SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 863, 864, 865, ... 956, 957, 958,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 07.12.2017
Borys
09:53:01 Borys - To 5 km- oznajmił. - Weź konia, jeśli sama nie chcesz się spóźnić-
Luna
09:54:04 Luna 'Wezmę tą klacz która pogardziła Kanirem. Jeśli nie wrócę na czas, możesz iść beze mnie'
Borys
09:58:02 Borys - Poczekam na Ciebie, i tak jestem po drodze-
Luna
10:01:30 Luna 'Wyjaśnisz mi jakie ty furtki masz na myśli?' - zdecydowała się w końcu.
Borys
10:04:57 Borys - Cyprian i Perceval, trzecią jestem ja-
Lunę
10:08:34 Lunę zatkało na moment. Spoglądała na Borysa z niedowierzaniem 'Z tobą naprawdę coś jest nie tak, z twoim myśleniem. To dobrze że sobie nie masz nic do zarzucenia. Idę. Pootwieram sobie parę nowych furtek, może rozszerzę paletę o kobiety' - odwróciła się zdenerwowana i ruszyła do stajni.
Borys
10:12:06 Borys - Owszem, mam sobie dużo do zarzucenia. Jednak skoro wybrałem, to jestem zdecydowany-
Borys
10:15:25 Borys - Po prostu mogłaś nie spotykać się z nim w zamkowej stajni, gdzie wszyscy Was widzieli, stąd wiem,z ę nie jesteś zdecydowana-
Luna
10:17:13 Luna 'Ale czego ty oczekujesz? Nie dosyć uświadomiłam Percevala w swoim wyborzw, gdy przyszedł z Pauline? Może mam zakrywać twarz szalem ilekroć przechodzę obok? A może byłbyś najszczęśliwszy gdybym pracowała dla kogoś kogo nienawidzę, jak ty przy tym kamieniu? ' - czuła łzy w oczach, ale nie chciała im się dać. 'To były przeprosiny do cholery!' - krzyknęła rozhisteryzowana.
Borys
10:19:32 Borys - Nie wnikam co to było. -
Luna
10:23:57 Luna opanowała się w końcu 'Cokolwiek pomyślałeś o tym, o mnie, powinieneś dostać za to w twarz. On też stracił to dziecko do cholery. To ty mi każesz lubić... LUBIĆ babę której zrobiłeś dziecko, gdy popłynęliśmy bym mogła być właśnie z tobą. Może sama powinnam się z nią przespać na znak zgody i dobrej woli. Wyręczę cię i sama się pogonię. Kaprysa odbiorę jak odpocznie.' - zawróciła na pięcie
Borys
10:30:49 Borys - Nie każę Ci jej lubić. Prosiłem być z niej nie szydziła, za to Ty każesz mi akceptoać CYpriana, czego nei zrobię-
Luna
10:37:07 Luna 'Ja z nim nie spałam ani nie będę sypiać. ' - nie zatrzymywała się. Nie po tym co usłyszała. 'Ja nie zamierzam akceptować ani Pauline, ani jej cholernego bękarta ani tego za kogo mnie masz. Twoich napadów gniewu, masakrowania ludzi, i tego cholernego egoizmu. Mam dosyć. I będę sobie szydziła z kogo będę chciała' - warknęła, choć pewnie było ją słychać połowicznie.
Borys
10:38:39 Borys miał tyle szczęścia, ze gniew który go opanował, wyżył na kamieniu.
Luna
10:44:31 Luna osiodłała konia czym prędzej, bramy otworzyła sobie zawczasu. Była wściekła jak sto diabłów. Co on sobie wyobrażał?! To ona ma być od wybaczania. Dała się uwięzić. Chciała poświęcić się za niego. Straciła dziecko. W nagrodę spoglądała jak idzie na bok z inną, a potem, jak przyprowadza ją Lunie do domu pod nos. Wszystko to przegrało z faktem, że widziała się z Percevalem. Po prostu pięknie. Im dalej od bramy była, tym większy ogarniał ją żal. Do karczmy dotarła wściekła jak osa.
