SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 955, ... 956, 957, 958,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 11.02.2018
Shifter
18:08:34 Shifter - Poza używaniem dla własnych korzyści? Nie bardzo. Nie widziałam też jak dotąd powodów by z kimkolwiek się tą wiedzą dzielić. Jeśli sam nie zapytał.
Shuren
18:33:57 Shuren - Mhm rozumiem - siedział dalej obok baru wypatrując kogoś z obsługi.
Peter
19:19:00 Peter 'No to zapraszam na górę' - powiedział do maga.
Luna
19:27:09 Luna rozejrzała się po nowych. i starych. W sam raz minęli się z Gregorem który przeciskał się obok by zejść pod pokład. Griffon rzucał się w oczy, i to porządnie.
Griffon
19:34:06 Griffon Nawet nie rozumiał specjalnie co się jeszcze niedawno wydarzyło. Za najwygodniejszą dla siebie opcję uznał zignorowanie całego, niedawnego wydarzenia... W obecnej stał razem z resztą, a raczej nieco z dala od innych... Na razie jednak był skupiony myślami na własnej osobie i co właściwie będzie robić na tej łajbie... Na chwilę obecną poza dalszym opisywaniem swojej biografii nie miał lepszych idei. Co jakiś czas zerkał na resztą, a następnie wracał wzrokiem do swego ekwipunku przy pasie.
Lorrdia
19:34:34 Lorrdia ruszył niepewnie po schodach na górę. Wchodzenie po schodach bylo dla niego trochę trudne, ale w koncu sie udało. Nastepnie skierowal sie po prostu tam, gdzie go skierowano.
Luna
19:58:14 Luna 'Przynajmniej nie jestem jedyna' - skomentowała do "chudego" wskazując Griffona wzrokiem.
Peter
19:59:42 Peter czekał już w otwartych drzwiach pokoju. 'Zaczekaj, Dagon miał tu kiedyś taką fajną lampę...' - wyszedł jeszcze na chwilę. Już wiedział który to nieczynny pokój robi za magazyn więc tam się skierował i wrocił z lampą, którą po chwili rozstawił. 'Od dawna cierpisz na trąd?'
Griffon
20:03:52 Griffon zauważył, że ktoś się na niego patrzył. Była to kobieta - a te akurat lubił, ale po poprzedniej akcji w karczmie musiał się tym razem dopracować ewentualne teksty. Tak czy inaczej na obecną chwilę jedyne co zrobił to wyjął jakieś niezapisane kartke i podkładke w postaci pierwszej lepszej deski, a następnie sięgnął po pióro, które zamoczył w buteleczce z atramentem i po otrzepaniu go zaczął intensywnie pisać notatki na temat swego przybycia tutaj - by nie zapomniał jak to często ma.
Mat
20:05:41 Mat 'Oho, jak go Kieł nie przeszkoli to tak będzie maział przez cały rejs' - zauważył.
Lorrdia
20:05:51 Lorrdia popatrzył na te lampy zaciekawiony, a potem znów na niego. - Dziesięć lat. - odpowiedział. - Gdyby nie magia lecznicza, zapewne już dawno bym skonał. Czasem sobie myślałem... żeby przestać się leczyć. Skończyć to nienaturalnie szybko, ale... Panie znachorze. To tak nie działa. Za śmierć moja bogini strąci mnie do świata potępieńców.
Peter
20:07:40 Peter 'Tak, bogowie jakoś nie gustują w samobójcach. Chyba we wszystkich światach. Może mają rację. Nie dałeś sobie życia, więc odebranie go to... dewastacja mienia' - uśmiechnąl się. 'Dziesięć lat, pewnie cierpiałeś. Jak ci na imię?'
Lorrdia
20:09:28 Lorrdia - Lorrdia, drogi Panie. Obecnie mam nieco ponad trzydzieści lat naszego czasu. - powiedział wyraźnie spięty.
