SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y

PEGI 18




 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1060, 1061, 1062, ... 1096, 1097, 1098,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 08.11.2018
Layni
21:50:55 Layni rozejrzała się tylko, czy znów nie zostanie przyłapana na chodzeniu po pomidorach i szybciutko ruszyła do portalu
Agyar
21:56:39 Agyar - Są rzeczy których za nic bym się nie podjął
Laila
21:57:26 Laila - Dla przykładu jakie? Ja uznaję że żadna praca nie hańbi.
Agyar
22:05:05 Agyar - Skrytobójstwo na przykład
Data 12.11.2018
Mathew
22:37:48 Mathew gdy tylko chciał potrafił poruszać się niemal bezgłośnie. Służyły do tego jego wysokie buty na bardzo cienkiej podeszwie. I tu, drogi przyjacielu, można być zaskoczony przemianą tych butów przez ostatnie dni. Z resztą, nie tylko butów. Te akurat były wyczyszczone i mocno zasznurowane, a wsunięte były w nie nogawki czarnych spodni, którym jedynym kolorowym akcentem były żółte lampasy.
Myśliwy
22:38:03 Myśliwy miał na sobie również czarną, wysoko zapinaną kurtkę. Gdyby nie trzy szerokie, żółte pasy, które miał wyszyte od ramienia do klatki piersiowej mógłby przypominać księdza. W kurtce miał dwie kieszenie. Nie pozbył się swojego pasa przy którym trzymał nóż. Na jego ramieniu zawisł nieodłączny kompan wszystkich przygód, jego wierny łuk.
Mathew
22:39:53 Mathew miał na sobie również kołczan z przygotowanymi strzałami. Lotki strzał miały różne kolory, które mogły niewiele tłumaczyć obserwującym, a na pewno mówiły niemal wszystko myśliwemu. schodził powoli, a gdy już tylko omiótł wzrokiem stare kąty karczmy ruszył dziarskim krokiem do lady.
Myśliwy
22:51:10 Myśliwy z jednej z kieszeni wyciągnął swoją piersiówkę, po czym sięgnął po jedną z butelek za barem. Jeśli ktoś jest podatny na wrażenia zapachowe, to wokół Mathewa można było czuć zapach tegorocznych jabłek, niekoniecznie najlepszej jakości.
Myśliwy
22:58:21 Myśliwy z jednej z kieszeni wyciągnął swoją piersiówkę, po czym sięgnął po jedną z butelek za barem. Jeśli ktoś jest podatny na wrażenia zapachowe, to wokół Mathewa można było czuć zapach tegorocznych jabłek, niekoniecznie najlepszej jakości. Gdy jego osobista piersiówka była już napełniony obtarł szyjkę rękawem kurtki, po czym schował alkohol. Był gotowy. Nieśpiesznie ruszył do drzwi, a gdy zobaczył rozświetlone portale zaczął się między nimi przechadzać. Wiedział, który jest ten właściwy, jednak wspominał kilka przygód…
Mathew
23:11:12 Mathew doszedł do tafli portalu. Nienawidził tej chwili, zawsze zastanawiał się, czy za portalem to już on – czy już nie. Zaciągnął się powietrzem wokół karczmy, nasunął kaptur na głowę i zamknął oczy. Pewny siebie i gotowy nagle skoczył i zniknął. Portal do Krona znów stał samotnie.
Data 13.11.2018
Shiro
18:48:47 Shiro i Kuro przeszli przez któryś z losowych, niepodpisanych portali na powrót do karczmy. Znów byli lisowaci i sądząc po radosnej jak zwykle minie , wycieczka się udała. Chwilę później dwójka już buszowała po wnętrzu karczmy w której ostatnimi czasy nazbyt często było cicho i pusto.
Laila
22:52:56 Laila - Niekiedy są jednostki które trzeba poświęcić dla celu który jest z korzyścią dla ogółu. Nie myślałeś kiedyś o tym?
Data 14.11.2018
Agyar
14:56:54 Agyar - Może tak jest co nie znaczy że to ja muszę się tych jednostek pozbywać.
Laila
15:37:01 Laila - Owszem ale jednak podtrzymuje to moją tezę. - Podnosi kufel z trunkiem -Zdrowie zatem - i pije
Agyar
17:19:51 Agyar zatem powtórzył jej gest również unosząc lekko swój napitek.
