SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y

PEGI 18




Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#21  Post Zamieszczono: 01 lut 2017, 12:59 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
22:03:35 *Rozalia mimowolnie uśmiechneła się i przycisneła do siebie dziewczynkę, by ta czuła się bezpiecznie. Pogłaskała ją po głowie.
22:03:49 * Srokaty Fumpak odłączenie (timeout)
22:04:31 *Sorana nie była szczęśliwa, że dziecko musi coś takiego oglądać. To była jednak na ten moment jedyna metoda by przetrwali i nie mnożyli niepotrzebnie wrogów. Gdyby zabili ją fazerami, zapewne chmura opętałaby któreś z nich…
22:07:21 *Sorana zwróciła się do Ssirassa. - Czy jesteśmy w stanie przesłać Rozalię z Tią na powierzchnię?
22:08:08 *Gorn sprawdził konsolę. Niestety była kompletnie nieaktywna. - Niestety nie. Cudem udało mi się przesłać Was na pokład...
22:09:19 *Tia -Ale ich tu jest więcej...-głos dziewczynki stłumiło ciało Rozalii, od którego nie zamierzała się na razie odczepiać, by nie zobaczyć tamtego tworu.
22:11:27 *Sorana miała grobową minę. Musieli iść wszyscy razem. Nie mogli tutaj czekać, bo za chwilę zjaw będzie pewnie jeszcze więcej...ponad to, Tia była na ten moment jedyną, która sprawnie była w stanie wykryć kolejnych wrogów.
22:12:05 *Ch'Rann sprawdził trikoderem szarpiącą się Arix. - Niestety, skan wykazuje że to chorązy Arix, nic poza normą...
22:13:10 *Sorana zwróciła się do dziewczynki. - Tio, trzymaj się proszę blisko pani Rozalii. Będziemy szli w bezpieczniejsze miejsce, dobrze? Jak poczujesz znowu zapach daj nam proszę znać.
22:14:02 *Tia oderwała się w końcu od Rozalii. Miała zaczerwienione oczy. -Dobrze. -powiedziała cicho.
22:17:11 Narracja: Szli powoli korytarzami. Statek z jakiegoś powodu korzystał z energii awaryjnej i mieli problem z dwiema turbowindami, które skróciłyby im drogę.
22:20:23 Narracja: Udało im się odezwładnić parę grup zjaw, na szczęście byly to góra dwa osobniki. Większe grupy omijali dzięki zmysłom mocno już zmęczonej Tii. Na jednym z pokładów Tia wyczuła pojedynczą zjawę w korytarzu, a Ch'Rann był w stanie dodać coś ciekawego do opisu sytuacji.
22:20:46 *Ch'Rann - W miejscu które wskazuje Tia, trikoder wskazuje drobne źródło promieniowania tetryonowego.
22:20:59 *Tia cały czas poruszała uszami, a gdy tylko wychwyciły jednak jakiś dźwięk, natychmiast i głowa była skierowana do jego źródła.
22:21:46 *Tia oczywiście uczciwie zracała na siebie uwagę i wskazywała odpowiedni kierunek za każdym razem, gdy coś czuła. Ale ten zapach męczył. Małej robiło się niedobrze.
22:28:42 *Tia coraz bardziej słaniała się i opierała o Rozalię. Teraz przystanęła i nie zamierzała iść dalej. Jakby ją ktoś w słup soli zmienił.
22:28:56 * .Saoya odłączenie (timeout)
22:30:12 *Rozalia nie miała wyjścia musiała wziąć małą na ręce. Mimo, ze nie powinna dźwigać w swoim stanie, to inaczej nie było opcji, ze dziewczynka się ruszy.
22:30:57 *Rozalia trzymała małą w lewej ręce, a prawą tylko przytrzynywała, tak by mieć swobodę w ruchach i móc rzucić nożem.
22:31:19 *Tia próbowała się wykręcić, wyszarpnąć. Ona ma dość. Zostaje tutaj.
22:35:07 *Rozalia - Spokojnie. Nie denerwuj się. Nie chcę Cie przypadkiem skaleczyć-
22:36:57 *Tia -A ja nie chcę iść dalej.-poskarżyła się płaczliwym głosem. Cała drżała. Bała się, chciała do domu, do ojca, do matki. Prawdziwych. Ta kobieta też jest matką. Widać po jej zachowaniach, czuć po zapachu, ale jednak jest inna.
22:46:59 *Rozalia westchnęła i postawiła dziewczynkę na ziemi. Ukucnęła przed nią by zrównać się z nią. -Wiem jak się czujesz, zagubiona, zła, rozżalona, wystraszona i stęskniona. Ja czuje się tak samo. Jednak by wrócic do domu, muszę odłożyć te uczucia na bok, by być silna na tyle by sobie poradzić z zagrożeniem- powiedziała głosem stanowczym, jednak nie surowym.
22:54:28 *Tia przyłożyła dłoń do ust tak, że palec wskazujący zatykał nos. Czuła się źle. Nie tylko przez emocje. Fizycznie. Było jej zwyczajnie niedobrze.
23:01:10 *Rozalia - Skoncentruj się teraz malutka i pokaż, gdzie czujesz te stworzenia, a my ich złapiemy- powiedziała z uśmiechem.
23:02:45 *Tia wskazała to samo miejsce, co wcześniej.
23:03:42 *Fiufiurka patrzyła w tamtym kierunku z obawą. Kolejny. Jeden, ale kolejny.
23:10:36 *Rozalia uśmiechnęła się pewna siebie. -Tym razem popiszę się ja- powiedziała bawiąc się nożem.
23:13:38 *Tia właśnie straciła jedyną osobę w tym towarzystwie, która nie brała udziału w obcinaniu kończyn. Odsunęła się, by zrobić Rozalii miejsce.
23:17:02 * .Saoya odłączenie (timeout)
23:23:36 * Srokaty Fumpak odłączenie (timeout)
23:36:52 * Aceris zmienia swój nick na PadniętaAceris
23:37:18 * PadniętaAceris zmienia swój nick na Padnięta Aceris
23:41:53 Narracja: Ch'Rann towarzyszył Rozalii z trikoderem i fazerem w pogotowiu. Okazało się, że za zakrętem stała M'Narr nad zwłokami członka załogi. Obok trupa leżało coś co przypominało pistolet.
23:42:24 Narracja: M'Narr nie zwróciła na nich jeszcze uwagi.
23:44:31 *Ch'Rann wyciszył trikoder. Bez słowa wskazał Rozalii najpierw odczyty promieniowania tetryonowego, a potem wskazał na źródło - ów pistolet.
23:44:32 *Tia przycisnęła obie dłonie do ust, by zmusić się do siedzenia cicho.
23:45:31 *Rozalia przytaknęła. Jednak by dostać się do pistoletu musieli przejść przez jeszcze jedną przeszkodę. M'Narr. Tylko jak tu nie zabić wrednej kolezanki?
23:51:25 *Tia przyjrzałą się korytarzowi. Szerokość, wysokość, odległość ich od tej dziwnej kobiety i odległość pistoletu od niej. Dałeby radę?
23:53:51 *Rozalia musiała coś zrobić, by ściągnąć uwagę M'Narr na siebie. Reszta powinna zgarnąć pistolet. Rozalia miała 10 noży. Przy takiej ilości, mogła spokojnie ją obezwładnić. Pierwszy i drugi poleciał, w stronę ud kobiety.
00:04:13 Narracja: Jeden z noży wbił się centralnie w lewe udo, natomiast drugi trochę niżej niż Rozalia planowała. M'Narr odwróciła się w ich stronę. Nie była unieruchomiona kompletnie, ale padła na kolana i wlekła się w ich stronę.
00:04:14 *Tia wciąż przyglądała się pistoletowi. Ugięła lekko nogi, spinając je. Źrenice oczu mocno się zwęziły. Ze zwykłych okrągłych do takich przypominających raczej oczy lisa.
00:05:38 *Mała roszyła po broń, przeskakując nad kobietą. Miała sporo w nogach, nie powinna mieć z tym problemu.
00:05:45 *ruszyła
00:07:38 *Rozalia drgnęła, kiedy dziewczynka pobiegła po broń. Teraz będzie musiała uważać by nie ranić śmiertelnie ich obu. Kolejnym nożem rzuciła, celując w ramię M'Narr.
00:09:03 Narracja: M'Narr próbowała sięgnąć ręką Tii, ale dziewczynka była dla niej zbyt szybka. Złapała jedynie nóż rzucony przez Rozalię. Ramieniem.
00:09:03 *Tia podniosła broń i wróciła z nią, odbijając się skokiem od ściany, by być możliwie najdalej od celu Rozalii. Oddała pistolet Soranie.
00:11:33 *Sorana wzięła pistolet od dziewczynki, ale spojrzała na nią zatroskana. - Dziękuję Ci Tio, ale proszę Cię, nie rób więcej nic takiego bez informowania nas. To było bardzo niebezpieczne.
00:12:02 *Rozalia Była gotowa rzucić kolejny raz, jak tylko przeciwniczka się ruszy.
00:13:02 *Tia zestrofowana spuściła wzrok. Nie powinna była. Co ją podkusiło? Oczy stopniowo wracały do normalnego stanu, a mała znowu zaczynała czuć osłabienie w związku z tym dziwnym zapachem.
00:15:03 *Sorana widziała, że mała się przejęła upomnieniem, więc chwyciła ją za ramię i gdy Tia spojrzała na nią mrugnęła mówiąc - Dobra robota.
00:15:29 *Sorana zwróciła się do Ch'Ranna i Ssirassa - Czy ten pistolet jesteśmy w stanie wykorzystać na M'Narr?
00:15:46 *Rozalia - A co z moją ulubioną wredotą?- zapytała. -Nie chcę jej ranić bardziej-
00:16:01 Narracja: M'Narr próbowała wyciągnąć nóż z ramienia.
00:16:51 *Rozalia rzyciła kolejny raz celując w drugie ramię, by całkowicie unieruchomić M'Narr i uniemożliwić jej zyskanie jej broni.
00:17:07 *Tia kiwnęła głową, ale półksiężyc, nagły skok adrenaliny już przeszedł. Spojrzała na to coś, leżące czołgające się do nich. Przygryzła wargę i odwróciłą wzrok.
00:17:36 *Ch'Rann zeskanował broń. O dziwo miała ustawienie ogłuszające i była to broń federacji, choć nigdy nie widział czegoś podobnego. - Możemy spróbować na ustawieniu ogłuszającym. Jest szansa, że ogłuszy nosiciela, ale tetryonowy charakter broni może zniszczyć zjawę bez uszkadzania M'Narr.
00:18:25 *Ssirass dorzucił swoje trzy grosze. - Przy czym istnieje ryzyko, że połączenie jest na tyle silne, ze może wywołać nieodwracalne szkody w układzie nerwowym. Musi pani podjąć decyzję.
00:18:48 *Sorana zastanowiła się szybko. Ustawiła ogłuszanie i oddała strzał w szamoczącą się Caitiankę.
00:19:41 *Rozalia już miała zamiar namawiać Soranę by ta oddała strzał, ale nie musiała. Najwyraźniej Sorana była bardziej zdecydowana niż Rozalia przypuszczała.
00:20:11 Narracja: Na szczęście broń podziałała zgodnie z zamierzeniem. Chmura opuściła ciało M'Narr, chwilę się kotłowała po czym zgasła. Caitianka opadła nieprzytomna na podłogę.
00:21:15 Narracja: Sorana i Ssirass podeszli ostrożnie do kobiety, cały czas trzymali ją na celowniku. Gdy doktor upewnił się, że wszystko jest w porządku, zaczął leczyć obrażenia od noży Rozalii.
00:21:59 *Rozalia podeszła do dziewczynki. -Byłaś bardzo dzielna- powiedziała z uśmiechem. -Mówiłam, że nic Ci nie będzie?- puściła do niej oko
00:26:27 *Tia uśmiechnęła się lekko. Spojrzała na kobietę- kota. -I co teraz z nią będzie?
00:28:49 *Rozalia - Naprawimy ją- odpowiedziała.
00:30:26 Narracja: Kobieta-kot miała już normalny zapach - dalej dziwny, niespotkany dotąd przez Tię, ale nie śmierdziała już przytłaczającym smrodem śmierci
00:30:51 *Tia - To dobrze.
00:33:22 *Ssirass opatrzył Caitiankę i odparł. - Pozbiera się, ale musimy ją stąd zabrać.
00:34:06 *Tia uspokoiła się. Przynajmniej częściowo. Ten zapach drażnił ją najbardziej. Nadal go czuła, ale nie była bezpośrednio przy jednym ze źródeł. Świadomość, iż da się z tego leczyć też była budująca.
00:34:35 *Rozalia poklepała małą po ramieniu. -Tylko następntm razem nie brykaj przed latającymi nożami- też nie mogła się powstrzymać przed zwróceniem uwagi dziewczynce.
00:35:36 *Tia - Nie będę.
00:38:01 *Sorana wydała rozkaz. - Ssirass, dasz radę nieść M'Narr? Idziemy dalej, z tą bronią może uda nam się to sprawniej niż dotąd.
00:39:21 *Rozalia podeszła do doktora smoka, którego tak ochrzciła na samym początku znajomości. - Wezmę swoje zabawki- oznajmiła mając na myśli noże wydobyte z kończyn M'Narr.
00:40:27 *Ssirass oddał noże. - Ależ proszę bardzo.
00:42:09 *Rozalia -Jak tylko się obudzi, to już dopilnuje, by odszczekała wszystko o braku skuteczności broni białej- zaśmiała się.
00:45:11 *Ch'Rann parsknął. Sorana odpowiedziała. - Będziesz mogła jej suszyć głowę do woli, ale najpierw postarajmy się dotrzeć do maszynowni w jednym kawałku.
