SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y

PEGI 18




Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 988 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#921  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:06 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
23:40:03 *Eliza tuliła się do poduszki i nadal próbowała uspokoić przyspieszony oddech.
23:40:28 *A Zuri, nieświadoma tego, co się dzieje na dole, dalej sobie przygrywa, próbując zająć czymś myśli.
23:40:41 *Mika delikatnie zapukała do pokoju Elizy.
23:43:09 *Eliza- -Proszę.-zawołała. Znowu płakała.
23:44:10 *Laila - Mogę dostać spirytusu ze sokiem malinowym? - rzuca pytanie w stronę baru przy którym siedziała
23:44:50 *Mika weszła do pokoju. Usiadła na krześle. -Jak się masz?- zapytała niepewnie.
23:45:45 *Essy usłyszała głos czarodziejki. Szybko przygotowała drinka. - Lailuś, kochana! - zaświergotała, stawiając przed nią szklankę.
23:46:09 *Ryuu spojrzał za bar krytycznie, WSZYSTKO się lepiło. Z obrzydzeniem chwycił za kufel i najpierw umył. Potem z miną jak panienka chwytająca karalucha złapał za butelkę spirytusu, a na końcu soku z moreli, bo był najmniej wybrudzony. -Smacznego-
23:46:30 *Eliza- Co to było to na dole?-spytała, wtulając się w Mikę
23:47:45 *Essy zerknęła kontrolnie na Ryuu. - Jak tam się żyje? - zapytała Laili.
23:48:23 *Laila - O ! Witaj! Długo cię nie widziałam tutaj - ucieszona bierze spirytus i pije
23:49:02 *Mika przytuliła Elizę. -Heh, myślałam, ze nigdy nie będziesz miała sposobności- odpowiedziała.
23:49:06 *Laila - Jakoś się żyje. Bardziej zimno tu ostatnio ale skoro rozpaliłaś Ryuu to już tu cieplej
23:49:34 *Essy - Prawda, ostatnie tygodnie spędziłam na statku.
23:50:16 *Essy - He he... Racja, od razu zrobiło się cieplej.
23:50:42 *Ryuu zignorował Essy, jednak zabrał spirytus z malinami i wylał do zlewu. -Brudny kufel- odpowiedział.
23:51:15 *Ryuu - Żeby CI czasem nie było gorąco- odpowiedział Essy.
23:51:16 *Essy zaczęła przecierać blat, by nie stać bezczynnie. - Droga Lailo... Znasz może czary sprzątające?
23:51:28 *Laila walnęła pięścią o blat kiedy Ryuu zabrał jej z ręki kufel.
23:52:10 *Ryuu postawił czysty kufel przed Lailą, ale sok był z moreli.
23:53:27 *Eliza- Ale do czego?-spytała, na chwilę się od Miki odrywając.
23:53:54 *Laila - Ja pier.dole! Co za zjeb! - w jej ręku pojawił się czarny obłok z którego prysła biała kulka która odbiła się od sufitu i wróciła do obłoku który przemienił się w biały oszczep.
23:55:02 *Mika - Myślałam, ze nikt z karczmy tego nie będzie widział. Ale zobaczyli. Ty akurat nie masz się czego bać.-
23:55:16 *Essy - Z grzeczności nie zaprzeczę - odsunęła się w bok, by nie stać na drodze broni.
23:55:50 *Ryuu -Nie podam Ci drinka w brudnym kuflu- odpowiedział Lailii. Przy okazji pstryknął Essy w ucho.
23:57:24 *Essy pacnęła Ryuu w rękę. Po co denerwował Lailę? Jeszcze trochę, a by miał czystą karczmę w mgnieniu oka...
23:57:38 *Eliza- Ale co to było?-wciąż była zdenerwowana, choć już mniej. Teraz musiała już tylko odreagować emocje całego dnia.
23:59:05 *Laila - Nie będę marnowała tego cuda na byle płotkę która zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak któremu się zabrało lizaka - odrzuca oszczep na ziemie który przy uderzeniu rozwalił się na małe kawałeczki z których każdy był w innym kolorze po czym wróciły do jej ręki
23:59:55 *Mika - Nie co, a kto. To był mój ojciec- odpowiedziała. Postanowiła już nie kłamać.
00:00:03 *Ryuu - No właśnie Ty straciłaś Lizaka i tupiesz nóżką- odpowidział Lailii.
00:01:31 *Essy - Lailo... Jeżeli zrobisz dla mnie małe czary mary i posprzątasz karczemkę, to przyniosę ci tyle soku malinowego ile chcesz.
00:03:48 *Ryuu -Laila, jak tego nie zrobisz, to spełnię każdą Twoją zachciankę-
00:04:12 *Laila - Każdą ?
00:04:23 *Essy posłała Ryuu groźne spojrzenie.
00:04:40 *Ryuu - Każdą-
00:04:45 *Essy - Chyba mu nie wierzysz? - zapytała z lekką paniką.
00:05:42 *Laila - Jasne że nie wierze. Głupi potwierdził czyli na pewno jest w tym jakiś haczyk
00:06:03 *Ryuu - Mnie gadania, więcej sprzątania- prychnął do Essy
00:06:26 *Essy - O, o. Mądra z ciebie kobieta. Coś podejrzanie za bardzo mu na tym zależy. Ale mu utrzesz nosa, gdy jednak mi pomożesz...
00:07:04 *Ryuu -Ja tu jestem codziennie, a ta zwieje gdzie pieprz rośnie-
00:07:12 *Eliza- Nie widać rodzinnego podobieństwa.
00:08:02 *Laila - Tyle że ją Neko bardziej chwalił niż ciebie
00:08:04 *Mika -Bo moją mamą była ludzka kobieta, a i ten osobnik chodzi normalnie jako człowiek. Tę wersję przyodziewa kiedy jest naprawdę wkurzony albo naprawde musi-
00:08:45 *Essy - Neko! Co u niego? - uśmiechnęła się, widząc swoją szansę.
00:08:53 *Ryuu -To posprzataj za nią. Wtedy to ona Ci bedzie drinki podawać-
00:09:18 *Ryuu -A jak jej nie będzie, to i drinków tez nie będzie.-
00:09:52 *Ryuu - No mała, śmigaj z tą szmatą, 10 godzin Ci zostało-
00:10:03 *Eliza- To Ryuu?-spytała w końcu, przypominając sobie, że to on wyszedł wkurzony z karczmu
00:10:28 *Laila - U Neko wszystko w porządku. Szyje sobie dalej jak szył. Tyle że teraz mu lepiej to wychodzi - wyciąga brązowy szalik z wyszytymi roślinkami - patrz jak fajnie to mu wyszło
00:11:31 *Mika - Tak, podejrzewam, że był w tej formie tak krótko, bo nie chciał Cie wystraszyć.-
00:12:10 *Essy przecierała blat od niechcenia. - Przecudny! - zachwytu nawet nie musiała udawać. - Ale o tym, że Neko szyje to nawet niesłyszałam. Co za utalentowany zwierzak!... - nachyliła się, by szepnąć. - To jak z tym sprzątaniem?
00:13:49 *Laila - Poczekaj już ci coś znajdę- wkłada rękę do sakiewki i szpera w niej
00:13:51 *Eliza pociągnęła nosem- I tak wystraszył...-spuściła głowę, ale po chwili dodała- Ale nie jego wina. Każdy może być zły
00:14:57 *Mika -Wiem, że wystraszył. Każdy się go boi w tej formie. Dlatego Ci mówiłam, że jak kiedyś go spotkach w moim świecie to nie rozmawiaj z nim, bo to nie ta sama osoba-
00:15:00 *Essy czekała w napięciu, spoglądając to na Lailę, to na jej sakiewkę.
00:15:31 *Ryuu -Jak sobie chcesz, Laila, oferta nieaktualna-
00:17:37 *Eliza pokiwała głową- Już rozumiem. A czym on jest?-teraz patrzyła już bardziej z ciekawością. Musiała czymś się zająć, żeby się mniej bać. Ciekawość była dobrą emocją.
00:18:01 *Laila - Jak mi pokażesz na papierku co oznacza sformułowanie spełnię każdą twoją zachciankę to w tedy ci powiem czy nieaktualna - mówiła dalej szperając w sakiewce
00:19:03 *Mika - To demon czystej krwi. Zrodzony z magii ognia-
00:19:43 *Essy zastanowiła się, czy nie warto się przemęczyć te kilka godzin samej, by zobaczyć jak Ryuu skacze dookoła Laili...
00:20:30 *Ryuu -Zmieniłem zdanie, nieaktualna. Możesz za nią posprzątać. Jak tego nie zrobisz i ona też, to spełnie swją zachciankę i groźbe jednocześnie- odpowiedział spokojnie i ściągnął z siebie koszulkę. -Panie wybaczą, musze wyprać koszulkę, bo się cała lepi od tego słodkiego gówna-
00:23:11 *Demon poszedł w stronę łaźni i już na miejscu ściągnął również spodnie. Jednak jedyny czysty ręcznik jaki był to był ten Miki z Hello Kitty. No cóż... owinął go dobie wokół bioder i zabrał się za szorowanie ubrań.
00:23:17 ‹Mikaela› ( http://img03.deviantart.net/e9...ell.jpg )
00:23:21 *Essy - Mogłeś to zrobić na zapleczu - zauważyła. Który to raz widzi go bez koszulki?
00:23:44 *Laila - Ałaj! - wyciąga rękę na której jest rana od ugryzienia - Nie ten pokój! - ręka robi się biała od światłości po czym rana się zasklepia - Mam lepszy pomysł!
00:23:55 *Eliza zamrugała. Przez chwilę nie odezwała się, nie poruszyła.- Uczyłam demona robić jajecznicę.-powiedziała nagle, doskonale zdając sobie sprawę z absurdalności tego stwierdzenia.
00:25:08 *Mika zaśmiała się. -Widzisz. Nie taki diabeł straszny jak go malują-
00:25:31 *Essy patrzyła jak Laila się uzdrawia. Dla czarodziejki nawet poważna rana postrzałowa nie była zbytnim problemem...
00:26:59 *Eliza- Ale on naprawdę skrzywdzi tamtą panią?-spytała zmartwiona.
00:27:08 *Essy zamyśliła się nad swoim pomysłem. Będzie tylko musiała poczekać, aż w karczmie będzie luźniej.
00:27:27 *Mika -To zależy czy na dole będzie czysto. Ale skoro ją nastraszył, to będzie czysto-
00:30:18 *Laila drugą ręką narysowała jakieś znaki w powietrzu po czym ze znaku zaczęła uwalniać się para która po dotarciu do sufitu skropliła się tworząc kryształki. Po chwili był ich cały stosik a znak zniknął.
00:31:22 *Essy zadarła głowę do góry. - A cóż to?
00:31:52 *John patrzył co się dzieje
00:32:37 *Eliza- Mam nadzieję, że będzie.- uśmiechnęła się lekko. Ziewnęła, zasłaniając usta dłonią.
00:33:07 *Mika -Będzie czysto. W końcu i on nie wytrzyma i zacznie sprzątać-
00:33:08 *Essy zerknęła na Johna. - Pepsi wszędzie. Smacznego.
00:34:13 *Laila - To jest... kamyczki powinny się połączyć tworząc takiego małego przydupasa
00:35:13 Narracja: Cała karczma była pokryta gęstą pianą. Chyba niemożliwym było, by John uchronił się przed ubrudzeniem.
00:35:48 *Essy - Rozumiem, że ten przyd.upas umie sprzątać?
00:37:38 *Ryuu ubrał na siebie mokre spodnie i koszulke. Wrócił za bar. Od razu rozgrzał ciało do około 70 stopni, by osuszyć na sobie ciuchy.
00:37:45 *Laila - Tak tylko teraz jest kamykami - uderzyła kamyki kilka razy nogą po czym te stworzyły całość która wyglądała jak żółwik stojący na dwóch nogach
00:38:04 *Mika -Chcesz iść spac ze mną?- zaptała
00:39:32 *Essy - Cześć, mój mały pomocniku...
00:39:54 *Eliza- No tak.-uśmiechnęła się. Cały Ryuu.- To ja się pójdę umyć.-powiedziała, patrząc po sobie. Była pewnie najbardziej suchą osobą w karczmie, ale i tak nie uchroniła się przed słodkim płynem. Powąchała -Co to w ogóle jest?
00:40:02 *Eliza- No tak.-uśmiechnęła się. Cały Ryuu.- To ja się pójdę umyć.-powiedziała, patrząc po sobie. Była pewnie najbardziej suchą osobą w karczmie, ale i tak nie uchroniła się przed słodkim płynem. Powąchała -Co to w ogóle jest?
00:40:43 *Mika -Taki słodki napół- powiedziała. -Dlatego tak się lepi-
00:41:08 *Laila kopnęła żółwia - Posprzątaj tu. Essy ci powie jak
00:41:29 *Essy starała się ukryć rozczarowanie. Poważnie? To dla jakiegoś żółwika nie pozwoliła Laili pobawić się w panią Ryuu...? No dobra, na razie nie ma co narzekać. Warto zobaczyć jak stworzonko będzie się sprawować. Ale dlaczego to musi być akurat żółw...?
00:41:43 *Żółw podszedł do Essy
00:42:17 *Essy - Widzsz tę pianę? - trudno było nie zauważyć. - Musi zniknąć. Jak najszybciej.
00:43:06 *Ryuu chciał sobie usiaść na krześle, by obserwowac poczyniania Essy, ale krzesłzo było brudne, więc wyciągnął szmatke i zaczął skrupilatnie wycierać zabrudzenie z krzesła.
00:43:56 *Laila - Wiesz jaka magia jest w tym wszystkim? Przypatrz się jemu
00:44:25 *Żółw powoli podszedł do piany i bardzo powili zaczął ją sprzątać
00:45:29 *Essy uśmiechnęła się pobłażliwie widząc poczynania Ryuu. Skąd się tacy biorą? - Dawno nie miałeś kobiety, co? - rzuciła.
00:46:26 *Ryuu - Nie oferuj siebie za posprzątanie tutaj- odpowiedział skoncentrowaniu na czyszczeniu nóżek od krzesła. Nie usiądzie dopóki całe nie będzie czyste.
00:46:37 *Essy straciła nadzieję, widząc żółwie tempo pomocnika. Oparła ręce na blacie i schowała między nie głowę z głośnym - Ugh!
00:47:08 *Eliza -Tym bardziej pójdę zmyć.-powiedziała, wstając. Zaczęła zbierać ubrania na zmianę- I bardzo chętnie dzisiaj pośpię z kimś.-dodała zanim poszła na dół, do łaźni.
00:47:38 *Essy - Wierz mi, wolałabym sprzątać codziennie do końca życia, niż ci się oddać.
00:48:22 *Essy - Nawet bez pomocnego żółwia - dodała po chwili.
00:48:26 *Ryuu - No to bierz się do roboty- odpowiedział, czyszcząc oparcie.
00:49:36 *Laila - Czekaj. Ryuu sam to za chwilę posprząta
00:50:44 *Essy zachichotała na stwierdzenie Laili. - Mam taką nadzieję - spojrzała na nią z rozbawieniem. Zauważyła tę małą dziewczynkę, z którą rozmawiała Rozalia. - Kto to właściwie jest?
00:51:49 *Ryuu - Lepiej dla niej bym nie zaczął- odpowiedział Lailii. Miał triumfalną minę. Wyczyścił krzesło. Zwrócił uwagę na Elizę. Pamiętał, że patrzyła na niego z przerażeniem. Wolał narazie jej się nie narzucać.
00:53:49 *Eliza rozejrzała się po karczmie. Na chwilę jej wzrok padł na Ryuu. Pamiętała co powiedziała Mice i wierzyła w to. Każdy może być czasem zły. Jednak nie potrafiła nie przypomnieć sobie postaci, która weszła do karczmy. Skierowała się do łaźni.
00:56:57 *Ryuu zniknął na chwilę na zapleczu. Wrócił z czystym ręcznikiem. - Daj jej prosze, tam nie ma żadnego-
zwrócił się do Essy. Przecież nie wlezie małej dziewczynce do łaźni
00:59:16 *Essy uniosła jedną brew wysoko do góry. Ryuu nie czekający na wołania i sam oferujący pomoc? Co to jest za dziewczyna? Bez słowa chwyciła ręcznik i ruszyła w stronę łaźni. - Puk, puk - zastukała.
01:01:38 *Eliza obejrzała się na drzwi. -Proszę-zawołała, zapinając szybko pierwszy guzik koszuli.
01:03:33 *Essy zajrzała do środka. - Przyniosłam coś do wytarcia - rzekła, unosząc ręcznik.
01:04:42 *Eliza- Dziękuję.-powiedziała, podchodząc i przyjmując ręcznik.
01:05:50 *Essy przyglądała się dziewczynce z uwagą. - Wszystko w porządku? - zagadała. - Nigdy cię tu wcześniej nie widziałam. Jestem Essy.
01:06:53 *-Eliza- przedstawiła się- Wszystko dobrze. Po prostu dużo się dzisiaj wydarzyło.
01:09:38 *Essy - Masz na myśli wybuchające puszki, wszechobecną pianę, ognistego demona, czy może coś mnie ominęło? - uśmiechnęła się.
01:11:30 *Laila - I widzisz? Nie pomagając jej odgoniłam ją stąd. Czyli ty zrobisz co będę chciała? - uniosła rękę po czym żółw zniknął
01:12:33 *Ryuu -Nie. Nie miałaś jej pogonić. Ona ma tu posprzątać. Zobowiązała się, to teraz niech sprząta- odpowiedział. -A ja ofertę odmówiłem. Składam je tylko raz-
01:13:09 *Eliza uśmiechnęła się, choć bardziej z uprzejmości. Była już śpiąca.- W karczmie chyba nic.
01:15:30 *Ryuu siedział na swoim czysty krześle z zamkniętymi oczami. Musiał, inaczej dostałby szału. I tak już go korciło by umyć wszystkie butelki.

01:15:35 *Essy miała tyle pytań... Z jakiego świata jest dziewczyna, co się stało w tym innym miejscu, skąd zna Rozalię... Jednak nie chciała jej zadręczać w łaźni. - Rozumiem, zmykam już. Uważaj jak będziesz wracała na pianę spadającą z sufitu. - zamknęła drzwi i zawróciła w stronę baru.
01:17:05 *Essy zerknęła krótko na Ryuu. Chyba nie myślał, że ona to naprawdę wszystko posprząta...?
01:18:30 *Ryuu był święcie przekonany, że Essy wszystko posprzata. Solidarnie bedzie siedział razem z nią, dopóki tego nie dokona.
01:18:40 *Eliza się umyła i poszła spać do pokoju Miki.
01:19:27 *Laila - Pfff. Wiesz że ja jej dam Neko i nim mrugniesz będą na statku
01:20:29 *Ryuu - Wtedy zgodnie z obietnicą zabije ją i wykasuję pamięć, u każdego który ją zna- odpowiedział w spokoju.
01:23:00 *Laila - Sprytne. Tylko że jak dobrze wiem to przez portale wychodzić nie możesz ?
01:23:59 *Ryuu podwinął rękaw koszulki. -Nie mam obroży, mogę wychodzić-
01:27:15 *Laila - Aha. Dobrze wiedzieć. Tak w ogóle to i tak byś niczego z obiecanki nie zrobił prawda?
01:28:40 *Ryuu -Nic tak bardzo mnie nie wkur.wia jak bałagan.-
01:30:06 *Ryuu -Rano się okaże, ma całą noc na ogarnięcie tego- powiedział, wskazując na salę. patrzył na podłogę i wszystko z obrzydzeniem.
01:32:36 *Laila - Niby mogła bym to posprzątać no ale ktoś czyli ty nie chcesz mi lać spirytusu ze sokiem malinowym
01:34:28 *Ryuu -Nic jej się nie stanie, jak pomacha rączkami i porobi- odpowiedział.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#922  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:13 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
03-04.12.2016
____________________________________________________________


22:33:32 *Gorio wstał powoli i pokuśtykał do wyjścia. Nie omieszkał spojrzeć na butelkę, ale nie zabrał jej. Mógł przecież sobie zrobić w razie czego. ''Ale zacznę od odtrutki'' próbowała się bronić resztka świadomości, że to przecież narkotyk.
22:42:15 *Andre 'Zaczekaj' - powiedział.
22:44:28 *Gorio zatrzymał się i obejrzał na człowieka. Oczywiście, że nie będzie tak łatwo. A zostanie tu jeszcze trochę, to rzuci się na tą butelkę.
22:44:28 *Rozalia była cała mokra od lepkiej cieczy. Nie przeszkadzało jej to. Bardziej obawiała się demona. Jako natrętny amant był niegroźny. Ale jako wielkie monstrum wywoływał strach.
22:44:51 *Caleb podniósł się z podłogi, zrzucając z siebie tyle piany ile mógł.
22:46:06 *Andre 'Najwyraźniej się pomyliłem. ' - pomyślał, widząc Gorio który przeszedł niby to obojętnie obok butelki.
22:47:58 *Andre podszedł do królika. Broń miał przygotowaną ale ukrytą. Chciał by Gorio o własnych silach doszedł do domu. Odczekał chwilę. 'Dobra. Idziemy.' - powiedział.
22:51:44 *Ryuu obserwował Essy. Chciał dać nauczkę krnąbrnej pannicy.
22:52:17 *Aleks nadal nie wiedział, czy wściec się na Caleba i Essy, czy podejść do Rozalii i dziecka.
22:54:01 *Andre podał Gorio przepaskę. 'Przewiąż oczy. Wierz mi, cokolwiek zobaczysz poza tą piwnicą, pomiesza ci rozum na zawsze'
22:54:50 *Caleb podszedł do Aleksa, przypatrując się mu z ciekawością. - Już wiem czemu Essy tak lubi to miejsce. Wyglądasz identycznie jak Edward Kenway - zaśmiał się.
22:56:10 *Aleks obejrzał się na niego. 'Słucham?' - zapytał tylko zdziwiony. Że wyglądał identycznie jak Mark, to wiedział, ale Kenway?
22:57:24 *Caleb pokręcił głową. - Dobra, widzę że jak się bawicie, to na poważnie... Edwardzie.
22:59:03 *Caleb syknął nagle, gdy puszka walnęła go w skroń.
22:59:51 *Essy zbliżyła się do nich z wiadrem i szmatą. Stanęła przy stoliku, zrzucając z niego pianę. - Nie słuchaj go - powiedziała do Aleksa.
23:00:04 *Aleks roześmiał się z tego. 'Nie zawsze. Ale najwyraźniej z kimś mnie mylisz. Aleksander White Johnson'- przedstawił się by była jasność że Edwardem nie jest ani nie zamierza nim zostawać.
23:00:10 *Rozalia odgarnęła włosy do tyłu. Odczuła silną potrzebę kąpieli. Podeszła do Aleksa. -Ten cały Fyllip nie jest wujem Elizy- odpowiedziała.
23:01:33 *Aleks 'Małą tak w ogóle ma się kto zająć?'
23:01:53 *Gorio -Nie trafię?-spytał. Nie mógł. Po prostu nie mógł nie spojrzeć na butelkę. Zganił samego siebie i ponownie ruszył w kierunku schodów.
23:03:04 *Andre 'Z pewnością nie trafisz. Ale to najmniejszy problem. Nawet jeśli w końcu znajdziesz drogę, stracisz rozum'
23:04:06 *Caleb - Niech ci będzie. Jurek z Szarogórki - przedstawił się tylko i spojrzał na Essy. - Jak trzeba będzie coś zapłacić za zniszczenia, to daj znać. W sumie to moja wina.
23:04:38 *Essy - Jak na razie to trzeba posprzątać.
23:05:31 *Rozalia -Najwyraźniej Mika i Ryuu wzięli ją pod opiekę. Oni wiedzą, gdzie jest Fyllip- odpowiedziała.
23:06:01 *Gorio przewracając oczami znowu się zatrzymał i wyciągnął rękę po tę opaskę. Jego nos stale się poruszał, oboje uszu skierowane było na tą butelkę. Zacisnął zęby. Nie! Tym razem nie spojrzy!
23:07:00 *Ryuu wiedział, że Essy nie da rady posprzątać wszystkiego do rana. Postanowił jeszcze chwilę popastwić się nad dziewczyną, a potem sam zacznie sprzątać, bo go kur.wica brała.
23:08:05 *Essy bardziej udawała, że sprząta, niż w rzeczywistości sprzątała. Zamierzała jedynie dowiedzieć się, co Aleks i Rozalia tutaj robią, a potem ładnie czmychnąć i nie pokazywać się przez najbliższy czas w karczmie.
23:08:16 *Aleks skierował się do Ryuu. 'Szukam Fyllipa, człowieka,czy też nie-człowieka który podawał się za wuja tej małej' - tu wskazał na Elizę.
23:10:15 *Ryuu - Kogo? Eliza przyszła tu sama. Gorzej, ze jakaś pijawka się do niej przykleiła.-
23:12:46 *Aleks 'Ja właśnie interesuję się tą pijawką.'
23:13:26 *Rozalia wyszła do toalety, by chociaż przemyć twarz i dłonie.
23:15:04 *Ryuu - Po co Ci pijawka? Oni potrafią hipnotyzować. Nie dasz im rady.-
23:15:35 *Essy zerkała w stronę Ryuu i Aleksa. Była ciekawa, co się stało.
23:21:13 *Aleks 'Dam, nie dam, ważne by one mi rady nie dawały. Zostały złamane dwie świętości. Jedna to mój dom'
23:22:12 *Eliza ostrożnie obchodząc największe kałuże podeszła do Ryuu. Przez chwilę walczyła z wyobrażeniem go jako ognistego potwora, który groził kobiecie w barze, ale w końcu odezwała się prawie całkiem normalnie.-Ryuu, to co z tym obiadem?
23:24:11 *Ryuu - No tak, blondasek przeszedł po Elizę do Ciebie-
23:24:39 *Ryuu spojrzał na Elizę -O wilku mowa. Poczekaj sekundę, zaraz coś przygotuję-
23:25:36 *Eliza spojrzała pytająco na Ryuu i mężczyznę, z którym rozmawiał, bo najwyraźniej rozmawiali o niej.
23:27:05 *Ryuu - Chyba nie zeżarł Ci dzieciaka, co?-
23:28:33 *Caleb - Wiesz... Nie tak wyobrażałem sobie naszą randkę.
23:28:37 *Essy - Sprzątaj, nie marudź - odparła jedynie i zbliżyła się do baru, by podsłuchać rozmowę. Inaczej się chyba niczego nie dowie.
23:29:00 *Eliza pokiwała głową.-Wyszedł ze mną...-przypomniała sobie- Emilio tylko powiedział, żeby biegał po schodach, póki sobie nie połamie nóg.-
23:47:53 *Essy - Niech zgadnę... Teraz leży w domu ze złamaną nogą?
23:58:53 *Caleb na pewno nie zamierzał bawić się w sprzątaczkę. Zbliżył się do Essy, zachodząc ją od tyłu i obejmując. - Coś nie tak, kochanie?
23:58:56 *Essy natychmiast wyrwała się rozzłoszczona. - Spierdalaj - syknęła. - I nie nazywaj mnie tak!
23:59:06 *Caleb patrzył na nią rozbawiony. - Ze mną się nie chcesz pobawić? - zauważył w niej pewną zmianę. Zazwyczaj dziewczyna po prostu olewała jego zaczepki lub była uszczypliwa, ale teraz wyraźnie się zezłościła.
23:59:13 *Essy chwyciła pełne wiadro i ruszyła w stronę łazienki, otwierając gwałtownie drzwi. Nie spodziewała się nikogo w środku. - Przepra... A, to ty - przeszła do wychodka, wywalając spienioną wodę.
00:03:23 *Rozalia próbowała wypłukać włosy. -Nie krępuj się- odpowiedziała jej cały czas koncentrując się na wypłukaniu pepsi z włosów.
00:05:24 *Essy - Nie zamierzam - odparła z niezbyt uprzejmym uśmiechem.
00:10:34 *Rozalia nie zwracała uwagi na Essy. Kiedyś naprawdę nie przeszkadzało jej to, że Aleks z nią był. Jednak kiedy sprawił, że znów zapałała do niego jakimś uczuciem, to jego związek z Essy ją irytował.
00:13:55 *Essy dostrzegła opatrunek na szyi kobiety. - Cóż za gustowna kolia - rzekła, jednocześnie zastanawiając się, czy mógł znajdować się pod nim ślad po wampirzych kłach.
00:17:15 *Rozalia - To tylko opatrunek po zadrapaniu . Dziękuję za troskę.- odpowiedziała.
00:24:13 *Laila podnosi głowę z baru - Witajcie!
00:24:27 *Essy - Już ma się kto o ciebie troskać, jeszcze ja do kompletu to byłaby przesada. Pytam z ciekawości, czym to się można zranić w przytulnym domku. Szczotką do włosów?
00:24:52 *Caleb - Witaj mości panno, jak cię zwą?
00:26:15 *Essy rzecz jasna nienawidziła Rozalii. Z oczywistych i mniej oczywistych względów. Niewątpliwie nie skrzywdziłaby jej ze względu na Aleksa, ale nie płakałaby na pogrzebie.
00:28:27 *Rozalia spojrzała na nią. - W sumie nie wiem- pogładziła się po szyi. - Pewnie w ogrodzie.- dodała.
00:33:58 *Essy - Ciekawe co tam hodujecie, że nic nie pamiętasz - zakpiła, choć jednocześnie włączyły jej się lampki alarmowe. Jak można czegoś takiego nie wiedzieć? Była uprzedzona i teraz wszystko podpasowywała pod wizytę wampira. - Co słychać u Emilio?
00:35:20 * Miska zmienia swój nick na Miska z laptopa
00:36:00 *Laila przypatruje się Calebowi - Laila jestem a ty?
00:37:35 *Caleb - Jurek z Szarogórki, pan wielkich włości - skłonił się nisko. - Cóżże taka dama robi w pospolitej spelunie? Do tego z tak niecodzienną dekoracją... - spojrzał wymownie na wszechobecną pepsi.
00:40:09 *Laila - Piję. - odwraca się do baru - Można spirytusu dostać? - po czym znów wraca do Caleba
00:44:15 *Laila - Czasem też zjem i śpię
00:44:57 *Caleb - Ciekawy wybór alkoholu jak na kobietę - zauważył. - Pani tu sama?
00:48:47 *Laila - Mam jeszcze niebieskiego kotka Neko. Który teraz jest na górze w moim pokoju
00:49:13 *Rozalia - To tylko zadrapanie. Pewnie za parę dni się zagoi. A u Emilio w porządku. Jak zwykle rozrabia i jak zwykle ponosi konsekwencje swoich czynów. -
00:49:49 *Ryuu nalał Lailii samego spirytusu, jak chciała.
00:50:20 *Caleb - Czyżby to była jakaś propozycja? - uśmiechnął się pod nosem. - Niestety, moja żona jest w łazience.
00:51:57 *Neko wyleciał z pokoju i zleciał nad schodami w dół
00:55:15 *Caleb patrzył z podziwem na Neko. Cóż za fantastyczne efekty! Kto to wszystko finansuje? Jakim cudem jeszcze nie słyszał o tym miejscu? Zastanowił się, czy nie mają przypadkiem jakiejś strony internetowej. Wyjął komórkę i zaczął w niej szperać. - Jak się nazywa to miejsce?
00:57:29 *Neko siada na ramieniu Laili - Hoi !
00:58:18 *Laila - Cześć Neko. - mówi do kota po czym odpowiada nowemu - Między wymiarowa karczma
01:01:14 *Essy - Czyżby spadł ze schodów? Wygląda na to, że spokojne życie wam nie służy - zaśmiała się. - Każdy powinien płacić za swoje błędy. Szkoda, że tym najpodlejszym zazwyczaj udaje się wymigać - skrzyżowała ręce, wieszając wiadro na przedramieniu.
01:05:48 *Caleb nie mógł nic znaleźć pod tą nazwą. Może to jednak było tajemnicze miejsce dla wybrańców? Miał tylko nadzieję, że nie trafił do jakiegoś zajazdu playboyów z dziwnymi upodobaniami...
01:07:29 *Neko mówi do Laili - chodź muszę ci coś pokazać na górze.
01:08:00 *Laila - Ja lecę zobaczyć co mi chce pokazać - idzie na górę razem z Neko
01:08:27 *Caleb - Oczywiście. Poczekam tu sobie.
01:12:14 *Rozalia - Z tym wymiganiem się to swoją miarą cenisz? - pozwoliła sobie na uszczypliwość. Była też zaskoczona, że Essy wie o Emilio. -Skąd wiesz, że spadł ze schodów? - zapytała poważnym tonem. - Teraz oprócz przebierania się za mężczyznę, będziesz wisieć pod oknem podglądając? -
01:18:22 *Essy - Eliza wspominała, że ktoś wymyślił małemu taką ciekawą zabawę - odparła. - Nie mam czego szukać u ciebie w domu. Na co się miałam napatrzeć, to się napatrzyłam.
17:37:33 *Rozalia próbowała się opanować. Wygląda na to, że Aleks miał rację z tym całym Fyllipem. Pamiętała doskonale, jak Emilio zarzekał się, ze miał pozwolenie od niego na bieganie po schodach. Jednak ona sama nadal nie mogła się wyzbyć natrętnych myśli o własnej zdradzie. -To dobrze, bo jeśli bezpieczeństwo mojego syna jest naruszone, to robię się agresywna- odparła.
17:43:47 *Essy - Spokojnie, nie jestem z tych, którym krzywdzenie niewinnych dzieci nie przeszkadza - oczywiście musiała nawiązać do Beatrycze. Zawsze po trochu będzie winić Rozalię za to, co się dziewczynie stało.
17:49:04 *Rozalia - Mnie również, jednak wolałam ostrzec- uśmiechnęła się delikatnie wyciskając z wody, już wypłukane włosy.
17:52:09 *Essy - Chyba, że jest to tylko... Wypadkowa, nad którą nie mogłaś zapanować, tak to było? - patrzyła wrogo na kobietę. Miała ochotę pozbawić ją tego uśmieszku.
17:56:29 *Rozalia -Tobie dalej chodzi o Beatrycze? Na miłość boską! Jak mogłabym skrzywdzić dziewczę z którym dzieliłam pokój przez ponad dwa lata?-
18:00:09 *Essy - Nie zrobiłabyś tego, dla syna? Przecież widzę, że dla niego jesteś gotowa zrobić wszystko. Ciekawe, czy będzie równie wdzięczny i szczęśliwy jak pozna się w jakiej obłudzie żyje.
18:05:20 *Rozalia - Nigdy bym nie dopuściła by Emilio trafił w ręce Everego, który miał myśleć, że z Kłem jestem w konflikcie. Dlatego nie przeszkadzało mu to, że jego występki przypisano automatycznie mi, bo on myślał, że z Kłem się pozabijamy sami.-
18:10:15 *Essy - Nie o to pytałam - westchnęła teatralnie. - Chyba tylko marnuję tu czas. Mam jeszcze sporo rzeczy do ogarnięcia przed rejsem. Szkoda, że nie możesz z nami płynąć.
18:10:42 *Essy tak już miała, że jak kogoś nie lubiła, to dbała o to, by ten ktoś o tym wiedział i też jej nie lubił, ponieważ zawsze wielkim upokorzeniem było doznanie dobroci od kogoś, kogo postanowiło się nienawidzić.
18:13:24 *Rozalia - Dla Emilio to nie jest obłuda. Nie do końca rozumie dlaczego z automatu trzeba neutralizować jego wybryki, ani tego, ze jestem łagodna jak baranek, jednak jest szczęśliwy. - odpowiedziała.
18:14:51 *Essy - I jak długo uda wam się udawać taką szczęśliwą rodzinę?
18:19:08 *Rozalia - Wystarczająco długo, by zyskał odpowiednią wiedzę i obycie. A co do rejsu, to nie podoba mi się, że płyniesz, jednak takie nasze role. Ty jesteś od zabawy, ja od pokazywania rodzicom.-

18:27:38 *Essy uśmiechnęła się z trudem. Chcący, czy niechcący, Rozalia wypowiedziała jej własne obawy. – Chyba nie wiesz, o czym mówisz. W przeciwieństwie do ciebie mam na tyle dumy, by nie przyjąć tak hańbiącej roli.
18:29:34 *Rozalia -Bo nie masz dziecka. Wówczas są inne priorytety.-
18:32:11 *Essy - Uwaga, bo zaraz zacznę ci współczuć.
18:34:36 *Rozalia - Są takie momenty, kiedy trzeba, a wręcz należy schować dumę w kieszeń. Ja własnie trafiłam na taki moment.- odpowiedziała. -Nie ma potrzeby mi współczuć. Mi to nie przeszkadza, póki Emilio jest szczęśliwy.- dodała. Skłamała. Przeszkadzało jej to cholernie, jednak nie mogła dać odczuć nikomu, że ta rola wcale jej nie odpowiada.
18:39:22 *Essy – Trzeba było trzymać nóżki grzecznie złożone jak wypada dobrze wychowanej pannie, wtedy nie byłoby tylu problemów.
18:40:16 *Essy - Ewentualnie uważać na lekcjach matematyki.
18:45:34 *Rozalia zareagowała szybko. Zdzieliła Essy po twarzy z otwartej dłoni. Nie da się jej obrażać. - Trzeba było trzymać na smyczy swojego uczonego przydupasa, wtedy nie byłoby tylu problemów!- powtórzyła ironicznie za nią. W końcu to Nathan wygadał jej tajemnicę.
18:47:22 *Rozalia -Nie żałuję ani chwili, którą wtedy z nim spędziłam, żałuję jedynie, że spóźniłam się na statek, którym odpłynął. Jedynie odroczyłam na 10 lat to co dzieje się teraz.-
18:50:31 *Essy to zaskoczyło. I zabolało. Rozmasowała policzek. - Nie mogę uwierzyć... Ty go wciąż kochasz - już nie było kpiny w jej głosie, jedynie niedowierzenie.
18:54:21 *Rozalia zrobiła krok w tył by się opanować. -Nie wciąż, a ... od nowa- w sumie nie wiedziała po co się tłumaczy.
19:00:14 *Rozalia -Specjalnie trzymałam dystans, nie chciałam się angażować, ale Aleksowi było mało. Jemu zawsze jest mało-
19:00:25 *Essy była wściekła. Nie mogła jej się dziwić, ani nawet winić, ale… Jak mogła. Ślub z obowiązku! Tak to miało wyglądać. – Aleś ty naiwna – wykrztusiła, gdyż po prostu nie miała więcej słów. Zaśmiała się gorzko.
19:03:38 *Rozalia zaśmiała się. -Powiesz coś o czym nie wiem?- zażartowała sama z siebie. No co jej więcej zostało?
19:06:06 *Essy poczuła się źle przez tę rozmowę. Nie spodziewała się usłyszeć tego, co usłyszała. - Nie wiem, co tam sobie ubzdurałaś, ale nigdy nie byłam i nie będę niczyją zabawką. Na pewno nie po to płynę - zaczęła się cofać do drzwi, wymacała klamkę.
19:07:14 *Rozalia -Ten ślub to nawet nie był mój pomysł. Chciałam tylko by uznał syna. A dostałam propozycję. Miałam odmówić? Powiedzieć, że NIE i płynąć na Antyle? Przecież ten szaleniec popłynąłby za mną z całą armią, tak zależy mu na odzyskaniu relacji z synem-
19:09:55 *Essy - Widzisz, źle zrobiłaś. On potrafi tylko walczyć, zdobywać. Z tobą za łatwo mu poszło.-
19:14:09 *Rozalia - Jakby nie patrzeć miał argumenty nie do przebicia. Uświadomił mi, że Emilio musi poznać zwykłe słodkie dzieciństwo jakie miałam ja czy Aleks.-
19:19:04 *Essy - Jest jakiś konkretny powód, dla którego mi to mówisz? - ściskała mocno klamkę. Rozalia dokładnie wiedziała, w jaką strunę uderzyć, by ją zabolało. Jeszcze chwila, a się okaże, że naprawdę nie ma po co płynąć. Rozalia kocha Aleksa. Ile czasu minie nim on pokocha ją?
19:27:22 *Rozalia - Tak. Byś przestała mnie kusić do ucieczki. Nie dam się poniżyć nikomu, nawet Aleksowi. -
19:31:20 *Essy – To lepiej się wykąp, zapach pepsi nie bardzo pasuje do takiej damy.
19:36:05 *Rozalia - Nawet nie wiem co to jest to pepsi- odpowiedziała. -Ale masz rację, muszę zmyć z siebie to cholerstwo-
19:39:18 *Essy - Napój gazowany - wytłumaczyła, nie wiadomo czemu. - Z innego świata.
19:39:28 *Rozalia ukłoniła się jej delikatnie. -Dziękuję za rozmowę. Wyjaśniła mi wiele- odpowiedziała uprzejmie. Tak jakby chwilę wcześniej obie na siebie nie syczały z wściekłości. Weszła w rolę, z której długo nie wyjdzie.
19:43:53 *Rozalia - Nie zrobiłam krzywdy Beatrycze, nikomu też nie rozkazałam by ją krzywdził. Do tej pory nie mogę sobie wybaczyć, że nie zdążyłam uratować Elizy, która była dla mnie jak matka.- musiała w końcu to wyjaśnić, bo nawet Kieł tak długo nie trzymał urazy jak Essy.
19:44:29 *Essy nie mogła powstrzymać prychnięcia na jej gest. Przechyliła wiadro, by wylać resztki jego zawartości na świeżo umyte włosy Rozalii. - Nie ma za co.
19:45:25 *Essy - Powiedzmy, że wierzę! - powiedziała już zza zamkniętych drzwi.
19:47:44 *Rozalia zagotowała się. -Ty nigdy w nic nie uwierzysz, póki nie dotyczy to Twojego nosa!- warknęła za nią.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#923  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:15 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
05.12.2016
____________________________________________________________


