SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y

PEGI 18




 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1011, 1012, 1013, ... 1059, 1060, 1061,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 10.07.2018
Mira
21:48:21 Mira - A co jesli nadal nie będzie chciała na niego spoglądać? Jak już się obudzi wypoczęta? - drązyła temat.
Mira
21:49:03 Mira - Ona panicznie boi się mężczyzn, oprócz Mehima, a ten mały bogu ducha winny, ale też jest mężczyzną.-
Essy
21:50:25 Essy - Nie mów tak, przecież to jej dziecko. Nie może być z nią aż tak źle.
Mira
21:51:38 Mira - Ktoś musi to powiedzieć. Medyk sobie pojedzie a ja z nia tu zostanę.- przy okazji zrobiła taki gest jakby chciała przekazać młodego Essy. Czy weźmie?
Essy
21:54:00 Essy szybko ułożyła ręce w kołyskę i zniżyła się lekko, by ostrożnie odebrać dziecko. Zrobiła to automatycznie, jakby dziecko miało zaraz wylądować na ziemi, gdyby odmówiła.
Peter
21:55:55 Peter nie słyszał już tego - czekał na zewnątrz. Odrobił lekcje na tyle by wiedzieć, że żadna kobieta tych czasów nie pokazałaby się mężowi, dopóki akuszerki bądź inne kobiety nie przygotowały jej do tego.
Mira
21:56:43 Mira - Musimy ją umyć i położyć w bardziej godnych warunkach- powiedziała i to poleciła służkom, które czekały tylko na pozwolenie.
Essy
21:56:52 Essy patrzyła na niemowlę tak jak do tej pory patrzyła tylko na małe smoczątka. Miała wrażenie, że zaraz coś w niej eksploduje z nadmiaru emocji. Był taki malutki, taki lekki, i taki ciepły. I oddychał. Nie mogła powstrzymać uśmiechu, gdy machnął ręką przez sen. Małe usteczka były rozchylone, a klatka piersiowa unosiła się szybko jak u ptaszka.
Narracja
22:00:44 img Służki miały przygtowaną suknię nocną, ręczniki i letnią wodę. Obumyły Beatrycze, która pozwalała na wszystko. Zmieniły tez poduszkę pod jej głową i dąły nowe posłanie. Wreszcie można było poprosić całego sprawce tego zamieszania- Mehima.
Mehim
22:10:30 Mehim uchylil ostrożnie drzwi. Rozejrzał się, w końcu wypatrzyl Beatrycze. Spodziewał się ją zastać z dzieckiem na rękach. i zdziwił się, że nie tak właśnie zastał.
Beatrycze
22:11:44 Beatrycze usmiechnęła się na widok Mehima. - Jestes, jak dobrze-
Mehim
22:12:53 Mehim rozejrzał się też za dzieckiem, podchodząc do Beatrycze. 'Jak się czujesz?'
Essy
22:14:43 Essy siedziała prze Beatce, trzymając małe zawiniątko. Nie zauważyła Mehima, póki się nie odezwał. Uśmiechnęła się do niego z błyszczącymi oczami. - Macie syna, gratulacje - rzekła cichutko, by nie budzić dziecka.
Beatrycze
22:16:06 Beatrycze - Chce mi się spać.- odpowiedziała. Niestety wzmiankę o synu zignorowała.
Mehim
22:18:51 Mehim pogłaskał Beatrycze po policzku. Obejrzał się na Essy, z pytającym wyrazem twarzy. Czy to na pewno tak miało być? Nie miał w tym wprawy ale chyba coś tu było nie w porządku
Essy
22:21:26 Essy - Musi odpocząć. Spójrz, twój synek też zasnął. Mały śpioszek - uwolniła jedną rękę, by dotknąć słodkiego noska. Delikatnie, tak by nie obudzić małego.
Mehim
22:25:56 Mehim 'Doktor widział ją w tym stanie?' - wyciągnął ręce by wziąc dziecko, i zapoznać się z nim wreszcie.
Mały
22:27:49 Mały otworzył leniwie oczy i ziewnął. Patrzył na Mehima, jednak na tym etapie widział tylko plamę. Ale słyszał go teraz i poznaje, ze ten osobnik mówił do niego i do mamy, jak ten był jeszcze w środku, więc pewnie to ktoś bliski, więc nie płakał.
Essy
22:28:11 Essy nie chciała oddawać jeszcze malca, ale nie protestowała.
Essy
22:29:48 Essy zerknęła, czy Peter też wrócił.
Peter
22:33:31 Peter za ten czas zdążył ściągnąć z siebie te wszystkie dziwne rzeczy, którymi był obwieszony, i teraz spokojnie rozmawiał z Markiem.