00:47:56 *Tia rozejrzała się, węsząc. Szukała kolejnych źródeł tego zapachu. Nie znosiła go, ale w końcu takie było jej zadanie.
00:50:29 *Rozalia - Z tą bronią może to sie udać. - powiedziała. Rozalia musiała zmagać się też z ciężkim bólem głowy. Kosmici wybrali sobie bardzo zły moment na atak. Akurat wtedy kiedy Roza miała największą chęć wtulić się w pierzynę i zasnąć. -Jest może jakiś zamiennik kawy, który mogę pić?- zapytała.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#22  Post Zamieszczono: 01 lut 2017, 13:00 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
13:10:51 Narracja: Dzięki broni tetryonowej udało im się uwolnić kilku członków załogi z mocy zjaw. Niestety, odkryli, że nawet korzystając z ogłuszenia, jedynie jeden na czterech członków załogi wracał do zdrowia po pozbyciu się zjawy. Sorana gryzła się z myślami, ilu obiecujących oficerów stracili...
13:10:58 Narracja: Przed maszynownią stała tylko jedna opętana osoba. Komandor Shonan Renem. Nim jednak Sorana strzeliła w byłą pierwszą oficer, zjawa ujawniła prawdziwą naturę szpiega, którego Sorana ścigała. Kobieta nagle zaczęła się zmieniać, aż stanął przed nimi przedstawiciel Gatunku 8472 ( http://vignette2.wikia.nocookie.net/ali ... 0325001350 ).
13:11:15 *Ssirass krzyknął. - Nie podchodzćie do niego! Zjawa zjawą, ale gatunek 8472 ma bardzo agresywny układ odpornościowy, sam dotyk jest śmiertelny!
13:11:21 Narracja: Obcy zaczął powoli iść w ich stronę. Sorana nie czekając strzeliła, jednak zatrzymała wroga tylko na chwilkę.
13:16:29 *Tia wybałuszyła oczy i zaczęła się cofać. Nie pytała co to, i tak wiedziała już to, co było jej potrzebne. Nie dotykać.
13:18:39 *Rozalia spoglądała z obrzydzeniem na byłą Panią Komandor. -Cóż to za szkaradztwo?- zapytała bardziej siebie niż wszystkich. Długo nie musiała się zastanawiać. Wiedziała by tego unikać, ale też nie zamierzała strać bezczynnie. Rzuciła w stronę Renem nożem. Celując w szyję.
13:20:46 *Tia ogląała się na korytarz za nimi, odruchowo chcąc uciec. Nie opuszczała jednak grupy. Trzymała się możliwie z tyłu, ale pozostawała z nimi.
13:30:45 *Tia -Nie powinniśmy...? No...-wskazała głową w dokładnie przeciwnym kierunku niż stwór.
15:31:38 Narracja: Nóż utkwił w szyi, ale nie zrobił większych obrażeń, a już na pewno nie zatrzymał Renem.
15:31:44 *Sorana - Ustawcie fazery na maksymalną moc, strzelać bez rozkazu!
15:32:00 Narracja: Ssirass i Ch'Rann posłusznie otworzyli ogień.
15:40:13 *Tia jeszcze bardziej się cofnęła, wbijając wzrok w stwora. W co ona się wpakowała? I za co?
20:27:02 *Rozalia wyrzuciła wszystkie noże w stronę Renem i dopiero wtedy wyjęła fazer, by dołączyć do strzelających. Nie lubiła tego urządzenia. Wolała klasyczną broń.
20:34:33 *Tia trzęsła się. Już wcześniej tak jej się zdarzało, ale teraz towarzyszył temu zimny pot, a mała wyglądała, jakby tylko jakaś niewidzialna siła podtrzymywała ją w pionie.
22:16:33 Narracja: Skoncentrowany ogień ich broni w końcu sprawił, że obcy z gatunku 8472 padł na kolana. Nie reagował na nic. Sorana poleciła wstrzymać ogień i kazała Ssirassowi sprawdzić oznaki życia. Słowa Gorna sprawiły, że odetchnęli z ulgą - wróg był martwy.
22:29:31 *Tia przyłożyła sobie dłoń do ust i drgnęła jakby powstrzymywała odruch wymiotny. Oparła się o ścianę. Dziewczynce robiło się coraz bardziej niedobrze, obraz co chwila jej się zamazywał i rozdwajał. Mruknęła coś niewyraźnie.
22:29:33 *Rozalia po raz pierwszy od chwili porwania poczuła znów zagrożenie. Czuła, że jest cała mokra od potu. Do tego była zmęczona i niewyspana. -Całe szczęście to zdechło-
22:30:34 *Rozalia podeszła do dziewczynki chcąc ją przytrzymać. Widziała, ze mała mdleje.
22:33:50 * Saoya odłączenie (timeout)
22:33:57 *Tia -Niedobrze mi.-poskarżyła się cicho. Była blada.
22:35:03 *Rozalia rozejrzała się po pomieszczeniu za replikatorem. -Już, już. Wytrzymaj jeszcze chwilę, zaraz dam Ci wodę do picia.-
22:36:45 *Tia pokiwała niemrawo głową.
22:42:43 *Ssirass podszedł do dziewczynki, by ją przeskanować.
22:43:28 *Sorana stanęła nad zwłokami i ściszonym głosem powiedziała. - A więc raporty się nie myliły...Klingoni mieli rację...
22:44:39 Narracja: Niestety w korytarzu nigdzie nie było replikatora. Najbliższy był w maszynowni.
22:46:45 *Tia była po prostu zmęczona. Dużo się działo. Najpierw tamten portal, później ucieczka przed wybuchem, te całe Borgi (cokolwiek to jest), półksiężyc i teraz jeszcze ten potwór. A to wszystko otoczone tym okropnym zapachem, który sam z siebie powodował mdłości i wysysał siły.
22:47:39 *Rozalia - Pójdę do maszynowni po wodę dla małej. Potrzebujecie czegoś?-
22:47:50 *Rozalia liczyła też na kawę dla siebie-
22:47:53 *Rozalia liczyła też na kawę dla siebie.
22:50:55 *Ssirass zeskanował Tię i zaczął grzebać w zestawie medycznym. Wyciągnął hypospray, który źle się skojarzył Rozalii, był podobny do tego których używali jej 'porywacze' z U.S.S. Horizon.
22:55:55 *Mała spojrzała na drzwi maszynowni i poruszyła nosem. Nareszcie normalne... no, w miarę normalne zapachy. Wróciła wzrokiem do Ssirassa i przekrzywiła głowę, jakby pytajac co to.
22:58:46 *Ssirass wyłapał to spojrzenie i wyjaśnił. - To środek niwelujący nudności i osłabienie. Nie będzie nic bolało, obiecuję.
22:59:09 Narracja: Rozalii przez chwilę przemknęła przez głowę myśl, że Ssirass ma kawę w hyposprayu.
23:00:41 *Tia tylko mruknęła krótkie -Mhm.
23:02:03 *Rozalia przypomniała sobie, że jej porywacze po użyciu na niej tego przedmiotu, nagle poczuła sie spokojna i pełna energii. Będzie musiała zapytać o to doktora Smoka. Znalazła w końcu replikator.
23:02:12 *Rozalia - Szklankę wody proszę-
23:04:06 Narracja: Ssirass nie kłamał. Nie dość, że zastrzyk był bezbolesny, nudności i zmęczenie natychmiast zniknęły. Tia czuła się w pełni sił!
23:06:09 *Tia stanęła prosto i zastrzygła uszami. -A co to dokładniej? I jak działa?-planowała kolejne pytania, ale uznała, że lepiej w maszynowni. Ssirass mógł zauważyć, że źrenice dziewczynki się zwężyły. Nie zmniejszyły, zwężyły. Nie sałkiem w kreski, ale różnica i tak była widoczna.
23:14:42 *Rozalia po chwili wróciła ze szklanką wody i kubkiem kawy w drugiej ręce. Podeszła do dziewczynki i dała jej szklankę. -Napij się, to tylko woda-
23:17:17 *Tia -Dziękuję.-przyjęła napój.-Już mi lepiej.
23:26:30 *Rozalia -Cieszę się, że dobrze sie czujesz- uśmiechnęła sie serdecznie, chowając za maską, zmęczenie, stres i podenerwowanie.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#23  Post Zamieszczono: 28 cze 2017, 15:42 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
13:52:59 Narracja: W maszynowni czekała na nich główna inżynier Neptune, porucznik komandor Nemarona, kobieta Ferengi (https://hydra-media.cursecdn.com/sto.ga ... 14e37bf0a6 ).
13:53:04 Narracja: Mimo że było to wielkie pomieszczenie, panował spory tłok - wszyscy załoganci, których nie zostali opętani przez zjawy znaleźli się właśnie w maszynowni.
13:53:14 Narracja: Nemarona krzyczała po wszystkich inżynierach, którzy dwoili się i troili, żeby utrzymać statek w akceptowalnym stanie. Niestety, bez dostępu do reszty okrętu mieli nieco związane ręce.
13:53:23 Narracja: Ssirass zabrał się za pomoc rannym. Większość jego zespołu medycznego dotarła w całości do maszynowni.
13:53:29 *Nemarona podeszła do nich i odezwała się do Sorany skrzekliwym głosem. - Pani komandor, robimy co możemy, ale jesteśmy uwięzieni w maszynowni. Wewnętrzne skany wskazują, że na pokładach pochowali się jeszcze nieopętani członkowie załogi, ale mają marne szanse na dotarcie tutaj. Waszej grupie udało się pokonać największy dystans, jak Wam się to udało?
13:53:36 *Sorana wskazała Tię. - Dzięki tej dziewczynce, która czuje obecność zjaw, daliśmy radę ominąć większe grupy. - przekazała Nemaronie pistolet tetryonowy. - A dzięki temu obezwładnialiśmy wrogów po drodze.
13:53:48 *Ch'Rann dodał. - Tak jak w przypadku wrogiego okrętu, promieniowanie tetryonowe niszczy zjawy i usuwa je z nosiciela. Niestety loterią jest czy gospodarz przeżyje ten proces..
14:00:01 *Tia starała się zniknąć, gdy tylko wyczuła, że uwaga skupia się na niej. Znowu wśród obcych. I to jeszcze większej ilości! Gdyby to było możliwe, to chyba by wniknęła w Rozalię.
14:08:53 *Rozalia czuła jak dziewczynka mocno się wtula. Mała ewidentnie się bała. -Myślę, ze dziewczynka powinna odpocząć- odpowiedziała, głaszcząc ją po głowie.
14:15:46 *Tia była wdzięczna Rozalii. To było miłe z jej strony, że się nią zajęła. Ciągle się rozglądała po pomieszczeniu, co jakiś czas wracając wzrokiem do Sorany i rozmawiajcej z nią kobietą.
14:19:59 *Rozalia widziała, że Tia jest mniej więcej w wieku Emilio. Nie wybaczyłaby sobie jakby małej coś się stało. -Nie zgnieć mi Anastazji maluszku- zaśmiała się.
14:22:47 *Tia przyjrzała się Rozalii, powęszyła. Dlaczego wcześniej nie zauważyła? - Przepraszam. - mruknęła i uścisk małej zelżał.
14:44:14 *Sorana poprosiła dwóch załogantów, żeby przynieśli Rozalii i Tii krzesła. Następnie zwróciła się do Nemarony - Wiedząc, że zjawy są wrażliwe tylko na promieniowanie tetryonowe, co możemy zrobić?
14:44:31 *Nemarona skrzywiła się. - Możemy zbombardować pokłady ogłuszającą dawką promieniowania tetryonowego, ale i tak trzeba będzie przeskanować osłonięte części statku, na przykład gondole, czy nie zostaną jakieś zjawy.
14:44:38 Narracja: Po chwili pojawiły się fotele dla Rozalii i dziewczynki.
14:47:27 *Tia z przyjemnością usiadła. Podciągnęła kolana pod brodę i zawinęła ogon wokół nóg, właściwie kładąc się na fotelu, z głową na jednym podłokietniku.
15:17:34 *Rozalia również skorzystała z możliwości spoczęcia. Kiedy już usiadła dopiła kawę. -Wiadomo ile zostało tych stworzeń do ubicia?- zapytała.
15:22:50 *Ch'Rann, zajęty dotąd czujnikami, odparł. - Niestety nie. Tak jak w przypadku trikoderów, czujniki nie wykrywają opętanych członków załogi.
15:29:28 *Sorana spojrzała po wszystkich. Mieli wielu rannych, wyczerpanych, a stan statku stał pod znakiem zapytania dopóki te monstra panoszą się po korytarzach. Nie mieli już czasu na lepsze rozwiązania. - Wykonać. Spróbujcie zreplikować tą broń i wyposażcie w nią oddziały ochrony, które mają potem przeczesać cały statek od dzioba po rufię, zrozumiano?
15:29:38 Narracja: Zgodnie z rozkazem, Nemarona zalała cały statek promieniowaniem, niszcząc wszystkie pozostałe zjawy. Niestety, w wyniku tego zabiegu Neptune stracił około 200 członków załogi, jednak reszta była bezpieczna i wolna od opętania.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#24  Post Zamieszczono: 28 cze 2017, 15:47 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
15:31:18 Narracja: Kilka godzin później...