Data 15.11.2018
Laila
21:01:44 Laila - Opowiedz coś o sobie. Jak tam ci życie mija? - położyła kufel na ladzie
Agyar
21:05:27 Agyar - Nie narzekam, choć dawno nie znalazłem żadnej porządnej roboty.
Laila
21:15:06 Laila - Wystarczy spojrzeć na tablicę ogłoszeń. Spotkasz maga który potrzebuje składników alchemicznych i masz dobrze płatną robotę.
Agyar
21:18:55 Agyar - Nie zauważyłem tu żadnej tablicy.
Laila
21:21:40 Laila - Ale ja mówię że u ciebie. Tam w świecie musicie mieć tablice.
Agyar
21:36:59 Agyar - raczej nie. Czasem są zlecenia od gildii, czasem w karczmie można o coś zapytać, ale jak mówię. Ostatnio nie było niczego porządnego.
Laila
22:21:13 Laila - No to widzisz. Pracy zawsze jest dużo. Dlatego mam teraz przerwę. - zaśmiała się
Agyar
22:30:39 Agyar zamilkł, wlepiając w nią spojrzenie tych żółtych oczu, nawet nie mrugnąwszy, przewiercając ją wzrokiem jak tylko gady potrafią. Próbował przetrawić jej tok myślenia.
Laila
22:33:08 Laila - Widzę że mnie zrozumiałeś - podniosła kufel i się napiła - To dobrze
Agyar
22:39:13 Agyar - Właśnie nie.
Laila
22:49:22 Laila spojrzała na towarzysza pytającym wzrokiem - No ale co tu jest niezrozumiałego?
Shiro
23:07:56 Shiro - No właśnie! - wyjrzała zza lady baru by zaraz po prostu wleźć na stół i tam najzwyczajniej w świecie usiąść. Wcześniej zdążyła uciąć sobie drzemknę, zwinąwszy się tam jako lis, teraz od paru chwil przysłuchiwała się.
Agyar
23:08:56 Agyar zerknął na nią zaskoczony i nachylił się nieco bliżej - A ty to co - jego wzrok powędrował od białych lisich udzek do puszystego ogona.
Shiro
23:09:13 Shiro pomachała tym czasem Laili na powitanie.
Data 16.11.2018
Laila
00:18:49 Laila - Witaj! - powiedziała do Shiro - Jak można tak twardo spać? Chyba nawet Dagon tak nie potrafi - zaśmiała się
Shiro
07:00:07 Shiro - Ciebie czasem widziałam tak śpiącą że dało się dyskutować o tajemnicach państwowych jakby nikogo w pobliżu nie było.
Data 17.11.2018
Laila
20:48:56 Laila - A wiesz że się tak zdarzało. W sensie że gadać na śpiącku o tajemnicach państwowych - zaśmiała się - co śmieszne ludzie wtedy mi wierzyli co do słowa by później wpaść w najłatwiejsze sidła.
Shiro
20:52:12 Shiro zamachała ogonkiem - Chciałabym kiedyś iśc z tobą pozwiedzać
Laila
21:28:29 Laila - Heh. Może kiedyś cię zabiorę. Tylko gdzie? Jest tyle pięknych miejsc. I jeszcze więcej już nie istniejących wymiarów
Shiro
21:30:04 Shiro - Ja jak dotąd byłam tylko w domu i i w tym świecie gdzie pełno dziwnych demonów włóczy się za dnia po ulicach
Laila
21:31:35 Laila - I one miały przed oczami świecące prostokąty? Pamiętam jak w takim kiedyś tańczyliśmy z kompanią.
Shiro
21:41:12 Shiro - Nie...
Laila
21:43:30 Laila - To niezła musiała być impreza. Wymyślę jakąś śmieszną lokalizację i cię zaprowadzę dobra?
Shiro
22:00:22 Shiro wyszczerzyła zęby co można było przyjąć jako odpowiedź twierdzącą
Laila
22:09:10 Laila - A teraz pytanie. Dolałabyś mi? - podała kufel w stronę Shiro
Shiro
22:37:21 Shiro zerknęła za ladę, odnalazła sok malinowy i spirytus i nalała Laili jak ta lubiła
Laila
22:50:57 Laila - Dzięki - zabrała i napiła się - Tak w ogóle masz jakieś propozycję?
