[ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1127, 1128, 1129, ... 1135, 1136, 1137,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 04.05.2019
Seras
22:16:52 Seras niechętnie, ale wyrwała sobie jeden włos z ramienia i podała mu.
Barnaba
22:18:15 Barnaba skrzywił się z obrzydzenia pod maską. - Miałem na myśli ten włos, który wypadł pani z głowy... i leży na pani ubraniu, na drugim ramieniu.. - mruknął minimalnie zgorszony. - Nie zaś meszek z pani ramion...
Seras
22:19:34 Seras z grymasem niezadowolenia na twarzy podała mu go - 'Fiolkę poproszę'
Barnaba
22:24:18 Barnaba podekscytowany wziął ten włos pęsetą i włożył do fiolki, którą następnie zakorkował i wsadził za pas. - Idealnie... A to dla pani, wedle ustaleń. - powiedział, po czym podał jej świecącą fiolkę z kryształami. - To co! - klasnął w dłonie uroczyście. - Może zaproszę panią na rosół? - gdy tylko powiedział rosół, antylopa wystraszyła się, zeskoczyła ze stołu i schowała się pod krzesło. - Ohhh, wybacz, Heamy... Miałem na myśli... barszcz... nie.. to. - powiedział i przybliżył się do złotowłosej kobiety, mówiąc jej szeptem: - Tam, skąd pochodzę, tę specyficzną zupę przygotowuje się z jej podobnych. Proszę nie wymawiać słowa na R.
Seras
22:25:52 Seras - 'Nie przepadam za supami' - fiolkę schowała do kieszeni
Barnaba
22:27:50 Barnaba nie spodziewał się tego. Wyprostował się nieznacznie i zlustrował ją wzrokiem bacznie. - Zatem... Za czym pani przepada? - zapytał wprost.
Seras
22:28:52 Seras spojrzała się kątem oka na zwierze Barnaby - 'Mięso'
Data 05.05.2019
Heamy
10:44:40 Heamy popatrzyła na kobietę podejrzliwie i schowała się za Barnabą, który to usiadł z powrotem przy stoliku.- Jaka waluta tutaj panuje, droga... hmm, Serrrras. - przekrzywił głowę, zastanawiając się nad imieniem kobiety. Brzmiało dla niego co najmniej dziwacznie. Drapał się przy tym po wierzchu dłoni nerwowo.
Seras
10:48:27 Seras - 'Wszystko z baru jest za darmo. Kim jesteś?'
Barnaba
11:11:57 Barnaba zerknął na nią i zupełnie jak by nie usłyszał jej pytania, odezwał się: - Jak to za darmo? W życiu za darmo są tylko łzy. - powiedział i wyciągnął fiolkę. - I eliksir miłości.... chcesz? - fiolka wyglądała jakby była w niej zwykła woda.
Seras
11:15:07 Seras - 'Nie wierzę w takie rzeczy. I zły też nie są za darmo. Zawsze są skutkiem szczęścia lub smutku'
-
11:19:00 - Oh, masz racje... Źle się wyraziłem. Mogą być na darmo... położył przed nią fiolkę, która rzekomo miała zawierać eliksir miłości. jeśli nie wierzysz w takie rzeczy, to wypij. W końcu u tak według Ciebie nie zadziała. A jeśli zadziała... wtulił do siebie antylopkę. To będziesz moją towarzyszką ORAZ... Oddam Ci Hemy do zjedzenia. Jej rasa ma ponoć najsmaczniejsze mięso...w moim świecie.
Seras
11:23:49 Seras wzięła sobie tę fiolkę, jednak nie wypiła jej zawartości - 'Twoją? Podziękuje... Nie znam Cie'
-
11:28:00 - Dlatego jedyne, co ci może grozić, to zauroczenie! powiedział entuzjastycznie. No dalej. Jeśli uznasz mnie za niewartego miłości, odkochasz się za dwa, góra trzy miesiące. Poza tym zawsze możemy się lepiej poznać. Prawda? drapał się nerwowo po rękwicy. Pomyśl o najlepszym na świecie mięsku.... mówił. Heamy obgryzała mu rękawy płaszcza, niczego nie świadoma.