23:33:42 *Eliza usiadła przy jakimś stole bardziej w głąb sali, blisko paleniska i czekała na posiłek, zastanawiając się, czy to w zasadzie śniadanie, bo pierwszy posiłek dnia, obiad, bo na ciepło, czy kolacja, bo przed pójściem spać...
23:37:56 *Ryuu -Poczekaj chwilę- mruknął do Aleksa i poszedł do kuchni. Przygotował Elizie pieczoną z przyprawami i cytrynką. Poda jej do stolika. Wrócił zaraz do rozmówcy.
23:38:26 *Eliza -Dziękuję.-uśmiechnęła się do demona i zaczęła jeść. Coś było wymuszonego w jej uśmiechu. Wciąż trochę się obawiała Ryuu, mimo że wiedziała, ze nie zasługuje na to.
23:41:10 *Ognisty kociak wreszcie wdrapał się po stole. Próbował upolować obiad Elizy. Sam był jak 1/3 roby, którą jadła dziewczynka.
23:42:29 *Eliza zaśmiała się cicho.-To nie dla ciebie.-powiedziała cicho, odpychając kotka.
23:49:28 *Ognisty kociak odskoczył od jej ręki i nadal zasadzał się na jej posiłek. W sumie jeść nie potrzebował za to zabawy już tak.
23:50:50 *Eliza jadła dalej jedną ręką trzymając widelec, a drugą bawiąc się z kotem
23:52:20 *Ryuu zerkał co jakiś czas kontrolnie, czy jego ofiara mu nie ucieka. A nawet jeśli, to ją znajdzie. A teraz ma sprzątać.
00:11:51 *Essy wyszła z łazienki w nieco gorszym nastroju, choć uśmiech satysfakcji czaił się na jej ustach. Zerknęła na Ryuu. Naprawdę liczyła, że w końcu sam zacznie sprzątać. Tymczasem znów zaczęła zgarniać pepsi do wiadra w okolicy baru.
00:15:29 *Rozalia znów wróciła do płukania włosów. Była zła jak osa, nie, jak cały rój. Jednak nie da jej takiej satysfakcji. Zimna woda ostudziła mordercze zapędy Rozalii. Znów włosy miała czyste, jednak zamoczyła opatrunek. Wyszła z łazienki w miarę opanowana. Podeszła do Ryuu. -Macie tu może bandaż? Zamoczyłam opatrunek- powiedziała już spokojna.
00:21:37 *Eliza raczej nie spieszyła się z jedzeniem. Zreszta szybkie jedzenie nie jest proste, jeśli równocześnie prowadzi się batalię z ognistym kotkiem.
00:22:19 *Aleks krążył od stolika do stolika. Zniknięcie i Essy i Rozalii wróżyło co najmniej niechętne spojrzenia. Choć i mogłoby być gorzej. Nie raz, nie dwa, podsłuchał w karczmach i tawernach, jakie to sposoby na upokorzenie mężczyzn potrafią wymyślić zazdrosne kobiety. Teraz obydwie wyszły podminowane. Nie ośmielił się zadawać pytań. Jeszcze i jemu się oberwie.
00:23:29 *Błądził tylko wzrokiem od jednej do drugiej w nadziei, że po ich zachowaniu domyśli się, co się dzieje.
00:24:11 *Ryuu wyszedł na zaplecze i wrócił zaraz z bandażem i nożycami. Wręczył to Rozalii. Dał też jej ręcznik. -Kąpiel Ci się przyda. Chętnie umyje plecki- nie mógł się powstrzymać.
00:24:39 *Rozalia była już spokojna. Odebrała rzeczy. -Nie, dziękuję, dam sobie radę- odpowiedziała.
00:25:45 *Kociak zaczął gryźć jej rękaw, ciągnąć i szarpać. To był jego największy wróg.
00:27:15 *Aleks podszedł do Ryuu 'Jak nie masz zajęcia, możesz podać rum. Nie wiem jak jest w twoim świecie, ale w moim to nadal moja żona' - powiedział niby dyskretnie, ale tak by i Rozalia i Ryuu dobrze to słyszeli.
00:28:13 *Aleks 'Od kiedy właściwie Essy tu pracuje?' - zapytał. Nigdy nie słyszał by się najmowała. Ot - po prostu któregoś dnia zauważył jak się krząta.
00:28:53 *Ryuu umył kolejną szklankę i butelkę rumu zanim ją otworzył. -Ale żony smakują najlepiej- odpowiedział z uśmiechem. -Od kiedy, nabałaganiła- dodał
00:29:33 *Ryuu nalał Aleksowi rumu.
00:30:12 *Essy wydawała się być wyjątkowo pochłonięta sprzątaniem. Kto by przypuszczał, że to takie zajmujące zajęcie? Oczywiście, słyszała wszystko.
00:32:08 *Rozalia zdjęła z siebie mokry opatrunek. Osuszyła ranę po ugryzieniu i ponownie zabandażowała.
00:32:55 *Eliza uśmiechnęła się. - Znalazłeś sobie nemezis.-mruknęła i zaczęła droczyć się z kotem, ciągnąc za rękaw.
00:34:25 *Kociak prychał zły na rękaw. On sie teraz opiera. A to parszywy wróg! Robił się coraz bardziej ciepły. Jednak jak zaczął być gorący, to usiadł na chwilę, by ostudzić siebie i swój zapał, by nie oparzyć Elizy.
00:34:56 *Aleks 'A któż ci stoi na przeszkodzie byś jakąś wziął za żonę? I lepiej ci zasmakuje, i od cudzych zaczniesz się trzymać z daleka'
00:35:47 *Ryuu -Ale i cudze smakują najlepiej. I Widzę, ze i ktoś spróbował-
00:36:07 *Essy - Brak chętnych, to główna przeszkoda - wtrąciła, wykręcając szmatę.
00:36:39 *Ryuu -Mniej gadania, więcej sprzątania-
00:36:50 *Aleks 'W karczmie też jesz tylko to co już ktoś ugryzł?' - przekomarzał się. Na uwagę Essy roześmiał się w głos.
00:37:41 *Essy - A propos ugryzienia... Rozmawiałam z Rozalią. To jednak wampir, prawda?
00:38:23 *Prawda była o wiele brutalniejsza. Aleks był naiwny tą typową męską naiwnością, która nie pozwala wyczuć małych ruchów sejsmicznych przed prawdziwym trzęsieniem ziemi nawet gdy wszystkie szklanki na blacie klekocą - dla niego, skoro panie były spokojne i uśmiechnięte, to najwyraźniej zażegnały spór.
00:39:07 *Aleks zdziwił się tym razem nieco. Aż takiej szczerości wobec Essy się po Rozalii nie spodziewał. 'Tak. To wampir. Liczyłem na to że go napotkam'
00:39:24 *Aleks 'Choć mam wrażenie że ona nie do końca wie co się stało'
00:39:50 *Rozalia -Ej, ja tu stoję, nikt mnie nie gryzł, po prostu się skaleczyłam.- prychnęła.
00:43:55 *Ryuu pochylił się do Aleksa -No to capnął ją ten silniejszy, skoro nadal nie ma świadomości. Ty chyba nie masz zamiaru się porwać z motyką na słońce?-
00:43:58 *Aleks westchnął ciężko. Ukradkiem spojrzał wymownie na Essy. Cóż było robić?
00:44:15 *Essy - Hipnoza, pamiętasz...? - rzekła cicho do Aleksa. Rozalia i tak nie uwierzy. Łatwo doprowadzić tak zaczarowanego człowieka do utraty zmysłów...
00:44:17 *Eliza wykorzystała tą chwilę spokoju, by dokończyć posiłek.
00:44:54 *Aleks 'Cokolwiek zrobił, zrobił w moim domu i jestem temu niechętny. ' - odpowiedział Rozalii. W końcu była kobietą, pewnie i tak nie zrozumiałaby tej potrzeby zmierzenia się, próby sił.
00:47:43 *Rozalia - Rozumiem. Tez nie mam chęci na ponowne spotkanie- odpowiedziała.
00:53:39 *Ryuu zaśmiał się. -Jak chcesz byc zjedzony, to mogę Ci od razu pokazać drogę, gdzie go znaleźć- zakpił.
00:54:54 *Aleks napił się rumu. 'Zamieniam się w słuch' - odparł. Zjedzony nie zamierzał być. Zamierzał zwabić owego do swojego domu i tam pokonać fortelem.,
00:56:09 *Eliza spojrzała na nich. Rozmawiali o jej wuju . Nie pasował jej ten temat.
00:56:38 *Essy słuchała zainteresowana. Jeżeli to świat, który zna, to może sobie przypomni jakieś haki na tamtejsze wampiry. Zawsze jakieś są. Czasami wystarczy woda święcona. A czasem dopiero poćwiartowanie i spalenie daje efekty.
00:57:18 *Ryuu - To chodź na spacer.- powiedział. -Tu za dużo gumowych uszu-
00:58:44 *Ryuu skierował się wo wyjścia z karczmy. -No chodź- ponaglił Aleksa
00:59:38 *Essy - Proponuję zaopatrzyć się w czosnek, srebro i drewniane kołki, rzucać w wampira z bezpiecznej odległości i zobaczyć, co zadziała - prychnęła.
01:00:45 *Rozalia skierowała sie do łaźni. Skoro dostała ręcznik, to mogła sie umyć cała.
01:00:57 *Aleks sprawdził czy ma przy sobie dwa stare pistolety i szable. Pistolety miał trzy. Szable dwie. Skierował się za Ryuu. 'Daj spokój Essy. Zawsze możesz dokleić wąsy i popatrzeć z daleka' - puścił do niej oko odwracając się. 'Niedługo wracam' - uświadomił Rozalię.
01:01:22 *Rozalia skinęła głową, znaim zniknęła w łaźni
01:02:51 *Ryuu zaprowadził Aleksa pod portal i wszedł razem z nim, trzymając go za ramię. -Nie jesteśmy tam gdzie zamierzałem Cie zaprowadzić, bo pewnie ta cholera pobiegłaby za Tobą.- odpowiedział. -Teraz jak pobiegnie za nami, to wejdzie do innego czasu, bo jesteśmy w moim i Miki świecie- wyjasnił.
01:03:20 *Ryuu -Ten wampir jest cholernie silny, naprawde chcesz go sobie wpuścić do domu? To jakbyś się mu podał na talezu-
01:03:40 *Essy pokręciła głową z dezaprobatą. Dobrze by było wiedzieć, w co chcą się wpakować. Wyjrzała za nimi, by chociaż zobaczyć, do którego portalu zawędrowali.
01:04:15 *Resztka ryby na talerzu Elizy błagała o litość, ale dziewczynka, głucha na to nieme wołanie, dalej dźgała resztkę obiadu widelcem. Straciła apetyt. Wyjęła z kieszeni nieduży, kwadratowy drewniany żeton i zaczęła obrać w palcach.
01:05:23 *Ryuu -Portal do świata tego wampira jest 5 portali na lewo od tego. Pochodzi z niego ta mała blondyneczka ze smokiem- wyjaśnił.
01:06:05 *Aleks 'Na pewno jest dziwny. Niezależnie od swojej siły. A mnie nie jego siła ciekawi.' - powiedział. 'Choć i o tej pewnie przyjdzie
01:06:36 *Dagon stał parę kroków za Elizą. 'Suwenir z jakiejś wycieczki?' - zapytał patrząc na żeton.
01:07:23 *Aleks 'Ten wampir już wszedł do mojego domu i zagroził mojej rodzinie. Za późno na wyrażenie woli. To raczej moment na obmyślenie sposobności'
01:09:33 *Ryuu - Ale poszedł po Elizę, nie po to by Ci żonę ssać, pewnie mu stanęła na drodze, ciesz się, ze nie zabił-
01:11:33 *Ryuu -Musimy zaraz wracać, aktualnie w tym czasie jest mnie dwóch w tym świecie, araz się zbiegną.-
01:12:41 *Eliza obejrzała się na Dagona, by następnie spuścić wzrok na numerek na żetonie, 44. Pokręciła głową.
01:12:48 *Aleks 'Równie on powinien się cieszyć że mnie nie było' - powiedział. 'I tak, wiem czym są wampiry. I nie, nie mam się za boga. Po prostu. Są rzeczy na które sobie nie pozwolę. Zresztą wiesz'
01:13:13 *Rozalia rozebrała się z lepkich ciuchów i z ulgą weszła do goracej wody.
01:13:38 *Dagon 'Nie chcesz to nie mów. Pomyślałem że jesteś zbyt markotna, może chcesz porozmawiać. Ale i nie będę się narzucał' - uśmiechnął się przyjaźnie.
01:16:35 *Zadowolona, ale zdyszana szybkim marszem, i najwyraźniej rozemocjonowana czymś Ersa weszła wreszcie do karczmy po dość długiej nieobecności. Włosy miała upięte finezyjnie. Na sobie miała ciemnoniebieską już, a nie szarą sukienkę.
01:17:35 *Essy obejrzała się na kobietę. - Ersa... Czyżbyś awansowała?
01:18:21 *Ersa 'A Ryuu z Aleksem dokąd tak się spieszyli?' - zapytała rozglądając się. 'Ja?' - roześmiała się. 'Nie, tylko... pozwoliłam sobie na małe wakacje w miasteczku. Ktoś... wypomniał mi że tak naprawdę życie przechodzi koło mnie niepoznane.'
01:18:23 *Essy - Albo gdzieś zabalowałaś. W końcu - uśmiechnęła się.
01:19:37 *Ersa odwzajemniła uśmiech. Czyli najwyraźniej Essy też była tego samego zdania. Jak pewnie wszyscy. To i dobrze. Nikt nie będzie na nią zły.
01:21:14 *Essy - Aleks szuka guza jak zwykle, a Ryuu po przyjacielsku mu pomaga.
01:21:58 *Ryuu - Jak chcesz. Ja tylko ostrzegłem. I nie patrz mu w oczy- odpowiedział. -Wracajmy już- ponaglił go.
01:22:01 *Eliza-W porządku.- uśmiechnęła się nieśmiało.- To od mamy.
01:22:36 *Eliza jak wiele dziewczynek w jej wieku po prostu się speszyła zaczepiona przez nieznajomego. Poza tym ten był jakiś inny. Pierwszy raz widziała na oczy czerwone włosy.
01:24:37 *Rozalia umyła sie cała. Teraz czuła się o wiele lepiej. Po wyjściu z balii owinęła się szczelnie ręcznikiem. Następnie wzięła się za płukania ubrań.
01:25:42 *Dagon 'Nie będzie niegrzecznie jeśli zapytam cię o twoją mamę? Pewnie zauważyłaś że wiele osób się tu o ciebie martwi?'
01:32:46 *Eliza - No Mika i Ryuu.-potwierdziła.-A mama... nie żyje.-powiedziała wprost, choć ostatnie słowo trudno było zrozumieć, przez narastającą w jej gardle gulę.
01:32:53 *Essy - Jak widzisz, mamy tu mały problem... Ktoś za bardzo zagazował pepsi - uprzedziła pytanie Ersy. Korzystając z nieobecności Ryuu, odrzuciła szmatę. - Opowiadaj, co porabiałaś - rzuciła z uśmiechem.
01:34:18 *Aleks 'To ile mamy czasu?' - zapytał rozglądając się.
01:34:56 *Ryuu - Jak spotkamy mnie z tego czasu, to martwy nikomu sie nie przydasz- Ryuu ponaglił Aleksa.
01:35:20 *Aleks wzruszył ramionami. 'Nie znam tych realiów, chcesz to możemy wracać. Chcesz to możemy zostać. Sądzę że nasz poszukiwany prędzej czy później sam się znajdzie. Skoro przyszedł po dziecko raz, przyjdzie i drugi'
01:36:15 *Ersa rozejrzała się. 'Jej, nie było trzeba. Ja zaraz ci pomogę!' - ruszyła szybkim krokiem na zaplecze by się przebrać. 'Tyle pracy...'
01:36:37 *Ryuu - Z 2-3 minuty, zabrałem Cie tutaj, by Essy nie podsłuchiwała, a jak wiesz portal do mojego świata jest zepsuty i wrzuca za każdym razem w inny czas-
01:37:04 *Aleks 'Więc mów'
01:37:17 *Essy - Spokojnie, Ryuu się tym zajmie... Jak tylko wróci.
01:37:45 *Ersa 'Na pewno? No tak, on jest taki uczynny! Ale sam? Zamęczy się biedaczysko!'
01:38:54 *Essy - Całymi dniami tylko poleruje szklanki... To jego hobby. Myślę, że się wręcz ucieszy - wyszczerzyła ząbki.
01:39:33 *Ryuu -Jest ich dwóch. Blondas i czarny. Czarnowłosy upatrzył sobie Elize jako jakiś smakołyk, jednak blondas chciał chyba go uspokoić i sam poszedł po małą, a że przypadkiem Twój syn się z nią bawił, to masz powód odwiedzin u Ciebie w domu-
01:40:19 *Ryuu - Oni hipnotyzują, uroją ofierze tylko co chcą. Dlatego Rozalia Ci nie wierzy, że została ugryziona. ELiza była święcie przekonana, że Blondi zaprowadzi ją do jej ojca.-
01:41:35 *Aleks 'Same odwiedziny bym wybaczył. Ale... Prosiłem Rozalię by weszła w rolę bezbronnej damy. To na mnie spoczywa obowiązek by pomścić każdą podniesioną na nią rękę'
01:41:52 *Ryuu - Blondi ma słaby punkt - rudowłosą kobietę o imieniu Clarissa. Jednak raczej nie uda Ci się jej mu odbić. Jest zastraszona i spłoszona. Boi się go-
01:42:24 *Aleks 'Ona sama chyba nie do końca wie co się stało. Wie na pewno że stało się coś co nie powinno mieć miejsca. Ale... ta informacja jest cenna. Gdzie znajdę tą kobietę?'
01:43:20 *Aleks 'I jak na imię ma mój oponent?
01:43:27 *Ryuu - Pewnie przebywa u niego w posiadłości i jest chroniona, to jego oczko w głowie. Na pewno na nią nie działa jego hipnoza. Na mnie z racji tego, że jestem demonem też nie. Na Mikę z racji pochodzenia też nie działa-
01:43:33 *Ryuu - Fyllip-
02:05:45 *Aleks szedł wprost za Ryuu. 'Więc jak się uchronić? Musi być sposób. Na wszystko jest sposób.'
02:07:35 *Ryuu -Nie patrz mu w oczy. Ale te cholery są szybkie. Wiem, że te konkretnie stronią od ognia i ten słabszy co na Elize poluje boi się każdej umagicznionej osoby-
02:07:53 *Aleks 'Gdy wróg jest silny, zbyt silny by pokonać go w walce, trzeba przełamać go w środku' - uśmiechnął się. Doskonale pamiętał fortel ze śmiercią Essy. Jedyną metodą którą na tamtą chwilę mogła sprawić, że Aleks się podda. Czemu się nie poddał? Widocznie wampir nie wiedział o Emilio - równie silnym motywatorze.
02:09:41 *Aleks 'Ale! Żeby choć istniał sposób na umagicznienie siebie... Zdaje się że to niemożliwe. Niechaj będzie szybki, dopóki nie jest w stanie mnie podejść. Czy dobrze kojarzę że wampiry boją się srebra?' - uśmiechnął się.
02:10:40 *Ryuu - Srebro powinno je razić.- odpowiedział Oboje przeszli przez portal do karczmy.
02:12:47 *Ryuu otworzył drzwi karczmy -Essy, do kur.wy nedzy, ja naprawdę Cie zabiję, jak to nie będzie posprzątane- warknął. -Do roboty!-
02:13:27 *Essy zerknęła na wracających. A więc teraz mogła spokojnie sama udać się do portalu i dowiedzieć się z jakimi wampirami mają do czynienia. Mogła też wpierw wypytać Elizę, lecz przecież dziewczynka nie ucieknie, a ona miała ochotę czmychnąć już od tego sprzątania.
02:14:09 *Ersa 'Co tu się do licha dzieje?' - zapytała patrząc na Ryuu. 'Wiem że się nie lubicie ale chyba przesadzasz. Ja mogę pomóc, to będzie szybciej'
02:14:22 *Essy podniosła szmatę - Muszę ją wypłukać - rzuciła, idąc w stronę zaplecza.
02:14:50 *Ryuu -O jak miło, że jesteś. Narozrabiała, to teraz ma sprzątać-
02:15:31 *Ryuu -Essy, nie właź do tego portalu, bo będziesz miała jeszcze bardziej przejebane już myślisz-
02:16:40 *Aleks 'Sądzisz że wskoczy do waszego portalu?' - zapytał.
02:17:01 *Ryuu -Ja to wiem, jest łatwa w obsłudze i przewidywalna-
02:17:06 *Essy nie słyszała... A może po prostu nie słuchała Ryuu. I chyba zgubiła się na tym zapleczu, bo jakimś cudem zamiast zlewu znalazła tylne wyjście.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#924  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:15 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
06.12.2016
____________________________________________________________


20:48:09 *Essy odnalazła, jak jej się zdawało, właściwy portal i bez zbędnego ociągania przeszła przez niego.
21:07:27 Narracja: Pierwsze co poczuła Essy, to delikatny cieoły wietrzyk. Znalazła się na łące z coczyście zieloną trawą i polnymi kwiatami. Pogoda iście sielankowa. Ciepłe promienie słońca miło muskały jej buzię. W oddali widac było skraj lasu, a za sobą również z daleka majaczyły dachy chatek.
21:09:26 *Essy miała konkretny cel, dowiedzieć się jak najwięcej o wampirach, przede wszystkich o ich słabościach. Rozejrzała się. Na pierwszy rzut oka świat nie wydawał się jakoś wyjątkowo różnić od kilku już poznanych. Dostrzegła zarysy dachów i ruszyła w tamtą stronę.
21:11:20 *Essy im była bliżej, tym bardziej zdawała sobie sprawę, że jej strój może być co najmniej podejrzany. Będzie musiała sobie coś odpowiedniego wypożyczyć. Ale w sumie kto wie jak ludzie tutaj się ubierają?
21:19:24 Narracja: Do zabudowań był dość spory kawałek. Około 5 km. Podczas marszu dziewczyna czuła, że powietrze jest gęściejsze niż w innych światach. Jakby każde źdźbło trawy było mechate. Aż wreszcie poczuła coś, jakby puchate zwierzątko otuliło się wokół niej. Jednak nie było to widoczne.
21:26:06 *Essy zadrżała, czując to dziwne coś. Przez chwilę miała wrażenie, że zna to uczucie... Była to prawda, choć na razie nie mogła sobie przypomnieć skąd je zna. Objęła się ramionami, chcąc własnym dotykiem zniwelować uczucie puchowatości. Rozejrzała się podejrzliwie.
21:33:20 Narracja: Essy czuła się jakby miała na sobie mięciutkie futerko. Uczucie to potęgowała ciepła temperatura. Było też coraz bardziej natrętne. Tak jakby to coś oczekiwało na reakcję ze strony dziewczyny.
21:37:37 *Essy to irytowało i niepokoiło. Nie wiedziała, czy to coś dobrego, czy zaraz nie sprawi jej bólu. Nie mogła też sobie przypomnieć skąd zna to uczucie. Niemniej wciąż szła przed siebie. W końcu Aleks i Ryuu wrócili bez szwanku...
21:42:30 Narracja: Nagle przed essy pojawiła się lodowa ściana. Dosłownie 2 cm przed jej nosem. -Ładnie to tak chodzić po cudzej własności?- usłyszała za sobą męski głos. Spokojny. Jedyne co uratowało Essy to dość nietypowy strój jak na wioskę, gdzie kobiety chadzają w spódnicach po same kostki.
21:46:03 *Essy nie zdążyła wyhamować i wpadła na lodową przeszkodę. Obróciła głowę w stronę źródła głosu, trzymając się za czoło. Nie było trudno się domyślić, że ma do czynienia z czarodziejem. - Od kiedy to łąka do kogoś należy? - powiedziała pierwsze, co jej przyszło do głowy.
21:46:20 Narracja: Gdy się obróciła zauważyła wysokiego mężczyznę, z długimi czarnymi włosami, z końcówkami przechodzącymi w błękitno szary odcień. Chłodne spojrzenie błękitnych oczu taksowało dziewczynę z góry na dół.
21:50:37 *Mężczyzna - Od kiedy sobie wymyśliłem- odpowiedział. Jego spojrzenie zatrzymało się na jej oczach. Złote? Jakim cudem kobieta ma złote oczy? Czyżby jako pierwsza w historii mogła używać magii?
21:50:37 *Essy nieznajomy w jakiś sposób skojarzył się z Ryuu. Atakowanie lodową ścianą też nie działało na jego korzyść.
21:53:38 *Essy nie podobało się jego spojrzenie, skrzyżowała ręce. - Nachodzenie pana nie było moim zamiarem - rzekła. - Chcę tylko dostać się do miasta.
21:55:40 Narracja: Lodowa ściana zmieniła swoją konsystencję na ciecz, która zrosiła trawę i przy okazji i Essy. Krople ;deszczu' jakie spadły na nią uformowały się w małego kociaka, który pazurki i końcówkę ogona miał z lodu. Kociak obiegł całe ciało Essy. -Nie jesteś stąd- odparł. -Jesteś obca-
22:03:48 *Essy - Dobrze się bawisz? - skomentowała skaczącego po sobie lodowego stworka, którego próbowała się pozbyć. Bez przesady. - Można tak powiedzieć, pochodzę z daleka.
22:04:12 *Eliza w końcu zlitowała się nad tym ostatnim kawałkiem ryby. Odłożyła numerek do kieszeni i siedziała, opierając dłonie na brzegu krzesła. Zrobiła się niezręczna cisza.
22:07:36 *Mężczyzna -Tak- odpowiedział, a jego wargi delikatnie uniosły się w uśmiechu. Kot za każdym razem jak próbowała go zepchnąć, zamieniał się wodę i jej dłoń przechodziła przez niego. Nawet teraz uczucie nachalnego 'zapraszania' po coś było odczuwalne. A może by tak po to sięgnąć?
22:11:15 *Zuri w końcu skończyła się cierpliwość. Pozbierała swoje rzeczy i poszła do warsztatu. Tam zmieniła ubranie na takie, którego nie było jej żal: już i tak brudną od smaru tunikę, niewiele czystsze (choć wyprane i pachnące) luźne spodnie, proste czarne buty i rękawice, żeby przypadkiem nie zaciąć sobie ręki o co ostrzejszą krawędź. Rozejrzała się po warsztacie, który ostatnio bardzo opustoszał
22:12:59 *Rozalia odczekała chwilę i ubrała na siebie wilgotne ale czyste ubranie. Wyszła i zobaczyła, że Eliza siedzi sama. Podeszła do dziewczynki. -Mogę sie przysiąść?- zapytała.
22:14:56 *Essy zacisnęła usta, starając się olać zwierzątko oraz dziwne uczucie. Starała się skupić na zadaniu i wtem wpadła na pewien pomysł. - Piszę pracę o wampirach i poszukuję informacji na ich temat. Książki, czasopisma, legendy... Nie wiesz, czy znajdę coś takiego w mieście?
22:17:35 *Mężczyzna zaśmiał się już na głos. Aż złapał się za brzuch. -Tu nie ma wampirów- odpowiedział rozbawiony.
22:18:07 *Eliza spojrzała na Rozalię- Jasne.-kiwnęła głową, prostując się nieco.
22:20:22 *Rozalia nawykła już do wilgotnych ciuchów, bo wiele razy była na statku podczas sztormu, wówczas nie zwracało się uwagi czy jest się mokry, ale czy się przeżyje i utrzyma załogę przy życiu. -Wybacz, że Cię tak wypytywałam, zmartwiłam się, że wypuściłam tak młodą osóbkę z kompletnie obcą osobą-
22:22:11 *Eliza- Nic się nie stało. Nie miała Pani skąd wiedzieć.-odpowiedziała spokojnie.
22:24:06 *Mężczyzna -A jakby były, to by długo nie pożyły.- dodał po chwili.
22:24:17 *Essy - Mimo to, coś o nich słyszałeś - odparła dość cierpko. Miała wrażenie, że mężczyzna z niej sobie dworuje. - Nie wątpię, że nie chwalą się swoją obecnością.
22:28:46 *Mężczyzna- Nie spałem z tobą, byś mówiła mi na Ty, więc folguj mała- odpowiedział. Być może nie był taki sztywny jak dawało pierwsze wrażenie, ale też nie był z niego żaden przyjemniaczek.
22:36:25 *Rozalia - Cieszę się. Nie wybaczyłabym sobie, jakby coś Ci się stało.-
22:38:06 *Eliza- Jak widać nic się nie stało.-skłamała z uśmiechem.
22:38:22 *Laila mając na szyi szary szalik w czarną kratkę wychodzi z pokoju i kieruje się schodami w dół
22:39:58 *Essy - W moim świe... Kraju zazwyczaj najpierw przechodzi się na ty, a dopiero potem idzie do łóżka, ale jak kto woli - prychnęła. Nieznajomy najwyraźniej usilnie zdawał się próbować ją zirytować. Przecież sam od początku zwracał się do niej bezpośrednio! - Nie będę dłużej... pana... niepokoić - powiedziała z wyraźną ironią. - Do miłego nie-zobaczenia. - odwróciła się, by odejść.
22:43:04 * Jorah zszedł on z piętra z typowym dla niego uśmiechem i podszedł baru, poklepując po nim by karczmarz zwrócił na niego uwagę. -Polej ciemngo karczmarz! Oby dobrego heh!-Postawił on swój zdobiony kufel na bar, czekając aż karczmarz go napełni.
22:46:00 *Mężczyzna -Twoim świecie mówisz- powtórzył zamyślony. Najwidoczniej był dobrym słuchaczem. Podszedł do niej i pochylił się, kładąc dłoń na jej ramieniu. -A który to Twój świat?- zapytał wskazując po kolei dłonią. -Ten, ten czy ten- za każdym machnięciem dłoni pojawiał się portal do innego miejsca. Żadne z nich nie było znane Essy. Czyli ów tajemniczy mag nie miał dostępu do karczmy. Ale do innych światów owszem.
22:47:38 *Ryuu spojrzał na Joraha. Skąd to się tu wzięło? Poszedł za bar. najpierw wyczyścił bardzo skrupulatnie cały osprzęt do beczki z piwem i nalał mu piwa bez słowa.
22:50:01 *Rozalia -Jakoś ciężko w to uwierzyć, bo płakałaś. Kobiety dopiero od pewnego wieku płaczą bez powodu-
22:51:24 *Laila - Witam! - podchodzi do baru i siada koło niego - Dla mnie spirytus ze sokiem malinowym.
22:51:44 * Jorah -To wasze zdrowie karczmarz- Uniósł kufel lekko nad głowę i zaczął pić. Obrócił się na pięcie od baru oglądnąć karczmę.- Mhhhm dobre- Poprawił swoją białą koszulę i przyglądał się gościom. Niektórych kojarzył, ale nic więcej.
22:51:47 *Essy przyglądała się uważnie jego poczynaniom i analizowała słowa. - Ten pierwszy - skłamała, wzdychając z rezygnacją jakby udało mu się odkryć jej sekret. - Masz mnie - uśmiechnęła się. - Naprawdę nie ma u was wampirów? - upewniła się.
22:54:08 * Jorah Oparł się o bar i pił piwo. Na powitanie przytaknął.- Spirytus? Z sokiem?- Uśmiechnął się.- Jak spirytus to nie sok heh.
22:54:19 *Mężczyzna -Ten pierwszy prowadzi do ogrodu mojej posiadłości- odpowiedział. Złapał ją na kłamstwie. -Nie ma, po co takie pokraki miałyby się tu kręcić? Już wystarczy, że i ludzie się panoszą po naszych ziemiach-
22:55:01 * Jorah * Skomętował
22:55:17 *Ryuu umył szklankę i wlał do niej spirytusu. Sięgnłą też po butelkę z sokiem melonowym. Oczyścił ją i uzupełnił drinka Lailii.
22:55:57 *Eliza- Ale to nie dlatego, że mnie Pani z nim puściła.-powiedziała.
22:57:04 *Rozalia - Ale zalezy mi na Twoim bezpieczeństwie. Tak po prostu jako matka Twojego rówieśnika-
22:58:28 * Jorah na chlust wypił cały kufel. Podał go karczmarzowi.- Na drugą.- Uśmiechnął się i obrócił do karczmarza.
22:58:35 *Essy spojrzała na chwilę w bok, spłoszona. Facet był irytująco przenikliwy i sprytny. Musiała uważać. - A jednak jakiś krwiopijca właśnie z tego świata namieszał trochę u mnie i chcę go znaleźć. Jakieś pomysły?
23:00:46 *Ryuu najpierw umył kufel, następnie nalał piwa.
23:01:40 *Eliza -Dziękuję. O moje bezpieczeństwo dbają Mika i Ryuu. Nic mi nie grozi.-powiedziała całkowicie pewna siebie.
23:02:10 *Mężczyzna -Tu są tylko trzy rasy, nie ma wampirów, żaden by się nie uchował, kiedy każda umagiczniona istota wysyła tak mocny sygnał, że nie uda się jej ukryć-
23:02:40 * Jorah ,,Tu jest za darmo?" Zadał sobie to pytanie. ,,W sumie to moje szczęście, że za darmo ha!" Sięgnął po kufel i zaczął powoli pić.
23:03:05 *Laila bierze i pije po czym patrzy się na wszystkich wokół niej
23:04:45 *Essy przez chwilę rozważała jakie są szanse na to, że pomyliła portale i wykluczyła tę możliwość. - Widocznie musiały się przedostać z innego świata i przeczmychnąć na tyle szybko, że jednak zostały niezauważone - wzruszyła ramionami. To jedyne co jej przychodziło w tej chwili do głowy.
23:05:30 *Ryuu miał parszywy humor. Nie wytrzymał. Poszedł na zaplecze. Napełnił wiadro wodą, którą od razu zagotował. Wziął ściereczkę i zaczął po kolei wycierać. Najpierw poprawił wszystko za Essy, kląc, że nigdy przenigdy nie zatrudniłby jej jako sprzątaczki, następnie zaczął wycierać każdy stolik po kolei.
23:06:01 *Essy - Dokąd prowadzą pozostałe portale? - zapytała, by wiedzieć, gdzie ewentualnie szukać wampirów.
23:06:41 *Eliza spojrzała na Ryuu. Zaraz podniosła się z krzesła i podeszła do niego- Pomóc?





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#925  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:16 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
23:07:34 *Laila mówi do Joraha - Ty nowy jesteś?
23:08:02 *Mężczyzna pstryknął palcami i portale znikły. -Tam gdzie mam ochotę- odpowiedział.
23:10:39 *Rozalia skinęła głową. Przyjęła do wiadomości. Uznała, ze faktycznie Ryuu i Mika zajmą się Elizą należycie.
23:10:44 * Jorah Położył kufel na stół który był nawet już pusty. Wytarł dłonią pianę na brodzie i uśmiechnął się. -Nowy? 20-lat to nie taki nowy heh.-
23:11:19 *Ryuu -Nie trzeba.- odpowiedział, aktualnie kucając przy jednym ze stołów i myjąc nóżki i dół.
23:11:40 *Ryuu -Ty jesteś tu gościem, Mika urwałaby mi łeb, jakby widziała Cię sprzątającą-
23:12:13 *Essy przekręciła oczami. - Pokaż mi portal do świata wampirów - rzekła wprost.
23:14:13 *Eliza- Gościem? Nikt mnie nie zapraszał.
23:16:11 *Laila - 20 lat mówisz? Amator.
23:24:22 *Laila - Kobiet się o wiek nie pyta. Spirytus ze sokiem to nie letniak. Zwyczajny napój jak każdy inny
23:24:36 *Essy zazgrzytała zębami, zniecierpliwiona. - No tak, co jakiś koleś z łąki może wiedzieć. Pewnie wioskowi będą bardziej ogarnięci, wybacz pan - ruszyła do miasteczka.
23:25:13 *Ryuu - No dobrze, za barem są butelki. Je możesz poczyścić- odpowiedział. Wybrał dla małej upierdliwe ale mało męczące zadanie.
23:26:29 *Mężczyzna - Baw się dobrze wśród swoich- odpowiedział i zniknął jakby we mgle. Jednak mgła nie znikła a nasiliła się.
23:27:00 *Eliza kiwnęła głową i poszła na zaplecze po szmatki, wiadro lub dużą miskę, wode i płyn, które oczywiście wlała do miski
23:28:39 *Ryuu wstał i zanim Eliza zamoczyła szmatki ogrzał wodę, jaką miała, by nie musiała maczać dłoni w zimnej.
23:28:45 *Essy obejrzała się, czy kotek również zniknął. Mgła przysłoniła jej widok na domki, ale postanowiła iść w kierunku, w której ostatnio je widziała.
23:31:35 *Eliza- Dziękuję.-powiedziała, zauważając co zrobił i poszła zabrać się za te butelki. Robiła to z dużą dokładnością i sumiennością grzecznego dziecka. Czyli zaskakująco dużą. Pracowała według schematu: wziąć butelkę, wyczyścić, wytrzeć półkę, odłożyć butelkę, wziąć kolejną butelkę.
23:31:35 *Eliza- Dziękuję.-powiedziała, zauważając co zrobił i poszła zabrać się za te butelki. Robiła to z dużą dokładnością i sumiennością grzecznego dziecka. Czyli zaskakująco dużą. Pracowała według schematu: wziąć butelkę, wyczyścić, wytrzeć półkę, odłożyć butelkę, wziąć kolejną butelkę.
23:39:29 *Ryuu -nie ma sprawy -odpowiedział i wrócił do swojego zajęcia.
23:41:35 Narracja: Essy błądziła we mgle gęstej jak mleko. W końcu zorientowała się, że ten mag z nią pogrywa. A uczucie puchatości nadal jej się trzymało.
23:45:09 *Essy - Co za dupek - mruknęła do siebie, rozglądając się i nie widząc nic dalej niż na pół metra. W takich warunkach nie trafi ani do miasta, ani z powrotem do portalu. Uparcie jednak szła dalej.
23:45:11 * Jorah - Skąd taka zasada?- Uniósł swe brwi ze zdziwienia.- W moim świecie to normalne.- Uniósł kufel i napił się łyka.
23:49:07 Narracja: Mgła była tak gęsta, że Essy nie widziała wyciągniętej przed siebie dłoni. W pewnym momencie potknęła się i upadła na coś miękkiego. Bardziej na kogoś. Jednak od razu poczuła czyjeś dłonie na biodrach i to jak się jej świat obraca. Tym razem to ona była na dole a nad nią pochylał się ten mag.
23:49:11 *Mężczyzna -Wystarczy Cie zostawić na chwilę a już na mnie lecisz- powiedział kpiąco świdrując ją swoimi błękitnymi oczami. Teraz mogła zobaczyć, że w okolicach oczu to nie makijaż, a kryształki lodu dają mu tak niespotykany wygląd.
23:54:07 *Laila - A tam skąd ja pochodzę jest ta zasada
23:55:52 * Jorah Zaśmiał się. -To dobrze że jesteśmy w innym wymiarze i nas takie zasady nieobowiązują jej.
23:56:22 * Jorah *Heh
23:57:12 *Essy zamrugała parę razy i zmarszczyłą brwi. - Zakładam, że podobnie kładziesz się na torach i cieszysz, że pociąg po ciebie przyjeżdża - prychnęła i spróbowała zrzucić z siebie mężczyznę.
23:59:21 *Laila odwraca się do baru - Jest może pieczeń ?
00:01:01 *Mężczyzna był większy i cięższy i... nie miał zamiaru się ruszyć. - Tu nie ma pociągów, ale mów dalej, wykluczasz po kolei światy, za chwile będę wiedział skąd jesteś- odpowiedział zadowolony z siebie. -Skąd masz te złote ślepia, przecież nie używasz magii, nie czuje nic od Ciebie-
00:01:43 *kucał na środku sali i szorował stolik. -Laila, Ty ślepa jesteś od spirytusu czy od masturbacji?-
00:01:50 *Ryuu kucał na środku sali i szorował stolik. -Laila, Ty ślepa jesteś od spirytusu czy od masturbacji?-
00:05:51 *Ostatecznie poszedł do kuchni i wyciągnął pierwsze lepsze mięcho i wyżył się na nim przypiekając je mocno. W środku też było well done. Pokroił i położył na talerzu. Podał Lailii. Następnie wrócił do sprzątania.
00:09:21 *Laila - Łoł. Te runy to one jednak działają - zaśmiała się po czym zaczęła jeść
00:12:28 *Essy po chwili przestała się szarpać i teraz tylko ciskała w niego błyskawice z oczu. - Złaź ze mnie - syknęła, jednak uwaga o złotych oczach i magii przypomniała jej o Mice... Czy to możliwe, że to właśnie ten jej świat? Już pamiętała skąd zna to niematerialne, otulające ciało futerko.
00:13:32 *Laila po zjedzeniu kładzie głowę na barze i zasypia
00:13:46 *Essy - Nic nie czujesz, powiadasz... - mruknęła, skupiając się na użyciu mocy, dokładniej wody, gdyż tym żywiołem posługiwała się ostatnio
00:16:28 *Mężczyzna pochylił się do jej ucha. -A jak nie mam chęci zejść?- wyszeptał delikatnie łaskocząc wargami jej szyję.
00:17:07 Narracja: natretna magia od razu przylgnęła do jej dłoni, które zrobiły sie teraz mokre.
00:17:53 *Essy starała się zachować spokój, wciąż skupiając na magii. - Jak tak bardzo chcesz przejść na ty, to wystarczy się przedstawić.
00:19:07 *Mężczyzna podniósł głowę - A jednak coś tam masz w zanadrzu- powiedział czując jak dziewczyna się koncentruje. -Mizu- przedstawił się krótko.
00:21:00 *Essy - Spływaj! - tym razem spróbowała zrzucić go z pomocą magii.
00:24:43 Narracja: Essy jeszcze nie panowała dokładnie nad tym, więc oblała twarz Mizu wodą. Kryształki wokół jego oczy aż się zaiskrzyły.
00:25:46 *Mizu -Jak chcesz, ale to ty jesteś niżej, utopisz się szybciej- odpowiedział spokojnie i z jego dłoni zaczęła wypływać woda, tak jakby odkręcił kurek w kranie.
00:26:17 *Essy nie do końca o to chodziło, ale teraz z trudem powstrzymywała uśmiech.
00:29:17 *Essy poczuła jak robi się jej mokro i to bynajmniej nie przez leżącego na niej mężczyznę. Przynajmniej nie w takim sensie... Rozejrzała się niespokojnie.
00:31:47 *Mizu - Hmmmm- przyglądał się jej mrucząc. Zastanawiał się, kiedy przestanie panikować i weźmie się do roboty. Umie coś, ale nie wie jak.
00:33:17 *Mizu pstryknął jej palcami przed oczami. -Skoncentruj się Wystarczy chwycić- - pokazał jej gestem dłoni tak jakby nabierał do dłoni powietrze, ale w rzeczywistości była to woda.
00:34:44 *Mizu był zdumiony, że trafił na umagicznioną osobę, która nic nie umie. Niegroźny mag? Coś takiego. Wyszkoli ją odpowiednio i zwróci przeciwko im.
00:35:46 *Essy - Ok, było miło, ale na mnie już czas... - przez chwilę zapomniała o magii, skupiając się na zagrożeniu. Kto wie, czy sobie nie żartował. Gdy jednak Mizu się do niej zwrócił, przyjrzała się uważnie temu co robi i powtórzyła jego gest, nie wiedzieć czemu.
00:39:58 Narracja: Essy na początku poczuła jakby trzymała w ręku przezroczystą kulkę, następnie na jej oczach to co trzymała zrobiło się mokre i wodne... i całkiem proste. Poziom wody wokół nich się ustabilizował, na niskim poziomie. Tak jakby leżała w głębokiej na 3-4 cm kałuży.
00:46:41 *Essy patrzyła zafascynowana na to, co udało jej się stworzyć. Kiedyś miała wielką manię na punkcie magii, chciała czarować, ale w jej świecie nie było to dla niej możliwe. Poddała się, myśląc że po prostu brak jej zdolności w tym kierunku. Kto by przypuszczał, że po latach będzie mogła znów spróbować i to wreszcie z jakimś skutkiem. Bawiła się wodną kulką, próbując ją pokierować między palce.
00:51:16 *Mizu zauważył, że wystarczy ją odpowiednio pokierować i szybko się nauczy. Przyłożył palec wskazujący do kulki, którą się bawiła, tak by zamroziła się.
00:54:59 *John wszedł do karczmy i podszedł do lady. Szukał rogatego barmana
00:56:04 *Ryuu wycierał stoliki. Zostało mu 1/4 do zrobienia. Potem ściany i podłoga.
00:56:59 *wycierał
00:57:04 *Essy spróbowała pozbierać wodę spod siebie, a potem ją zamrozić. Byle nie odwrotnie.
01:01:05 *Caleb zamknął się w łazience, gdy tylko się zwolniła i siedział tam dość długo. W końcu wyszedł, w wilgotnych ubraniach i zasiadł niedaleko kominka, by się wysuszyć.
01:02:40 *Rozalia miała chęć iść do domu, jednak Aleks też powinien doprowadzić sie do porządku zanim wrócą.
01:03:35 *John czekał aż Ryuu pojawi się za barem
01:03:39 *Mizu - Tylko nie zamroź sobie krwi, bo ci żyły rozsadzi i nie będzie co ratować- zażartował. W końcu ludzie to kruche istoty.
01:04:26 *Ryuu był zdeterminowany by pozbyć sie elementu wkur.wiającego, czyli brudu i bałaganu. Ale John miał szczęście Laila nie tknęła swojej pieczeni.
01:06:42 *Essy - Zaraz to wypróbuję na tobie, jeżeli w końcu ze mnie nie zejdziesz - rzekła, jednak więcej było w tym rezygnacji niż gniewu. Siłą nic nie zdziała. Miała nadzieję, że się w końcu po prostu znudzi. Czuła jak woda spod niej wypływa i trafia do ręki. Było jej dużo. Spróbowała uformować z niej coś prostego.. Może wąż się uda?
01:11:28 *Mizu - Możesz próbować. -odpowiedział. Obserwował jak dziewczyna formuje węża. Jednak nie zszedł z niej. Czekał aż również się przedstawi, skoro sama wyszła z inicjatywą.
01:16:24 *Essy pochłonął całkowicie wodny wąż. Nie domyślała się o co może chodzić Mizu, uznała że po prostu chce ją zawstydzić, ewentualnie zirytować. Spróbowała opleść węża wokół jego szyi i zamrozić.
01:21:19 *Mizu -Sprytne- pokiwał głową na tyle ile mógł. Jednak Essy zapomniała, że bawi się wodą, którą stworzył on. Wąż rozprysnął się na małe kryształki, które teraz migotały niczym gwiazdki. -Może tak będziesz pewniejsza, panno X- powiedział i wsunął jej dłoń pod plecy i z powrotem przewrócił tak by była na górze. Chciał ją sprowokować by wykrzesała więcej mocy, a nieskrępowana miała więcej swobody
01:28:38 *Essy przez krótki moment zakręciło się w głowie przez tak szybką zmianę pozycji. Środek łąki, mistyczna mgła, urokliwe kryształki i przystojny mężczyzna pod nią... Szybko się otrząsnęła. Uśmiechnęła się na to jak ją nazwał. - Essy - wyjawiła w końcu swoje imię.
01:29:17 *Essy złączyła dłonie i zaczęła je pocierać, próbując natworzyć wody.
01:30:30 *Essy mogła teraz z niego wstać, ale w sumie zaczęło ją to bawić.
01:31:36 *Mizu - Witaj Essy, miło Cię poznać- powiedział. Założył dłonie za głowę i uważnie przyglądał się swojej uczennicy.
01:32:11 Narracja: Woda zaczęła krążyć wokół jej dłoni i przedramion.
01:37:16 *Essy zmusiła wodę, by krążyła coraz szybciej i szybciej, tworząc dwie małe trąby wodne. W końcu pomału wyjęła z nich ręce, wciąż próbując nad nimi zapanować. Jedna uciekła jej gdzieś we mgłę, jedynie przez odgłos chluśnięcia mogła się domyślić, że walnęła w jakieś drzewo. Drugie tornado chwiało się niespokojnie, niczym zwierze szukające drogi wyjścia.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#926  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:17 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
07.12.2016
____________________________________________________________


