SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 969, 970, 971, ... 1013, 1014, 1015,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 03.04.2018
za
23:00:15 za to nigdzie nie dało się dostrzec krwi - To ja już chyba żegnam - stwierdziła, kierując spojrzenie ku drzwiom karczmy.
Dagon
23:01:38 Dagon 'Przyjemnego pobytu. A własnie, mamy własne drzwi' - wskazał na portale, nieco rozbawiony. Sam wygląd 'śmierci' nie zrobił na nim wrażenia, choć osobiście uważał że minimalnie przesadziła ze stylizacją.
Solento
23:05:25 Solento - Wiem. Ale do mojego domu portalu nie znajdziecie. I nie chcielibyście znaleźć.
Essy
23:05:34 Essy tylko na chwilę uciekła wzrokiem, bardziej z zaskoczenia niż ze strachu. Gorsze rzeczy się już widziało.
Essy
23:11:54 Essy - Mnie czas w drogę. Dagon, a gdzie właściwie podział się mój ulubiony barman?
Solento
23:13:34 Solento uśmiechnęła się rozbawiona na ostatnie słowa Essy i odeszła machnąwszy im ręką. Weszła do karczmy.
Dagon
23:28:40 Dagon 'A który to był?'
Essy
23:31:15 Essy - Ha ha. Pytam o Patriela, ostatnio nie mógł się ruszać z karczmy. Czyżby dostał przepustkę?
Data 04.04.2018
Dagon
00:31:50 Dagon 'Nie mam pojęcia, wiem że jego obręcze zniknęły. Ale i był tutaj na innych niż ja zasadach'
Essy
19:53:10 Essy - A jednak. Mam nadzieję, że wpadnie jeszcze kiedyś do karczmy - poczekała aż Dagon złapie sobie drugiego konia. Ciekawe dokąd poszli ich właściciele.
Data 05.04.2018
Dagon
12:33:20 Dagon po dwóch kolejnych próbach zrezygnował. Najwyżej pójdzie na pieszo. 'Nie da się wynająć żadnego konia po tamtej stronie? Zresztą, i na tym dwie osoby ujadą' - zauważył.
Essy
12:41:08 Essy - Spróbuj z Akrylem, jest spokojniejszy. Albo ja spróbuję - potruchtała do Dagona, zeszła z konia i podała mu wodzę. Sama zbliżyła się do zwierzaka stojącego przy jej domku.
Narracja
12:59:50 img Essy miała rację. Akryl nie był problematycznym koniem, ani nie był koniem jednego jeźdźca. Bez problemu dał się odwiązać.
Essy
13:07:39 Essy poklepała Akryla na powitanie i przyprowadziła go Dagonowi. - Spójrz jaki kochany i imię ma ładniejsze. Cyprian ma coś nie tak z głową, by nazywać konia po swoim... - nie dokończyła, ale wiadomo o co chodzi. Nie lubiła generała i nie zamierzała tego ukrywać.
Dagon
13:09:03 Dagon 'Po swoim kim? Lub czym?' - dopytywał gdy wsiadał. Też poklepał konia po szyi. Mogli ruszać.
Essy
13:11:45 Essy - Po swoim... Kabanosie co mu się o siodło obija - prychnęła. Również wsiadła na konia, a nastrój jej się momentalnie zmienił. Spojrzała na Dagona poważnie. - Uważaj na siebie. Odwdzięczę się później, możesz być pewien.
Dagon
13:18:43 Dagon 'Wierzę. I zamierzam uważać. Kraina nie sprzyja demonom' - ruszył przez portal. Zapomniał że po przejściu zewsząd otoczy go jaskinia.
Essy
13:21:59 Essy odprowadziła do wzrokiem. Sama udała się do Kronu.
Narracja
Solento
19:43:36 Solento wszedłszy do karczmy raz dwa pomaszerowała do lady.