Luna
10:53:37 Luna pchnęła drzwi karczmy 'Ryuu? Daj coś jadalnego. Jak dostanę kostkę cukru albo kilo mąki to poświęcę się i nawiozę tu kontener błota.'
Ryuu
10:57:09 Ryuu wyciągnął puszkę z orzeszkami - To może być?-
Luna
11:20:15 Luna spojrzala na barmana i na puszkę jakby zapropomował jej gwoździe. 'Jasne, a błoto chcesz glinne czy bagienne?'
Ryuu
11:26:55 Ryuu To zależy jakie wygodniej będzie Ci sprzątać-
Luna
11:30:56 Luna 'Jestem głodna i wściekła. Przecież nie każę ci gotować, odgrzej cokolwiek co dałbyś do jedzenia komuś, kogo lubisz. Z błotem nie żartuję, jestem w bardzo mściwym nastroju.'
Luna
11:32:23 Luna 'Mieliście tu kiedyś ciekawe placki z mięsem i zapiekanymi warzywami. Pizza. Nie pluj do środka.' - wiedziałą że Ryuu potrzebuje specjalnych instrukcji.
Ryuu
11:37:02 Ryuu - Niech Ci będzie, ale pamiętaj, nie wkurwiaj osoby, która podaje Ci jedzenie-
Luna
11:47:35 Luna poszła za Ryuu by upewnić się że nie napluje. 'Jana na górze?'
Ryuu
11:59:28 Ryuu - Chyba tak, nie zaglądam do pokoi gości-
Luna
12:05:55 Luna 'No wiem. Ale to ty najczęściej jesteś za barem, więc widzisz co się dzieje. Odgrzej, zaparzę kawę. Nikogo nie ma to nikt się nie oburzy. Też chcesz?'
Ryuu
12:21:13 Ryuu - Nie chcę, nie lubie-
Luna
12:26:10 Luna 'Jak ty byś wymienił to co lubisz, to byłaby znacznie krótsza lista' - pokręciła głową. 'Nadal nie pluj' - zaśmiała się idąc po kubek by zaparzyć kawę.
Ryuu
13:19:49 Ryuu - Siebie- odpowiedział. - I tak się nie dowiesz-
Luna
13:46:23 Luna głodna jak pies wróciła sprawdzić czy już odgrzał. 'Mylisz mnie z kimś kto będzie ci się narzucał. Wezmę jedzenie i dam ci spokój'
Ryuu
14:01:12 Ryuu podgrzał pizzę dla luny, z cebulą i salami. Przynajmniej tak widniało na opakowaniu. Podstawił jej talerz z gorącym plackiem.
Ivi
14:08:29 Ivi również skierowała się do wyjścia. - Do nie-zobaczenia - pożegnała się z mężczyzną, opuszczając obskurny domek.
Luna
14:16:45 Luna odebrała pizzę i podziękowała. 'Wybacz wybuch. Po prostu nie zawsze mam ochotę na żart z orzeszzkami. A i po pierwszym półroczu przestał bawić. ' - jadła w pośpiechu, chcąc zajeść stres. Kawę wypiła niemal na raz. 'Idę zabić Janę. Nie przeszkadzaj sobie'
Natan
14:21:00 Natan nie zareagował i zamknął swój dom na wszystkie spusty jakie posiadał. Udał się w stronę ulicy, na której doszło do incydentu z małą dziewczynką. Będą w pobliżu miejsca, w którym demon się objawił, z łatwością go zlokalizuje.
Ryuu
14:21:06 Ryuu - Ale nie poplam parkietu krwią-
Patriel
14:23:05 Patriel zszedł na dół i widząc lunę od razu się uśmiechnął - dobrze widzieć starą twarz. Tak dla odmiany.