15:32:15 Narracja: 'Dziennik kapitański, data 84724.44. Jesteśmy jeszcze na orbicie Urugo. Inżynierowie usuwają straty wywołane atakiem zjaw, a ochrona przeczesuje okręt czy nie mamy ze sobą jeszcze jakichś pasażerów na gapę. Pielgrzymi Morlu przybyli z pomocą. Okazuje się, że są bardzo wprawnymi inżynierami, dzięki czemu naprawy posuwają się szybciej niż komandor Nemarona planowała.'

15:32:21 Narracja: 'Kor'Bla, przywódca pielgrzymów, postanowił dołączyć do nas, zafascynowany sposobem w jaki przemierzamy gwiazdy. Jako kapitanowi, pozostaje mi jeszcze smutna kwestia przygotowania stosownych wiadomości dla rodzin zmarłych członków załogi. Muszę też zdecydować co zrobić z Tią, tajemniczą dziewczynką, która przeszła przez bramę...

15:32:45 Narracja: Rozalia i Tia zostały wezwane do gabinetu dowódcy. W środku, ku pewnemu zaskoczeniu obu, czekała na nich Sorana. Ubrana w czerwień dowództwa, z odznaczeniami kapitana.

15:40:30 *Tii za dużo to nie mówiło. I tak wiedziała, że Sorana jest kimś ważnym. Wyglądała już dużo lepiej, choć nadal zapach ani korytarzach ją nieco przytłaczał.

16:24:21 *Rozalia akurat nie była mocno zdziwiona. Spodziewała się takiego awansu Sorany, w szczególności, że przejęła dowodzenie podczas nagłego ataku. -Gratulacje- powiedziała jako przywitanie.

16:51:13 *Sorana z uśmiechem przyjęła gratulacje. - Dziękuję Rozalio. - Wskazała na dwa fotele przed biurkiem. - Siądżcie proszę. - sama usadowiła się po drugiej stronie, na fotelu kapitana

16:59:08 *Tia zajęła jedno ze wskazanych miejsc. Teraz nie leżała na fotelu jak wcześniej w maszynowni, tylko po prostu siedziała. Nie wiedziała czego będzie dotyczyć rozmowa. Może ich powrotu?

17:01:26 *Sorana - Kontaktowałam się z dowództwem Floty. Jak widzicie, awansowali mnie na kapitana U.S.S. Neptune. Wraz ze śmiercią gatunku 8472, który podszywał się pod komandor Renem moja misja się zakończyła. Kwatera główna przewiduje dla nas spotkanie z U.S.S Archer, który uzupełni nasze braki kadrowe. Następnie wrócimy do naszej pierwotnej misji eksploracji tego sektora.

17:01:33 *Sorana zwróciła się do Tii. - Tio, dowództwo chciało, żebyśmy oddali cię na U.S.S. Archer, żebyś została przewieziona na Ziemię. Nie zgodziłam się na to i poprosiłam o opiekę nad tobą. Jeżeli Rozalii i komandorowi Ch'Rannowi uda się stworzyć portale do podróży w czasie i przestrzeni, może uda nam się przesłac Cię do domu.

17:01:56 *Sorana - Czy akceptujesz takie rozwiązanie?

17:02:57 *Rozalia również usiadła. Mniej więcej domyślała się czego będzie dotyczyć rozmowa. Spojrzała na dziewczynkę, dopiero chwilę wcześniej przypomniałą sobie, ze na statku ta wielka bestia, która wylądowała przed jej synem, zamieniła się w podobnie wyglądającego człowieka z ogonem i uszami zwierzęcymi. jej rozmyslenia przerwała Sorana. Tym razem udało się ją zaskoczyć. Nie wypytywali o sąsiedztwo

17:03:51 *Tia nie musiała się zastanawiać. Ziemia nie była jej domem, a ona chciała do domu. - Akceptuję.

17:26:53 *Sorana kiwnęła głową dziewczynce. - Cieszę się. - dobrze, że mała się zgadzała na to rozwiązanie. I tak niestety nie miała dużego wyboru w tej kwestii...

17:27:06 *Sorana - Pozostaje jeszcze kwestia, gdzie będziesz mieszkać...

17:30:35 *Tia przekrzywiła jedno ucho. Trochę ją to zdziwiło. Mieli przecież miejsce po tym co się stało, jakkolwiek by to nie zabrzmiało, gdyby powiedziała to na głos. Jednak nie powiedziała. Czekała na werdykt. W zasadzie nie miała dużych wymagań. Byle na statku i nie na środku korytarza, na którym panuje duży ruch.

18:15:02 *Rozalia miała cichą nadzieję, by Sorana pozwoliła jej na trochę prywatności i nie wrzuciła jej dziewczynki do kajuty. Szczególnie, że czasami profesor Lazarus otwiera korytarze i nieoczekiwanych miejscach i porach w jej pokoju.

18:23:45 *Sorana spytała dziewczynki. - Jest oczywistym, że nie możesz mieszkać zupełnie sama. - zgodnie z obawami Rozalii, kapitan zwróciła się do niej. - Rozalio, czy wzięłabyś Tię pod opiekę do siebie? Wiem, że to duża odpowiedzialność, ale Tia bardzo ci ufa.

18:29:57 *Rozalia posłała Soranie jednoznaczne spojrzenie mówiące: 'za co?'. Milczała dłuższą chwilę, aż s końcu się odezwała. - Myślę, że nie powinnam naruszać prywatności Tii, doskonale poradzi sobie w kajucie obok- odpowiedziała dyplomatycznie. -Oczywiście, moja kajuta będzie dla niej otwarta, jednak wolę oszczędzić jej widoków kiedy mam poranne mdłości- dodała.

18:30:12 *Powody odmowy były zupełnie inne, ale o nich Rozalia nie zamierzała mówić.

18:32:38 *Tia spojrzała na Rozalię. Właściwie to też nie chciała zajmować kajuty z kimś. Rozwiązanie podane przez Rozalię wydawało jej się idealne niezależnie od powodów. Dobrze będzie mieć swój własny samotny kąt.

18:41:11 *Sorana westchnęła. - Jeżeli Tia się zgadza na własną kajutę to możemy tak zrobić, ale tylko pod warunkiem, że najpierw pokażesz jej jak korzystać z replikatora, łazienki i wszystkich innych urządzeń w kajucie. Dodatkowo Tia będzie spędzać czas poza kajutą pod opieką konkretnych członków załogi, a jej kajuta będzie objęta monitoringiem medycznym w razie wypadków.

18:43:23 *Tia nad tym się chwilę musiała zastanowić, ale... brzmi w porządku. Czymkolwiek jest replikator i jakikowliek problem miałaby mieć przy korzystaniu z łazienki.

18:43:43 *Tia -Ja się zgadzam.

18:45:56 *Rozalia - Ja też. Pokażę jej wszystko i - spojrzała na Tię z serdecznym uśmiechem- będzie mogła przyjść do mnie kiedy chce i kiedy będzie potrzebować.-

18:46:32 *Sorana - Wyśmienicie. Tio, możesz proszę poczekać przed gabinetem? Muszę omówić z Rozalią dwie sprawy.

18:48:49 *Tia kiwnęła głową. Wstała i wyszła posłusznie. Ale... czekać pod gabinetem? Jakiś czas wytrzymałą po prostu stojąc. Jednak nie mogła tak wytrzymać dugo. Zaczęła chodzić z prawej na lewą stronę i z powrotem.

18:50:04 *Rozalia odprowadziła Tię wzrokiem i spojrzała spowrotem na Soranę. -Błagam powiedz mi, że Barclay nie porwał tego dziecka-

18:50:52 *Gdy drzwi zamknęły się za Tią, Sorana odpowiedziała. - Nie wydaje nam się. Nie wiemy skąd przybyła.

18:51:43 *Sorana sięgnęła pod biurko, wyciągnęła jakiś przedmiot i położyła go przed Rozalią na biurku. Był to pistolet tetryonowy, który znaleźli w korytarzu. - Wiemy natomiast skąd to jest.

18:53:00 *Rozalia przyjrzała się przedmiotowi. -A ja mam się temu przyjrzeć, bo?- ciągnła ją za język.

18:55:03 *Sorana oparła łokcie o biurko i splotła palce. - Ch'Rann i Nemanora przeprowadzili badania. Śladowe ilości promieniowania są spójne z sygnaturą korytarza, który otworzył twój profesor.

18:56:28 *Rozalia westchnęła. -No tak, pochodzi z sąsiedztwa...- przegryzła dolną wargę. -W przypadek nie uwierzysz?-

18:57:31 *Sorana spojrzała na nią wzrokiem pt. A jak sądzisz?

19:01:36 *Rozalia - Profesor Lazarus- zaczęła. -Z niewiadomych mi jeszcze przyczyn chętnie pomaga mi. Zdaję sobie sprawę, że kiedyś przyjdzie rozliczyć się, jednak spłatę długu biorę na siebie.-

19:10:05 *Rozalia -Kapitan Barclay porwał mnie z miejsca, którego mogłam powiedziedzieć, ze jest moim domem, w którym czułam się bezpiecznie, przy osobie, którą kocham. Od tej pory minęło sporo czasu, a ja nadal będę oglądać się za sobie z przestrachem, czy nie przyjdzie po mnie po raz kolejny, by w rzucić w kolejny absurdalny dla mnie czas-

19:11:59 *Rozalia -Ten człowiek przeskanował całe moje życie i uznał, że zabawi się w boga, jednak nie miał pojęcia, ze dzień szybciej o mały włos nie zginęłam. Dlatego nigdy nie powiem, jak trafić tam gdzie przebywa profesor Lazarus-

19:12:37 *Rozalia - Bo jak uda mi się wrócić, to tylko tam będę mogła czuć się pewnie i bezpiecznie-

19:12:39 *Tia zdążyła policzyć lampy na mostku. Jeśli były jakieś kafelki lub panele, które dało się policzyć, to je też policzyła. Zprawdziła też ile kroków potrzebuje, by przejść z jednej strony na drugą. Właśnie była w połowie sprawdzania ile w tym celu musi wykonać tip-topów.

19:15:28 *Na Tię zwrócił uwagę sternik, młody mężczyzna z błękitną skórą i pojedynczą czarną pręgą, która ciągnęła się idealnie przez sam środek całego jego ciała. Sternik odszedł od konsoli i powiedział Tii. - Możesz siąść na tamtym fotelu. - wskazał fotel na środku pomieszczenia. To był chyba najważniejszy fotel na całym mostku, bo był wyraźnie wyeksponowany.Sternik dodał serdecznie. - Wątpię żeby kapitan Sorana miała coś przeciwko.

19:17:46 *Rozalia - Ojcu nie udało się mnie złamać, piratom nie udało się mnie złamać, nawet mężowi nie udało się mnie złamać. A Kapitan Barclay, zupełnie obca osoba, sprawił, że czuje strach. -

19:20:52 *Tia - Nie, nie... - pokręciła głową - Chyba, że przeszkadzam jak tak chodzę.- Tak, była nadpobudliwa. Jak prawie każde dziecko w jej wieku. No i do tego wiewiórka. Czy jest bardziej ruchliwe połączenie?

19:32:25 *Sorana spochmurniała.Wyciągnęła PADD i przesunęła go po biurku w stronę Rozalii. - Na tym PADDzie są listy do rodzin wszystkich członków załogi, którzy zginęli podczas ataku. 214 osób, z kapitanem Anjaalem i chorąży Arix łącznie. Ostatnio myśleliśmy, że to już koniec, aż okazało się, że jednak nie i teraz nie żyje 214 osób.-

19:32:33 *Sorana - Nic nie zrobimy twojemu przyjacielowi, ale musimy z nim porozmawiać, czy to nie jego eksperyment przeniósł tutaj Tię i obudził zjawy w załodze.-

19:35:37 *Rozalia - Nie umiem wywołać łączności sama, to profesor włącza korytarz. Przeważnie kiedy Aleksander ma chęć ze mną porozmawiać-

19:47:51 *Tia -Nie usiedziałabym.-próbowała się wytłumaczyć. Stopa dziewczynki lekko stukała o podłogę, jakby na potwierdzenie jej słów.

19:53:51 *Sternik wzruszył ramionami. - Nie przeszkadzasz, po prostu wydawało mi się, że możesz być zmęczona. Chodzą plotki, że gdyby nie ty to nie mielibyśmy ani lekarza ani nowej kapitan, więc miałaś bardzo aktywny dzień! – wyciągnął do niej dłoń. – Tak w ogóle to nazywam się Ziran, Ziran Borewas.

19:55:19 *Sorana - Dlatego proszę Cię, żebyś się z nami od razu skontaktowała jak tylko profesor Lazarus się do Ciebie odezwie. To bardzo ważne. Mogę na Ciebie liczyć?

19:55:27 *-Tia- przedstawiła się tylko z imienia.- Odespałam na fotelu

20:09:22 *Tia spojrzała na dłoń, później na twarz mężczyzny i dopiero wtedy podała mu rękę. W końcu go nie znałą.

20:12:28 *Rozalia -Tak, tylko przeważnie rozmowy odbywają się z moim mężem, profesor się nie wtrąca. Ale zawiadomię Cię, jak tylko pojawi się korytarz-

20:20:22 *Ziran lekko uścisnął jej drobną dłoń. - Miło cię poznać Tio. Jak podoba ci się na statku? Wiem, że atak kosmicznych zjaw to kiepska impreza zapoznawcza, ale wierz mi, jest tu całkiem wygodnie.

20:23:54 *Tia -Muszę tu trochę pobyć, by móc oceniać. Pierwsze wrażenie nie było zbyt udane.

20:25:48 *Sorana skinęła jej. - O więcej nie proszę. A skoro już jesteśmy przy temacie twojego męża... - podsunęła jej kolejny PADD. - To mój pierwszy oficer, który przybędzie razem z resztą uzupełnień na U.S.S. Archer.

20:26:02 Narracja: Na PADDzie widniał portret mężczyzny, komandora Floty. Według daty urodzenia miał niecałe 30 lat. Od razu wydał się Rozalii podobny - krótkie ciemno-brązowe włosy, starannie przycięta broda, niebieskie oczy i bardzo charakterystyczne rysy. Na szczycie dokumentu widniało imię: Marcus Aleksander Johnson.

20:27:19 *Rozalia - To jest przypadek albo tortury- jęknęła.

20:28:00 *Rozalia - Dobrze, że chociaż nie ma blond włosów-

20:30:04 *Tia -Ale nikt mi nic nie próbował zrobić, więc skoro wszystko wróciło do normy...

20:30:16 *Tia -Jeszcze zobaczę, czy będę miała co robić.