Data 06.04.2018
Narracja
19:59:49 img Za barem stał Ryuu, na ladzie siedział Diego. Ryuu bawił się z nim rzucając małemu ognistą nieparzącą kulkę.
Solento
20:02:21 Solento - Witam - oznajmiła z uśmiechem do demona.
Ryuu
20:21:57 Ryuu - Witam- odpowiedział ale wzrok miał w=skoncentrowany na Diego. - Co podać?-
Solento
20:25:41 Solento - Kawę. Czarną. Do picia, i... cukier. Ewentualnie do tego coś mocniejszego.
Ryuu
20:27:49 Ryuu - Zaraz- nieco olał Solento. Wziął Diego na ręce i posadził na kociej kanapie. Sam poszedł przygotować kawę.
Narracja
20:29:33 img Solento dostała czarną słodka kawę ze spirytusem.
Narracja
20:30:02 img Loki adoptowany syn Odyna, znany psotnik Asgardkiego dworu. Pojawił się w karczmie, w nieznanym celu... czyżby szykowało się coś intrygującego?
Solento
20:31:01 Solento niezbyt się tym przejęła. Po prostu usiadła przy ladzie, z nudów rozdrapując ranę na ręce. Choć w sumie ciężko to nazwać raną - jednej ręki po prostu nie było. Kosę oparła obok. Przysunęła kawę do siebie, niuchnęła, a jako, że śmierć ciężko zabić wypiłaby ją zapewne nawet gdyby dosypał tam cyjanku.
Loki
20:31:42 Loki usiadł przy pierwszym, lepszym stoliku. Któremu towarzyszyło tylko towarzystwo cienia, który czuł się samotnie przy stoliku.
Ryuu
20:34:11 Ryuu nie podchodził sam do klientów, jeszcze by tego brakowało, jak Loki coś będzie chciał, to sam podejdzie.
Cień
20:34:14 Cień czuł się tak samotnie, aż błagalnie prosił się o towarzystwo. Psotnik widząc prośby Cienia, usiadł przy stoliku. odpłacił się tym, że jego całą sylwetkę "pokrył"
Solento
20:34:33 Solento upiwszy kawy rzuciła swoim jedynym sprawnym (podobno) okiem w stronę przybysza, szybko ogarnąwszy jego postać. Miała już ściągnięty na plecy kaptur czarnej szaty, więc jej twarz było widać idealnie. Szczególnie wszystkie rany, mięśnie zdarte w jednym miejscu aż do kości, odsłaniające oczodół i kawałek zębów. - Proszę proszę, przybyszom z Asgardu też się zdarza tu bywać.
Loki
20:37:02 Loki mógł teraz knuć w cieniu, jego dworskie intrygi uzyskania większej sympatii ojca. Odyn był dobrym ojcem, i kochał go tak samo jak jego brata. Adoptowany syn wszech ojca miał odmienny pogląd, na temat równej miłości do dzieci. Czuł się gorszy, poprzez swoje pochodzenie od lodowych gigantów. Którzy w dzieciństwie byli przedstawiani jako "złe potwory", często dzieci nawzajem straszyły się tymi istotami. Czyżby nasz psotnik był potworem?
Loki
20:38:46 Loki machnął ręką, w geście przywołania jakiegoś kelnera/kelnerki
Loki
20:45:02 Loki widząc że nikt się nie kwapi do księcia Asgardu, dumnie wstał jak na chłopca wychowanego na królewskim dworku przystało. Podszedł on krokiem co najmniej króla do baru, był bardzo dumną osobą mimo kompleksów na tle pochodzenia. Był rozkapryszonym dzieciakiem, mimo wieku i magii którą oswoił dzięki matce.
Loki
20:47:47 Loki wiele cech mogło opisać tą osobliwość, jak arogancki, rozkapryszony, dumny, zazdrosny, zakompleksiony na tle brata. Mimo to nie był złym człowiekiem, prędzej zagubionym w swojej chęci uzyskania "atencji" od ojca. Widząc barmana przed sobą, rzekł do niego. - Witam, poprosiłbym mocny trunek z miodem
Loki
20:48:31 Loki poprosił o taki "zestaw", był to popularny miks wśród mieszkańców królestwa bogów.