Mehim
22:34:45 Mehim uśmiechnąl się do dziecka. 'Dzień dobry synu. To właśnie świat. Miejsce które za kilka lat będziesz przeklinał. Ale najpierw ci się spodoba' - znów zerknąl na Essy. 'Beatrycze nadała mu już imię?'
Essy
22:36:43 Essy - O, ktoś w końcu postanowił się przywitać - skomentował pobudkę. - Nie, rozmawiałyśmy o tym przed porodem, ale nic nie jest zatwierdzone.
Mehim
22:37:25 Mehim 'Chyba nie rozumiem. A ty?' - zapytał w końcu dziecka.
Essy
22:37:26 Essy - Więc jeśli masz jakąś propozycję, nie jest za późno.
Mehim
22:38:07 Mehim 'Propozycję? Raczej postanowienie. Joseph. To dobre imię. '
Essy
22:41:55 Essy - Podoba mi się - rzekła, jakby jej zdanie miało jakieś znaczenie. - To po kimś, kogo znasz?
Mehim
22:44:40 Mehim 'Po kimś kogo bardzo dobrze znam' powiedział. Mimo szeptu głos nadal mial potężny i było go słychać. 'Jemu też chyba pasuje.'
Mały
22:44:48 Mały złapał palce Mehima w małą rączkę i ścisnął. Mozliwe, że na znak, ze jemu też się podoba.
Essy
22:46:06 Essy - Hm, ojciec? - spróbowała zgadnąć. - Patrz, chyba zaakceptował. Jest taki uroczy.
Mehim
22:49:48 Mehim 'Tak, mój ojciec.' - też sie uśmiechnął. 'Niech mu los da uroku po matce a sił po ojcu'
Essy
23:01:24 Essy - To dopiero będzie łowca kobiecych serc - zażartowała. - Czy Peter już poszedł?
Data 11.07.2018
Beatrycze
20:32:18 Beatrycze niestety nie reagowała wcale na dziecko, do Mehima zaś uśmiechała się, gdy ten jakoś sygnalizował jej swoją bliskość gestem.
Mehim
21:05:54 Mehim 'Peter jest na zewnątrz, nie poszedł jeszcze. Chyba rozmawia z Markiem' - uśmiechał się lekko do dziecka. Podszedł z zawiniątkiem do Beatrycze. 'Pewnie chcesz do mamy a ja ci przeszkadzam' powiedział do dziecka przysiadając obok dziewczyny.
Beatrycze
21:11:23 Beatrycze odwróciła wzrok od małego, jakby jego widok był dla niej przkry.
Essy
21:12:27 Essy patrzyła na to z boku z pewnym niepokojem. Może jednak Mira ma rację? Rozejrzała się za kobietą.
Mira
21:14:36 Mira omawiała coś ze służkami, zapewne kazała im posłać po akuszerkę jak najszybciej, bo ją zachowanie Beatrycze bardzo niepokoiło. Teraz kobiety wyszły a została w pokoju. Essy mogła podejść.
Essy
21:17:29 Essy - Chyba miałaś rację - zagadała rudowłosą. - Porozmawiam na ten temat z Peterem. Jak się pewnie domyślasz, to on krył się pod tą peruką.
Mehim
21:17:35 Mehim zmarszczył brwi, niepokojąc się. 'Joseph King. Twój syn. I mój. Spójrz na niego'
Beatrycze
21:31:41 Beatrycze - podniosłą wzrok na oczy Mehima i zaraz opuściła go - Nie chcę- jęknęła.
Mira
21:32:15 Mira - To było tak przykre ta cała sytuacja i jeszcze jej hsteria. Może byłoby prościej jakby urodziła córkę.-
Essy
21:34:51 Essy - Tego już nie zmienimy, możemy jej tylko pomóc pogodzić się z tym.
Mehim
21:40:07 Mehim 'Dlaczego nie chcesz?'
Beatrycze
21:44:00 Beatrycze - Miał być później, nie jestem gotowa, a jeszcze przez nego chcesz wypłynąć. Jestem wielka jak krowa i nie chcę go znać- wychlipała.
Mira-
21:44:33 Mira- Nigdy się nie spotkałam z tym by matka dziecko odrzuciła-
Essy
21:50:04 Essy - Ja słyszałam o tym, gdy dziecko było z gwałtu. Albo gdy jest tylko uwieńczeniem związku, wtedy jeżeli relacja między rodzicami się psuje, to matka także odwraca się od dziecka. Ale to nie jest żaden z tych przypadków. Jak się czegoś dowiem od doktora, to cię powiadomię - zerknęła na Beatrycze i Mehima z synkiem. - Miej na nich oko.