Peter
20:11:09 Peter 'Nie stresuj się tak. Ja nazywam się Peter Blackstone, jestem lekarzem od spraw kobiecych, ale jako że jedyny opiekuję się tą karczmą, musialem dosyć szybko wyspecjalizować się w dwóch innych dziedzinach. Rozbierz się, odwiń ręce, odsłoń twarz, a ja w tym czasie po kolei powiem ci co będę robił, by nic nie było dla ciebie zaskoczeniem'
Lorrdia
20:13:03 Lorrdia - Obawiam się, że będzie problem ze zdjęciem niektórych moich bandaży przeze mnie. Ostatnio rany mi się otwierają i.. i potem jest duży bałagan. - powiedział zawstydzony i zaczął się rozbierać. Tak się przy tym stresował, że cały się dosłownie trząsł. Tylko maski i nakrycia głowy jeszcze nie zdejmował. Nie odważył się.
Narracja
20:13:56 img [Emily] Kieł wyszeł na pokład widząc, jak każdy się leni. - Nie opierdalać się, do roboty, rozwinąć żagle, wypływamy z tej dziury-
Peter
20:15:44 Peter 'Pomogę ci jeśli potrzeba' - siegnął do torby. Przygotował kilka podejrzanych butelek, szeleszczących przedmiotów. 'Bandaże i gazy mam, owiniemy to później z powrotem' - gdy tylko założył rękawiczki, zacząl przygotowywać zastrzyk przeciwbólowy. 'Twoją chorobę wywołują pałeczki trądu, organizmy tak małe że dopiero wynalezienie okularu pozwalającego ujrzeć drobinki powietrza, pozwoliło ją odkryć. Daje się ją bardzo łatwo pokonać. Gdy wiesz czym pokonywać. A to...' - podszedł z zastrzykiem 'pozbawi cię bólu na jakieś pół godziny, na czas badania. Jeśli bandaże przywarły, powiedz, i z tym sobie poradzimy bez zdzierania'
Luna
20:16:57 Luna przeszła obok Griffona 'Jak nie chcesz by z ciebie pocieszkę zrobili, lepiej bierz się za liny' - szepnęła.
Zuri,
20:19:59 Zuri, kobieta z lisimi uszami i ogonem o szylkretowym ubarwieniu weszła do karczmy. Nie miała już okrągłego brzucha. Zamiast tego miała dwójkę dzieci. Jedno przy pomocy odpowiednio zawiązanej chusty przymocowane do pleców i drugie na rękach z rudymi kocimi uszkami. Rozejrzała się, czy rozpozna jakąś twarz, jednak czekał ją zawód. Ze znajomych osób w zasadzie tylko Dagon tu był. Gdzieś się pewnie kręcił Ryuu.
Dagon
20:20:51 Dagon 'No proszę proszę. Kociak narobił kociaków. A gdzie dumny ojciec?'
Griffon
20:20:55 Griffon - Przesadzasz! - machnął ręką beztrosko, chowając swoje rzeczy tam skąd je wyjął. - Jestem nietykalny! - dodał z pewnością siebie wielką jak jego ego, po czym nie śpiesząc się ruszył poszukać lin. Jego doświadczenie w takich rzeczach wynosiło równe 0, więc jego sprytny plan zakładał podpatrzenie jak inni to robią i próba powtórzenia tego w swoim przypadku.
Shifter
20:22:18 Shifter wyjątkowo się zainteresowała nieznajomą. Wstała od lady i podeszła do Zuri, przyglądając się jej ciekawie - Witaj - rzuciła, przyglądając się jej jak bardzo ciekawemu okazowi
Luna
20:22:31 Luna obejrzała się zaszokowana. Mężczyzna? Poważnie? Pierwsze co jej przyszło do głowy, to że chyba nie do pracy tutaj przyszedł skoro tak pobarwił włosy. Naprawdę, nie wiedziała co o tym uważać. Oni go tu zjedzą, zmasakrują i rozetrą po pokładzie. Aż żal było poety.