Shiro
22:52:36 Shiro - Nie. Po prostu nie mam nic do roboty - położyła głowę na stole
Laila
23:01:46 Laila - Bo tak sobie myślę że można by było po prostu w Bieszczady się wybrać ale to by zbyt łatwe było.
Data 18.11.2018
Narracja
20:05:00 img Veleganos znajdował się w, cóż, dla przeciętnej osoby zaiste niezwykłym miejscu. W poprzedniej chwili znajdował się gdzie indziej, zaś teraz stał przed budynkiem karczmy. Mimo, że zwyczajna, sklecona z drewnianych desek i bali, w otoczeniu migocących lekko, unoszących się w powietrzu portali, sprawiała niesamowite wrażenie. Jedno z takowych magicznych przejść znalazło się tuż za jego plecami. Może przekroczył je nawet nie zauważając.
Narracja
20:05:06 img Poza budynkiem i portalami, zdawało się, nie było nic. Po prostu ciągnący się w nieskończoność, niedopracowany wymiar, gdzie nawet nie wiał wiatr, ani nie istniały pory dnia.
Narracja
20:05:13 img Z innych szczegółów, niedaleko karczmy widać było świeżo założony ogródek, trochę dalej znalazła się niesamowita piaskowa rzeźba przedstawiająca syrenę. Trochę dalej postawiono również drewniany domek, gdzie przywiązywano czasem konie.
V_M
20:07:17 *V_M - (A czy istnieje jakiś priv? W razie ewentualnych pytań mych.)
V_M
20:07:54 *V_M - (Hm, nie wiem jak napisałem ale imię to 'Velganos')
V_M
20:09:29 *V_M - (No i ku technicznej jasności, czynność postaci oraz jej opis wklejam w opcję narracji, tak? A wypowiedzi?)
Velganos
20:15:00 Velganos
Velganos
20:19:15 Velganos : Poprawiwszy broń przy pasie, rozejrzał się uważnie. Czujne, świdrujące ślepia obejrzały dokładnie przybytek, szukając wzrokiem wejścia. A jawiąca się pomiędzy jego brwiami głęboka zmarszczka świadczyła zapewne o rojącym się w głowie stosie niewypowiedzianych na głos pytań. No bo jak i skąd się tu znalazł, do cholery.
Narracja
20:20:26 img Drzwi wejściowe do karczmy widać było i stąd. Nikt ich nie pilnował, nie było też nikogo jak na razie na zewnątrz widać.
Velganos:
20:24:22 Velganos: Zbliżył się, układając szeroką dłoń na skrzydle. Pchnął szanowne wrota karczmy, licząc na to, że łatwo ustąpią.
Narracja
20:28:35 img Wnętrze było opustoszałe, jako, że większość stałych bywalców właśnie porozbiegała się po światach, uciekając przed swoimi problemami. Jedyną aktualnie przybywającą w głównej izbie (i to BARDZO czystej i zadbanej izbie, trzeba było zauważyć), była mała, wydawałoby się może dziesięcioletnia dziewczynka. Zaskoczeniem mogły okazać się lisie uszka wyrastające z jej głowy i puszysty ogon wystający spod szaty w japońskim stylu. Czarnowłosa wlepiła oczy w przybyłego, przerywając na chwilę tworzenie jakiejś podejrzanej mikstury, stojąc za ladą.
Shiro
20:29:34 Shiro lekko drgnęło ucho - Jeszcze cię tu nie widziałam, powiedziała, przekrzywiając głowę. Przez nieuwagę właśnie przelewana z dzbanka do kubka kawa, rozlała się po stole.
Velganos:
20:37:21 Velganos: Ostrożnie, ale pewnie przestąpił próg przybytku, wchodząc do środka. Zmierzwił palcami lekko wilgotne czarne włosy, rzucając wnętrzu bystre spojrzenie ciemnych oczu. Usłyszawszy czyiś głos, zmrużył głęboko osadzone w czaszce ślepia, spojrzawszy nań. - Bo zdaję się, że jestem tu nowy. Tak, dobry wieczór.
