[ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1010, 1011, 1012, ... 1116, 1117, 1118,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 21.07.2018
Ulvrir
20:10:33 Ulvrir - E? - został zbity z tropu - T-to skąd wiesz, że chce ktoś twojej głowy jak nawet nie wiesz kto?
Layni
20:11:48 Layni - Już raz prawie zginęłam i dostałam ładne ostrzeżenie.
Ulvrir
20:13:00 Ulvrir zacisnął zęby - W takim razie nie uważasz, że to dość kiepski pomysł, żeby wracać? Samej?
Layni
20:16:57 Layni - A co mam innego zrobić?
Ulvrir
20:17:33 Ulvrir - Mogę cię bezpiecznie odeskortować do domu.
Layni
20:19:09 Layni - Nie chciałabym sprawiać kłopotów. Z resztą po drodze raczej mi nic nie grozi.
Ulvrir
20:21:08 Ulvrir - Dla mnie to żaden kłopot. Ze mną będziesz tam w mgnieniu oka.
Ulvrir
20:21:27 Ulvrir zniknął i pojawił się jej za plecami - Uwierz mi na słowo - szepnął jej do ucha.
Layni
20:23:33 Layni odwróciła się, nie dając poznać po sobie zaskoczenia, a może nawet dyskomfortu który poczuła przez t jego znikanie i nagłą bliskość - Wierzę, ale... niedaleko mam uwiązanego konia.
Ulvrir
20:24:29 Ulvrir - Aaaa.... ooo - wykrzesał z siebie - No to może być już problem... No to ty możesz jechać konno, a ja pobiegnę za wami.
Layni
20:25:20 Layni - Bez przesady, mogę przecież iść piechotą.
Ulvrir
20:26:46 Ulvrir - O rany... jesteś taka kłopotliwa...
Layni
20:28:30 Layni przekrzywiła głowę.
Ulvrir
20:30:16 Ulvrir - Zajmę się przygotowaniem prowiantu na drogę. W końcu wszystko jest za darmo - uśmiechnął się - Poza tym jestem ciekawy twojego świata. Layni.
Layni
20:31:09 Layni - Przede wszystkim... by sprawić lepsze wrażenie, powinieneś się... hmm... ubrać - zaśmiała się.
Ulvrir
20:33:00 Ulvrir - E? - spojrzał na nią i położył obie ręce na biodrach i lekko wypiął klatkę piersiową - Nie podobam ci się? - odparł półżartem.
Layni
20:36:38 Layni - Moja opinia to moja opinia a ogólna konwencja to cóż...
Ulvrir
20:37:17 Ulvrir - Tyle, że ja nie mam żadnych ubrań poza tym co obecnie mam na sobie. Macie tam u siebie może duże wilki? Psy?
Layni
20:39:20 Layni - Tak? A co?
Ulvrir
20:42:17 Ulvrir uśmiechnął się tylko i zamienił się w sporego wilka. Przemiana trwała dosłownie sekundę i nie była zbytnio szczegółowa. Ulvrir stał teraz na czterech łapach, w swojej prawdziwej formie obok Layni. Patrzył na nią.
Layni
20:44:15 Layni aż zleciała z krzesła.
Ulvrir
20:45:21 Ulvrir usiadł i spojrzał na nią lekko zdziwiony. Wiedział, że swoim wyglądem potrafi zwalić z nóg... ale, że aż tak?
Layni
20:46:33 Layni podniosła się z ziemi, otrzepała, przyjrzała wielkiemu wilkowi zaciekawiona. Wyciągnęła rękę, chcąc go pogłaskać - można?..
Ulvrir
20:48:21 Ulvrir pochylił się nad dłonią Layni.
Layni
20:50:18 Layni pogłaskała go po łbie z miną jakby nie mogłą uwierzyć, że dzieje się to na prawdę.
Ulvrir
20:50:33 Ulvrir przemówił w jej głowie - I jak?
Layni
20:52:14 Layni - To wszystko wydaje się strasznie nierealne
Ulvrir
20:52:52 Ulvrir pomerdał ogonem - Czyż nie?
Layni
20:56:53 Layni - Ciekawe czy wpuszczą cię do pałacu...