Luna
14:23:05 Luna 'jak nabrudzę to posprzątam' - uśmiechnęła się i pobiegła na górę.
Ivi
14:23:29 Ivi wsiadła do swojego samochodu i minęła Natana, specjalnie warcząc silnikiem tuż przy nim. Potem docisnęła pedał gazu, pędząc jak strzała.
Luna
14:23:43 Luna zatrzymała się na schodach. 'Ach, Patriel. Zaraz wrocę. Tylko coś załatwię'
Patriel
14:24:19 Patriel zaśmiał się kłopotliwie - nie spiesz się, mam tylko 200 lat.
Natan
14:35:53 Natan wyjął z kieszeni paczkę papierosów. Niestety była tam tylko jedna sztuka w dodatku lekko zgięta. No nic, będzie musiało wystarczyć na pieć minut. Musiał zebrać się w sobie i uspokoić. Ostatnie chwile były ponad jego cierpliwość i spokój. Czuł, że pomimo słów kobiety, szybko się od niej nie uwolni. Szedł spokojnie ulicą rozmyślając nad dziewczynką. Demon musiał być cholernie silny skoro w ciele małej dziewczynki rozszarpał dwóch dorosłych mężczyzn na strzępy, ale jest też również nierozważny. Czyżby brat bliźniak Asmoroda? Gdyby doszło do konfrontacji Natan miał przy sobie tylko swój sztylet i księgę. Musiało wystarczyć na 1 raz.
Luna
14:47:03 Luna rozłożyła ręce. 'Jak jesteś nieletni, mogę poczekać' - zaśmiała się. Odnalazła swój pokój i zapukała. Miała nadzieję zastać Janę. I rozkwasić jej pysk.
Jana
15:59:21 Jana -Kto tam?- zapytała przez drzwi.
Luna
17:17:30 Luna 'To ja, Luna'. Zdziwiło ją nieco że Jana tyle czasu się obawia.Naprawdę w ogóle nie wychodziła?
Narracja
17:26:48 img [NY] Na miejscu wciąż była policja, ale specjalna ekipa zmywała już krew. niedaleko jakiś sympatycznie wyglądający policjant rozmawiał ze starszą kobietą. Wyglądała na zmartwioną.
Natan
17:29:06 Natan dopalił papierosa i grzecznie wyrzucił do stojącego obok śmietnika żeby jakiś pies nie mógł się przyczepić. Zamknął oczy i skupił się mocno. Delikatnie naruszył pieczęć by zaczerpnąć troszkę demonicznej mocy. Każde naruszenie pieczęci osłabiało ją narażając na atak ze strony Asmoroda. W końcu po chwili wyczuł demoniczną energię i udał się do źródła.
Natan
17:29:32 Natan - Dlaczego wszystko co najgorsze dzieje się w portowych magazynach... - mruknął do siebię i tam też się udał, oczywiście inną drogą.
Narracja
17:31:31 img [NY] Natan owszem, mógł wyczuć demona, choć coś w nim było dziwnego. Trudno jednak było wskazać co konkretnie. Mała z pewnością pobiegła dalej uliczką zablokowaną teraz przez mundurowych, ale łowca czuł też, że skierowała się dalej w kierunku wybrzeża. O ile dobrze pamiętał, gdzieś w tamtą stronę były portowe magazyny.
Narracja
17:33:06 img [NY] Dziewczynka siedziała w jednej z hal magazynowych. Drzwi były zamknięte, ale rdza wygryzła dość duży kawałek blachy, by mała zdołała się przecisnąć, zostawiając jakąś nitkę na ostrzejszym fragmencie. Co innego dorosły mężczyzna.
Jana
17:33:38 Jana otworzyła drzwi Lunie.
Natan
17:39:06 Natan zaczynał żałować, że nie wziął swojego miecza. Musiał poszukać innej drogi, nie chciał narażać swojego płaszcza. W końcu natrafił na mniejsze drzwi do hali. Po kilku uderzeniach zdołał je wykopać. Natan nie miał ochoty na zabawę w chowanego więc lepiej będzie jak sprowokuje demona. Szedł po magazynie nucąc słowa ze swojej świętej księgi.