20:22:20 *Mizu nie przejmował się 'ucieczką' tworu Essy. Nadal byli na jego ziemi, nikt nie ośmieliłby się wejść bez pozwolenia, więc i nikomu nie zrobiłaby krzywdy. Skoncentrował się na tym mini cyklonie przed jego nosem. -Dobrze kombinujesz.-
20:25:47 *Essy udało się obrócić trąbę pionowo i usadowić na piersi mężczyzny z zadowolonym uśmieszkiem.
20:37:38 *Mizu nie panikował, patrzył na tę uroczą próbą ataku z lekkim uśmiechem na twarzy. Sprawił, ze trąba wciągnęła kryształki lodu i teraz ładnie błyszczała. Po chwili podniósł się do siadu opierając jedną rąką z tyłu. Skoro Essy siedziała na nim, to zrównani swoje spojrzenia. Trąba przeniknęła przez nich i powiększyła się. Byli teraz w środku jej.
20:37:58 *Eliza kilkakrotnie zmieniała wodę, ale w końcu umyła wszystkie butelki, przy okazji dokładnie czyszcząc również półki, na których stały. Wylała ostatnią porcję wody, a miskę i ścierki wypłukała i odłożyła do wyschnięcia. Poszła na górę. Była dość zmęczona. Długo nie spała, ale też nie miała ochoty spać. Usiadła z książką w ręku.
20:40:34 *Eliza jednak przegrała z długim czasem bez snu. Ziewnęła raz, potem drugi i piętnasty. Nie doczytała nawet rozdziału. Głowa sama się przechyliła i oparła na ramieniu, a oczy zamknęły się. Książka choć wypuszczona z ręki bezpiecznie spoczywała na jej kolanach.
20:43:37 *Daniel bezszelestnie wszedł do pokoju i przystanął, przyglądając się śpiącej dziewczynce. Sam od dwustu lat nie mógł już zażywać snu, więc wydawało mu się to niezmiernie ciekawe. Nasłuchiwał uważnie, czy nikt nie zmierza w stronę drzwi.
20:47:38 *Ryuu dokańczał sprzątanie karczmy na dole.
20:47:53 *Essy przymknęła oczy, gdy ściana wody przez nią przesła, jednak zaśmiała się. - Do tej pory potrafiłam czarować tylko w snach - przyznała z uśmiechem i wesołym blaskiem w oku. Wyciągnęła rękę i dotknęła prądu wody wirującej w powietrzu.
20:48:15 *Eliza przekręciła się trochę na łóżku, marszcząc brwi. Znowu ten sam sen o pociągu. Wepchnięta między ludzi w ścisku tak wielkim, że rąk nie dało się trzymać wzdłuż tłowia, tylko trzeba było mieć uniesione w górze. Ona miała o tyle lepiej, że na dole tego miejsca było jakby więcej. Ale za to było bardziej duszno.
20:48:20 *Eliza oddychała nierówno, jakby powietrze musiała dosłownie łapać, jakby zwykły wdech nie wystarczał, a ona sama miała się za chwilę udusić.
20:49:45 *Daniel przykucnął przy łóżku. Delikatnie wyjął książkę z rąk dziewczyny, patrząc ukradkiem na tytuł. Potem skupił się już tylko na Elizie. - Zły sen, mała? - powiedział na tyle cicho, by jej nie zbudzić.
20:52:45 *Tornado nie było na tyle szybkie by ją skaleczyć. Poczuła wodę między palcami. Dzięki temu zabiegowi na 'ścianie' wodnej pojawiła się niewielka fala.
20:52:47 *Mizu - To uznaj, że ten świat spełnia sny- odpowiedział i delikatnie zaczesał jej mokre włosy do tyłu.
20:53:05 *Eliza skuliła się jeszcze bardziej, mrucząc coś niezrozumiale. Czemu tych drzwi nie da się otworzyć? Przecież się dało. Wszystkim by było lepiej. Ci, co by uciekli, byliby wolni. Ci, których by zastrzelili, przynajmniej nie dusiliby się resztę drogi, a potem w tamtym niby raju, co Niemcy obiecali, a w który nikt nie wierzył.
20:56:43 *Tytuł był starty na tyle, że nawet wampir nie mógł go odczytać, jednak nie miało to dla niego większego znaczenia. Nachylił się nad dziewczyną, delikatnie gładząc jej włosy i wdychając zapach. Mimo wszystko ją obudzi, nim spróbuje skosztować. Szkoda, że akurat śniła koszmar. Mogła to być jedyna okazja, by była przy nim rozluźniona i spokojna, choć przez chwilę.
21:00:05 *Eliza obserwowała walczącego z zamkiem Pana, który mieszkał niegdyś trzy kamienice od niej. Odruchowo sięgnęła w stronę kieszeni, gdzie miała numerek. Mały drewniany żeton nadrukowanym numerem 404. Niewiele to jednak zmieniło. Mężczyzna przegrał z drzwiami wagonu.
21:02:22 *Essy wzdrygnęła się na ten śmiały gest, chwyciła Mizu za nadgarstek i odciągnęła jego rękę. - Mam nadzieję, że nie wszystkie i nie wszystkich - rzekła, wstając.
21:03:06 *Elizę obudziło dopiero stanięcie pociągu w miejscu. Krzyknęła cicho, budząc się nagle. Spojrzała na Daniela i pewnie krzyknęłaby drugi raz, gdyby nie ściśnięte gardło. Gwałtownie odczołgała się tyłem, spadając po drugiej stronie łóżka na podłogę.
21:05:00 *Daniel stłumił jej krzyk, przyciskając dłoń do ust. - To tylko sen... Ten sen. Ja jestem prawdziwy - wyszczerzył zęby. Podtrzymał ją za plecy, by nie spadła.
21:06:37 *Daniel dopiero po chwili odjął rękę od jej ust, mając nadzieję, będą jednak w gotowości, by nie zaczęła wołać pomocy.
21:07:33 *Eliza przez chwilę wpatrywała się w wampira szeroko otwartymi oczami, ale w końcu uspokoiła oddech i samą siebie w sumie też. Położyła dłoń na jego nadgarstku, lekko odpychając rękę, którą zatykał jej usta.
21:08:34 *Eliza- Jak długo tu jesteś.?- spytała.
21:10:31 *Mizu nie przejął sie zbytnio. Co się uciecze to nie odwlecze. Wstał zaraz za nią. Był prawie tak wysoki jak Ryuu, dzieliło ich może parę cm. -Uznaj, że ten akurat spełnia, choć kobiety w tym świecie nie umieją używać magii. Jesteś jedyna.- powiedział spokojnie. Następnie rozejrzał się wokół.
21:10:43 *Mizu - -Czas skończyć popisówkę. Ale skoro zechciałaś się uczyć, to teraz Ty przerij to co ożywiłaś- zachęcił ją do użycia magii.
21:12:56 *Daniel - Co za różnica? - uśmiechnął się kącikiem ust. - Godzinę, pół, 5 minut... We śnie wszystko zlewa się w sekundy. Swoją drogą, niezłe to marnowanie czasu. Gdyby człowiek nie musiał spać, może dorównałby wampirom.
21:14:21 *Eliza- Może.-przyznała.- Ale spanie jest przyjemne.
21:14:22 *Essy - Hm... - znów dotknęła ręką ściany wody, tym razem przeciągając ją w dół, chcą otworzyć małe przejście na zewnątrz.
21:14:55 *Eliza- Znaczy, gdy akurat nie ma się koszmarów...
21:16:00 *Daniel - Mam nadzieję, że nie śniłaś o mnie - powiedział całkiem szczerze.
21:18:14 Narracja: Essy poczuła opór wody, która już zdążyła się rozhulać, tak jakby żyła własnym życiem. Ciężko było, bo co utworzyła przejście, było natychmiast zalewane od boku.
21:18:49 *Eliza tylko pokręciłą głową.- Mówiłam już, ja mam inne sny...-podciągnęła kolana pod brodę.
21:32:15 *Daniel - Co może być straszniejsze ode mnie? - zażartował. Po chwili zmarszczył brwi, szukając wzroku Elizy. Taki odruch, choć przecież nic mu to nie dawało. - Tak naprawdę nie musisz się mnie bać. Będzie inaczej niż ostatnio, to mogę obiecać. A do bólu w końcu przywykniesz - mistrzowskie pocieszenie.
21:32:52 *Dla Daniela ostatnim razem było oczywiście wtedy w ogrodzie u Fyllipa.
21:36:13 *Eliza- Tak?-spojrzała na niego, jako ostatni raz rozumiejąc to, jak była wtedy u niego.
21:38:23 *Daniel potwierdził skinieniem. - Wtedy byłem zbyt oszołomiony, nadal jestem, ale teraz byłem na to przygotowany - ujął jej rękę.
21:40:03 *Eliza -I nie będzie awantury?
21:40:57 *Eliza nie wyrwała ręki, choć na początku chciała.
21:41:37 *Daniel - Jeżeli tu zaraz Mika nie wejdzie, to pewnie nie - pozwolił jej wyswobodzić rękę. - Teraz chcesz walczyć?
21:43:09 *Essy spróbowała unieść całe tornado do góry, czemu nie?
21:48:24 *Mizu nie miał dużo cierpliwości i jak patrzył na nieudane próby Essy to sie nudził. Podszedł do dziewczyny od tyłu i chwycił za obie jej dłonie. Splótł jej palce ze swoimi i przyległ ciałem do jej pleców. -Skoncentruj się- wyszeptał jej do ucha. -Poczuj w końcu to co jest wokół Ciebie, to Cie zaprasza, a Ty nie chcesz przyjąć- jego dłonie zrobiły się chłodne. Podpowiedział jej, ze moze zamrozić tornado.
21:49:21 *Eliza -Nie wiem.-uciekła wzrokiem.-Chyba nie bardzo mam po co...
21:52:18 *Essy - Czy demony nie znają pojęcia przestrzeni osobistej? - mruknęła.
21:53:28 *Mizu -Nie znają- odpowiedział bezczelnie.
21:54:19 *Eliza sięgnęła ręką i odchyliła koszulę, odsłaniając ugryzienie z wczoraj.
21:57:23 *Daniel - Też tak sądzę - przyciągnął dziewczynę do siebie, oblizując nieznacznie wargę. Zsunął nieco jej koszulę i nagle zastygł, przyglądając się jej ramieniu. - Kto cię ugryzł?
21:59:30 *Eliza spojrzała na Daniela. No nie... jęknęła w myślach. Znów nie pamięta.-Ty.-odpowiedziała cicho.
22:05:26 *Essy - A więc jesteś demonem - stwierdziła z uśmiechem, zadowolona że tym razem to jej udało się pociągnąć go nieco za język. A domyśliła się zaraz po tym jak przyszło jej do głowy przypuszczenie, że są w świecie Miki. Ona coś o demonach wspominała.
22:06:05 *Essy jego bliskość wcale nie ułatwiała w skupieniu się, więc musiała się starać podwójnie.
22:06:29 *Mizu - Nigdy tego nie ukrywałem, pytałaś o wampiry, nie demony-
22:13:08 *Daniel przyglądał się ugryzieniu, wcale nie podważając jej słów. Ale... Jak to możliwe? Zbiło go to nieco z tropu, ale nie mógł już zatrzymać pożądania jej krwi. Zsunął rękaw jeszcze niżej, nie chcąc gryźć w to samo miejsce. - Zaboli tylko trochę - wymruczał, smyrając ją nosem.
22:14:22 *Eliza- Ta...-mruknęła, próbując się odsunąć.-A potem zrobisz awanturę i znowu wyrwiesz drzwi.
22:15:01 *Essy - Cóż, na pierwszy rzut oka można cię pomylić z człowiekiem. Bez urazy - dodała z ironią. - Coś nie wychodzi...
22:15:57 *Daniel pozbierał w sobie resztki woli, by jeszcze na chwilę się powstrzymać. - Dlaczego miałbym to robić?
22:16:06 *Mizu puścił jej dłonie -Zostań tak- polecił jej. -Musisz się rozluźnić- dodał. Położył dwoje dłonie na jej ramionach. Poczuła dziwne mrowienie od tego dotyku. Potem gładząc delikatnie zjechał aż do nadgarstków. -Czujesz teraz?- zamruczał jej do ucha.
22:18:06 *Mizu próbował oczyścić kanaliki energetyczne w ramionach Essy. Pobudzić je do działania, by mogła wykrzesać coś swojego, nie tylko używając magii z zewnątrz.
22:20:08 *Eliza- Już kilkukrotnie.-zastanawiała się, od której strony ugryźć temat.-Tutaj jesteś drugi raz od kiedy... no wiesz, od kiedy pozwoliłam ci tu przychodzić. A jeszcze raz byłam u ciebie. Oba te razy moja krew ci nie smakowała i twierdziłeś, że cię oszukujemy.
22:21:06 *Mizu nie przestawał. Tym razem gładził palcami po jej karku. Potem zjechał dłońmi na plecy i wzdłuż kręgosłupa. -Hmmm, byłas tu już?- zapytał. Wyczuł ślad po pewnej pieczęci na jej plecach.
22:21:29 *Daniel - Hmm... Nie powstrzyma mnie to od spróbowania, jeżeli o to chodziło. Wyjątkowo kiepskie kłamstwo.
22:24:31 *Eliza- Tylko obiecaj, że jeśli to nie jest kłamstwo, to nie zrobisz awantury. Już jedną noc musiałam spać bez drzwi.-powiedziała, patrząc na niego z jakąś dziwną determinacją.
22:25:54 *Essy próbowała udawać obojętną, do czasu aż nie dotknął jej pleców. Wyrwała się, obracając do niego gwałtownie. - O nie, żadnych więcej pieczęci! - syknęła.
22:27:59 *Mizu -To byłaś tu już, kiedy?- zapytał. -Uspokój się, ja nie nakładam pieczęci, w przeciwieństwie do...- specjalnie nie dokończył zdania. Chciał mieć pewność, ze to nie pierwsza wizyta Essy w tym świecie.
22:29:09 *Mizu - I teraz muszę zacząć od nowa.- mruknął. -Ale jak nie chcesz używać własnej energii, to czerp ją stąd jak pasożyt, tylko jak wrócisz do siebie, to nic nie wykrzesasz-
22:34:05 *Daniel znów zaczął podejrzewać jakiś fortel. Nasłuchiwał chwilę, jednak w końcu dał się ponieść instynktowi i bez słowa wbił kły w dziewczynę.
22:36:19 *Daniel po chwili odsunął się od dziewczyny, za znanym obrzydzeniem na twarzy. Wstał, odwracając się do niej tyłem.
22:36:34 *Eliza spuściła głowę, ale nie spięła się.
22:37:41 *Essy - Nie byłam nigdy tutaj, ale miałam wątpliwą przyjemność spotkać jednego demona - zerknęła na Mizu z powątpieniem. - Nie chcesz zakładać czy nie potrafisz?
22:37:50 *nakładać
22:39:11 *Eliza zwinęła się w kłębek. Bała się odezwać. Wpatrywała się tylko z napięciem w wampira. Czekała, czy on coś powie.
22:42:27 *Daniel milczał długo. - To jest albo wasz bardzo, bardzo sprytny fortel, albo wyjątkowo podła klątwa, której nie życzyłbym najgorszemu wrogowi - odwrócił się w końcu do dziewczyny z wyrazem twarzy jakiego wcześniej nie widziała. Wyglądał trochę na zawiedzionego, trochę na smutnego, zmartwionego i bezsilnego. - Mówiłem coś istotnego... Ostatnim razem?
22:44:22 *Mizu - To nie moja działka- odpowiedział. Poczuł, ze Essy momentalnie się spięła i wystraszyła ewentualnej chęci nakładania pieczęci, więc uznał, że akurat do tego przyznac sie może. Zastanawiał się, gdzie Ryuu mógł dopaść dziewczynę.
22:44:49 *Eliza przestała się trząść i rozluźniła trochę, siadając ze skrzyżowanymi nogami. Wygodniej. -Że musisz się spotkać z przyjacielem.-przypomniała sobie. Patrzyła na niego z... no nie! Chyba nie zaczęła mu współczuć?





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#927  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:18 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
22:48:54 *Eliza- I coś o jemiole, ale to chyba nie takie istotne...
22:51:22 *Essy - Pewnie gdybyś chciał, już dawno byś mi ją nałożył - powiedziała, uspokając się nieco. Z drugiej strony była zła na siebie, że nie pomyślała wcześniej o tym zagrożeniu. - Zdejmować czarów pewnie też nie potrafisz?
22:52:32 *Daniel przeczesał ręką włosy. - Jeżeli nie chce, bym go znalazł, to go nie znajdę. A jak jednak mi się to uda, to pewnie zginę. Ale co mi innego pozostało? - zaśmiał się gorzko.
22:53:34 *Eliza przekręciła pytająco głowę.- Mówisz o Fyllipie?
22:54:07 *Eliza- Czemu miałbyś go...-zaraz coś sobie uświadomiła. -Czy wampir może zahipnotyzować drugiego wampira?
22:56:31 *Daniel - On może. Jest Pradawnym - rzucił jakby to wszystko wyjaśniało.
22:58:58 *Eliza- Nie wiem co to znaczy, ale brzmi poważnie.-opadła plecami na pościel.-A są inne sposoby?
23:03:50 *Daniel - Przy tobie czuję się trochę jak zahipnotyzowany. Nawet teraz, gdy gorzki posmak zniknie... Zapach wciąż nęci moje zmysły, tak że chce znów spróbować, nie wierząc, że twoja krew może tak smakować.
23:04:11 *Mizu - Jestem demonem, a nie szamanem- zasmiał się. -Po co Ci łamanie zaklęć, skoro nie umiesz ich rzucać samodzielnie?- kusił ją trochę by jednak pozwoliła mu odblokować jej energię.
23:05:45 *Eliza -To wiem.-stwierdziła.-Zapytam jeszcze raz: jak można zdjąć hipnozę, jeśli nie można akurat grzecznie poprosić sprawcy, by to cofnął?
23:07:03 *Essy - Ktoś rzucił na mnie czar, ale jak nie możesz pomóc, to trudno - wzruszyła ramionami. - Co ty mi właściwie chciałeś zrobić?
23:09:39 *Mizu - Owszem miałaś pieczęć, ale została zdjęta- odpowiedział i ujął jej dłoń. Przejechał palcem od nadgarstka az po łokieć. -Pobudzić to co jest uśpione-
23:10:13 *Daniel - Jest kilka sposobów, ale wolałbym, byś ich nie znała, przynajmniej na razie.
23:13:36 *Essy - Pieczęć tak, ale jakiś pojebany medyk zrobił zostawił mi znak, magiczny. Nie wiem nawet, co robi - zadrżała lekko od jego dotyku, czując coś dziwnego i nowego w niej samej. Wciąż jednak nie była pewna, czy może mu ufać.
23:13:46 *Eliza- Czemu?
23:16:35 *Mizu -Jakby było to magiczne, to aktywowałoby się tutaj- odpowiedział. -W tej kwestii nie pomogę, za to w tej- przeciągnął palcem ponownie - już tak-
23:16:57 *Daniel - Naprawdę muszę to tłumaczyć? Nie jest nam na rękę, by takie rzeczy stały się powszechnie znane - odsunął się do drzwi. Nie kłamał z tym, że dziewczyna wciąż na niego działała, a nie chciał znów się na nią rzucać.
23:19:22 *Eliza -Ma sens.-kiwnęła głową.-Na dole jest ktoś, kto chce zapolować na Fyllipa. Pewnie ci nie zagraża, ale dla świętego spokoju wyszłabym oknem.
23:21:12 *Essy Uczucie z jednej strony było bardzo nieprzyjemne, z drugiej czuła na chwilę wzrastającą moc, co za to było ciekawe i pociągające. - Dlaczego właściwie to robisz?
23:21:29 *Eliza- No i był wypadek. Cała sala jest w takim lepkim soku. Ryuu jest wściekły i sprząta.
23:25:35 *Daniel spojrzał na dziewczynę. Przez tą całą sytuację zapomniał o ostrożności. - Dziękuję - skierował się w stronę okna, po chwili jednak znów się zatrzymał. - To bez sensu. Będę przychodził do ciebie ciągle i ciągle...
23:32:09 *Eliza- To sobie zapisuj.-rzuciła-Mama zawsze zapisywała w kalendarzu, gdy nie chciała o czymś zapomnieć. A przeszłość zapisywała w pamiętniku.
23:34:57 *Daniel zastanawiał się, czy po prostu nie zabić dziewczyny. Przecierpiałby trochę, nie wiedząc kto i po co to zrobił, ale mógłby ruszyć dalej... Propozycja dziewczyny uratowała jej życie, choć nawet nie zdawała sobie z tego sprawy.
23:35:36 *Daniel - Zobaczymy jak bardzo umiem zaufać samemu sobie - uśmiechnął się. - Masz coś do pisania?
23:39:32 *Eliza była już całkiem spokojna. Nie tylko dlatego, że wychodził. Wiedziała już co było problemem.- Chyba.-powiedziała i spojrzała do szuflady, potem do następnej. Potem w ogóle wstała i poszukała w pokoju.-Albo i nie.
23:42:15 *Mizu -Bo mam taki kaprys- odpowiedział z uśmiechem. Miał trochę władcze spojrzenie. W końcu był u siebie. Mógł zrobić z nią co tylko chciał. Pstryknął palcami i tornado ustało i powoli opadało, by zaraz rozlać się po całej łące. Jednak uśmiech szybko zszedł z pewnego siebie demona. Rzucił się nagle na Essy, tak by znów przygnieść swoim ciałem.
23:42:17 *Nie bez powodu, bo właśnie musiał postawić nad nimi lodową ścianę, by uniknąć kuli ognia.
23:42:50 *Daniel - Nie wiem ile mam czasu, nim znów zapomnę. Poszukam czegoś u siebie. Eliza? Gdybym tu jednak wrócił, pokaż mi ugryzienie i... - nie dokończył. Cóż, jeżeli sposób z kartką nie zadziała, to wypróbuje ten pierwszy.
23:45:28 *Eliza- Jasne. -powiedziała i uśmiechnęła się- Nie za drugim razem, to za trzecim.
23:45:30 *Essy - Przeginasz - mruknęła, nim zorientowała się, że właściwie ją uratował. Obejrzała się w stronę, z której leciała kula.
23:46:20 *Essy - Co to było?!
23:48:14 *Mizu -Doskonale wiesz kto- odpowiedział podenerwowany. Z Essy na oku nie będzie miał jak walczyć w pełni sił.
23:50:26 *Essy - Już tak. Teraz nie wiem tylko czy chce zabić ciebie, czy mnie - pomyślała, że chyba nie żartował z tą groźbą.
23:50:29 *Mizu przyłożył dłoń do ziemi zaraz obok głowy Essy. Pod nią otworzył się portal i oboje upadli na... łóżko? Tak, byli w jakimś pokoju. Demon nie ociągał się. Obrócił ją tak, by leżała na brzuchu i podwinął jej bluzkę, by przejechać palcami wzdłuż starej pieczęci Ryuu. Wypowiedział kilka niezrozumiałych słów i Essy poczuła chłód w tym samym miejscu, gdzie kiedyś czuła piekący żar.
23:50:33 *Mizu - Zaraz wracam- odpowiedział zostawiając ją pokoju. Otworzył portal i wrócił na łąkę.
23:55:00 *Daniel nie uśmiechał się i nie pożegnał słowem. Rzucił jej ostatnie spojrzenie i wyskoczył przez okno.
23:56:29 *Eliza- Miło było.-mruknęła so pustego pokoju. Przebrała się w koszulę nocną, żeby nie spać w ubraniu i położyła się na łóżku. Długo nie mogła zasnąć, ale w końcu się udało.
00:00:21 *Essy tym razem broniła się zawzięcie. - Przestań! - warknęła, gdy poczuła jak maca jej plecy. Dziwne słowa i chłód... Była pewna, że nakłada na nią pieczęć. - Ty przeklęty kłamco...! - gdy tylko ją puścił, rzuciła w niego pierwszym przedmiotem, który trafił w jej ręce. Śmiercionośną poduszką.
00:01:38 *Rozalia ogrzała się przy kominku. Wilgotne ubrania i włosy osuszyły się.
00:02:18 *Ryuu zajął się wszystkim. Została mu jeszcze podłoga. Był dumny ze swojej pracy. Tak zaabsorbował się sprzątaniem, że nie zauważył, ze Essy naprawdę weszła do portalu jego świata.
00:05:19 Narracja: Essy mogła przyjrzeć się pomieszczeniu w jakim się znalazła. Duży, przestronny pokój, minimalistycznie urządzony. Oprócz łózka, na którym siedziała była też biblioteczka z książkami i fotel, gdzie można było się rozsiąść do czytania.
00:06:13 *Essy dotknęła ręką swoich pleców. Rozejrzała się za lustrem.
00:07:03 Narracja: Pokój miał dwie pary drzwi. Jedne podwójne, pewnie kieroujace się do wyjścia. Drugie na boku, z pewnością do garderoby bądź łazienki.
00:07:24 *Aleks kręcił się ze swoim rumem niespokojnie. Nadal zastanawiał się, czy ów Filip zjawi się sam, czy trzeba będzie się po niego pofatygować. Rozwiązanie drugie nie podobało mu się. Potrzebował do tego Rozalii, a poza swoim domem nie miał fortelu. Tym samuym nie miał zadnej przewagi.
00:08:11 *Essy najpierw spróbowała otworzyć drzwi wyjściowe.
00:09:49 *Rozalia podeszła do Aleksa. -A może weźmiesz kąpiel, widać, że jesteś podenerwowany-
00:10:52 Narracja: Drzwi były otwarte, jednak za nimi była jakaś magiczna bariera. Nie mogła dalej przejść.
00:12:08 *Aleks 'Właściwie... masz rację. Choć jeśli chcesz koniecznie zobaczyć mnie bez koszuli, nie musisz stosować takich forteli' - uśmiechnął się cwanie.
00:12:26 *Aleks 'Zresztą, w rumie również jest coś uspokajającego'
00:12:37 *Essy - No pewnie - prychnęła i udała się do drugich drzwi.
00:13:00 *Essy gdy tylko wypatrzyła lustro, zdjęła bluzkę i przyjrzała się plecom.
00:13:24 *Mark 'To kiedy właściwie wyruszacie?' - przełożył śpiącą Lif obok na fotel. Najwyraźniej była po dniu pełnym wrażeń skoro się nie obudziła.
00:14:11 *Farika - Jak tylko statki będą gotowe- odpowiedziała. -Jednak Aleks chciał pobyć trochę z rodziną, więc on będzie decydował-
00:16:29 Narracja: Essy zauważyła, że cała plecy jej się błyszczą. Tak jakby kształt pieczęci, którą kiedyś nałożył Ryuu był teraz migoczący i skrzący się jak kryształki lodu. Tak jak okolice oczu Mizu.
00:18:02 *Rozalia - Ja już byłam w kąpieli, mam się fatygować po raz drugi z Tobą?- zapytała zadziornie.
00:18:04 *Mark 'Albo ktoś go podmienił, albo musiał przy którymś sztormie mocno dostać w głowę. Od kiedy jest tak rodzinny?' - uśmiechnął się Mark. 'Ale to może i lepiej. Wreszcie pozna coś prócz pijatyki i bijatyki.'
00:18:43 *Aleks uniósł butelkę rumu w kierunku Rozalii. 'To zależy czy pytasz o konieczność czy bardzo sprytnie się wpraszasz' - puścił oko.
00:19:08 *Essy przez krótki moment chciało się rozpłakać. Czemu zawsze to jej muszą przytrafiać się takie rzeczy? Przetarła ślad dłonią, próbując go zmazać.
00:20:10 *Farika -No podczas sparingu dostał ode mnie w kark, ale chyba nie na tyle by się zmieniać- zażartowała.
00:21:05 *Mark 'Aż mam ochotę zapytać, czy jakimś przypadkiem faktycznie nie jesteś naszą siostrą' - roześmiał się. 'Najwidoczniej macie te same zamiłowania'
00:21:23 Narracja: W dotyku było to takie jak skóra. Nie było wystajace, ani nie przypominało struktury lodu. Po prostu skóra, ale chłodniejsza niż pozostałe części. Plus był taki, że pieczęć Ryuu była większa i zasłaniała znak Johna.
00:21:43 *Dew - Słucham? Co to ma znaczyć?
00:23:17 *Farika pacła się otwartą dłonią w czoło. -On nie wiedział- powiedziała do Marka.
00:24:38 *Mark posłał obydwojgu przepraszające spojrzenie. 'Naiwnyś chłopie. Każda z nich, ta ogniomistrz, ta z którą się kłócił, a teraz Farika, była podpięta pod Aleksa na pokładzie. Tylko sobie wyobraź co by zrobili z którąkolwiek z nich gdyby n ie uznawali jej to za siostrę, to za kochankę.'
00:25:44 *Mark 'Niby jestem laikiem ale skoro tego nie wiesz, to znaczy że nie pływałeś. Przynajmniej wiem jakiego to sortu ludzie'
00:25:51 *Dew niezo zesztywniał - Wybaczcie moje wścibskie słuchanie rozmowy, skąd mogłem wiedzieć, że nie wszystko jest dla moich uszu - podniósł się, wyraźnie wzburzony.
00:26:02 *Farice było głupio. -Przepraszam- powiedziała do Dewa.
00:26:52 *Mark 'Kwestia ostrożności. O ile dobrze kojarzę, ani gwałt ani nawet mord piratom obcy nie jest, prawda? Ciekawe co ty byś powiedział na jej miejscu' - pokręcił głową.
00:27:50 *Aleks 'No dobrze uparciuchu. Zaraz wrócę' - odstawil butelkę. Najwyraźniej raczył się nią od dłuższego czasu. 'Ryuu, jest taka ciekawostka europejska. Wódka zawierająca szlachetne metale. Chętnie bym skosztował'
00:28:48 *Rozalia - Dziękuję. Lepisz się cały, od tego soku. Wolę Ciebie czystszego- powiedziała z usmiechem.
00:29:32 *Aleks 'Czystego, powiadasz? Znów wspomnienia sprzed lat?' - roześmiał się całując ją w policzek. 'Miejmy nadzieję że woda jeszcze ciepła'
00:30:38 *Aleks skierował się w stronę łaźni, mając wielką nadzieję że Rozalia da się namówić na trunek.
00:31:27 *Dew - Nie jestem piratem, choć przynajmniej nigdy inaczej nie twierdziłem - odpparł, po czym zwrócił się bezpośrednio do Fariki. - Kim więc jesteś?
00:32:48 *Rozalia - Baw się dobrze.- powiedziała. -A jak się znudzisz, to wołaj- dodała nieco ciszej.
00:34:10 *Farika nie wiedziała jak zacząć. -Jestem z innego ... kraju. Poznałam Aleksa na tydzień przed wypłynięciem. Nie kłamałam w sprawie braci, mam ich trzech i naprawde uczyi mnie walki.-
00:35:33 *Dew - Z którego kraju? - nie odpuszczał.
00:36:02 *Mark 'Sprawdzę jeśli pozwolicie jak Johan radzi sobie w piwnicach' - powiedział wstając. Czuł że spierniczył, a teraz najwyraźniej uciekał.
00:37:24 Narracja: Essy usłyszała charakterystyczny dźwięk otwieranego portalu. Mizu wrócił jak obiecał. Miał na sobie ślady walki z Ryuu. Szczególnie koszule miał upaloną. Wiedział też, że zaraz się zacznie. Nie uprzedził jej co zrobił.
00:38:16 *Dew już od pewnego czasu wziął sobie za punkt honoru dokopanie braciom Fariki, którzy wmówili kobiecie, że jest niepełnoletnia i nigdy nie puścili na morze. Praktycznie trzymali w zamknięciu, tak się zdawało. Pomyłka Marka uratowała go przed pojedynkiem.
00:41:02 Narracja: Woda nie była gorąca, ale całkiem ciepła. Aleks cieszył się wygodną kąpielą. Zresztą, tutaj zwykle nikt nie dobijał się do łaźni w panice, jak to bywało na statku gdzie częstokroć ponad setka ludzi czekała na jedno i to samo pomieszczenie i było oczywiste, że nie zawsze da się tam wejść. Panowała kolejka.
00:42:00 *Essy wyszła po chwili, choć nie bez broni. W misie była woda, którą zmusiła do lewitacji przed sobą. W stronę Mizu poleciały drobne, lodowe sztyleciki. - Oszust! Ściągnij to ze mnie, w tej chwili!-
00:44:05 *Farika uznała, ze Państwo Johnson mają bardzo piękny dywan i wpatrywała się w niego. -Eeee...- nie znała ani jednego kraju w tym świecie. Próbowała wymyślić cokolwiek, ale musiała powiedzieć prawdziwą nazwę. -Lessica-
00:45:11 *Mark zerknął tylko kątem oka na Farikę, wychodząc. Najwyraźniej Farice z jakiegoś powodu zależalo by nie obrażać Dewa. Sam był zdania, że skoro tak to i o karczmie powinna powiedzieć, ale wolał już milczeć gdy znikał w korytarzu.
00:45:16 *Dew pokręcił głową. - Kłamstw ciąg dalszy? Nie wiem czym sobie na to zasłużyłem.
00:46:04 *Mizu z łatwością się obronił przed sztyletami. Choć jeden wbił mu się w dłoń, ale zaraz strzepał lód z niej. -Musiałem, Ryuu Cie wyczuł po pieczęci. Została ściągnięta, ale jeszcze przez jakiś czas jest ślad energetyczny, musiałem go zablokować- wytłumaczył się.
00:46:49 *Farika -Nie kłamię, po prostu nie pochodzę stąd-
00:46:53 *Essy - Nakładając własną pieczęć i robiąc ze mnie niewolnicę?!
00:47:17 *Essy znów chwyciła pierwszy lepszy przedmiot. Co tym razem...? No tak, wazon.
00:47:30 *Mizu zaśmiał się. -Co Ci się uroiło w główce?-
00:48:35 *Essy - Nie rób ze mnie kretynki - warknęła, rzucając wazonem. - Miałam już pieczęć, przecież wiem jak wygląda. Teraz jest dokładnie w tym samym miejscu.
00:51:03 *Mizu -Ryuu uznał Cię za swoją własność, skoro miałaś pieczęć, właśnie dałem upalić sobie końcówki włosów, żeby dał Ci spokój.-
00:51:38 *Dew - Nie ma takiego kraju - rzekł z westchnieniem rezygnacji.
00:52:21 *Farika -To Cię tam zaprowadzę!- podniosła głos.
00:54:37 *Dew przy pierwszej rozmowie z Fariką uznał ją za stukniętą. Dopiero potem, gdy zaczęła opowiadać o braciach, na nich zrzucił okłamywanie jej i pozostawienie w niewiedzy. Teraz znów zaczął zastanawiać się nad pierwszą opcją. - Daleko?-
00:56:46 *Mizu podszedł do niej. W końcu był nie tylko u siebie, ale i we własnym pokoju. -Pytałaś czy umiem zdejmować czary. Nie , nie umiem. Za to umiem je zablokować- odpowiedział.
00:57:47 *Farika -Niedaleko-
00:58:52 *Aleks wyszedł w końcu z łaźni. Nudzić mu się nie nudziło a ewentualną miłość w balii uznał za zwyczajnie niewygodną. W końcu na górze były pokoje.
00:59:16 *Mizu - Skoro już mamy ustalone, że da Ci spokój, mogę ściągnąć blokadę. - zrobił gest palcem, kręcąc wokół, zachęcając by się obróciła.
00:59:37 *Dew - Kraj z którego pochodzisz jest niedaleko? Gdzie, pod domem? - zaśmiał się. Gdyby był nieco mniej podpity, pewnie nie kpiłby z wyraźnie chorej umysłowo dziewczyny. - Wybacz Fariko, nie mam na to czasu.
01:00:36 *Ryuu znalazł odpowiednią wódkę i rozlał do dwóch kieliszków. Podszedł do Rozalii i Aleksa i wręczył im po kieliszku. -Na zdrowie, taka jaką chciałeś-
01:01:11 *Farika -Czekaj- dogoniła go. Złapała za ramię i pociągnęła w stronę wyjścia i ogrodu. -Zaprowadzę Cie i mi wtedy uwierzysz-

01:01:14 *Aleks skinął głową. 'Jeśli masz butelkę, możesz zostawić. W końcu i kobietom należy się czasem nieco relaksu'
01:01:36 *Essy niechętnie podeszła do niego. - Żadnych więcej czarów z zaskoczenia, proszę.
01:02:14 *Rozalia przechyliła kieliszek. Skrzywiła się nieco. -Mocne- powiedziała.
01:02:39 *Mark 'Ej! Prowadzisz go do karczmy?' - zapytał z oddali. 'Cholera, jak zwykle wszyscy zapomnieli o chłopaku' - rzucił sznur który po coś akurat wiązał i zwrócił się w stronę domu. Naprawdę wszyscy zostawili małego uwięzionego na górze w pokoju? Pokręcił głową na to.
01:03:14 *Aleks 'Obiło mi się o uszy że gardzisz słabymi' - odpowiedział wyraźnie zadowolony.
01:03:42 *Dew próbował się wyrwać w miarę delikatnie. - Naprawdę, muszę już iść - obejrzał się na wołającego Marka. Teraz zamiast go bić, z chęcią podziękowałby za opiekę nad kobietą.
01:04:34 *Rozalia - Dalej trunki masz na myśli?-
01:05:45 *Aleks nie odpowiedział na to pytanie, jedynie uśmiechnął się. 'A ja widzisz lubię te które wydają się delikatne, ale potrafią zawrócić w głowie. Jak rum w herbacie'
01:06:45 *Farika -Lif, pójdż prosze na górę i potowarzysz Emilio. Ja zaraz wrócę- dała polecenie smoczycy. Ścisnęła mocniej ramię Dewa. -Chodźmy, bo inaczej zaraz uciekniesz-
01:06:50 *Essy - Ryuu sam ściągnął mi pieczęć, ale ostatnio nieźle się na mnie wkurzył i chyba mu się odwidziało. Właściwie... Długo go znasz?
01:07:14 *Aleks 'Ktoś mógłby pomyśleć, że główną atrakcją jest herbata, skoro to ją najłatwiej zauważyć. Ale to tylko otoczka. Coś, co sprawia że rum przestaje się wydawać tak silny. '
01:07:51 *Rozalia -Ale działa nadal- dopowiedziała za niego.
01:08:24 *Dew po słowach Marka zrozumiał, że idą do jakiejś karczmy. Uzbroił się w cierpliwość i dał się zaprowadzić.
01:09:24 *Mizu delikatnie uniósł jej bluzkę i wymruczał coś podobnego jak to zakładał. -Niesamowite. Nigdy tego nie zrobił.- odpowiedział.
01:09:49 *Mizu -Nie masz śladu. A teraz widzę ten znaczek niby magiczny, nie jest brzydki-
01:09:57 *Aleks 'Działa tak samo skutecznie, po prostu podstępniej' - powiedział i - o ile miał butelkę - dopełnił kieliszek Rozalii.
01:10:32 *Ryuu wcześniej postawił butelkę na stoliku obok.
01:10:43 *Essy - Może i nie, ale nie pozwolę byle komu dysponować moim ciałem jak chce.
01:11:18 *Farika poprowadziła Dewa przez ogród pod sam portal i nadal trzymając go mocno przeszła razem z nim.
01:11:21 *Essy - Ryuu... Nie miał wyjścia - nie zamierzała wdawać się w szczegóły.
01:11:58 *Dew zmarszczył brwi, gdy dostrzegł portal. - Co to jest?
01:12:33 *Mizu - Hmmm, zastanawiające. całe życie go znam i nie robił wyjątków-
01:12:50 *Farika -Przejście do mojego kraju- odpowiedziała.
01:13:30 *Farika wskazała na karczmę -To jest miejsce, o którym mówił Mark, a tam -wskazała portal do jej świata - można pójść tam skąd pochodzę-
01:13:55 *Rozalia -Chcesz mnie upić? Ja wolę bawić się na trzeźwo-
01:14:29 *Essy - A ty jak go teraz przekonałeś? Chyba nie tylko włosami? - zaśmiała się.
01:15:06 *Aleks 'Upić niekoniecznie. Raczej nieco zrelaksować. Owszem, prosiłem byś pobawiła się w gospodynię, ale to nie oznacza że nie wolno nam się bawić' - uniósł kieliszek.
01:15:56 *Dew rozejrzał się zdumiony. Przycisnął pięść do ust, bijąc się z myślami.
01:16:17 *Mizu -Nie pokonałem, jest starszy, nie dałbym mu rady. Powiedzmy, że się dogadaliśmy.-
01:17:18 *Farika - Przepraszam, że kłamałam, ale nie umiałam się dostosować. Nigdy nie byłam na morzu i chciałam popłynąć-
01:17:53 *Essy - Hej, mam nadzieję, że nie byłam tam kartą przetargową.-
01:18:39 *Rozalia wypiła drugi kieliszek. -I na razie jako przykładna Pani domu kupiłam dwa ogiery i zdziwiłam ludzi sobą-
01:19:13 *Mizu - Oddałem mu co innego. -
01:19:50 *Aleks 'Tak, to bardzo typowe' - było mu wyraźnie do śmiechu. 'Na przyjazd twojego ojca możemy wyprawić przyjęcie. Może być ciekawie. Z pewnością z zaproszenia skorzystaliby wszyscy ci których warto poznać.'
01:19:52 *Mizu - Coś mi tu nie gra. Jeśli znasz tego samego Ryuu co ja, to kiedy go poznałaś, skoro nie byłas tu nigdy?-
01:20:16 *Dew - To... - brakło mu słów. Całkiem na trzeźwo by chyba tego nie przełknął. Teraz był dość zaciekawiony. - Jak to jest możliwe?
01:21:13 *Farika bała się, że dla niego będzie to za wiele, ale na bogów razem zabijali ludzi, a teraz zadziwia go pare magicznych bram? -Nie bój się, dużo osób tędy chadza-
01:22:33 *Rozalia - Mam trochę stracha. Ale trzeba wreszcie się przyzwyczaić-
01:27:15 *Rozalia -Wiesz, z ostatniego przyjęcia jak uciekłam, to przytrafił mi się Emilio- zażartowała.
01:57:20 *Aleks 'No wiesz, jeśli koniecznie marzy ci się córka, to zwykle wiesz gdzie mnie znaleźć' - uśmiechnął się. 'Na wypadek gdyby przyjęcie było za nudne'





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#928  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:19 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
08.12.2016
____________________________________________________________