Mira
22:05:07 Mira - Cholera wie, dobrze, że zasugerowałam aby te mamkę wynająć, to chociaż z głodu nie umrze-
Mehim
22:07:18 Mehim 'Przecież obiecałem że to omówimy razem. Na boga, Beatrycze... To twój syn! Obwiniasz go o coś?'
Beatrycze
22:11:36 Beatrycze - I co z tego- jęknęła i schowała twarz pod kołdrą.
Essy
22:15:26 Essy - Idę złapać Petera, jeszcze wpadnę do was - rzekła i skierowała się do wyjścia. Odszukała Petera i podeszła do niego ze zmartwioną miną.
Mehim
22:40:00 Mehim był rozgniewany na Beatrycze. Po raz pierwszy odkąd się znali. Przesunął dziecko na jedno ramię. Szarpnął za kołdrę, a sił miał sporo. 'Czekam na wyjaśnienia. I masz na nie tylko jedną szansę nim stąd wyjdę'
Mark
22:41:25 Mark pierwszy zauważył Essy i jej minę. Trudno bylo spodziewać się czego innego niż najgorszej możliwej wiadomości. Widać było tą obawę w jego spojrzeniu. Więc wycofał się bez słowa o kilka kroków, siadając na jednym z kamieni zniesionych do kwietnika na dekorację.
Peter
22:41:52 Peter spoglądał na Essy z podobnym wyrazem twarzy. 'Co z dziewczyną?'
Beatrycze
22:42:09 Beatrycze tylko odwróciła się na bok plecami do Mehima, a kosztowało ją to dużo wysiłku, bo wszystko ją bolało.
Essy
22:43:10 Essy - Nie wiem, co się dzieje. Beatrycze nawet nie chce spojrzeć na dziecko...
Peter
22:49:34 Peter 'Zauważyłem. Czasami to przechodzi samo w ciągu kilku dni. Najważniejsze by teraz dziecko nakarmiła. Bardzo ważne, bo nie mam przy sobie nic co małemu można podać w zastępstwie'
Peter
22:50:13 Peter 'U nas takie pacjentki izoluje się od dziecka, wyjątki stanowi karmienie. Zdarza się że zachowują się dosyć... nieoczekiwanie'
Essy
22:51:22 Essy - Lekarstwa mogłyby pomóc?
Peter
23:07:19 Peter 'Raczej psycholog'
Essy
23:10:25 Essy - Jeżeli znasz kogoś, kto po zobaczeniu portali sam nie będzie potrzebował pomocy, to takiej osoby potrzebujemy.
Mehim
23:13:32 Mehim wziął dziecko w obydwie ręce. Wstał i po postu wyszedł z pokoju, by iść na zewnątrz.
Peter
23:20:36 Peter trącił lekko Essy w rękę by się obejrzała. Sam spoglądał na Mehima wędrującego z dzieckiem w stronę drogi do miasta.
Essy
23:24:31 Essy - Odpowiedz... - mruknęła nim odwróciła wzrok, myśląc że cokolwiek chce jej pokazać nie jest ważniejsze od ich rozmowy. Wytężyła wzrok, marszcząc brwi. - Czy go całkiem pogięło? - zadała solidne pytanie. Natychmiast ruszyła w tamtą stronę. - Mehim, stój!
Data 12.07.2018
Solento
22:13:11 Solento wyszła z zaplecza, oświadczywszy uprzenio Ryuu, że nie posprząta po sobie syfu/
Ryuu
22:14:58 Ryuu w demoniej formie poszedł za solento i złapał śmierć swoją wielką palacą się łapą i pociągnął do tyłu.
Laila
22:15:17 Laila dopijała trunek wsłuchując się w symfonię narastającej sprzeczki.
Solento
22:17:25 Solento - Ej, ej ej, bo podrzesz mi płaszczyk! Mam ino jeden
Ryuu
22:18:00 Ryuu - To zapierdalaj do sprzątania, bo Ci go spalę!-
Solento
22:19:36 Solento - Od sprzątania to ty tu jesteś.
Ryuu
22:20:53 Ryuu - Przzede wszystkim jestem tu od pilnowania by Ci co robią rozpiedol, posprzatali po sobie-
Solento
22:23:07 Solento - Ależ ja nic nie zrobiłam - oświadczyła tak prostolinijnie i szczerze, że jedynym powodem dla którego można było jej nie uwierzyć była surowa logika.
Ryuu
22:27:25 Ryuu - Samo się nie zrobiło-
Solento
22:28:51 Solento - Może wam się przyczepił jakiś poltergeist. Zdaje się, że wasz były kolega barman trzymał coś podobnego w szafie.
