick - Możesz mi nie uwierzyć ale... Zostałem napojony krwią tego potwora.
Sawannah
21:08:22 Sawannah - Nie chcę pić krwi- zmartwiła się.
Patrick
21:11:42 Patrick - Nie zamierzam ci jej dawać - uśmiechnął się - To prawda... Jestem przeklęty. Wierzę jednak, że każdą klątwę da się zwalczyć. Sawannach... Głupio mi ciebie o to prosić... Tym bardziej po tym co ci zrobiłem ale... Potrzebuję twojej pomocy.
Sawannah
21:13:32 Sawannah - To trochę boli, kiedy przestanie? Nie zgodzę się w ciemno, mów co potrzebujesz-
Patrick
21:16:05 Patrick - Wsparcia. Wiem... To skandal prosić cię o to. Ale widzisz... Jestem sam. Chcę postawić Riembierg na nogi i jednocześnie muszę cały czas walczyć ze sobą. Chcę też byś nikomu nie mówiła o tym czym jestem
Patrick
21:18:31 Patrick - Wynagrodze ci wszystko. Przysięgam.
Sawannah
21:20:44 Sawannah oparła się najbliższe drzewo i skuliła do siadu. Zakryła twarz dłońmi izaczęła płakać. - Nie wiem czy dam radę- wydukała między łzami.
Cloud
21:21:13 Cloud tymczasem wybrał się na spacer do ogrodów Kalahari, ubrany w codzienne ubrania oraz czarny płaszcz.
Patrick
21:22:47 Patrick kucnął obok kobiety - Przepraszam... Nie powinienem. Proszę nie płacz - położył dłoń na jej ramieniu. Bardzo delikatnie - Kiedy dotrzemy do wioski to cię opatrze. Dobrze?
Luna
21:26:58 Luna -'Ten na pewno bo płynęłam odzyskać własność króla. Nadal żal mi koni, które błąkają się po wyspie. Pewnie niejeden wiele by dał za takie konie. Odważne i ułożone. ' - rozglądała się za Borysem.
Narracja
21:27:52 img Świtało, jeszcze nie do końca było jasno, dlatego alejki ogrodów były podświetlone. Cały plan ogrodów był zmieniony w porównaniui do zeszłego roku. Dlatego jeden ze stawów był osuszony, w celu odkrycia kapliczki. Woda była na wysokości kostek dla celów nadchodzacej ceremonii. Cloud mógł zauważyć, że wszędzie, od bram po najdalszą altanę, trwało ogromne zamieszanie. Ogrody również się zmieniły.
Sawannah
21:30:01 Sawannah przytaknęła. Jednak jeszcze nie wstawała. Za bardzo się bała? A może coś innego. - Chwila, zaraz mi przejdzie.-
Patrick
21:31:02 Patrick - Spokojnie... Wiem jak się czujesz. Jesteś wspaniałą kobietą.
Cloud
21:31:47 Cloud zaciągnął się tutejszym zapachem, przymykając na moment oczy. Nie interesowało go zamieszanie, gdyż wiedział z jakiego powodu ono powstało. Szukał więc jakiegoś miejsca, w którym mógłby pobyć w ciszy i spokoju, jakiegoś kameralnego a jednak wyjątkowego. Nie śpieszył się. Szedł powoli spacerkiem, rozglądając się po bokach.
Sawannah
21:37:02 Sawannah - Przyjechałam tu by zacząć nowe życie, bez krzywd. Nie dość, że ienawidzą mnie inni na targu, to jeszcze to. A nie chce wracac tam skąd przysżłam, to większy koszmar-
Patrick
21:40:45 Patrick - Ja uciekłem przed konfliktem... Życie moje i mojej siostry było zagrożone. Przyjechałem z nią tutaj by zacząć życie od nowa. Lepsze życie... Dzień po tym jak tu przyjechałem... Zostałem napadnięty przez wampira, który zmienił mnie w jednego z nich...
Patrick
21:41:06 Patrick - To się nazywa brak szczęścia co?
Sawannah
21:46:01 Sawannah - Wampira? Przeciez tylko bajarze o nich mówią-
Patrick
21:47:12 Patrick - Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że ludzie w nie nie wierzą?