21:29:59 *Essy - W innym świecie - wzruszyła ramionami. - A dokładnie... W świecie łączącym różne światy. A jeszcze dokładniej w karczmie, w której pracuje jako kelner. Nie chwalił się?
21:33:56 *Mizu aż się zakrztusił. -Na pewno rozmawiamy o tym samym Ryuu? -
21:35:56 *Essy - Czyli się nie chwalił, w sumie się nie dziwię. Siedzi tam za karę.
21:38:36 *Mizu - Tak, tak i jednocześnie jest tu i tam.- zakpił.
21:40:03 *Essy - Nie kłamię - obruszyła się. - Musiał tu przyjść za mną, bo... Nabałaganiłam.
21:43:41 *Mizu - Jedno się zgadza, ten świr potrafi zabić za okruszek na stole- powiedział jakby sam do siebie. -Ale drugie się nie zgadza. Ryuu nie opuszczał tego miejsca od kiedy pamiętam. Musi dbać o reputację, a pod nieobecność kto inny zajmie jego miejsce-
21:48:09 *Laila podnosi głowę z baru i rozgląda się
21:49:37 Narracja: Laila mogła zaobserwować, że karczma jest już wysprzątana, bynajmniej nie jest to zasługa jej żółwika czy rąk Essy, a samego Ryuu.
21:50:25 *Essy uniosła brew zaintrygowana. - Taki z niego agent? Nie powiem, często znika na zapleczu, może wtedy wraca do siebie, właśnie... Był tutaj niedawno z... Z kimś.
21:54:20 *Mizu podszedł do łóżka sprawdzając jego brzegi. -Na pewno nie uderzyłaś się w głowę?- zapytał. Był naprawdę zdziwiony, bo nie takiego brata znał, jakiego mu Essy przedstawiała. -No niby z kim miałby tu przyjść?-
22:00:00 *Laila zaspanym głosem mówi do Ryuu - Witam!- i przeciąga się
22:01:26 *Eliza zeszła na dół prostej sukience, którą dostała od Miki.- Dzień dobry.-przywitała się. Niby była, ale nie wyglądała na obecną. Myślami była daleko.
22:02:43 *Ryuu -Cześć- odparł do Lailii. -Skoro zniszczyłaś Dagonowi pokój, to chociaż zechciej w nim sypiać- dodał.
22:03:12 *Ryuu wyjrzał zza baru. -Dzień dobry- odpowiedział do Elizy zmieniając ton na łagodniejszy.
22:03:59 *Eliza -Jest jakieś śniadanie?-spytała, podchodząc do baru.
22:04:57 *Ryuu -Będzie jak zrobię- odpowiedział. Jakieś szczególne życzenia?-
22:05:52 *Laila - Zniszczyłam pokój Dagonowi? Co? Jak? Gdzie? Kiedy? - po chwili odpowiedziała - Mogę spirytus?
22:06:29 *Eliza zastanowiła się chwilę.- Tosty z serem.-poprosiła.
22:06:36 *Ryuu -400letnie drewno zamieniłaś na ... różowe ohydztwo-
22:06:42 *Laila mówi do Elizy - Witaj
22:06:54 *Ryuu zmroził się. -Co? Jak to się robi?-
22:09:49 *Eliza- Dzień dobry.-kiwnęła głową Laili na powitanie.-Dwie kromki chleba, między nimi ser. Całość podsmażona na patelni do rozpuszczenia sera.
22:10:54 *Laila - Aaaa. O to ci chodzi. Mogę zmienić na Topaz jak chcesz
22:11:31 *Ryuu nalał Lailii spirytus. Bez soku, nie mówiła, ze chce.
22:13:10 *Ryuu kiwał głową. -Zrobi się- powiedział, choć nie miał pojęcia jak wygląda patelnie do rozpuszczania sera.
22:14:15 *Essy - Nie znasz... - wtem zdała sobie sprawę jak to mogło zabrzmieć. - Ale to facet.
22:14:37 *Mizu -No pewnie, ze nie znam, jesli mówisz prawde zapewne jest już martwy-
22:16:06 *Laila bierze spirytus i pije
22:17:51 *Ryuu najpierw znalazł składniki które znał. Chleb, ser. Teraz patelnia. ...
22:19:25 *Eliza kiwnęła głową przekonana, że Ryuu zrozumiał wszystko. Usiadła przy stole najbliżej baru.- Jak ma się Pani kotek?-spytała Lailę.
22:20:22 *Laila - Neko pewnie śpi albo szyje na górze. Jak chcesz to mogę go zawołać
22:21:55 *Eliza-Nie trzeba. Pytam po prostu. A jak to jest, że on mówi?
22:24:28 *Laila - To było tak że on jak się pojawił tak zaczął mówić. Po prostu słuchając nas nauczył się
22:24:58 *Ryuu stał w kuchni i myślał. Teraz przydałaby mu się Ersa. Gdzież ona jest kiedy jest potrzebna? Wkurzył się przypiekł kromki za pomocą umiejętności. Wyglądało bardziej jak upieczone na grillu niż usmażone. jednak ser rozpuścił się pod wpływem temperatury, więc efekt został osiągnięty. Położył 'tosty' na talerzyku i podał Elizie. -Smacznego-
22:27:44 *Eliza spojrzała na tosty.-Dziękuję- zauważyła różnicę, ale nie była w stanie określić skąd się wzięła, a że nie były spalone na węgiel, to i narzekać nie ma na co.-A ciekawe. Koty przecież normalnie nie mówią.
22:32:49 *Ognisty kociak zaspał. Jako, ze był malutki, to miał problemu z pokonaniem schodów. Pokonywał niezdarnie jeden po drugim na dół.
22:33:13 *Ryuu przygotował herbatę z imbirem i sokiem malinowym. Podał Elizie do tostów.
22:36:28 *Eliza nie zobaczyła jak Ryuu jej przynosi herbatę, bo poszła pomóc kotkowi. Wzięła go na ręce i posadziła sobie na nogach jak już usiadła. Dopiero wtedy zobaczyła kubek.-Dziękuję.-powiedziała jeszcze i zaczęła jeść.
22:37:13 *Ryuu -Nie ma sprawy.- odpowiedział. Zerknął na Lailę - A możesz zamienić spowrotem na to co było?-
22:37:56 *Kociak zawibrował, nauczył się mruczeć. Wcześniej wydawał z siebie tylko dźwięki niezadowolenia, jak prychanie czy fuczenie.
22:38:35 *Laila - Niby mogę ale ja chciałam to zmienić bo wszędzie jednakowe to drew... Wiem! - wstała i pobiegła po schodach na górę
22:39:40 *Eliza pogłaskała kotka, drugą ręką kończąc pierwszego tosta. Kochane zwierzątko.
22:47:12 *Kot długo nie poleżał na jej kolanie. przeciągnął się i wspiął po niej na ramię. Potem zbiegł po ramieniu na stół.
22:47:51 *Ryuu miał tylko nadzieję, że Laila nie wymyśliła nic głupiego.
22:49:32 *Eliza zerkała czasem na kotka. Jak skończyła jeść lekko go szturchnęła palcem
22:51:58 *Kociak zaskoczony odskoczył od palca. Fuknął, prychnął, jednak kiedy wyczuł, ze to nie wróg, połasił się do palca.
22:54:14 *Eliza zaśmiała się cicho i pogłaskała ogniste zwierzątko.-Zabawny jesteś.-powiedziała do kotka.
22:59:35 *Kociak połasił się do ręki. Polizał palec. Następnie ugryzł, a raczej zaszczypał i odskoczył od ręki. Chowając się za talerzem uznał,z ę go nie widać.
23:01:49 *Eliza uśmiechnęła się i podniosła talerz. -I co teraz?
23:02:37 *Neko z czarnym melonikiem na głowie wylatuje z pokoju i leci na dół w stronę baru - Hoi!
23:04:06 *Kot najeżył ognisty ogonek i ... uciekł na brzed stołu. Jak zauważył, ze nie ma jak uciec, to zaczął intensywnie myć przednią łapkę. TO BYŁO W PLANIE!
23:05:36 *Eliza obejrzała się na niebieskiego kota.- Cześć.
23:07:48 *John wszedł przez frontowe drzwi karczmy
23:08:15 *Eliza- Zaraz wrócę.-powiedziała kotkowi i zanisła naczynie na zaplecze, zeby je umyć.
23:09:07 *Ognisty kot próbował zeskoczyć ze stołu. Bo przecież jego ludź ucieka! Panikował i patrzył na wielką odległość między stołem a podłogą.
23:09:27 *John podszedł do lady i zastukał palcami w drewno
23:10:44 *Ryuu ocknął się z krótkiej drzemki. -Co tam?- zapytał.
23:11:12 *Eliza szybko się uwinęła. To w końcu tylko jeden talerz i jeden kubek. Wróciła z lekko wilgotnymi dłońmi i zobaczyła kota.-Nie panikuj, przecież już jestem.-powiedziała, siadając
23:11:46 *Neko siada na krześle koło baru - Jest rybka?
23:12:45 *John szybko zamrugał, następnie popatrzył na boki - Nie rozumiem pytania - odparł
23:12:52 *Kociak podbiegł do Elizy i z rozpedu wskoczył na nią. Uczepił się pazurkami jej sukienki.
23:13:19 *Ryuu - Co tam chcesz? Tylkow krótszej formie-
23:14:40 *Eliza pisnęła zaskoczona, ale nie zrzuciła kotka, tylko podała mu dłoń, żeby miał jakieś stabilniejsze miejsce.
23:15:24 *Neko do Elizy - Co tam ciekawego u ciebie słychać?
23:15:31 *John - Coś do jedzenia i picia -
23:17:10 *Kociak zeskoczył na dłoń. Jednak jego łapki zaczęły syczeć, kiedy tylko stanłęy na wilgotnej skórze. Woda wyjątkowo mu szkodzi. Od razu odskoczył spowrotem na bezpieczniejsze miejsce, czyli to samo co wczesniej.
23:18:23 *Eliza- No tak.-podeszła do stołu, żeby kotek mógł zeskoczyć na blat. Niszczył jej sukienkę.
23:18:27 *Ryuu poszeł do kuchni. Jednocześnie załatwił rybe dla Neko i jakies mięso dla Johna. Wrócił. Podał Neko rybę, Johnowi na talerzu chyba karczek i do tego nalał mu bergamuntowego piwa.
23:20:15 *Neko bierze rybkę i zjada ją
23:21:40 *John powoli zaczął skubać mięso i popijać je napojem
23:26:28 *Essy - Wątpię, Ryuu mu pomagał. Aleksowi - podała w końcu imię. Zmarszczyla brwi. - Miał go zaprowadzić do pewnego wampira i przyszedł właśnie tutaj... Przecież musiał wiedzieć, że tu ich nie ma. Co oni tu robili? - zastanawiała sie.
23:30:12 *Mizu - Tak... Ryuu i pomaganie. To czysta abstrakcja. W szczególności ... Zaraz zaraz. Nie znam żadengo demona o takim imieniu. A Ryuu gardzi ludźmi. -
23:37:07 *Essy - Nie zdążyłam się przyjrzeć, by ocenić czy to ten sam, ale skoro rozpoznał pieczęc, to trudno o pomyłkę. Jak wrócę do karczmy, to się dowiem co się dzieje... Jesteś pewien, że Ryuu nie spróbuje mnie zabic?
23:39:42 *Mizu -Nie poznał pieczęci tylko ślad po niej. Ten, którego ja znam, z pewnością. Nie cierpi ludzi, a w szczególności tych złotookich. Napsuli mu krwi na tyle by zaczął ich tepić, jak tylko wejdą na nasz rewir-
23:40:45 *Neko po zjedzeniu ryby mówi - Jest jakieś picie? Bo pić mi się chce. A picia mi brak
23:42:14 *Ryuu nalał wody do miski kota
23:45:11 *John odsunął od siebie pusty talerz i kubek
23:46:01 *Ryuu zabrał brudne naczynia. Umył je od razu. Nudził się. Nie miał nawet jak pozaczepiać Rozalii skoro Aleks pilnował ją jak pies strużujący.
23:49:04 *Essy pomału zaczęła podejrzewać, że coś jest tu bardzo, bardzo nie tak. - Muszę wracać - rzuciła.
23:53:01 *Neko bierze i pije
23:53:29 *Mizu myslał nad czymś intensywnie. Skąd ta dziewoja się wzięła. jakim cudem jako kobieta włada magią. Owszem to dzięki światu, ale sama też potrafi. Wyczuł to. usiadł na fotelu i sięgnął po pierwszą lepszą książkę. -I sądzisz, ze wypuszczę Cie bez wyjaśnień?- zapytał spoglądając na karty książki zamiast na nią.
23:55:04 *Neko po chwili zasypia
23:58:56 *Essy zacisnela pięści. Czuła jak lodowacieja. - Chce wrócić właśnie po wyjaśnienia, bo sama nie wiem o co w tym wszystkim chodzi - odparła, starając się zachować spokój. Nie znosila być więziona, przetrzymywana i zmuszana do czegokolwiek.
00:01:11 *Mizu odłożył ksiażkę i podszedł do Essy. -To po co ześ tu wlazła? Nikt nie uczył Cie, ze nie wchodzi się na obcy teren?-
00:08:32 *Essy jako zlodziejka była uczona właśnie jak poruszać się po obcych terenach, ale nie spodziewała się, że trafi tutaj na prywatną łąkę demona. - Wiesz, po co tu przyszłam. Mój błąd, ale zamierzam go naprawić. Nie masz po co mnie tu trzymac.
00:11:52 *Mizu - I pójdziesz polować na wampira, nawet nie wiedzac, gdzie szukać?- poklepał ją po głowie. -Ty chyba naprawdę źle się czujesz mała-
00:18:06 *Essy strzepnela jego rękę. - Dowiem się - warknęła. - Zresztą to nie twoja rzecz - skrzyzowala ręce. - Obiecałam pomóc i pomogę.
00:22:54 *Mizu -Jak?- zapytał wprost. -Nie masz jak walczyć magicznie poza tym światem. Zwabisz go tu, by ktoś inny wykończył za Ciebie?-
00:28:35 *Essy - Są różne sposoby na wampiry, nie jestem tylko pewna, który może na te zadziałać. Konkretnego planu nie mam - przyznała - ale dziekuje za sugestie - uśmiechnęła się zadziornie.
00:28:45 *Mizu - Najlepiej podstaw je Ryuu pod nos. To przy okazji Ciebie zapieczętuje na nowo, w ramach deserku-
00:32:12 *Essy - Nie będę go kłopotać, skoro sam się zaoferowaleś - rzuciła.
00:32:39 *Mizu wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu. -Co z tego będe miał?-
00:35:10 *Essy przekrzywiła głowkę. - Piękny akt altruizmu na swoim koncie.
00:41:16 *Mizu -Aha, dobrze- odpowiedział i odwrócił się od niej. Usiadł spowrotem na fotelu i sięgnął po inna ksiażkę, totalnie ją olewając. Cena musi być wyższa.
00:46:57 *Essy - Nie, to nie - prychnęła. Milczała chwilę, lecz w końcu zaczęła zrezygnowana. - Nie planuje ich tutaj przyprowadzać, to będzie ostateczność.
00:47:37 *Mizu -To byłoby najmądrzejsze posunięcie, ale teraz nie chcesz tego zrobić, bo nikt nie zabija za darmo-
00:48:39 *Mizu - Nawet Ryuu zabija za pyłek kurzu- dodał po chwili zamyślony.
00:56:56 *Essy - Zakładam, że tobie to nie wystarczy - przyjrzala mu się uważnie. Czego mógł chcieć? - Przed Ryuu mnie uratowales za darmo - zauważyła. - Może jak wbiegne tutaj, uciekając przed wscieklym wampirem, to się nade mną zlitujesz - zazartowala.
00:58:15 *Mizu w końcu zaszczycił ją spojrzeniem znad lektury. - Nie za darmo. Potrzebowałem informacji- odpowiedział.
01:29:15 *John siadł wygodnie na krześle obok kominka
07:46:38 *Essy - Powiedziałam ci, co wiem, czego jeszcze chcesz?
07:50:30 *Mizu - Teraz negocjuję cenę za zabicie wampira- odpowiedział spokojnie.
07:55:07 *Essy - No to zaproponuj coś, a ja spróbuję wytłumaczyć jaki to idiotyczny pomysł.
07:56:51 *Mizu zaśmiał się. - To nie mi zależy na martwej pijawce.-
08:09:17 *Essy - Informacje z karczmy wystarczą? - zapytała z nadzieją. Szczerze powiedziawszy nie miała pomysłu, co mogłaby dać demonowi.
08:16:20 *Mizu - Zastanowię się- odpowiedział i wrócił do czytania. Nagle rozległo się pukanie do drzwi wejściowych pokoju. Mizu gniewnie zmarszczył brwi. Najwyraźniej nie lubił, kiedy mu się przeszkadza. Odłożył książkę i wstał. Podszedł do drzwi i je otworzył.
08:18:34 *Za drzwiami stały trzy młode dziewczęta, skromnie ubrane, z osprzętem do sprzątania. Były bardzo zmieszane i nie umiały spojrzeć w górę w oczy Mizu. -Dzień dobry, my przyszłyśmy by...-
08:20:29 *Mizu -Dlaczego trzy?- przerwał tej co się odezwała. Był wyraźnie poirytowany. -Jedna wystarczy- dodał i wpuścił tylko tę co się odezwała.
09:08:14 *Essy z ciekawością patrzyła w stronę drzwi. Ale tłok. - Dziękuję za gościnę - powiedziała, jakby była zwykłym gościem, wykorzystując obecność kobiety. - Miło było - z uśmiechem skierowała się do wyjścia.
09:21:51 Narracja: Essy natrafiła na opór. Czyli bariera magiczna działała na ludzi.
09:22:02 *Mizu - A Ty gdzie sie wybierasz?- zapytał.
09:35:56 *Dziewczyna, która weszła siedziała cicho, choć nie kryła zdziwienia, że ktokolwiek inny przebywa w tym pokoju. Raz co raz podczas wycierania kurzu zerkała na Essy dyskretnie.
09:53:19 *Essy - Przecież mówiłam Ci, że jestem umówiona na spotkanie, Miziu - uśmiechnęła się uroczo. Gdy kobieta nie patrzyła, posłała mu mniej urocze spojrzenie.
09:56:34 *Mizu - Mizu - poprawił ją. -Nie przypominam sobie byś wspominała- droczył się.
10:58:18 *Essy zerknęła na sprzątaczkę. Mizu najwyraźniej w ogóle się nią nie przejmował. Nie tak łatwo zawstydzić demona. - Gdyby go zabił, to nie o cenę za zabójstwo wampira bym się targowała. Ale o to jestem spokojna, co najwyżej mógłby dolać mu coś do rumu - uśmiechnęła się tym dziwnym uśmiechem zarezerwowany dla brykających dzieci.
16:44:54 *Mizu - To jednak się targujesz?- sama się przyznała. -Wtedy musiałabyś negociować z dziesięcioma takimi jak ja.- dodał, sugerując, że nie dałby rady swojemu bratu.
17:20:09 *Essy miała wrażenie, że bardziej negocjuje warunki wypuszczenia jej, co nie bardzo przypadło jej do gustu. Niech więc będzie, że wciąż mówią o wampirze. - Zabij dla mnie wampira, to powiem ci wszystko, co chcesz wiedzieć.-
17:21:15 *Mizu - Teraz wystarczy, ze Cie wypuszczę, a będe wiedział co tylko będę chciał. - odpowiedział. Essy sama zaprowadzi go do tej tajemniczej karczmy.
17:21:52 *Essy informacja o tym jak Ryuu jest potężny zdziwiła tylko trochę. Miała talent do wybierania nieodpowiednich osób na wrogów. Przywykla.
17:23:12 *Mizu - Właściwie to teraz zastanawiam się czy mam się obrazić, za to, ze chcesz mnie wynająć jako prymitywnego zabójcę, i to dla własnych zachcianek.-
17:24:52 *Essy pomału traciła cierpliwość. - Duszy ci nie dam - mruknela, nawiązując do tego, czego zazwyczaj chcą demony, przynajmniej tak się uważa w niektórych światach.
17:25:09 *Essy - Sam się zaoferowałeś, więc pretensji nie miej do mnie.
17:31:08 *Mizu - A po co mi Twoja dusza? Cały świat mam na wyciagnięcie ręki.- wstał i podszedł do dziewczyny sprzatającej. Zdjęł koszulę i podał jej do prania. Dziewczce zarumieniło się. Jakby zechciał to pewnie i sama by dała się pokroić by zezarł jej duszę. -To jaka jest twoja cena?- zapytał.
17:31:36 *Tak naprawde już od dawna Essy mogła wyjść spokojnie, ale sama nie próbowała, a Mizu nie kwapił się by ją poinformować.
17:34:35 *Essy - Mogę coś dla ciebie ukraść - zaproponowała. - Nawet od Ryuu.
17:35:50 *Essy się zastanawiała jak to jest, że co nie spotka demona to zaraz widzi go bez koszulki.
17:39:37 *Mizu -Nie możesz zbliżać się do Ryuu, bo wyczuje, ze miałaś pieczęć. Nie przejdziesz niezauważona. - odpowiedział i zniknął na chwilę w drzwiach łazienki.
17:55:41 *Essy nie wpadła na to, by spróbować wyjść po raz trzeci. Uznała, że tylko Mizu może ja stąd wyprowadzić jednym z portali. Korzystając z jego nieobecności, z ciekawości zerknela na książkę, która czytał. - Daleko stąd do łąki? - zapytała niby mimochodem dziewczynę.
18:01:54 *Okładka książki była ze skóry, tytuł był wytłoczony, jednak nie dało się tego przeczytać, bo znaki przypominały chiński alfabet. Dziewczyna na chwilę oderwała od wycierania półki. -Ja przepraszam, o Pani - skoro sam Mizu ją tu zaprosił, to musiała być naprawde ważna. -Nie wolno mi się odzywać- dodała speszona.
18:10:56 *Essy zrobiło się żal dziewczyny, ale w tej chwili myślała głównie o sobie. Nie zamierzała skończyć jak ona. Podeszła do okna i otworzyła je. Nieważne jak wysoko było, powinno jej się udać wyjść, tym bardziej, że miała do dyspozycji magię. - To nic mu nie mów - zażartowała do kobiety, przystawiając palec do ust i przerzuciła nogi na zewnątrz.
18:12:10 *Służka - Co Pani robi? Nie może Pani tego zrobić, bo Pan Mizu pomyśli, ze Panią wypchałam, proszę wrócić- spanikowała.
18:38:27 *Essy już wisiała na parapecie, szukając nogami podparcia. - Dlaczego miałabyś to robić? Nie bój się.
18:39:54 *Służka -No bo...- zmieszała się. -Pomyśli, ze zazdrosna jestem. Bo nikogo tu nie zaprasza- powiedziała bardzo cicho.
18:51:39 *Essy - Nie wiem, czy możnaby to nazwać zaproszeniem - to, że od razu rzucił ją na łóżko wolała przemilczeć. Schodzila pomału na dół.
18:53:24 *Służka - Wiele by chciało być na Pani miejscu- prychnęła. Widać, ze chciałaby powiedzieć coś więcej, ale nie wiedziała na ile może sobie pozwolić.
19:05:13 *Essy - Kto na przykład? Chętnie się zamienię! - krzyknęła i zeskoczyła na ziemię. Rozejrzała się.
19:21:32 Narracja: Essy zgrabnie zeskoczyła na dół i wylądowała w pięknie urządzonym ogrodzie. Krótka zielona trawka i wszędzie białe i niebieskie róże. Na środku fontanna z rzeźbami gryfów wyglądała jakby była wykuta z lodu, jednak woda w niej płynęła nie zamarznięta.
19:24:25 *Essy postanowiła to zmienić. Nachylila się nad fontanną i dotknęła opuszkiem palca tafli wody, która pomału zmieniała stan skupienia.
19:26:27 *Mizu wyszedł z łazienki odświeżony i ubrany w nowe wdzianko. Kolor czarny był niezmienny. Zauważył otwarte okno i uśmiechnął się do siebie. Po cholera ona wychodziła przez okno, skoro drzwi otwarte. Nachylił się na parapecie. -Dlaczego niszczysz mi ogród?- zapytał spoglądając w dół.
19:32:31 *Essy odwróciła się do niego. - Od razu, że niszczę? To tylko mała odmiana, żeby nie było nudno.
19:34:22 *Mizu - Będę musiał ją robić od nowa- westchnął. Brzmiał tak jakby to była tragedia.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#929  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:21 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
09.12.2016
____________________________________________________________


19:53:19 *Rozalia -Nie odwracaj kota ogonem, Aleksandrze, Tobie się marzyła córka, a teraz mnie kusisz bym zgodę Ci dała- odpowiedziała zadziornie.
20:20:52 *Eliza w końcu wytarła ręce w sukienkę i odłożyła kotka na blat. W końcu to tylko wona, nie powinna zepsuć materiału, a pazurki jak najbardziej.
20:25:10 *Kot dopiero dał się podnieść, kiedy Eliza miała suche dłonie. Nawet schował pazurki, by ułatwić dziewczynce zadanie.
20:28:57 *Eliza -Dobry mały.-mruknęła. Usiadła z nim przy stole. -Trzebaby cię jakoś nazwać...-zastanawiała się. Wyciągnęła numerek z kieszeni i zaczęła go obracać w palcach.
20:33:07 *Kot bardzo zainteresował się przedmiotem. Próbował pacnąć numerek łapkami.
20:39:45 *Eliza chwyciła numerek stabilniej i powoli odsunęła go od kotka, patrząc, czy ruszy w pogoń.
20:43:43 *Lif szybko odnalazła Emilio. {Hej} powiedziała {Zostawili nas.}
20:48:13 *Emilio - Mama mówiła, że musi porozmawiać z tatą- odpowiedział.
20:52:58 *Lif {Skoro tak mówiła, to tak pewnie jest.} stwierdziła. Stanęła na tylnych łapach, przed nimi opierając się o krawędź łóżka. {Mogę?} w swoim domu nie pytała. To oczywiste, że dopóki nie jest brudna ani mokra, to może.
20:54:10 *Mark w końcu wszedł po schodach na górę. Zapukał do swojego dawnego pokoju. 'Można?' - dało się słyszeć przez drzwi.
20:55:24 *Emilio - Nikogo nie ma, to możesz!- powiedział do Lif. Znał zasadę, że póki ktoś nie widzi to nie ma szans się dowiedzieć.
20:56:09 *Emilio usłyszał pukanie. -Prosze- powiedział. Co teraz? Matka nie pozwalała mu leżeć ze zwierzakami na łóżku
20:57:07 *Lif rozumiała, toteż została na podłodze. Siedziała obok łóżka i wbijała w Marka niecierpliwe spojrzenie. Przez niego musi zostać na podłodze. Jak jakiś pies.
20:57:45 *Mark usłyszał przez drzwi co Emilio powiedział do Lif i uznał że to do niego. Otworzył drzwi pokoju. 'Przyniosłem trochę ciastek bo najwyraźniej.... pozwalasz jaszczurce spać na łóżku?'
20:59:10 *Emilio spojrzał spanikowany. -Już zeszła- wytłumaczył się.
21:00:15 *Mark 'No dobra. Nie zganiaj jej. Jadła przy stole to niech siedzi i na łóżku. Byle pościeli nie ośliniła bo pani domu się wścieknie' - uśmiechnął się.
21:01:21 *Emilio -Nie może wiedzieć, że nawet czysta tu leżała, bo... mama jest straszna jak się denerwuje-
21:01:24 *Aleks zastanawiał się, dolewając Rozie alkoholu, czy Farika sama załatwi sprawę z braćmi czy poprosi go o wstawiennictwo. Właściwie był gotów na obydwie wersje wydarzeń, choć wolał zawczasu wiedzieć, w której z nich weźmie udział. Ale póki co musiał czekać aż dziewczyna go oświeci.
21:02:24 *Emilio -Lif, możesz wejść, przecież nie będziesz pod łóżkiem leżeć-
21:03:12 *Lif zadowolona, że ma jednak zgodę wskoczyła na łóżko i położyła się obok Emilio. {Dziękuję.} przekazała obu panom.
21:03:59 *Ręka Emilio od razu powędrowała na grzbiet smoczycy.
21:04:14 *Mark ' Mnie jeszcze nie przestraszyła, może ma względy na moje podobieństwo do ojca' - powiedział. Rozejrzał się po pokoju. Widział że pokój był odremontowany. Dawno nie było tu jego rzeczy nie licząc jakiejś figurki którą Aleks zrobił kiedyś z drewna, nim ojciec zrugał go że zajmuje się rzemiosłem.
21:04:48 *Aleks powstrzymał nieumiejętnie uśmiech. 'A co marzy się tobie?' - odsunął niezręczne pytanie.
21:05:21 *Aleks doskonale wiedział, że Roza boi się poczucia, że jest przykuta do domu. Prędzej miłe by jej było odcięcie ręki niż wizja drugiego dziecka.
21:06:04 *Emilio -Bo tutaj jest taka.. -chwilę szukał odpowiedniego słowa - grzeczna-
21:06:24 *Rozalia -Wiesz doskonale co mi się marzy. Jednak na razie muszę odstawić to na bok.-
21:06:28 *Amelia weszła do karczmy. Włosy miała dłuższe o dobre 5 centymetrów, ale poza tym raczej się nie zmieniła. Na ramieniu niosła torbę, która wyglądała na dość ciężką. Z pewnością była spora. Rozejrzała się po karczmie, odłożyła torbę niedaleko wyjścia pod ławą żeby nie przeszkadzało i zaraz wyszła bez żadnych wyjaśnień.
21:06:54 *Andre niepostrzeżenie wbił strzykawkę w ramię Gorio. 'Idziesz do domu. Hańba jest gorsza od śmierci. Powinienem cię zabić. Ale widziałem jak pomogłeś chłopakowi. Uszanuj tą szansę bo żadnej drugiej nie będzie. Już ci mówiłem. Ja po prostu sprzątam' - odsunął się widząc jasnowłosą dziewczynę i jej towarzysza którzy przemknęli przed portalami.
21:07:40 *Lif {Bo nie chcę nikogo przestraszyć.} odpowiedziała {I nie chcę, by mnie przerobili na torebkę, czy inne buty.}
21:08:15 *Aleks 'Mawia się, że nie można mieć wszystkiego. Ja sprawdziłem. Można. Ale nie można na raz. Daj szansę swojemu nowemu życiu. Staraj się czerpać z niego to, co najlepsze. Stać cię na to by odrzucić to, co cię w nim denerwuje. A jeśli nie ty, ludzie zrobią za ciebie to za co im zapłacisz.'
21:09:00 *Kociak szybko angażował się w zabawę. Właściwie to starczyło machnąć mu przed mordką czymkolwiek, by za tym pobiegł.
21:09:03 *Gorio- Szansa.-prychnął, nawet się nie wyrywając. Spojrzał na schody jak na przeszkodę nie do pokonania. Jakby nie patrzeć nie tak dawno z nich spadł.
21:09:20 *Aleks poderwał się na widok Amelii. 'Przepraszam' - powiedział, wstając. 'Pani ogniomistrz ucieka' - uśmiechnął się. Skierował się do drzwi. Miał nadzieję że ją dogoni.
21:10:03 *Rozalia przewróciła oczami. W karczmie nigdy nie będą mieli okazji dokończyć rozmowy.
21:10:39 *Emilio zaśmiał się. -Ale ja o mamie mówiłem-
21:11:19 *Amelia odwróciła się zdyszana.- Tam-wskazała karczmę- Masz połowę sonaru. Idę po drugą, zaraz wrócę.
21:12:07 *Lif {Ano tak.} niaknęła {A bywa straszna?}
21:14:43 *Emilio -Bywa. Każdy się jej boi i słucha- powiedział. Było jasne, że postawa matki na statku bardzo mu imponowała. Lubił patrzeć jak piraci uciekali w popłochu kiedy miewała złe humory.
21:17:25 *Lif {W sumie każdy czasem bywa....} stwierdziła, przypominając sobie jak w ciągu kilku sekund Borys z zabawnego człowieka, który nie potrafił jej złapać stawał się przerażającym, żądnym zemsty potworem.
21:34:36 *Eliza zadowolona, że zwierzak się z nią bawi, uciekała żetonem to w jedną, to w drugą stronę.
21:37:32 *Kociak biegał jak szalony w na prawo i na lewo. W końcu postanowił zaatakować od góry i skoczył na jej dłoń, nie na żeton.
21:43:36 *Eliza zaśmiała się, popychając żeton po blacie do drugiej ręki.
21:46:18 *Aleks skinął głową. 'Bądź bezpieczna' - powiedział, bardziej do siebie niż do Amelii, prawie bezgłośnie. Kradła ten sonar czy jak? Może był ciężki? Postanowił wrócić do karczmy. Nigdy nie wiadomo kto go uprzedzi w zajrzeniu do torby.
21:46:54 *Rozalia sama poczęstowała się wódką, którą dał jej Ryuu i nalała sobie do kieliszka.
21:47:06 *Aleks wrócił do karczmy, podchodząc do torby.
21:47:48 *Mark 'Czyli jak zwykle pozostałem wyjątkiem. A twój ojciec? Też boi się matki?' - uśmiechnął się cwanie.
21:48:38 *Rozalia wypiła. Trzeci kieliszek nadal nie poprawił smaku mocnego alkoholu. Przyglądała się tajemniczej torbie.
21:48:58 *Andre 'Owszem. Szansa. Dopóki żyjesz, każdy następny dzień jest konsekwencją dnia poprzedniego. Każdy daje szansę.' - powiedział odsuwając się i naciągając kaptur. 'Przejdę się z tobą. Skoro lubisz nielegalne sprawki, lepiej byś nie szwędał się sam po warsztacie'
21:49:01 *Emilio - Powiedział mi w tajemnicy, że trochę tak.-
21:50:03 *Mark 'Chyba nie do końca rozumiesz określenie tajemnicy' - roześmiał się. 'Tajemnica to coś, czego nikomu innemu nie powiesz nawet gdy mu ufasz. Coś co pozostaje tylko pomiędzy tobą a osobą która prosi cię o zachowanie informacji w tajemnicy'
21:50:26 *Emilio -Mówił, bym nie mówił mamie, Ty nie jesteś mamą-
21:50:30 *Amelia kiwnęła głową- Pewnie.-mruknęła również bardziej do siebie i wróciła do portalu.
21:50:32 *Aleks w końcu podniósł torbę ostrożnie. Choroba wie co było w środku i jak było ciężkie.
21:51:49 *Rozalia wstała, podeszła do Aleksa. -Powinnam wrócić do syna.- poinformowała go tylko. Widziała, ze stracił całkowicie zainteresowanie rozmową na rzecz zawartości torby.
21:54:06 *Rozalia -Baw się dobrze, na tym rejsie- dodała będąc przekonana, że Aleks już nabył się ten jeden dzień i zechce zaraz wyruszać.
21:54:10 Narracja: Torba była duża. Z powodzeniem zmieściłaby dwutygodniowy zestaw sukien najbardziej rozpuszczonych kobiet, jakie kiedykolwiek widział. Ale wypełniono ją nie sukniami, a sprzętem obudowanym mocną powłoką węglową i zabezpieczone jakimś rodzajem piankowego materiału, by przypadkiem nie zarysowały się nieduże elementy z wzmacnianego szkła.
21:55:00 *Aleks 'Spójrz' - powiedział. 'To sonar' - dodał tajemniczo. 'Emilio został z pięcioma osobami. Z pewnością dotrzymają mu towarzystwa. A wracając do naszej rozmowy?'
21:56:38 *Rozalia popatrzyła na to coś. -Nie wiem co to robi- odpowiedziała. -No dobrze, mam nadzieję, ze Twój brat nie przechytrzy go i nie zacznie wypytywać-
21:57:30 *Rozalia- A wracając do rozmowy, to nie mogę zmienić tego co najbardziej mnie denerwuje. Opłacić, by się pozbyć tym bardziej.-
21:58:48 *Aleks spojrzał na Rozalię spokojnie, ale z jakimś nowym błyskiem. 'A co denerwuje cię najbardziej?' - zapytał nieco dyskretniej.
21:59:13 *Lif {Mały spryciarz.} szturchnęła ramię Emilio głową.
22:01:19 *Rozalia - Ktoś, komu nie podoba się moja nowa, podobno hańbiąca rola- odpowiedziała ironicznie, ale wiadomo o kogo chodziło.
22:01:49 *Emilio -A czemu pytasz się o mamę? Też się jej boisz? Bo w domu nie jest straszna-
22:03:17 *Mark 'Pytam bo się jej nie boję, a wolałbym byc uprzedzony jeśli faktycznie mam czego' - puścił oko do Emilio.
22:04:29 *Aleks otoczył Rozalię ramieniem prowadząc z powrotem do stolika. 'Ryuu?' - rozejrzał się. 'Nie miałbyś soku do trunku?'
22:05:56 *Ryuu postawił dzbanek soku pomarańczowego i postawił dwie szklanki.
22:06:33 *Andre 'Zamierzasz stać tu do jutra?' - ponaglił Gorio. 'Wyprowadzę cię do twojego miasta i wierz mi, będę wdzięczny jeśli nie będę zmuszony więcej cię oglądać'
22:07:51 *Gorio- Wzajemnie.-mruknął i poszedł po schodach. Już na górze rozejrzał się-Co...?-wyrwało mu się.
22:08:05 *Aleks zrobił Rozalii drinka. Sam sobie nalał soku i kieliszek wódki. Wychylił go i nalał sobie kolejny który upił do połowy, zapijając łykiem soku. 'Zamieniam się w słuch'
22:08:40 *Andre podał mu kawałek szmatki. 'Zawiąż oczy. Żebyś nie oszalal'
22:08:49 *Rozalia dała się zaprowadzić. -Zgodziłam się i obiecałam Ci całkowicie odrzucić postawę Neptune i być taką żoną na jaką zasługuje syn Lorda. Ale jeśli osoba trzecia wypomina mi to, to mam ochotę znów mordować.-
22:09:09 *Emilio - Dopóki nosi sukienki, to nie masz się co bać- odpowiedział.
22:09:20 *Aleks 'Nie wolno ci już tego robić. Przynajmniej... nie osobiście. Zawsze znajdzie się ktoś komu potrzeba pieniędzy'
22:09:45 *Gorio- Coś tak późno.-powiedział- Gdzieś ty mnie zaciągnął.
22:10:04 *Mark przypomniał sobie na raz świat dzieciństwa. Wiary w niestworzone. Uśmiechnął się do siebie. 'A co jeśli to zaczarowane sukienki?' - zaczął temat, spoglądając uważnie czy zainteresuje to chłopaka.
22:10:36 *Andre 'To nie jest twoja sprawa. Nie powinieneś wiedzieć. Są rzeczy które pomieszałyby ci zmysły'
22:10:54 *Lif przewróciła oczami {W tym świecie magii nie ma…}
22:11:00 *Andre 'Przyjaciółmi nie zostaniemy ale tej kary masz odpowiednio'
22:11:34 *Rozalia -Nie chodzi o zabicie konkretnej osoby, tylko o samą chęć. Mam w sobie naprawdę duże pokłady agresji, dlatego wolałabym, by to co mnie denerwuje przestało się wtrącać.-
22:11:46 *Emilio -Nie rozumiesz. Jak założy spodnie, to lepiej wiać-
22:12:48 *Gorio -Łaskawca.-mruknął i ruszył po zapachu. Zatrzymał się kilka metrów przed portalem.
22:16:50 *Andre wyjął pistolet dając mu w kark. Liczył na to że ogłuszy Gorio by go zdezorientować.
22:20:24 *Gorio mimo opaski na oczach zobaczył wszystkie gwiazdy. Postąpił krok do przodu na ranną nogę. Padł na kolana, sięgając powoli dłonią do miejsca, w które oberwał. Będzie z tego siniak.
22:24:07 *Andre poprawił w to samo miejsce.
22:26:33 *Gorio wywrócił oczmi i padł jak długi.
22:27:16 *Mark 'Twój ojciec nie zwiał' - nadal się upierał. 'Mówi się, że czasem na skraju lasu mieszka czarownica która potrafi rzucać uroki.'
22:27:41 *Andre złapał Gorio przerzucając go przez ramię, co wcale nie było takie łatwe, na jakie wyglądało.
22:30:48 *Gorio, jak na nieprzytomnego królika przystało był nieprzytomny. A zatem niezdolny do jakiejś szczególnej reakcji na poczynania Andre z wyjątkiem nieświadomego odruchu wymiotnego
22:31:53 *Andre w upapranym uniformie przeszedł przez portal znajdując się z Gorio w warsztacie, ówcześnie kręcąc się przy kilku różnych portalach. Królik odnajdujący ścieżki na węch jawił mu się w pewnym stopniu zagrożeniem.
22:32:12 *Emilio -Bo tata to kapitan tak samo jak mama- miał już powiedzieć, ze oboje są piratami, jednak pamiętał, że nie powinien nigdy na lądzie o tym wspominać. Mógłby narobić rodzicom kłopotu.
22:32:40 *Aleks 'Więc wskaż co cię denerwuje a ja już zadbam by przestało się wtrącać' - roześmiał się.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#930  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:21 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
22:35:53 *Rozalia spojrzała na Aleksa zdziwiona. -Teraz sobie kpisz, albo naprawde się nie domyślasz. Denerwuje mnie Essy.- powiedziała wprost i wypiła od razu połowę drinka zrobionego przez Aleksa.
22:36:17 *Mark zrobił wielkie oczy. 'Chcesz powiedzieć że twoja matka jest kapitanem statku?' - wyglądał jakby dowiedział się że jego własna matka przemyca cukier i rum.
22:37:13 *Zuri w poznaczonych nieśmiertelnymi plamami od smaru ubraniach grzebała coś pod maską samochodu. Obok stała bestia w kształcie konia pozbawiona obudowy i niektórych części mechanizmu ruchu, które bardzo dokładnie były poukładane wokół maszyny. Podniosła głowę, czując... wiele zapachów o różnym stopniu przyjemności. Aż upuściła klucz.
22:37:30 *Emilio -A to nie wiedziałeś? Była do teraz aż tu nie zamieszkaliśmy- wygadał się.
22:37:54 *Zuri nie odezwała się. Patrzyła tylko na Andre, jakby próbując się oswoić z sytuacją.
22:38:23 *Aleks poczuł to. Poczuł jak nagłe uczucie suchości rośnie mu w gardle wraz z czymś jeszcze. Jakby połknął kauczukową piłkę, która nijak nie chciała zejść poniżej przełyku. On więc sam upił tylko soku. 'No tak. Powinienem się domyślić.'
22:38:53 *Aleks 'To nie jej rzecz. A nawet gdyby to była jej rzecz, nie widzę nic hańbiącego w tym, że człowiek podejmuje w życiu choć raz rozsądną decyzję prowadzącą do dobrych skutków. Jej decyzyjność, sama widziałaś jak skutkuje'
22:40:32 *Andre drgnął gdy zorientował się, że Lisica na niego patrzy. Jednak nie stracił rezonu. Lub dobrze udawał. Zaniósł Gorio pod drzwi warsztatu i upewnił się czy są zamknięte (jeśli nie były a był klucz - to zamknął je). Odwrócił się do Zuri. 'Nie spodziewqałem się że wstaniesz tak wcześnie'
22:41:51 *Mark 'Jasne licho! A to spryciarze!' - powiedział. 'Jak oni w takim razie na siebie... No tak, skąd ty to miałbyś wiedzieć. Muszę pociągnąć Aleksa za język' - powiedział z przekąsem.
22:42:24 *Mark 'No to już rozumiem czemu w spodniach jest straszna' - roześmiał się.
22:43:05 *Rozalia -Wystarczająco się napatrzyłam czym skutkują wybryki i brak rozsądku tej dziewczyny, co nie zmienia faktu, że takie uwagi wywołują irytację. Byłam i tak opanowana.-
22:44:03 Narracja: W drzwiach owszem, był klucz. Przez nieduże okienko dało się zobaczyć, że na zewnątrz było jeszcze ciemno.
22:44:11 *Emilio - Wszystkich potrafi rozgonić- powiedział rozradowany. -Ale tata trochę ją zepsuł, bo teraz tylko sukienki nosi-
22:44:52 *Zuri -Co się...?-spojrzała na Gorio. Doskonale znała ten zapach. Schyliła się po upuszczony klucz i odłożyła na stoliczek, podstawiony obok, by łatwiej było sięgać po narzędzia.
22:45:48 *Mark 'Wiesz co? O tym czy zepsuł czy nie zepsuł dowiemy się, gdy kiedyś założy spodnie. Może ona po prostu odpoczywa? Bycie kapitanem wydaje się najlepsze, bo wszyscy cię słuchają. Ale oznacza, że musisz pamiętać o wszystkich i troszczyć się o wszystkich. Pewnie chce teraz troszczyć się lepiej o ciebie i nie może myśleć o obcych'
22:46:16 *Andre 'To nic takiego. Zaraz się obudzi. Gwarantuję że po prostu śpi';
22:48:02 *Zuri -Domyślam się, ale...-westchnęła, zamykając oczy i kręcąc głową z dezaprobatą.-Nikt nie może cię zobaczyć jak wychodzisz.
22:48:47 *Zuri głos się zmienił przy ostatnim zdaniu. Nie było w tym zrezygnowanej, czy przestraszonej kobiety. Ten ton był twardy i nieznoszący sprzeciwu.
22:48:52 *Andre 'nie zamierzam wychodzić. Wystarczy mi że on wyjdzie i tylko po to tu jestem. Nei chciałem by sam szwędał się między twoimi pracami'
22:49:49 *Zuri -Teraz sam nie wyjdzie. A ma zniknąć z mojego warsztatu TERAZ.
22:49:54 *Aleks 'Wtedy, w łaźni?' - dopytywał. 'Widziałem że tego dnia była nieco szalona'
22:49:55 *Emilio -Tak, to prawda, kapitan musi mieć baczenie na wszystkich. - odpowiedział.
22:50:23 *Aleks ton głosu miał nadwyraz spokojny, ale po jego oczach było widać, że jest mu zwyczajnie głupio.
22:51:07 *Zuri nie krzyczała. Mogła co głupszemu wydać się spokojna, ale po oczach zdecydowanie spokoju nie było widać. Andre mógł wyczuć jak gwałtownie gęstnieje powietrze wokół niego. Był to efekt gromadzących się myśli i emocji Zuri, które mógł wyczuć przez połączenie empatyczne.
22:51:11 *Mark 'Czyli można powiedzieć, że zwyciężyłeś. Coś co należało setce załogi, teraz masz na wyłączność. Ale, skoro nie musi pilnować stu szaleńców, to i nic dziwnego że jest spokojniejsza'
22:51:12 *Rozalia -Tak.- odpowiedziała. -Następnym razem nie skończy się na jednym policzku, obiecuję Ci to- wolała uprzedzić Aleksa o rękoczynach i uprzedzić, ze jak Essy przegnie, to ona przestanie się powstrzymywać
22:52:33 *Andre rozłożył i opuścił ręce. 'No co znowu?' - zapytał, jakby naprawdę się nie domyślał o co chodzi. Tak naprawdę robil co mógł by opanować się. Jego nerwy w niczym tutaj nie pomogą. Szczególnie jeśli swoim zwyczajem Zuri znów postanowi gdzieś nagle uciec. Szczęśliwie to on był teraz w okolicy drzwi, i co lepsze - posiadał do nich klucz.
22:53:43 *Amelia weszła akurat tak, by słyszeć ostatnie słowa Rozalii. -Kogo? Essy?-spytała- Przytrzymam.-powiedziała, odkładając drugą, równie pokaźną torbę w to samo miejsce, w które odłożyła poprzednie. Następnie podeszła do baru -Ryuu, błagam, powiedz, że są jakieś wolne pokoje.-poprosiła.
22:53:52 *Aleks 'Następnego razu nie będzie. Dobrze wiesz że Essy to szalona krew. Najpierw robi, później myśli. Jakoś jedno za drugim nie potrafi u niej nadążyć. Taki jej urok po prostu. Zdaje się że wystarczy, by trzymała się na dystans i nie miała okazji. Nie dziw się.'
22:54:31 *Aleks 'Pamiętam jak i mnie lżyła gdy nie ulegałem jej emocjom. Teraz, cokolwiek mogło być między mną a nią, przypadnie tobie na wyłączność. To ty jesteś żoną. To ty masz prawo'
22:55:26 *Aleks ucieszył się na widok Amelii. 'Nareszcie. Nie miałaś kłopotów?' - zapytał, podnosząc się przy stoliku, nie wiedząc czy podejść czy Amelia podejdzie.
22:56:02 *Wcześniej, gdy Amelia tylko wpadła i wypadła trudno było zauważyć, ale teraz łatwo było rozpoznać, że ma za sobą kilka dni opatrzonych etykietką bezsenność .
22:56:35 *Ryuu -Są, ale wyglądasz na taką co sie mocnej herbaty napije-
22:56:40 *Amelia- Kłopotów?-obejrzała się na niego- Gdzie tam. Idę odespać imprezę.
22:56:43 *Aleks 'Ryuu, podaj jej herbatę z tymianku, cynamonu i goździków. Z rumem'
22:57:10 *Amelia- Zaraz po dłuuuuuugiej drzemce.-odpowiedziała demonowi.
22:58:06 *Ryuu -Nie dam Ci klucza, bez wypicia herbaty- odpowiedział już montując napój wg przepisu Aleksa. -Siadaj na du... tyłku i nie marudź-
22:59:01 *Zuri- Nie może tu zostać....-spojrzała na królika trochę jakby miała ochotę go zabić. Prócz wielu innych bardziej i mniej inwazyjnych woni, śmierdział lukatanem, a ona wciąż była uzależniona.
22:59:06 *Aleks znów zwrócił się do Rozalii. 'Jeśli się uprzesz mogę zwrócić jej uwagę, ale jestem przekonany że to napiętrzy sytuację. Więc ty zdecyduj'
22:59:46 *Andre 'Nie mogę go wynieść. Przykro mi. Musi wyjść o własnych siłach. To konieczne. Poza tym, wie gdzie jest twój warsztat'
23:01:12 *Amelia- Kurwa, Ryuu. Mam za sobą tydzień zapier'dalania, świecenia oczami i klaskania uszami, byleby wyciągnąć kogoś z więzienia, a ty mi herbatę dajesz zamiast dostępu do miękkiego, ciepłego wygodnego łóżka?-powiedziała tonem, jakby za kolejną odmowę zamierzała dać barmanowi w twarz.
23:01:43 *Rozalia przytaknęła. Miała tylko nadzieję, że Aleks mówi prawdę, a nie tylko to co ona chce usłyszeć. -Nie upieram się. To bez sensu. Tylko Cie uprzedziłam o ewentualnych konsekwencjach kolejnych naszych babskich spotkań w łaźni-
23:02:40 *Ryuu - Tak- odpowiedział.
23:03:42 *Aleks miał mętlik w głowie. Sądził, że ostatnim razem ostatecznie rozwiązali kwestię niedoszłego związku z Essy. Zdziwiło go to, że ona nadal jest tym rozgoryczona skoro sama odrzuciła jego przyjaźń. Teraz jednak pozostawał jeszcze jeden bardzo silny czynnik. Ego Aleksa, które jak sama Essy twierdziła, nie mieściło się nawet na galeonie.
23:04:52 *Zuri zacisnęła zęby, niemal nimi zgrzytając.-Dobra.-mruknęła. Zatrzasnęła maskę samochodu i poszła w kierunku otwartego krótkiego korytarzyka, z którego jedne drzwi prowadziły do magazynu, a drugie gdzieś. Andre jeszcze nie wiedział gdzie.
23:05:26 *Zuri skręciła właśnie w te drugie drzwi.
23:05:59 *Andre pozostawił nieprzytomnego Gorio i skierował się wprost za Zuri chcąc podejrzeć co ona robi. Upaprany płaszcz po prostu porzucił po drodze.
23:06:32 *Amelia opadła na krzesło, oparła łokcie o blat, a głowę na dłoniach- Ja pierd'olę.-mruknęła- Dobra, dawaj tą herbatę.
23:07:15 *Aleks 'Nie mogłem się spodziewać Rozalia. Dobrze wiesz że w naszym świecie kobieta nie zdobyłaby się na to, by robić przykrości żonie byłego kochanka w tak jawny sposób. Nie znam wychowania jej świata a Essy nie jest od nas'
23:07:46 *Aleks 'Chodźmy do Amelii nim ucieknie nam znów. Zdaje się że mamy tu caly sonar'
23:07:52 *Rozalia -Ja się nie żalę i nie jest mi przykro. Ostrzegłam tylko. - powiedziała. - To moja decyzja by być u Twego boku i będę zachowywać się odpowiednio.-
23:08:36 *Emilio dopiero teraz sobie przypomniał, ze Rozalia przy stole powiedziała, ze nie zna się na żegludze. -Przyznam się jednak. To z tym mamą kapitanem to był żarcik- próbował odkręcić sytuację.
23:10:55 *Mark spojrzał na niego z błyskiem w oku. 'Przekonamy się' - powiedział, dumając już jaki to sprytny wybieg przygotować by mieć potwierdzenie. Coś, co lepiej przemawia niż zapewnienia pirata.
23:11:26 Narracja: pomieszczenie nie było bardzo duże. Dwukrotnie mniejsze od warsztatu. Zuri właśnie uruchamiała jeden z piecy, wykutych w ścianie po prawej stronie. Naprzeciwko drzwi stał długi stół z kamienia zawalony przyrządami do lutowania, kawałkami metali, oraz gotowymi elementami grawerowanymi. Również z ostrzami. Tylko półkole wokół krzesła było puste.
23:11:44 *Rozalia wstała. -Chodźmy popatrzeć co to ten sonar- dodała z uśmiechem
23:12:15 *Ryuu przygotował herbatę, dolał rumu i postawił przed Amelią.
23:13:25 Narracja: Mniej więcej na środku stało kowadło, a na ścianie, w której były drzwi wisiały młotki różnego kalibru. Nie były wielkie. Na pewno mniejsze niż standardowe młoty kowalskie, bo dopasowane do mniejszych detali.
23:14:13 *Amelia -Dzięki.-burknęła, biorąc herbatę. Obróciła się do małżeństwa-Aleks, ja bardzo chętnie wytłumaczę co, gdzie, jak i po co, ale już nie dzisiaj. Naprawdę. Łeb mam tylko do spania.
23:14:26 *Andre przyglądał się pomieszczeniu z zaciekawieniem szukając wzrokiem Zuri. Czemu wcześniej nie pokazała mu tego miejsca? Mógł tylko dumać.
23:18:00 *Rozalia - Ale herbatkę powinnaś wypić przed spaniem, dobrze Ci zrobi- powiedziała z uśmiechem. Nie znała dobrze Amelii, jednak lubiła ją za skuteczność.
23:18:56 *Zuri już po odpaleniu pieca przeszła obok Andre, jakby był słupem i poszła do magazynu. Z niego dość szybko wróciła z niedużymi sztabkami kilku metali. Można było rozpoznać miedź, złoto i jakiś inny, niebieskawy metal. Dodatkowo miała jeszcze trzy sakiewki z kryształkami różnych soli.
23:19:08 *Amelia -Pewnie tak.-powiedziała i zaraz pociągnęła łyk na pół kubka.
23:38:06 *Zuri odłożyła wszystko na stół. Metali proporcje miała już gotowe, więc po prostu wrzuciła to do rodzaju kamiennego rondla i włożyła w podle gorący płomień.
23:52:13 *Emilio czuł, że powiedział za dużo. Jednak tak bardzo chciał się pochwalić przez markiem waleczną matką, że nie zwrócił uwagi, że od kiedy jest z nim w domu, to jest delikatna i łagodna. -Ale nie będzie kłopotów z tego przekonywania się?-
00:15:56 *Mark 'Twoich na pewno nie, bo pewnie o nie ci chodzi' - zapewnił.
00:17:49 *Emilio - Na pewno?- chciał się upewnić.
00:20:17 *Emilio - Bo jeszcze kara za gołebie się nie skończyła- przypomniał.
00:20:57 *Lif{A właściwie co jest tą karą?}
00:22:02 *Amelia -Ryuu, co z tym kluczem?-spytała, skończywszy całą herbatę.
00:23:06 *Emilio pogładził Lif po grzbiecie. -Dodatkowe lekcje z mamą. Dzisiaj mi sie upiekło-
00:23:18 *Ryuu dał Amelii klucz. -Za schodami w lewo i w lewo.- poinstruował.
00:26:10 *Amelia- Dzięki.-wzięła klucz i poczłapała na górę.
00:26:10 *Lif {Lekcje dobra rzecz. Wie się więcej.}
00:26:44 *Mark 'Poddałem ci już pomysł. Wyszukuj śmieszne nazwy. Wtedy zostają w głowie na całe życie'
00:27:26 *Emilio -Ale rano już mam zajęcia z nauczycielem- pożalił się Lif. -Wiem, to się sprawdza, będę tak robił.-
00:27:29 *Andre stwierdził że tajniki pracy mechanika nie są tak ciekawe jak mina Gorio gdy się ocknie, więc zawróćił by ocucić królika.
00:28:44 *Mark 'Jeśli kiedyś zadasz sobie pytanie, dlaczego twojemu ojcu udało się tyle zdobyć a mi tyle zaprzepaścić, dojdziesz do wniosku, że wszelkie drzwi otwieraliśmy sobie zawsze tym, co mieliśmy w głowie. Nie w rękach. Co najwyżej za tymi drzwiami przestawało być miło' = roześmiał się. 'Choć przyznam że nigdy nie szkoliłem się jak on w walce. Nie interesowało mnie to'
00:30:12 *Zuri robiła swoje. Czekała aż metal się roztopi, a w międzyczasie szykowała narzędzia. Z kuźni zaczął się wydzielać dziwny, nieco gryzący zapach.
00:31:12 *Gorio też robił swoje. Czyli leżał tam, gdzie go Andre posadził. Był akurat głową do dołu, gdy wymiotował, więc on sam nawet nie wyszedł na tym źle. Zdecydowanie lepiej niż Andre.
00:32:22 *Emilio nie do końca wiedział co zaprzepaścił jego wuj, ale postanowił zapamiętać tę radę. - Mnie walki uczył wujek Harley- znów się wygadał! -Ale tylko trzy miesiące-
00:33:09 *Mark 'To brat mamy?'
00:33:48 *Lif {Skąd moje wrażenie, że Aleks nie będzie zadowolony z tego, że Mark pozna tajniki jego morskiego życia...} to przekazała tylko Emilio.
00:34:12 *Andre zniecierpliwil się. Podszedł do Gorio i poklepał go po policzku. 'Wstajemy panie królik, zaraz będzie jasno' - powiedzial dość energicznie.
00:35:24 *Gorio-Mam to pod ogonem.-mruknął, ale jak otworzył oczy i zobaczył Andre, to sobie przypomniał gdzie jest i tego akurat w ciemnym miejscu nie miał.
00:36:26 *Gorio- Mnie do szpitala nie zamierzałeś odnosić?-uśmiechnął się krzywo, po czym poruszył nosem.-Ten gaz nie jest przypadkiem trujący?-spytał ni to siebie, ni to Andre.
00:38:01 *Andre 'Trujący gaz? Trujący gaz to ty bratku wyrzucasz z siebie. I nie, nie zamierzam cię odnosić. On był czło.... Królikiem honoru. Ty honoru musisz się jeszcze nauczyć. Paradowanie przez miasto w odorze lukatanu i wymiocin z pewnością da ci lekcję pokory'
00:40:31 *Emilio -Nie, to hmmmm -szukał odpowiedniego słowa - znajomy taty- dodał po chwili. Popatrzył się na Lif i dopiero potem znów sie ugryzł w język.
00:41:34 *Gorio-Dobra, to się tu uduś. Nie będę tęsknił.-wstał i chwiejnym krokiem ruszył do drzwi.
00:43:40 *Andre poczekał aż Gorio przejdzie przez drzwi. Po chwili pędem rzucił się tam gdzie była Zuri. Co jeśli królik naprawdę miał rację?
00:44:18 *Gorio pociągnął za klamkę zakluczonych drzwi.-To se nie wyjdę.
00:44:21 *Mark 'Same tajemnice. Widzę że świetnie bawicie się wszyscy na morzu. Zawsze mnie to fascynowało. To że Aleksa morze nie nudzi ani nie przeraża'
00:44:23 *Rozalia dopiła swojego drinka do końca. Mimo, ze dużo nie wypiła, to 3 kieliszki na dzień dobry sprawiły, ze lekko szumiało jej w głowie.
00:44:33 *Mark 'Może kiedyś opowiecie mi o tym wszyscy'
00:45:08 *Aleks 'No proszę. Niby żona, a nadal potrafi się rumienić' - skomentował rumiane policzki Rozalii - najpewniej spowodowane alkoholem.
00:45:19 *Aleks 'Amelia? Powiedz nam o sonarze'
00:45:43 *Lif {Ale na morzu jest ciekawie.}
00:46:41 *Emilio -Pewnie, ze opowiemy, ale ja mogę coś pomylić, a potem będe miał kolejne kary, a potem już nigdy nie wyjdę na dwór-





