SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 956, 957, 958, ... 991, 992, 993,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 11.02.2018
Luna
23:58:28 Luna śmiała się pod nosem. Kto przez to nie przechodził? Każdy przechodził. Jeden dawał radę a inny nie. Cóż, takie było morze. Szacunek pozostałych trzeba było wypracować. Dosłownie. Mięśniami. Przypomniała sobie o chudym. Spojrzała w jego stronę by określić jak się trzyma.
Dew
23:58:43 Dew - Nie musiałabyś, nie poddałbym się tak łatwo - przed karczmą stał koń z królewskiej stajni, na którego wsadził Farikę, sam usadawiając się za dziewczyną. Pojechali do portalu.
Data 12.02.2018
Narracja
00:00:12 img Potrzeba przyprawienia, biorąc pod uwagę ilość soli klasyfikowała się pomiędzy -10 a "kurwa mać!". 'Jedzenie' - padła odpowiedź. Smak poza solą dawał się rozpoznać jako rybo mięso tłuszczo potrawa na winie, przy czym na winie oznaczało tyle, że do garnka wpadało co się nawinie.
Narracja
00:01:11 img Biorąc pod uwagę komentarze pozostałej załogi, istniało prawdopobieństwo że była to zupa.
Griffon
00:03:45 Griffon mało się nie zakrztusił tym... Czymś. - Co za gówno. - skomentował walory smakowe tej masy, sięgając do pasa i po chwili wyciągając jakiś brązowy, walcowaty pojemnik. Odkręcił zawleczke i powąchał zawartość. - To powinno być dobre. - mruknął wyjmując ze środka za pomocą ręki, nieco jaskrawoczerwonego... Piasku? Proszku? Czegoś z tych i to po prostu wsypał do tego czegoś i zamieszał. Gdy tylko schował pojemnik wziął kolejny kęs, licząc, że ta przyprywa nada ostrego smaku, jak powinna w zamierzeniu, a była silna, dlatego stosowana przy ekstremalnych przypadkach jak ten.
Gregor
00:08:57 Gregor 'Ma być sycące a nie smaczne, popracujesz parę dni to docenisz' - powiedział.
Narracja
00:09:08 img Kilku załogantów pokiwało potwierdzająco głowami./
Gregor
00:11:24 Gregor wrócił na swoje stanowisko. Odstawił obok garnka talerz na którym widniały kluski, surówka i kotlety. Obok drugi. Obydwa zakrył półmiskami.
Narracja
00:12:12 img Kilku załogantów, szczególnie tych nowszych gapiło się w stronę Gregora i talerzy jak cielę na kankę z mlekiem.
Griffon
00:13:02 Griffon - Zobaczymy, zobaczymy. - odparł biorąc kolejny kęs, wyraźnie już ostrzejszej potrawy, dopiero w tym momencie mógł docenić mięsno-rybny posmak. - I teraz to jest w jakikolwiek sposób jadalne. - powiedzial już pogodniej zaczynając powolne spożywanie tej masy. Jego oczy zerknęły z niedowierzeniem na to co właśnie talerze z czymś o-wiele-lepszym... Takie coś, by zjadł a nie... "To". Ale na razie zamilkł starając się lepiej wyczuć smak.
Gregor
00:14:40 Gregor szukał wzrokiem ofiary. Niekoniecznie losu, mogla być ofiara załogi. W końcu jego wzrok padł na Richarda. 'Zanieś posiłek kapitanowi. Rusz siedzenie. Uwiń się szybko to dostaniesz prawdziwy przydział' - zachęcił go.
Griffon
00:17:51 Griffon patrzył na to... Co najmniej zaskoczony. Nie dość, że ten przeklęty je sobie takie dobre rzeczy to jeszcze podobno jakiś przydział można dostać. Był zadziwiony tym co widział i szczerze ciekawiło czy tamten ruszy tyłek z żarciem. Myśląc brał co kolejny kęs i nie odrywał wzroku od tej scenki.
Narracja
00:20:47 img Prawidła na statku były proste. Robisz co karzą albo cię karzą. Richard nie miał wyjścia. I kapitan i bosman musieli dostać swój posiłek.
Gregor
00:21:47 Gregor 'To co, pojedli? Gotowi na prawdziwy przydział?' - uśmiechnąl się. Wyjąl ze skrzyni butelki z rumem. Każdemu po dużej szklance. A że szklanek nie było, trzeba sobie było radzić z drewnianymi kubkami. Kolejno od żeglarza do żeglarza wędrował kolejny kubek z "przydziałem".