Zuri
20:25:25 Zuri -Mówił, że dołączy później.- odpowiedziała Dagonowi. -Witaj.- skłoniła głowę kobiecie przed sobą. -Nowa? Czy po prostu dawno mnie nie było?
Dew
20:25:52 Dew pojawił się w drzwiach karczmy.
Shifter
20:27:45 Shifter - Tak, jestem tu od niedawna. - przedstawiła się imieniem - Miło mi poznać. Podobają mi się twoje uszy - oznajmiła bez ogródek
Farika
20:28:33 Farika siedziała z brzegu z herbatą w ręcę.
Griffon
20:28:42 Griffon wychwycił fakt, że dziewka obejrzała się zaskoczona. - Pewnie nie spodziewała się, że ktoś może być tak przystojny. - zaśmiał się do siebie z aroganckim uśmiechem, kiedyś do niej uderzy... Musi się tylko przygotować. Ale na razie liczył, że "przypadkiem" zabraknie lin do ogarnięcia. Byłoby to tak wspaniałe móc się poobijać.
Zuri
20:29:20 Zuri przekrzywiła uszy. -Dziękuję...- była trochę zaskoczona tą bezpośredniością, ale widocznie była z takiego świata gdzie było to normalne. Wiele dziwactw spotkanych w karczmie można tym właśnie uzasadnić.
Lorrdia
20:29:59 Lorrdia - Zróbcie co trzeba, panie, tylko błagam, wyleczcie mnie z tego. - powiedział desperackim głosem, odkrywając swoje... okropne, wyżarte i gnijące ciało. po chwili zdjął też spodnie. Aż strach opisywać co się tam stało.
Shifter
20:31:38 Shifter uśmiechnęła się rozbawiona. Na chwilę przyłożyła ręce do głowy, a gdy je odjęły, spomiędzy białych włosów wystawały równie białe uszy z czarnymi końcówkami - Jak wyglądam? - spytała, z szerokim uśmiechem
Dew
20:35:39 Dew przyglądał się nieznajomym, jednak podszedł do Fariki. - Tyle nieznanych twarzy - zauważył. Spojrzał na nią. - Przynoszę złe wieści - usiadł obok na krześle. - Król uznał, że nic się takiego nie stało i koronacja się odbędzie, a to oznacza, że musimy wracać i wcisną cię w kolejną kieckę. A co najgorsze jutro, choć powinno być po wszystkim, znów będziesz musiała jakąś założyć.
Zuri
20:35:55 Zuri pokiwała głową z uznaniem -Polimorf?- zainteresowała się.
Shifter
20:39:36 Shifter - Tak, choć nie lubię tego określenia. Brzmi jak nazwa jakiejś egzotycznej choroby - zażartowała
Zuri
20:40:43 Zuri zaśmiała się -Może trochę.- podeszła do baru, żeby nie stać tak na środku.
Shifter
20:44:49 Shifter podeszła razem z nią, i usiadła na wcześniej opuszczone miejsce, gdzie wciąż stało jej zamówienie. Wzięła szklankę i upiła nieco coli. Lód chyba już dawno zdążył się rozpuścić.
Luna
20:44:51 Luna widziała że załoga się niecierpliwi. Skąd oni go wzięli do cholery? Gdy tylko zeszła z masztu, podeszła do rózowego jegomościa i pociągnęła go za sobą za rękaw.
Farika
20:46:01 Farika - Ta sukienka jest na koronację, nie będe jej zmieniać- powiedziała. - A jutro po co?-
Dew
20:48:37 Dew - Mnie za to wypada się przebrać. A jutro wystąpisz w bieli, moja najdroższa - chwycił jej dłoń, by ucałować.
Zuri
20:49:06 Zuri -Dagonie, podasz proszę sok malinowy?