Seras
11:37:20 Seras mimo to dalej była nieprzekonana. Miała coś wypić od obcego i raczej dziwnego mężczyzny, który twierdzi że to eliksir miłosny wycelowany w niego? I że w nagrodę dostanie te zwierzątko? Nadal mu nie ufała - 'Jednak podziękuje' - spojrzała się na Heamy - 'Zjada Ci płaszcz'
Barnaba
12:05:02 Barnaba zerknął na antylopkę i zabrał od niej rękaw. - Głupia koza... - mruknął. - Swoją drogą, może zajęłabyś się nią na godzinkę lub dwie? Wróciłbym tu z moim zestawem do pobierania i badania próbek, a nie chcę jej zabierać po znów zeżre mi cały aloes.... - powiedział i wyciągnął do niej antylopkę, która patrzyła się na Seras lekko zezowatymi ślepiami. Pachniała szamponem i sokiem cytrynowym.
Seras
12:06:41 Seras chwyciła kozę w dłonie za przednie nóżki i przyciągnęła lekko do siebie, patrząc się na nią smakowicie - 'Jesteś do niej przywiązany?'
Barnaba
12:12:32 Barnaba - O tak, powiedzmy. Towarzyszy mi od ponad sześciuset lat. Nie wiedziałem, że tyle żyją, swoją drogą... -mruknął, a antylopka zaczęła się wiernić, zdenerwowana niewygodną pozycją. - Lepiej jej tak nie trzymaj, nie lubi tego. - westchnął smutno. - Chyba nigdy nie byłem za dobrym opiekunem. Raz wpadła mi do młynka.... Nie, nie pytaj jak to zrobiła. W sumie zniszczyła cały młynek. Jest wytrzymalsza niż wygląda...
Seras
12:15:15 Seras - 'Aha...' - spojrzała mu w oczy - 'Mogę ją zjeść?'
Barnaba
12:20:48 Barnaba popatrzył na nią chwilę nieruchomo, po czym parsknął śmiechem na pół karczmy. - Buahahaha! Myślisz, że sam nie próbowałem?! - zapytał i aż mu się głos załamał. - Ta głupia koza to moja klątwa. Wszędzie za mną łazi, wszystko żre, narzeka, robi kupki, obgryza i marudzi. Próbowałem ją zabić, ugotować, zmielić.... Nic! - powiedział, a Heamy zaczęła machać tylnymi kończynami na wszystkie strony poddenerwowana. - Ueee! - zapiszczała nerwowo. Mężczyzna podniósł się i odsunął się od stołu. - Wrócę za godzinę lub dwie. Muszę pobrać stąd próbki... - powiedział i ruszył powoli w stronę wyjścia, mając nadzieję, że kobieta nic już nie powie.
Seras
12:22:37 Seras puściła zwierzę, przyglądając mu się zmieszana.
Heatcliff
12:22:38 *Heatcliff - *
Heamy
12:27:43 Heamy upadła na stół, podreptała po nim nerwowo, zataczając krąg, a następnie strzepnęła tylnią nogę. Mężczyzna wyszedł z karczmy i wrócił przez portal do swojego świata, by zebrać potrzebne narzędzia. Tym czasem antylopka popatrzyła na Seras i zapiszczała krótko i dosadnie. - Ue.
Seras
12:28:54 Seras podniosła brew. Nie wiedziała o co chodzi. A może jest głodna? Spróbowała wziąć ją na ręce jak dziecko i zanieść do Ryuu.
Heamy
12:32:59 Heamy zaczęła obgryzać jej rękaw. Kiedy zbliżały się do Ryuu, kózka spojrzała na niego groźnie. Zwęziła oczy, nastroszyła futerko i zaczęła warczeć jak mały pies Chihuahua.