Narracja
00:23:39 img Trzeci "szczur" spał na swoim krześle, wymęczony szkołą która dostał już pierwszego dnia. Griffon mógł na jego przykładzie zrozumiec, jak ulgowo został potraktowany. Tym samym jego przydział wziąl Mat - najbezczelniejszy z załogi.
Griffon
00:25:00 Griffon już był kompletnie zmieszany. Do tego ten kontrast w jedzeniu go właśnie przerażał. Ale nie miał zamiaru odmawiać rumu, więc czekał aż dojdzie jego kolej. Choć wolał kielichy od kubków, ale nie było sensu przelewać do swoich prywatnych. Jego wzork powędrował na kogoś kompletnie wymęczonego. - Może jednak mam szczęście. - mruknął pogodniej do siebie, widząc, że ktoś miał gorzej od Niego.
Luna
00:30:34 Luna czekała na chudego pilnując by nikt nie wychlał mu rumu. Gdy tylko wrócił, podała mu kubek. Sama jednak wstała i podeszła do Griffona, skoro tylko Mat znalazł sobie nową ofiarę i właśnie przyozdabiał śpiącego strzelając w niego z łyżki glutami zupy której nie dojadł. 'Jak się trzymasz?' - zapytała.
Griffon
00:34:06 Griffon zerknął na nią i westchnął cicho po zadanym pytaniu. - Bywało gorzej. Lepsze to niż leżenie u chirurga po większej walce. - rzucił już o wiele pogodniejszy, gdy tylko wziął łyk rumu. - Choć zastanawiam się co mnie popchnęło jako wojownika na statek, bo to z pewnością nie była najmądrzeszja decyzja mojego życia. - dodał biorąc kolejny łyk, przy okazji odpychając już od siebie talerz, w którym były niewielkie resztki z czerwonymi okruchami przyprawy.
Luna
00:34:46 Luna zamysliła się. 'Albo była. Ty wiesz w ogóle w co żeś wszedł?'
Griffon
00:35:44 Griffon - Jak na moje w jedyne co wszedłem, to szorowanie szmatą wcale nie tak brudnego pokładu. I może okazyjne zobaczenie lądu. I to tak właściwie tyle. - odparł od niechcenia. - Raczej nie ma nic głębszego w byciu na statku.
Luna
00:44:53 Luna 'Dobrze żeś waleczny, ale też rzucasz się w oczy. Każdy przez to przechodził. Każdy z nich. I ja. Po prostu... nie wychylaj się. Jeszcze nie. I w walce się wykażesz. Wtedy spojrzą na ciebie inaczej. Powiem tak, wpadłeś jak śliwka w kompot. To nie jest statek handlowy'
Griffon
00:48:54 Griffon - No oczywiście, żem waleczny! Przecież jestem weteranem, a muszę szorować przeklęty pokład. Pieprzony plebs. - rzucił ściszając znacząco ostatnią obrazę, jakby nie spodziewając się, że opuści ona jego usta. - Akurat tego się domyśliłem. Handlowy chyba był obok waszego w porcie, a przynjmniej tak mi sie wydaje.
Luna
00:53:03 Luna 'Za klasycznym plebsem to ty zatęsknisz chłopaku. Uważaj tu na słowa. Wcale nie był byś pierwszy za burtą, a jak bosmanowi podpadniesz... Słyszałam o nim, nie certoli się w tańcu, pewnie każe do gretingu przywiązać'
Luna
00:53:42 Luna 'Jak ty się tu w ogóle znalazłeś, co?'
Griffon
19:54:18 Griffon - Cóż... Ktoś ośmielił się stwierdzić, że jest w jakieś czynności lepszy ode mnie... W tym wypadku czynności na statku. - zaśmiał się głupkowato, widząc w jakie bagno wlazł ze względu na swoje "troszeczke" duże ego.
Luna
20:00:53 Luna 'Na przykład ktokolwiek. Poradzisz sobie. Musisz. ' - spojrzała na chłopaka śpiącego pod krzesłem. 'Z tamtego już nic nie będzie. Wiesz, to morze. Tutaj jak nie dasz rady, lądujesz w worku, a worek w morzu...'