20:33:42 *Sorana miała minę niczym posąg. - Poprosiłam o sprawdzenie tego dwa razy, ale nie wątpliwości - to twoja rodzina. I to bezpośrednia. Laboratoria genetyczne i genealogiczne próbowały ustalić jak dokładnie to możliwe, ale w linii waszej rodziny jest więcej nieścisłości niż w jakiejkolwiek innej...

20:33:59 *Ziran się zaśmiał. - Pierwsze wrażenie kiepskie, ale wierz mi - jest tu co robić, nawet dla takiej młodej damy jak ty!

20:37:10 *Tia wyjrzała zza Zirana, by zobaczyć konsolę.- A co Pan robi?

20:48:34 *Rozalia - Agenci sami przyczynili się do nieścisłości w mojej linii. Teraz jakim cudem mam się przedstawić- spojrzała jeszcze raz na portret -Komandorowi Markusowi Johnson?-

22:32:09 *Sorana rozłożyła ręce. - Normalnie, Rozalio. Chcąc nie chcąc to twój pra-pra-na potęgę-pra wnuk, ale też twój przełożony. Spodziewałam się, że może dojść do takiej sytuacji, choć nie, aż tak wcześnie.

22:34:11 *Ziran poprowadził dziewczynkę do konsoli i spytał - Czy tam skąd pochodzisz macie statki? Morskie lub kosmiczne?

22:35:27 *Rozalia -Nie buntowanie się miałam na myśli, ale czy on jest świadomy mojego pochodzenia?-

22:36:42 *Sorana - Nie wiem czy informowano go o tym, ale sądzę, że będzie to konieczne jak tylko znajdzie się na pokładzie.

22:44:53 *Tia -Morskie, podmorskie...

22:45:21 *Rozalia - Wręcz niezbędne. Jest łudząco podobny do mojego męża, tylko kolor włosów nie ten-

22:45:27 *Tia -Kombinują z lataniem, ale na razie mamy tylko sterowce.

22:46:47 *Rozalia - Przeklęte Johnsonowe geny, są tak dominujące-

22:48:10 *Ziran się ucieszył, nie musiał kompletnie od podstaw tłumaczyć. - Każdy taki okręt ma ster i sternika, czyż nie? Ja właśnie jestem sternikiem, tylko pilnuję, żeby nasz okręt bez problemu płynął między gwiazdami.

22:49:48 *Sorana się uśmiechnęła. - Z wyglądu może tak, ale reszta pozostanie ci do oceny przy spotkaniu. Jest bardzo obiecującym oficerem Floty, w jego aktach aż roi się pochwał i odznaczeń.

22:52:58 *Sorana - Nie zdziwiłabym się gdyby jego pobyt na Neptune okazał się krótkim przystankiem przed dowództwem własnym okrętem.

22:53:38 *Rozalia poczuła dumę. Jednak jej dziedzictwo w jakimś stopniu jest zachowane i zostaną po niej utalentowani krewni. -Skłamałabym jeśli to nie łechtałoby mojego ego.-

22:53:44 *Tia zastanawiała się, marszcząc brwi-Gwiazdy są oddalone od siebie... Z jaką prędkością się poruszamy, skoro na ich omijanie trzeba zwracać aż taką uwagę?

23:01:16 *Rozalia - W XVII wieku kapitanowie statków na morzu, a XXV wieku, kapitanowie statków kosmicznych, to brzmi dumnie-

23:08:47 *Sorana - Jutro będziesz miała okazję go poznać. Archer jest dzień lotu od nas. Na razie polecam odpocząć, mamy ciężki dzień za sobą...

23:10:44 *Ziran - Hmmm. Gwiazdy są daleko owszem, ale przy naszej prędkości takie rzeczy jak gwiazdy, inne statki, planetoidy, asteroidy to duży problem.

23:15:26 *Rozalia - Noc też. - dodała. -Głowa mi pęka, muszę to odespać. Jeszcze raz gratuluję Pani kapitan- powiedziała z uśmiechem i minęła biurko Sorany. Pochyliła się i objęła pewnie bardzo zdziwioną kobietę.

23:16:41 *Tia -Czyli poruszamy się...-rozłożyła palce, zmarszczyła brwi, jakby nad czymś intensywnie myślała, przez krótką chwilę wyglądała jakby naprawdę próbowała obliczyć tą prędkość.-Bardzo szybko. Poza moim wyobrażeniem.

23:19:14 *Nie sposób było wyrazić jak bardzo Sorana była zaskoczona nagłym gestem Rozalii, ale odwzajemniła objęcie. Było jej bardzo miło. - Dziękuję ci bardzo, Rozalio. - odparła.

23:19:31 *Ziran mrugnął do dziewczynki. - Szybciej niż światło, Tio.

23:20:00 Narracja: Nagle drzwi turbowindy otworzyły się i na mostku pojawił się macko głowy Kor'Bla, którego Tia poznała na powierzchni planety. Skinął dziewczynce i podszedł do drzwi gabinetu kapitana.

23:20:25 *Tia -Ale... to...-opuściła ręce- Mówiłam, że poza moim wyobrażeniem.

23:21:33 *Tia spojrzała na macko głowego. Nie wiedziała, co zrobić, więc zwyczajnie odpowiedziała tym samym, skinięciem.

23:26:50 Narracja: W gabinecie Sorany rozległ się dźwięk dzwonka.

23:27:36 *Rozalia wyprostowała się speszona dzwonkiem. -Na mnie już czas. Dobranoc- powiedziała

23:27:56 *Sorana odparła serdecznie. - Dobranoc Rozalio.

23:38:12 Narracja: Na rozkaz Sorany Kor'Bla wszedł do gabinetu. Widząc Rozalię wręczył jej coś co przypominało PADD Federacji.

23:38:19 *Kor'Bla zadudnił. - Dobrze, że panią spotkałem pani Johnson. Sądzę, że schematy na tym padzie panią zainteresują.

23:39:14 *Rozalia była zdziwiona. - Dziękuję.- odpowiedziała. -Czyżby to były odczyty z innej stabilnej bramy?-

23:39:33 *Tia -Ale jak to...-spoglądała po konsolach. W końcu potrząsnęła głową- Nie, nie. I tak na razie nie zrozumiem.

23:41:08 *Ziran - Jak chcesz to postaram się wytłumaczyć ci to w wolnej chwili.

23:42:05 *Rozalia -Na pewno na to spojrzę z rana, gdy będę miała trzeźwy umysł- powiedziała z uśmiechem, jeszcze raz podziękowała i wyszła z gabinetu. Rozejrzała się za dziewczynką, by pokazać jej jak używać replikatora.

23:45:49 *Tia -Ale chyba już nie dzisiaj. No i też inna rzecz, że moja rasa dopiero podbija powietrze. O kosmosie nawet nie marzymy, a ja mam 10 lat. Mogę nie mieć podstaw... To będzie dłuuuugie tłumaczenie.

23:48:13 Narracja: Rozalia odnalazła dziewczynkę i zgarnęła ją do siebie matczynym, stanowczym tonem, nie akceptującym sprzeciwu. Następnie, by ją zainteresować najpierw pokazała replikator. Potem teoretycznie opowiedziała o prysznicu sonicznym, którego nie znosi, więc pokazała jej prysznic u siebie, z wodą i zaproponowała, by Tia umyła się u niej.

23:49:10 Narracja: Rozalia zaproponowała by dziewczyna wyszukała sobie ubranie i je zreplikowała i mogłaby się spokojnie umyć.

23:52:33 Narracja: Tia słuchała Rozalii. Z replikarota niezbyt kreatywnie wydobyła ubranie bardzo podobne do tego, które miała, oraz dodatkową bluzkę o dobre 3 rozmiary za dużą tak, że działała w zasadzie jak koszula nocna, oraz spodenki. Po kąpieli ubrała się w ten drugi zestaw, a ubrania zabrała do swojego pokoju, by mieć co założyć rano.

23:53:44 *Kiedy Tia się myła Rozalia opadła na fotel, by w końcu odpocząć. W reku miała kubek z kawą, którą już piła jedynie dla smaku, a nie dla działania.Swój wzrok skierowała na instrument stojący w rogu jej kajuty. Mimo zmęczenia nabrała chęci by sobie pograć. Wyciągnęła nuty i usiadła przed fortepianem. Zagrała:

https://www.youtube.com/watch?v=Y0ATAI75b2s

23:56:16 Narracja: Z godnym podziwu wyczuciem chwili, koło fortepianu otworzył się korytarz, w którym Rozalia zauważyła profesora Lazarusa.

23:57:30 *Rozalia drgnęła. -Pan mnie kiedyś do zawału doprowadzi.- powiedziała. -Niech zgadnę stoi tam gdzieś Aleksander?-

00:01:21 *Lazarus pokręcił głową. - Niestety nie tym razem pani Johnson. Mam dla pani ważną informację. Pani mąż wyruszył już w to osławione morze na którym mu tak strasznie zależało...z tego co wspomina moja asystentka to wziął ze sobą Emilio...

00:04:46 *Tia postanowiła jeszcze spróbować tego sonicznego prysznica. Była zwyczajnie ciekawa. Podeszła włączyła. Skrzywiłą się lekko. Dźwięk był dziwny i trochę drażniący, ale trochę jak tykanie zegara. Zaraz przestaje się na niego zwracać uwagi.-Nawet ciekawe.-mruknęła.

00:05:05 *Rozalia zacisnęła dłonie w pięści. -Czy ja dobre rozumiem, że ten kretyn zabrał naszego syna na ten niebezpieczny rejs? Ten sam, którego mi odradzał, bo jest ryzyko braku powrotu. Mnie zaraz szlag trafi!- krzyknęła. Stes, przedawkowanie kawy, nieprzespane ponad 40 godzin i zdenerwowanie spowodowało mocny ból brzucha. Tego Rozalia nie umiała zignorować. Aż się skuliła.

00:07:51 *W portalu rozległ się kobiecy krzyk. - Czasami jest pan potwornie głupi! - w portalu pojawiła się młoda kobieta. - Pani Johnson, jest tam pani? Cholera, jak jej pomóc...

00:14:18 *Mała w końcu uwaliła się spać, choć długo nie mogła zasnąć. To miejsce nie pachniało nią. Wierciłą się na koi, poddenerwowana. Pierwsza noc w nowym miejscu zawsze tak wygląda.

00:16:05 *Rozalia poczuła strach o Anastazję. Strach i panikę, pomieszaną z bólem. Drżącą ręką kliknęła na broszkę, którą miała przypiętą do munduru. -S.Sorana... możesz ...tu przyjść?- zapytała. Całkowicie w tym momencie ignorowała portal i profesora.

00:16:42 *Sorana odpowiedziała, zaniepokojona. - Już tam będziemy.

00:17:14 Narracja: Minęło parę sekund i w kajucie Rozalii zmaterializowali się Sorana i Ssirass.

00:18:13 *Ssirass zabrał się za badanie Rozalii. Nic nie mówił, syknął tylko raz cicho pod nosem, po czym przygotował odpowiedni hypospray, którego zawartość wstrzyknął Rozalii.

00:18:30 Narracja: Rozalia poczuła, że ból powoli ustępuje.

00:19:01 *Rozalia była blada, spocona i obolała. Przez chwillę nie kojarzyła co się dzieje wokół niej. Dopiero po chwili wracała świadomość.

00:19:36 *Tia nieświadoma tego, co dzieje się za ścianą, wciąż się przewracała z boku na bok.

00:20:07 *Ssirass skanował Rozalie, a Sorana klęczała koło przyjaciółki. - Czujesz się trochę lepiej? Jaka diagnoza doktorze?

00:20:59 *Ssirass zakończył skan, wypuścił głośno powietrze. - Na szczęście to nic poważnego, ale zalecam pani solidną ilość wypoczynku, no i zredukowanie spożycia kawy.

00:22:28 *Rozalia -On go zabrał, zabrał mi syna i już nie wróci- wycedziła przez zęby.

00:22:59 *Do Rozalii dopiero dotarło zalecenie doktora. -Jak to ograniczyć, ona jest taka dobra-

00:24:05 *Ssirass syknął głośniej. - Ale szkodzi w nadmiarze, a pani zastępowała sen kawą. Jest pani w ciąży, proszę uważać na to co pani spożywa, bo inaczej każę przeprogramować pani replikator.

00:25:40 *Tia w końcu wpadła na jakiś pomysł. Nie idealny, ale zawsze jakiś. Wzięła swoją koszulkę, którą miała cały dzień na sobie, zwinęła w kłębek i uczyła jako jaśka. Od razu lepiej.

00:26:31 *Rozalia powoli uspokajała się. -Dobrze, opanuję dawki kawy -odpowiedziała. -Dziękuję za pomoc, poznajcie profesora z sąsiedztwa- powiedziała mając nadzieje, ze Lazarus nie wyjawi gdzie jest.

00:27:26 *Sorana, aż bała się spytać kto porwał syna Rozalii, bo jeszcze jej obawy się potwierdzą. Romulanka podeszła do portalu. - My się już widzieliśmy, prawda, panie profesorze?

00:28:01 *Lazarus odparł. - Hmmm, ah, tak. Była pani na stacji. Dobrze, że pani jest, pani...?

00:28:18 *Sorana - Sorana, aktualny kapitan U.S.S. Neptune.

00:31:06 *Lazarus - Gratuluję awansu. Świetnie się składa, że pani tu jest, mogę od razu wyjaśnić w czym rzecz. Rozalio, im dalej lecicie, tym moje próby kontaktu stają sie łatwiejsze.

00:33:21 *Rozalia - To dobrze, im szybciej wrócę, tym szybciej urwę łeb memu niepokornemu mężowi. Czemu nikt go nie powstrzymał?-

00:34:42 *Lazarus - Na początku nie wiedziałem czemu tak jest, ale potem odkryłem przyczynę. Zbliżacie się do U.S.S. Relentless, zagubionego okrętu... - nie dokończył, bo Regina wbiła się w słowo.

00:36:34 *Regina - Niestety pani Johnson jest ojcem chłopca i jego prawnym opiekunem. Poza tym Emilio sam chciał płynąć, żeby mieć oko na ojca. - dziewczyna miała wyrzuty sumienia...