Seras
12:34:17 Seras odezwała się do Ryuu - 'Masz może jakąś... Trawę albo coś? To jest chyba głodne'
Ryuu
22:42:47 Ryuu - Trawa jest na zewnątrz- wskazał drzwi karczmy. - Zabierz to, bo to upiekę.-
Seras
22:43:32 Seras uśmiechnęła się od razu - 'A podzieliłbyś się?'
Ryuu
22:44:36 Ryuu - Czym? -
Seras
22:45:10 Seras - 'No upieczoną antylopą'
Ryuu
22:46:01 Ryuu podniósł dłoń do góry i zapalił ją. - To nie zajmie długo.-
Seras
22:47:41 Seras z uśmiechem przyglądała się wyczekująco. Była bardzo ciekawa jak to zwierze smakuje.
Heamy
22:47:50 Heamy wpatrywała się chwilę w Ryuu zezowatymi ślepiami. Wygramoliła się z objęć kobiety i wskoczyła na blat baru. Widząc ogień, wystraszyła się, ale w przeciwieństwie do... chyba wszystkich innych zwierząt i prawie-zwierząt, rzuciła się na Ryuu i zaczęła gryźć go w ucho zaciekle.
Heamy
22:48:39 Heamy wpatrywała się chwilę w Ryuu zezowatymi ślepiami. Wygramoliła się z objęć kobiety i wskoczyła na blat baru. Widząc ogień, wystraszyła się, ale w przeciwieństwie do... chyba wszystkich innych zwierząt i prawie-zwierząt, rzuciła się na Ryuu i zaczęła gryźć go w ucho zaciekle.
Seras
22:49:24 Seras z wrażenia zakryła usta dłonią.
Heamy
22:51:29 Heamy z pewnością nie miała siły w szczękach, natomiast śliniła się dość obficie. Ryuu z pewnością poczuł jak jej wilgotny język wlizuje się w jego ucho. warczała przy tym jak wściekła Chihuahua.
Narracja
23:00:29 img Ryuu wkurwił się niemiłosiernie na to zwierze. Przybrał demonią wersję siebie https://zapodaj.net/f5441d31f649a.jpg.html i chwycił Heamy rozpalonym łapskiem oraz rzucił o ścianę.
Seras
23:03:22 Seras widząc takiego Ryuu, od razu odsunęła się kilka kroków w tył przestraszona.
Heamy
23:06:58 Heamy odbiła się od ściany jak do połowy wypompowana piłka i upadła na ziemię. Wysoce obrażona prychnęła jak gdyby pod nosem. Podreptała do demona z powrotem i usiadła na podłodze, wyciągając do niego kopytko. - Ue. - jak gdyby na zgodę. - Pieróg. - dodała z dziwnym arabskim akcentem. Miała głos piskliwy i denerwujący, choć dla niektórych mógł być on słodki.
Seras
23:09:59 Seras patrzyła się na to z niedowierzaniem - 'Czy ona... Czy ona właśnie podaje Ci rękę na zgodę i powiedziała pieróg?'
Ryuu
23:11:41 Ryuu - Wypad na trawę- warknął do Heamy. Przywrócił swoją ludzką postać https://zapodaj.net/9ae3e6bad4186.jpg.html , ale wkurzony był nadal.
Seras
23:13:28 Seras - 'Aa... Dasz może jakiś pokrojony owoc na talerzu? Banan na przykład?'
Heamy
23:15:44 Heamy - Ueee.... - mruczała markotnie i opuściła kopytko. Zaczęła podgryzać sobie udko z uniesioną nogą niczym kot odbywający rytuał higieny.
Ryuu
23:23:48 Ryuu wyszedł na zaplecze, wziął kiść bananów i pokroił. Jak wrócił to postawił miseczkę z bananami pokrojonymi w talarki. Nie obrał ich, więc każdy talarek był ze skórką.
Heamy
23:26:39 Heamy podreptała do miseczki, podejrzliwie zerkając na Ryuu. - Pieróg? - zapytała jak gdyby.