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#931  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:31 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
00:46:57 *Amelia obejrzała się na Aleksa wzrokiem jednoznacznie mówiącym spierd'alaj . Po samej posturze było widać, że jest wykończona. Jeszcze trochę i zaśnie ot tak na stojąco, budząc się dopiero w momencie kontaktu z podłogą.
00:48:58 *Rozalia - A to żony mają to zakazane? Chyba muszę przeczytać te zasady. Masz to zapisane gdzieś?-
00:51:04 *Amelia zaraz opanowała mimikę twarzy, ale nie zmieniło to faktu, że ledwo stała.
01:03:02 *Aleks 'Boże jedyny! Ileś ty kilometrów zrobiła z tymi torbami?'
01:03:35 *Mark 'Więc opowiedzcie mi. Nigdy nie byłem na morzu nie licząc rejsów lokalnych, gdzie zwykle widać było ląd, choćby przez lornetkę'
01:05:14 *Amelia- Z torbami to tylko cztery na każdą torbę. Nic takiego.
01:05:44 *Gorio ponownie pociągnął za klamkę.-Jeśli chcesz się mnie pozbyć, to dobrze by było jednak otworzyć te drzwi.
01:06:15 *Andre 'Jaki gaz?
01:06:30 *Emilio zwietrzył podstęp. On miał na myśli opowieści z matką, by niczego nie pomylił, a Mark najpewniej miał na myśli jego i Lif. -A Ty Lif byłas na morzu?- zapytał mając nadzieję, że to ona opowie coś, a jemu sie upiecze.
01:06:30 *Andre podszedł do drzwi otwierając je z klucza.
01:07:34 *Aleks 'Może uszło twojej uwadze, ale nawet po zdobyciu galeonu, fortu i wyspy nadal pozostałaś kobietą' - pokręcił głową. 'Nie możesz się tak wykańczać.'
01:08:29 *Aleks 'Wyglądasz jakbyś nie spała kilka dni... Ludzie z karcerów i cel wychodzą w lepszym humorze' - mówił. 'Wiesz dobrze że martwię się o ciebie. '
01:08:48 *Gorio- W tym stanie nawet nie pamiętam jak się nazywał, ale kiedyś sporo kowali przez niego umierało przy produkcji krwawego złota.-wzruszył ramionami-Znaczy... niewolników. Zajmowali się tym wtedy głównie niewolnicy i skazańcy.
01:09:43 *Lif {No tak, na tej wyprawie teraz.
01:10:52 *Emilio -O, to świetnie się składa, bo mnie tam nie było i chciałbym posłuchać co tam było fajnego-
01:11:00 *Amelia- To pozwól mi iść spać. Masz rację, nie spałam kilka dni. I to nie przez ten sonar, bo to to wystarczyło pościecić trochę oczami, zamówić, a jak już złożyli do kupy, to przynieść.
01:11:08 *Amelia -W kilka dni dojdę do siebie, zobaczysz.
01:11:18 *Andre 'Cholera!' - zaklął zawracając po Zuri.
01:12:36 *Rozalia -Proponowałabym pokój gościnny u nas w domu, tu przy tym harmidrze ciężko się wyspać-
01:13:06 *Lif {Oj, dużo rzeczy.} powiedziała {Hmmm... Ja z Fariką pierwszy raz na morzu byłyśmy, więc sporo było nowych rzeczy.}
01:13:32 *Gorio- Ej, a co ze mną?-zawołał za nim.
01:14:09 *Amelia- Mam już klucz. Poza tym jak ktoś w moim świecie żyje, to nie zaśnie w idealnej ciszy.
01:16:08 *Andre 'Czekają na ciebie' - powiedział. 'Wiesz przecież' - zajrzał do pomieszczenia w którym była Zuri.
01:16:58 *Rozalia - W takim razie wypocznij. Należy Ci się teraz spora dawka zdrowego snu.- odpowiedziała z uśmiechem.
01:20:13 *Zuri pracowała w niebieskiej chuście, a właściwie to w białej, tylko nasączonej niebieskim roztworem, zabezpieczającym ją przed oparami. Akurat przelewała do formy gotowy już stop.
01:21:00 *Emilio - To musiała byc dla Was przygoda- odpowiedział Lif
01:22:17 *Gorio wyszedł po prostu. Chciał jak najszybciej schować się w lesie.
01:22:59 *Lif {Oj tak.} powiedziała {A działo się...} zerknęła dyskretnie na Marka. Wszystkiego powiedzieć mu nie mogła, a jakby nagle zamilkła, to by chyba się domyślił, że obgaduje z chłopcem jakąć tajemnicę.
01:23:15 *Zuri spojrzała na Andre-Poszedł już?-spytała głosem stłumionym przez maseczkę.
01:24:04 *Lif {Ale musiałam udawać jakąś jaszczurkę. Wiesz, jakie to poniżające, gdy cię mają za zwykłe zwierzę?} spytała {Kuk mnie próbował miotłą pogonić.}
01:26:17 *Mark roześmiał się. 'No cóz, miotła to nie takie zło. Gorzej gdyby rzucili się skakać ze strachu do morza'
01:26:22 *Emilio -Oni już tak mają. Pamiętam, jak kuk na statku mamy gonił miotłą tego niebieskiego kota z karczmy. Ale on udawał papugę- ożywił się
01:27:21 *Mark 'Kot udający papuge? Niebieski? Robi się coraz ciekawiej' - zainteresował się. 'Nie jest nudno tak płynąć i płynąć?'
01:28:10 *Emilio -Nie jest! Jak sie ma zajęcie-
01:28:13 *Aleks chwycił Rozalię za rękę i nieznacznie przyciągnął do siebie zamykając jej dłoń w swojej i przysuwając sobie pod brodę. 'A ty? Masz już klucz?' - uśmiechnął się.
01:28:51 *Andre 'Powiedział że jest tu gaz który zabijał kowali. Lepiej to sprawdzić. I tak, wyszedł o własnych siłach'
01:29:21 *Lif {Naprawdę? Mi też proponowali, żeby udawać papugę, ale uznałam, że bez piór to będzie trudne. No a inny próbował mnie zastrzelić.}
01:30:00 *Amelia zadowolona z tego, że dali jej spokój udała się po schodach na górę, by tam wreszcie zasnąć.
01:30:06 *Rozalia - Nie mam tu stałego pokoju, jeszcze- uśmiechnęła się.
01:30:37 *Emilio -Ojej, ale nic Ci się nie stało? Nie trafił?-
01:31:16 *Aleks 'Ale, widzisz, ja mam'
01:31:34 *Rozalia -A zapraszasz?-
01:32:43 *Mark 'Wiem z pewnością, że nie tylko Rozalia, ale i Aleks potrafi być groźnym kapitanem. Jestem przekonany że policzył się za to z nerwusem' - mówił, bo choć dobrze wiedział co robi jego brat, uznał że to nie jest informacja ani dla dziecka, ani dla jaszczurki. Nawet magicznej jaszczurki.
01:33:32 *Lif {Zależy który.} niemal wzruszyła ramionami {Pierwszy owszem, ale to tylko brzeg skrzydła. Nic mi nie jest. A drugi koniec końców nie strzelił w ogóle.}
01:33:34 *Aleks nie puszczając jej dłoni odsunął się nieco i ukłonił. Tak. Najwyraźniej to było zaproszenie.
01:34:40 *Lif {Nawet się nie dowiedział. Uznałam, że mu nie powiem, bo chwilę wcześniej mi pomógł. Po prostu niepotrzebnie się do niego odezwałam.}
01:35:06 *Zuri -A myślisz, że po co mi ta chusta?-spytała -Już kończę, zaraz będę to utylizować.
01:35:12 *Rozalia delikatnie dygnęła, przyjmując 'zaproszenie'. Ten gest bardzo jej sie podobał. Bez słów, a wyrażał wiele.
01:37:30 *Emilio przyjrzał się smoczycy by zobaczyć jej ranę postrzałową. -A nie boli Cie już?- zapytał z troską
01:38:15 *Andre 'No dobrze. Jeśli wiesz co robisz. Tylko nie zutylizuj nas'
01:39:54 *Mark 'Zastanawiam się, skoro wszyscy tak chętnie strzelają, jakie szanse przeżycia ma zwykły załogant na takim statku'
01:40:14 *Lif {Gdzie tam. TO tylko draśnięcie} zaprezentowała ślad. Już prawie nie było go widać.
01:40:58 *Emilio -Bardzo duże, jesli wykonuje polecenia kapitana- odpowiedział zapamiętane nauki.
01:41:12 *Aleks odwrócił się nieco, przekładając dłoń Rozalii tak, by mogli iść pod rękę. Po drodze oczywiście zatrzymał się przy Ryuu prosząc o butelkę wina.
01:42:15 *Lif {A ty, nie znając karczmy i mając pistolet w ręce nie mierzyłbyś do jaszczurki, która właśnie przemówiła?}
01:42:22 *Ryuu podał mu czerwone wino i 2 kieliszki do tego.
01:43:43 *Zuri -Mhm.-mruknęła. Dokończyła odlew. Jeszcze będzie musiała kuć, ale to już nie będzie wymagało tamtego roztworu. Wzięła wiadro, dodała do niego jakieś dwa kryształki, odczekała chwilę i wylała do pieca. Buchnęła para, ale poleciała głównie szybem, dziurą w suficie. Ogień przygasł na chwilę tylko. Dostarczany gaz ziemny rozpalił go na nowo.
01:44:21 *Mark 'W żadnym wypadku! Od razu bym strzelał'
01:44:45 *Zuri -Zrobione.- wzruszyła ramionami i spojrzała na stygnący już metal w formie. Wsadziła całość do innnego wiadra.
01:44:55 *Zuri -Jakieś plany na teraz, czy dalej będziesz mi przeszkadzał w pracy?
01:45:12 *Lif {No widzisz}
01:45:26 *Andre 'No cóz, widać Gorio znalazł sposób bym szybko zszedł mu z oczu. Zupełnie niepotrzebnie bo i nie zamierzałem go zatrzymywać'
01:46:20 *Emilio -A ja tam bym nie strzelał, szkoda by było-
01:46:26 *Aleks wziął najpierw kieliszki i przełożył je do dłoni ręki, którą podał Rozalii. W drugą wziął butelkę wina i ruszył w kierunku schodów. 'Pewnie nim wstaniemy tam nie minie nawet popołudnie'
01:46:57 *Mark uśmiechnął się do siebie. 'Nie bał byś się smoka?'
01:47:56 *Rozalia -W takim razie swoje myśli skoncentruje tylko na jednym Johnsonie-
01:48:23 *Lif {Ty jeszcze nie jesteś przesiąknięty strachem przed nieznanym, więc jest to dla ciebie po prostu ciekawe.}
01:48:23 *Emilio -Widziałem już takiego dużego, dużego, jak cały budynek karczmy- powiedział zafascynowany
01:50:04 *Zuri- Mhm.-mruknęła. Wyjęła w miarę już ostudzoną formę i otworzyła, wypuszczając z niej serię małych nożyków do rzucania ze złotego metalu o krwistoczerwonym, metalicznym połysku.
02:03:16 *Mark 'To prawda co mówi Lif. Czasem to co nieznane, nawet gdy wydaje się fascynujące, może być groźne'
02:03:56 *Andre 'Nożyki? Rozumiem że jesteś na mnie zła ale...' - uśmiechnął się licząc że ją ułagodzi.
02:05:03 *Mark 'Jeszcze nigdy nie widziałem i za tym widokiem nie tęsknię. Kto wie ile jest prawdy w legendach o rycerzach, co pokonywali bestie. Jeśli te portale istniały już dawniej to możliwe.'
02:05:41 *Emilio - Ale ten duży smok nie był groźny- bronił się.
02:08:00 *Zuri -Zamówienie Adisa.-wyjasniła krótko, chyba nie ułagodzona
02:08:05 *Rozalia poszła na górę. Doskonale pamiętała który pokój należał do Aleksa.
02:08:53 *Andre 'No powiedz wreszcie co ci na sercu leży' - nalegał. 'Widziałem to spojrzenie'
02:09:16 *Aleks uśmiechnął się do siebie. Czyżby tych kilka kropel wódki sprawiło, że jego żona porzuciła niezadowolenie z sytuacji i zechciała z nim powspominać jak to jest czuć się nieskrępowaną?
02:10:06 *Lif {Wujek Teumer jest w porządku, choć dosyć nerwowy.}
02:11:29 *Lif {Ja też kiedyś taka urosnę.}
02:12:39 *Aleks otworzył drzwi przepuszczając Rozalię przodem. Ustawił na jednej z komód, idąc za nią, lampki. Przystanął by otworzyć wino i rozlać je. Mógł powiedzieć coś, ale nie zamierzał niszczyć wspólnego nastroju.
02:12:47 *Mark 'To ten smok wielkości karczmy?' - zapytał.
02:14:00 *Rozalia już przed jego wypłynięciem na wyspę chciała spędzić parę milszych chwil, jednak nie było na to czasu i sposobności. Teraz czas jest, sposobność jest, a i chęci się znajdą.
02:17:29 *Emilio - Tak to ten.-
02:17:54 *Emilio -Ale czad, też będziesz taka duża?- powtórzył jej słowa.
02:20:18 *Lif {Nie wiem czy taki czad. Nie będę mogła wpychać się Farice pod kołdrę.}
02:20:42 *Emilio - Ale ona wtedy wejdzie Ci pod skrzydło- powiedział rozochocony.
02:24:37 *Zuri wybrała dwa młotki ze ściany, bo trudno je było nazwać młotami i postawiła obok kowadła tak, że opierały sie o jego podstawę trzonkami.
02:25:43 *Lif {Cały jej dom zdołam nakryć skrzydłem.
02:29:28 *Zuri sprawdziła jak bardzo nagrzały się ostrza. Oczywiście nie ręką, tylko po kolorze.
02:29:43 *Andre pokręcił głową. 'No dobrze. Coś mi mówi że nie jestem w stanie się z tobą dziś dogadać' - powiedział. Zawrócił po płaszcz. 'Masz jak go tutaj spalić czy mam się udać do karczmy?'
02:37:54 *Zuri westchnęła -Zaraz przyjdę.
02:39:06 *Andre skinął głową i wycofał się. Skoro do tej pory nie zabiła się przy pracy, to raczej się już nie zabije. I tak wisiało nad nim widmo wyrzutów.
02:43:20 *Wolał to mieć po prostu za sobą.
02:47:15 *Zuri spojrzała za nim. Będzie mogła dokończyć. W karczmie to i tak chwila.
02:47:27 *Andre złożył płaszcz tak, by ten mu nie przeszkadzał i skierował się do portalu. Nawet jeśli ktoś się tu pofatyguje, raczej portalu nie zobaczy. Chyba że wróciłby sam Gorio, ale też najpewniej nie miał życzenia więcej ich oglądać.
02:48:22 *Rozalia uświadomiła sobie, że to będzie ich pierwsza bliskość od kiedy Aleks sobie przypomniał relacje z byłą kochanką. Doszła do wniosku, że i to wino to też budowanie nastroju dla niego. Postanowiła nie utrudniać mu chwili. Podeszła do niego i spojrzała mu w oczy. Położyła dłoń na jego policzku i musnęła jego usta swoimi. -Ukradłam Ci coś-zażartowała nawiązując do ich pierwszego spotkania
02:48:49 *Aleks 'Niech będzie, choć przysiągłbym że odebrałaś to, co ci należne' - uśmiechnął się podając jej wino.

02:50:34 *Rozalia wzięła do ręki wino i upiła łyczek. Nie potrzebowała więcej alkoholu, bo zaraz by sie upiła za mocno. -Mało- upomniała się z uśmiechem.
02:53:43 *Aleks spojrzał na butelkę. Następnie na trzymaną przez siebie lampkę. Również upił łyk. Chyba nie o winie mówiła. Odstawił lampkę na komodę obok butelki. Podszedł krok nachylając się lekko, opierając twarzą o twarz żony. Odetchnął głośno. Jakby wracał do domu zmęczony długą podróżą.
02:58:11 *Rozalia połasiła się ocierając policzek o policzek Aleksa. Czuła się tak, jakby było to znów coś pierwszego między nimi, choć z tyłu głowy kołatała jej sie myśl, że dla niego będzie to tylko obowiązek, małżeńska powinność.
02:59:21 *Aleks dotknął jej twarzy dłonią, wodząc nią dalej, za ucho, w końcu nad kark. Drugą ręką przysunął ją do siebie tak, by musiała się o niego oprzeć. Odsunął głowę szukając jej ust swoimi. Zdaje się, że i on zapomniał właśnie o winie, które stało na komodzie.
03:01:48 *Rozalia po omacku odłożyła kieliszek, całkowicie poddała się całując nieco zachłannie. Dłonią wodząc po torsie powoli rozpinała jego koszulę. Następnie zeszła niżej zatrzymując dłoń na klamrze pasa jego spodni.
03:02:36 *Aleks zastygł na chwilę w oczekiwaniu. Dobrze wiedział, czego się spodziewać. Znał już wszystkie odsłony Rozalii. Zdawało się, że tym razem nie mogła go już niczym zaskoczyć. A przynajmniej był o tym głęboko przekonany. By nie być dłużnym - choć skłamałby ten kto uznałby to za jedyny powód, zjechał ręką niżej z jej szyi, szukając wiązania sukni.

UWAGA: Treść przeznaczona dla osób pełnoletnich: Pokaż
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#932  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:33 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
10.12.2016
____________________________________________________________