Ulvrir
20:59:06 Ulvrir - Przekonamy się - trącił ją nosem.
Layni
21:13:00 Layni - Więc... Idziemy?
Ulvrir
21:13:20 Ulvrir - Zależy to od ciebie. Ja ci tylko będę towarzyszyć - wstał na cztery łapy.
Layni
21:14:40 Layni skierowała e więc ku wyjściu z karczmy. Zobaczywszy masę portali zatrzymała się.
Ulvrir
21:14:48 Ulvrir - Co jest?
Layni
21:17:37 Layni - Nie wiem które... Przejście prowadzi do Lessicy...
Ulvrir
21:17:54 Ulvrir podszedł do portalu do Lessicy - To jest ten - zamerdał ogonem.
Layni
21:19:17 Layni - Skąd wiesz?
Ulvrir
21:19:31 Ulvrir wskazał pyskiem do góry - Bo jest napisane...
Layni
21:23:33 Layni nie dostrzegła najpierw napisów, teraz dopiero zwróciła na nie uwagę - Rzeczywiście - przeszła na drugą stronę portalu pełna obaw
Ulvrir
21:24:54 Ulvrir chciał już ruszyć za nią jednak kiedy już dotykał portalu pyskiem odwrócił go w stronę portalu do Nevaede. Stał tak przez chwilę gapiąc się. Potem spuścił lekko głowę z charakterystycznym smutnym piskiem. Przeszedł przez portal.
Data 22.07.2018
Peter
20:49:47 Peter nie kojarzył nawet, o który telefon mogłoby chodzić. Wymieniał je odpowiednio czesto by wyleciało mu to z głowy. Chwilę szperał w pamięci, nim przypomniał sobie że faktycznie użyczył telefon Essy.
Essy
20:59:42 Essy - Rozumiem, że nie. Mam nadzieję, że Ryuu go nie wyrzucił.
Peter
21:00:17 Peter 'Będę w karczmie to sprawdzę. Rozumiem że tu już nie będę potrzebny. Przynajmniej nie dziś'
Essy
21:05:57 Essy obejrzała się na pokój, z którego wciąż dobiegał chór płaczków. - Odprowadze cię - zaproponowała.
Peter
21:06:59 Peter był tym nieco zaskoczony, ale nie protestował. Lubił jej towarzystwo. 'Jest tam kilka kobiet, dwóch mężczyzn. Z pewnością sobie poradzą. W końcu to dzieci a nie bomba atomowa'
Essy
21:14:30 Essy - No właśnie - rzekła, jakby to było coś gorszego od bomby atomowej. - Mira? Jakby Beatka o mnie pytała, to wrócę niedługo - ruszyła ku wyjściu, czekając na doktora.
Peter
21:33:55 Peter poszedł prosto za Essy, by iść razem z nią.
Aleks
21:34:26 Aleks 'Panowie, czas na nas, bo do rana nie dotrzemy' - oświadczył.
Cyprian
21:38:14 Cyprian - A co z Twoim synem? Panna go wystawiła i poszła z psowatym-
Aleks
21:40:56 Aleks 'Syn zgodnie z tym co powiedział zostanie tutaj lub pójdzie do dworku. Niech decyduje'
Peter
21:41:56 Peter otworzył drzwi do karczmy. Zauważył że Ryuu właśnie ma wychodne. Skinął zastanym głową na powitanie, przepuszczając w drzwiach Essy.
Cyprian
21:49:24 Cyprian - Oho, kogo my tu mamy?- uśmiechnął się złośliwie na widok Essy.
Essy
21:56:38 Essy spojrzała dość nieufnie w stronę mężczyzn. Co oni tutaj robili?
Aleks
21:57:57 Aleks spojrzał na Petera, na Essy, znów na Pettera. Nie komentował niczego. Przywitał sie gestem i ruszył do wyjścia, by się z nimi minąć.
Cyprian
21:59:09 Cyprian poszedł za Aleksem. W tym miejscu Essy nie była dla niego wrogiem.
Ryuu
21:59:35 Ryuu - Za barem macie Dagona- powiformował wychodząc za Aleksem i Cyprianem.
Narracja
22:08:02 img W Karczmie oprócz Dagona jesczze był Emilio, który na razie tłumił swoją złość przy kubku z lekkim winem.