Solento
20:51:17 Solento przyglądała mu się z rozbawieniem, ale nic nie mówiła, jako, że już raz jej komentarz zignorował.
Loki
20:55:44 Loki nagle swoje szaty z "jestem mieszkańcem magicznej krainy" zamienił na "garnitur od Versacego", i rzekł szarmancko - Witam szanowną panienkę, przepraszam za brak uwagi. Czasem jestem zbyt zamyślony, i tracę percepcje - Bycie miłym nie kuło w jego image, zwłaszcza kiedy nikt z jego znajomych nie widzi. Na dodatek bycie czarusiem, może pomóc w jego niecnych intrygach.
Solento
20:59:23 Solento przez chwilę wbijała w niego spojrzenie jedynego oka, nawet dziecko lodowych olbrzymów mogło odnieść wrażenie, że przeszywa na wskroś i mrozi jego duszę czy też byt. Jadowicie zielone oczy kobiety były niepokojące. Czy raczej - oko. - Ależ nic się nie stało. W karczmach często zdarza się... tracić percepcję, choć zwykle z innych powodów - zażartowała.
Loki
21:02:52 Loki pomyślał sobie jedynie "mistrzyni magii?", zwłaszcza po mroźnym spojrzeniu. Przedstawił się więc, aby uzyskać dodatkowe informacje na temat nieznajomej - Książę Asgardu, wielki i nieomylny L oki! Natomiast jak cię zwą ?
Solento
21:10:10 Solento - Mistrz kłamstwa zmyślający już na początku... jakże miałabym się zawieść. - ukłoniła się nieco teatralnie - do usług.
Loki
21:11:56 Loki zgłupiał, i było widać po nim że jest zaskoczony takim obiegiem spraw - Moja sława jest aż tak wielka? Ile mogę przepraszać za ten Nowy Jork ?
Solento
21:13:11 Solento - Powiedzmy, że w moim interesie jest wiedzieć... ale nie masz z co przepraszać. Mnie to nie uraziło.
Loki
21:15:12 Loki - W sumie ziemski Sorcerer Supreme, nie jakiś Stephane Strange. Ma mnie na 3 miejscu w rankingu "istoty zagrażające ziemi" - roześmiał się, na wieść o "interesie Soleno"
Solento
21:17:20 Solento - To również wiem.
Loki
21:20:25 Loki - Nie dziwi mnie to, społeczność magów jest bardzo hermetyczna. Mało kto tam mnie szanuje, a co dopiero lubi! Rozumiesz to? Wielkiego księcia i czarnoksiężnika! Dlatego nie przypisuje podatku 1 procent do związku magów
Solento
21:23:27 Solento - Zazdrość, inne priorytety, niechęć do obcej rasy - wyliczała na palcach, co wyglądało ciekawie, jako, że jedna ręka została odcięta gdzieś w połowie przedramienia.
Loki
21:24:19 Loki - Taaa - Odpowiedział jej, po czym zmienił temat na bardziej intrygujący niż jego relacje z magami - Podobno Strange chcę zrezygnować z roli Sorcerer Supreme, aplikujesz na jego stanowisko? Dla każdego "wielkiego maga" to zaszczyt taka posada... Może złożyć papiery samem, co sądzisz o tym? - Rzekł poważnie, byłoby to ciekawą rekompensatom za złe uczynki z "przeszłości"
Solento
21:27:12 Solento wydała się rozbawiona sugestią, że mogłaby być magiem - Nie domyślasz się kim jestem, co?.. Do maga mi daleko.
Lokiego
21:29:17 Lokiego trochę irytowała to skrytość, dlatego rzekł bezpośrednio - To może powiesz kim jesteś ? Nie lubię jak ktoś się że mną droczy!
Solento
21:36:44 Solento - Jestem Śmiercią, jak to się ładnie ujmuje - sięgnęła po kubek i upiła łyk kawy
Loki
21:37:46 Loki - Absurdalne, ale żyjemy w świecie gdzie wielki fioletowy tytan chcę zniszczyć pół galaktyki bo "tak".
Loki
21:38:17 Loki - Dlatego to że jesteś śmiercią, mnie nie dziwi ani nie zaskoczyło....
Solento
21:42:18 Solento - Moja hmm... osoba jest dość prosta i logiczna. W każdym świecie istnieje śmierć. Zjawisko gdy ktoś umiera a jego dusza oddziela się od działa. Tym właśnie jestem.
Loki
21:43:59 Loki - a to cię tu sprowadza? ktoś wykituje?
Solento
21:45:24 Solento - Ot tak...
Loki
21:46:48 Loki - Wporządku, przypomniało mi się że zostawiłem żelazko włączone...
Data 07.04.2018
Solento
20:11:21 Solento obserwowała go jedynie z tym upiornym półuśmieszkiem w jaki jej twarz, przez rany wciąż była wykrzywiona.
Data 12.04.2018
Solento
09:16:07 Solento dopiła resztę kawy i wyszła z Karczmy. I tyle ją widzieli.
Data 16.04.2018
Narracja
21:06:21 img Długo minęło od jego ostatniej wizyty w Karczmie, jednak w końcu wrócił. Aden wszedł do karczmy i omiótł wzrokiem jej wnętrze w poszukiwaniu żywej duszy, lub kogoś z obsługi.
Laila
22:48:27 Laila wchodziła do karczmy przez różowe drzwi by udać się w stronę baru. W głowie plan by stworzyć drużynę przed wyruszeniem w podróż.
Ryuu
22:52:10 Ryuu jak zwykle polerował szklanki. Diego na szczęscie spał, więc demon miał czas dla siebie i swoich porządków. - Co tam Laila?- zapytał, nie odrywając wzroku od szklanki.
Laila
22:53:57 Laila - Witaj. Jakoś leci. Przybyłam zdobyć drużynę. - zaśmiała się - A u ciebie? Co ciekawego słychać i widać?
Ryuu
22:55:00 Ryuu - Ktoś spalił Mikę, Dagon się załamał a ja zostałem wrobiony w opiekę nad ich dzieciakiem-
Laila
23:02:07 Laila - Jak by mnie to nie dziwi. Znaczy to że Mikę spalili. Kiedyś pomagałam ją zabić a później z nią gadałam. Powiedz mi tylko jak Dagona mogło to ruszyć. On nie wiedział że przecie to nie na zawsze? Kiedyś na pewno wróci.
Ryuu
23:17:42 Ryuu - Ale jakoś przyzwyczaił się do tej co tu była, a teraz może być nieco inna. Ale masz rację, kiedyś na pewno wróci-
Laila
23:26:12 Laila - Tak w ogóle mam jest śmieszna sprawa. Po pierwsze chcę 5 butelek spirytusu a po drugie - wyciągnęła niedawno uzyskaną mapę - szykuje się śmieszna wyprawa.
Ryuu
23:27:28 Ryuu - CO chcesz podpalić, że chcesz tyle spirytusu?-
Laila
23:28:59 Laila - Od razu podpalić. Ile już razy tutaj byłam i zabrałam rzeszę butelek a niczego z ich pomocą nie spaliłam. No prawie niczego ale tu mówimy o świadomych czynach.
Ryuu
23:29:45 Ryuu wyciagnął 5 butelek spirytusu. - A co to za mapa?-
Laila
23:36:02 Laila - To jest mapa świata w którym przebywałam ostatnio. Poza tym że zyskałam nowego murzyna od czarnej roboty to jeszcze dostałam zaproszenie na dwór - wskazała palcem na Dirsan - i to jest cel mej wyprawy. Ale najpierw muszę dokończyć przepisywać mój notatnik na książkę by ta nie zawierała krwi i innego osocza w sobie.
Ryuu
23:38:35 Ryuu - Murzyna w sensie przydupada czy czarnego człowieka?-
Laila
23:42:12 Laila - Raczej przydupasa chodź bardziej bym to uznała jako chłopczyk na posyłki. - schowała 4 butelki do sakiewki a 1 otworzyła by następnie wlać do niej soku z malin - on mi zdobywa dusze i składniki a ja okazjonalnie odpalam mu nic nie warte kamyki
Ryuu
23:46:14 Ryuu - Dobry układ. Jakbyś była demonem to byłabys naprawde obżarta.-
Laila
23:50:10 Laila - No ale nie jestem. Za to mogę mam o co z nimi grać w karty - napiła się z butelki - Gra na dwa fronty jest bardzo owocna. Piórka też zbieram chodź aniołem nie jestem.
Ryuu
23:53:58 Ryuu - To dość sprytne, jak nie pomogą jedni, to ppmogą drudzy. Duży jest tam konflikt, w tym świecie?-
Laila
23:56:15 Laila - Z tego co wiem nie dawno nastał pokój. Wojna między królestwami zakończyła się więc handel może zakwitnąć na nowo. A co do rządów dusz to się dopiero orientuję komu kradnę robotę.
Ryuu
23:57:28 Ryuu - Mi roboty nie kradniesz, a jedzenie. Chciaż w tym więzieniu sczłowieczeje, to i dusze mi nie potrzebne.-
Data 17.04.2018
Laila
00:02:12 Laila - Właśnie. Masz może jakieś w świeże mięso przyprawione i przypieczone na ogniu tak by nie było zwęglone czy kapiące z krwi?
Narracja
00:04:29 img Drzwi do karczmy uchyliły się, ale przez kilka chwil było za nimi widać nie powierzchnię portali tylko jakiś korytarz. Szybko przeszła przez nie postać która już kilkukrotnie miała okazję tu być. Odziana w czarną szatę, opierająca kosę na ramieniu. Zatrzasnęła drzwi za sobą.
Ryuu
00:05:33 Ryuu - Nie licz na to.Ja nie umiem gotować- powieział i wyciągnął orzeszki ziemne.
Laila
00:07:49 Laila przyciągnęła orzeszki - Daj jeszcze paluszki i będzie dobrze - zaśmiała się by po chwili spojrzeć na wchodzącą postać
Postać
00:11:12 Postać odziana w czarny płaszcz, była dość trudna do określenia czym lub kim jest: no, chyba, że przyjąć stereotypowy całokształt. Raczej niewysoka, twarz skrywał czarny mrok kaptura spod którego widać było jedynie parę jadowicie zielonych ślepi. Podeszła do lady machnąwszy jedną ręką (obdartą niemal do kości) na powitanie Laili. I poprosiła Ryuu o to co ostatnio.
Laila
00:18:16 Laila powitała postać - Heya. Jak ja dawno nie przebierałam się za śmierć. Jak za starych dobrych lat. Straszyć ludzi czymś co przychodzi i kradnie ich życia. - napiła się by po chwili powiedzieć - Pierwsze cię widzę tutaj. jestem a ty?
Postać
00:24:28 Postać omiotła ją spojrzeniem jadowicie zielonych oczu i Laila mogła dostrzec w nich iskierki rozbawienia - Solento - przedstawiła się. Jej głos był najzwyklejszy, ludzki, kobiecy.
Laila
00:30:37 Laila - Chcesz łyka? - podniosła butelkę z spirytusem i sokiem malinowym - Ryuu raczej już nie ma siły. Za bardzo się dziś przemęczył.
Solento
00:33:44 Solento - Nie, dzięki. Po prostu sama się obsłużę - odstawiła kosę, opierając ją o ladę. A była to bardzo ładna zabaweczka. Cała metalowa, przy złączeniu z drzewcem ostrze przekształcało się w coś na kształt zdobionego skrzydła zakończonego pazurem, u dołu zaś kończyła się dwoma zapętlonymi ostrzami. Ruszyła zrobić sobie kawy, buszując za ladą i Laila mogła dostrzec brak jednej ręki. Ale twarz wciąż miała ukrytą w cieniu kaptura.
Laila
00:42:40 Laila - Nie myślałaś kiedyś by sobie stworzyć ciało na odkrytych miejscach? - ręką którą trzymała butelkę była tylko kośćmi które trzymały się razem za sprawą jakiejś siły - Ładniej to wygląda a przy tym łatwiej wchodzi się w skóry.
Solento
00:45:55 Solento - Nie potrzebuję ciała, ale miałam jedno. Tylko widzisz, urządziliśmy sobie małą... potyczkę z nekromantą i trochę mi je popsuł. Poza walorami estetycznymi, które nie bardzo mnie ruszają, nie widzę powodu dla którego miałabym się pozszywać.
Narracja
00:49:07 img Rosie poczuła jak i w nią wstępuje trochę energii, dając jej siły by szybciutko rosnąć. Przy okazji odrosło jej oderwane źdźbło.
Wilcza
00:51:24 *Wilcza - Tego akurat nie czytałam. Ja teraz będę polować na ostatnią część cyklu Temeraire na którą czekałam kilka lat i właśnie wyszła niedawno. Jakieś super znane ni popularne to nie jest, ale też uwielbiam.
Laila
00:52:56 Laila - Masz szczęście. Trafiłaś na kolejnego nekromantę. - zaśmiała się - Lecz ja wolę rozmawiać niż obdzierać ze skór ludzi i inne istoty. - ręka wróciła do normalności w chwili kiedy ta się napiła
Solento
00:58:10 Solento - Ależ, tamten był całkiem sympatyczny. Tylko wykazywaliśmy drobną różnicę poglądów. - skończyła robić kawę, czarną do której dosypała śmieszne wręcz ilości cukru i wróciła w odpowiednie miejsce przy ladzie. Kaptur zsunął jej się w końcu z głowy, ukazując twarz dojrzałej kobiety, choć nie dało jednoznacznie określić się jej wieku. Co ciekawe całą twarz miała poharataną, widać było mięśnie, gdzieniegdzie kość. Jeden oczodół ział pustką, część skóry wokół szczęki została zerwana, także nieustannie wykrzywiona była w koszmarnym kpiącym uśmiechu.
Laila
01:04:28 Laila - Kosę dostałaś czy sama stworzyłaś? Też mam taką lecz stworzoną. I nie zbyt często jej używam. Uwielbiam ją wplatać jako Grand Finale - postawiła do połowy pełną butelkę na ladzie
Solento
01:07:27 Solento - Dostałam od takiej paskudy jednej... Ale w końcu co to za śmierć bez kosy... Wypada dbać o wizerunek.
Laila
01:09:47 Laila - Wizerunek rzecz ważna. Każdy kto umie się obchodzić z różnymi rodzajami przydatnych zdolności może w danym świecie robić za uosobienie śmierci. Chodź i tak najlepszy był ten z takiego Dysku co to na słoniach stał i leciał przez kosmos na żółwiu - zaśmiała się
Solento
01:12:53 Solento - Tak, trzeba mu to przyznać, ma klasę. Czasem i ja się wahałam czy nie powinnam zacząć mówić wielkimi literami... Niemniej jest pewna różnica między uosobieniem śmierci a śmiercią we własnej osobie.
Solento
01:14:35 Solento - Źle to brzmi. Między uosobieniem a śmiercią samą w sobie.
Laila
01:16:12 Laila - Śmierć jest różna dla różnych wszechświatów czy wymiarów. Są też takie gdzie śmierć nigdy się nie ujawniła by dać zabawę innym którzy chcą się wykazać.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 969, 970, 971, ... 1013, 1014, 1015,   Następna  

cron