17:31:33 *Dew nagle zawrócił i przeszedł przez portal za nim, wracając do XVII wieku.
17:33:12 *Farika wróciła zaraz za nim. -Poczekaj-
17:34:22 *Dew zatrzymał się zaraz po drugiej stronie. Wypuścił głośno powietrze, odwracając do Fariki. - Nie wiem, czy chcę się w to wszystko wgłębiać.
17:35:23 *Farika -To chociaż zaakceptuj to, że w moim kraju są nieco inne zasady niż tutaj.-
17:35:55 *Essy z zadowolonym uśmiechem skończyła psucie fontanny, a następnie poszukała wyjścia z ogrodu.
17:38:21 *Mizu wyskoczył zaraz za Essy. -A taka piękna była- jęknął żałośnie na widok zniszczonego dzieła. Dogonił Essy, co nie było trudne. -Wiesz, że drzwi były otwarte, po co barbarzyńsko wyskakiwać przez okno?-
17:38:41 *Dew wolno pokiwał głową. Miał szczerą nadzieję, że dziewczyna zaraz zaśmieje się w głos i powie, że to głupi żart.
17:39:39 *Essy - Może taka dzikuska ze mnie - prychnęła. - Dwa razu próbowałam wyjść i były zamknięte.
17:41:23 *Essy - A raczej jakaś bariera mnie blokowała.
17:41:31 *Farika -Przepraszam. Powinnam była szybciej przyznać się, że Aleks nie jest moim bratem, chociaż Borys, mój prawdziwy brat jest równie porywczy.- próbowała załagodzić.
17:43:28 *Mizu -To blokada przed ludźmi, nie przepadam kiedy te wszystkie dziewczyny rzucają się na mnie jak na zdobycz. Ostatnio wymyśliły, że jak się więcej zatrudni i będą chodzić trójkami, to wpuszczę każdą by posprzątała, a ten pokój to moja ostoja. - odpowiedział. -Tylko, że barierę ściągnąłem jakieś 2 minuty po tym jak próbowałaś, mogłaś wyjść-
17:44:27 *Dew - To już nieważne - odparł. - Ale to... - zerknął na portal. Wciąż tam był! Gdy pierwszy szok minął, mógł pomyśleć na spokojnie. I stwierdzić, że to wszystko jest pokręcone. - Co robisz w naszym świecie? - zapytał już spokojniej.
17:46:24 *Essy przekręciła oczami na jego uwagę o dziewczynach. Poważnie? To brzmiało jak przechwałki. - Jakoś nie pomyślałam, by próbować co dwie minuty. Może podpowiem dziewczyną, żeby próbowały częściej.
17:47:38 *Farika usiadła pod drzewem. -Spotkałam Aleksa w karczmie, kiedy Lif mi uciekła, schowała się pod krzesłem na którym siedział. Od słowa do słowa wyszło, że jest kapitanem na statku, co mnie zawsze fascynowało. Teraz byłam pierwszy raz na statku. Bo w moim świecie jeszcze nikt nie wrócił z wyprawy-
17:47:51 *Farika -I teraz Aleks chce to sprawdzić-
17:48:57 *Mizu -O nienie, od teraz będzie cały czas i jak już jednej pokazałaś, to i na oknach muszę założyć-
17:50:15 *Dew podszedł do niej, ale nie siadał. - Lif to nie jaszczurka - stwierdził. Przeczesał ręką włosy, zatrzymując ją na karku w zamyśleniu. - Wiele traciłaś, o czym się pewnie przekonałaś. A Aleks jest szalony.
17:51:41 *Essy nie mogła powstrzymać chichotu. - Aż jestem zdziwiona, że wcześniej na to nie wpadły - spojrzała na niego z rozbawieniem, potem w stronę okna... - Naprawdę same chcą ci usługiwać? Niewdzięczne zajęcie.
17:51:46 *Farika -Lif to smok, ale mały- wytłumaczyła. -Tak, bardzo dobrze się bawiłam. Ale jak prawdziwi bracia się dowiedzą, to mi głowę urwią-
17:52:19 *Mizu -Dostają wynagrodzenie i nie takie jakie myślisz-
17:52:37 *Dew - Im zawsze mówisz prawdę? - mruknął.
17:54:35 *Essy - Myślałam o pieniądzach... Więc jak nie to, to co? - spojrzała na niego niewinnie.
17:54:36 *Farika -Tak. Leon i Borys mnie wychowali, kiedy rodzice wypłynęli 10 lat temu, a Niki jest młodszy ode mnie.-
17:54:37 *Essy - Myślałam o pieniądzach... Więc jak nie one, to co? - spojrzała na niego niewinnie.
17:56:16 *Mizu -Ja też o pieniądzach. - odpowiedział -A po Twoim spojrzeniu wnioskuję, ze Ty nie-
17:57:45 *Dew - Mam tylko jednego brata, starszego, Michaiła - zaczął. - Przejął interesy po ojcu, który zmarł kilka lat temu. Ja poszedłem do wojska, jednak po tym - wskazał swoją bliznę na głowie. - Zrezygnowałem i zacząłem szukać przygód.
17:58:37 *Dew po prostu zdezerterował i teraz był poszukiwany, ale nie chciał się tym chwalić. Daleko od prawdy nie odbiegał.
18:00:34 *Farika -Ja w większosci przypadków nie kłamałam. Trenowałam od małego najpierw z ojcem, potem z braćmi. A całkiem niedawno znalazłam małą Lif, a potem trafiłam tutaj-
18:01:10 *Dew miał dość narażania swojego życia dla króla, władz, narodu... Jeżeli już miał ryzykować, to dla własnego zysku i wrażeń.
18:02:42 *Dew - To też wyjaśnia twoją broń - zauważył. - Mogę zobaczyć? - wyciągnął rękę po jej miecz.
18:02:47 *Farika -By się przekonać, że dam radę popłynęłam z Aleksem na te wyprawę. Teraz on przygotowuje sie do wypłynięcia u mnie-
18:03:26 *Farika przytaknęła. Odpięła pas i podała Dewowi miecz schowany w pochwie.
18:03:51 *Essy - Po prostu nie wierzę, że z nimi nie sypiasz, skoro są takie chętne. I całkiem ładne.
18:06:56 *Dew chwycił pewnie rękojeść i wyjął broń, która zabłyszczała w słońcu. - Nie taki ciężki jak się wydaje - zauważył, ważąc go w dłoni i próbując kilka ciosów. - Czy jest jakiś powód, by Aleks sądził, że akurat jemu uda się wrócić z tego morza?
18:08:42 *Mizu - A jaka to radocha, kiedy sama Ci wskakuje do łoża?- zapytał tajemniczo. -Ludzkie kobiety mnie nie kręcą, przez to, że za szybko się angażują-
18:09:36 *Essy - Czyli robisz im złudną nadzieję. Nieładnie.
18:21:32 *Mizu - Nie daje im powodów. Nawet im odzywać się nie pozwalam.-
18:21:53 *Farika -Bo właśnie jest szalony i ta pani ogniomistrz, ona też nie jest stąd.-
18:23:53 *Essy - Ale bez skrępowania ściągasz przy nich koszulkę. To działa bardziej niż słowa.
18:24:49 *Dew nie pomyślał, że nie tylko Farika może być... Inna. - Kto jeszcze? - chciał się upewnić.
18:27:45 *Mizu -A miałem w brudnej i podpalonej siedzieć?-
18:28:29 *Farika zastanawiała się chwilkę. -Ja i pani ogniomistrz. Nikoto innego nie wiedziałam w karczmie-
18:30:29 *Dew - Rozumiem - zerknął na Farikę. - Chyba nie pozostaje mi nic innego jak życzyć wam powodzenia.
18:32:24 *Essy - Skążdże. Służce to nie przeszkadzało najwyraźniej - zastanawiała się, czy naprawdę demony nie mają takiego wyczucia, czy po prostu sobie z niej kpi.
18:33:41 *Farika zerwała się i stanęła na proste nogi. -Poczekaj. Chciałam Ci podziękować za naukę węzłów i towarzyszenie podczas walki. Gdyby nie ty, nie poradziłabym sobie wtedy pod zamkiem.-
18:35:10 *Mizu - No i nie ma problemu.- odpowiedział z uśmiechem, sugerującym, że raczej ma wywalone na to jak reagują służki na to co robi i nadal będzie to robił. Albo podoba mu się to i specjalnie je prowokuje.
18:36:16 *Dew podszedł do niej blisko. - Mam szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczymy. Uważaj na siebie, Fariko - oddał jej miecz.
18:37:12 *Mizu - Będa Cie miały za konkurencję- powiedział. Podszedł do jednago krzaka gdzie rosły jasnobłękitne róże, zerwał jedną i zanim wręczył Essy przejechał po płatkach kwiatu palcami, by końcówki omroziły się. -A tak własciwie to własnie od tego momentu- dodał ze złowieszczym uśmiechem.
18:37:33 *Farika -Ale ja nie wyruszam teraz, dlaczego się już zegnasz?-
18:38:17 *Essy pokręciła głową. - Biedne dziewczyny. Nawet na mnie to zadziałało - podeszła do niego niepokojąco blisko. - Jak zobczyłam jak się rozbierasz, to miałam wielką ochotę... Przekręcić oczami - zaśmiała się.
18:39:57 *Essy wciąż rozbawiona, przyjęła podarek. - Nie wiem kogo powinnam się teraz bardziej bać, Ryuu czy twoich wielbicielek.
18:41:42 *Mizu - Zdecydowanie mojego brata. Wielbicielki nie mają daru magii-
18:43:05 *Essy - Zazwyczaj to nie magia mi szkodziła, tylko raczej ratowała życie.
18:45:29 *Mizu -To tym razem też uratuje Ci nie tyle co życie, co np. długość włosów. To tylko kobiety, są agresywne, ale nie umieją zrobić śmiertelnej krzywdy-
18:46:01 *Dew - W sumie to przyszedłem tylko sprawdzić jak się miewasz - przyznał. - Mam kilka spraw w mieście do załatwienia.
18:48:04 *Farika -Dziękuję za troszkę- odpowiedziała i dopiero teraz odebrała swój miecz.
18:48:40 *troskę
18:49:14 *Essy - Nie wiesz, co potrafi zazdrosna kobieta... Ale lubię swoje włosy, więc będę już uciekać - pomachała mu różyczką na pożegnanie.
18:50:51 *Mizu -Nie wiem, nie jestem zazdrosną kobietą- zaśmiał się. -Odprowadzę Cie- dodał i otworzył przed nia portal do miejsca, gdzie ją spotkał.
18:51:04 *Dew nie mógł się powstrzymać. Chwycił dłoń Fariki i skłonił się, całując ją rękę.
18:52:04 *Essy - Stąd już trafię sama - wskazała na portal i przeszła przez niego. Naprawdę miała nadzieję, że nie pójdzie za nią.
18:52:15 Narracja: Łąka niestety nie przypypominała tego magicznego miejsca co wcześniej. Trawa była wypalona. Do tej pory było kilka kraterów z dmiącą ziemią i kilka lodowych skał. Efekt sprzeczki braci.
18:53:02 *Essy - Ojej... - rozejrzała się. - A ty miałeś mi za złe fontannę.
18:54:09 *Mizu - Odrośnie za jakiś czas, to magiczne miejsce- zażartował.
18:54:24 *Mizu- A fontanne mi naprawisz, jak tu wrócisz-
18:54:55 *Mizu nie szedł za Essy. Nie musiał.
18:55:26 *Essy - Mało zachęcające. Zresztą wątpię, czy tu wrócę.
18:56:13 *Mizu - Dlaczego? Miałabyś kolejne ćwiczenie by się doskonalić-
18:56:44 *Essy - Czeka mnie spotkanie z wampirem. I niebezpieczny rejs.
18:58:00 *Mizu - To tym bardziej powinnać otworzyć się na magię- dalej kusił wizją czarowania poza Mikowym światem
19:00:50 *Essy - Pomyślę nad tym! - powiedziała, nie odwracając się już do niego.
19:02:27 *Mizu - Pa- pożegnał się i wrócił do swojego pokoju przez portal stworzony przez siebie.
19:02:42 *Farika zarumieniła się. Nikt nigdy nie robił czegoś takiego.
19:05:23 *Dew uniósł wzrok na Farikę i niemalże uśmiechnął się, widząc jej rumieńce. - Chyba tak wita się u was damę?
19:06:49 *Farika odwróciła wzrok. -Tylko, że mi do damy daleko, jak zresztą zauważyłeś w domu Aleksa-
19:10:09 *Essy już z daleka zamigotał portal. Zwolniła. Przystanęła. Rozejrzała się. Czy ten świat naprawdę spełnia sny? Wystawiła rękę do przodu, z której naraz wypłynął strumień lodu, formujący się powoli w dużą figurę smoka. Pamiętała słowa Miki z koszmaru, że magia wszechobecna tutaj nie męczy.
19:10:37 *Dew - Kolejne kłamstwo? - uśmiechnął się. - W to nie uwierzę.
19:10:54 *Essy przyglądała się swojemu dziełu ze smutnym uśmiechem. – Jak się miewasz, Soul? – zapytała, przejeżdżając dłonią po gładkim, zimnym lodzie. – Tęsknisz czasem za mną? – usiadła na ziemi i zamyśliła się. Ciekawe, czy jego dzieciaczki się już wykluły. Czy nic mu nie jest, czy jest szczęśliwy i bezpieczny, z tą swoją…
19:11:16 *Essy z westchnieniem położyła się na plecy. Lodowy Soul patrzył na nią z góry z zaciekawionym spojrzeniem, które czasem miał, gdy coś do niego mówiła. W końcu odwróciła głowę w bok, patrząc w pustą przestrzeń. Nie powinna tego robić… Woda zaczęła zbierać się, jakby wypływała z ziemi i zaczęła formować sylwetkę mężczyzny.
19:11:28 *Essy zadrżała ręka, gdy spojrzała na skończone dzieło. Było.. Idealne. Żaden szczegół jej nie uciekł. Aleks leżał obok niej, podparty na ręce w rozpiętej do połowy koszuli i z zadziornym uśmiechem.
19:11:41 *Essy patrząc na niego sama nie mogła powstrzymać uśmiechu. – Co się tak szczerzysz? – zapytała żartobliwie, śmiejąc się cicho. Kierowana nagłym impulsem, dotknęła jego ust, gładkich, lodowatych, martwych. Przeszył ją dreszcz, uśmiech znikł nagle. Co ona do cholery robi?
19:12:17 *Essy patrzyła jak Aleks zaczyna płakać. Zabawne, nigdy nie widziała wcześniej jak płacze. Zastanawiała się czy to dobrze, czy źle. On za to widział jej łzy. Widział ją pijaną, umierającą, chorą… Odkryła się przed nim jak jeszcze przed nikim innym, oddała część siebie, którą teraz straciła wraz z nim.
19:12:33 *Na ziemi została mokra plama, źdźbła trawy błyszczały od kropelek wody, która powstała z roztapiającego się lodu. Essy leżała bez ruchu, wgapiona w jeden punkt z dojmującym uczuciem pustki.
19:16:31 *Farika - To nie kłamstwo. Nie pochodzę z wysokiego rodu, ba nie mam nazwiska nawet. - odpowiedziała.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#933  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:35 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
19:18:45 *Dew - Cóż... - zawahał się. - Zakładam, że w twoim świecie jest inaczej. U nas zwykły lud nie ma czasu, by dajmy na to, trenować walkę.
19:20:42 *Farika -Ale, mimo wszystko gdyby postawić mnie przy prawdziwej damie, to widać ogromną różnicę-
19:22:10 *Dew - Z pewnością byłabyś piękniejsza od nich wszystkich.
19:23:21 *Farika pokręciła głową- Żona Leona, mojego brata, jest taka piękna, ułożona i delikatna.- zaczęła wymieniać zalety kobiety, która 'ukradła' jaj brata.
19:26:49 *Dew - Zaraz, zaraz... Chcesz powiedzieć, że w twoim świecie wszystkie kobiety są takie ładne? Może jednak się skuszę na to ciekawe miejsce - zaśmiał się.
19:32:32 *Farika -Nie, ja jestem zwykła, to Fiedora jest ładna- odpowiedziała.
19:39:54 *Mizu pojawił się obok Essy. -Gdyby nie to, że to mój teren, to by się te cholerne złotookie pokraki tu zbiegły. Chodź odpocząć w spokojniejszym miejscu- spróbowął ją namówić.
19:40:49 *Dew zerknął w zamyśleniu na portal. Poważnie może być miejsce, w którym ktoś taki jak Farika uchodzi za średnią? - Zaciekawiłaś mnie.
19:43:05 *Essy podniosła się gwałtownie, patrząc na Mizu zaskoczona. - Miałeś za mną nie iść - powiedziała niezadowolona. Miała nadzieję, że nie widział jej... Chwili słabości. Wstyd było pytać. - To niepotrzebne, wracam do siebie - odwróciła wzrok i zerknęła na portal w oddali.
19:45:18 *Mizu -Wróciłem do domu, ale dało się wyczuć, ze się jeszcze bawisz, więc wróciłem tutaj.- odpowiedział zgodnie z prawdą.
19:45:56 *Farika -To chcesz pójść na spacer po lesie?- zapytała nagle. -Mój dom będziemy omijać szerokim łukiem, bo czeka mnie opiernicz-
19:46:05 *Essy - U siebie już nie będę mogła - wzruszyła ramionami. Spojrzała na lodowego Soula.
19:47:16 *Mizu spojrzał na lodowego smoka. -Ładny, choć Ryuu byłby zdania, ze ognisty lepszy.-
19:47:24 *Dew albo nie miał jednak pilnych spraw do załatwienia, albo po prostu o nich zapomniał. - Z wielką chęcią - uśmiechnął się.
19:48:38 *Essy uśmiechnęła się kącikiem ust. - Tak naprawdę, to zieje ogniem. I jest czerwony... Więc w tym wypadku zgodziłabym się z Ryuu.
19:49:26 *Farika -Chyba tym razem nie będe musiała Cie ciągnąć siłą- zażartowała
19:50:01 *Mizu -Bardziej miałem na myśli znaczenie jego imienia. Ryuu znaczy smok-
19:50:09 *Dew - Obyś mnie siłą nie musiała wyciągać.
19:51:11 *Farika -Jak będziesz chciał zostać, to i pewnie znajdzie się dla Ciebie jakieś zajęcie.-
19:51:34 *Essy - A to ciekawostka. A twoje imię coś znaczy?
19:52:32 *Mizu - Woda (水)- odpowiedział.
19:54:49 *Dew - Mam taką nadzieję, nudy nie zniosę - wystawił jej ramię. - Prowadź, Fariko.
19:55:31 *Essy - Jakoś nie jestem zaskoczona... Moje imię chyba nie ma znaczenia. Po prostu, postać z ballady.
19:57:42 *Farika -To jednak chcesz bym Cie pociągnęła?- zapytała i chwyciła jego ramię zupełnie inaczej, jak tego się spodziewał. Farika miała dużo męskich naleciałości. Pewnie dlatego, zę mało co przebywała z kobietami. Brakowało jej obycia.
19:59:36 *Dew - Dokądkolwiek zechcesz - powiedział rozbawiony.
19:59:42 *Mizu - Ważne by pasowało. Nie musi mieć koniecznie znaczenia. -
19:59:42 *Mizu - Ważne by pasowało. Nie musi mieć koniecznie znaczenia. -
20:01:46 *Farika pociągnęła Dewa najpierw przez portal na trawnik przed karczmą, potem przez portal do jej świata. Wylądowali w ciemnej jaskini. -Zdaraz będzie wyjście- wyjasniła
20:02:40 *Essy - Twoje bezsprzecznie pasuje. Jak to jest z wami demonami...? Każdy włada jakimś żywiołem?
20:04:59 *Dew rozejrzał się. Ilość portali wokół karczmy była przerażająca... Nie zdążył jednak za długo nad tym myśleć, bo zaraz ogarnęła ich ciemność. Chwyciła Farikę pewnie, za ramię, żeby się nie potknęła.
20:05:36 *Dew sam stąpał ostrożnie.
20:07:49 *Mizu- Głównie tak. Jednak są też inne zdolności, które pomagają. Ryuu wypala wspomnienia, ja blokuje magię, nasza siostra Kaze włada wiatrem, dzięki temu umie latać i jest cholernie szybka.- wyjaśnił.
20:08:24 *Farika -Ta jaskinia nie jest jakaś długa, ale jest w niej ciemno. Jak widzisz, a raczej nie widzisz- zaśmiała się.
20:14:12 *Essy - Woda, ogień, powietrze... Zakładam, że macie jeszcze jedno rodzeństwo.
20:15:18 *Dew - Przed czym Lif tak uciekała?
20:16:40 *Mizu - zaskoczę Cie, ale nie mamy. Możliwe, że jeszcze się nie urodził- zaśmiał się.
20:16:57 *Farika - Przede mną. Bawiłyśmy się.-
20:17:43 *Essy naprawdę powinna już iść, choć z drugiej strony nie była pewna jak czas tutaj leci w porównaniu z karczmą. Możliwe, że nieco wolniej, skoro Aleks i Ryuu wrócili tak szybko... - To demony się rodzą? Tak zwyczajnie?
20:18:15 *Essy - W sumie głupie pytanie. Skoro Ryuu ma córkę...
20:19:08 *Mizu aż się zakrztusił - CO ?!
20:20:03 *Essy - Rozumiem, że przemilczał kwestie zawodowe, ale że o córce nie wspominał? Ma nawet wnuka, Diego.
20:22:12 *Essy - Poza tym... - nie wiedzieć czemu, czasem pewne informacje po prostu nie docierają, choć były jasno podane.
20:22:37 *Essy - Czekaj... Czy ty i Ryuu... Jesteście braćmi?
20:22:41 *Mizu podrapał się po głowie. -My chyba naprawdę znamy innego Ryuu. -
20:23:32 *Mizu -Raczej jesteśmy z jednego klanu.-
20:24:49 *Dew rozejrzał się po lesie, do którego trafili po wyjściu z jaskini. - Całkiem tu... Zwyczajnie.
20:26:38 *Farika - A czego się spodziewałeś? -
20:28:35 *Dew - W sumie sam nie wiem. Czegoś innego, po prostu, co od razu pozwoli się zorientować, że to inny świat.
20:29:12 *Farika -Czekaj, moze uda nam się trafić na smoka. - zażartowała.
20:31:34 *Dew - Póki nie zobaczę, to chyba nie uwierzę.
20:33:19 *Essy zmarszczyła brwi. - Muszę się dowiedzieć o co chodzi. Dlaczego przyprowadził tutaj Aleksa i jakim cudem może być w dwóch osobach - ostatnie dodała żartem.
20:34:16 *Farika zasmiała się. -Dobrze, ale lepiej nie spotkać dorosłego, bo sa niebezpieczne.-
20:37:59 *Mizu - Mój brat nie ma córki, ani tym bardziej wnuka. Umarł bym ze zdziwienia, jakby miał- odpowiedział. -I z pewnością nie ruszał się z tego świata ani na krok- dodał.
20:39:27 *Essy - Ojej - wyrwało jej się, gdy w końcu zdała sobie sprawę z tego, że chyba zna odpowiedź. - Chyba naprawdę jest dwóch Ryuu - spojrzała Mizu w oczy z wyrazem zapowiadajacym niezłą niespodziankę.
20:44:28 *Mizu - Właśnie mnie zaciekawiłaś. Jakim cudem brat mi sie powielił? Ten, którego znasz, ma te same umiejętności?-
20:46:41 *Essy - Nie powinieneś wiedzieć nic z tego, co ci o nim mówiła, bo... To się jeszcze nie zdarzyło - wciąż mu się przypatrywała. Był inteligentny, pewnie nie musiała więcej mówić, by zrozumiał.
20:48:23 *Mizu -Czyli jesteś z przyszłości. O ile się cofnęłaś?- zapytał.
20:50:24 *Essy - Nie mam pojęcia... To jest losowe. Jeżeli teraz przejdę przez portal, możemy się już nigdy nie spotkać.
20:51:09 *Essy - Portal jest popsuty - wytłumaczyła.
20:51:45 *Essy - I to dzięki Soulowi - wskazała na smoczą figurę.
20:53:13 *Mizu - Czyli ten smok zepsuł portal do mojego świata, a Ty wpadłaś nie wiadomo ile czesu wstecz?-
20:53:46 *Mizu -To jak portal wrzuca w losowy czas, to ten Aleks z Ryuu byli w innym czasie-
20:54:05 *Essy pokiwała głową. - I nie mam pojęcia, czemu dopiero teraz sobie o tym przypomniałam. Ale już chyba wiem, co robił tu Ryuu. Chciał się mnie pozbyć na jakiś czas.
20:54:45 *Mizu -Na pewno wiedział, że ślepo za nim pójdziesz. Jakie miał informacje?-
20:56:34 *Essy - Nie za nim... Ryuu widział wampiry, które były w karczmie.
20:58:53 *Mizu - I przypadkiem zaprowadził łowcę wampirów do świaata gdzie wampirów nie ma, dodatkowo z zepsutym portalem. Myśl dziewczyno, Nie chcieli byś podsłuchiwała-
20:59:47 *Dew - Powiedz mi, co jeszcze niezwykłego oprócz smoków można tu spotkać?
21:01:32 *Essy zmarszczyła brwi. - Przecież to miałam na myśli, mówiąc, że chce się mnie pozbyć na jakiś czas. Słuchaj uważniej, chłopcze.
21:02:24 *Farika - Driady, rusałki, chochliki, ale to stworzenia lasu. Wśród ludzi żyją też wampiry. -
21:02:48 *Mizu -Ryzykowne. A jakby Cie spotkał mój Ryuu, to by Cie zabił.-
21:04:13 *Dew - Wszystko z bajek i legend... Zastanawiam się, czy każdy z tych portali nie prowadzi jakby do świata z innej książki. Teraz się tylko zastanawiam, czy i mój świat jest zmyślony, czy może właśnie tworzy te inne. To by jednocześnie wyjaśniało, dlaczego te światy są tak podobne.
21:05:22 *Farika -A może to nie tak, ze to jest zmyslone, tylko autorem podań i legend był ktoś kto widział to na własne oczy i opisał, gdy dostał się do Tego świata?-
21:07:55 *Essy - Ten 'mój' też by chętnie to zrobił, zwłaszcza teraz... Wiesz, w sumie przydałaby mi się ta magia.
21:08:44 *Dew - Mało prawdopobodne. Ktoby chciał stąd wracać? - uśmiechnął się.
21:10:12 *Farika -A skąd wiesz? Możesz spytać autora ksiażek?-
21:11:22 *Mizu otworzył portal do swojego pokoju. -Tam będzie spokojniej, a i drzwi będą otwarte, będziesz mogła w każdej chwili wyjść-
21:11:34 *Dew - To stare legendy, ich twórcy już dawno nie żyją, a inni tylko czerpią z pomysłów.
21:13:17 *Essy - I w każdej chwili ktoś będzie mógł wejść - uśmiechnęła się fikuśnie, ale przeszła przez portal.
21:15:30 *Farika -Rozumiem. To teraz możesz się poczuć, jakbyś był w środku takiej książki.- powiedziała rozochocona. Chwyciła go za rękę. -Chodź, nad jeziorem może być ktoś ciekawy. Może nimfe wodną postkamy-
21:16:00 *Mizu -Aż tak bardzo boisz się moich fanek?- zażartował. W pokoju nie było nikogo. Za to wyglądał na czysty.
21:18:26 *Dew - Mam nadzieję, że nie, bo będziesz mnie musiała ratować. Według legend te stworzenia potrafią manipulować mężczyznami. Zmuszają do tańca, aż padnie z wyczerpania, albo wciągają pod wodę.
21:19:00 *Farika -Nie będziemy jej podziwiać, zapolujemy- zasmiała się.
21:19:05 *Essy - Zadbałeś, bym miala powód - poruszyła różyczką, która wystawała z kieszeni płaszcza.
21:19:48 *Dew podniósł zaskoczony brwi. - Tak spędzasz wolny czas?
21:20:24 *Farika - Żartuję przecież. Zapolujemy tylko wtedy jak będzie agresywna -
21:21:55 *Mizu westchnął i otworzył drzwi. Jk można było sie spodziewać pod drzwiami warowało kilka dziewcząt. -Zmiatać stąd- powiedział ostro i stanowczo. Założył jednak blokadę. -Chyba jedynie masz do dyspozycji okno- zażartował.
21:22:46 *Dziewczęta uciepły w popłochu. Jedna nawet pisnęła ze strachu.
21:24:51 *Mizu - By pobudzić Twoją magię muszę przejechać dłonią zgodnie z krwioobiegiem- wyjasnił. -Bedziesz musiała wytrzymać, dasz radę? Czy będzies zprzekręcać oczami?- nawiązał do jej reakcji na ściągniętą koszulkę.
21:25:12 *Dew - Zapowiada się ciekawy spacer - zaczął rozglądać się ciekawie, szukając jakichś nietypowych szczegółów. Innych drzew, nieznanych roślin.
21:25:42 *Essy - Robiłeś to już kiedyś? - zapytała.
21:26:22 *Essy - I czy moje przekręcanie oczami w czymś przeszkadza? - uśmiechnęła się, przekrzywiając główkę.
21:27:33 *Mizu -Tak, to łatwe, każdy demon to umie. Aż się dziwię, ze mój brat z przyszłości, skoro taki łagodny się zrobił, że Ci nie zaproponował-
21:29:35 *Essy - Hah, to żeś pojechał. Powiedzmy, że nie pała do mnie sympatią i raczej woli wypalać pieczęcie, niż dzielić się mocą.
21:31:19 *Essy - Skoro wspomniałeś, że jestem pierwszą magicznie uzdolnioną kobietą, to znaczy, że wcześniej robiłeś to facetom, więc zakładam, że da się to zrobić bez zbędnego macania - puściła mu oczko. - Możesz zaczynać.
21:35:42 *Mizu już miał wspomnieć, że inne po prostu umierały, ale wolał ugryźć się w język, bo by się nie zgodziła. -No to ściągnij butki i usiądź- powiedział z usmiechem.
21:38:40 *Essy usiadła na pierwszym lepszym meblu i zaczęła ściągać buty. - Długo to potrwa? - zapytała z ciekawości.
21:51:34 *Mizu -15-20 minut- odpowiedział. Kiedy już usiadła i zdjęła butki. Ukucnął przed nią. Chwycił delikatnie jej prawą nogę i przejechał powoli dłonia po stopie od palców do pięty. Obserwował jej reacke.
21:51:59 Narracja: Essy oprócz łaskotania, mogła poczuć mrowienie w miejscacg, gdzie mizu ją dotykał.
21:52:58 *Mizu to samo zrobił z drugą stopą. Potem przejechał ręką od kostki po kolano. W obu nogach. -Wstań proszę-
21:54:09 *Essy noga drgnęła. Starała się zignorować łaskotanie. Wstała, gdy o to poprosił. Milczała, przyglądając się, co z nią robi. Miała nadzieję, że nie będzie tego żałować.
21:58:12 *Mizu przejechał dłonią po tylnej części ud od kolana do tyłka. Potem zewnątrzna część, przednia i wewnątrzna. To samo z drugą nogą. Potem dolna częśc pośladków do góry, górna część pośladków na dół. Wreszcie mógł wstać. Stanął za nią. Już nie prosił a podniósł jej ramiona by od pach zjechać w dół. Następnie dolna częśc brzucha od pępka w dół. Górna część brzucha od pękpa w górę.
21:59:03 *Jednak nie dotykał piersi. Plecy. Od dołu do góry i na końcu ramiona od nadgarstka w górę. Wszystko robił w milczzeniu. Koncentrował się, by nie zrobić jej krzywdy.
21:59:55 *Mizu -Gotowe- powiedział.
22:01:23 *Mizu cieszył się, bo wcześniejsze kobiety mdlały już przy udach. Doskonale wyczuł, ze Essy jest umagiczniona. Z każdym ruchem dłoni czuł jak budzi się jej własna moc.
22:01:33 *Essy w pewnym momencie nawet głupio było oddychać, taka zapadła cisza. Czuła każdy jego dotyk gdzieś głęboko w sobie. - Już? - zapytała, gdyż czas zleciał wyjątkowo szybko. - I co teraz? - zapytała zdezorientowana.
22:02:40 *Essy czuła jakby coś nowego się w niej pobudziło, jakaś uśpiona część. Przyjrzała się swoim dłoniom. Doprawdy, dziwne uczucie.
22:04:33 *Mizu -Poczekaj chwilkę. Zrobimy test- powiedział i tym razem musiał skoncentrować się dłuższą chwilę. Znów wypowiadał te dzienw słowa, takie jak wtedy, gdy blokował resztki energii po pieczęci Ryuu. Tym razem klokadę ząłożył na wszystkie ściany pokoju, podłogę i sufit. Essy od razu poczuła, ze zniknęło przyjazne uczucie puchatowości.
22:04:48 *Mizu -Pokój jest odciety od świata, cokolwiek zrobisz, nalezy do Ciebie- wyjasnił.
22:06:35 *Essy zmarszczyła brwi, nie bardzo rozumiejąc co ma na myśli. Ale chciała wypróbować swoje nowe moce. Zaczęła delikatnie pocierać palce o siebie, wyobrażając sobie śnieg.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#934  Post Zamieszczono: 15 sty 2017, 20:37 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
22:08:57 *Mizu -Teraz będzie troszkę trudniej. Zamknij oczy. Oswój się z tym. Pomogę Ci na pierwszy raz, potem będziesz musiała zrobić to sama- powiedział i przyłożył dłoń nieco nad jej biustem. -Czujesz? Jak się rozchodzi z tobie?- zapytał.
22:11:41 *Essy pomimo opuszczonych powiek, przekręciła oczami. Jednak po chwili skupiła się, biorąc głęboki wdech. Czuła, oczywiście, że czuła. Jakby między jej żyłami płynęło osobne naczynie, pełne magicznej energii.
22:11:42 Narracja: Essy poczuła jak od jego dłoni rozlewa się energia po całym jej ciele i od ramion do jej dłoni.
22:12:29 *Essy - Dziwnie - rzekła cicho.
22:16:06 *Mizu -Teraz spróbuj coś wykrzesać- powiedział nadal trzymając dłoń.
22:19:56 *Essy na nowo skupiła się na śniegu. Choć miała zamknięte oczy, to poczuła płatki padające na jej skórę. Otworzyła oczy, by dostrzec leniwie padający po pokoju śnieg. Uśmiechnęła się szeroko.
22:21:24 *Mizu -Teraz spróbuj utrzymać- powiedział i najpierw powoli zmniejszał dawkę energii, tak żebyd ziewczyna sama próbowała uzupełnić braki, by potem ściagnąc z jej dłoń.
22:25:01 *Essy zrozumiała, że to wcale nie takie proste. Czyli to wciąż nie była ona... Skupiła się mocno. Leniwa energia zaczęła krążyć i pomału uciekać, przyjmując postać śniegu. Wtedy po raz pierwszy zastanowiła się, czy nie marnuje przypadkiem mocy.
22:29:28 *Mizu -Oczywiście będziesz sie męczyć, ale powinnaś nauczyć się jakpłynie w Tobie energia i korzystać z niej bez marnowania za dużo. -Teraz tylko praktyka, praktyka i praktyka- mówił cicho by jej nie zdekoncentrować.
22:30:55 *Essy wzdrygnęła się, gdy poczuła kroplę na nosie. Znów otworzyła oczka, by zobaczyć niewielką mżawkę. Zerknęła na Mizu, czy już aby zabrał całą swoją moc z niej.
22:31:56 *Mizu -Spróbuj na mniejszej powierzchni.-
22:33:50 *Essy wybrała obszar nad Mizu. Jakżeby inaczej. Deszczyk wesoło padał na demona.
22:37:32 *Mizu akurat nie był zdziwiony. Przypadkowo sprawiła też, ze w kroplach deszczu, zmrozone okolice oczy iskrzyły jeszcze bardziej. -Zaraz przez Ciebie ściągnę koszulę-drażnił się
22:38:40 *Farika biegła nadal trzymając Dewa za rękę. -Jeszcze kilomatr i będziemy przy jeziorze- powiedziała obracając sie do niego. Wówczas potknęła się o wystający korzeń drzewa i upadając pociągnęła mężczyznę za sobą.
22:38:53 *Essy - U... Nawet Ryuu nie siał takiej grozy.
22:41:23 *Mizu ściągnął mokrą koszule i rzucił w nią. Trafił prosto w twarz. -Tylko mi książek nie zamocz-
22:41:48 *Dew starał się utrzymać równowagę i przy okazji Farikę, ale pęd był zbyt duży. W ostatniej chwili podparł się ręką, by nie wpaść pros na kobietę. Zerknął na leżącą pod nim Farikę. Nie tak to sobie wyobrażałał, ale nie ma co narzekać... - Jesteś cała?
22:42:29 *nie wpaść wprost
22:43:28 *Essy prychnęła, odrzucając koszulę. - A co tam jest ciekawego? Same dziwne znaczki.
22:43:43 *Farika była zaskoczona nagłą zmianą położenia. Nawet nie zauważyła kiedy padała. Spojrzała na Dewa. -Tak, tylko sobie tyłek stłukłam- odpowiedziała.
22:44:10 *Dew - Mmm... Pomasować?
22:44:47 *Mizu - To się naucz języka, to sobie poczytasz.- zaśmiał się.
22:45:58 *Farika -Chyba nie ma takiej potrzeby - odpowiedziała. Jednak skoro był nad nią, nie miała jak wstać. Syknęła. rana znów sie otworzyła. ta to ma pecha.
22:46:30 *Essy chwyciła jednką książkę i otworzyła, pryglądając się uważnie. Zmarszczyła brwi. - To nie język, to tajny kod NASA. Nie jestem pewna czy nie trzymam tego do góry nogami.
22:48:51 *Mizu zerknął co trzyma. Akurat złapała za tę co czytał wcześniej przy niej. -Zetsumetsu-shu - kyūketsuki (Wymarłe gatunki - wampiry) przeczytał tytuł. Brzmiało to jak któryś z azjatyckich języków.
22:50:14 *Dew szybko zszedł z niej, widząc grymas bólu. Zobaczył, czym był spowodowany. - O nie! - spanikował lekko i zaczął ściągać koszulę. Nie miał nic lepszego na bandaż. - Daleko do twojego domu? Wioski? - wypytywał, wiążąc opatrunek.
22:52:20 *Farika musiała podnieść koszulę do góry odkrywając bok. Przy okazji pokazała siniaka, jakiego jej nabił podczas pierwszego treningu. -Nie, nie możemy iść do mojego domu- powiedziała.
22:52:35 *Essy zerknęła na niego. - A więc jesteś szpiegiem. Wiedziałam! - zatrzasnęła książkę i rzuciła na łóżko. Chciała jeszcze pobawić się magią. Stworzyła magicznę kulkę. Mało wyczerpujące a dość zabawne ćwiczenie.
22:54:24 *Dew - Potrzebujesz pomocy - próbował ją przekonać. Przykro mu się zrobiło, gdy dojrzał siniaka.
22:56:04 *Mizu podszedł do łóżka i chwycił za książkę. Odłożył na miejsce. -Skąd ten pomysł?- zapytał. Stworzył wodną kulkę, małą i rzucił w Essy, by zachęcić do ćwiczeń
22:59:16 *Essy - Bo znasz tajne kody - zerknęła wymownie na książkę. Wiedziała, że nie zrozumie żartu, ale jakoś się tym nie przejęła. Złapała jego kulkę i teraz miała już dwie. Dorobiła trzecią i zaczęła nimi żonglować. Za dużo czasu spędziła z wędrownymi artystami, by nie umieć tak prostej sztuczki.
23:00:09 *Farika -Bracia nie wiedzą, ze byłam na statku.- wytłumaczyła powód, żeby nie iść do domu. Usiadła pod drzewem. -Na szczęście nie otworzyła się cała i nie krwawi mocno-
23:02:14 *Dew - Takiej rany nie musiałaś zdobyć koniecznie na statku... Ale jak chcesz - miała rację, rana nie była groźna - Musisz na nią uważać, bo jak będzie się tak ciągle rozrywać, to zostanie nieładna blizna.
23:02:18 *Mizu - To nie kody, tylko alfabet- powiedział. Swoją kulkę zamroził, zastanawiał się jak będzie żąglować z jedna cięższą.
23:03:18 *Farika - A jak wytłumaczę brak Lif? I ... Ciebie/-
23:04:03 *Essy to rzeczywiście utrudniło sprawę, na szczęście kulki zamiast spadać na ziemię, po prostu lewitowały, więc trudno było poznać, kiedy się pomyliła.
23:04:53 *Dew - Znalazłem cię ranną, nie wiesz gdzie jest Lif?
23:05:35 *Mizu położył się na łóżku na boku. Podparł głowę i rękę. Obserwował essy z delikatnym uśmiechem. Trudno by rzecz czy patrzył na nią czy na jej progress w uczeniu się magią.
23:06:04 *Farika -Wiem gdzie jest. Jest z Emilio, synem Aleksa. Tylko nie ma jej ze mną tutaj-
23:07:03 *Dew - Braciom możesz powiedzieć, że po prostu nie wiesz.
23:09:07 *Farika -To byłoby bardzo podejrzane. Ja jako jedyna zawsze wiedziałam gdzie Lif jest. Nie przejmuj się już mi lepiej- powiedziała i wstała. -Chodźmy nad jezioro-
23:13:25 *Essy zerknęła na niego i prychnęła cicho. Zaczęła żonglować jedną ręką, ewidentnie pomagając sobie przy tym magią, spowalniając bieg kulek. Po chwili się jednak znudziła. Trzepnęła rękami, tak że kulki stały się jakby wodnymi szarfami i zaczęła nimi machać. - Mogłabym zostać... Wodną tancerką! Tak jak tańczą z ogniem, to czemu nie z wodą? - zaśmiała się.
23:13:48 *Essy - Tylko w moim aktualnym świecie to nie jest możliwe... Tam nie znają magii.
23:15:31 *Dew zdaje się musiał przestać ją traktować jak kobiety z jego świata. Była wojowniczką, po prostu. - Ale już nie biegnijmy.
23:16:15 *Mizu -Ale Ty znasz magię-
23:18:15 *Essy - Bo pochodzę z magicznego świata, potem zaczęłam podróżować - podrzuciła szarfę, zrobiła piruet i chwyciła ją ponownie z pełną gracją. - Tych różnych światów jest miliardy miliardów.
23:20:03 *Farika -To już niedaleko- powiedziała wskazując drogę. Kiedy dotarli, Farika nie zastanawiając się nad niczym po prostu rozpędziła się i z małej skarpy wskoczyła do wody w ubraniu. Zapomniała jedynie, że miała na sobie ubranie od krawca a nie skórzany uniform.
23:20:48 *Mizu przyglądał się jej. -Hmmm, kuszące- odpowiedział znów dwuznacznie. A to czy kusząca była ona czy miliardy miliardów światów zachował tylko dla siebie.
23:22:41 *...I o ranie chyba też zapomniała. Dew pokręcił z uśmiechem wodą. Sam przed wejściem do wody zdjął chociaż buty i zostawił broń. Zanurkował, wypatrując Fariki.
23:24:30 *Farika wynurzyła się. Lubiła to jezioro. Było magiczne i ciepłe. Bez względu na pogodę zawsze było ciepłe.
23:25:35 *Essy - Nie masz pojęcia - uśmiechnęła się. - Teraz mogę posprzątać karczmę i może Ryuu mnie nie zabije - przerwała sztuczki, by zachować energię na to wyczerpujące zajęcie. Skłoniła się jakby kończyła występ. - Chyba ci jeszcze nie podziękowałam - zauważyła. - Dziękuję.
23:27:07 *Dew podpłynął do dziewczyny od tyłu i bez ostrzeżenia złapał za biodra, ściągając w dół.
23:28:22 *Farika jak przy każdym nagłym uchwycie instynktownie zaczęła się bronić. Tylko, że pod wodą było ciężej. Próbowała najpierw wyrwać się z uścisku, potem wypłynąć na powierzchnię.
23:28:46 *Essy - Myślę, że potrzebowałam tego. Jakiejś zmiany, dużej zmiany i w końcu pozytywnej - uśmiechnęła się delikatnie.
23:29:39 *Mizu zaklaskał, w końcu, dała mu mały pokaz tańca -Drobiazg.- odpowiedział.
23:30:26 *Dew puścił ją niemal od razu, nie chciał jej w końcu utopić. Wynurzył się tuż za nią, choć tak, że widać było jego twarz tylko do nosa.
23:34:11 *Farika -Czemu to zrobiłeś?- zapytała z wyrzutem i podpłynęła do niego, by się odegrać. Położyła mu dłonie na ramionach i próbowała pociągnąć w dół.
23:35:15 *Dew chwycił jej dłonie i zanurzył się jeszcze niżej, ciągnąć ją za sobą.
23:38:35 *Farika wstrzymała oddech. Próbowała wyswobodzić się z jego uścisku.

00:42:24 *Eliza schowała numerek, nową zabawkę kota do kieszeni. Nie powinna się nim tak po prostu bawić.
00:46:42 *Aleks przysunął Rozalię do siebie jak zdobycz tak, by leżała na jego piersi. 'Miałem cię nie budzić, ale widzę że sama się obudziłaś' - uśmiechnął się zerkając na nią.
00:48:47 *Aleks 'I tak w końcu musimy wstać' - wymruczał cicho, zaspany.
00:49:51 *Amelia w końcu przeciągnęła się i wstała. Ile można leżeć? Przemyła się, ubrała i ogarnęła włosy, które teraz musiała związać, bo częściowo odrosły. Irytowało ją to. Musi kiedyś pójść ściąć. Jak mogła kiedyś wytrzymać z włosami za pas?
00:50:43 *Rozalia odwzajemniła uśmiech. -Kiedyś na pewno- odpowiedziała. Palcem wodziła po jego tatuażach.
00:51:23 *Kociak rozglądał się za swoim wrogiem. Gdzie on się podział. Zaczął biegdać po ramieniu Elizy, by znaleźć żeton
00:53:54 *Amelia zeszła na dół i rozejrzała się za Ryuu. Głodna była.
00:54:24 *Eliza zaśmiała się cicho- Nie ma.- powiedziała cicho.
00:56:15 *Ryuu po ostatnim sprzątaniu nie miał co robic. Wszystko lśniło. Nudził się.
00:56:49 *Kociak zeskoczył znów na stół. Spojrzał na Elize z wyrzutem. Ona mu zabrała! I oddac nie chce
00:58:27 *Amelia -Hej Ryuu.-zaczęła od razu podchodząc do baru -Masz w zanadrzu jakieś śniadanie? Albo Ersę?
00:58:28 *Aleks uśmiechnął się do siebie. Na czym polegał ten paradoks? Gdyby którakolwiek została zapytana czy chciałaby wytatuowanego mężczyznę, każda odpowie że nie. A jednak gdy zobaczą już istniejące tatuaże, tracą głowę...
00:59:17 *Ryuu -Chciałabym mieć Ersę w zanadrzu, uwierz mi-
01:01:04 *Eliza -No nie mogę.-tłumaczyła się- To po mamie...- posmutniała trochę na wspomnienie tej bardzo aktywnej kobiety, zawsze zdolnej się uśmiechnąć, nawet jak do śmiechu jej nie było.
01:02:36 *Amelia -Mhm. A śniadanie jakieś? Cokolwiek, chleb z masłem nawet może być.
01:04:08 *Amelia -Mhm. A śniadanie jakieś? Cokolwiek, chleb z masłem nawet może być.
01:04:44 *Ryuu -Coś się znajdzie.- powiedział tajemniczo i poszedł do kuchni. Zrobił dwie porcie owsianki z dodatkową ilością rodzynek i pokrojonego banana. Mleko było podgrzane. 1 porcję dostała Amelia, a 2 porcję zaniósł Elizie.
01:06:16 *Aleks 'Poza tym, wolę wiedzieć czy po dole nie kręci się twój tajemniczy gość.'
01:07:32 *Amelia -Dzięki.-powiedziała i zabrała się za owsiankę. Spojrzała na Andre -Coś taki markotny?
01:07:50 *Eliza- Dziękuję.-uśmiechnęła się do demona. Zaczeła jeść i nagle coś ją tknęło.- A co on je?-wskazała kotka.
01:09:44 *Andre skinął Amelii grzecznie. 'A tak, przyjaciółka Aleksa, Amelia' - uśmiechnął się. 'No cóż, kobiety to skarb tych światów. Ale czasem ten skarb jest ciężki do niesienia'
01:12:15 *Amelia -Co Zuri odwaliła?-spytała bez ogródek. Tu w końcu sami swoi. Tą małą pierwszy raz widziała, ale nie wydawało jej się, by miała się wygadać.
01:12:39 *Andre 'Ryuu, daj coś mocnego.' - powiedział do barmana podchodząc. 'Najwyraźniej znów naraziłem się na gniew żony' - wyjaśnił pospiesznie.
01:13:21 *Andre 'Tym razem nic. To raczej drobne nieporozumienie. Choć wiem żę jest pamiętliwa' - czekał na coś mocniejszego. W końcu by snuć pijackie żale, warto było najpierw się upić.
01:14:54 *Rozalia -Wolałabym zająść się innym tajemniczym gościem- uśmiechneła się zadzioernie zjeżdżając dłonią niżej. -Mi naprawdę jest źle z tym incytentem- dodała poważniejąc.
01:15:25 *Amelia -Co w takim razie ty zrobiłeś?-spytała- Zuri wydaje się być łagodna, chyba nie złości się z byle powodu.
01:17:47 *Ryuu nalał Andre mocniejszego rumu. -Dlatego bierze się cudze żony, by nie narażać się na żaden gniew- zazartował.
01:19:27 *Andre 'Niby sprytne. Ale cudzą rano musisz odesłać do męża. Własna może zostać tyle, ile zechcesz' - uśmiechnął się do Ryuu. 'To nic takiego. Nieco mnie poniosło i odciąłem uszy jej znajomemu'
01:20:04 *Amelia- A to nie skutkuje gniewem mężów?
01:21:18 *Amelia -To.... brzmi jak dobry powód do złości.
01:21:33 *Amelia -Coś czuję, że strzeli focha.
01:24:39 *Andre przysunął się bliżej. 'To był honorowy układ. Obiecałem mu zemstę jeśli...dopuści się określonych rzeczy. Takich, które nieraz już zaszkodziły Zuri;
01:26:16 *Amelia -Poza tym coś z nią chyba jest.
01:26:54 *Amelia -Jednak widok jakiegoś faceta bez uszu w jej miejscu pracy...
01:26:58 *Ryuu - A kto by sie mężami przejmował- machnął ręką.
01:27:32 *Ryuu -Nie je nic. To płomyk. Jednak jak dasz mu mały patyczek, to go sobie zapali i może stać sie większy-
01:28:27 *Eliza pokiwała główką.- To się już na pewno nie pobawimy numerkiem.-poinformowała kotka, jakby miał to zrozumieć.
01:28:39 *Andre 'To znaczy co?' - zainteresował się na słowa Amelii.
01:30:29 *Amelia -Nie wiem. W sensie nie wiem co dokładnie. Wbiła wzrok w owsiankę.-Podczas prawie każdej rozmowy wydaje się być trochę inna. Jakbym za każdym razem rozmawiała z kimś innym. Podobnym, ale jednak innym

01:33:35 *Andre pokiwał głową. 'To gorąca głowa. To na pewno. Każdy z nas zmienia się pod wpływem zdarzeń. Może widzisz to bardziej, bo rozmawiacie rzadziej?' - szukał na siłę rozsądnego wyjaśnienia.
01:34:46 *Aleks 'No cóż, jeśli ci źle, to trzeba było reagować nim wnieśliśmy tu wino' - pozwolił sobie na żarcik. Dobrze wiedział że Rozalia mówi o wampirze. Zerknął na nią uważniej. 'Nie przejmuj się tym. To on jest tu winowajcą'
01:37:05 *Amelia -Może.-zgodziła się i na nowo skupiła na jedzeniu. Nie sądziła, by było to prawdą, ale skoro Andre próbuje to usprawiedliwić, to już teraz wiedziała, że raczej nie ma co dyskutować.
01:40:34 *Andre wypił już co miał do wypicia i szukał wzrokiem Ryuu, jakby ten miał go wybawić z nie lada kłopotu.
01:41:22 *Rozalia - Dobrze, rozumiem. Nie będę roztrząsać- odpowiedziała. -A to co było między nami incydentem bym nie nazwała- dodała puszczając mu oczko.
01:41:39 *Amelia -Wiesz, że to tak nie działa?- spytała, widząc jego wzrok. Było to w zasadzie pytanie retoryczne. Na pewno wiedział.
01:42:06 *Aleks 'Z pewnością właściciele sąsiednich pokoi by nazwali' - roześmiał się nim wyswobodził się delikatnie spod jej ciężaru i usiadł. 'Czas wstawać. Z pewnością
01:42:28 *Amelia się już niecierpliwi. Nie chcę za nią później biegać po portalach a jest mi potrzebna'
01:48:15 *Rozalia przeciągnęła się niczym kotka. Uśmiech miała pełen satysfakcji. - Ale małego Diego chyba nie obudziliśmy-
01:50:56 *Zuri przeszła przez portal, w kilka godzin (z jej perspektywy) skończywszy pracę. Była nadal w roboczych ubraniach, ale nie na długo. Jej celem na najbliższe pół godziny była łaźnia. Już miała w torbie gotowe rzeczy, w których wcześniej poszła do warsztatu. Była tu i ówdzie uwalona jakąś czerwoną substancją. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak ślady świeżej krwi.
01:51:24 *Zuri weszła do karczmy, ledwie sekundę poświęcając na zobaczenie kto jest. Skinęła głową Amelii i skierowała się do łaźni.
02:17:14 *Andre pokręcił głową. 'Nie spiesz się' - skomentował pod nosem to, że nie uraczyła go ani jednym spojrzeniem.
02:18:42 *Ryuu wypatrzył kwaśną minę Andre podszedł i uzupełnił mu szklankę stawiajac butelkę obok.
02:24:38 *Amelia -Czyli foch. Albo zmęczenie. Wyglądała jakby bój jakiś stoczyła.-
02:43:03 *Andre 'Dzięki' - skinął głową.
02:43:52 *Andre 'Ani foch, ani zmęczenie. Ale zgadłaś. Ma pewien... kłopot. Mocno związany z moim czynem. Tyle że to ...' - rozejrzał się. W końcu Amelia była przyjaciółką Aleksa. A gdyby była zbyt gadatliwa, pewnie już dawno byłaby jego niemą przyjaciółką.
02:44:03 *Andre 'Uzależnienie od leku'
03:03:50 *Amelia -Rozumiem.
03:14:54 *Andre wypił kolejny kieliszek, a po nim kolejny. 'I nie wyjdzie stamtąd dopóki ja nie zniknę, zobaczysz' - powiedział już mniej trzeźwym tonem po chwili.
03:39:27 *Amelia- Może.-mruknela, wpatrujac się w jego kieliszek.
03:40:30 *Andre speszył się. Najwyraźniej zachował się z nerwów jak ostatni prostak. 'Przepraszam' - powiedział. 'Ryuu, daj jeszcze jeden kieliszek i szklankę soku.'
03:40:59 *Ryuu podał od razu to o co prosił, postawił też kolejną butelkę.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#935  Post Zamieszczono: 20 sty 2017, 00:09 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
11.12.2016
____________________________________________________________