Essy
22:17:53 Essy potrząsnęła głową, by nie myśleć już o nich. Zerknęła na Petera. - Może przy okazji odwiedzimy Qina?
Peter
22:19:03 Peter obejrzał się za mężczyznami. To było dosyć nietypowe, w jaki sposób spojrzeli na Essy. Ale też nie wnikał we wszystkie relacje międzyświatów. 'A, tak. Pamiętam go. Z tym że zupełnie nie wiem co się z nim teraz dzieje.'
Essy
22:46:51 Essy - Przyjęli go bez problemu do domu dziecka? Jestem bardzo ciekawa, co u niego - zajrzała za bar, by zlokalizować kopertę z komórka Petera.
Peter
23:03:13 Peter 'No dobrze. Ale wypadałoby najpierw się dowiedzieć gdzie on jest, by nie jeździć po całym mieście. Jesli nie chcesz do nich wracać, możemy iść na lody.' - lody były bezpieczne. Nie szło się nimi upić, zrobić po nich nic głupiego, i wszyscy je lubili.
Essy
23:13:14 Essy - Nie, nie, muszę wrócić, ale na razie powinni pobyć sami. I obiecałam Beatce wózek.
Peter
23:13:55 Peter 'Ty coś kręcisz, prawda? Chciałaś iść do Qina a teraz nie masz czasu na lody...'
Emilio
23:26:28 Emilio jednak nie usiedział długo sam, więc wstał i poszedł w sstronę wyjścia z karczmy. Humor miał podły nie tylko z wpowodu zaginięcia matki ale tego, że Layni sobie poszła z kims innym.
Essy
23:49:07 Essy - Zaprzeczalam, że nie chce wracać, na lody chętnie pójdę.
Peter
23:50:32 Peter zainteresował się dzieckiem. Dla niego Emilio był dzieckiem, choć Emilio sam dla siebie, z acji czasów i wychowania, pewnie był młodym mężczyzną. 'Ojciec zostawił cię tutaj samego?'
Emilio
23:52:27 Emilio odwrócił się. - Ma swoje sprawy w Livepoolu, ja miałem tu sprawę, jednak sprawa sobie poszła, więc też mnie tu nic nie trzyma.- odpowiedział. uprzejmym tonem.
Data 23.07.2018
Essy
18:41:39 Essy udawała, że nie interesuje jej ta rozmowa. Wystawiła Peterowi przed nos kopertę z napisem "Peter Blackstone".
Peter
19:48:29 Peter 'Wierzę że w twoim świecie szybciej dojrzewacie. Pewnie w swoich stronach udzodzisz już za zdolnego do pracy. W moich wiek lat dwunastu to jeszcze dzieciństwo. Nie dziw mi się że niepokoi mnie, że rodzice tak cię zostawiają'
Emilio
19:50:58 Emilio - Nie przyszedłem tu sam. - rozłożył bezradnie ręce. -Ale sam wychodzę, zdarza się. -
Peter
19:52:59 Peter obejrzał się na Essy. 'Czy to bezpieczne?' - zapytał dyskretnie.
Peter
20:27:27 Peter dopiero zauważył kopertę. Spojrzal zdziwiony na Essy, ale wziął kopertę, zadając spojrzeniem pytanie.
Narracja
20:28:20 img W środku była jego stara komórka.
Essy
20:28:57 Essy - Mam nadzieję, że tak. Znaczy... A nieważne - odszepnęła. - Jeśli postanowisz go odprowadzić, to na lody pójdę sama.
Peter
21:42:46 Peter 'Wiesz że to tylko dziecko. I chyba w kiepskim nastroju...'
Essy
21:43:45 Essy machnęła ręką. - Jak chcesz - udała się do wyjścia z karczmy.
Peter
21:48:26 Peter 'Dasz sobie radę chłopcze?'
Emilio
21:51:52 Emilio - A wyglądam, jakbym sobie nie dał rady? Jasne, że dam. Jak byłem na wojnie to i do domu trafię sam.-
Peter
21:56:00 Peter poczuł się głupio. Odliczając pytanie kolaczące po głowie, co chłopiec robił na wojnie, nie mogł mu odmówić logiki. 'Faktycznie, masz rację' - obejrzał się za wychodzącą Essy. Pożegnał się z Emilio i poszedł za dziewczyną.