Griffon
20:49:27 Griffon - Ej! Ej! Co się stało? - rzucił zaskoczony nagłym pociągnięciem do tyłu, choć nie opierał się specjalnie. Dał się się pociągnąć, choć uważał, aby nie potknąć się o niewiadomo o co.
Luna
20:51:56 Luna 'Słuchaj, to nie jest statek pasażerski. Jak uznają cię za darmozjada, nauczą pływać w zimnych angielskich wodach. Lub poczekają na cieplejsze by zobaczyć jak szarpią cię rekiny. Nie chcesz tego. ' - obejrzała się czy nikt nie widzi tych pogaduszek.
Farika
20:53:20 Farika - Ale nie chcę w sukience, nie mogę w spodniach?-
Griffon
20:56:56 Griffon - Spokojnie kochana. Jak będę im potrzebny to pomogę, mam wiele kompetencji. Zresztą nie wyrzucą najwspanialszej osoby na tym pokładzie. - odparł z pełną pewnością siebie, po chwili jednak jego uśmiech zmienił się na nieco "cwaniacki" - Do moich licznych kompetencji należy zadowalanie kobiet. - dodał ze nieschodzącym uśmiechem, choć na wszelki wypadek przesunął rękę bliżej nóg, by móc w razie czego zareagować na... Niechciane wydarzenia.
Dew
21:02:23 Dew - Osobiście nie miałbym nic przeciwko, ale obawiam się, że byś się tym ośmieszyła. Obiecuję, że po wszystkim pomogę ci tę suknię ściągnąć.
Farika
21:03:39 Farika - No dobrze, niech będzie. - zgodziła się. - Chcesz herbaty, czy wracamy do pałacu?-
Zuri
21:08:53 Zuri w końcu sama weszła za bar i wzięła sobie to, o co prosiła. -Jestem Zuri.- powiedziała do kobiety, która ją wcześniej zaczepiła. W końcu wypadało się przedstawić.
Shifter
21:11:01 Shifter - Miło mi - powiedziała, bawiąc się szklanką z napojem - Więc... Jesteś stałą bywalczynią?
Luna
21:13:40 Luna 'Będę zadowolona jak nie wkurzysz kapitana. Musze wracać do żagli. Na rozmowy będzie czas w mesie.' - odwróciła się by wrócić do pracy. Obawiała się że przy takim obrocie spraw chłopak który do tej pory czyścił pokład szybko awansuje a zastąpi go różowy.
Zuri
21:15:26 Zuri -Byłam.- poprawiła -Ostatnio miałam dłuższą przerwę ze względu na sprawy... prywatne.
Shifter
21:17:15 Shifter pokiwała głową wyrozumiale.
Griffon
21:17:42 Griffon nieco skrzywił się, ale tak czy siak musiał poważnie przemyśleć jak będzie wyglądać jego sytuacja... Nie łudził się, że z linami mu nie pójdzie i większością zajęć tego typu... W czym był dobry? - Wiem! Kuchnia! - rzucił do siebie zadowolony, na szczęście umiał gotować a przepisy kucharskie i przyprawy miał zawsze przy sobie, co prawda nie miał tego wiele i traktował to jako pamiątki, ale czasy są ciężkie. Dlatego szybko ruszył poszukać kuchni czy cokolwiek na tej łajbie jest o takiej funkcji. Był to perfekcyjny plan. Prawdopodobnie.
Dew
21:21:27 Dew - Napiję się z chęcią. Poznałaś kogoś, czy tak sama tu siedzisz cały czas?
Farika
21:23:17 Farika - Siedzę tu sama, bo chciałam porozmawiać z ojcem i układam sobie tę rozmowę w głowie, aby znów mnie nie wrzucił do lochu.-
Gregor
21:24:36 Gregor spojrzał zdziwiony na różową postać. 'Niech zgadnę, zjadłabyś gruszkę?' - uśmiechnął się.