Shiro
20:42:00 Shiro popatrzyła teraz najpierw na niego, potem na kawę którą rozlała. Jakby Ryuu to zobaczył, wyjęła spod lady szmatkę i byle jak wytarła plamę, byleby demon jak przyjdzie nic nie zauważył - To zdaje się czy jesteś? - spytała, machnąwszy ogonem - A skąd tak właściwie? Co cię przywiało? Coś ciekawego? Nie widziałeś może po drodze takiego czarnowłosego demona z pokiereszowaną mordą? - niby zdawała pytania jak zaciekawione dziecko acz coś w jej zachowaniu i dobieranych słowach nie pasowało.
Velganos:
20:48:44 Velganos: [i]Velganos był rosłej postawy mężczyzną, jego wygląd mógł sugerować wiek około trzydziestu lub trzydziestu pięciu lat, nie więcej, nie mniej. Opalona - naturalnie przyciemniona - karnacja idealnie komponowała się z krótkimi, acz gęstymi włosami, zaś bursztynowe ślepia dobrze wpasowywały się w zarysowaną, lekko kwadratową szczękę z kilkudniowym zarostem. Choć generalnie, na pierwszy rzut oka, nie wzbudzał sympatii. Surowy wzrok permanentnie zaprzeczał jakiemukolwiek objawowi dobra. Nie wspominając o zaciętości oblicza przystrojonego w zmęczenie doświadczeniami losowi i życiowymi.
Velganos:
20:51:06 Velganos: Kilka charakterystycznych, choć mało widocznych blizn w okolicach podbródka i karku również by się znalazło. - Jestem, dziecino z lisimi uszami. - Rozciągnął kąciki ust w nieco niebezpiecznym półuśmiechu. - Skąd? Teraz już sam nie jestem pewien. Czym są te portale? - Ostro zmarszczył brwi. - I nie, nie widziałem. - Przeszedł się po sali, ostatecznie podchodząc wolnym krokiem do lady.
V_M
20:52:34 *V_M - (A doszło wszystko, jest czytelnie? Ok.)
Shiro
20:54:35 Shiro - łee, czyli brat Kage na dobre sie zgubił. Nie jestem żadną dzieciną, jestem Shiro - przedstawiła się - A portale... No to portale. Takie przejścia. Magiczne - zmachała rękami podkreślając ostatnie słowo.
Velganos:
20:59:01 Velganos: Pokręcił głową, zrobiwszy wymowną minę. Wykrzywił usta, marszcząc czoło. - Dostanę coś do picia, lisia dziecino? - Uśmiechnął się już nieco bardziej przekornie. - Magiczne... W porządku. Jest tutaj ktoś jeszcze oprócz ciebie? Shiro? - Lewa brew drgnęła lekko ku górze. - No dobrze, miło mi. Ja nazywam się Velganos, może być krócej, Velg.
Shiro
21:01:43 Shiro - Są są, tylko na górze. I Ryuu i Patriel gdzieś sobie poszli i został tylko Kuro - wskazała na czarnego liska, śpiącego na siedzeniu przy jednym ze stolików - Jak chcesz pić to sobie weź, tam jest zaplecze - wskazała drzwi - A tu jest tylko to dziwne sake - pochyliła się by wygrzebać spod lady butelkę rumu.
Velganos:
21:06:49 Velganos: Zerknął na... kolejnego lisa. Świetnie. - Taa, dobra. - Ruszył się we wskazane miejsce. Po chwili wygrzebał jakiś alkohol. Odkorkował butelkę, powąchał. No, powinien wyjść z tego cało. - Jakaś zapłata, należy się?
Shiro
21:09:27 Shiro - Demon-barman Ryuu mówił że wszyscy płacimy przy wejściu więc nie trzeba płacić - teraz uśmiechnęła się drapieżnie, tak, że normalną osobę pewnie przeszedłby dreszcz - Ale jak chcesz chętnie zabiorę sobie twoją dusze...
Velganos:
21:11:28 Velganos: Pociągnął solidny łyk prosto z butelki. Beznadziejne, ale grunt, że mocne. Otarł wierzchem dłoni usta, zmrużywszy w charakterystyczny dla siebie sposób oczy. - Mhm
Shiro
21:12:36 Shiro przekrzywiła głowę - Nie przeczysz? Liczyłam na ciekawszą reakcję - machnęła ogonem.
