SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 303, 304, 305, ... 309, 310, 311,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 11.10.2018
Luna
23:39:03 Luna 'Dobrze wiesz że Misha na wyspie, i Misha na statku, to zupełnie różne kobiety. Poza tym, ona sama chce się zabić, więc co to za przyjemność? Myślę że ona cię potrzebuje. I upewnienia się że przynajmniej ty nie chcesz jej zabić'
Wiktor
23:40:12 Wiktor 'Tak źle i tak niedobrze. Niechaj będzie, choć uważam że to ogromne ryzyko'
Wiktor
23:40:44 Wiktor 'A Bazalt jeszcze zdoła cię unieść' - zatrzmał konia i ustawił się tak, by pomóc Rozalii wejść.
Rozalia
23:41:25 Rozalia - Emilio, nie patrz tak, Zefir jest za delikatny- upomniała syna by nie robił min. Skorzystała z pomocy Wiktora i dosiadła Bazalta.
Borys
23:41:50 Borys - Porozmaiwam z nią. A ludzie są poinformowani.-
Data 12.10.2018
Luna
22:15:39 Luna 'Skoro jesteśmy podzieleni, my pójdziemy po wodę, a wy po owoce. My będziemy mieć Adama a wy... ciebie. Tylko że Adam jest tak jakby chory'
Wiktor
22:16:57 Wiktor 'Prawda. A Bazalt to środek transportu, nie łódka podczas zachodu słońca' - zażartował pomagając Rozalii. Uznał że da koniowi luzy i przeprowadzi go kawałek, niosącego tylko Rozalię.
Borys
22:26:28 Borys - Dlaczego mamy działać jak dwa różne obozy? Nie ma my i wy, jesteśmy my. -
Rozalia
22:27:21 Rozalia uznała, że łodka podczas zachodu słońca byłaby niezwykle urokliwa, chociaż sama uwielbiała wschody słońca.-
Emilio
22:28:51 Emilio - Tak w ogóle to skd Ty się wziąłeś?- rozglądął się czy Ci, którzy ich ścigali odpuścili.
Wiktor
22:29:42 Wiktor 'Żywię nadzieję że mama mnie urodziła' - zaśmiał się. -'Niedaleko. Z tego co rozumiem Pieśń Morza teraz należeć będzie do was, będę waszym poddanym.'
Luna
22:31:08 Luna -'Więc jedni my zbierzemy owoce, a drudzy my zbierzemy wodę. Wtedy będzie można uporać się z tym szybciej. Myślę że ludzie mają dosyć śledzi. Z całym szacunkiem do śledzi. A i pić coś muszą. No i pomna na ich bunt nie chcę zostawiać zbyt dużych grup w bezczynności'
Borys
22:32:11 Borys - Dlatego nie róbmy grup, wtedy będą musieli działać razem, A co z tym młodym?
Rozalia
22:32:45 Rozalia - Nie wierzę, ze Piobain będzie podchodzić do tego przychylnie.- zauwazyła
Wiktor
22:33:22 Wiktor 'Ja też nie, skoro tak zgrabnie przeszliśmy do kwestii wiary'
Luna
22:34:11 Luna -'Nie wiem. Jeden z załogantów odstąpił swój lek. Mały ma gorączkę i śpi'
Wiktor
22:35:16 Wiktor 'Tak sobie myślę, a jakbyś jednak nie przejęła Piobain?'
Borys
22:38:45 Borys - To niefortunnie, przez co się pochorował?-
Rozalia
22:40:52 Rozalia - Mam Pieśń Morza w rozsypce, zanim odbudują zamek to zastaną nas Mrozy, do kwestii formalnej musiałabym przejść dopiero po oficjalnym przejęciu włości, to trwa. -
Rozalia
22:41:32 Rozalia - Jednak już teraz wiem, ze drugi klan koniecznie chce mnie zabić i Ciebie bo mi pomogłeś-
Borys
22:41:59 Borys - Lunka, na lądzie CI sie nie zbuntują, już będziemy się ogranizować. WYluzyj choć na chwilkę.-
Wiktor
22:54:33 Wiktor 'Nie mogą mnie zabić. Mniemam że bełt nie dla mnie był przeznaczony'
Luna
22:55:26 Luna -'Nie mam pojęcia przez co. To dziecko. Mógł zachorować ze stresu.'