Ivi
17:41:44 Ivi miała dość, musiała odpocząć, zregenerować się i zapomnieć o tym wariacie. Zajechała pod wieżowiec, w którym znajdował się jej apartament.
Narracja
17:44:09 img [NY] Dziewczynka wzdrygnęła się gdy usłyszała huk spowodowany przez łowcę wchodzącego razem z drzwiami. Szybko schowała się między skrzyniami. Tutaj już trudno było Natanowi zlokalizować demona, jakby był w kilku miejscach w hali.
Natan
17:45:44 Natan - Mamy tchórza? Ad maiorem Dei gloriam. Memento mori - kontynuował wierszyk trochę głośniej.
Narracja
17:48:20 img [NY] Usłyszał cichy pisk jakby z bólu. Jeśli przerwał, mógł też usłyszeć kroki.
Natan
17:49:35 Natan - Mam cię - pobiegł w miejsce, gdzie potencjalnie może znajdować się dziewczynka.
Narracja
17:54:44 img [NY] Dziewczynka słysząc, że kroki się zbliżają zerwała się do biegu. Chciała dotrzeć do tej dziury, którą tu weszła. To była jej jedyna szansa na ucieczkę, skoro był od niej szybszy.
Luna
18:02:29 Luna uśmiechnęła się do Jany. Już dyskretnie trzymała w ręce kamyk wzięty po drodze, by pięść była twardsza. Na powitanie natychmiast posłała Janie dwa szybie ciosy dokładnie pomiędzy oczy, jeden po drugim, i poprawiła drugą ręką, mocniej, pchnięciem z nadgarstka. 'Dzień dobry. ' - powiedziała po tym.
Ivi
18:02:29 Ivi nalała wody do jacuzzi, poczekała aż ta się zagrzeje i po chwili rozkoszowała się, leżąc wśród bąbelek, z winem w ręce.
Narracja
18:05:34 img [NY] Demon musiał mocno nadwyrężyć organizm dziewczynki podczas walki i potem ucieczki przed policją, więc teraz trudno jej było z siebie wykrzesać pełny sprint, który u ośmiolatki i tak byłby mniejszy niż u wyszkolonego łowcy.
Jana
18:08:04 Jana była zaskoczona. Bój był niesamowity. Pełną świadomość odzyskała już leżąc na podłodze. - Słowo mocy "UKOJENIE"- ledwo powiedziała, jednak zdążyła.
Narracja
18:08:33 img [Karczma] Luna poczuła narastający spokój duha, jakby własnie udała się na drzemkę i wstała wyspana. Czuła wewnętrzny spokój.
Patriel
18:09:40 Patriel przybiegł na górę - co tu się dzieje?!
Natan
18:11:26 Natan dostrzegł w końcu uciekającą dziewczynkę. Najchętniej rzuciłby ją pismem świętym żeby zobaczyć co się stanie ale nie miał nastroju na żarty. Kiedy tylko miał już dziewczynkę na wyciągnięcie ręki, zdołał ją złapał i umieścić pod swoją pachą - Mam cię kurwiu mały.
Narracja
18:11:50 img [Karczma] Patriel zobaczył zakrwawioną Janę i Lunę nad nią, która pod wypływem zaklęcia uspokajała się.
Luna
18:12:04 Luna 'Nic się nie dzieje. Ustalamy kwestie kluczowe. Na przykład to czemu Jana dostała po pustej głowie.'
Luna
18:13:40 Luna 'Przyznam że nieco straciłam nastrój na negocjacje, może powinnam zrobić sobie przerwę.' - mruknęła.