19:28:07 *Dew zrobił przewrót pod wodą, zmuszając jako tako i Farikę do tego. Dopiero potem wynurzył się wraz z nią, śmiejąc wesoło.
19:29:32 *Essy - Naprawdę mam wyjść przez okno, czy zrobisz dla mnie jeszcze jeden portal?
19:30:11 *Farika musiała poddać się jemu, bo nie miała możliwości wyrwania się. Dopiero jak się wynurzyli i złapała chałst powietrza spojrzała na niego zła. Jednak była bardziej zła na siebie niż na niego.
19:32:10 *Dew - Co to za mina? Całkiem ładnie ci to wyszło!
19:32:49 *Mizu -A tak- powiedział zamyślony. Najpierw zdjął barierę z pokoju. Essy na nowo poczuła magie swiata. Teraz nawet bardziej intensywnie. Następnie otworzył portal do miejsca, gdzie się spotkali.
19:34:47 *Farika -Bo dałam się złapać głupio-
19:35:39 *Dew - Wiesz, że nie zrobię ci krzywdy. Gdyby to był ktoś inny, zachowałabyś większą czujność.
19:35:41 *Mizu po chwili sie rozmyślił i wyłączył portal. -Mam pomysł, jeszcze jedno miejsce, a potem sobie pójdziesz-
19:36:31 *Essy skierowała się do portalu, który zamknął jej się przed nosem. - Gdzie dokładnie? - zapytała podejrzliwie.
19:37:06 *Nieduży, bo niewiele większy od wilka, zielony smok przyglądał się parze w jeziorze z krzaków nieopodal. To ta kobieta. MIała na sobie zapach Neah, jej młodszej siostry. Na raize ich obserwowała i czekała aż wyjdą. W wodzie nie będzie taka groźna.
19:38:10 *Mizu wstał z łózka i całkiem bez strzeżenia wziął Essy na ręce. Uścisk miał silny, nie miala jak się wyrwać. Otworzył portal do innego miejsca i od razu przeszedł razem z nią.
19:39:11 Narracja: Znajdowali się w jasnej jaskini, na której końcu był mini wodospad i źródełko. Demon dopiero wtedy postawił dziewczynę.
19:40:34 *Essy szarpnęła się, pierwszy odruch. Potem skrzyżowała ręce, patrząc na Mizu z dezaprobatą. - Nie wiem jakie są skutki uboczne magii, ale jeszcze potrafię sama chodzić.
19:41:01 *Mizu - Było szybciej- odpowiedział.
19:41:09 *Essy rozejrzała się bardziej czujnie. Kto wie, co znowu wymyślił.
19:42:48 *Mizu - To jest bardzo magiczny swiat, a to jest nasza wyrocznia. Jak wejdziesz do środka, to powie Ci co Cie czeka albo Twoje otoczenie. Jako, że jesteś pierwszą kobietą, która jest umagiczniona, to jestem Ciekawy co powie-
19:44:50 *Essy słuchała Mizu zaciekawiona i zbliżyła się do jeziora, przeglądając w nim. - Ledwie zdążyłam wyschnąć - zauważyła. Po chwili spojrzała na Mizu. - Wierzysz w to? Że nasza przyszłość jest gdzieś zapisana i można ją przewidzieć?
19:46:18 *Dew - Masz ochotę na rewanż?
19:46:51 *Farika - Mam Cię podtopić?- zapytała
19:47:10 *Dew - Możesz spróbować.
19:47:29 *Smok, a właściwie smoczyca zaczynała się już nudzić. Była cierpliwa, szukając jej, ale teraz korciło ją, by załatwić sprawę jak najszybciej. Dorwać kobietę, wydusić gdzie jest Neah, odzyskać ją, a następnie zabić człowieka. Zasłużył.
19:48:37 *Smoczycy nie mogło się mieścić w głowie, że ktoś porwał z gniazda ledwie dwudniowe młode. I to dla jakiegoś złota!
19:48:44 *Farika nagle zanurkowała i niemal od razu łapiąc go za kostki pociągęła na dół.
19:49:35 *Mizu - W przypadku magów te pieprzone źródełko niegdy sie nie myliło.- odpowiedział. -A to z powodu natury tego świata.-
19:51:52 *Dew spróbował się uwolnić, przekręcając nogi. Dziewczyna musiała go mocno trzymać.
19:52:34 *Farika była mała, więc mogła jednocześnie opleść go nogami i rękoma, tak jak miś koala.
19:52:53 *Essy zanurzyła palec w źródełku, starając się wpłynąć magią na wodę i trochę ją unieść.
19:53:49 Narracja: Woda ani drgnęła. Cokolwiek było w źródełku było silniejsze i nie dawało się kontrolować.
19:53:53 *Essy - Czego dokładnie będzie dotyczyć przepowiednia? Mojej śmierci, moim przyjaciół? Ważnych wydarzeń?
19:54:19 *Mizu -Nie wiem, ale cokolwiek powie, to sie spełni.-
19:57:15 *Essy zagapiła się w jeziorko. Kiedyś była w podobnym położeniu. Tak, wtedy gdy na siłę próbowała przywrócić wspomnienia zabrane przez Ryuu. Nie wiedziała czego się spodziewać, ale nie mogła powstrzymać ciekawości.
19:58:51 *Essy został okruch nadziei, która mogła zostać zabita przez poznanie prawdy. - A tobie co pokazało? - zapytała, wodząc palcem po wodzie.
19:59:23 *Mizu -Nic, na demony nie działa-
19:59:34 *Amelia -Dzięki, choć niekoniecznie o to mi chodziło.-uśmiechnęła się. Martwiła się po prostu o Zuri. Wbrew pozorom znały się całkiem dobrze. Poza tym Lisiczka kilka razy bardzo jej pomogła, co dawało jeszcze więcej powodów do polubienia jej.
19:59:53 Narracja: Essy poczuła przyjemne mrowienie w zanurzonym ciele. Woda była ciepła, jednak nie moczyła jej. Ubranie jej było suche. -Umagiczniona niewiasta doprowadzi do zagłady świata- usłyszeli oboje dziwny głos. Taka była przepowiednia. Nie dotyczyła jej przyszłości, a umiejętności.
19:59:59 *Dew nachylił się nad Fariką i spróbował ją połaskotać.
20:00:50 *Eliza ziewnęła lekko. Wystawiła dłoń przed kotkiem, by na nią wszedł i poszła do swojego pokoju.
20:01:21 *Essy ręka znieruchomiała, fale powodowane jej ruchem pomału gasły. Wiedziała o kogo chodzi. Zerknęła na Mizu z lekkim niepokojem.
20:03:17 *Farika puściła go i śmiejąc się opiła sie wody. Musiała się wynurzyć czym prędzej. Kto by się spodziewał, ze tak niebezpieczna wojowniczka ma po prostu łaskotki?
20:04:17 *Mizu spoważniał. Przyglądał się jej uważnie. -Nie takiej informacji się spodziewałem-
20:05:16 *Dew objął Farikę w talii i wyprowadził na powierzchnię. Przetarł mokrą twarz ręką.
20:06:20 *Farika pokasłała chwilę, ale dała radę jakoś złapać oddech. -Grasz nieczysto!- powiedziała z wyrzutem.
20:06:27 *Andre nadal wpatrywał się w stronę łaźni. 'Człowiek... Tier, z którym się policzyłem to ten który jest odpowiedzialny za jej problem' - powiedział nagle, niemal całkiem pijany.
20:06:38 *Essy - Ja też nie - powiedziała, zabierając rękę. Nie chciała zdradzać Miki, ale jeżeli demon dla bezpieczeństwa postanowi ją zabić, to jednak to zrobi. Przyglądała mu się uważnie, szykując do obrony.
20:08:24 *Mizu otworzył portal na łąkę. - Musisz opuścić ten świat- powiedział surowo. -Nie zabije Cie tylko dlatego, ze sam obudziłem w Tobie moc- dodał wskazując na portal.
20:08:29 *Dew - Mógłbym użyć siły, ale tak jest zabawniej.
20:08:40 *Amelia -Na pewno chcesz o tym opowiadać?-spytała spokojnie, widząc w jakim jest stanie.
20:09:53 *Farika -Stojąc stabilnie też mogę użyć siły- pogroziła mu.
20:10:09 *Przy niskim wzroście Fariki brzmiało to naprawdę zabawnie.
20:10:11 *Essy odetchnęła z ulgą. - Jeżeli to cię uspokoi, więcej tutaj nie wrócę, obiecuję - przez krótki moment przyszło jej do głowy, żeby jednak powiedzieć prawdę... Czy zdołałaby zapobiec tragedii? Ale co wtedy stałoby się z Miką...?
20:11:47 *Dew - Zobaczmy, kto wstanie pierwszy - ruchem głowy wskazał brzeg. Będzie się z nim ścigać? Czekał, aż zacznie.
20:12:12 *Andre 'Nie. Zapomniałem przybić jego uszy do domu w którym mieszka. Takie gnidy powinny być pohańbione na oczach innych. Tylko to ich nauczy.'
20:16:03 *Andre przysypiał już prawie, nim ocknął się by znów nalać sobie trunku.
20:16:43 *Zuri wyszła z łaźni. Ubrania robocze trzymała w ręce, poskładane. Z całą pewnością się nie spieszyła. Po czerwonej cieczy nie było ani śladu. Jej skóra właściwie błyszczała, wmasowanym w nią olejkiem. Włosy i ogon również dokładnie wymyte, a następnie potraktowane odżywką po wysuszeniu będą się prezentować równie dobrze.
20:16:54 *Zuri nie lubiła spa, ale musiała przyznać, że dobrze tak sobie czasem dogodzić.
20:17:26 *Andre 'Wreszcie stamtąd wyszłaś. Już miałem słać po pomoc'
20:17:35 *Amelia -Na pewno chcesz aż tyle pić?-przekrzywiła głowę.-Akurat smutek bardzo niebezpiecznie jest zapijać.
20:18:43 *Andre 'Niebezpiecznie to jest sypiać z gryfem' - wybełkotał, prawie wyraźnie. 'Nie chcę. Ale zwariować teź nie chcę' - sięgnął po butelkę. Pół kieliszka się napełniło. Drugie pół kieliszka trafiło na blat.
20:18:58 *Essy Niby przepowiednia i tak się spełni, ale ciężko jej było uwierzyć, ze nic nie można z tym zrobić. Może właśnie dlatego, że nic nie powie, to się spełni? Jednak bohaterką nie była i postanowiła zostawić sprawy tak jak są.
20:20:35 *Andre 'A ten cały.. ten, Aleks. Myślisz że pływanie z nim jest bezpieczne? ' - mówił, kręcąc głową, nieco zbyt wolno. 'Jak kto przed ogniem ucieka to mniej się martwi skokiem z okna'
20:20:42 *Mizu czekał aż Essy przejdzie przez portal na łąkę. Zrobił źle. Teraz wystraczy pozbyć się dziewczyny ze świata i wówczas kontrolować inne, by nie miały nic wspólnego z magią.
20:21:32 *Aleks dopiął guziki. Podał suknię Rozalii. 'Zdaje się, że karczma żyje pełnią życia. Tylko my się tu jeszcze byczymy'
20:22:51 *Essy - Gdybyś mnie zabił i tak nic by to nie dało - zauważyła, nim przeszła na łąkę. Chciała jak najszybciej opuścić to miejsce. Tym razem nie zwlekała, kierując się wprost do portalu.
20:24:52 *Rozalia -Masz rację. Czas wstać- odpowiedziała i odebrała suknię od niego. Wstała i ubrała się. Ręką ułożyła włosy, które nijak nie chciały być w ładzie. Była zmuszona spleść je w warkocz. Następnie zawinęła go w luźny kok, by wyglądały na fantazyjnie związane zamiast po prostu rozczochrane.
20:26:41 *Essy uspokoiła się całkiem dopiero po drugiej stronie. Pierwszym co zrobiła, było sprawdzenie mocy. Czy naprawdę może czarować? Nawet tutaj?
20:28:38 Narracja: Essy musiała mocno się skoncentrować by samodzielnie wykrzesać z siebie moc, tamten świat za bardzo rozleniwiał. Jednak udało się, czuła to i miała!
20:29:19 *Laila wychodzi z pokoju mając na sobie błękitną suknię i schodzi schodami w dół karczmy
20:30:12 *Essy wyszczerzyła ząbki w uśmiechu i szybkim krokiem ruszyła do karczmy. Weszła do karczmy tak jak wyszła, tylnym wyjściem. Napełniła wiadro woda i ruszyła na salę, przy okazji nanosząc trochę błota. - Nic nie mów! - rzuciła do Ryuu, poszła na środek i wylała całą zawartość wiadra na podłogę. - Zaraz tu będzie błysk jakiego nigdy nie widziałeś!
20:30:44 *Zuri uśmiechnęła się słabo, podchodząc do Andre. -Przepraszam.
20:31:27 *Aleks przyglądał się zmaganiom Rozalii z warkoczem z lekkim uśmiechem. Doskonale pamiętał, dlaczego jej włosy są tak nieposłuszne. Oparł się o komodę, dość swobodnie, zakładając ręce na piersi. Czekał przyglądając się żonie.
20:31:35 *Andre 'Nie szszkodzi.' - odpowiedział. 'I tak mam coś do załatwienia więc możesz sobie tam wrócić'
20:32:32 *Ryuu -Ty idiotko! Coś Ty narobiła!- warknął spoglądając na świeżo wypastowaną podłowę całą zalaną wodą. Wyskoczył zza baru i podszedł do niej. Był wyraźnie zły.
20:32:37 *Amelia obrócona dotychczas w stronę rozmówcy, teraz bardziej zajęła się swoją szklanką.
20:32:38 *Laila podchodzi do baru - Witam. Jest może pieczeń ?
20:33:03 *Andre 'O proszę, czarodziejka' - uśmiechnął się.
20:33:08 *Essy skupiła się na kałuży. Przez chwilę nic się niedziało, ale w końcu woda zadrżała i zaczęła zataczać powolne okręgi. Wystawiła ostrzegawczo palec w stronę Ryuu. - Stój i patrz!
20:33:54 *Zuri poruszyła nosem, podchodząc całkiem blisko.-To przeze mnie?-spytała cicho.
20:33:56 *Essy - Tak - uśmiechnęła się szeroko. - Potrafię czarować. A tak w ogóle to cześć, Andre.
20:34:37 *Essy myślała, że Andre mówi o niej. Była zbyt pochłonięta inną czynnością.
20:35:46 *Ryuu spojrzał na nia jeszcze bardziej wściekły. -Wypastowana była!- zacisnął dłonie w pięści. Potem podszedł bardzo blisko i chwycił ją za kark. Ale puścił zaraz wyjmując wierzgającego małego lodowego kociaka. -Czemu mnie to nie dziwi?- prychnął
20:36:00 *Smoczyca podreptała w miejscu przednimi łapami. Wreszcie zbierają się do wyjścia. Pora na nią. Pozwoliła, by z jej pyska wyciekła wąska stróżka dymu. Już nie mogła się doczekać.
20:36:37 *Farika -Będe pierwsza- dała się sporowokowac i zanurkowała płynęła pod wodą. Szybciej
20:37:08 *Essy straciła koncentrację, gdy ją złapał. Obróciła się gwałtownie. - Przez ciebie... Co to? - zerknęła na kociaka.
20:37:48 *Rozalia w końcu ogarnęła się w miarę, by wyglądać schludnie i nienagannie. Dopiero potem zauwazyła, ze Aleks się jej przygląda. -Coś jeszcze poprawić?- zapytała się.
20:38:48 *Ryuu - Ty mi powiedz. - zachęcił do tego by pomyślała. on już wwiedział, czekał aż sama się przyzna.
20:39:05 *Zielona smoczyza zaczęła pełznąć po trawie ku brzegowi, chowając się w krzakach i co wyższej trawie. Teraz już opanowała podniecenie nadchodzącą walką. Nie mogła sobie pozwolić, by głupie dreptanie w miejscu ją zdradziło.
20:39:05 *Dew również zanurkował, kierując się do brzegu. W pewnej chwili złapał Farikę za kostką, pociągając do tyłu, co dało mu przewagę. Wyszczerzył się pod wodą, zerkając na nią.
20:39:08 *Aleks 'Owszem' - odbił się łopatkami od mebla stając prosto i podchodząc do niej. Obszedł niemal w koło przy okazji. W końcu chwycił ją za szyję pod włosami. Nie mocno ale pewnie i energicznie, i pocałował, nie gorzej niż dnia poprzedniego.
20:41:07 *Essy - Lodowy kotek? - spróbowała.
20:42:30 *Rozalia była zaskoczona, nie tyle co pocałunkiem, co takim nagłym ruchem. Odwzajemniła pocałunek, choć na początku odruchowo się broniła.
20:43:34 *Zuri obejrzała się na Ryuu i Essy. Przekrzywiła lekko ucho, by usłyszeć o czym rozmawiają, ale nie wydało jej się to szczególnie ważne, więc wróciła uwagą do Andre
20:43:43 *Ryuu wystawił drugą dłoń przed nią i na jego dłoni pojawił się identyczny kociak, tylko że ognisty, który od razu najeżył się widząc swoją lodową kopię.
20:43:43 *Aleks miał wielką atrakcję w jej oporze. I w jej oporze, i w jej uporze. A największą, w ich przelamywaniu. Przy czym każdy sukces jego wybujałe ego szybko przekładało na nie lada komplement.
20:44:55 *Laila siada koło baru i wyjmuje z sakiewki notatnik po czym coś w nim zapisuje
20:45:13 *Essy przygryzła dolną wargę. - Kolekcjonujesz kotki?... To chyba rodzinna przypadłość.
20:47:35 *Rozalia na koniec pocałunku ugryzła jego dolną wargę. By zganić za taki nagły atak.
20:49:30 *Amelia wyjęłą z kieszeni swój telefon i spojrzała na niego. -Noż kórw@-mruknęła. Wypiła jednym chaustem wszystko, co jej zostało w szklance i wyszła.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#936  Post Zamieszczono: 20 sty 2017, 00:09 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
20:50:09 *Essy - O, Ame... To na razie.
20:52:22 Narracja: Essy wychodząc trafiła na Mizu. -A jednak na mnie lecisz- zasmiał się.
20:52:55 *Mizu -Masz coś moje... go- powiedział spoglądając na Ryuu. Ta mała mówiła prawdę.
20:53:48 *Essy - Mizu! - zawołała zdumiona. - Co ty tu robisz? Przecież mówiłam ci, że nie wrócisz już do swojego czasu...
20:55:43 *Mizu uśmiechął się pełen satysfakcji. -O słodka naiwności, myślałaś, że dlaczego tak łatwo Cie wypuszczam? - zapytał.
20:56:57 *Aleks uznał gest Rozalii za zachętę, poprawiając pocałunek. Odsunął się nieco, uśmiechając.
20:57:19 *Aleks 'Chodźmy na śniadanie. Pewnie w domu szykują już podwieczorek'
20:58:04 *Ryuu podszedł do nich. Rzucił w brata jego kotem. A swojego wypuścił, by pobiegł spowrotem do Elizy. Oba demony zmierzyły sie wzrokiem. -Teraz już wiem, dlaczego zniknąłeś wieki temu-
20:58:35 *Farika była zła, ale starała się dogonić Dewa. Jednak szybko tor się zakończył, bo Dew dopłynął do brzegu a ona zaraz za nim.
20:59:27 *Dew z chlustem wyskoczył na brzeg, oglądając się na Farikę. - Słabo, słabo - zaśmiał się,
21:00:00 *Laila patrzy na blat a z jej ręki wyskakuje kot stworzony ze światłości. Świetlisty zwierzak siadł na barze
21:00:16 *Essy patrzyła na dwa wielkoludy, wodząc wzrokiem od jednego do drugiego. - Tylko karczmy nie zniszczcie.
21:02:52 *Hyve, bo tak nazywała się smoczyca podeszła jeszcze bliżej. Już byli w zasięgu plucia. Powoli, dyskretnie wyszła z krzaków. Żadnego ostrzegawczego warknięcia, nic. Od razu kula ognia prosto między nich.
21:03:31 *Farika odepchnęła Dewa i sama odskoczyła od kuli ognia.
21:04:37 *Mizu - Byłem ciekawy czy ona mówi prawdę.- odpowiedział -A że jest tu wiele innych swiatów to sobie pozwiedzam- odparł.
21:05:03 *Hyve już przestała się chować. Skoczyła za kobietą, strumieniem ognia upewniając się, że mężczyzna odsunie się jeszcze bardziej.
21:06:09 *Rozalia przytaknęła. Skierowała sie do wyjścia z pokoju.
21:07:49 *Andre odwrócił się do Mizu. 'Znaczy, wy jesteście obydwoje tymi no... '
21:07:52 *Ryuu odpuścił, Mizu i tak nigdy wtedy nie wrócił. Widocznie tak musiało być.
21:08:02 *Dew był tyłem do smoka i nie zauważył w porę zagrożenia. Reakcję Fariki uznał za zemstę, dopiero ciepło blisko niego uświadomiło go, że coś jest nie tak. Przeturlał się w stronę swojej broni.
21:08:26 *Mizu -Braćmi- dokończył zdanie za Andre.
21:09:26 *Zuri przyglądała się sytuacji. To było... ciekawe.
21:10:15 *Hyve już dobiegała do Fariki. Skoczyła na jej pierś.
21:11:34 *Dew - Do wody! - krzyknął do Fariki. Szybko wyciągnął pistolet, wymierzył i strzelił do pokraki.
21:12:15 *Laila - Można spirytus?
21:13:19 *Farika robiła uniki przed kulami ognia. Smok był mały. Możliwe, ze się bawił. -Hej, już już.- starała sie przemówić do smoczycy.
21:13:37 *Andre zaskoczony wytrzeźwiał na raz niemal do połowy. 'I ty...' - zwrócił się do Mizu 'serio nie bałeś się tu przyjść?'
21:14:36 *Hyve obnażała kły. {Gdzie jest Neah?} spytała Farikę. I tylko ją. Na tamtego człowieka nie było co tracić mocy.
21:14:37 *Ryuu już miał coś odpowiedzieć do brata, jednak odwrócił się do Laili. -Zaraz, nie widzisz, że mam teraz inne zajęcie?-
21:15:41 *Andre podsunął posiadaną wódkę w stronę czarodziejki. Sam i tak miał już dość. Zuri pijąca raczej nie była. Zresztą, najwyraźniej i tak było między nimi napięcie które zmierzało do wielkiej awantury.
21:15:55 *Laila - Fajnie. Ja za chwilę idę a ten młodzieniec tu zostanie za pewne
21:16:14 *Dew biegł już w stronę smoka. Co Farika wyprawia?!
21:17:50 *Zuri niedoczekawszy się odpowiedzi na swoje pytanie kiwnęła tylko głową, cofając się krok. Następnie odwróciła się i poszła na górę. Tyle z próby rozmowy.
21:18:24 *Farika -Kto? zapytała. -Nie znam żadnej Neah- odpowiedziała smoczycy
21:18:38 *Hyve zerknęła na mężczyznę. Naprawdę? Wzbiła się w powietrze i przeleciała szybko nad Dewem, tuż za nim robiąc pętlę i podcinając mu nogi.
21:19:22 *Essy bez słowa poszła za bar i nalała Laili spirytusu. - Z sokiem czy bez?
21:20:00 *Dew przewracając się, obkręcił się na brzuch. Próbował się podeprzeć szablą, którą wbił w ogon potwora.
21:21:17 *Farika -Dew zostaw!- krzynęła do Dewa. -To jest jeszcze młode!-
21:21:44 *Hyve ryknęła, czując jak metal przebija się przez wciąż jeszcze nie całkiem twardą łuskę. Ugryzła mężczyznę w nogę i szarpnęłą.
21:22:31 *Dew zacisnął usta z bólu. Kopnął smoka w głowę drugą nogą.
21:22:38 *Rozalia -To idziemy?- zapytała trzymając już dłoń na klamce.
21:25:03 *Hyve cofnęła się i sięgnęła zębami wyżej. Złapała za rękę trzymającą szablę.
21:26:40 *Dew doznał nagłego wstrząsu bólu, krzyknął głośno. Wolną ręką wymacał sztylet i zacisnął mocno w pięści. Szybkim ruchem wycelował w głowę stworzenia.
21:28:29 *Hyve zdążyła puścić i nie dostała prosto w głowę. Jedynie na nosie pozostała cienka krwawa kreska. Ryknęła, odskakując od człowieka i posyłając w jego stronę strumień ognia.
21:29:49 *Farika -Dew zostaw!- powtórzyła. -Nie krzywdź jej!-
21:30:22 *Dew Adrenalina zadziała silnie, łagodząc na chwilę ból, co mimo krwawiącej nogi i ręki, pozwoliło mu się odturlać przed ogniem.
21:30:51 *Farika próbowała wejść między smoka a mężczyznę. -DOŚĆ!-
21:31:08 *Andre spojrzał na swój kieliszek. Zsunął go ręką za bar, rozbijając. Wstał chwiejnym krokiem, kierując się na górę, za Zuri. Otworzył drzwi rozglądając się po pokoju.
21:36:15 *Essy nie uzyskawszy odpowiedzi zostawiła spirytus i sok przed Lailą, a sama wróciła do demonów.
21:38:54 *Hyve ryknęła głośno. {Gdzie jest Neah?} krzyknął głos w jej głowie.
21:39:01 *Hyve już smutniej, ale nie bez gniewu powtórzyła pytanie {Gdzie jest moja siostra?}
21:40:12 *Farika - Nie wiem gdzie jest Twoja siostra, Nie znam smoka o imieniu Heah- odpowiedziała. Podeszła do Dewa. -Wszystko w porządku?- zapytała.
21:41:13 *Dew przyciskał do tułowia krwawiącą rękę. - Jak widać - odparł z ironicznym uśmiechem.
21:42:16 *Hyve ryknęła głośno. {Gdzie jest Neah?} krzyknął głos w jej głowie. i nie tu
21:43:23 *Zuri leżała na łóżku przykryta kołdrą. Szybko się uwinęła z przebraniem w koszulę nocną. A może to pijany Andre dłużej walczył ze schodami niż mu się wydawało? Lisica nie zareagowała na jego wejście. Udawała, że śpi.
21:43:53 *Hyve zawarczała głośno. {Neah.} poprawiła kobietę {I jak możesz nie znać, skoro nią pachniesz?}
21:45:24 *Farika -Owszem, znam smoka, ale ona ma na imię Lif-
21:46:14 *Farika oderwała kawałek swojej koszuli i próbowała opatrzeć rekę Dewa. -Jak mówiłam Stój, to trzeba było się zatrzymać. Ze smokami zawsze da się dogadać-
21:47:20 *Hyve {Nie wiem jak ją nazywasz. Przy wykluciu nazwano ją Neah.}
21:47:25 *Laila pije spirytus
21:47:41 *Ryuu -Mizu siadaj na dupsku i niczego nie spier.dol, bo zaraz i Ciebie anioek przydybie i nici z wojarzy po światach-
21:47:52 *Hyve zaczynała się niecierpliwić. Z pyska uchodził jej dym. Jeśli zaraz nie dostanie odpowiedzi, ponownie zaatakuje kobietę.
21:47:56 *Dew - Jak zaczyna negocjajcę od kuli ognia, to odpowiadam w podobny sposób.
21:48:47 *Mizu teraz z rozumiał, jakim cudem Ryuu został tak zdominowany i jest posłuszny. I o matko obcuje z ludźmi.
21:49:18 *Hyve {Wy zaczęliście od porwania mojej siostry!!} od tego krzyku Dewa aż zabolała głowa. Farika nie miała lżej.
21:49:50 *Farika zakryła uszy. -Nie porwałam Ci siostry! -
21:51:03 *Essy przyglądała im się ciekawie. - A więc jednak potraficie normalnie rozmawiać - zauważyła. - Mizu, poważnie, co ty tutaj robisz? Chyba nie uciekasz przed dziewczynami?
21:52:39 *Rozalia chwyciła dłoń Aleksa. -Chciałes iść na śniadanie. - przypomniała mu. -Dodatkowo w domu został Twój syn z bratem pełnym pytań. Oby Emilio się nie dał podejść-
21:52:50 *Andre podszedł do szafy. Wyciągnął koszulę. Zdjął tą, którą miał na sobie. Podobnie postanowił przebrać spodnie. Pozostawał bez koszuli, podszedł do miski i dzbana. Nalał nieco wody i przemył twarz i szyję. Otarł ręcznikiem, ktory odwiesił na gałkę od komody.
21:53:04 *Dew - Zamknij się! - krzyknął na smoka.
21:53:48 *Aleks 'Mocno przeceniasz intelekt Marka' - roześmiał się. Faktycznie, mogli tak stać i migdalić się w nieskończoność. Zawrocił do drzwi, nie puszczając jej ręki.
21:55:20 *Hyve {Kupiłaś od kłusowników. Dużej różnicy nie widzę.} prychnęła.
21:55:45 *Rozalia - To niemożliwe, ze tak podobni jesteście tak różni- zdziwiła się.
21:56:49 *Zuri otworzyła jedno oko, obserwując go ukradkiem. Nadal pachniał alkoholem. Zresztą raczej szybko nie przestanie. Jednak był spokojny. Pamiętała jak niektórzy potrafią się zachowywać po zbyt dużej ilości trunków.
21:56:53 *Farika -Nie prawda! Tak, Kłusownicy ją porwali, ale zostali zabici, uratował ją młody panicz i przekazał ją mi, bo mój brat znał się na waszym wychowaniu i przekazał mi tę wiedzę.- wytłumaczyła się.
21:58:05 *Hyve odpowiedź Fariki nieco zaskoczyła, ale wciąż pozostała w pozycji gotowości do ataku. {A gdzie ona jest?} spytała spokojniej.
21:59:00 *Dew - Tylko jej tam nie zaprowadzaj... - rzekł cicho do Fariki.
21:59:28 *Hyve {Zamknij się.} przekazała tylko mężczyźnie.
22:00:00 *Farika -Na razie towarzyszy synowi znajomemu. Mały lezy ze skręconą kostka, a Lif go polubiła.
22:02:10 *Hyve {Mam uwierzyć, bo...?}
22:02:35 *Farika -Bo jakby jej się nie pdoobało, to poszłaby za mną-
22:03:55 *Dew mentalnie uderzył dłonią o czoło.
22:05:25 *Hyve {A skąd mam wiedzieć, że jej gdzieś nie zamknęłaś?} zawarczała ponownie. {Zaprowadź mnie do niej.}
22:06:59 *Farika - Nie mogę Cię tam zaprowadzić. Do tego jakby ją gdzieś zamykała, to bym nie miała tyle zapachu jej na sobie.-
22:09:06 *Hyve wiedziała, że ten argument jest logiczny, ale nadal wolała zachowywać czujność. {Czemu w takim razie nie chcesz mnie do niej zaprowadzić?}
22:10:40 *Dew - Farika przyprowadzi ci Lif, a ja... Poczekam tu z tobą.
22:10:58 *Farika -Bo jest w odwiedzinach. Jak wróci od Emilio, to Cie zaprowadzę- powiedziała pogodnie. Uspokoiła się, że ją ugłaskała
22:12:40 *Mizu - Nie. Nie uciekam. Na nie mam sposób. Wiesz rzucam koszulką i zabijają się która złapie- odpowiedział złosliwie.
22:13:39 *Hyve {W porządku.} usiadła {Zaczekam z nim.} reszta była już przeznaczona tylko dla Fariki {Jeśli Lif nie wróci w ciągu godziny, nie możesz się tu spodziewać ani mnie, ani jego.}
22:15:19 *Ryuu -No tak, jak mógłbym zapomnieć o tych Twoich słuzalczych fankach- prychnął i poszedł za bar. Patrzył sie przez chwilę zastanawiąc co by podać.
22:20:07 *Essy nie mogła powstrzymać śmiechu. Żart przedni. - Naprawdę nie żartowałam z tym portalem - rzekła po chwili. - Prawdopodobnie teraz przegapiasz całe wieki.
22:24:19 *Dew został sam na sam z ziejącym ogniem potworem. Cudownie. - Więc... Jak tam leci smoczy żywot?
22:26:13 *Farika była zmuszona wrócić do portalu.
22:26:45 *Laila - Tak w ogóle to kto to jest? - mówi do Ryuu patrząc się na Mizu
22:28:05 *Essy - Miziu, jego brat - odparła szybko.
22:28:10 *Hyve {Od dwóch tygodni szukam siostry, którą porwano z gniazda, gdy miała zaledwie dwa dni.} odpowiedziała, siedząc nadal nieruchomo, ze wzrokiem wbitym w człowieka {A jak leci twój, ludzki żywot?}
22:31:11 *Ryuu nie miał jej wykręcić się, skoro Essy odpowiedziała za niego.
22:31:30 *Mizu -Moje imię to Mizu- ponownie ją poprawił.
22:32:04 *Farika pobiegła do portalu. Musiała sie spieszyć, przez podwórko karczmy przebiegła nie oglądając się i wbiegła do ogrodo Johnsonów.
22:32:26 *Farika pobiegła na górę. Nie bawiła się w grzeczności. -Lif?- zawołała smoczycę
22:32:38 *Dew - Nie sądziłem, że smoki są takie... Rodzinne - odparł. - A, no wiesz. Idzie się na spacer z dziewczyną, a tu nagle atakuje was smok. Próbujesz jej bronić, a ta uznaje cię za agresora...
22:33:02 *Laila - To dla tego tacy podobni. Tyle że Ryuu nie maluje sobie powiek - zaśmiała się i odpwiedziała Mizu - A ja Laila jestem.
22:33:49 *Lif pogniosłą głowę. Zauważyła, że Farika jest poddenerwowana. {Co się stało?} spytała, zeskakując z łóżka.
22:34:25 *Essy prychnęła w rękę. Coraz bardziej zaczynała lubić Lailę.
22:37:25 *Hyve przeniosła na chwilę wzrok na jego rękę. {Jeśli Neah naprawdę jest cała i zdrowa, to będę mogła to uleczyć.}
22:38:49 *Mizu zamknął na chwilę oczy. -To nie makijaż- odpowiedział. Spojrzał na Essy karcąco, jakoś wczesniej jej nie przeszkadzało to.
22:40:44 *Dew - Lepszej opiekunki nie mogła sobie znaleźć - zapewnił. Spróbował zmienić nieco pozycję, gdyż drażniły go kamienia. Skrzywił się z bólu. - Smok leczący rany? Jakoś to do mnie nie przemawia.
22:41:24 *Laila - To co to w takim razie? Przecież to nie ma sensu by powieki od tak sobie były niebieskie
22:41:34 *Farika stanęł w drzwiam. -Przepraszam, ale muszę wziąć Lif na spacer na chwilę- powiedziała
22:41:56 *Mizu -Są zamrożone, to są niebieskie-
22:42:09 *Essy już w pierwszej chwili wiedziała, że Mizu jest czarodziejem, więc nie uznała jego ozdoby za zwykły makijaż, choć ten pomysł był po prostu zabawny.
22:43:25 *Essy - Jak tak będziesz mroził wokół spojrzeniem, to całe oczy pokryją ci się lodem - zaśmiała się.
22:43:37 *Hyve {Jak tam chcesz.} zawinęła ogon tak, by sięgnąć pyskiem do rannej części i wionęła na niego rodzajem połyskującej mgły. Ślad po szabli zaczął się goić w znacznym tempie. Po niespełna pół minuty nie było nic widać.
22:43:44 *Lif {Już idę.} przyśpieszyła i minęła Farikę w drzwiach. Poczekała na nią na korytarzu.
22:47:00 *Farika -Mamy problem. Spotkałam Twoją siostrę maleńka - powiedziała do smoczycy. -Musimy do niej isć i poakzać, ze Ccię nie krzywdzę-
22:49:11 *Lif {A tak myśli?}spytała, podążając za Fariką
22:49:47 *Dew uniósł brew zaskoczony. Może jednak warto będzie spróbować. Jeżeli naprawdę go uleczy, to nie będzie musiał spędzić najbliższych dni w łóżku.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#937  Post Zamieszczono: 20 sty 2017, 00:10 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
22:50:00 *Farika -Myśli, ze Cie odkupiłam od tych co Cie porwali z gniazda-
22:50:50 *Lif {I dała ci wrócić?} zdziwiła się.
22:51:54 *Laila - Czej. Czyli ty jesteś od lodów? Ryuu roztapia ty zamrażasz ?
22:52:18 *Mizu przewrócił oczami. Przecież Essy widziała jak wygląda blokada czegokolwiek w jego wykonaniu. -Mi to nie przeszkadza- odparł do Essy.
22:53:31 *Mizu - Od lodów to są nałożnice-
22:53:35 *Hyve zerknęła na niego {No co? Myślałeś, że kłamię?} spytała i podjęła próbę chuchnięcia na cięcie na swoim nosie, co nie dość, że było trudne, to jeszcze z boku wyglądało śmiesznie.
22:54:43 *Farika -Wzięła zakładnika-
22:55:30 *Dew - Ostatnio dużo kłamstw słyszałem, jestem uprzedzony.
22:55:40 *Lif {W takim razie chyba trzeba się pospieszyć.
22:55:51 *Laila - No ale umiesz zrobić lód?
22:56:29 *Essy - A ja myślałam, że Ryuu ma gównianą profesję - wyszczerzyła ząbki.
22:56:37 *Hyve nie odpowiedziała, bardzo zajęta dmuchaniem na własny nos.
22:57:37 *Farika z Lif przebiegły przez oba portale. Nie było czasu by witać się z gośćmi w karczmie
22:58:59 *Dew poczuł jak słabnie. Opatrunek Fariki zaczął przeciekać. Spróbował zawiązać go mocniej, choć jedną ręką to było trudne. Rana na nodze była mniej groźna.
23:00:16 *Farika biegła co miała sił w nogach. Lif na pewno ją dogoni
23:00:43 *Hyve w końcu się udało wyleczyć i tą, trudno dostępną ranę. Spojrzała na człowieka. Jeśli umrze, zanim tamta przyjdzie, to ona będzie mogła być oskarżona o niedotrzymanie słowa. Ujma na honorze, jakich mało. Podeszła do Dewa. {Pomogę.}
23:02:27 *Dew - Jeżeli masz na myśli przypalanie rany, to dziękuję - podsunął jednak bliżej niej rękę, zachowując czujność.
23:05:00 *Hyve usiadła tuż obok. {Zdejmij opatrunek.}
23:05:02 *Lif oczywiście nadążała, pomagając sobie skrzydłami.
23:05:31 *Mizu stłumił śmiech. Rozbawiła go. Nie wierzył, że ludzka kobieta jest do tego zdolna.
23:08:41 *Dew odwinął zakrwawiony materiał, ukazując ranę.
23:11:53 *Neko ubrany w garnitur wychodzi z pokoju i schodzi ze schodów w dół karczmy
23:14:21 *Essy - Witaj, kotku - zwróciła się do Neko. - Nieźle ci w garniaku.
23:14:54 *Hyve otworzyła pysk trochę jakby chciała gryźć go ponownie w to samo miejsce, ale zamiast tego wionęła na jego dłoń taką samą mgiełką jak wcześniej. Mężczyzna mógł poczuć najpierw ciepło i mrowienie, które bardzo szybko się nasiliło. Wrażenie było jakby ręka zdrętwiała i to bardzo mocno.
23:16:55 *Jednak widziany oczami efekt był pozytywny. Kości, które się przemieściły wracały na swoje miejsce, a rana stopniowo zasklepiała się, pozostawiając jedynie zaczerwienienie, które zresztą samo do wieczora zniknie.
23:18:55 *Neko podchodzi do Laili - Hoi! Wiem że mi ładnie - uśmiecha się do Essy
23:19:19 *Dew skrzywił się i zamknął oczy, by jakoś wytrzymać w bezruchu. Poczucie zagrożenia było silne. Dopiero po chwili uchylił powieki i patrzył na zrastającą się skórę. Przestało boleć.
23:20:02 *Essy - Jaki skromny... Ryuu co tak stoisz, mógłbyś już zająć się rybą.
23:21:37 *Hyve zamknęła pysk i cofnęła się. Starała się po sobie nie pokazać jak bardzo ją to zmęczyło. Nie powinna była leczyć tego nosa. A na pewno nie od razu. Teraz nie zdołałaby z siebie nawet iskry wykrzesać, a ten człowiek jakby chciał, mógłby ją łatwo przywalić do ziemii.
23:22:08 *Hyve miała nadzieję, że nie spróbuje, ale dla pewności stanęła poza jego bezpośrednim zasięgiem.
23:23:38 *Mizu patrzył zdumiony. -Wiesz, że ten Ryuu którego powstrzymałem w moim świecie rozszarpałby Cie za samo krzywe spojrzenie?-
23:23:43 *Dew zastanawiał się, czy nie wariuje. Właśnie uleczył go smok, który przed chwilą chciał go zabić. Spojrzał na Hyve i w milczeniu skinął jej głową.
23:25:07 *Farika dobiegła z Lif na miejsce o czasie. Była zdyszana i zgrzana.
23:25:21 *Hyve odkiwnęła głową. Nie odezwała się. Musiała oszczędzać siły. Spojrzała ku drodze, na której zniknęła Farika. Miała nadzieję, że się pojawi, bo w przeciwnym razie nie będzie w stanie dotrzymać słowa. Była za słaba, by dobić mężczyznę nawet jeśli był ranny.
23:25:59 *Essy - No to naciesz się widokiem - pstryknęła palcami. - Kelner! Jakieś dobre piwo i dwie szklanki - zerknęła na Mizu. Chyba demony normalnie piją?
23:26:12 *Laila patrzy na Neko - Cześć. Co tak długo się stroiłeś?
23:26:14 *Hyve na widok niebieskiego smoczka wstała. Ryknęła przyjaźnie i zamachała ogonem. Liczyła, że do siostry może mówić po smoczemu, bez telepatii.
23:27:46 *Ryuu wściekły nalał piwa do 2 szklanek. Innego niż zbeczki nie mieli. Podał do stołu. W środku aż się gotował. Na pewno miał wyższą temperaturę niż normalnie.
23:27:52 *Lif faktycznie zrozumiała. Dopędziła do nieco większego smoka. Warknęła, ale machała ogonem. Pamiętała zapach, choć dopiero teraz dowiedziała się, że należy do jej siostry. Cieszyła się na spotkanie, ale atak na Farikę jej się nie podobał.
23:28:43 *Farika usiadła obok Dewa. Musiałą odpocząć po takim biegu
23:29:16 *Hyve zniżyła przepraszająco głowę i ogon, ale widziała, że mała jej przebaczyła. Rozmawiały tak teraz ze sobą używając smoczego języka gestów, pomruków i syków.
23:29:26 *Dew - Lif, cieszę się, że cię widzę - rzekł z uśmiechem.
23:29:53 *Lif {Cześć.} powiedziała {Hyve prosiła, bym cię przeprosiła.} przekazała.
23:30:25 *Dew - Ciebie też miło widzieć - dodał, zerkając na Farikę. - Nie trzeba się było tak śpieszyć, całkiem miło się gadało - zażartował.
23:30:56 *Farika -Ale jakbym sie spóźniła, to by Cie zabiła. Smoki są słowne. Az za bardzo-
23:32:13 *Essy wzięła szklanki z zadziornym uśmiechem i odwróciła się do Mizu, podając mu jedną.
23:32:23 *Neko wskakuje na krzesło koło Laili - Byle czego nie ubrałbym na taką ucztę. Pfff. Okazję !
23:32:31 *Lif {A przynajmniej by próbowała.} przekazała obu {Bardzo się zmęczyła, lecząc ci dłoń.}
23:33:20 *Essy zerknęła zaciekawiona na Lailę i Neko. - Idziecie na jakieś przyjęcie?
23:34:47 *Mizu przyjrzał się bratu. -A tą bliznę na oku to skąd masz?- zapytał.
23:35:03 *Dew - Czyli zgaduję, że z nogą się będę musiał sam przemęczyć - oderwał kawałek rękawa, by owinąć ranę.
23:35:39 *Ryuu - Takie zadrapanie, nic wielkiego. Ot wojenka między magami a demonami. - mruknął.
23:36:21 *Mizu spojrzał na Essy surowo. -Czyli przepowiednia się spełniła, bralaś w tym udział?-
23:37:18 *Lif zerknęła na Hyve pytająco. T coś jej powiedziała po ichniemu. {Musi odespać i coś zjeść. Jutro może dokończyć.}
23:38:25 *Farika -To co teraz? Boja sie iść do domu. Borys będzie zły, ze zniknęłysmy na tak długo-
23:38:45 *Essy wciąż nie była pewna, czy powiedzieć mu prawdę. Wcisnęła mu szklankę w ręce. - Przecież dopiero dzisiaj zdobyłam moc - odparła, upijajać łyka.
23:39:15 *Mizu -Ale to było w przesżłości Ryuu-
23:39:18 *Laila - Jak najbardziej. Mam zjazd rodzinny. Nie widziałam ich od dwudziestu tyyy... lat. - odpowiada Essy - A Neko chętnie pozna moją rodzinę
23:39:38 *Neko - Aye! Aye! I zjem sobie dużo rybek
23:40:13 *Ryuu -Uspokój się- zganił brata, widział, że już koncentruje energię. -O co chodzi z przepowiednią?- zapytał.
23:42:28 *Essy - To cudownie, życzę żebyście się za bardzo nie zanudzili - zaśmiała się cicho. Sama nie miała rodziny, ale zachłannie przysłuchiwała się opowiastką na ten temat. Ponoć takie rodzinne spotkania nie zawsze należą do ciekawych.
23:43:04 *Lif {Nie wiem.} przyznała {Hyve może go po naszym zapachu odprowadzić do karczmy.
23:43:59 *Essy skupiła się na rozmowie z Lailą, by nie odpowiadać na pytanie demona. Po chwili jednak wpadła i na lepszy pomysł. - Coś sobie przypomniałam, zaraz wrócę - skierowała się w stronę schodów.
23:46:41 *Laila - Ryuu daj Neko wody
23:46:58 *Neko - Aye! Pić mi się chce
23:48:01 *Dew podniósł się i spróbował stanąć na nodze. Nie było źle, choć bez kuśtykania się nie obejdzie. - Hej, dam radę iść. Możemy nawet dokończyć nasz spacer - uśmiechnął się do Fariki.
23:48:42 *Ryuu przewrócił oczami. Miał tu ważną 'rodzinna' rozmowę. A tu ciągle ktoś cos od niego chce. Teraz kiedy Mizu znał go jako naprawde silnego demona, musi patrzeć jak pomaitają nim inni. Stracił wiele na reputacji. Poszeł za bar i nalał kotu wody.
23:49:43 *Essy niezatrzymywana przez nikogo, czmychnęła na górę i odnalazła pokój Miki. Zapukała energicznie.
23:51:01 *Mika otworzyła z gniewną miną. -Dopiero co uspałam Diego, całą noc nie mógł spać przez...- mówiła cicho, ale słychac było, ze była zła. -Co się stało?- zapytała.
23:52:48 *Essy - Problem się stał - odparła równie cicho. - Kojarzysz może brata Ryuu, Mizu? Jest na dole i właśnie wypytuje o przepowiednię.
23:53:26 *Hyve wstała i łąpy rozjechały się pod nią. Nie, ona nigdzie nie pójdzie.
23:54:20 *Farika -No dobra, to przenosujemy w lesie. Nie jest zimno- powiedziała. -A jutro bedziemy kombinować, jak odprowadzić Dewa do siebie i wyleczyć-
23:54:46 *Mika -Ryuu nie ma brata. Własciwie to poznałam go jako jedynego demona w moim świecie.-
23:55:44 *Mika - I o którą konkretnie przeprowiednie chodzi? Bo wiesz, każdy mag ma swoją-
23:56:44 *Lif podeszła do Hyve i szturchnęła ją lekko, a następnie pomogła wstać. {Tak chyba będzie trzeba.} przekazała Farice. {Tam, gdzie zwykle?}
23:57:07 *Essy - Jak tylko go zobaczysz, to przekonasz się, że mówię prawdę - rzekła. - O tą ze zniszczeniem świata...
23:57:11 *Farika -Dasz radę przejść około 5 km?- zapytała Dewa
23:58:12 *Mika -No, ze umagiczniona kobieta zniszczy świat? Od chwili powstania jej palili każdą kobietę, która miała oznaki magiczne-
23:58:13 *Dew - Oczywiście - odparł pewnie, wcale nie pewny prawdziwości tych słów.
23:58:46 *Laila - Tak w ogóle to jak długo zamierzasz tu zostać? - powiedziała do Mizu
23:58:53 *Farika była zbyt niska, by mogła być oparciem dla Dewa. Znalazła mu odpowiedni kij, by mógł użyć go jako laski.
23:58:59 *Lif {Hyve też da radę.}
23:59:13 *Mizu -Jak tylko będę miał ochotę- odpowiedział.
00:00:32 Narracja: Cała czwórka czyli Farika, Dew i dwie smoczyce poszli wgłąb lasu. Tam na ogromnym drzewie była mała leśniczówka, którą Farika z Lif zajęły jako swoje i gownie tam sypiały, kiedy nie zdązyły wrócić do domu na czas.
00:00:42 *Essy - Chyba, że była tylko jedna czarodziejka... Zaraz - zmarszczyła brwi. - Skąd właściwie wzięła się przepowiednia? - czy to oznaczało, że Mizu przed opuszczeniem świata komuś przekazał tę wiedzę? Albo niedługo wróci?
00:01:25 *Laila - To super. Ryuu w końcu nauczy się nie mylić soki malinowego z innymi sokami
00:02:16 Narracja: Leśniczówka była wysoko na drzewie, by nie dostały się tam drapiezniki polujące nocą.
00:03:20 *Hyve zatrzymała się na chwilę, ale po krótkiej namowie Lif weszła do leśniczówki. Czułą się niepewnie w ludzkiej kwaterze.
00:04:04 *Mika wpuściła Essy do pokoju. Sama usiadła na łózku. -W moim świecie jest takie źródełko, gdzie jak się wchodzi, to ono mówi coś co będzie związane z tą sobą, otoczeniam albo innymi najbliższymi. - wyjasniła.
00:04:39 *Essy - Interesujące... I ty byłaś w tym jeziorku?
00:04:43 *Mika - Kazda przepowiednia zapisuje się na kartach księgi, dlatego nikt niczego nie ukryje.-
00:05:04 *Dew zadarł głowę do góry - O wspinaczce nie było mowy.
00:06:20 *Mika -Na początku sprawdzali tylko mężczyzn, bo wiesz tylko mężczyźni byli uzdolnieni, jednak od pewnego momentu każdy z mojej rasy był sprawdzany, bo pojawiło się to, ze kobieta zniszczy świat.-
00:06:50 *Essy - Jakiej księgi? - zapytała spokojnie, choć zaczęło w niej buzować. Czemu nic jej nie powiedział?! Dobrze, że przepowiednia była taka, a nie inna... Nie chciała, by wszyscy wokół znali jakieś szczegóły jej przyszłości.
00:07:20 *Lif znalazła w środku linę i zrzuciła na dół jej nie przywiązany koniec.
00:07:56 *Mika - W jaskini jest ta księga, ale podczas wojny została zniczona. Tej wojny gdzie Ryuu został zamkniety w klatce na demony-
00:08:26 *Essy - Czyli ta przepowiednia pojawiła się jeszcze przed twoimi narodzinami..? - upewniła się.
00:08:27 *Farika -Dasz radę z lina?-
00:08:53 *Dew - Spróbować nie zaszkodzi.
00:09:18 *Mika -Tak. Na grubo przed. Jakieś 1500 lat-
00:10:21 *Mika -Albo 2000, nie pamiętam już. Czytałam historyczne podręczniki w wieku 6 lat-
00:10:35 *Essy pokiwała głową. - Tak się zastanawiam... Co byś zrobiła, gdybyś wiedziała, ze to ciebie dotyczy ta przepowiednia?
00:11:24 *Lif pomogła Hyve usadowić się na swoim legowisku przy oknie. {Ja śpię z tobą.} przekazała Farice.
00:12:19 *Laila bierze Neko na ramię i wstaje - Dobra. Czas się zbierać.- podchodzi do różowych drzwi po czym je otwiera i przechodzi przez nie
00:12:39 *Mika -Nie da sie odkręcić. Mój ojciec, tzn ten co myślałam, ze to ojciec, mąż mojej matki chciał odkręcić przepowiednię i się nie udało-
00:12:42 *Dew - Ile tam jest łóżek...?
00:13:23 *Farika -Jakich łóżek?- zapytała. -Śpi się na podłodze, ale koce są-
00:14:09 *Dew - No tak, zbędne wygody.
00:14:50 *Farika -To miejsce do odpoczywania po treningu. W domu mam łóżko- zasmiała się.
00:15:04 *Essy - W takim razie niepotrzebnie cię niepokoiłam.
00:17:10 *Mika - Essy. Miałam 6 lat. Wypuściłam Ryuu i poprosiłam, nie wiedziałam, ze weźmie moje słowa dosłownie. Nie da się tego odkręcić. Chyba, że powstzryma się mnie przed wysłaniem matki w przyszłość. Ale wtedy najprawdopodobniej zginę-
00:18:51 *Farika -Jak noga? Dasz radę sie wspiąć?-
00:20:50 *Essy patrzyła na Mikę intensywnie, przygryzła wargę. - Przepraszam - powiedziała nagle. - Gdybym wiedziała, to bym tam nie wchodziła, no ale skąd mogłam wiedzieć? Poza tym z tą przepowiednią to był pomysł Mizu, ja już chciała wrócić do was, ale on sobie wymyślił.
00:21:33 *Dew - Musisz wejść pierwsza i zrzucić mi linę. Wtedy zobaczymy.
00:22:00 *Dew - Chyba wiesz jak ją przywiązać...? - uśmiechnął się.
00:22:19 *Farika -Użyje szubrawca- zasmiała się.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#938  Post Zamieszczono: 20 sty 2017, 00:11 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
00:24:14 *Farika uznała, ze Dew potrzebuje pomocy i najpierw sie wspieła po linie i zrzuciła drogą. Kiedy już wisiały obie to zeszła po niego. -Teraz mogę Cie asekurować-
00:26:35 *Dew - O nie, z tym sobie poradzę - odparł, podchodząc do liny zrzuconej przez Farikę. - Szubrawcowi mogę zaufać.
00:30:24 *Mika - 'Będziesz nałożnicą króla, umrzesz podczas porodu dziewczynki' i 'Będziesz miał 3 synów, ale to córka doprowadzi do zagłady śwata' takie przepowiednie usłyszeli moja matka i jej mąż. To co ma sie spełnić ciągle się powtarza-
00:31:39 *Mika - Tylko jedno się nie zgadza. Nie byłam jego córką-
00:31:44 *Dew owinął sobie linę wokół zdrowej nogi i zaczął się wspinać, głównie za pomocą rąk.
00:33:05 *Essy - I tak te przepowiednie są dość zrozumiałe, słyszałam o bardziej zawiłych.
00:33:06 *Mika -Ale on był o tym święcie przekonany, że jestem-
00:33:22 *Farika wspinała sie na równi z nim, zerkając czy nie spadnie.
00:34:30 *Dew miał zbyt dużą motywację, by nie spaść.
00:36:28 *Essy - Czyli nie masz mi za złe tej przepowiedni...? Super.
00:38:12 *Mika -Nie mam jak temu zapobiec. No może jakbym wtedy na statku nie postawiła Shiori na straży, to byś nie miała okazji, ale teraz?-
00:38:26 *Dew wgramolił się na górę i czekał na Farikę.
00:39:02 *Farika weszła na górę zaraz po nim. Wciągnęła za soba liny.
00:39:45 Narracja: na podłodze lezało posłanie, którego wcześniej Farika używała. Jako, ze spała z Lif, to posłanie było szerokie. Spokojnie zmieszczą sie dwie osoby
00:40:01 *Essy - To jest chyba najbardziej irytujące, było tyle sposobów, banalnych, ale po prostu zabrakło wiedzy, co należy zrobić.
00:40:09 *Lif ulożyła się po środku. Tak, zeby Farika i Dew nie miali okazji spać obok siebie.
00:41:24 *Dew zerknął krytycznie na Lif usadawiającą się obok niego. Westchnął cicho. - Dobranoc.
00:41:45 *Mika - Kazuma specjalnie wziął za żone moja matkę, by nie została nazwana nałożnicą, a żoną i co z tego, skoro ja sama posłałam ją na 1000 lat do przodu i tam została tą nałożnicą-
00:42:24 *Farika zerknęła znad Lif. -Dobranoc. Lif jest ciepła, możesz się do niej przytulić-
00:43:25 *Dew - Mhm... - mruknął, jednak po minie Lif wiedział, że to nie byłby dobry pomysł.
00:43:54 *Dew skrzyżował ręce na piersi i tak zasnął.
00:44:31 *Farika z ulgą położyła się do spania. Była zmeczona, ranna i zestresowana rychłym spotkaniem z braćmi.
00:44:33 *Essy - Jak tego w ogóle dokonałaś?
00:47:18 *Mika -Kiedyś byłam trochę silniejsza i otwieranie portali, tak jak Laila nie stanowiło dla mnie potrzeby. Mogłam wejść do każdego świata i w dowolny czas. I raz weszłam stojąc przez własna matką, która była ze mną w ciąży. Wiedziałam już wtedy, że kazuma chciał pozbyć się mnie jako zarodka, by matka mogła żyć. Ale ja też chciałam żyć, więc wysłałam ją o 1000 lat do przodu, by
00:47:31 *Kazuma nie mógł mnie zabić.
00:48:21 *Mika - Jako, ze jestem do matki podobna, to kazdy ją mnie z nia pomylił a przeprowiednia już była, więc Kazuma musiał wydac wyrok. On wiedział na kogo, ale kazdy myślał, ze spalił swoją ukochaną żonę-
00:49:50 *Essy - Czasami zapominam jak... Stara jesteś, hah.
00:50:30 *Mika -Nie ja jestem stara, ale moje wspomnienia. Starzeje się normalnie-
00:51:04 *Essy - To miałam na myśli, bez obrazy - uśmiechnęła się.
00:54:01 *Mika westchnęła. - E tam.- machnęła ręką.
00:57:00 *Essy - Muszę się czymś pochwalić... - wyciągnęła rękę. - Ale nie rozpowiadaj, to tajemnica! - pokręciła dłonią i pomiędzy jej palcami zaczęła pojawiać się woda. Zerknęła na Mikę z uśmiechem.
00:59:51 *Mika -Ooo, gratulacje, teraz umiejętności pasują Ci do koloru oczu- powiedziała. Mika od za to ostatnio coraz częściej miała niebieskie oczy.
01:03:25 *Essy - No tak, u was wszyscy magowie mają złote oczy, to zabawne. U mnie to raczej naturalne. Chociaż kto wie, może urodziłam się w twoim świecie? Odkąd poznałam międzyświaty często się zastanawiałam się nie tylko nad tym kim są moi rodzice, ale i z którego świata mogą pochodzić.
01:04:46 *Mika -Nie, wszyscy magowie mają niebieskie oczy. Złote robią się podczas używania magii- poprawiła ją.
01:07:35 *Essy - Czyli jednak twój świat odpada. Zawsze to o jakieś 0,0000.....00001 procenta mniej.
01:08:40 *Aleks rozejrzał się, podchodząc do Ryuu. 'Daj coś ciepłego do picia. Może być herbata'
01:12:41 *Ryuu podgrzał herbatę w dzbanku i podał Aleksowi.
01:13:27 *Rozalia poszła do łazienki by przemuć chociaż twarz, by nie miec mozno podkrążonych oczu.
01:18:51 *Essy - To co, idziesz na dół? Szkoda zaniedbywać gościa.
01:23:12 *Mika -Nie, jestem padnięta, Diego nie spał całą noc-
01:24:16 *Essy - Coś mu dolega?
01:24:34 *Aleks powąchał herbatę. 'Zabrakło rumu?' - zapytał kontrolnie. To pachniało jak... herbata?
01:24:57 *Ryuu -Chciałes herbatę, to jest herbata-
01:24:57 *Aleks 'Wiesz przecież że zwykle pijam z rumem. '
01:25:23 *Mika -Nie, było dość głośno ostatnio, dlatego nie spał-
01:25:39 *Essy pamiętała, że w świecie Miki potrafiła nawet uzdrawiać. Ciekawe czy i tutaj dałaby radę? Ale jak na razie potrafi się bawić tylko wodą, nie mogąc zamienić jej w lód.
01:25:41 *Ryuu dolał mu do herbaty rumu.
01:26:31 *Mika -Ten kot Elizy też rozrabia po nocy-
01:26:35 *Essy - Szkoda, że Caleb już poszedł, pewnie by dał radę to zagłuszyć.
01:26:55 *Aleks 'Dzięki. Co tu tak ... pusto?' - zapytał rozglądając się. 'Miałem nadzieję że nie przegapiłem wieczoru w swoim świecie' - zagadywał.
01:28:35 *Ryuu -Laila była, ale się zmyła. Był tez Andre z ta swoją lisą żoną i chwilę Amelia.- wymieniał po kolei
01:28:52 *Essy - No nic, teraz jest spokojniej. Dobranoc wam - ruszyła na dół.
01:29:31 *Aleks stuknął dzbankiem. 'Szlag! Czy ona wiecznie musi mi uciekać?' - prawie wykrzyknął. 'Chyba trzeba ją przywiązać do krzesła by zaczekała' - zerknął czy pozostały torby ze świętym sonarem.
01:29:36 *Mika -Dzięki- odpowiedziała i zamknęla drzwi.
01:30:14 *Ryuu -Następnym razem przywiążę- powiedział ze złosliwym uśmieszkiem
01:30:21 *Aleks 'Dobrze że jest sonar. Teraz tylko poczekać na Farikę'
01:30:36 *Aleks zerknął na Ryuu nieco zaskoczony. 'Czemu ci wierzę?' - roześmiał się.
01:32:13 *Essy - Mizu? Bratanica cię pozdrawia! - zawołała już od schodów. - Ale na razie poszła spać - zerknęła w stronę baru i podeszła do Ryuu i Aleksa. - Nieźle mnie wkopaliście z tym portalem - przyznała. - Ale jeżeli mam wam pomóc z wampirem, to powinnam coś wiedzieć.
01:33:53 *Aleks przewrócił oczyma. 'Essy, proszę cię.. Czemu ilekroć jest szansa by zrobić coś głupiego, to jest pewne jak w banku że to właśnie zrobisz? Tym szybciej, z im większą szkodą dla siebie?'
01:34:19 *Aleks 'Przecież od dawna wiadomo że portal jest popsuty. Co dokładnie chcesz wiedzieć?'
01:34:47 *Aleks chwycił jedną ze szklanek nalewając herbatę i podając Essy.
01:34:51 *Essy - Nie sądzę, by akurat wizyta tam mi zaszkodziła - uśmiechnęła się tajemniczo.
01:34:59 *W drugą szklankę nalał herbaty dla siebie i od razu upił.
01:35:53 *Teraz zainteresował się tą wizytą w portalu. 'Mówisz żeśmy cię nieźle wkopali. Tymczasem znów nie spodziewałem się że zechcesz koniecznie sprawdzić dokąd chadzam' - uśmiechnął się szeroko.
01:35:57 *Essy - Zacznijmy od wszystkiego... Dzięki - przyjęła szklankę.
01:36:42 *Mizu pokręcił głową. -Serio?- zapytał patrząc na Ryuu.
01:37:20 *Essy umyślnie od początku rozmowy unikała wzroku Aleksa. Przecież był blat, teraz szklanka. Nawet Ryuu. Nie było potrzeby na niego patrzeć. - Mieliście iść do wampirów.
01:37:24 *Ryuu chciał przemilczeć kwestię Miki. -Essy, czy Ty czasem potrafisz ugryźć się w język, bo sprzątać to już wiem, ze nie potrafisz-
01:37:52 *Ryuu - I byś polazła za nami jak ciele prowadzone na sznurku-
01:39:12 *Essy - O córce już wspomniałam wcześniej, nim zorientowałam się, że w czasach do których trafiłam jeszcze jej nie miałeś.
01:39:37 *Aleks 'Ryuu, widzisz. Twój problem polega na tym, że nie potrafisz docenić kobiety, która nie potrafi się powstrzymywać' - roześmiał się w głos zażartowawszy.
01:39:53 *Essy - Już przy pierwszym spotkaniu chciałeś mnie zabić. Nienawiść od pierwszego wejrzenia - zaśmiała się.
01:40:51 *Teraz Aleks milczał. Zerknął kontrolnie na Ryuu. Pamiętał doskonale, jak wyglądało nakładanie jej pieczęci. Po głowie biegło mu wiele myśli, a wszystkie zabarwione wewnętrznym buntem którego nie potrafił określić.
01:41:59 *Essy wzięła dużego łyka. - To dowiem się w końcu czegoś o tym krwiopijcy?
01:42:14 *Ryuu - Nie pamiętam bym Cię spotkał kiedykolwiek u siebie, więc raczej zmyslasz-
01:43:30 *Aleks 'Bardzo zabawowy typ. Widziałaś skaleczenie Rozalii. To było ugryzienie. Już miałem okazję to raz widzieć. I może bym zwątpił, ale ten mały smok, Lif, potwierdził'
01:43:44 *Essy zerknęła na chwilę w stronę Mizu. Miała nadzieję, że nie usłyszy. - Dawno, dawno temu, na pewnej łące dwóch braci pobiło się, pozostawiając okolicę na wpół spaloną, na wpół okutą lodem...
01:44:23 *Essy - Konflikt zakończył się, gdy słabszy z braci złożył drugiemu pewną propozycję - patrzyła na Ryuu uważnie.
01:45:39 *Ryuu -A potem młodszy brat zniknął bezpowrotnie, a teraz siedzi tutaj- wskazał na Mizu. -To było 2500 lat temu.- dodał.
01:46:15 *Essy - Czyli nie dotrzymał obietnicy?
01:46:56 *Mizu -Nie. Wszedłem do portalu tutaj i nie mam zamiaru wracać-
01:46:57 *Essy - Ale wiecie w ogóle jak ten wampir wygląda? - zapytała Aleksa. - Co Rozalia mówiła?
01:47:37 *Aleks 'To nieistotne co mówiła, skoro była pod wpływem czaru. Mogła widzieć i słyszeć cokolwiek. Teraz jest przekonana że się skaleczyła.'
01:47:55 *Essy - Czyli nie uciekasz przed kochankami, tylko spełnieniem obietnicy.
01:49:01 *Aleks 'Wiemy jak wygląda. Ryuu wie. I Rozalia. Oraz jak ma na imię;
01:49:22 *Essy - Nie uwierzę, że nic nie wiecie - rzekła. Nie po to uciekali do portalu, by porozmawiać!
01:49:28 *Mizu -Jak już musisz dopowiedzieć jakąś ideę, to moze być- odpowiedział.
01:49:40 *Essy - No to słucham.
01:53:13 *Aleks obejrzał się na Mizu. 'A ten to?' - zerknął na niego. Wyglądał co najmniej nietypowo jak na standardy jego ludzkiego siedemnastowiecznego świata.
01:53:36 *Choć jak na standardy karczmy, całkiem typowo wyglądałby nawet obłożony ptysiami.
01:54:10 *Ryuu -To jest Mizu, mój młodszy brat-
01:54:55 *Essy - ...który przyszedł nam pomóc w walce z wampirami, prawda? - uśmiechnęła się do demona.
01:55:35 *Mizu -Nie podałaś ceny, nigdzie się nie ruszam-
01:57:14 *Essy - Podałam kilka, ale żadna ci nie pasowała. Ale myślę, że za pomoc w wyrwaniu się z twojego świata powinieneś się odwdzięczyć.
02:06:37 *Mizu -Oj, a myślałem, że umagicznienie Cie było za to zapłatą-
02:08:49 *Essy zaprzeczyła ruchem głowy. - Pomóż nam z wampirami, a w nagrodę będziesz mógł mnie uczyć - uśmiechnęła się.
02:10:20 *Mizu -Ujdzie, potem jeszcze coś dorzucisz jako bonus i będzie ok-
02:30:34 *Dew w związku z tym, że był osłabiony po utracie krwi, spał jak zabity.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#939  Post Zamieszczono: 20 sty 2017, 00:12 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
12.12.2016
____________________________________________________________