00:37:23 *Rozalia - Po co 11 latek ma pilnować dorosłego mężczyznę?-

12:21:21 *Regina - Martwi się o ojca, że nie radzi sobie z pani porwaniem i może podejmować złe decyzje. Poza tym, po prostu chciał z nim spędzić trochę czasu razem.

12:26:36 *Rozalia próbowała się uspokoić. -Trudno, mleko już się wylało. Nie mam na to wpływu co tam się wydarzy- odpowiedziała. Oczywiście chowała przed nimi to jak bardzo się martwiła i o jednego i drugiego.

12:35:58 *Lazarus zastąpił Reginę przed portalem. - Jak już mówiłem, na waszym kursie leży U.S.S. Relentless, zagubiony w XXIII wieku okręt Floty. Im bliżej się znajdujecie, tym łatwiej jest się skomunikować. Wcześniej przesunięcie temporalne wpływało negatywnie na stabilność korytarzy.

12:36:05 *Sorana musiała spytać. - Mówimy o przesunięciu między XVII, a XXV wiekiem?

12:39:25 *Lazarusa zaskoczyło to pytanie, dlatego postanowił skorygować. - Nie, to byłoby proste. Ja próbuję się z wami skontaktować nie z XVII wiecznej Ziemi, a z wymiaru znajdującego się poza czasem tamtego uniwersum. Taki...łącznik między różnymi wszechświatami.

12:40:34 *Rozalia spojrzała na Lazarusa karcąco. Niech więcej nie wygada!

12:42:51 *Sorana spojrzała znacząco na Rozalię, a potem wróciła do Lazarusa. - W takim razie co ułatwia panu kontakt teraz?

12:43:13 *Lazarus od razu wyjaśnił. - Relentless padł ofiarą anomalii temporalnej. Nałożył się ze swoim 'następcą' z XXVI wieku, który został zaatakowany...przez Borga.

12:44:13 Narracja: Rozalia zauważyła wystraszone miny Sorany i Ssirassa. Kimkolwiek był ów Borg, powodował niemały strach wśród oficerów Floty.

12:47:39 *Rozalia - Kto jest Borg?-

12:48:48 *Sorana patrząc niewidzącym wzrokiem odparła. - Transmiter temporalny...

12:48:53 *Lazarus uśmiechnął się złowieszczo. - Widzę, że wie pani o co mi chodzi. Jeżeli chcemy otworzyć korytarz dla pani Rozalii, musimy zdobyć taki transmiter, właśnie z pokładu Relentless.

12:49:51 *Ssirass zwrócił się do Rozalii. - Borg to rasa cyborgów, której jedynym celem jest zdobywanie nowych technologii. Nie przejmują się nikim i niczym, a każdego kto stanie im na drodze niszczą, albo gorzej...siłą wcielają w swoje szeregi.

12:55:08 *Sorana dodała ponuro. - Wystarczy przesłuchać logi zasymilowanych. W szeregach Borga nie ma ja. Tracisz pragnienia, cele, uczucia. Liczy się tylko wola kolektywu.

12:55:49 *Rozalia - Straszny los czeka ofiarę tego Borga-

12:56:19 *Rozalia akurat za brak woli uznawała za najgorszą rzecz jaka mogłaby się jej przytrafić.

13:00:27 *Ssirass - Straszniejszy niż ci się wydaje. To najgorszy wróg z jakim Federacja miała kiedykolwiek do czynienia...

13:00:58 *Sorana podchwyciła wątek od Gorna. - ...dlatego niech się pan nie zdziwi profesorze, że jestem mniej niż chętna ryzykować zasymilowanie mojej załogi dla transmitera temporalnego.

13:04:24 *Rozalia - Nie ma na nich sposobu? W ogóle nie da się ich pokonać?-

13:07:40 *Sorana spojrzała na Rozalię. Jej mina była przerażająca, zupełnie inna niż zwykle. - Walka wręcz, broń kinetyczna, broń energetyczna ze zmieniającą się częstotliwością wiązki. Przez lata znalazło się trochę metod na walkę z nimi, jednak żadna nie sprawiła, żeby spotkanie z Borgiem było wiele łatwiejsze. A zbagatelizowanie ich to najgorsze co można zrobić.

13:08:12 *Ssirass dodał. - Myśl nasze niedawne zjawy, ale gorzej...

13:12:42 *Lazarus postanowił również uzupełnić wątek. - Borg, Rozalio, ma tą niesamowitą cechę, że szybko dostosowuje wszystkie swoje trutnie do metody ataku. Częstotliwość fazera zadziała góra 3 razy, potem ich tarcze osobiste będą gotowe na zablokowanie wiązki. Borg nie boi się próźni, trucizn. Nie zatrzymuje się dopóki wszystko na jego drodze nie zostanie zasymilowane. Na potrzeby kolektywu...

13:14:24 *Sorana - Przy pierwszym spotkaniu Floty z Borgiem pod Wolf 359 jeden okręt Borga zniszczył bez problemu 40 okrętów Floty...

13:55:05 *Rozalia - Czyli nierealnym jest pokonać to stworzenie- stwierdziła. -Jaka jest szansa, ze to tam jest? Na tym statku?-

13:59:16 *Rozalia - pójdę po to urządzenie- zdecydowała w końcu. Wiedziała, ze to głupie i na wskroś nierozsądne, ale wizja powrotu do domu była bardzo kusząca

14:07:07 *Lazarus - Oh, co do obecności Borga na pokładzie nie ma wątpliwości, Rozalio. To jednak nie koniec problemów. Co parę godzin statek przeskakuje między swoją wersją z XXIII wieku, a wersją z XXVI wieku. Borg jest na tej drugiej i tylko na niej zdołacie znaleźć transmiter. Na razie zmiana następuje co, plus minus, trzy godziny. Niestety z każdym dniem ów interwał staje się bardziej chaotyczny.

14:08:57 *Sorana gniewnie krzyknęła. - Rozalio, to jest misja samobójcza!

14:09:24 *Sorana zwróciła się do profesora. - Musi być jakiś inny sposób!

01:22:15 *Lazarus pokręcił głową. - Możecie szukać gdzieś indziej, ale ciężko Wam będzie zdobyć transmiter temporalny od sprawnej jednostki Borga. Poza tym pani kapitan, moje skany wskazują, że Borg na pokładzie Relentless powoli budzi się do napraw... - ton głosu profesora był podszyty groźbą. - ...co się stanie gdy ustabilizują jednostkę z XXVI wieku w waszych czasach?

01:23:00 * GwiezdnySzpajk odłączenie (timeout)

01:24:28 *Sorana zacisnęła zęby. Borg z XXVI wieku spowoduje katastrofalną ilość szkód w ich czasach.

01:25:06 * Jinza odłączenie (timeout)

01:28:00 *Rozalia - To jakie macie rozwiązanie? Przecież nikt nie poświęci swojego życia ani życie załogi dla mojego kaprysu-

01:29:41 *Sorana potarła oczy. Zaczynała coraz dotkliwiej odczuwać zmęczenie po dzisiejszym dniu. - Niech pan prześle współrzędne. Musimy zniszczyć ten statek. - zadecydowała.

01:30:08 * Szpajku odłączenie (timeout)

01:31:15 * .Saoya odłączenie (timeout)

01:32:06 *Lazarus chwilę był zajęty czymś poza ich widokiem, po czym zwrócił się do nich. - Przesłałem współrzędne.

01:32:45 *Sorana - Tak po prostu? Myśli pan, że żartowałam ze zniszczeniem tego okrętu? - odparła z niedowierzaniem.

01:33:44 *Lazarus - Oj nie mam wątpliwości, że go pani zniszczy. Tak samo jak nie mam wątpliwości, że najpierw wyciągniecie stamtąd ten transmiter.

01:35:07 * Saoya opuszcza pokój.

01:35:13 * Saoya wchodzi do pokoju ST Neptune

01:38:45 *Lazarus zwrócił się do Rozalii - Pani Johnson, niestety będziemy musieli powoli kończyć. Czy jest coś jeszcze co pani potrzebuje?

01:41:48 *Rozalia - Czy jest Pan w stanie sprawdzić czy mój mąż wróci z tego morza?-

01:46:30 *Lazarus smutno pokręcił głową. - Niestety pani mąż nie zdradził w którym świecie jest to morze, a czas...może zaistnieć wiele różnych linii czasowych...

01:49:09 *Rozalia zacisnęła dłonie w pięści ponownie. - Zaraz mnie trafi szlag.- mrukneła. -Dziękuję profesorze za kontakt i chociaż podpowiedź jak mam wrócić do domu.-

01:51:15 *Lazarus - Żałuję, że nie mogę bardziej pomóc na ten moment. Odezwę się jak będę wiedzieć coś więcej.

01:51:52 Narracja: Portal cichutko zamknął się. Faktycznie, ich stabilność stała się dużo lepsza.

01:53:58 *Sorana spytała Ssirassa. - Jak stan Rozalii?

01:56:38 *Ssirass poskładał wszystkie narzędzia. - Jest bezpieczna, dziecko również. Jednak jak mówiłem - więcej odpoczynku, mniej kawy.

02:01:11 * Acerisz odłączenie (timeout)

02:04:15 * GwiezdnySzpajk odłączenie (timeout)

02:05:36 * Mikaela odłączenie (timeout)

02:06:17 *Rozalii było nieco wstyd, że przed swoją głupotę zasłabła. -Przepraszam, będę bardziej zwracac na siebie uwagę.- odpowiedziała.

02:08:57 *Sorana - Mamy nadzieję, Rozalio. - mówiąc to postarała się o uśmiech, ale widać było, że jest zmęczona. - Jutro dotrze do nas U.S.S. Archer. Jak tylko będziemy gotowi, ruszamy w stronę Relentless. Radzę Wam się solidnie wyspać.
02:11:39 *Rozalia - I tak zrobię. Tym razem mam nadzieję zasnąć, choćby ze zmęczenia-