Ryuu
22:33:04 Ryuu - Nie było tu żadnego ducha od 2 lat, lepiej się przyznaj, pókim łagodny
Solento
22:35:07 Solento - Za to pełno tu demonów. Podobno one teżtak lubią bałaganić XD
Laila
22:35:34 Laila wyciągnęła notatnik i zaczęła zapisywać w nim. Delektowała się czymś czego nie dało się dotknąć a jest ciężkie niczym ołów.
Ryuu
22:42:14 Ryuu - Który?-
Solento
22:47:54 Solento - Większość?..
Ryuu
22:50:32 Ryuu - Jest nas 3, to który?-
Solento
22:52:37 Solento - Trzech? - zaczęła wyl;iczać na palcach - Ty... Dagon... Nie, wychodzi mi, że dwu. Kogoś nie znam?
Ryuu
22:55:35 Ryuu - Jest jeszcze Diego-
Solento
22:56:16 Solento - Ten szczeniak zdaje sięstuprocentowym demonem nie jest.
Ryuu
23:02:12 Ryuu - To zmuś Dagona do sprzątania albo sama jedziesz ze szmatą.
Solento,
23:03:54 Solento, szacowna i poważna śmierć pokazała mu język
Laila
23:13:58 Laila skończyła pić trunek i postawiła kubek na blacie specjalnie tak by było słychać jego odkładanie - Skoro jesteście tam we dwójkę to możecie mi coś nalać?
Solento
23:14:41 Solento chwyciła przypadkową butelkę i polała jej do szklanki, rozlewając przy okazji po stole
Laila
23:26:20 Laila - Dzięki. Teraz możecie z powrotem się kłócić. - powiedziała przesuwając kubek do siebie
Ryuu
23:42:25 Ryuu z wściekłości osuszył rozlaną ciecz i złapał Solento za ramię podpalając jej płaszcz.
Narracja
23:47:03 img Akurat płaszcz nie chciał się zapalić. Jakby płomienie zniknęły w nieprzeniknionej otchłani.
Data 13.07.2018
Ryuu
22:05:09 Ryuu był coraz bardziej wkurwiony, więc im bardziej płaszcz się nie palił tym bardziej próbował go zapalić.
Solento
22:07:30 Solento - Drobna podpowiedź - wskazała na swoją oszpeconą twarz- Jak chcesz coś osiągnąć, wal konkretnie
Ryuu
22:14:01 Ryuu tym razem złapał Solento zaszyję i przypalił, jako, ze mógł podnieśc temperaturę na naprawdę wysoki poziom to była możliwość, że Pani Smierć nieco się suzkodzi.
Solento:
22:16:55 Solento: tym razem efekt był zadowalający. Reszta nienaruszonej skóry zachowywała się jak u człowieka, teraz ogarnięta płomieniami nosiła ślady oparzeń...
Ryuu
22:24:28 Ryuu - Jak nie posprzątasz, to Cie sfajczę całą-
Solento
22:29:58 Solento - Panie Gabrielu, twój demon się nade mną znęca! - zawołała
Gabriel
22:39:54 Gabriel 'A zdołałby?' - zapytał stojąc za Ryuu. Nie musiał silić się na pojawianie sie w drzwiach, i tak obydwoje wiedzieli kim jest i skad się wziął. 'Ryuu, nie mogę ci mówić co masz robić, ale wielką cnotą jest opanować gniew, który jest niesprawiedliwy'
Solento
22:44:17 Solento - No sam zobacz- Wskazała palcem na swoją twarz... coś co kiedyś było twarzą... Właściwie jak jeszcze mogła mówić?..
Gabriel
22:50:51 Gabriel 'Widzę. I widzę że prowokujesz. Ale widzę też że Ryuu zapędził się za daleko. Nie jestem sędzią ani rozjemcą. Wiem jednak że są miejsca, w których jakikolwiek gniew należy powstrzymać' spojrzał z naganą w oczach na Ryuu. 'Zaprzestań'
Ryuu
22:55:06 Ryuu - Rozpierdoliła mi pół kuchni, takiego bajzlu tu nie było od kiedy Essy się wyprowadziła-
Gabriel
23:28:33 Gabriel 'I nie miałeś innych form dialogu? Oczywiście że mialeś. Cztery lata. Jesli postąpisz tak w karczmie wobec śmiertelnika, a twój czyn nie będzie sprawiedliwy, kara będzie dotkliwsza. ' - podszedl do Solento i przysunął do niej dłoń. Skutek poparzenia natychmiast ustąpił.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1011, 1012, 1013, ... 1059, 1060, 1061,   Następna  

cron