Ryuu
23:27:56 Ryuu zepchnął zwierze z blatu. - Zwierzęta na podłogę.-
Heamy
23:30:06 Heamy popatrzyła na niego zeszklonymi, zezowatymi oczkami, jak gdyby zaraz miała się rozpłakać. Po chwili jednak kichnęła dość głośno i polizała się po nosie, a także po lewym oku.
Heamy
23:31:08 Heamy po chwili wróciła do obgryzania sobie uda.
Seras
23:31:32 Seras - 'Dzięki Ryuu' - wzięła miseczkę oraz Heamy pod rekę i udała się z nią do wyjścia z karczmy. Tam usiadła na schodkach przed wejściem a pod nimi ustawiła miseczkę z bananami. Tuż obok niej postawiła zwierzątko
Ryuu
23:32:25 Ryuu chwycił za ścierke i zaczął maniakalnie wycierać blat baru.
Heamy
23:39:18 Heamy popatrzyła na miseczkę bananów, a potem na Seras. Powąchała banany i zerknęła na nią z uniesionymi lekko uszami. - Ue?
Seras
23:49:34 Seras - 'No, jedz' - wzięła sobie jeden kawałek, ale wyciągnęła z niej skórkę i położyła na talerzu. Sam owoc zjadła sobie ze smakiem.
Heamy
23:52:41 Heamy powąchała skórkę i zaczęła wcinać ze smakiem. Po chwili zbliżyła się do kobiety, oblizując sobie jeszcze mordkę po bananie. Przytuliła się łbem do jej nogi.
Seras
23:57:11 Seras zmieszana tym widokiem nie wiedziała jak zareagować. Zwykle po prostu zżerała takie zwierzątka ze smakiem. No ale skoro i tak jest nieśmiertelna... Pogłaskała ją po grzbiecie.
Data 06.05.2019
Heamy
00:05:46 Heamy zaczęła mruczeć i przystawiać się do niej z jeszcze większą sympatią. Seras, prawdopodobnie nieświadoma niczego, właśnie zapewniła sobie darmozjada.
Seras
00:07:11 Seras uznała, że to nawet przyjemne, więc miziała ją dalej.
Narracja
21:34:46 img Minęło kilka dni odkąd Agasharr złożyła zamówienie na swój miecz.
Agasharr
21:36:17 Agasharr zlazła najpierw na dół, tradycyjnie się napić. Chociaż wciąż jej było cóż, smutno gdy za ladą nie widziała znajomej twarzy to stłamsiła to w sobie i poszła wziąć butelkę z zaplecza. Przy okazji coś z pułki skoczyło na jej plecy by wspiąć się na czubek głowy
Arlik
21:37:18 Arlik wszedł do karczmy. Zapewne jak zwykle po paliwo.
Agasharr
21:38:57 Agasharr - Jak tam praca? - spytała, za to z jej głowy Yakkai wydał radosne funknięcie
Arlik
21:40:19 Arlik - Hm?
Agasharr
21:41:18 Agasharr - Broń?
Arlik
21:46:46 Arlik - Aaaa to ten. No w sumie trza wypolerować i gotowy.
Agasharr
21:51:05 Agasharr - Świetnie - próbowała zdjąć Yakkaia z głowy, skończyło się jedynie znów bolesnym wyrwaniem kilku włosów
Arlik
21:54:51 Arlik - Chcesz iść zobaczyć?
Agasharr
21:56:36 Agasharr - Oczywiście.
Arlik
22:00:50 Arlik zaprowadził Agasharr do kuźni. Flinta nie było nigdzie. Potem krasnolud przyniósł jej katanę - Proszę bardzo. Ta broń jest zaklęta. Potrafi sama wrócić do ręki użytkownika. Poza tym jest w stanie przechwycić energię, wzmocnić ją i wystrzelić.
Agasharr
22:03:51 Agasharr - Mogę wypróbować?
Arlik
22:05:15 Arlik - Pewnie ale nie na mnie - odparł i wręczył jej broń.