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#25  Post Zamieszczono: 28 cze 2017, 16:23 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
20:47:18 Narracja: Na następny dzień Rozalia dostała polecenie stawienia się w gabinecie kapitana. Nie miała wątpliwości co ją czeka. Widziała, że U.S.S. Archer dołączył do nich na orbicie Urugo.
20:50:16 Narracja: Tii nie dane było spokojnie rozpocząć dnia. Ledwie wstała i się umyła, a już usłyszała dzwonek do drzwi jej kajuty.
20:55:16 *Rozalia wstała. Nie miała w ogóle ochoty oglądać ciemnowłosej kopii własnego męża, szczególnie po wczorajszych nowinach. Musiałą zrobić dobrą minę do złej gry. Udała się do gabinet pani kapitan.
20:57:03 *Tia była zmęczona nocą. Tak już miała. Kajuta nie pachniała nią, a to miało na komfort znaczny wpływ. Podeszła do drzwi kończąc po drodze ubieranie się. W kompletnej garderobie, ale niedokończonej fryzurze otworzyła drzwi. Dobrze, że jej włosy były niepodatne na układanie. Przynajmniej się nie plątały i wystarczyło jedynie przejechać dłonią, by fryzura wyglądała przyzwoicie.
22:59:00 Narracja: Drzwi się otworzyły. Za nimi stała kobieta, nieznanej Tii rasy (http://img15.deviantart.net/acdf/i/2009 ... iris77.jpg). Na szczęście miała na sobie ten sam mundur co Sorana i Rozalia, więc należała do załogi statku. Błękit munduru, z tego co Tia zdążyła się dowiedzieć, oznaczał naukowca albo lekarza.
22:59:23 Narracja: Kobieta była niebrzydka, ale kościane wypustki na twarzy i szeroka szyja niepokoiły dziewczynkę.
22:59:28 *Kobieta przedstawiła się. - Witaj Tio, jestem Ziyal Tekel. Kapitan Sorana prosiła mnie, żebym oprowadziła cię po okręcie. Czy mogę wejść?
23:02:25 *Tia cofnęła uszy, ale kiwnęła głową i cofnęła się, by miała jak wejść.
23:03:58 *Ziyal weszła do środka, rozejrzała się szybko i z serdecznym uśmiechem zadała Tii kolejne pytanie. - Jadłaś już śniadanie, Tio?
23:09:35 Narracja: W gabinecie czekali już na nią Sorana i komandor Johnson. Rozalia zaśmiała się w myślach. Komandor Johnson - to brzmiało ciekawie. Mężczyzna był wysoki i postawny. Na twarzy wychwyciła różnice, które mogły pochodzić z jej...genów, jednak w większości był to Johnson.
23:09:43 *Komandor Johnson akurat kończył wypowiedź, gdy weszła. - ...na pokładzie 8. Sam artefakt jest dość ciekawy, w interakcji zachowuje się trochę jak układanka albo gra logiczna, ale jeszcze nie poznaliśmy jej zasad. Archer dowiezie ją do Instytutu Daystroma do dalszych badań.
23:11:28 *Sorana zauważyła Rozalię. - Ah, Rozalio, dobrze, że jesteś. Wspominałam już komandorowi Johnsonowi o tobie. - kapitan zwróciła się do obojga. - Macie zapewne wiele do omówienia. Będę na mostku, komandorze.
23:11:44 *Johnson skinął dowódcy i Sorana opuściła gabinet. W pomieszczeniu nastała niezręczna cisza.
23:14:38 *Marcus Johnson postanowił wykonać pierwszy krok. Podszedł do Rozalii i przywitał się. - Witaj Rozalio...mam nadzieję, że mogę tak do Ciebie mówić? - widać było lekką niepewność na jego twarzy. Widocznie walka z Klingonami czy wyrwy w czasie i przestrzeni nie były dla niego tak niecodzienne jak spotkanie własnej przodkini.
23:29:31 *Rozalia na początku zastanawiała się kogo Archer ma dowieść do dalszych badań, jednak nie skomentowała tego. Skinęła Soranie na przywitanie. Cisza jądenerwowała a komandor Johnson ją krępował. - Dzień dobry- powiedziała.
23:30:40 *Rozalia przyglądała się Marcosowi. - Trochę to niezręczne- powiedziała.
23:34:09 *Marcus westchnął. Liczył na to, że uda się im łatwiej pokonać skrępowanie, a potem pójdzie z górki. - Rozumiem, że nie jest Ci...pani... - poprawił się. - ...łatwo, zwłaszcza z tym. - wskazał na swoją twarz.
23:38:33 *Tia -Jeszcze nie. Zamierzałam właśnie po kąpieli...
23:42:49 *Ziyal - Może chcesz zjeść śniadanie w mesie? Za niedługo opuścimy orbitę tej planety, a z mesy jest dużo lepszy widok podczas lotu w nadświetlnej.
23:45:12 *Tia od razu się zainteresowała i mimo zaspania wypłynął z niej dziecięcy entuzjazm.-Jasne.
23:45:51 *Ziyal ucieszył jej entuzjazm. - No to chodźmy!
23:46:56 *Rozalia - Możesz mówić po imieniu.- chciała jednak przełamać lody. Uśmiechnęła się na to jak wskazał twarz. -Akurat to mi nie przeszkadza, nie za twarz pokochałam Twojego...- długo szukała odpowiedniego słowa- swojego męża-
23:48:16 *Mała jeszcze poprawiła włosy, by mieć pewność, że nie wyglądają jak szopa i poszła za Panią Ziyal. -A co będzie na śniadanie?- nieprzyzwyczajona do replikatorów była przekonana, że po prostu jest już coś przygotowane.
23:48:46 Narracja: W drodze do mesy mijali ich załoganci najróżniejszych ras.
23:49:44 *Ziyal odpowiedziała. - Wiem, że nie powinno się pytaniami na pytania odpowiadać, ale co najbardziej lubisz jeść na śniadanie?
23:52:04 *Johnson się zaśmiał. - To kamień z serca, Rozalio! - po chwili wyglądał jakby sobie nagle o czymś przypomniał. - Gdzie moje maniery, Marcus Aleksander Johnson. Bardzo miło cię poznać Rozalio. - przedstawił się z lekkim ukłonem.
23:54:58 Narracja: Tia widziała niebieskiego mężczyznę, takiego z czułkami jak komandor Ch'Rann, który akurat sprzeczał się z kimś kto wyglądał jak niski człowiek-dzik. Za nimi kręciła się w powietrzu błękitna, świecąca kostka.
23:56:12 *Tia -Pancake'i z czekoladą i mleko.-stwierdziła. Nie ma rodziców, można jeść co się chce.
23:56:38 *Rozalia przyjrzała się ruchom komandora. -Rozalia Emanuela White Johnson- przestawiła się również z wyciągnięciem dłoni.
23:58:12 *Tia w rzeczywistości jak prawie każdy tier miała na czekoladę lekkie uczulenie, drobną nadwrażliwość żywieniową. Od jednej kostki nic jej nie będzie, ale jakby wsunęła całą tabliczkę, to odpokutowałaby to wysypką i długimi godzinami spędzonymi w toalecie.
00:02:09 *Komandor uścisnął dłoń Rozalii. - Kapitan Sorana opowiedziała mi wszystko. O agentach temporalnych, którzy cię przenieśli w nasze czasy, o stacji, o zjawach...pobyt w naszych czasach miałaś bardzo pracowity... - wskazał na kanapę niedaleko biurka. - Możemy jeszcze porozmawiać?
00:02:46 *Ziyal kiwnęła głową. - Nie kojarzę takiej potrawy, ale replikator na pewno będzie potrafił ją przygotować!
00:04:02 *Rozalia -Pracowity i pełen zmartwień. Jednak pojawienie się ciebie daje mi nadzieję, że pewne sprawy potoczą się tak jak chcę- odpowiedziała i usiadła na kanapie.
00:05:24 *Tia -Nie, to wymyślę co innego.-odpowiedziała niezrażona. Obejrzała się dyskretnie na dyskutujących ze sobą załogantów.-Co to za kostka?
00:06:32 *Ziyal patrzyła się w stronę w którą wskazywała Tia z zakłopotaną miną. - Nie widzę nic, Tio. O jakiej kostce mówisz?
00:08:29 *Tia zamrugała i obejrzała się jeszcze raz.-Przecież...
00:08:49 Narracja: Gdy Tia mrugnęła kostka nagle zniknęła.
00:11:24 *Tia -Ale... była. Świecąca wirująca niebieska kostka.-upierała się. Przecież jej się nie przewidziało...
00:11:44 *Johnson usiadł obok niej. - Wyobrażam sobie. Czytałem o naszej rodzinie i rozumiem co kapitan rozumiała przez zagmatwaną linię rodzinną...twój mąż, pirat, który pojawiał się i znikał w różnych miejscach. Podobno nawet mamy w rodzinie samozwańczego podróżnika w czasie z XX wieku! To wszystko sprawia, że bycie oficerem Floty brzmi przeraźliwie nudno! - zaśmiał się.
00:14:30 *Ziyal była skonsternowana. Nie, że nie wierzyła Tii, poza tym jak każdy na pokładzie statku Floty wiedziała, żeby nie traktować dziwnych zjawisk optycznych jako halucyjnacji, ale bez trikodera nie zdziałają wiele. - Cokolwiek to było zniknęło. Może pojawi się ponownie...
00:15:32 *Rozalia - Mąż pirat, ja pirat. Syn prawie pirat. Chociaż tutaj doszłam do wniosku, ze to nie morze najbardziej mnie ciągnie spowrotem. Nie tęskni mi się za tym, jak dotychczas myślałam.-
00:15:33 *Tia pokiwała głową -Zdarza się tak często?-spytała.
00:16:54 *Rozalia - Podejrzewam, ze tu nie macie nudno. Minęło 3,5 miesiąca, a ja już miałam do czynienia z tyloma ciekawostkami, że czasu brakuje w dobie by je wszystkie zgłębić-
00:18:56 *Marcus - Taka praca. Rodzice chcieli, żebym został na Ziemi i studiował medycynę, ale nigdy nie miałem do tego ręki, nie to co moi bracia. Kocham moją rodzinę, ale dopiero tutaj... - wskazał na przestrzeń kosmiczną za oknem. - ...czuję się naprawdę w domu.
00:19:20 *Ziyal westchnęła i odpowiedziała Tii. - Częściej niż byśmy chcieli, Tio...
00:19:33 Narracja: Po krótkim spacerze i przejażdżce turbowindą, znalazły się w mesie. Miały szczęście, bo U.S.S. Neptune akurat opuszczał orbitę Urugo i wchodził w nadprzestrzeń. Przez wielkie okno mesy Tia mogła podziwiać jak gwiazdy, dotąd drobne punkciki rozciągają się w sunące wokół nich linie.
00:22:24 *Rozalia - Agenci zbezcześcili miejsce, w którym czułam się jak w domu. Kapitan Barclay jeszcze mnie popamięta- powiedziała nieco ponuro. Wolała przelać złość na wypłynięcie Emilio na chęć odegrania się na tych co ją porwali.
00:24:26 *Tii rozszerzyły się oczy. - Łał. - powiedziała tak, że pół masy pewnie usłyszało, jak nie cała. Podeszła powoli do okna. - Łał-powtórzyła już ciszej.
00:26:17 Narracja: Część gości mesy faktycznie popatrzyła się na dziewczynkę, ale nikt nie miał pretensji. Pojawiło się parę serdecznych uśmiechów w reakcji na szczere wrażenie jakie wywarło na Tii coś do czego oni już przywykli.
00:26:32 *Ziyal podeszła do Tii. - Robi wrażenie, nie?
00:28:00 *Tia pokiwała głową - Ogromne.
00:51:44 *Ziyal - Weźmy jedzenie z replikatora i siądziemy przy stoliku przy samym środku okna. Co ty na to?
00:54:18 *Tia - Mhm-zgodziła się z szerokim uśmiechem. Dopiero po chwili zdołała odwrócić wzrok od okna. Rozejrzała się za tym 'replikatorem'. Spodziewała się, że będzie podobny do tego w jej kajucie.
01:05:35 Narracja: Mesa posiadała parę takich samych urządzeń jak w kajucie Tii. Podeszły razem, ale Ziyal nie wyręczała dziewczynki, zachęciła ją tylko gestem, żeby zamówiła to na co ma ochotę.
01:08:50 *Tia podeszła do urządzenia i poprosiła tak jak pokazywała Rozalia właśnie o pancake'i z czekoladą i osobno o szklankę mleka.
01:13:22 Narracja: Maszyna z grzecznym, potwierdzającym świergotem stworzyła zamówione przez Tię śniadanie.
01:15:42 *Tia w jeszcze lepszym humorze wzięła talerz i szklankę i rozejrzała się za jakimś miejscem.
01:16:58 Narracja: Gdy Tia wzięła swoje pancake'i, Ziyal zamówiła dla siebie talerz gulaszu sem'hal, po czym wskazała dziewczynce najlepsze miejsce przy oknie.