20:32:33 *Farika czuwała chwilę, jednak po chwili wtuliła się w ciepłe ciałko Lif i tez zasnęła.
20:49:17 *Lif na następny dzień wstała pierwsza i wyszła. Gdy wróciła wszyscy jeszcze spali. Jakimś cudem udało jej się nie obudzić Dewa, gdy układała mu na piersi głowię młodego jelenia.
20:50:30 *Farika spała zwinięta w kłębek tyłem do Dewa.
20:51:39 *Lif poszła się upewnić, czy Hyve nadal śpi. Oczywiście, że spała. Musiała odzyskać siły po leczeniu. Lif nie zamierzała budzić siostry. Niech odpocznie.
20:52:37 *Lif usiadła na innym oknie od strony, z której świeciło słońce. Rozłożyła się na ramie okna, niemal z niego spływając i czekała aż się obudzą.
21:19:03 *Dew obudził się z cichym stęknięciem. Poczuł dziwny ciężar na piersi i jeszcze nim leniwie uchylił powieki, przez głowę przeszły mu tysiące myśli, łącznie z tym, że był tutaj z Fariką. Jednak zamiast jasnowłosej główki zobaczył dwa wgapione w siebie czarne ślepia i wielki pysk. Przeszył go dreszcz, nabrał głośno powietrza z zaskoczenia i zrzucił z siebie cokolwiek to było.
21:23:45 *Było ciemnawo i Dew dopiero po chwili zrozumiał czym jest ten kształt. - Przedni żart - powiedział dziwnie grubym, przez ściśnięte gardło, głosem.
21:23:52 *Lif obejrzała się na mężczyznę. Obudził się {Dzień dobry.} rzuciła.
21:24:35 *Lif {To nie miał być żart.} powiedziała dość smutno, zeskakując z okna i podchodząc. {Pomyślałam, że złapię śniadanie.
21:28:29 *Dew - No to smacznego, ale proszę odpadków na mnie nie rzucać.
21:31:37 *Lif {Odpadki?}przekrzywiła głowę. {Kompletny jeleń.} powiedziała, spoglądając na resztę ciała przymocowaną do głowy.
21:50:59 *John wszedł do karczmy
22:04:33 *Farika obudziła się, słysząc rozmowę Dewa z Lif. Tej nocy spała w ubraniu, nie dlatego, ze był tu Dew, a dlatego, ze była zbyt zmęczona, by się rozebrać do spania, tak jak zwykła to zawsze robić. Przeciągnęła się. -Dzień dobry- powiedziała.
22:06:31 *Dopiero teraz Farika mogła przyjrzeć się martwemu jeleniowi. -Lif, wiesz, ze wolę z Tobą spać niż z martwym zwierzem-
22:06:41 *Lilith wraz ze swoim wilkiem wchodzi do karczmy przez adamentytowe drzwi
22:07:17 *Dew - Sama go tu przytargałaś na górę? - zapytał.
22:07:42 *Lif {Cześć!} zawołała. {Zobacz, co mamy na śniadanie.} wskazała głową jolenia.
22:08:43 *Lif {A jak?}
22:09:23 *Farice- To chyba na cały tydzień- odpowiedziała. -Trzeba to oprawić i będzie wyżerka- dodała
22:09:46 *Lif {Toteż nie masz z nim spać...}
22:10:05 *John ruszył ku ladzie. - Coś... ciekawego - powiedział do Ryuu
22:11:47 *Ryuu - To idź do teatru jak chcesz coś ciekawego-
22:15:52 *Hyve przeciągnęła się i spojrzała na ludzi, jednak pozostała przy oknie. Nadal wolała zieleń lasu i gołe niebo niż drewniany dach.
22:16:00 *Lilith podeszła do baru i swoim wręcz radiowym głosem powiedziała- Witajcie.
22:18:14 *Hyve przeciągnęła się i spojrzała na ludzi, jednak pozostała przy oknie. Nadal wolała zieleń lasu i gołe niebo niż drewniany dach.
22:18:50 *John - To coś innego -
22:19:44 *Ryuu - Pełnym zdaniem, w szkole Cie nie uczyli?- zakpił z Johna specjalnie.
22:19:59 *Ryuu -Witaj - odpowiedział do Lilith
22:21:43 *Lif spojrzała na siostrę, ruchem głowy zachęcając ją, by podeszła, ale ta tylko pokręciła swoim łbem.
22:24:07 *Lilith - Ty nowym barmanem jesteś? Dagon już tu nie pracuje ?
22:31:31 *Dew próbował wstać gwałtownie i dopiero ból w kostce przypomniał mu o ranie. Starał się jednak nie skrzywić i pokuśtykał do jelenia. - Dawniej jeździłem z ojcem na polowania - nachylił się nad zwierzyną, wyciągając nóż. - Ładna zdobycz - przyznał.
22:33:27 *Lif {Dzięki.} wyprostowała się dumnie.
22:33:29 *John - Coś innego -
22:34:16 *Ryuu - Powiedzmy, że ma urlop macierzyński-
22:34:35 *Ryuu postanowił zignorować Johna, skoro ten nie potrafił wypowiedzieć poprawnie zamówienia.
22:35:16 *Hyve w końcu podeszła do nich, robiąc przy tym nie lada podchody i oglądając się co chwila na okno. {Dokończyć z tą nogą?} spytała Dewa cicho. Głos przypominał barwą małą dziewczynkę. Z 13 lat? Mniej więcej. Wydawał się słaby, jakby była czymś zmęczona, co tuż po przebudzeniu mogło dziwić.
22:36:29 *Dew - Jeśli dasz radę. Byłbym wdzięczny - usiadł na powrót, rozwiązując opatrunek.
22:36:42 *Lilith - On się dziecka dorobił? I Laila się nie pochwaliła że ma z nim dziecko? To temu tak prędko wyszła
22:40:20 *Hyve usiadła obok jego nogi i powtórzyła czynność z poprzedniego dnia. Tym razem jednak wrażenie było mniej intensywne, a całość trwała prawie dwukrotnie dłużej. Coś błyszczącego w oczach smoczycy jakby zblakło. Gdy skończyła, położyła się obok dopiero co wyleczonej nogi.
22:41:28 *Ryuu -Wszystko się zgadza, tylko matka nie ta-
22:41:55 *Lif przyglądała się temu, co robiła jej siostra z zaciekawieniem. To było coś nowego, nigdy wcześniej tego nie widziała.
22:42:19 *Dew z zadowoleniem obejrzał nogę, dopiero potem spojrzał na, jak się zdawało, wyczerpaną Hyve. - Ymmm smoku? Dobrze się czujesz?
22:44:06 *Hyve {Zmęczona tylko jestem.} odpowiedziała {I proszę, mów mi Hyve.}
22:45:01 *John- Coś innego -
22:47:59 *Farika -Z chęcia popatrzę jak Ty to robisz- powiedziała do Dewa. Sama miała zamiar oporządzić jelenia, ale dała mu wolną rękę.
22:50:29 *Dew - Pewnie jesteś też głodna, Hyve. Zaraz będzie śniadanie, Hyve - zerknął na Farikę. Te polowania były naprawdę dawno temu... Nie zamierzał się jednak wygłupić i skupił się. Zaczął od rozcięcia brzucha.
22:52:58 *Farika usiadła obok jelenia i obserwowała co robi Dew.
22:54:28 *Lif położyła się troskliwie obok Hyve. Zastanawiała się jak wtedy przed karczmą Teumer przekazał jej swoją energię. Niestety nie udało jej się tego wymyślić.
22:57:12 *Lilith - Możesz mi podać herbatę ?
22:58:57 *Ryuu -Nie- odpowiedział drażniąc się. Zastanawiał się też czy nie napisac poradnika dla gości jak zamawia się trunki.
22:59:13 *Dew - Jak chcesz, możesz mi pomóc. Szybciej będzie.
23:00:38 *Ryuu mimo wszystko podgrzał herbatę w trzymanym przez siebie dzbanku i nalał kobiecie do kubka.
23:02:29 *Lilith pije - Dziękuje. Esirra zrobiła może pieczeń? Chętnie bym zjadła
23:03:04 *Ryuu -Nie znam Essiry- odpowiedział zgodnie z prawdą.
23:04:19 *Farika wzięła do ręki nóż, który miała w chartce przygotowany na taką ewentualność i pomogła Dewowi z jeleniem.
23:06:01 *Lilith trochę smutła twarz - Nie pracuje tu już?
23:06:33 *Ryuu -Nie wiem, nie znam-
23:09:07 *Lilith - To kto tutaj gotuje teraz?
23:10:05 *Dew przyglądał się Farice kątem oka. Dokładnie wiedziała co robi. Szybko zaczął sobie przypominać, to co wiedział o oskórowywaniu.
23:10:07 *Ryuu - Właściwie to nikt. Od czasu do czasu jak mi się zachce to ja-
23:11:21 *Oba smoki obserwowały oprawianie zwierzaka. Lif czekając na swoją porcję, a Hyve po prostu z ciekawości. Gdzieś tam wiedziała, że dostanie jedzenie od ludzi i zamierzała je przyjąć, ale wywoływało to u niej pewny dyskomfort. Była dzikim smokiem, a zatem przyzwyczajonym do jedzenia tego, co upoluje, ewentualnie dostanie od rodziców, gdy była jeszcze mniejsza.
23:13:01 *Farika odcinała poły miesa dla nich na sniadanie i dla obu smoczątek. Podała obu panienkom kawałki mięsa. Teraz powinni z Dewen zejść na dół i przy ognisku upiec swoje snadanie-
23:16:26 *Lilith - Aha. Czyli ty robisz tutaj wszystko teraz? - wilk wychodzi po schodach na górę i słychać że wchodzi do pokoju Laili
23:17:55 *Lif z chęcią wzięła swoje. Również Hyve po krótkiej walce przyzwyczajeń z głodem, zaczęła jeść. Wymieniały się uwagami w swoim języku. Rozmowa smoków mogła wydać się poważna nawet komuś nie rozumiejącym ich mowy.
23:20:13 *Dew dorzucił smokom trochę mięsa i ze swojej połowy.
23:20:21 *Farika - Na wole jest miejsce na ognisko- wyjasniła. -Nawet zawsze mam więcej drewna nazbierane, dla wasnej wygody-
23:21:21 *Dew - Idź na dół, ja zaniosę mięso
23:21:23 *Farika - Na dole jest miejsce na ognisko- wyjaśniła. -Nawet zawsze mam więcej drewna nazbierane, dla wasnej wygody-
23:21:44 *Hyve {Dziękuję, człowieku.} przekazała Dewowi. Lif tylko kiwnęła głową.
23:23:00 *Farika przytaknęła i korzystając z liny zsunęła się na sam dół. Tam od razu ułożyła chrust i korę z drzewa. Wyciągnęła schowane pod drzewem krzesiwo, by rozpalić ogień. Dawno nie używała krzesiła. Własciwie od kiedy Lif zaczęła ziać ogniem.
23:24:42 *Dew - Nie dziękuj, po prostu chciałem się upewnić, że mnie z głodu nie zjesz - zażartował. Owinął dziczyznę w skórę jelenią i taki pakunek przywiązał sobie do pasa, po czym podszedł do liny i zsunął się po niej.
23:27:57 *Farice jakims cudem udało się rozpalić bez pomocy Lif. Dolożyła jeszcze troche małych gałązek i potem nieco grubsze. -Mamy ognisko- powiedziała i wytarła ręką czoło, zostawiając na nim ciemny ślad. Miała brudne ręce od kory z drzewa.
23:31:21 *Dew rozłożył pakunek i zaczął nabijać mięso na kij. - Czegoś mi tutaj brakuje... - rzekł nagle i podniósł się, rozglądając uważnie. - Wkrótce wracam - powiedział i zniknął w gęstwinie drzew.
23:31:42 *Ryuu -W sumie, mozna tak to ująć- odpowiedzia i dolał Lilith herbaty
23:37:35 *Lilith pije herbatę - Tak w ogóle to jak długo tu pracujesz?
23:38:15 *Ryuu -Pół roku-
23:40:48 *Lilith - Jak się stało że dostałeś tu posadę ?
23:44:29 *Ryuu -Umiem sprzątac- odpowiedział śmiertelnie poważnie. Lilith mogła zauwazyć, że karczma btła bardzo czysta.
23:46:17 *Lilith - W to nie wątpię. Tak w ogóle to tu dalej mało ludzi przychodzi ?
23:52:42 *Ryuu- Zależy od pory dnia. raz jest więcej, a raz mniej ludzi-
23:54:11 *Lilith - A co się z Gabrielem dzieje ?
23:55:28 *Ryuu -Nie wiem, nie pojawia się tu często-
23:59:52 *Lilith - Kiedyś to regularnie stał za barem z Dagonem
00:03:02 *Ryuu -Teraz obu się nie chce- odpowiedział. I wcale się nie dziwił. Bo bywały dni, ze prawie spał na blacie z nudów

00:07:43 *Lilith - Czekaj. Ty jesteś tym demonem co to Laila opowiadała że soku lać nie umie?
00:08:43 *Ryuu -Pomyliła mnie z kims innym. Leje jej tego czego zapragnie-
00:12:00 *Lilith - Teraz tylko pytanie z iloma demonami naraz gada. Podobno ostatnio z Borutą gada lecz tego jeszcze nie potwierdziła
00:20:20 *Ryuu - A ma ogranczoną ilość spotkań z demonami?- zapytał z lekką kpiną.
00:20:22 *Lilith - Tak w ogóle kto był taki mądry by zrobić ametystowe ściany w pokoju ?
00:21:00 *Lilith - Tak. Ostatnio złe rzeczy tylko z tego były
00:23:37 *Ryuu - Wiem, są ohydne, ale nie dało się jej powstrzymać-
00:27:19 *Lilith -Jak się nie dało? Wystarczy mieć lepszy argument i tyle. Wymyślasz jej jakieś cuda na kiju jak artefakt i dajesz jej mapę. Ją masz z głowy na kilka dni a jak wraca to jest na tyle zmęczona że jej się odechcewa zmian. I powiem ci że to zawsze działa
00:28:13 *Lilith - Tak w ogóle to Lilith jestem
00:29:55 *Ryuu -Była wtedy upierdliwym bachorem, nie chciało mi się z nią rozmawiać-
00:36:12 *Ryuu - przedstawił się.
00:40:58 *Wilk zeszedł po schodach w dół i siadł koło Lilith
00:46:17 *Lilith - Miło jest czasem zobaczyć tutaj nowe twarze. Ty uprawiasz jakiś sport poza karczmą ?
01:07:52 *Lilith - Miło się z tobą gadało. Ja idę spać. Dobranoc - idzie razem z wilkiem do pokoju Laili spać





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: Rozegrane
Nr:#940  Post Zamieszczono: 20 sty 2017, 00:13 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
____________________________________________________________
13.12.2016
____________________________________________________________


19:47:08 *Przed Fariką pojawiła się nagle czyjaś ręka, trzymająca gałązkę z granatowoczerwonymi owocami, a także intensywnie pachnące liście. - Myślę, że się nada na przyprawdę - Dew wyszedł zza jej pleców i usiadł obok, zerkając na nią z uśmiechem.
19:49:21 *Lif i Hyve jadły swój posiłek na górze, jednak starsza smoczyca bardzo szybko skończyła i zleciała na dół. Nie lubiła budynków.
19:56:24 *Farika zdziwiła się i od razu zrobiła unik. -Co ja Ci mówiłam o nagłych ruchach?= zganiła go. -Ale masz rację, nada się doskonale-
20:01:09 *Wilk wychodzi z pokoju i schodzi po schodach w dół po czym podchodzi do baru
20:07:25 *Dewa rozbawiła jej reakcja. - Od kiedy wręczanie prezentów to atak? - podśmiewywał się, obrywająć gałązki. - Jałowiec i lubczyk, tak się nazywają w moim świecie.
20:14:44 *Wilk siadł koło baru i siedząc tak patrzył się na całą karczmę
20:15:37 *Farika przyjrzała się ziołom. -O dziwo u nas też noszą taką samą nazwę-
20:21:38 Narracja: Ogień dawał przyjemnie ciepło, dookoła unosił się coraz intensywniejszy zapach mięsa.
20:22:16 *Dew - Ależ to pachnie! Szkoda, że na służbie nie pozwalali nam polować. Tyle lat trzeba było cierpieć to marne, wojskowe jedzenie.
20:23:37 *Lif również do nich dołłączyła. Razem z Hyve siedziały blisko ognia. W końcu im nie przeszkadzał.
20:23:53 *Farika usiadła obok ogniska. -A las daje tyle dobrodziejstw- odpowiedziała.
20:28:18 *Wilk idąc cicho szedł za zapachem mięsa
20:30:29 *Lif dosiadła się obok Dewa. O dziwo, nie oddzielając go od Fariki. {Byłeś w wojsku?} spytała z zaciekawieniem.
20:31:29 *Dew - ‘Na zwierzynę możecie sobie polować w garnizonie. Chyba, że kogoś stać, to są i właściwsze miejsca’ mawiał nasz generał, stary Tiut - pomacał palcem mięso i przekręcił kij. - Walczyć umiesz, oprawiać zwierzynę umiesz, zajmować się smokiem umiesz. Zakładam, że to nie koniec twoich talentów?
20:35:35 *Farika 0 I tu jest moment, w którym powinieneś zacząć się rozczarowywać. Więcej talentów brak-
20:37:05 *Dew - I tak nie wierzę. Pewnie nie chcesz, żebym popadł w kompleksy.
20:43:16 *Farika zaśmiała się. -Nikt nie jest idealny, ja też mam wady. Po prostu zostałam inaczej wychowana niż chowa się kobiety w waszym świecie. -
20:50:20 *Lilith wychodzi z pokoju i schodzi po schodach w dół karczmy
20:51:36 *Dew - I tak pobijasz każdą na głowę - powiedział.
20:51:38 *Dew - Uwielbiam konie - zaczął po chwili. - W wojsku często organizowaliśmy wyścigi konne, olbrzymie przeszkody, pułapki, błota... Szaleństwo, wielu z nas przypłaciło to życiem, jednak każdy chciał się popisać odwagą.
20:53:15 *Dew - Moja ukochana Dolchevivia złamała kark... Koń jakich mało, chód lekki, a w biegu niedościgniona. Prawdziwa perła. I biała jak perła.
20:56:07 *Farika - Bo zachowuję się inaczej niż inne, dlatego. - powiedziała. -Szkoda konika.- westchnęła. Farika miała dużą sympatię do zwierząt, nie tylko wych co są ozdoba, ale i tych co są używane jako narzędzia.-
20:57:36 *Lilith podchodzi do baru - Dzień dobry? - mówi głośno by zobaczyć czy Ryuu wstał
20:57:47 *Dew - Mnie to nie przeszkadza - uśmiechnął się.
20:59:48 *Farika -Nie prawda, przeszkadzało Ci dopóki nie przeszedłeś na tę stronę.- zwróciła uwagę.
21:02:35 *Dew - Wcześniej jedynie mnie dziwiło, ale potrafiłem dojrzeć w tym urok.
21:04:37 *Ryuu wyszedł z zaplecza. -Co tak krzyczysz?- zapytał.
21:06:47 *Dew obejrzał się na smoki. - Co tak patrzycie, więcej nie dostaniecie - zaśmiał się.
21:08:04 *Farika sprawdzia swój kawałek. Był idealny do zjedzenia. -Teraz jak już wiesz, jak tu jest, to będziesz chciał płynąć z nami?-
21:08:36 *Lilith - Sprawdzałam tylko czy już wstałeś?
21:09:40 *Hyve {Nie liczę na to.} prawie wzruszyła ramionami.
21:10:47 *Lif odwróciła od mężczyzny wzrok i zaczęła się bawić płomieniem, celując w ognisko. Malutki strumyczek ognia, który później rósł.
21:11:34 *Aleks dopóki mógł, obejrzał sobie Mizu kątem oka. Teraz, czekając na Rozalię, zainteresował się herbatą z rumem. 'Pieprzony skurczybyk' - mruknął do siebie na wspomnienie wampira. Czy też raczej opowieści o wampirze.
21:11:37 *Dew - Nie, żebym chciał was głodzić, no ale sam się poświęcać nie zamierzam.
21:13:22 *Dew akurat odgryzał kawałek mięsa, gdy Farika mówiła, uniósł na chwilę wysoko brwi, przybierając dość zabawną minę. - Sam nie wiem... - odparł, choć prawda była taka, że dla niego to było szaleństwo. Jeszcze większe niż owe wyścigi konne.
21:14:19 *Essy wciąż czekała na jakieś konkretne informacje o wampirze.
21:15:36 *Rozalia po odprężającej kapieli wyszła z łaźni. Teraz mogła udać się na sniadanie.
21:16:37 *Ryuu - To sprawdziłaś, nie śpię-
21:19:56 *Rozalia podeszła do baru. Stanęła obok Aleksa. Zauważyła również dwie nowe twarze należące do Mizu i Lilith.
21:20:28 *Mizu jak to Mizu ignorował każdą ludzką kobietę i nie zaszczycił Rozalii nawet spojrzeniem.
21:20:28 *Lilith - To super. Możesz mi podać jedzenie? - poprosiła z uśmiechniętą twarzą
21:21:55 *Essy zaczęła się niecierpliwić, na tyle, by zwrócić się do kobiety. - Rozalio, powiesz mi jak twój niedawny gość miał na imię?
21:22:00 *Ryuu postawił przed Lilith miseczkę z orzeszkami.
21:24:05 *Essy - Wiesz, Ryuu, to się już robi nudne.
21:24:19 *Zuri delikatnie poruszyła głową, by lepiej widzieć Andre.
21:24:26 *Rozalia -Eliza twierdzi, że Fyllip- odpowiedziała. Kobieta zachowywała się tak jak na końcu ich kłótni, czyli była grzeczna uprzejma i nawet tonem głosu nie dawała znać, że Essy ją denerwuje.
21:24:42 *Ryuu wzruszył ramionami. -Chciała jedzenie, nie powiedziała jakie. Orzeszki to też jedzenie-
21:27:20 *Lilith bierze orzeszki i je je - Dziękuje. Masz coś jeszcze dla mnie do jedzenia? Mięso najlepiej. - widać że Wilk siadł za nią i patrzy się na Ryuu. Od kiedy przybył do karczmy nie wydał żadnego dźwięku
21:28:08 *Essy - Właśnie, ta mała... Jest jeszcze w karczmie?
21:28:08 *Ryuu -Jak nie sprecyzujesz jakie, to Ci surowe przyniosę.-
21:29:03 *Lilith - Może być
21:29:15 *Amelia weszła do karczmy spokojnie, choć w niej buzowało. Nie chciała martwić Aleksa, że znowu się coś stało, więc po prostu zrobiła dobrą minę do złej gry.
21:29:19 *Rozalia - Najprawdopodobniej tak, skoro Ryuu jest jej opiekunem-
21:29:28 *Essy nigdy nie widziała Lilith. Uśmiechnęła się do niej tylko.
21:30:14 *Ryuu nic innego nie zrobił jak zniknął w kuchni i sięgnął po pierwsze lepsze mięcho. Włożył do miski i prztniósł Lilith. Surowe, jak chciała-
21:30:22 *Essy - Amelia! - zawołała, gdyż akurat siedziała zwrócona przodem do wyjścia.
21:31:39 *Amelia skinęła głową i uśmiechnęła się -Hej, Essy
21:32:30 *Lilith podaje miskę wilkowi który zaczyna zjadać jej zawartość - Dzięki. Można poprosić o mleko?
21:33:29 *Ryuu -Ssaki nie moga pić mleka-
21:35:10 *Lilith - Mleka napić się już nie można tutaj? Kiedyś była tu koza i z niej dobre mleko było
21:36:08 *Ryuu westchnął. -Myślałem, ze psa poić będziesz-
21:37:49 *Essy stłumiła uśmiech na te docinki Ryuu. W końcu to jego żarty, nie będzie się z nich śmiać. - Co tak uciekłaś ostatnio? - zagadała asasynkę.
21:38:30 *Lilith - Jak bym cię nazwała świnią było by ci miło? - powiedziała trochę żartobliwie
21:39:41 *Essy - Prędzej świnia by miała ku temu powody.
21:40:28 *Ryuu - Ty lepiej siedź Cicho, bo spełnie moją obietnicę i nawet Mizu nie zdoła mnie powstrzymać, choćby nie wiem jak mroził-
21:40:40 *Mizu -O, a co Ci obiecał mój brat?-
21:40:57 *Aleks 'Amelia! Nareszcie. Teraz pozostaje czekać na Dewa i Farikę.' - powiedział. 'Już żartowałem, że chcąc cię zastać najlepiej przywiązać cię do krzesła'
21:41:31 *Lilith patrzy się na Essy później na Mizu po czym zatopiła wzrok w orzeszkach które wcinała
21:42:05 *Aleks nalał Rozalii herbaty z rumem do trzymanej na tę okazję szklanki.
21:42:45 *Rozalia -Dziekuję. My ślałam, ze będziesz w domu dłużej niż jeden dzień. -
21:43:16 *Amelia -Wybaczcie. Musiałam coś załatwić.
21:43:49 *Amelia spojrzała poprawiła kosmyk włosów, który postanowił znaleźć się na jej twarzy. Przypomniała sobie przy tym, że jej odrosły i to dość mocno. -Chyba jeszcze będę musiała przed wyprawą na chwilę wpaść do siebie.
21:44:48 *Essy - A teraz gdzie byłaś?
21:45:51 *Rozalia była troche wkurzona, bo Aleks obiecał Emilio do niego wpaść, a ten zajął od razu się zemstą na wampirze. A młody siedzi ze zwichnięta nogą w domu. Postanowiła stłumić gniew pijąc herbate z rumem.
21:46:51 *Amelia -Teraz...-zastanawiała się jak ubrać w słowa mordowanie urzędnika odpowiedzialnego za osadzenie Bogu ducha winnych dzieciaków z pierwszych pięter. - ...walczyłam z papierologią.
21:48:18 *Aleks zerknął z zainteresowaniem na Amelię. 'Nadgarstki nie bolą?' - uśmiechnął się. Jakoś nie mógł sobie wyobrazić Amelii siedzącej w księgach rachunkowych, i to niekoniecznie w wyniku za mało rozwiniętej wyobraźni.
21:49:24 *Aleks 'Pozbierajmy fakty. Nasz pan wampir, Filip czy jak mu tam, to blondwłosy nieumarły z jakiegoś powodu zainteresowany dziewczynką. I wygląda na to że tylko dziewczynką. Ewentualne inne... oczarowane nim ofiary to zwykły wypadek przy pracy. Jest tylko jeden problem.'
21:50:00 *Ryuu -Ten drugi jest zainteresowany ELizą, blondynka woli rudzielca
21:50:02 *Essy Amelia do papierów pasowała jak kwiatek do kożucha, ale widocznie miała powody, by ukrywać prawdę. Przynajmniej przed innymi, co tu słuchają.
21:50:13 *Aleks 'Taki, że mam to w dupie. Przyszedł do mojego domu i zagroził mojej rodzinie. Jeśli macie ochotę pokonać wampira, to zabawę uważam za otwartą. Ale gwarantuję że zabicie wampira w niczym nie różni się od zabicia gubernatora czy wiedźmy'
21:51:39 *Aleks w końcu odwrócił się twarzą do sali, opierając plecami o bar. Założył ręce na piersi. A ta...' - zerkał na Lilith próbując sobie przypomnieć jej imię '...kobieta' - wybrnął w końcu. 'Ona z pewnością też wiele potrafi, prawda?'
21:51:58 *Essy - Więc są trzy wampiry? Ten cały Fyllip, wielbiciel Elizy i jakaś blondynka?
21:52:42 *Aleks 'To nawet i lepiej. Nikomu nie zabraknie' - roześmiał się cicho patrząc pod nogi.
21:53:10 *Ryuu -Fyllip to blondynka- zasmiał się.
21:53:39 *Aleks 'Zamawiał coś gdy tu był? Cokolwiek? Wszak coś jadać i pijać musi by nie wydać się przed ofiarami'
21:54:07 *Ryuu - Chociaz nie wykluczam, ze tego tałatajstwa w tamtym świecie jest więcej.-
21:54:21 *Essy - Coś mieszacie... Ryjku, gdzie znajdę Elizę?
21:55:46 *Mizu - Najpierw Miziu, teraz Ryjku, Ty to masz naprawde fantazję, by zmiękczać nasze imiona- zasmiał się.
21:56:22 *Ryuu -Nie zamawiał. Byli we trójkę z ludzką kobietą, ona została w pokoju na dzień, a czarnowłosy upatrzył sobie Elizę-





Na górę
  Wyświetl profil  
 
Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 988 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: