SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 994, 995, 996, ... 1052, 1053, 1054,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 01.06.2018
Soul
22:11:32 Soul przerwał czyszczenie pazurów na widok Essy i przywitał ją cichym rykiem.
Narracja
22:14:45 img Essy zostało nieco brokatu na całym ciele. Wyglądała jakby popsikała się perfuma z brokatem przed wyjściem na dyskotekę.
Soul
22:19:07 Soul polizał Essy, by sprawdzić co takiego ma na sobie.
Nive
22:21:08 Nive weszła do środka rozglądając się wokół z ciekawością. Na myśl o spotkaniu nowych twarzy aż uśmiechała się w duchu, przez całą długą i nudną podróż tutaj nie spotkała absolutnie nikogo. Spragniona nowych spotkań i historii, a może nawet jakichś zleceń powędrowała w kierunku wolnego stolika. Usiadła na blacie i z zawadiacką miną przebiegła wzrokiem po obecnych.
Essy
22:22:04 Essy zachichotała i odepchnęła smoczy łeb. - W taki sposób to nie zejdzie - wystawiła dłoń przed siebie. - Wygląda tak magicznie... Jak na ironię.
Narracja
22:23:49 img [Karczma] Na pierwszy rzut oka międzywymiarowa karczma wyglądała jak zwykła karczma. Stolików było kilka, a wokół każdego 4 krzesełka. Z boku było palenisko a na przeciw bar, z bardzo dużą ilością równo poukładanych butelek. Za barem stał wysoki mężczyzna z długimi czarnymi włosami, który z wielkim namaszczeniem polerował kufle.
Ryuu
22:29:44 Ryuu podniósł wzrok znad kufla i zauważył Nivę. - Co podać?- zapytał.
Nive
22:32:11 Nive po chwili znudziła się obserwowaniem pomieszczenia ze swojego miejsca, na głos Ryuu odwróciła się. -Coś mocnego, na rozgrzanie. - uśmiechnęła się na myśl o dobrym trunku. Zeskoczyła ze stołu i podeszła do lady.
Narracja
22:34:40 img Telefon Essy odezwał się i złotooka sięgnęła po niego, by odebrać wiadomość od, jak się okazało, Amazing Ass: "Nie martw się. W najgorszym razie już nigdy się nie spotkamy".
Essy
22:35:10 Essy prychnęła na takie "pocieszenie" i wystukała odpowiedź.
Narracja
22:36:22 img Essy: "W najgorszym razie zaklepuję mieszkanie"
Ryuu
22:41:29 Ryuu zastanawiał się chwilkę jak zinterpretować zamówienie i poszedł na zaplecze. Wrócił po chwili i przed Nivą postawił syrop ziołowo-propolisowy z miodem, na rozgrzanie.
Narracja
22:43:44 img Amazing Ass: "Skoro stać cię na płacenie za nie..."
Narracja
22:54:49 img Essy: "A jak. W końcu nie będę musiała dzielić się wodą"
Narracja
22:54:56 img Amazing Ass: "Na razie nie świętuj. Nadal żyję."
Essy
22:58:11 Essy weszła do domku, położyła torbę na łóżku i poupychała do niej kilka rzeczy, tworząc artystyczny nieład. Pstryknęła zdjęcie i dołączyła je do wiadomości: "Praca wre".
Narracja
23:18:56 img Amazing Ass: "Trzymaj się. Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, ale za jakieś 2 godziny będę."
Essy
23:20:40 Essy przygryzła wargę. Trochę mało czasu. W sensie... Wystarczająco dużo, by się natęsknić, ale jeżeli ma załatwić coś w Dirsan to może się spóźnić znacząco. Na razie postanowiła nie odpisywać.
Data 02.06.2018
Essy
00:08:23 Essy przejrzała ubrania w szafie i już porozrzucane rzeczy, by wybrać coś odpowiedniego na pustynną wyprawę.
Essy
00:43:46 Essy przymierzyła jasną spódnicę i bluzkę, i przejrzała się w lustrze. Odkryte części ciała wciąż błyskały się, jakby jej skóra składała się z diamentów, przypominając, że to naprawdę koniec magii. Wysiliła się, żeby coś wyczarować, ale był to wysiłek próżny. Czuła się jak malarz, któremu odrąbano prawą dłoń i choć drugą próbuje stworzyć dzieło, nic z tego nie wychodzi. Kochała magię i wszystko, co jej dawała, a teraz nic z tego nie zostało.
Data 06.06.2018
Mathew
22:57:30 Mathew w stylu absolutnie niedopuszczalnym w gronie dżentelmenów przywitał się z tym światem. Twórca portali jeśli był w pobliżu musiał nasłuchać się o życiu seksualnym swoim, swojej familii, swoich najbliższych znajomych a także międzygatunkowym. Jednak myśliwego uspokoił widok przecież tak znajomych ścian. Powoli, z sercem pełnym wzruszenia a głową pełną wspomnień przemierzał drogę pod niemal same drzwi.
Essy
23:08:28 Essy wykorzystała chwilę czasu, by się ostatecznie spakować. Nie musiała być przy tym zbyt dokładna, bo przecież zawsze mogła się wrócić po zapomnianą rzecz, więc nie zajęło jej to dużo czasu. Nie mogła jednak pójść z pustymi rękami, więc skierowała się do karczmy po butelkę czy dwie.
Mathew
23:12:28 Mathew właśnie wiązał swojego konia. Jak najbliżej wody i jakiegoś pożywienia dla zwierzęcia. Ubrany był jak zwykle-kiedyś-przed-Kronem. Na sobie miał czarną kurtkę z trzema pionowymi żółtymi pasami od lewego ramienia do okolic serca. Na sobie miał również czarne spodnie z żółtym lampasem wsunięte w wysokie buty. Buty były dość zadbane, choć o niemal całkowicie zdartej podeszwie. Na ramieniu zawieszony miał swój wierny, własnoręcznie zdobiony łuk, a na plecach zawieszony kołczan ze strzałami. Jeśli ktoś bliżej się przyjrzał do strzały miały lotki w różnych kolorach. Kwestia wygody.
Narracja
23:20:01 img Poidła nigdzie nie było a i jedynym miejscem umożliwiającym przywiązanie konia był domek Essy. Tej Essy, która przyglądała ze skrzyżowanymi rękami jak to kolejna osoba myli jej posiadłość z koniosłupem.
Zasadniczo
23:21:25 Zasadniczo Mathew wzruszył ramionami i zrobił jak wyżej. Później rzucił kątem oka na osobę, którą już raz wysłał na tamten świat. "Coraz ciężej, co?". Rzucił Mathew z uśmiechem na powitanie.
Essy
23:25:12 Essy - Jeszcze zależy co masz na myśli - zerknęła wymownie w stronę okien, na których ktoś ponalepiał afisze. - Chyba należą ci się gratulacje z powodu wygranej wojny, choć po twoim ostatnim wyskoku już nie wiem za kim właściwie byłeś.
Mathew
23:26:49 Mathew popatrzył w przestrzeń gdzieś za Essy. "Nie ma to znaczenia". Skończył swoją pracę. "Idziesz może na kufelek?". Zapytał dość łagodnie, może - kto wie - opłaci się zapytać co i gdzie się działo. W końcu trochę minęło.
Essy
23:30:51 Essy na szczęście już nie wyglądała jak kiczowata ozdoba na choinkę. - Tak po prostu? - zapytała podejrzliwie. Ich stosunki ostatnimi czasy były dość skomplikowane.
"A
23:32:27 "A masz lepszy pomysł?". No właśnie, czy tak po prostu? Raczej nie, ale spróbować warto. W końcu kufelek nie w kij dmuchał.
Essy
23:36:28 Essy nie widziała jak za nią Soul wystawił głowę z domku. - I tak na kogoś czekam - odpuściła w końcu. Coś dziwnie ugodowa ostatnio się stała, jakby jej zołzowatość gdzieś wyparowała. - Wracasz z Południa? - naprowadził ją na to jego strój.
Mathew
23:38:45 Mathew otworzył jej drzwi do karczmy. "Nie, po prostu zrzuciłem mundur Naruntii. Choć pewnie się wybiorę do domu". Czekając aż wejdzie snuł dalej. "Wojna się skończyła, to nic po mnie w szeregach cesarstwa. A tu zawsze milej".
Essy
23:41:04 Essy - Nah. Jedynie alkohol dobry - stwierdziła. - Chyba nikt się nie spodziewał, że tak potoczą się losy bitwy.
Mathew
23:43:26 Mathew skrzywił się nieznacznie. "Wiesz, cesarz nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia. Może lepiej by było, gdyby się bitwa wzięła i odbyła". Wszedł za nią do tego jakże wspaniałego przybytku demonów i inszych takich podobnych. "Pamiętasz, gdzie chowają cydr?".