Essy
21:58:11 Essy czekała przed wejściem. Tęsknie zerknęła w stronę jednego z portali, ale odwróciła się zaraz słysząc otwierane drzwi. - Spławił cię? - zapytała żartem.
Peter
22:02:31 Peter 'Zagroził że spali moją wioskę i weźmie branki' - zażartował.
Peter
22:02:50 Peter 'To zapraszam na lody' - przeszedł przez portal.
Emilio
22:06:44 Emilio zawahał się patrzac na wszystkie portale. Wórić do Lessicy i szukac matki czy może iść do Liverpoola. Wiedział, że w Liverpoolu wszyscy będą się go wypytywac, a tego dziś chciał uniknać, więc poszedł w stronę portalu do Lessicy.
Essy
22:11:13 Essy - Gdybyś zmyślił na odwrót może bym uwierzyła - zaśmiała się i również zniknęła w portalu, a potem wyszła z magazynu. Galeria jak zwykle była zatłoczona i mocno oświetlona.
Narracja
22:13:37 img Nim Essy i Peter wyszli z magazynu, w drzwiach pojawiły się pracownice, wraz z ochroniarzem, który korzystając z przerwy zgodził się przenieść dziewczynom paczki.
Pracownica
22:14:33 Pracownica podparrła się pod boki. 'Patrz Chris, mówiłam że ktoś tu się kręci' - powiedziała widząc tę dwójkę.
Chris
22:15:00 Chris - ochroniarz nie tyle z powołania co z postury, odpiął radio od pasa i zakomunikował coś kolegom.
Essy
22:16:09 Essy zerknęła na boki, ale było za późno, by się gdzieś schować. - To chyba jednak nie toaleta...
Chris
22:22:13 Chris 'Dobra dobra. Słyszalem już wszystkie tłumaczenia. Co tu robicie, co macie i ile już wynieśliście?'
Peter
22:23:47 Peter 'Nic nie ruszyliśmy. My tu tylko...'
Essy
22:23:52 Essy - Nic nie wzięliśmy, proszę nas przeszukać - rzekła pewnie.
Peter
22:24:01 Peter 'To jakaś pomyłka. Na drzwiach nie ma zakazu wstępu'
Chris
22:25:26 Chris pokręcił głową. 'Nie, ja jestem w obowiązku wezwać policję i dopilnować byście tu zostali. Jessi, sprawdź czego brakuje, niech ktoś zrobi remanent drobnych rzecz i policzy skrzynki. Równie dobrze mogą osłaniać faktycznego złodzieja. A JEŚLI..' - spojrzał na nich wymownie 'To przyklepią wam współudział'
Essy
22:30:10 Essy nie mogła uwierzyć w tego pecha, nie zamierzała iść do aresztu czy nie wiadomo gdzie.
Peter
22:31:24 Peter 'Ja pana ostrzegam. Nie mamy nic na sumieniu. Może i stoimy w magazynie, ale nikt za to zarzutów nie stawia. A za fałszywe oskarżenia już tak'
Chris
22:31:50 Chris 'Stawia, nie stawia, to już policja określi
Peter
22:34:28 Peter uśmiechnął się. Rozłożył ręce jak Jezus cudotwórdza z youtubowych pranków. 'Doskonale ochroniarzu. Spisałeś się. To szkoda że jesteśmy jedynie złudzeniem. Dziewczyna spanikowała, a resztę sobie dopisaliście. Tak. Omam zbiorowy. To się zdarza. Znam się na tym bo jestem lekarzem.' - uniósł torbę. 'Gdy spojrzysz w bok, zauważysz latającego pluszowego kucyka. Typowy objaw przemęczenia serca'
Chris
22:35:00 Chris 'Noo, przyznam że takiego wyjaśnienia jeszcze nie slyszałem. Co będzie dalej? Wyciągniesz królika z kapelusza?'
Essy
22:35:44 Essy nieco zatkało na słowa Petera. Co... on... robi?
Peter
22:36:11 Peter 'Pluszowego konika' - wskazał ręką.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1010, 1011, 1012, ... 1116, 1117, 1118,   Następna