21:26:21 *Tia położyła naczynia na wskazanym stole i usiadła na jednym z krzeseł wokół niego. Wpatrywała się w widok za oknem z krótkimi przerwami na jedzenie.
21:47:00 *Ziyal siadła naprzeciwko Tii. Przez pierwsze parę minut nic nie mówiła, pozwoliła dziewczynce nacieszyć oczy widokiem nadprzestrzeni. Dopiero potem spytała. - Opowiesz mi o swojej planecie, Tio?
21:49:54 *Uszy małej przekręciły się w stronę Ziyal i dopiero później wzrok dziewczynki padł na kobietę.- Mogę.-zastanowiła się chwilę, spuszczając uszy nieco zawstydzona- Tylko nie wiem do końca od czego zacząć...
21:56:16 *Ziyal zamyśliła się chwilę, po czym odparła. - Moja rodzinna planeta, Kardasja, jest bardzo ciepła, pokryta w większości kamienistymi pustyniami. Czasem zdarzają się też wrzosowiska, ale roślinność jest głównie skarłowaciała. A twoja?
22:00:09 *Tia -Różnie. Na północy jest bardzo zimno, a na południu ciepło. Pomiędzy jest... no, pomiędzy. W moim kraju jest raczej zwyczajnie. Cztery pory roku, ciepłe lata i zimne zimy.
22:01:00 *Tia -Jakiaś pustynia też jest, ale dość mała, bardziej w środku Kontynentu.
22:11:12 *Tia -Rośliny są różne, w zależności od tego, gdzie rosną.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#26  Post Zamieszczono: 28 cze 2017, 16:40 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
21:30:46 *Ziyal wypytywała dziewczynkę dalej. - Pewnie zimne, sztuczne wnętrza statku nie są dla ciebie przyjemne. Chciała byś pospacerować po lesie?
21:30:53 *Komandor Johnson zastanowił się nad słowami Rozalii i po chwili odrzekł. - Nie zrozum mnie źle. Wiem, że rozłąka z rodziną jest ciężka, ale miałaś też okazję o jakiej niejedna osoba mogła marzyć. Poza tym o ile dobrze pamiętam, gdzieś wśród moich przodków był jakiś Emilio, więc chyba agenci mieli świadomość, że wrócisz...dlatego nikt ci tego powrotu jeszcze nie utrudnił.
21:34:54 *Rozalia - Tak, bo Emilio, mój drogi wnusiu, został w Liverpoolu. - odpowiedziała poirytowana. Wiedziała o możliwościach, wiedziałą o wiedzy jakiej może sięgnać. Tylko oni nie wiedzieli jak ona bardzo tęskni.
21:40:20 *Johnson - Nie chciałem cię zdenerwować Rozalio. Po prostu nasze czasy, odkrycia i edukacja skrzywiły nas do tego stopnia, że gdy lądujemy po drugiej stronie galaktyki najpierw fascynujemy się nieznanym miejscem zamiast interesować się drogą powrotu.
21:50:27 *Rozalia - A jak drogi powrotu nie ma, to fascynacja przeradza się w złość-
21:56:08 *Tia -Tak, bardzo.-pokiwała głową z dziecięcym entuzjazmem.- Albo po górach.
22:06:43 *Ziyal odparła z uśmiechem. - Sądzę, że damy radę zobaczyć jedno i drugie.
22:06:49 Narracja: Gdy kobieta skończyła, Tia zauważyła, że za jej plecami pojawiła się kostka, podobna do poprzedniej, ale różniąca się barwą. Ta była kompletnie złota.
22:08:10 *Tia -Kolejna kostka.-wskazała palcem twór.
22:11:19 *Johnson wstał i stanął przy oknie. - Przed rozmową z tobą rozmawiałem z panią kapitan. Mówiła mi o twoich badaniach, o postępach jakie zrobiłaś w mniej niż cztery miesiące. To naprawdę imponujące i, jak kapitan podkreśliła, nikt nie ma wątpliwości, że w końcu ci się powiedzie. To tylko kwestia czasu.
22:13:23 *Ziyal obróciła się, ale musiała z zakłopotaniem odpowiedzieć - Nic nie widzę Tio...
22:14:01 Narracja: Kształt kostki zafalował, zaczął się zmieniać. Tia usłyszała w głowie jedno słowo. Holodek.
22:18:59 *Rozalia - Mam naprawdę dobrą motywację by wrócić. - powiedziała już łagodniejszym tonem. -Ta mała mysz,a Tia, też jest dobrym powodem, bym odstawiła ją do domu-
22:19:27 *Tia- Ale tym razem... to nie znikło...-uszy rozjechały się skonsternowanej dziewczynce na boki.
23:04:27 *Johnson - A tak, o niej kapitan też mówiła. Z nią sprawa jest gorsza, bo nikt nie wie skąd przybyła. Jej planety i gatunku nie ma nigdzie w bazach Federacji, ani żadnego z sojuszników...
23:06:21 *Rozalia - Ja wiem jak zaprowadzić ją do domu. Jednak tę wiedzę zachowam dla siebie- od razu zaznaczyła, że o sąsiedztwie nieczego od niej się nie dowiedzą.
23:07:00 Narracja: Gdy Ziyal próbowała dopatrzyć się czegoś niewidocznego, kostka stawała się coraz bardziej chaotyczna. Głos w głowie pojawił się ponownie, tym razem dużo bardziej zdesperowany. HOLODEK!
23:08:48 *Tia zmarszczyła brwi- Co to jest holodek?-spytała wprost.
23:18:12 *Rysy jej wnuka zaostrzyły się. - Twój wybór Rozalio, ale jeśli ta wiedza, lub jej brak, stanowi ryzyko dla ciebie i reszty załogi, odradzę kapitan Soranie realizację tego planu.
23:19:13 *Ziyal spojrzała na dziewczynkę, starając się ukryć zaskoczenie. Planowała zabrać Tię po śniadaniu właśnie do holodeku, ale była pewna, że nikt nie mówił małej o tym. Mimo tego starała się odpowiedzieć jak najbardziej spokojnie. - To takie miejsce pozwalające nam wyświetlać specjalne obrazy. Chciałam cię tam zabrać po śniadaniu.
23:21:32 *Tia -W takim razie zobaczę.-kiwnęła głową- Tamto coś mówiło o holodeku.
23:24:31 *Rozalia - Kapitan Barclay spóźnił się o jeden dzień. Gdyby nie pewne sprzyjające okoliczności nie miałby kogo porywać, bo byłabym martwa. Nie pozwolę by ktokolwiek dowiedział się o miejscu, gdzie mogę pójść i czuć się bezpiecznie, gdzie nie porwie mnie żaden agent dla własnego kaprysu-
00:37:19 *Johnson - W przypadku agentów temporalnych nie ma mowy o spóźnieniu. Wiedzieli kiedy i skąd muszą cię wziąć...
00:37:32 Narracja: Komandor nie dokończył zdania, gdyż rozległ się dźwięk interkomu - Starsi oficerowie oraz Rozalia Johnson zameldują się w pokoju konferencyjnym.
00:40:30 *Rozalia - Nie będę się sprzeczać, bo sam fakt zabierania skądkolwiek wywołuje u mnie złość.- starała się mówić spokojnie. Westchnęła, gdy usłyszała, ze ich oczekują.
00:58:18 *Tia dokończyła śniadanie i popiła mlekiem. Teraz czekała grzecznie na Panią Ziyal. Nie wypadało poganiać gdy ktoś jadł.
01:00:36 Narracja: Ziyal nie drążyła tematu. Po prostu po śniadaniu zaprowadziła dziewczynkę do holodeku. Chciała skorzystać z chwili, gdy Tia będzie zajęta pomieszczeniem, by zgłosić co dziewczynka zauważyła. Może uda im się jakoś przeskanować okręt?
01:01:09 Narracja: Holodek nie był szczególnie imponującym pomieszczeniem, z czarnymi ścianami pokrytymi pomarańczową kratką. Dopiero gdy Ziyal wydała parę komend komputerowi, nudne pomieszczenie zamieniło się w tętniący życiem las.
01:02:01 Narracja: Tia była w szoku. Wszystko w holodeku wydawało się jak prawdziwe. Świergot ptaków można było pomylić z rzeczywistym. Ogromne, sięgające nieba drzewa w dotyku były równie rzeczywiste co skóra dziewczynki.
01:07:18 *Tię zatkało. Po prostu wzięło i zatkało. A to było naprawdę trudne. Jej rodzice umieli to w zasadzie zrobić tylko jedzeniem. Podeszła do jednego drzewa, potem do następnego i dalej. Próbowała znaleźć granicę, ścianę tego pomieszczenia.
01:10:13 Narracja: Rozalia i Marcus udali się do pokoju konferencyjnego w którym czekała już kapitan i kobieta, którą Rozalia rozpoznała jako T'Run, żonę Sorany.
01:12:18 *Sorana i T'Run podeszły do Rozalii. Sorana przedstawiła sobie kobiety. - Rozalio, to jest moja żona, T'Run. Od dzisiaj będzie pełnić obowiązki głównego oficera taktycznego.
01:13:23 *Rozalia zauważyła, że na żywo pasują do siebie jeszcze bardziej niż na obrazie jakiego widziała u Sorany w kajucie. -Dzień dobry- przywitała się.
01:23:25 *Głos T'Run był bardzo przyjemny...wręcz relaksujący. - Dzień dobry, pani Johnson. Sorana wiele mi o pani opowiadała. - Wulkanka złożyła dłoń w tradycyjnym pozdrowieniu jej ludu. - Żyj długo i pomyślnie.
01:26:46 Narracja: Tia szła przed siebie. Z tego co pamiętała to już dawno temu powinna była sięgnąć ściany pomieszczenia. Każde dotknięte drzewo wydawało się jak prawdziwe. Ziyal chwilowo nie zwracała na nią uwagi. Tia nie słyszała dokładnie, ale rozmawiała o czymś z niewidoczną osobą...
01:27:09 Narracja: Cały ten pokój zakrzywiał bardzo dziwnie przestrzeń i percepcję...
01:27:55 *Rozalia chwile dłużej przyglądała się gestowi T'Run. Zastanawiała się czy i ona by tak potrafiła, jednak uznała, ze poćwiczy w swojej kajucie, bo teraz byłoby to niegrzeczne. -Dziękuję, to bardzo miłe- uśmiechnęła się.
01:32:42 *Tia spróbowała wsiąć się na jedno z drzew. Lubiła to. Tak po prostu znikać w koronie drzew i mieć spokój.
01:49:39 Narracja: Niestety dalsza rozmowa musiała poczekać, gdyż w pokoju pojawili się brakujący oficerowie - Ssirass, Nemarona i Ch'Rann. Gdy wszyscy zasiedli przy stole, Sorana rozpoczęła zebranie.
01:49:52 *Sorana - Wczoraj, Rozalii udało się nawiązać kontakt z jej tajemniczym przyjacielem, profesorem. Ów człowiek przekazał nam informację o zaginionym okręcie Federacji - U.S.S. Relentless, który znajduje się niedaleko naszej obecnej pozycji...
01:50:50 Narracja: Tia zauważyła, że na gałęzi drzewa przy którym stała, pojawiła się znana jej już złota kostka.
01:52:01 *Tia szybko wspięła się na tamtą gałąź i spróbowała dotknąć kostki.
01:53:17 Narracja: Wspięcie się na drzewo nie było żadnym problemem. Kostka grzecznie czekała w miejscu, jednak nim dziewczynka zdołała jej dotknąć pojawił się znowu głos.
01:53:17 *Rozalia była skoncentrowana, złość jej przeszła. Teraz przyszedł czas na pracę i konkrety.
01:53:33 *Kostka - Nareszcie! Potrzebuję twojej pomocy!
01:55:44 *Sorana kontynuowała. - Profesor twierdzi, że okręt wpadł w...specyficzną...anomalię. Komandorze Ch'Rann?
01:56:40 *Tia -Kim jesteś?
02:01:47 *Ch'Rann podszedł do monitora komputera i wyświetlił schemat starego okrętu klasy Perseus (http://vignette2.wikia.nocookie.net/sta ... 0618230315). - Czujniki dalekiego zasięgu potwierdziły zakłócenia temporalne. Według profesora Relentless nakłada się z tym okrętem(https://i.ytimg.com/vi/inxUb5fHueo/maxresdefault.jpg)
02:02:57 *Kostka odpowiedziała. - Nazywam się Regna i przybył ze mną mój brat - Taram. Nie wiem czemu sie tu znaleźliśmy, ale twój statek jest w ogromnym niebezpieczeństwie! Taram chce go zniszczyć!
02:04:27 *Ch'Rann - Ten okręt to również Relentless, ale według wskazań czujników jest to okręt...z XXVI wieku.
02:06:17 *Rozalia obserwowała w skupieniu. Czyli jednak profesor miał rację, jak przekazywał im te informacje. Ciekawiła się czy ten Borg czy jak mu tam też znajduje się na tym okręcie.
02:07:58 *Tia spuściła uszy -Czemu? I jak? I…