Velganos:
21:14:36 Velganos: - Mhm - Popatrzył na nią. - To mógłby być dla ciebie mentalny cios, lisku. Jest już trochę zużyta i gówniana. Poza tym, chyba najpierw musiałbym się porządnie schlać, żeby przetrawić fakt, że lisia dziecina pożera moją duszę. Jak już to zrobię, to pogadamy. Pasuje? - Uśmiechnął się w zawadiacki sposób, zajmując sobie miejsce przy którymś ze stolików.
Shiro
21:16:59 Shiro - Skończ z tą dzieciną - położyła po sobie uszka z irytacją - Jak chcesz pić to pij, tylko nie rozlej, bo Ryuu się zdenerwuje
Velganos:
21:20:27 Velganos: Dobra. Gadaj co to za miejsce. - Napił się znowu. - Byłem gdzieś indziej, nagle znalazłem się przed obcą mi karczmą.
Shiro
21:21:02 Shiro - Nooo karczma. Jak widać. Między światami.
Velganos:
21:23:12 Velganos: -A w tym poza tą karczmą coś jeszcze istnieje?
Shiro
21:24:05 Shiro - Byłeś na zewnątrz to chyba widziałeś, nie?
Velganos:
21:28:09 Velganos: Uśmiechnął się znowu. - Bawisz mnie, pyskata lisia dziecino. Ale to dobrze. - Dopił trunek do końca. Pił w zadziwiająco szybkim tempie jak na człowieka. Co więcej, miał do tego bardzo mocną głowę. - Jak wezmę kolejną to czym będę musiał zapłacić? Bo za pierwszą butelkę idzie dusza, a za drugą? - Zaśmiał się.
Shiro
21:31:33 Shiro wyraźnie irytowało nazywanie ją dzieciną. Chwilę potem na jej miejscu stała piękna kobieta, z lekko ukośnymi oczyma, prostym nosem, czarnymi puklami włosów, okalającymi jej ramiona. Pozostały te same lisie przymioty, ubiór był podobny, nie licząc, że dostosowany do jej aktualnej aparycji. - Raz za wszystko. A tak serio to na co mi twoja dusza. Jak już to wyrwałabym ci serce, ale do tego nie potrzebuję pozwolenia
Velganos:
21:39:35 Velganos: Wbrew pozorom, ale jak i zapewne oczekiwaniom nie był zaskoczony. Zmrużył tylko bursztynowe oczy, przechylając lekko głowę na bok. Pozwolił sobie zlustrować kobietę nieodgadnionym wzrokiem z góry na dół. Zasępił się na chwilę, napił i dopiero potem odezwał dźwięcznym, głębokim barytonem. - Musiałabyś głęboko kopać, a domyślam się, że szkoda ci paznokci, hm? No dobrze, Shiro. Nie unoś się, to niepotrzebne. I nie dawaj tak łatwo prowokować. Na to również szkoda energii. Skoro już pokazałaś się z innej strony, napij się ze mną. Wydaję mi się, że dobry rocznik mignął mi na jednej z półek na zapleczu. Chcę tylko informacji.
Velganos:
21:40:44 Velganos: - Poza tym, szkoda mi by było odwzajemniać ci się tym samym. Tobie i twojemu ciału chyba też, co? - Wstał, fatygując się ponownie na tyłu po alkohol.
Shiro
21:42:49 Shiro - Widzę, że chyba w żadnym z innych światów nikogo nigdy nie nauczyli szacunku do boskich posłańców - powiedziała, opierając się o blat przy ladzie.
Ryuu
21:45:50 Ryuu wyszedł z zaplecza nieco niewyspany. Z automatu podszedł do baru i zaczął polerować kufle.
Shiro
21:47:17 Shiro zerknęła na Ryuu - proszę, jednak żyjesz - powiedziała jakby z zaskoczeniem. Była w swojej dorosłej formie, w jakiej jej jeszcze nie widział.
Velganos:
21:47:55 Velganos: Wrócił po niedługiej chwili, stawiając na blacie lady szklaną butelkę z czerwoną cieczą w środku, wzrok zaś skupił na odnalezieniu jakichkolwiek kielichów, nie wiedział bowiem czym ta karczma dokładnie dysponowała. - Och, jak to? Przecież nadal jeszcze żyjesz. Czyż to nie wystarczający dowód szacunku? - Poszerzył uśmiech o kilka cennych centymetrów. Zmienił wyraz twarzy, kiedy obrócił głowę, by spojrzeć na przybyłego jegomościa. Skinął tylko głową w jego kierunku.