Kieł
21:26:34 Kieł chodził po pokładzie obserwując każdego z nich czy sie nie obijają. Na górze było ok, więc zszedł niżej. Rozglądał sie po kajutach, aż trafił do kuchni. - Żarcie poza wyznaczinym czasie jest zabronione- zagrzmiał.
Dew
21:28:51 Dew - Możesz wypróbować na mnie. Więc?
Griffon
21:31:00 Griffon - Ja tylko chcę wykorzystać swoje kompetencje! - odparł starając się obronić przed zarzutem pana Kapitana. - Umiem gotować i chcę to wykorzystać! - dodał opierając ręce o pas, przy tym ignorując pytanie związane z gruszką.
Gregor
21:43:56 Gregor 'Zaraz, jak to gotować? A ja niby co, pokład mam myć?'
Griffon
21:46:47 Griffon zerknął na Gregora szybko. - Po prostu będzie dwóch kucharzy. - wzruszył ramionami. - Przeszkadza ci to? - zapytał wbijając w niego wzrok i oczekując na odpowiedź... Akurat tutaj była jedna z tych sytuacji, gdzie miał zamiar się wykłócać w razie czego.
Farika
21:47:50 Farika - No dobrze zaczynam. - powiedziała i nie mówiła nic. - Nie to nie zadziała. Porozmawiam z nim.-
Dew
21:49:21 Dew - A na jaki temat właściwie?
Farika
21:50:44 Farika - Mój, mojego podejścia do księzniczkowania i ogólnie całego królestwa-
Gregor
21:53:59 Gregor 'Kapitan za tobą stoi mała. Jak cię nie wziął tu na zabawkę dla chłopaków to radzę obrać lepsze zadania. Coś odpowiedniego dla szczura okrętowego'
Griffon
21:59:08 Griffon zmienił szybko mimikę, został poważnie urażony. - Jeszcze raz powiesz "mała"... - warknął, po chwili jednak kaszlnął i poprawił pelerynę. - Po prostu ci przeszkadza, że kompetentny kucharz się znalazł na pokładzie tego samego okrętu! Masz ty w ogóle jakiekolwiek pojęcie jak przygotować coś jadalnego? Czy raczej omijasz jakość z daleka, he? - rzucił niemalże pogardliwie, obecnie nawet nie przejmował się tym, że kapitan był z tyłu. Miał zamiar dostać robotę tutaj i ten gnojek go nie powstrzyma przed spełnieniem tego zamiaru.
Luna
22:07:00 Luna syknęła gdy po raz kolejny uszkodziła rękę liną. Coś ta przerwa za mocno ją wydelikatniła. Przed snem po prostu przewiąże czymś dłonie i będzie po problemie. Rozejrzała się za Richardem, by określić czy los jest aż tak mściwy by temu głąbowi dać lepszą rangę.
Richard
22:07:41 Richard zaś szorował pokład, co mogło dac Lunie zatysfakcję.
Dew
22:07:51 Dew chrząknął. - Nie możesz z tym zaczekać? Tak do pojutrza?
Farika
22:08:34 Farika - Mogę, myślisz, ze dziś ojciec by się zdenerwował?-
Luna
22:10:26 Luna na raz poczuła jak osłodziło jej to przykrość związaną z bólem ręki. Mimo wszystko nie była to pełnia radości. Coś w Richardzie dawało się lubić. Emanował jakąś normalnością której jej brakowało w Lessice.
Zuri
22:11:19 Zuri zajęła wcześniej upatrzone miejsce. -W każdym razie teraz jestem. Chciałam zobaczyć, czy będzie ktoś znajomy, ale jak tak patrzę...
Dew
22:16:20 Dew - Obawiam się, że mogłoby to wszystko zrujnować. Zbyt długo o ciebie walczyłem, bym mógł na to przystać.
Griffon
22:33:11 Griffon - Jakbym się postarał mógłbym nawet przyrządzić szczura tak dobrze, że równie dobrze mógłby to być dla ciebie stek z kuchni szlacheckiej! - rzucił z aroganckim tonem przy tym waląc się w napierśnik, na potwierdzenie swoich słów, trzeba było uczciwie przyznać, że lepszy był z niego kucharz niż szermierz.
Kieł
22:35:18 Kieł - Nie przyjmowałem żadnych bab na statek.- mruknał stojąc za Griffonem.
Gregor
22:36:45 Gregor widząc że Kieł się wtrącił rozumiał że lepiej szybko zająć się zaglądaniem w gary nim i on zwróci na siebie uwagę.
Griffon
22:39:39 Griffon odwrócił się patrząc na kapitana, w tym wypadku szybko zrozumiał, że powinien podejść do tego tematu najspokojniej jak potrafił - Raz, nie jestem kobietą. Dwa, kapitan kazał mi wchodzić albo wypieprzać. - odparł próbując sobie dokładnie przypomnieć tamte słowa. Ale na razie zamilkł jedynie poruszając jedną kwestię i według swojego toku rozumowania odpowiadając na drugą.
Peter
22:39:51 Peter oglądał z uwagą ciało maga tuż po tym jak dał mu zastrzyk. W końcu wyjąl telefon i zaczął robić nim zdjęcia. I nic dziwnego - jego świat nie znał już trądu w takim wydaniu. Jego czasy, rozwój medycyny nie dopuszczały do aż takiego rozwoju choroby. 'Zanim się zajmę, pozwól że wezmę małą próbkę dla pozostałych uczonych. Zdaje się że może to być dla nas wielce przydatne'
Farika
22:40:18 Farika - DObrze, masz rację, porozmawiam z nim pojutrze-
Kieł
22:41:17 Kieł - Na ten statek nie wchodzą darmozjady, więc bierz się do roboty, pokład sam się nie wyszoruje-
Griffon
22:46:59 Griffon w tym momencie miał ochotę powiedzieć wiele, naprawdę wiele i powstrzymywał się jak tylko mógł. - Jak mogę być darmozjadem chcąc pracować? - zapytał zirytowany, nie podobało mu się... Absolutnie nie podobało. Ba! Nawet nie wiedział jak zareagować na wieść o szorowaniu pokładu.
Lorrdia
22:49:09 Lorrdia patrzyl na niego nerwowo. Łzy jedynie ciekły mu z oczu. Nic nie mówił. Czuł się jak obnażony, marny, brzydki kawał mięsa. Wstydził się samego siebie. Nienawidził swojego ciała. - Róbcie co uważacie za poprawne.
Peter
22:50:47 Peter 'Jeśli sobie nie życzysz, powiedz. Po prostu... u nas doświadczenia nad trądem prowadzi się na pancernikach. Bardzo trudno jest zebrac do badań własciwszy materiał. ' - przygotował kolejny zastrzyk, zaraz kolejny. 'To ci pomoże. Na początek zadbamy o to by choroba nie postępowała dalej. Dopiero wtedy zajmiemy się likwidowaniem skutków['
Kieł
22:52:24 Kieł - To zapierdalaj ze szmatą, nie mam całego dnia by Ci pokazać jak to się robi-
Ahmedinejad
22:54:00 Ahmedinejad patrzył tak na nią, bo to pies na baby, ale i tak szukał zawsze tej jedynej. - Szanowna pani włada wszak magią swojej zjawiskowej urody. - powiedział, kłaniając się jej lekko.
Griffon
22:55:19 Griffon bez słowa ruszył po szmatę, dopiero po oddaleniu się wzdychając ciężko. - Niech go szlag trafi... - warknął przede wszystkim szukając brudnego kawałka pokładu, nie miał zamiaru marnować sil na wycieranie czegoś co jest czyste.
Dew
22:57:31 Dew - Dziękuję. Powinniśmy jechać, czas w karczmie jest zwodniczy, ledwie zdążysz się rozsiąść, a w Lessice mija pół dnia - wstał, wyciągając do niej rękę.
Farika
23:02:22 Farika wstała i chwyciła rękę Dewitta. - Cieszę się, że CI się udało- odpowiedziała. - Nie wiem czy zaakceptowałabym innego-
Narracja
23:05:40 img Tego dnia załoga Kła miała zezowate szczęście, bo podróż zaczęli w taki sposób, że zejść mogli dopiero o pólnocy. Przynajmniej ci ktorzy schodzili. Wszak zawsze zostanie jakaś buntownicza jednostka ktora woli spać pod gołym niebem by dziękować bogom za dobre wiatry.
Griffon
23:13:15 Griffon ze stanowczo lepszym humorem niż gdy szorował szmatą w myśl zasady "Pracować tak, aby się nie narobić", obecnie obserwował gwiazdy opierając się o burtę. Była to rutynowa czynność, którą zawsze wykonywał, a poza tym nie był zwyczajnie śpiący.
Luna
23:14:40 Luna rozejrzała się za Richardem, pewnie zszedł już na posiłek. 'Nowy! Chodź zjeść z nami!'
Griffon
23:15:54 Griffon właściwie się nawet nie obrócił w jej stronę. - Jedzenie może poczekać. - odparł dalej wpatrując się w gwiazdy i księżyc. I przy tym szepcząc jakąś modlitwę.
Luna
23:19:34 Luna roześmiała się z wariata. 'Taak, do końca jutrzejszej wachty, jak dożyjesz' - machnęła na to reką i zeszła za innymi.]
Griffon
23:21:59 Griffon przekręcił oczami i znowu skupił się na niebie. - Proszę, dodaj mi cierpliwości... - mruknął w ni to modlitwie, ni komentarzu. Sam się zastanawiał właściwie czy dobrze było przyjść na statek będąc mimo wszystko jeźdzcem. Preferował konia a nie statek, ale na razie liczył na to, że postój w porcie będzie prędko.
Gregor
23:23:44 Gregor uwijał się jak w ukropie. Wykarmić taką zgraję to jednak wyzwanie. I rózowy miał rację. Estetyka schodziła na dalszy plan. Z prostej przyczyny. Głodny marynarz to martwy marynarz, każdy musiał zdążyć z posiłkiem i dostać w nim maksymalną ilość składników. A czy były to składniki ladne czy mniej ładne, to była kwestia drugorzędna.
Griffon
23:31:02 Griffon w końcu odepchnął się od burty i w eleganckim obrocie skierował się w stronę stołówki szybkim krokiem. Swoją rutynę odbębnił teraz mógł coś zjeść - i był ciekawy jak bardzo złe to żarcie będzie.
Luna
23:32:44 Luna spieszyła się przed załogą jak mogła, by zająć nie najgorsze miejsce. Co teraz sobie ugra to już jej zostanie. Dopiero teraz będzie okazja zamienić słowo lub dwa ze znajomymi twarzami.
Griffon
23:34:50 Griffon wymijał członków załogi lub przeciskał się między tymi mniej groźniej wyglądającymi, miał zamiar dotrzeć na miejsce, zjeść i najlepiej udać się do kajuty i zająć się sobą. O niczym innym nie marzył w obecnej chwili.
Zuri
23:36:27 Zuri po prostu wróciła do Tierry. może za kilka dni ktoś będzie.
Mat
23:44:11 Mat 'I co rózowy? Masz dość?' - uśmiechnął się. Wiedział że musiał mieć dość. Nikt nie mógł by nie mieć dość po takim dniu.
Mat
23:45:35 Mat wskazał na jedno z krzeseł. 'To miejsce kapitana. Nikt na nim nie siada. Prócz kapitana.' - wolał go uprzedzić bo dla żółtodziobów nie była to wiedza oczywista.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 955, ... 956, 957, 958,   Następna  

cron