Narracja
18:14:40 img [NY] Dziewczynka zaczęła oczywiście się wyrywać i krzyczeć. Było to najzupełniej normalne, w końcu to mała dziewczynka. Natana znowu nawiedziło dziwne uczucie, że coś z tym demonem jest nie tak, jakby był w jakiś sposób inny od tego, którego wypędził chociażby z Sama.
Narracja
18:14:47 img [Karczma] Z każdą chwilą Lunie agresja schodziła w dół, co dało czas Janie by wyczołgać się z jej pokoju.
Narracja
18:15:02 img Dziewczynka zaczęła oczywiście się wyrywać i krzyczeć. Było to najzupełniej normalne, w końcu to mała dziewczynka. Natana znowu nawiedziło dziwne uczucie, że coś z tym demonem jest nie tak, jakby był w jakiś sposób inny od tego, którego wypędził chociażby z Sama.
Patriel
18:15:09 Patriel podbiegł do Janny i odsunął delikatnie Lunę od niej - może ty mi wyjaśnisz o jakie negocjacje chodzi ale pierw trzeba się tobą zająć.
Natan
18:16:52 Natan - Zamknij się do cholery... teraz już wiem czemu nie chcę mieć nigdy dzieci - wziął głęboki oddech - znalazłem cię i chcę oddać cię do mamusi. Nic ci nie będzie - mówił najgrzeczniej jak się dało. Chyba każda jego znajomość musi się zaczynać krzykiem lub wybuchem.
Luna
18:17:57 Luna 'Patriel, to doskonale że jesteś tak opiekuńczy, ale mam z Janą do porozmawiania a czasu niewiele. Wolałabym nie musieć jej zabijać. Później ją sobie zaopiekujesz'
Patriel
18:19:10 Patriel - Rozmowy za pomocą kamienia były modne w erze paleolitu - odpowiedział całkowicie poważny.
Narracja
18:20:16 img [NY] Mała mu chyba nie wierzyła. Łzy strachu zakręciły się w oczach.- K-ki-im Pan jest?- trzęsła się.
Natan
18:21:10 Natan - Przyjacielem rodziny. Wszyscy cię szukają. Możesz mi wytłumaczyć skąd się tutaj wzięłaś? - wychodził z nią powoli z magazynu.
Jana
18:21:43 Jana z powodu zaklęcia była mocno osabiona i też bardzo mocno dostała o d Luny. - Nie wiem co się stało- wyjąkała.
Luna
18:24:09 Luna 'To może wyjaśnię. Jak to się stało że na Lessicę poszło sześć tysięcy ludzi a nie dwa lub trzy? Na kraj który nie ma armii? Zupłełnie jakby sobie policzyli siły z ewentualnej mobilizacji. W większości kusznicy. Wygrałaś Jano. Byłam tam, już po bitwie. Widziałam lessickich chłopow, zakrwawionych. Zmasakrowanych. Krzyczących gdy umierali. To ty powinnaś tam być, ta wojna to również twoja sprawka'
Patriel
18:27:04 Patriel - Chcesz powiedzieć, że Jana jest winna masakrze jaka wydarzyła się w Lessice?
Luna
18:27:30 Luna 'Tak. To wlaśnie chcę powiedzieć. '
Patriel
18:28:49 Patriel - Dobra, jestem obiektywny z reguły. Jeśli to prawda, to Jana powinna podlegać osądowi rządu w Lessice, a ty mi na panią ambasador nie wyglądasz.
Luna
18:30:20 Luna 'Podległa i została zabita. A teraz sobie żyje. I niech żyje na zdrowie. Ja się wyżyłam. Jano, masakra niewinnych chłopów to niestety jedyna dobra wiadomość jaką mam dla ciebie. Zla jest taka że i wróg poległ, i generał przeżył' - uśmiechnęła się.
Dziewczynka
18:31:38 Dziewczynka -R-rodziny...? W sensie, Pani Stevens?
Patriel
18:31:44 Patriel - Czyli Essy przypłaciła jednak własną duszą żeby wskrzesić Janę? To tłumaczyłoby moje podejrzenie.