Patrick
21:48:32 Patrick wstał i wyciągnął do niej rękę - Chodźmy bo zanim wrócimy to zacznie świtać. Porozmawiamy w drodze. Obiecuję, że nic ci nie zrobię.
Cloud
21:50:22 Cloud znajdując ustronny kącik, do którego raczej niewiele osób zaglądało, usiadł wygodnie na ławeczce, prostując skrzyżowane nogi. Spacerowanie pośród królewskich ogrodów późnym wieczorem miało swój niepowtarzalny klimat. Odchyliwszy głowę do tyłu, oglądał niebo zachodzące gwiazdami.
Sawannah
21:51:31 Sawannah zawahała się, jednak złapała dłoń Patricka i dała się poprowadzić. Do Riemberg nie mieli daleko, jednak nie chciała iść tam sama.
Cloud
21:52:26 Cloud nie siedział tak długo. Stwierdził, że nie będzie czekał na nie wiadomo co i już teraz wróci do łaźni
Patrick
22:00:58 Patrick prowadził Sawannah do wioski. Potem zamierzał zająć się jej raną. Zaczęły go trawić wyrzuty sumienia gorsze niż wtedy kiedy zabił służącą. Zaczął myśleć nad specyfikiem, który powodowałby krótkotrwałą znieczulicę. Może w Lessice mają jakieś zioła... Wtedy nie martwiłby się bólem, który mogła odczuwać jego pierwsza żyjąca butelka krwi...
Misha
22:06:46 Misha - Kiedyś ten kto wymyślił wyprawę opłacał budowę statku.-
Luna
22:52:08 Luna 'Kto zatem opłacał waszą?'
Bazalt
22:53:46 Bazalt obejrzał się na Zefira. Zarżał nieco piskliwie, jakby pytająco. Czy ten biały tez to widział? Światlo przeniosło go do jaskini. Ale fajnie! Postanowił zawrócić i jeszcze raz pobawić się w "znikanie na zawsze", jednak Wiktor wcale nie zamierzał mu na to pozwalać. No tak, nudni ludzie zawsze psuli całą zabawę.
Wiktor
22:54:08 Wiktor oglądał się zaś na Rozalię. Powinna już być.
Rozalia
23:00:03 Rozalia przeszła z opóźnieniem. - Już jestem. Proponuję w trójkę udać się do pałacu. Bazaltowi potrzeba odpoczynku a Tobie Wiktor posiłku.-
Misha
23:01:43 Misha - Akurat naszą opłacił Roer Ondari- rzekła oschle.
Narracja
23:02:06 img Borys własnie zszedł ze statku jako ostatni, jak n akapitana przystało. Był zadowolony z tego, że ludzie się cieszą.
Luna
23:15:39 Luna 'Spodoba ci się nowy król i nowa Lessica' - powiedziała do Mishy. -'Wygląda na to że ceni zdrowy rozsądek. No i zaczął władanie od pokoju z Dirsan. Jest i Borys' - zacumowała łódź o pierwszy lepszy wystający kawałek drewna i podbiegła do blondyna.
Wiktor
23:16:26 Wiktor 'Nie sądzę by moja wizyta w pałacu była dobrym rozwiązaniem. Wolałbym nie miec przyjemności z adeptami akademii magów'
Rozalia
23:20:34 Rozalia - Od zniknięcia Lady Yoli, w pałacu jedynym magiem jest Bratian. -
Wiktor
23:23:05 Wiktor 'Groźnie mi to brzmi' - skoro wyszli z jaskini, spojrzał na niebo i poprawił popręg.
Borys
23:28:06 Borys - Kim jesteś i dlaczzgo udajesz Lunę?-
Luna
23:30:20 Luna -'Mogę. Poza tym trochę bezczelności i rude włosy, i się nabierzesz. Uprzedziłeś załogę o tym, że wyspa zabija? Warto im przypomnieć
Rozalia
23:30:53 Rozalia - Bazalt jest cały obtarty, jednak nie będę Cie zmuszać. -
Borys
23:33:05 Borys - Nie zabicie Mishy jest bardzo podejrzane.-
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 302, 303, 304, ... 358, 359, 360,   Następna  

cron