Joe
20:01:51 Joe - chłopak tyleż robotny i bitny co naiwny, podszedł do śpiącego widząc, że kobieta uporczywie mu się przygląda. Sprawdził to i owo. 'Wszystko fajnie ale kto go połamał?'
Luna
20:02:46 Luna 'Inni nie będą mieli ani czasu ani możliwości pochylić się nad współtowarzyszami. Po prostu. Masz chociaż miejsce do spania?'
Mat
20:03:22 Mat wzruszył ramionami. 'I czego wytrzeszczacie gały? To nie ja, pewnie sam się o liny potknał'
Griffon
20:04:37 Griffon dokończył rum i po chwili wstał, przy okazji strzelając karkiem i nieco rozciągając sobie plecy. - Przecież to jest pewne, że sobie poradzę. Nie jestem jakimś tam pierwszym lepszym ludkiem, tylko mimo wszystko kimś kto swoje przeżył. - rzucił dumnie pukając się w kirys. - Miejsce do spania? Teoretycznie powinienem mieć spać gdzieś w kajucie, pytanie czy tak samo jest w praktyce... Najwyżej znajdę sobie wygodny kawałek podłogi, można przywyknąć. - dodał beztrosko.
Richard
20:14:13 Richard zaniósł posiłek w pierwszej kolejności kapitanowi, potem bossmanowi. Bał sie ich oboje, ale cóż miał poradzić jak najął się zaledwie dwa tygodnie wcześniej, a to tylko dlatego, że ze swojej zwinności uszedł cało z bójki. Wrócił zaraz do kuka, może teraz mu się dostanie jego dola.
Luna
20:18:27 Luna 'Moja koja to ta na samym środku. Możesz ją zająć na noce, ale prędzej czy później gdy pokład da mi w kość upomnę się o nią' - powiedziała. Wstała by ruszyć właśnie na pokład. Nie chciała uczestniczyć w sprzątaniu, i niekoniecznie chodziło o naczynia. Ciekawe czy ktoś chociaż wie jak ten chłopak, którego właśnie wynoszono, ma na imię.
Griffon
20:20:43 Griffon - O nie, nie, nie. To mężczyzna powinien zaproponować kobiecie, są to pewne podstawy. - odpowiedział niemal naukowym tonem, przy okazji ewakuując się z stołówki... Miał lepsze rzeczy do roboty, jak pójście po swój ekwipunek. Wolał go nie zostawiać na dłużej niż to koniecznie.
Luna
20:23:38 Luna zaczepiła go przy wyjściu. 'Nie radzę ci, ani nikomu innemu. Jak chcesz mnie potraktowac z szacunkiem, traktuj mnie jak załogę, nie jak babę'
Luna
20:27:08 Luna dopiero gdy Richard ją mijał, zdała sobie sprawę że wciąz trzyma kubek chudego. 'Ej!' - zaczepiła go zgodnie z okrętową kulturą, wyciągając rękę z kubkiem, w którym był rum - jego przydział.
Griffon
20:27:39 Griffon - Jak tam sobie chcesz. - machnął lekceważąco. - Na razie użyje twojego miejsca na spanie. - dodał odchodząc i przy okazji ładnie pokazując, że poprzedni tekst poza próbą przypodobania się nie był już niczym innym, a po fiasku bezceromonialne postanowił wykorzystać to co mu zaoferowano. Wpierw tylko ruszy się po swoje rzeczy.
Richard
20:29:49 Richard - Dzięki, coś taka blada?-
Luna
20:35:03 Luna 'Po takim dniu?' - zaśmiala się. 'Znałeś go?' - wskazała na chłopaka, któremu, wynoszonemu, musieli ustąpić miejsca.
Richard
20:39:38 Richard - Nie bardzo, nie chciał się zadawać z takim o najniższej randze-
Luna
20:43:02 Luna 'A jednak Johnsona kojarzysz. Pracowałeś w procie? Pływałeś dla króla?'
Griffon
20:43:51 Griffon bezproblemowo znalazł swoje rzeczy, były tam gdzie uprzednio je rzucił ze względu na nagły napływ obowiązków. Tak czy inaczej wziął swoją broń, w tym ukochaną lancę, a następnie ruszył poszukać pozyskanego miejsca do spania.
Richard
20:44:44 Richard - Johnsona tu każdy kojarzy. Początkowo człowiek nie do zdarcia, teraz powód do podśmiechujek, jednak nie radzę, kapitan jest mocno wyczulony na żarty z Johnsona.-
Luna
20:45:23 Luna 'Wyjaśnisz co aż tak śmieszy pozostałych?'
Narracja
20:48:22 img Łatwo było rozpoznać tobołek Luny, skoro jedyny był zachowany w jako takim ładzie, a płótno wskazywało na kobietę. Leżał na niewymiętej koi, jako że Luna doszła do załogi właściwie tuż przed wypłynięciem.
Richard
20:53:45 Richard - A że dał sobie wejść na głowę babie i był pod pantoflem tak, ze nikt go siłą nie wyciągnie.-
Griffon
20:54:25 Griffon - Doskonale! - rzucił do siebie, szybko biorąc się za ogarnięcie tego, by dało się spać i najlepiej usadowić się przy jakieś wspaniałej ścianie. Na razie nic więcej nie planował.
Joe
21:02:56 Joe znalazł się na koi obok Griffona. 'No prosze, to mnie się lala trafiła' - zaśmiał się pod nosem. Dobrze już wiedział że to chłopak - bo mężczyzną nie ośmielił by się go nazwać. Ale miał ochotę mu podokuczać skoro tylko mógł.
Luna
21:04:28 Luna pokręciła głową. 'Co za banda kiepów. A widziałeś go w Liverpoolu? Żebyś wiedział gdzie jest i co robi to byś się zeszczał i zesrał. Molże widziałeś, może nie. Do liverpoolskiego portu przybijają cztery hiszpańskie statki niewolnicze, ale pod angielską banderą. Widok cokolwiek niecodzienny. Widziałeś?'
Griffon
21:05:40 Griffon odwrócił się powoli z niezadowolonym wyrazem twarzy. - Nie nazywaj mnie "lalą". Dobrze ci radzę. - rzucił zirytowany tym tekstem.
Joe
21:09:54 Joe 'Dobrze złotko. ' - zaśmiał się przeglądając jakiś list na leżąco. Oczywiście walnął się tak jak stał, w koszuli i w butach.
Griffon
21:12:01 Griffon - Ostrzegam cię! - z każdą chwilą jego irytacja narastałał. - Nie będziesz pierwszym, który straci jakąś część ciała po tym jak mnie obrażał. - prychnął gniewnie, zdejmując z siebie pelerynę a następnie elementy swojej zbroi, zdobionej stąd wolał jej nie trzymać daleko od siebie na tym statku.
Joe
21:15:04 Joe 'Ocho, ostra, lubię takie. Jakbym tyle czasu spędzał schylony nad pokładem, to bym się tak nie ciskał do starszych malutka' - było mu ewidentnie do śmiechu. Schował w końcu list, uważnie obserwując Griffona. Prowokował go do walki i wiedział o tym.
Richard
21:16:47 Richard - A to, ze się wżenił w hiszpańską rodzinę to też wiadomo, ale pod pantoflem innej siedział.-
Griffon
21:18:45 Griffon słysząc kolejne prowokacje przerwał zdejmowanie kirysu i spojrzał już wyjątkowo zirytowany na swego "towarzysza". - Kim Ty właściwie jesteś, aby mnie tak nazywać?! W czasie, gdy głodowałeś pod mostami, Ja zdobywałem sławę w turniejach i bitwach, a przy tym osiągałem rzeczy o których takim jak Ty się nawet nie śniło! - prychnął jako uspokojenie znajdując swoją arogancje, choć poza tym na razie nie robił nic.
Richard
21:24:39 Richard - Podobno jego statki pochłoneła zaraza-
Luna
21:24:54 Luna przymknęła oczy. 'O boże! Wiem o czym mówisz' -roześmiała się serdecznie. 'No dobrze. To jest śmieszne. Tak, wiem. Kieł. Uciekaj spać, jutro robimy od rana' - powiedziała. Sama nie zamierzała schodzić z innymi.
Joe
21:28:22 Joe 'No, a teraz szorujesz pokład pod rozkazami ludzi znikąd. Mamie by serduszko pękło'
Richard
21:30:36 Richard - A Ty nie idziesz?-
Griffon
21:31:31 Griffon spodziewał się tego typu riposty, ale to i tak nie zmniejszyło siły z jaką go uderzyła. - To tylko tymczasowe zajęcie. - odparł z głosem, w którym już nie krył gniewu. - Postawię sprawę jasno. Jeszcze jeden taki tekst, a naprawdę tego pożałujesz. - niemal nie warknął, a na potwierdzenie swoich słów złapał za rękojeść półtoraka.
Joe
21:38:27 Joe oparł się na łokciach. 'Następne też ci wróżę na kolanach'
Luna
21:41:02 Luna 'Nie, prześpię się na pokładzie. '
Griffon
21:41:50 Griffon - A pieprzyć cię! - warknął sfrustrowany rzucając miecz na podłogę i wrócił do ogarnięcia sobie miejsca do spania.
Joe
21:42:33 Joe westchnął zawiedziony. Miał ochotę sprawdzić nowego, a tu taki klops. Ponownie wyciągnął list i zaczytał się w nim, przysypiając.
Narracja
21:43:42 img Powoli ludzie schodzili się do spania. Przynajmniej ci którym dane się dziś było położyć. Nie wszyscy mieli to szczęście, bo nie był to statek widmo, i również nocą potrzebował czujności załogi.
Griffon
21:45:36 Griffon gdy tylko skończył, zdjął elementy zbroi i walnął się na nim i zastanawiał się jak zasnąć z tymi emocjami... Odpowiedzią okazała się myśl dot. jego zapasów przypraw i innych rzeczy, dlatego szybko wyjął jeden ze swoich kieliszków do picia, a następnie buteleczkę, którą równie szybko odkręcił nalewajac do naczynia jakiś gęstawą, zieloną ciecz. Gdy tylko uporał się z zakręceniem, przechylił kielich krzywiąc się przy tym niemiłosiernie. Gorzkie jak cholera, ale przynajmniej uspokajało i to bardzo. Dlatego zaczął właściwie już zasypiać, starając się zignorować swoje myśli.
Richard
21:50:36 Richard - Jak sobie chcesz. Ale radzę spac, bo jutro nie dasz rady- poradził jej, naprawdę myslał, ze Luna na pirackim statku jest 1 raz.
Luna
21:56:18 Luna zorientowała się że nadal jej nie uwierzył. 'Będę pamiętała, dziękuję' - powiedziała dla świętego spokoju.
Richard
22:04:45 Richard poszedł pod pokład, zamierzał znaleźć sobie miejsce i pójść spać, byleby szczury nie pokąsały mocno.
Luna
22:20:02 Luna miała swoje powody. Znała porządki Kła na tyle by wiedzieć że akurat dla niej najbezpieczniej będzie między linami. Nic nie zapowiadało sztormu i może nie było za gorąco, ale dawało się odpocząć po ludzku. No, prawie po ludzku. Mimo wszystko przed świtaniem obudził ją sam chłód, więc wstała mocno przed pobudką. Ale przynajmniej wyspana o wiele lepiej, niżby miała znosić hałas gry w kosci i nocnych pijatyk oraz bijatyk.
Griffon
22:29:34 Griffon - Aaaaah... - ziewnął przeciąglę będąc o dziwo wyspanym po nocnym trunku, choć pomimo dobrego stanu psychicznego to powieki mu się kleiły, a sam organizm z całą pewnością wolałby trochę poleżeć. Ale tak czy inaczej się wyspał, na razie jednak skupił się na ogarnięciu ciała poprzez rozciągnięcie trochę stawów.
Narracja
22:55:37 img [Emily] Wszystkich obudził głośny gwizd. Kieł przejął część załogi Neptune po Mehimie i to oni zaczęli szkolić innych w komendach i gwizdach. Rozalia może była babą, ale miała łeb na karku i to co wymyśłiła, skracało o wiele wydawanie rozkazów. Kto nie wstanie będzie miał przesrane.
Joe
22:57:32 Joe rozejrzał się, wstając niemal na baczność. 'Mat! Ty śmierdzący kapciu! Nawet Francuz już wstał, tylko ty padłeś jak kawka!' - złapał kamrata za kołnierz i ściągnąl byle jak z łóżka. Widocznie Mat zażył nie tylko przydziału połamanego chłopca, ale miał jakieś zaskórniaki pod kocem.
Mat
22:58:36 Mat marudził chwilę, rozleniwiony, nim zorientował się w sytuacji i ogarnął niemal natychmiast. Sięgnął pod koc. 'Który pies wziął cudze?!' - rozejrzał się wrogo nie znajdując swojej butelki.
Griffon
23:02:44 Griffon ogarniający się dosłownie nieco przed gwizdem, podskoczył zaskoczony nie spodziewając się czegoś takiego po tym statku. Ale natychmiastowo wrocił do ogarniania się, czyli zakładania swojej półzbroi a następnie peleryny, rzeczy których samych nie zostawi choćby nie wie co.
Luna
23:04:13 Luna postanowiła wykorzystać chwilę i zbiec chociaż po wodę do picia, mimo wszystko tak łatwiej zaczyna się dzień. Niby nikt nie zamierzał ich głodzić, ale mimo wszystko załoga nie powinna zorientować się jak spędziła noc. W sam raz zastała zbierających się z nocnej wachty do spania, którzy akurat wychodzili. Po chwili ogarnięta już, mogła spokojnie czekać na dzień wypełniony pracą.
Narracja
23:14:58 img Załoga kierowała się na poranny posiłek. Biorąc pod uwagę stres i pośpiech, nie będzie to posiłek równie długi co ten przed snem. Pewnie dostaną po kawałku czegoś wraz z życzeniem by okazało się to jadalne.
Narracja
23:22:58 img Ktoś położył Griffonowi rękę na ramieniu. 'Daruj sobie te skorupy, lepiej ubierz koszulę'
Data 13.02.2018
Griffon
21:33:46 Griffon zerknął na jegomościa i szybko zabrał ramię spod jego ręki. - Wiem co robię, nie potrzebuję pouczeń. - odparł zakładając wszystkie elementy swojej garderoby i udając się na żarełko. Choć z tyłu głowy brał pod uwagę możliwość odmówienia jedzenia, jeśli danie będzie... Niereformowalne i niejadalne.
Gregor
21:54:15 Gregor był dziś w lepszym nastroju. Świadczył o tym fakt że Luna zajadała się właśnie gruszkami. Obejrzała się na wchodzących. Uniosła gruszkę. 'Kto rano wstaje temu Gregor daje' - skomentowała.
Harley
22:04:45 Harley obudził się przed świtem, jak zwykle zresztą, był czujny, mimo, że pływanie daawno straciło na znaczeniu. Teraz miał jeden cel, powiesić Everego za jaja na maszcie, aby odziobały go ptaki.
Richard
22:05:18 Richard lubił sobie dłużej pospać, dopóki nikt go nie zauważył to korzystał z okazji.
Griffon
22:06:30 Griffon ruszył za wchodzącymi, okryty peleryną niczym płaszczem i z nieco nieobecnym spojrzeniem, skutek uboczny wczorajszego trunku dawał się we znaki, a najgorsze jest to, że dopiero po jakimś czasie poczuł, że jego organizm nie jest fanem tego specyfiku. Tak czy inaczej człapiąc za resztą, chciał zająć nie-kapitańskie miejsca (najlepiej z daleko od tamtego) i zobaczyć cóż to dostanie do jedzenia.
Narracja
22:22:21 img Tym razem do jedzenia była wołowina. Jeżeli Griffon uznawał kolację za słoną, właśnie zweryfikował swoją ocenę wczorajszego posiłku. Cóż, sól była najlepszym konserwantem żywności. A o ile żeglarz miewał awersję do soli, wyprwienie się w rejs w któym nawet wiatr jest słony mijało się z celem. Przynajmniej znalazła się do tego pajda pieczywa którą można było zagryźć, i całkiem sympatyczna herbata z rumem.
Mat
22:23:47 Mat wszedł tuż za Griffonem. Podszedł do Luny 'Nasza gwiazdeczka już wstała?' - objął ją sprzedając niewinnego kuksańca w ramię.
Luna
22:24:04 Luna 'Jak widać, i siedzi tam' - wskazała miejsce gdzie siedział Joe.
Griffon
22:24:49 Griffon patrzył przez dłuższą chwilę na jedzenie i o dziwo... To nie wyglądało tak źle. Ba! Było nawet jadalne, więc tym razem obyło się bez przyprawiania. - Niezwykłe... - skomentował sam do siebie, nie mogąc się nadziwić temu co właśnie czuły jego kubki smakowe. To było lepsze. Co prawda słone jak cholera, ale i tak lepsze.
Luna
22:24:50 Luna wstała, rozejrzała się niepewnie. 'Przepraszam panowie ale zgubiliście majtki' - oświadczyła z pełną powagą i postanowiła poszukać zaspanego.
Luna
22:37:55 Luna rozejrzała się pod pokładem. Gdzie ten darmozjad się zaszył? Jeśli faktycznie płynął po raz pierwszy, nie wiedział nawet jakie sobie robi kłopoty.
Griffon
22:39:01 Griffon zajadał się leniwie nie wyrażając zbyt dużej energii tego dnia, nawet nie zauważył kiedy zjadł, przez co przez chwilę próbował zjeść powietrze. Chwilę zajęło mu skojarzenie faktów i wziął się za herbatę.
Gregor
22:52:29 Gregor 'Na śniadanie z herbatą, rozkaz kapitana po tym jak schlaliście sie jak dzikie wieprze i omal nie wyrwróciliście biednej Emily.'
Griffon
22:54:25 Griffon podniósł z opóźnieniem oczy na Gregora dopijając herbatę i po tym wzruszając ramionami. Do jego umysłu doszedł ogólny sens wiadomości, ale jemu nie robił różnicy brak rumu... Głównym priorytetem obecnie było doprowadzenie swego umysłu do stanu trzezwości, bo teraz był zmulony jak jeszcze nigdy.
Grffion
23:01:39 Grffion zerknął powoli jak ktoś wchodzi do kuchni, wyglądał trupowato w podobnym stopniu co On sam... Obecnie różowowłosy po zjedzeniu śniadania nie odchodził jeszcze, licząc, że jego umysł się ogarnie... Szorowanie w takim stanie to ostatnia rzecz jakiej pragnął... Ale może z drugiej strony ominie go uczucie frustracji jak poprzednim razem? To też pewien pozytyw.
Narracja
23:11:45 img Richard pochrapywał sobie w kącie pod koją, zasłonięty linami.
Griffon
23:15:03 Griffon w końcu jednak wstał widząc, że jego sprytny plan nie działa. Ruszył więc ku wyjściu ze stołówki, wyglądając jakby jego umysł znalazł sę "Troszke" daleko od ciała. Jednak to nie przeszkadzało mu w niemal mechanicznym omijaniu przeszkód po drodze, byle dojść do wyjścia.
Griffon
23:20:21 Griffon - O ja pier... - mruknął wytaczając się z stołówki. Obecnie miał jeden cel, dotrzec do swoich rzeczy... Wyglądało na to, że bez jakiegoś pobudzacza nie pojedzie długo... Choć z drugiej strony pragnął się zdrzemnąć... I stosunkowo szybko doszedł do swego celu przeznaczenia, jednak podejrzliwie rozejrzał się, chcąc wiedzieć, że jego rzeczy są na miejscu...
Griffon
23:23:29 Griffon - Hę? - zauważył nagle kogoś... Jego umysł próbował pojąć czemu ktoś się leni bezkarnie, a On musiał wstać... Nieporozumienie. Dlatego podchodząc do jegomościa za linami, wykonał delikatne kopnięcie, by obudzić go. Ot tak dla własnej satysfakcji, że gdy on przeżywa katorgę umysłową to nikt sobie w tym czasie nie odpoczywa.
Richard
23:37:38 Richard - Co Kto? Zaraz! Nie pali się- powiedział zdezorientowany i jednocześnie obolały, bo kopniak bolał.
Data 14.02.2018
Luna
00:03:23 Luna zacisnęła zęby, ale wycofała się dyskretnie. Były sprawy w które nikt nie powinien się wtrącać. A już na pewno nie w ustalanie hierarchii na pirackim statku.
Data 21.02.2018
Cupid
20:39:26 Cupid Walentynki minęły, impreza u Walentego też. Nieco już ogarnięty Cupid wszedł do karczmy i ponownie usiadł na wolnym miejscu. -Coś z goryczą proszę.- zawołał do kogoś zza lady.
Shifter
20:43:53 Shifter zeszła do karczmy i usiadła przy ladzie. Nie miała już lisich uszu jak wcześniej, jej głowę znów przyozdabiały rogi, tym razem przypominające rogi jelonka. Wokół tego zapleciona była misterna fryzura z długich srebrzystych włosów. Rysy twarzy sprawiały, że wyglądała nieco zadziornie. Nos i policzki przyozdabiały piegi, oczy przybrały kolor soczystej zieleni. Ubrana elegancko, na pewno zwracała na siebie uwagę. Najwyraźniej bawienie się w takie rzeczy sprawiało jej przyjemność.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 956, 957, 958, ... 991, 992, 993,   Następna