Rozalia
22:57:16 Rozalia - Czyli jeśli pojadę z oficjalną wizytą to po prostu mnie zabiją- zauwazyła. Ściszyła głos i obserwowała Emilio czy ich słucha.
Rozalia
22:58:40 Rozalia - Pozbawiłes mnie obrony Wiktor, dla wyższych celów, ale ja teraz nie mam jak się bronić- dodała. - Posiadam wiedze, do której nie wszyscy powinni mieć dostęp, a teraz jestem jak otwarta księga- martwiła się, ze jakiś mag namiesza jej w głowie.
Borys
22:59:26 Borys - To go wyleczę- zadecydował. Wiedział doskonale, że magia z Dianon spowoduje u niego podenerwowanie, ale nie może dopuścić, aby dzieciak zszedł.
Wiktor
23:01:37 Wiktor 'Z tego co wiem w pałacu nie brakuje dwimerytu' - zatrzymał się gdy coś ze świstem wbiło się przed jego nogami. -'Ta była dla mnie' - spojrzal tylko na Rozalię nim przeszedł o dwa kroki i klepnął konia siarczyście w tyłek by go pognać. -'Jedź!' - krzyknął. Teraz był na siłach by się bronić.
Luna
23:02:24 Luna -'Wiem że wciąż czegoś oczekuję...' - było jej glupio. Też wiedziała jak działa ta magia. Spojrzała na łódź. To był dobry moment by Adam zszedł z nimi. Znał wyspę.
Rozalia
23:05:45 Rozalia - Nie będa nosiła kajdan, nie jestem więźniarką- oburzyłą się. Jednak długo nie miała czasu być oburzona, rozkazała Emilio ruszać do przodu i sama popędzała Bazalta, ku niezadowoleniu konia i jego obolałych pleców. - Powodzenia- rzuciła tylko do Wiktora już nie oglądając się.
Borys
23:07:30 Borys -Nie ma wyjścia, trzeba to zrobić.- oznajmił i złapał Lunę za rękę. Poszedł w stronę łódki i Mishy. - Witaj, widze, ze czujesz się lepiej - zagadał do matki.
Misha
23:07:42 Misha - Powiedzmy, że tak- odpowiedziała.
Luna
23:14:49 Luna uśmiechnęła się do Mishy. Zapewne ta spodziewała się że cudotwórny Borys ma pomóc ożywić Adama.
Luna
23:15:58 Luna -'Możesz czuć się bezpiecznie. ' - wskazała wzrokiem na ludzi którzy już stali na lądzie. Powinni dobrze wiedzieć że jeśli ruszą Mishę lub Fabienne, to ruda im nie opuści.
Narracja
23:16:44 img Rozalia usłyszała za sobą huk, jakby nagle wzbierała się burza, choć błyskawic nie było widać. Podniósł się tuman kurzu.
Emilio
23:18:37 Emilio poganiał Zefira, jednak gdy usłyszął huk obejrzał się, tak samo jak Rozalia.
Misha
23:23:32 Misha - Dziwniee stąpa sie po wyspie z płąskim brzegiem.-
Emilio
23:25:55 Emilio - Co to było ?-
Rozalia
23:26:10 Rozalia - Nie mam pojęcia i raczej mnie to nie interesuje.-
Narracja
23:32:00 img Trwało to chwilę, nim Wiktor pozostał sam wśród opadającego kurzu. Czy pokonał napastników, czy odjechali, trudno by było powiedzieć temu, kto był daleko od zamieszania. Spoglądał w stronę w którą odjechali Rozalia i Emilio. Cóż było robić, jedynie w pałacu będzie mógł odebrać Bazalta.
Narracja
23:33:45 img Cokolwiek zrobił Wiktor, to krew demonia była dla niego niczym pożywka i energia którą miał mogła mu się bardzo spodobać, na tyle, że podświadomie zapragnął jej więcej, a żeby mieć jej więcej będzie musiał zdibyć demoniej krwi.
Borys
23:35:23 Borys - Na chwilę muszę wrócić z Luną na statek. - poiformował Mishę, a dla Luny wystawił rękę by pomóc jej wejśc na łódeczkę.
Luna
23:39:24 Luna chętnie przyjęła pomoc choć kołysania łódki się nie bała. Spieszyło jej się do Adama.
Narracja
23:45:23 img [Wyspa] Tym razem Borys używał wioseł, by dopłynac do statku. -Jak bardzo jest chory? To zaraźliwe?- spytał dopiero gdy nikt ich nie słyszał.
Luna
23:50:37 Luna -'Nie mam bladego pojęcia. Udało mi się uspokoić załogę, póki co nikt inny nie miał objawów'
Luna
23:51:01 Luna -'Ale też przez rejs Adam był z Mishą w kajucie. Nie wychodzili'
Data 13.10.2018
Borys
00:03:42 Borys - Czyli wychodzi na to, ze to nic powaznego. Dopłynął do statku. - Mam tam iśc sam czy idziesz ze mną?-
Luna
00:04:33 Luna -'Idę. Wiesz że on panikuje nagle obudzony'
Borys
00:17:13 Borys podadził Lunę, aby mogła wdrapać się na pokłąd statku. Sam szedł zaraz za nią, aby ją asekurować. Podejrzewał, ze Luna nie spała długo bo pilnowała załogi.
Luna
00:27:08 Luna faktycznie była wdzięczna za pomoc. Jednak była tak skrajnie zmęczona że organizm włączył tryb obronny, w takim stanie była zdolna do walki, obrony, wspinania, strzelania, ale do łamigłówek i studiowania ksiąg za cholerę.
Narracja
00:34:06 img [Wyspa] Jak już wdrapali się na pokład, Borys złapał Lunę za rękę. -Zrobię to pod jednym warunkiem-
Data 14.10.2018
Luna
21:31:41 Luna -'Pod jakim?' - spojrzała na ich dlonie z uśmiechem, a później na Borysa uważnie.
Borys
21:33:34 Borys - Pójdziesz wreszcie odpocząć i do spania.-
Luna
21:36:16 Luna -'No tak. Wiem. Pójdę. Zaraz po tym'
Borys
21:42:46 Borys - Jaki z Ciebie będzie pożytek jak bedziesz zmęczona?-
Luna
21:50:13 Luna -'Już obiecałam. Chodźmy do niego. Później możesz sam zanuciś kołysankę' - uśmiechnęła się ponownie, przypominając sobie miłą noc w karczmie, gdy zmęczenie okazało się silniejsze niż jakiekolwiek inne pokusy.
Borys
21:55:25 Borys - No to prowadź- zgodził się i poszedł za Luną do kajuty kapitańskiej.
Luna
21:56:41 Luna weszła. Od razu rozejrzała się czy Adam jeszcze śpi. Może lek zadziałał? Miała ogromną nadzieję.
Narracja
21:58:17 img [Statek] Kajuta kapitańska była pusta.
Narracja
22:00:37 img [Riemberg] Patrick zaprowadził Sawannah pod sam dom. Tam kobietra dowiedziała się, że jego dom jest w rozsypce i zaproponowała nocleg, ale na podłodze w sieni, bo mały pokoik zajmowała Caroline. Sawannah zaparzyła yerby, poczęstowała Patricka i sama wypiła. Dała się opatrzyć mężczyźnie i postanowiła, że czas spać. Położyła na podłodze koce dla niego i sama poszła, z duszą na ramieniu, by nie zostać pogryzioną jeszcze raz.
Patrick
22:04:21 Patrick postanowił w środku nocy przejść się po wiosce. Cóż takiego mogłoby się dziać w tej dziurze zabitej deskami o tej porze doby... musiał też pamiętać by jutro oddać wypożyczonego konia. Planował też udać się kolejnego dnia do karczmy. Pamiętał, że Eveline wróciła tam na koniu, który teraz bardzo by mu się przydał. Poza tym zdążył już się za nią lekko stęsknić. Dalej nie dawała mu spokoju myśl, że mogła być w ciąży.
Luna
22:04:24 Luna wpadła w panikę. -'Nie ma go!' - krzyknęła. Oczywiście postanowiła najpierw zajrzeć pod koc, pod łóżko, pod stół, wszędzie gdzie dziecko mogłoby się schować.
Borys
22:05:38 Borys - Daleko nie uciekł. Ile Was nie było?-
Luna
22:06:31 Luna -'Tyle co wsiąść na łódkę i dopłynąć. Sam by łodzi nie spuścił. Musi być na statku. Chyba że zabrał się z ostatnimi załogantami'
Borys
22:07:07 Borys - Przeszukajmy statek. - zaproponował. - Mam iśc z Tobą czy się rozdzielamy?-
Narracja
22:09:09 img Patrick błąkał się po wiosce bez celu, więc poszerzył swój spacer do lasu i tak w rozmysleniach zastał go świt.
Patrick
22:11:29 Patrick postanowił przez ten czas wrócić do pałacu. Dziwił się trochę, że jeszcze nie zmorzył go sen. Miał nadzieję, że Sawannah nie spanikuje, kiedy okaże się, że zniknął. Na samą myśl o kobiecie poprawił mu się humor.
Sawannah
22:13:32 Sawannah miała ciężką noc, bo była czujna. Ciągle się budziła i tego dnia po porstu zaspała. Zwyczajowo wstała ze wschodem słońca, teraz sobie smacznie spała.
Luna
22:17:50 Luna -'Przeszukam pokład, sprawdź pod pokładem. Tylko go nie łap bo się boi'
Luna
22:18:28 Luna ruszyła pewnym krokiem na pokład, by od razu rozpocząć poszukiwania. Miała nadzieję że nie znajdzie Adama przecinającego w panice liny od łodzi albo gorzej - już w wodie.
Patrick
22:25:52 Patrick poszedł odebrać swojego wypożyczonego konia ze stajni obok pałacu.
Narracja
22:37:13 img [Statek] I Borys i Luna nie słyszeli plusku, więc Adam nie wylądował w wodzie. Na szczęśćie i na razie.
Luna
22:38:21 Luna wołała więc Adama szukając między linami, gdzie wcześniej ukryła się Fabienne. Zaglądając dosłownie wszędzie.
Narracja
22:42:49 img Rozalia wraz z Emilio poganiali konie jak tylko mogli. Jednak w pewnym momencie oboje musieli gwałtownie zahamować, bo napotkali Siergieja, który własnie odprowadził Farikę do pałacu. Zastępca generała z ulgą przyjął, że Pani Johnson i jej syn są cali. Uznał, że musi jedynie powiadomić mężczyznę, który na niego czekał w gospodarstwie Eloranta. Rozalia wymieniłą z Siergiejem kilka zdań i już wolniej pojechała do pałacu. Na bramach powiadomiła, że za jakiś czas do pałacu przyjedzie Wiktor i mają go przepuścić do przybędie ze sprawą do niej.
Rozalia
22:43:03 Rozalia podjechała do stajni i rozejrzała się za stajennym.
Emilio
22:43:41 Emilio już zdązył nauczyć stajennych, ze sam zajmuje się Zefirem i właśnie zaczął do rozsiodływac, zaraz po tym jak z niego zszedł.
Narracja
22:44:04 img [Statek] Adama nigdzie nie było widać. Gdzie ten gagatek się schował?
Nadar
22:57:52 Nadar poprzedniego dnia miał wolne. Dziś dopiero wracał z miasta na swoją zmianę. Totez ubrany niekoniecznie jak stajenny, choć nadal skromnie, wszedł do stajni chwilę później. Natknął się więc na Rozalię, nieco zaskoczony, u drugiego wyjścia.
Luna
22:58:43 Luna postanowiła zatem najpierw sprawdzić beczki. To była najlepsza kryjówka dla każdego.
Rozalia
23:00:11 Rozalia - Zajmij się Bazaltem najlepiej jak otrafisz. Ma obtarte plecy i jest bardzo zmęczony. Niech dzisiaj to będzi enajbardziej rozpieszczony koń świata- wydała polecenie i podała lejce Bazalta Nadarowi.
Narracja
23:00:58 img [Statek] Poza resztą wina, Luna nie znalazła nic, ale przynajmniej wina na dwa kubki bedzie.
Luna
23:13:24 Luna zabrała zatem wino i ruszyła by tym razem sprawdzić skrzynie. Jednak... Gdzie była sieć na ryby? Skoro Adama nie było na statku ani w łodziach, może postanowił zejść po sieci? Zaraz ruszyła by to sprawdzić.
Data 15.10.2018
Borys
00:05:33 Borys przeczestwał kajutę po kajucie i tam też chłopca nie było.
Narracja
00:06:02 img Luna nie znalazła Adama w sieci, która leżała walnieta i nieposkłądana w kącie.
Luna
00:13:36 Luna zerknęła zatem na maszty. Może jest na bocianim gnieździe? Może tam zasnął? Mieszkając na dzikiej wyspie zapewne też szukał bezpieczeństwa na wysokościach. Zatem uznała że tam się wespnie.
Narracja
00:15:32 img [Statek] w Takim sanie Luna jeszcze nie czuła mieśni, jednak pożałuje tego jak już opójdzie spać i wstanie, Wspięła się na góre i tam zauwązyła zwiniętego w kłębek chłopca. Zapewne wszedł z ciekawości albo własnie instynktownie najwyżej jak potrafił i zasnął z powodu gorączki.
Luna
00:22:06 Luna uśmiechnęła się do siebie. Uznała że powinna obudzić Adama spokojnie, żeby wystraszony nie zrobił nic głupiego - i dopiero krzyknąć do Borysa. Dotknęła ramienia chłopca i lekko potrząsnęła. -'Adam?' - powiedziała łagodnie.
Adam
00:23:55 Adam drgnął, bo nie spodziewał się nikogo. Bolała go dłowa, chciała spać. - Nie chcę-
Luna
19:33:22 Luna -'Adam?' - kucnęła przy nim. -'Dlaczego tu wszedłeś?' - spróbowała go objąć i unieść.
Narracja
20:53:45 img [Pałac] Patricka przepuszczono przez bramy pałacowe bez problemów, już był rozpoznawalny wśród strazników. A i tak brama po śniadaniu będzie otwarta dla wszystkich. W stajni Patrick widział chłopca podobnego do jego znajomego Aleksa. Chłopiec ten opiekowal się białym jak śnieg koniem. Wyjątkowe było umaszczenie konia, bo był jedynym białym wsród wszystkich. A chłopiec? Może uczył się na stajennego? Ale ubiór nie pasował. Patrick widział też kobietę podobną do tej, która odboijali w Kronie, ta własnie wydawała stajennemu czarnego konia.
Nadar
20:58:41 Nadar spojrzał na konia. Od kiedy Rozalia go miała? Nie jemu było zadawać pytania. A jedynie wykonywać obowiązki. Wziął wodze i poprowadził konia obok do pierwszego otwartego boksu.
Patrick
20:59:54 Patrick zlustrował kobietę i chłopca przenikliwym spojrzeniem - Ekhm - chciał zwrócić na siebie uwagę.
Tymczasem
21:00:13 Tymczasem pod pałac zawitał także Cloud, ubrany w codzienne, względnie ładne ubrania. Może nie kupione wczoraj, jednak dobrze na nim leżały. Poprawiając chwyt na wiklinowym koszyku, ruszył do wejścia do pałacu.
Narracja
21:02:51 img Clouda powitała zamknieta brama a za nia strażnik. - Pan do kogo o tak wczesnej porze?-
Rozalia
21:05:59 Rozalia myślami jużbyła w baseniku i gorącej wodzie, ale Patrick ją zaczepił. - Słucham?- zapytała.
Cloud
21:06:54 Cloud z uśmiechem przywitał strażnika - "Moje uszanowanko. Spać nie mogłem, więc przyszedłem troszkę wcześniej niż planowałem. Do panny Tamiry w odwiedziny. Wiem, że prawdopodobnie jeszcze śpi, dlatego mógłbym gdzieś poczekać?"
Nadar
21:06:57 Nadar odwrócił się by sprawdzić, kto się niecierpliwi. "Na pamięć" pogłaskał zdenerwowanego konia po szyi.
Patrick
21:07:07 Patrick - Ja panią skądś kojarzę...
Rozalia
21:08:47 Rozalia odrzuciła warkocz do tyłu. - Jeśli jest Pan gościem pałacu, to z pewnością się kiedyś spotkaliśmy-
Narracja
21:10:08 img Strażnicy poszeptali między sobą, uznali, ze to pierwsze prezenty ślubne, więc jeden z nich przepuścił Clouda. -Zaczepi Pan jakaś służke, to wskaże Panu drogę.-
Cloud
21:12:19 Cloud na ułamek sekundy podniósł brwi zaskoczony, że go od tak sobie wpuścili. Ale czy służka wskaże drogę do komnaty Tamiry? Nieee... Byłoby zbyt pięknie. Skinąwszy im głową w podzięce, udał się do pałacu. Po drodze mijając z oddali trójkę ludzi przy koniach, skinął również i im na powitanie, nie zatrzymując się po drodze.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 303, 304, 305, ... 309, 310, 311,   Następna  

cron