Dagon
21:51:09 Dagon schodził ze schodów powoli. Prowadząc za ręce małe dziecko. Podniósł wzrok na ludzi w karczmie. Rozejrzal się. Dostrzegł Ryuu. -'Daj coś gorącego. Jak dasz wrzątek to cię nim obleję'
Shiro
21:51:25 Shiro - Nie żyję. - powiedziała - Zaczyna mi brakować domu, tutaj wszyscy mają się za niewiadomo kogo - potem wskazała Ryuu - Ale on jest w pożądku.
Ryuu
21:54:09 Ryuu - Taaa żyje ledwo - odpowiedział kobiecie, nawet mu się spodobała.
Ryuu
21:54:36 Ryuu - Wrzatek też jest gorący, co konkretnie chcesz?-
Velganos:
21:55:39 Velganos: -Istniejesz. - Rozejrzał się wokół siebie. Zaczynało robić się tłoczno. Zanim przybył Ryuu, zdążył obsłużyć się sam. Tak więc rozlał znaleziony trunek do dwóch kielichów, po czym zabrał jeden i od razu upił kilka łyków. Usadowił się na swoim poprzednim miejscu, wprawiając w ruch obserwacje. Już chyba z czystej ciekawości był skory się dowiedzieć, kim byli pozostali. - Ciekawy świat, doprawdy.
Narracja
21:57:33 img W karczmie zrobiło się tłoczno jak dawno nie było. Jakby to nie wystarczyło otworzyły się drzwi i do środka wszedł mężczyzna w lekkiej zbroi półtoraręcznym mieczem przypasanym na plecach. Nosił długie, rozpuszczone czarne włosy, zaś oczy miały charakterystyczną, złotą barwę, po której dało się rozpoznać magów z dianon. Rozejrzał się tu jakby nigdy nic, czegoś szukając wzrokiem. Dagon i Ryuu powinni jednakże zobaczyć coś innego niż reszta - nie zwykłego człowieka, a osobnika kropka w kropę podobnego do mordercy Miki.
Shiro
21:59:40 Shiro sięgnęła po drugi kieliszek i powąchała, machając lekko ogonem - Świat jak każdy inny
Velganos
22:04:16 Velganos nie skomentował tego. Machinalnie sięgnął dłonią ku broni, poprawiając ją. Odchrząknął coś jeszcze pod nosem, racząc się winem. Wziął go na warsztat ze względu na jakość, wydawał się dobrym rocznikiem.
Velganos:
22:06:38 Velganos: Odgiął głowę w drugą stronę, spojrzawszy zmrużonymi ślepiami na przybysza. Przykleił kręgosłup do oparcia, prostując się. Będzie musiał pomyśleć o kolejnym portalu i przejściu.
Ryuu
22:07:59 Ryuu stworzył kule ognia. -Aihara!- warknął i cisnął prosto w osobnika, który właśnie wszedł.
Shiro
22:08:23 Shiro także zerknęła w stronę przybysza - no proszę, same nowe twarze dzisiaj
Keiichi
22:09:30 Keiichi tego się nie spodziewał, ale ciężko przegapić kulę ognia lecącą prosto na niego. Próbował odskoczyć, jednocześnie dobywając miecza.
Velganos:
22:09:41 Velganos: - W ciekawy sposób witacie gości.
Shiro
22:11:06 Shiro - Ten chyba nie jest mile widziany - przekrzywiła głowę - Ryuu kto to?
Velganos:
22:12:11 Velganos: Z zainteresowaniem zaobserwował całą tę sytuację. - Skąd to wiecie, skoro ledwo co przekroczył próg?
Ryuu
22:13:39 Ryuu - To ten ciul co Mikę zabił.-
Shiro
22:14:14 Shiro - Kim jest... była mika?
Velganos:
22:14:44 Velganos: Wzruszył ramionami, uznając, że to nie jego bajka ani tym bardziej sprawa. Napił się, po prostu.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1060, 1061, 1062, ... 1096, 1097, 1098,   Następna