Jana
18:32:01 Jana - W kolejnej wojnie z Lessicy zostanie jedynie wspomnienie, kiedy wszyscy magowie staną do walki- mruknęła
Natan
18:33:01 Natan - Pani Stevens? A tak, pani Stevens...
Patriel
18:34:31 Patriel - Cholera... Ale co konkretnie zrobiła Jana?
Dziewczynka
18:38:18 Dziewczynka nie wyglądała na specjalnie przekonaną, ale nie chyba nie bardzo miała wybór. -Może mnie Pan postawić? Niewygodnie tak...- zwisała pod pachą Natana niema bezwładnie.
Natan
18:40:07 Natan - Trudno - poszedł z nią gdzieś na tył magazynu gdzie nie zauważył ludzi. Pewnie ktoś się niedługo połapie, że był włam. Postawił dziewczynkę na ziemi lecz trzymał ją mocno za rękę - puszczę cię jak tylko dowiem się co w tobie siedzi - wyjął księgę.
Jana
18:40:18 Jana jakoś zeszła na dół. Wiedziała jedno, musiała uciekać. Wyszła z karczmy i zauważyła klacz Luny. Dosiadła ją i wjechała do portalu do Lessicy.
Jana
18:41:08 Jana wyjeżdżając z jaskini skierowała konia na południowy wschód. By dotrzeć do granicy z Dirsan jeszcze tego wieczora.
Patriel
18:43:20 Patriel zszedł na dół lecz zanim tam dotarł, Jany już nie było - No to pięknie.
Dziewczynka
18:43:23 Dziewczynka zamrugała oczami i przekrzywiła główkę. -Co we mnie...?- wyraźnie nie rozumiała o co Natanowi chodzi. Przyglądała się łowcy -Co to za książka?- zainteresowała się.
Narracja
18:43:50 img [Karczma] Skoro Jana uciekła czar nie był podtrzymywany Luna znów się wkurwiła.
Natan
18:46:24 Natan - Umiesz czytać? - podsunął jej książkę, która była otwarta na losowej stronie - przeczytaj z jedno zdanie.
Luna
18:52:07 Luna pobiegła za Janą gdy tylko się zorientowała, ale widziała jedynie znikający w portalu koński ogon. 'A żeby cię węże i skorpiony głupia złodziejska cipo! ' - rzuciła za nią kamieniem z niemocy nim wróciła do karczmy.
Patriel
18:54:30 Patriel - Przepraszam, nie znałem motywu - odparł do Luny - Gdybym nie siedział uwięziony w karczmie z pewnością byłbym na czasie.
Narracja
18:54:56 img Trzydziestu sześciu ludzi wjeżdżało przez bramy. Piętnaścioro lessickich strażników, dwudziestu lareńskich żołnierzy i dowódca owych. Jechali powoli i dumnie.
Luna
18:56:18 Luna 'Nie kryguj się, zareagowałeś normalnie. Ona tu siedziała ze strachu przed generałem. Ponałeś już generała, prawda? Nie zależało mi by ją wysyłać na śmierć. Chciałam sprać jej skórę na nauczkę'
Patriel
18:58:24 Patriel - To raczej wyglądało bardziej jak zamach na jej życie - skrzyżował ręce.
Dziewczynka
18:59:16 Dziewczynka -Tak. Mina mnie nauczyła. Bardzo lubi czytać i zwykle czytamy razem.- spojrzała na stronę, którą jej pokazał. - -przeczytała, dukając trochę... trochę bardzo. Nie znała języka, więc parę razy nawet przekręciła, ale przebrnęła przez zdanie, a nawet przez dwa. Spojrzała potem nad ramieniem Natana, jakby coś usłyszała. -Przepraszam...- wróciła wzrokiem do łowcy -z tym mi źle idzie. Co to za język?
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 863, 864, 865, ... 956, 957, 958,   Następna