Essy
23:48:40 Essy trawiła tę dziwną informację. - Wiem, że wojna się skończyła i dziwiło mnie, że stało się to tak szybko, ale chyba nie chcesz powiedzieć, że Xavira się poddała? A cydr zaraz podam... - przeszła przez ladę, choć zatrzymała się na górze, by wypatrzeć czy nie kręci się tam gdzieś Diego.
Matthew
23:50:43 Matthew przywitał się ze swoim stolikiem niemal jak ze starym przyjacielem. W rogu karczmy, jak najdalej od kominka. Łuk i kołczan powiesił na jednym z krzeseł, po czym usiadł na następnym z kolei wolnym krześle. Wystawił wygodnie nogi przed siebie i wpatrywał się - póki co - w pustkę, tak jak wiele razy przedtem.
Essy
23:54:31 Essy przyniosła od razu kilka butelek, a co, i siadła obok łucznika. Wciąż jednak czekała na odpowiedź.
Mathew
23:58:16 Mathew "Nie mnie jako prostemu żołdakowi oceniać, ale nie tyle Xavira się poddała co jej wojsko". Fachowo otworzył butelkę i pociągnął serię solidnych łyków. "Chyba przyprowadzili prawowitego lub nie króla, co to go armia Erbenii słuchała. Głupia sprawa". Znów pociągnął. "Musiałabyś ruszyć do Naruntii, do hetmana co by się więcej dowiedzieć, a najlepiej do samego cesarza".
Matthew
23:59:20 Matthew "A ty dalej tutaj czy znowu tutaj?". Spojrzał w jej stronę. "Po narobieniu głupstw w tamtym świecie ruszyłaś gdzieś... Dalej?".
Data 07.06.2018
Essy
00:02:48 Essy - Zaczynam podejrzewać, że oni odesłaliby mnie do króla Aleksandra, a ten do Xaviry - zakpiła sobie z tego, że nikt nie potrafił jej udzielić dokładnych informacji, ani Mizu, ani teraz Mathew. - Zdziwisz się, jeszcze wiele miejsc zostało, w których nie zdołałam zrobić zamieszania. Ale są na liście - uśmiechnęła się, popijając alkoholu.
Mathew
00:04:35 Mathew wzniósł butelkę. "Za podróże w takim razie". Pociągnął już mniej łapczywie alkoholu. "Powiedz mi, wiesz co się stało ze... No, wszystkimi?". Rozejrzał się po niemal opuszczonej karczmie.
Data 08.06.2018
Essy
15:52:03 Essy uśmiechnęła się. Za podróże mogła pić toast zawsze. Wzięła kilka łyków, zastanawiając się o kogo tak naprawdę pyta. - Chyba nic dobrego. Luna zbiła Janę i obie gdzieś zniknęły. Mika... Nie żyje, przynajmniej ta Mika, którą znamy. Dagon, jak się domyślasz jest w kiepskiej formie, ale przynajmniej ma kto się zająć Diego. Laili i Ruslana dawno nie widziałam. Ani Rankaya.
Data 09.06.2018
Mathew
15:39:01 Mathew zamyślił się. Nie na długo, jednak... "Myślisz, że coś im się stało? Tym po za karczmą?". Znów sięgnął po butelkę. "Większość z tych światów to fałszywe i straszne miejsca".
Essy
18:28:04 Essy - Wierzę, że gdziekolwiek są, radzą sobie. W końcu do karczmy nie trafia byle kto. Hm, kiespkie portale wybierałeś. Większość światów wydaje się bardzo niezwykła, choć dziwna, ale na pewno nie straszna. A nawet jeżeli któryś wydaje się okrutny i nieprzyjemny, nie warto się zrażać, bo właśnie tam można spotkać najwspanialszych ludzi - uśmiechnęła się, zerkając w butelkę. Napiła się. - Ty wiesz, że raz spotkałam tu samą śmierć? Nawet z nią rozmawiałam, ale nie za długo. Przerwę sobie zrobiła... Szkoda, że już poszła, widocznie obowiązki wzywały - zachichotała.
Data 10.06.2018
Mathew
15:40:20 Mathew nie był przekonany do tego tłumaczenia. Był pewny, że piękne, dziwne i straszne wcale się nie wykluczają. "Śmierć to chyba akceptowalne towarzystwo. Według mojej najlepszej wiedzy nie pije, wykazuje sie sporą kulturą, dużo podróżuje i wyraża zaciekawienie każdą istotą. Prawdziwy dżentelmen". I gdy tylko myśliwy zamilkł gdzieś za białkami jego oczu pojawił się niegłos. TO PRAWDA.
Essy
18:19:01 Essy - Raczej dama - poprawiła rozbawionym szeptem. Musiała przyznać, że gdy akurat nie próbował zabijać jej smoka to był całkiem w porządku. Zerknęła krótko w stronę drzwi. No i gdzież ten Mizu?
Mathew
18:22:56 Mathew "To musiała być jakaś terminatorka". Powiedział zgodnie z poglądami i sumieniem. "Nie mniej, wolałbym się upewnić, ze z nimi wszystko w porządku". Skończył swoją butelkę i zastukał palcami w blat.
Essy
18:25:54 Essy - Czyli nie spieszno ci do domu? Powinieneś zacząć od wypytania Ryuu.
Solento
18:29:45 Solento weszła do karczmy, odziana w czarny płaszcz. Kaptur kulturalnie naciągnięty na głowę, by nie straszyć przypadkowych ludzi. Machnęła ręką na powitanie siedzącym już, przez chwilę widać było kończynę częściowo odartą ze skóry i mięśni. Potem podeszła do lady i rozejrzała się za kimś.
Essy
18:33:48 Essy spojrzała zaskoczona na gościa. Nachyliła się do Mathewa. - To ona...! Czekaj, nie odwracaj się, bo się domyśli, że o niej rozmawiamy. Może podejdziemy? Poznasz się ze śmiercią za życia, niebywała okazja!
Narracja
18:35:53 img Z zaplecza wyszła brązowowłosa dziewczyna. Nim się odezwała, głośno przełknęła ślinę. - W czym mogę służyć?
Solento
18:37:03 Solento - Kawę, jeśli można prosić.
Gemma
18:38:13 Gemma - O-oczywiście! - czym prędzej wybyła na zaplecze. Po chwili jednak powoli i niepewnie wróciła. - A właściwie to jaką?
Solento
18:39:56 Solento - Czarną. Z cukrem. Możesz dolać czegoś mocniejszego. I skąd ta panika..?
Gemma
18:41:51 Gemma speszyła się na to pytanie. - Nie panikuję - zaprzeczyła. - Kawa zaraz będzie. Przepraszam.
Solento
18:45:54 Solento - Nie ma za co - mruknęła
Mathew
18:57:27 Mathew spojrzał śmierci w twarz. Filozoficznie problem był nie do rozstrzygnięcia, jednakowoż co nie co o Śmierci. "To nie on. Nie
Narracja
18:59:12 img Spojrzenie śmierci w twarz stanowiło pewien problem, zważywszy na to, że na głowie miała kaptur, skrywający całe oblicze w głębokim, nieprzeniknionym cieniu. Essy wiedziała już dlaczego.
Essy
18:59:38 Essy spojrzała na Mathewa. - Wszystko w porządku...?
Mathew
19:02:57 Mathew "istotnych atrybutów".
Essy
19:11:27 Essy prychnęła i wstała. Może się odważy dołączyć, gdy ona pójdzie pierwsza. - Witaj, Solento - przywitała się.
Soletno
19:13:17 Soletno - Dzień dobry - odpowiedziała Essy
Essy
19:14:50 Essy - Miałam nadzieję cię jeszcze kiedyś spotkać. Ty wciąż tutaj czy znów tutaj?
Solento
19:16:34 Solento - Nie widzę różnicy. Wybierz sobie. Czegoś chciałaś?
Essy
19:18:14 Essy wzruszyła ramionami, siadając przy barze. - Nie. Po prostu jestem ciekawa.
Solento
19:20:15 Solento - Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
Essy
19:24:30 Essy - A jednak zapytać muszę. Przy naszym ostatnim spotkaniu wspomniałaś, że ci kogoś przypominam. Czy to możliwe?
Solento
19:25:03 Solento - Tak.
Essy
19:28:53 Essy - Któż to taki?
Solento
19:30:35 Solento - Ano, dość dużo jest takich osób. Przy nieskończonej ilości światów... już nie pamiętam kogo miałam na myśli - zwróciła głowę za ladę - Zgubiła się, czy co?..
Essy
19:34:11 Essy - O, czyli dużo podróżujesz? Ostatnio miałam wrażenie, że tylko na chwilę wyrwałaś się ze swojego świata... Cetusa? Jeżeli dobrze pamiętam i to z zamiarem niezwłocznego powrotu. Aż mnie ciekawi, co się dzieje, gdy ciebie tam nie ma. Strzeli się jegomościowi w głowę i ten musi grzecznie czekać na twój powrót?
Solento
19:37:18 Solento przejechała ręką po twarzy, kaptur ostatecznie spadł jej z głowy ukazując zmasakrowane oblicze - Przecież już mówiłam... Po pierwsze Cetus to nie mój świat ale tam też odpowiadam za to, że ktokolwiek umiera. Po drugie to, że nie ma tam mojej fizycznej formy, nie znaczy, że nikt nie umiera. Koniec. Idź podręczyć kogo innego.
Essy
19:44:27 Essy odwróciła się na chwilę, zerkając na Mathewa. Nie chciała go samego zostawiać, miała nadzieję, że przyjdzie, bo głupio tak. Starała się nie gapić za bardzo na Solento. - No wiesz... Ty dręczysz wszystko, co żyje, ktoś musi podręczyć ciebie - wyszczerzyła ząbki, widziała jednak, że śmierć widocznie nie jest w humorze. - Żartuję, nie chcę się narzucać. Naprawdę mam sobie pójść?
Solento
19:47:31 Solento - I każdemu się widzi, że to właśnie on powinien mi życie mi uprzykrzać.
Gemma
19:50:16 Gemma w końcu pojawiła się niosąc kubek z gorącym napojem. Ręka jej zadrżała, gdy dojrzała twarz Solento. Spuściła wzrok i postawiła kubek przed Panią Śmiercią. - Proszę. Coś dla pani? - zwróciła się do złotookiej.
Essy
19:54:03 Essy - Nie miałam takiego zamiaru - obroniła się. - O, cześć Gemmo. Nie, dla mnie nic, możesz wracać do grania - puściła jej oczko.
Gemma
19:55:37 Gemma uśmiechnęła się lekko i wróciła, a jakże, do grania. Aktualnie była to przygoda Chloe i Nadine w niezwykłych ruinach.
Essy
20:29:17 Essy - To gdzie jeszcze można cię spotkać oprócz Cetusa?
Solento
20:33:13 Solento - W wielu miejscach. Tutaj na przykład.
Essy
20:35:48 Essy - Miałam na myśli światy, w których, hm, pracujesz.
Solento
20:45:51 Solento - Tajemnica zawodowa
Essy
20:50:24 Essy przewróciła oczami. - Kpisz sobie - zerknęła na jego kubek. - To dla przyjemności czy z konieczności? - nigdy nie przypuszczałaby, że Śmierć może sobie tak po prostu pić kawę.
Solento
20:53:42 Solento - Dla stwarzania pozorów - upiła łyk - Łee, Patriel robił lepszą..
Essy
20:56:18 Essy - Pewnie tak... Szkoda, że gdzieś przepadł. Nie wiem, gdzie teraz jest i nikt nie potrafi mi powiedzieć.
Solento
21:23:44 Solento - Albo nie chce powiedzieć.
Essy
21:32:34 Essy - Nah, za dobrze się tu wszyscy znamy.
Solento
21:35:15 Solento uniosła brew. Tą co jeszcze miała. O ile nie miało to wyrażać zdziwienia, sugerowało, że Essy może się mylić w swym twierdzeniu/
Essy
21:36:37 Essy - Chyba, że ty coś wiesz...
Solento
21:45:03 Solento jedynie nieco demonstracyjnie znów napiła się kawy.
Essy
21:50:39 Essy - Powiedz tylko, że nic mu nie jest, wiem że miał nie lada kłopoty.
Solento
21:55:57 Solento - Jak go spotkam, możesz być pewna, że mu coś będzie.
Essy
21:57:36 Essy - Nie żal dobrej kawy?
Solento
21:58:19 Solento - Niee.
Essy
21:59:14 Essy - Demon musi być nieczęstą dla ciebie zdobyczą.
Solento
22:57:25 Solento - Zdobyczą? Jeśli chodzi ci o zdychające demony, to takich jest na pęczki. W całej pieprzonej Japoni, nic tylko ganiać za demonami - wymruczała z irytacją.
Data 11.06.2018
Essy
17:28:42 Essy - Nigdy nie byłam w Japonii... - pokręciła noskiem. - Coś strasznie kręcisz. Skoro twoja obecność nie jest wcale konieczna, by ktoś umarł, to co ty właściwie robisz? Czemu masz niby gonić demony?
Solento
17:30:59 Solento - Obecność mojej fizycznej formy. Nie słuchasz. A z resztą...
Mruknęła
17:31:20 Mruknęła pod nosem niezrozumiale kilka słów.
Essy
17:32:36 Essy - Co? Możesz powtórzyć?
Solento
17:39:12 Solento - Nie.
Essy
17:43:52 Essy - Już wiem skąd kojarzę Japonię. Obsługujesz Azję... Z każdego wieku?
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 994, 995, 996, ... 1052, 1053, 1054,   Następna