Agasharr
22:05:52 Agasharr sięgnęła. Machnęła kilka razy kataną na wypróbowanie
Narracja
22:08:35 img Agasharr przecięła jednym ruchem conajmniej miliard cząsteczek powietrza.
Agasharr
22:12:35 Agasharr - Skąd będzie wiedziało do kogo hmm... przylecieć?
Arlik
22:13:24 Arlik - A no tak. Ale do tego potrzebny jest Flint. On cię naznaczy.
Agasharr
22:15:13 Agasharr - A gdzie on jest?
Arlik
22:16:32 Arlik - Śpi. Lepiej go nie budzić.
Agasharr
22:17:06 Agasharr - Niech będzie - oddała miecz
Arlik
22:22:59 Arlik - Jest twój. Po co mi go dajesz? Popotrzymaj go sobie, naciesz się nim...
Agasharr
22:25:03 Agasharr - Myślałam, że muszę poczekać na zaklęcie
Arlik
22:26:21 Arlik - No dobrze by było jakby było. Możesz przyjść z tym mieczem później.
Agasharr
22:27:47 Agasharr - Raczej muszę
Arlik
22:30:14 Arlik - Nooo mozesz zaryzykowac i go obudzić.
Agasharr
22:35:47 Agasharr - Chyba lepiej nie
Ulvrir
22:36:42 Ulvrir przytuptał do Agasharr i zaczął niuchać jej nową broń.
Agasharr
23:08:27 Agasharr - Co robisz?
Ulvrir
23:08:59 Ulvrir - Zapoznaje się z bronią. Ładnie wygląda.
Agasharr
23:09:22 Agasharr - Nie ma wyglądać, ma działać
Ulvrir
23:13:36 Ulvrir - To przetestujmy go.
Agasharr
23:17:53 Agasharr - Na tobie?
Ulvrir
23:21:30 Ulvrir spojrzał wymownie swoimi wilczymi oczami na Agasharr - Nie.
Arlik
23:23:16 Arlik - Potrzeba wam kogoś z mocami, które ta broń mogłaby zaabsorbować.
Data 07.05.2019
Seras
22:20:18 Seras westchnąwszy odstawiła zwierzątko na bok, po czym ruszyła w stronę portali. Zastanawiała się który wybrać, ale w końcu się zdecydowała. Skusił ją ładnie wyglądający napis "Lessica".
Data 08.05.2019
Narracja
21:53:02 img Do karczmy wszedł kolejny, dziwaczny przybysz. Mężczyzna, acz do człowieka było mu daleko. Ubrany w mniej więcej współczesne ubrania, skórzaną kurtkę, jeansy, biały t-shirt. Włosy miał najzwyczajniej w świecie niebieskie, tak jak i trzy pary rogów zdobiących jego głowę, aczkolwiek całość wyglądała na tyle naturalnie by nie wyglądał jak zbuntowany nastolatek. Oczy miał zielone, jadowicie zielone o pionowych źrenicach. Rozejrzał się po wnętrzu karczmy z zaciekawieiem podczas gdy drzwi trzasnęły za jego plecami
Narracja
22:15:20 img Przybysz poczuł jak coś szarpie go za nogę próbując dobrac mu się do łydki.
Niebieskowłosy
22:15:42 Niebieskowłosy spojrzał w dół
Narracja
22:16:35 img Coś co przypominało smoka połączonego z nietoperzem, który zaledwie sięgał mu do kostek targał mu ubranie, a był przy tym zawzięty.
Niebieskowłosy
22:17:54 Niebieskowłosy schylił się i chwycił stwora w okolicach karku
Stworek
22:21:24 Stworek szamotał się i charczał na obcego. Jak on śmiał się bronić przed pożarciem?!
Leriel
22:21:48 Leriel pojawiła się przy obcym - Lubi cię - odparła.
Obcy
22:22:16 Obcy - Za to swojego życia chyba nie bardzo.
Leriel
22:23:08 Leriel - Na twoim miejscu nie robiłabym mu krzywdy.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 1127, 1128, 1129, ... 1135, 1136, 1137,   Następna