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#27  Post Zamieszczono: 28 cze 2017, 16:46 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
20:41:51 *Powierzchnia kostki zwanej Regną zaczęła falować. - Taram jest...niestabilny. Zawsze odstawał od reszty naszej rasy, fascynowała go destrukcja. Zgodziłam się pilnować go w więzieniu, które niestety znalazła i otworzyła załoga drugiego okrętu...
20:42:32 *Regna - Niestety nikt nas nie widzi, próbowałam ostrzegać, ale nie byłam w stanie. Dopiero z tobą udało mi się skomunikować.
20:42:36 *Ch'Rann przywrócił obraz starszego okrętu i zaznaczył trzy punkty na kadłubie. - Według danych zapewnionych przez porucznik Nemaronę, te punkty są krytyczne dla integralności strukturalnej okrętu.
20:42:51 *Komandor Marcus spytał wprost. - Rozumiem, że mamy w planach zniszczyć Relentless kiedy jest w starej formie?
20:44:31 *Sorana przez sekundę spojrzała na Rozalię, po czym odpowiedziała. - Tak. Wierzymy, że zniszczenie jednej z wersji sprawi, że druga straci zakotwiczenie w naszej linii czasowej.
20:46:29 *Rozalia - A przedmiot? Muszę go mieć, by wrócić do domu.- wtrąciła się.
20:50:04 *Tia -W takim razie muszę ich ostrzec.-zgodziła się -A... Czym ty właściwie jesteś?
20:55:42 *Marcus spojrzał na Rozalię i na kapitan. Znał już odpowiedź i Sorana potwierdziła jego przypuszczenia, gdy odpowiedziała. - To zbyt duże ryzyko Rozalio. Poszukamy innego sposobu, byś wróciła do domu.
20:56:50 Narracja: W pokoju konferencyjnym zaczęło przygasać światło, po pięciu sekundach wróciło do normy.
20:57:48 *Regna miała smutny głos. - Boję się, że ci nie uwierzą, a Taram jest ekspertem w zacieraniu śladów. Od dawna nie bawi go niszczenie innych wprost, uwielbia się znęcać i manipulować zanim...ofiary...zakończą żywot.
20:59:53 *Rozalia - To pójdę sama. Zdobędę przedmiot i wrócę.- odpowiedziała tak jakby była mowa o spacerku do piekarza po chleb.
21:00:52 *Regna - Należymy do rasy dużo starszej niż te które zbudowały ten okręt. Dawno temu stwierdziliśmy, że to uniwersum już nie ma nic nowego do zaoferowania i przeszliśmy w inny wymiar egzystencji.
21:02:40 *Tia -To niby co mam zrobić? Czy jest jakiś sposób, żeby mi uwierzyli? Musi być jakiś, żebyś to ty im to przekazałą.
21:02:43 *Regna - Zawsze fascynowało nas budowanie - statków, budowli, narzędzi. W nowym świecie zaczęliśmy budować korzystając z siły umysłu...niestety gdy ludzie wypuścili nas z więzienia, okazało się, że przebywanie w tamtym wymiarze uszczupliło nasze możliwości w waszym…
21:04:11 *Regna zaczęła krążyć, nie odpowiadając. W międzyczasie drzewo i otoczenie Tii zaczęło mrugać, jakby miało zniknąć.
21:05:53 *Tia zeskoczyła z gałęzi, by nie spaść przepadkiem. Spojrzała na sześcian. Niefajnie. Musi być jakiś sposób na to.
21:06:54 *Sorana ścięła wzrokiem Rozalię. - A jak tego dokonasz? Zaczynając od dostania się na okręt, poprzez pokonanie Borga, na wymontowaniu transmitera i powrocie kończąc? Rozalio jesteś częścią tej załogi, czy ci się to podoba czy nie. Przeanalizowałam sytuację i podjęłam decyzję, że jest to dla nas zbyt niebezpieczna misja. Bezpieczniej będzie zniszczyć statek.
21:08:32 *Rozalia zacisnęła pięści ze złości. - To zróbcie mi symulację w holodeku. Nauczę się wykręcać to ustrojstwo- była uparta. Dosonale słyszała, że bez tego przedmiotu Lazarus nie zrobi korytarza.
00:10:25 *Sorana - Rozalio, podjęłam ostateczną decyzję. Poruczniku... - zwróciła się do Nemanory. - ...przygotujcie trzy ładunki trikobaltowe. Dotrzemy na miejsce za godzinę. Chcę mieć pewność, że Relentless zostanie zniszczony. Odmaszerować.
00:10:32 *Nemanora potwierdziła. - Tak jest pani, kapitan.
00:11:30 Narracja: Oficerowie opuścili pokój konferencyjny i udali się na swoje stanowiska.
00:11:42 *Regna zleciała powolutku na dół, obok Tii.
00:13:40 *Regna - Taram zaczął działać...zdążyłam poznać budowę tego okrętu, jednak brakuje mi...zdolności manualnych by wykonać odpowiednie naprawy...
00:20:05 *Rozalia była zła, zawiedziona, rozżalona i jeszcze bardziej zła na siebie, że daje się ponieść emocjom. To był jej najmocniejszy trop. Oddychała głęboko, by móc sie uspokoić. - Nie chcę tu zostać do końca życia- powiedziała o dziwo spokojnie.
00:26:54 *Tia - Ja mam to zrobić? - upewniła się - A co jeśli coś zepsuję?
00:40:55 *Sorana - Wiem. - nie zmieniła surowego tonu nawet trochę. - Pamiętam też, że chcesz wrócić do rodziny. Ale mam na pokładzie ponad 750 osób, na które również czekają bliscy. I choć wszyscy byli świadomi ryzyka służby we Flocie to narażanie załogi na asymilację dla korzyści jednej osoby jest nierozsądne
00:41:36 *Regna - Niestety nie mamy wyboru. Poprowadzę cię we wszystkim.
00:45:35 *Rozalia wstała. -Moje miejsce jest w moich czasach. Tego agenci nie uszanowali. Nie prosiłam się o to, nie dziwcie się, że chcę wrócić- odpowiedziała. -Wybaczcie, pójdę teraz do swojej kajuty, powodzenia z zestrzeleniem statku-
00:50:04 *Rozalia po ostatnich słowach wyszła z pokoju konferencyjnego. Poszła prosto do swojej kajuty. Musiała jakoś odreagować. Zasiadła przy fortepianie i zagrała https://www.youtube.com/watch?...4mbtmZM
00:57:28 Narracja: Podczas gry replikator w pokoju Rozalii się włączył i zaczął tworzyć jakiś płyn, który zaczął się lać po ścianie. Syk i ulatniająca się nieprzyjemna woń sugerowały, że miała do czynienia z czymś źrącym.
00:58:15 *Tia - No... dobrze. Skoro nie ma innego sposobu.
01:04:56 *Rozalia oderwała dłonie od klawiszy i wstała. Podeszła na około metr od replikatora. -Co jest do cholerny, zepsuł się?- powiedziała sama do siebie.
01:05:17 *Rozalia - Proszę przestać wydalać z siebie płyn- rozkazała replikatorowi.
01:08:35 *Rozalia jednak zrezygnowała z podchodzenia bliżej. nacisnęła na swoją broszkę. -Ch'Rann? Gdzie i komu mogę zgłosić zepsuty replikator?-
01:12:49 *Regna zaświergotała. - Potrzebny ci będzie trikoder i parę narzędzi...
01:14:04 Narracja: Otaczający ich las zniknął. Tia spojrzała w stronę Ziyal, która stała przy drzwiach i spoglądała z niepokojem na holodek. Nim jednak cokolwiek zrobiła panel koło niej wybuchł.
01:15:38 Narracja: Siła wybuchu odrzuciła kobietę. Tia zobaczyła, że Ziyal jest mocno poparzona.
01:16:05 *Tia krzyknęła przestraszona. Uszy położyły się po głowie, ale zamiast uciekać, pobiegła do kobiety. - Co się...?
01:16:21 *Z komunikatora odezwał się głos Ch'Ranna. - Zgłoś awarię do maszynowni, przyślą kogoś z inżynierów.
01:16:51 Narracja: Ziyal była nieprzytomna. Regna podleciała do rannej.
01:17:01 *Regna miała przerażony głos. - Taram...
01:17:03 *Rozalia - Dobrze, bo mi sie jakiś kwas po ścianie leje-
01:18:21 *Rozalia postanowiła wyjśc na korytarz i znów nacisnęła broszkę. -Maszynownia. Tu Rozalia Johnson, chciałabym zgłosić usterkę replikatora-
01:19:17 *Usłyszała skrzekliwy głos Nemanory. - Przyjęliśmy. Wyślemy zaraz kogoś. Mamy dużo takich usterek na pokładzie...
01:22:35 *Rozalia weszła na chwilę do kajuty, by ocenic stan zniszczenia jej 'gniazdka'.
01:22:49 *Małej zwężyły się źrenice - Prowadź. - głos miała pewny, spojrzenie zdeterminowane. Zupełnie inna dziewczynka.
01:24:07 *Regna - Najpierw wezwijmy sanitariuszy do opatrzenia tej kobiety.
01:25:38 Narracja: Kwas wyżarł już sporą część ściany. Opary musiały być też w jakimś stopniu toksyczne, bo u samego progu Rozalia poczuła się źle.
01:28:33 *Rozalia zakryła dłonią usta i nos. Musiała koniecznie dobiec do biurka, po małe pudełeczko, gdzie trzymała swoje listy do męża. Wzięła je i od razu wyszła z kajuty. Musiała poczekać na technków na korytarzu.
01:30:55 Narracja: Mimo szybkiej reakcji Rozalia czuła zbierający się kaszel. Nieco oparów musiało się dostać do jej układu oddechowego.
01:31:57 Narracja: Niedłgo potem koło Rozalii pojawiła się M'Narr z zestawem technicznym.
01:32:03 *Tia poszukała wzrokiem czegoś, czym mogłaby to zrobić. Ona nie dostała broszki. - To się już nie nada. - wskazała konsolę. Przykucnęła obok Ziyal.
01:32:44 *Rozalia po-kaszlała trochę. -Uważaj mała, ten kwas i opary duszą-
01:34:46 *Tia zaznaczyła w powietrzu jakiś znak, przypatrując się swojej dłoni w skupieniu. Miało to niejako pochłaniać ciepło. Jej ojciec tego używał, gdy ona się poparzyła. Jak to się stało, że to pamięta i umie zastosować? Intuicja, która teraz bardzo silnie w niej działała.
01:37:05 *M'Narr zamruczała - Witaj piratko! Szefowa mówiła coś o usterce, ale że aż taK? - Caitianka podeszła do drzwi. Gdy poczuła opary skrzywiła się. Zamknęła drzwi i podeszła do konsoli na korytarzu. Zaczęła coś ustawiać.
01:49:34 *Rozalia - Nie moja wina ociaku, samo zaczęło się wylewać, ja nawet nie używałam go teraz-
01:50:12 Narracja: Oparzenia na skórze Ziyal były bardzo poważne. Zaklęcie minimalnie zmniejszyło oparzenia, ale nic więcej nie była w stanie zrobić.
01:51:06 *Drzwi holodeku się otworzyły. Regna podleciała do jednego z paneli na ścianie. - Włącz ten panel dotykiem, powiem ci które wcisnąć żeby wezwać ambulatorium.
01:51:56 *Tia skoczyła na równe nogi i dobiegła do panelu. Stuknęła ekran.
01:52:03 *M'Narr oczyściła atmosferę pokoju Rozalii i odcięła zasilanie do replikatora.
01:53:16 *M'Narr - Nie ty pierwsza masz dzisiaj takie problemy, piratko. Na szczęście uniknęłaś poważniejszych obrażeń. W ambulatorium podobno mają już ludzi z poparzeniami, złamanymi kończynami i zatruciami. Sprzęty odmawiają posłuszeństwa...
01:54:36 Narracja: Ekran zaświecił się. Regna pokazała gdzie należy wcisnąc. Gdy Tia wypełniła instrukcje, nagle usłyszała głos doktora Ssirassa. - Ambulatorium, w czym możemy pomóc?
01:55:04 *Rozalia - Wiadomo jaka jest przyczyna?-
01:58:03 *Tia - Był wybuch w holodeku. Ziyal jest poważnie poparzona i nieprzytomna. - rozejrzała się za jakimiś numerami, czy czymś podobnym, bo na tak wielkim statku to nie mógł być jedyny holodek.
02:01:17 *Rozalia - Jak bardzo trujące były to opary? - dopytywała. -Muszę iść do doktora smoka?- martwiła się czy nie zaszkodziła córce.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#28  Post Zamieszczono: 28 cze 2017, 17:37 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
23:22:12 Narracja: Tia zauważyła, że ten holodek był oznaczony numerem 2.
23:22:19 *Regna cicho dodała. - Powinniśmy oddalić się jak tylko skończysz rozmawiać. Sanitariusze będą chcieli wypytać cię o szczegóły wypadku, a my nie mamy tyle czasu...
23:23:05 *M'Narr odczytała skany na trikoderze, zastanowiła się chwilkę i odpowiedziała. - Nie sądzę, żeby była taka potrzeba. Jeśli spędziłabyś tam więcej czasu to co innego, ale krótka wyprawa...co było tak istotnego?
23:26:59 *Rozalia przycisnęła mocniej do siebie pudełeczko z listami. -To bardzo prywatna rzecz-
23:31:13 *M'Narr - Jak sobie chcesz, piratko. Jednak nie ryzy...
23:31:36 *Tia kiwnęła lekko głową. Poszukała przycisku, który by kończył rozmowę.
23:33:49 *Tia -Holodek dwa.-dodała, zanim zdążyła się rozłączyć.
23:35:59 Narracja: Światła na korytarzach zaczęły mrugać. Przechodzący załoganci rozglądali się i wymieniali z zaniepokojeniem spostrzeżenia. Tego typu awarie zdarzały się coraz częsciej.
23:37:22 *Regna - Musimy udać się do maszynowni. Taram już działa i boję się pomyśleć co jeszcze zrobi nim wysadzi w końcu ten statek w powietrze...
23:37:41 *Rozalia -Nie ryzykuje bardziej niż muszę. Nie jestem idiotką. Dbam o to by nic córce się nie stało.-
23:42:24 *Tia -Gdzie to?
00:25:25 *Regna - Zaprowadzę cię!
00:25:41 Narracja: Tia szła za tajemniczą, latającą kostką. Na korytarzach roiło się od inżynierów wykonujących najróżniejsze naprawy. Regna zatrzymała się widząc dwóch, bardzo zajętych rozmową załogantów.
00:26:40 *Regna - Tio, widzisz skrzynkę leżącą na podłodze, metr od tych dwóch inżynierów?
00:34:30 *Rozalia - Co to za usterki? - zapytała kobietę kot
00:37:02 *Tia kiwnęła głową. Trudno było nie zauważyć.
00:39:08 *Rozalia - Czy znacząco wpływają na jakość statku?
00:44:00 *Regna - Dobrze. W środku jest trikoder i taki podłużny przyrząd o sześciokątnej podstawie - hiperspanner. Potrzebujemy żebyś je wzięła.
00:44:38 *Tia - Jak szybko możesz się poruszać?
00:45:33 *Regna - Ja nie dam rady nawet podnieść takiego trikodera. Jesteś w stanie szybko je zabrać? Tak żeby inżynierowie się nie zorientowali?
00:46:48 *M'Narr westchnęła. - Awarie dotychczas były drobne, ale z czasem stają się coraz bardziej niebezpieczne. Ich ilość również rośnie. W ambulatorium już wylądowało paru nieszczęśliwych załogantów
00:48:18 *Rozalia - To na pewno przez ten statek! Muszę iść do Sorany-
00:52:52 *Rozalia poszła w stronę gabinetu pani kapitan, jednak zauważyła ją na mostku. -Pani kapitan? Czy mogę zająć 5 minut?-
00:53:56 *Tia - Jestem w stanie zabrać całą skrzynkę i uciec. Po to mi wiedzieć jak szybką jesteś. Nie chcę cię zgubić.
00:55:17 *Regna zaćwierkała. - Ah! Sądzę, że dam radę nadgonić. Jeśli ci się uda, weź całą skrzynkę. Będziemy jej potrzebować później.
01:01:59 *Tia przeszła spokojnie korytarzem jakby zamierzała przejść obok nich. Nagle schyliła się po narzędzia i popędziła korytarzem dalej na wprost, skręca jąc przy najbliższym skrzyżowaniu, by zniknąć z oczu. Potem znowu. Pomagała sobie, odbijając się od ścian, co pozwalało na bardzo gwałtowne wchodzenie w zakręty. . - Prowadź. - nakazała kostce, upewniwszy się, że jest z nią.
01:04:38 *Sorana - Oczywiście. - zwróciła się do komandora Johnsona. - Przejmuje pan mostek, komandorze. - po czym podążyła za Rozalią do gabinetu. - Co się stało Rozalio?
01:05:06 *Regna była zaraz za Tią. Kostka fruwała koło dziewczynki, zupełnie jakby się rozglądała.
01:08:04 *Tia nie zatrzymywała się. Nie mogła. Tamci musieli zauważyć, a dwa skrętu to śmiesznie mało.
01:08:42 *Regna po chwili wskazała na jeden z włazów prowadzący do kanałów technicznych. - Musimy wejść do środka, do kanałów!
01:10:53 *Tia - Jasne. - podbiegła do włazu i spróbowała otworzyć po prostu ciągnąć,czy wciskając przycisk obok. To, co wydawało się oczywiste. Oglądała się też, czy ją gonią.
01:12:49 Narracja: Choć musiała w to włożyć nieco więcej siły, Tii udało się wyciągnąć właz. Pościg, o ile był, na razie ich jeszcze nie dogonił.
01:13:38 *Tia zsunęła się do środka że skrzynką i zamknęła za sobą właz.
01:18:22 *Regna - Rewelacyjna robota Tio! Chodź, musimy się teraz trochę powspinać. Wiem gdzie Taram zostawił pierwszą z pułapek...
01:20:23 *Tia rozejrzała się po pomieszczeniu. Nie przepadała za ciasnym miejscami, ale nie było to teraz ważne. Teraz miała zadanie.
01:20:55 *Rozalia - Im bliżej jesteśmy tego statku z borgiem tym więcej usterek na naszym statku-
01:25:47 *Sorana - Wzięliśmy to pod uwagę. Jeśli już to raczej nie chodzi o Borga, a o anomalie temporalne w rejonie okrętu. Zostało nam około 5 minut do celu...
01:28:10 Narracja: Regna prowadziła Tię. Dziewczynka musiała się wspinać po wysokich drabinkach albo czołgać się na kolanach w labiryncie korytarzy technicznych. W końcu dotarły do małej skrzyneczki w jednym z kanałów.
01:28:47 *Regna - Otwórz ją i włącz trikoder.
01:29:32 Narracja: Skrzynka na szczęście nie była w żaden sposób zamknięta.
01:30:15 *Tia mrużyła oczy, by nie widzieć tak bliskich ścianek. Zatrzymała się i usiadła, stawiając skrzynkę obok siebie. Sięgnęła do niej po urządzenie.
01:30:55 *Tia poszukała też jakiegoś zamka w skrzynce, ale chyba dało się ją otworzyć normalnie.
01:31:40 *Rozalia -A co jeśli to przejdzie na nas statek?-
01:37:46 Narracja: Trikoder zaczął wyświetlać wiele różnych informacji, ale najistotniejsza została zaznaczona - modulacja o wartości 257.4 MHz
01:41:23 *Rozalia -Nie ma innej możliwości zdobycia przedmiotu jak pójście tam?
01:44:44 *Tia - EmHazet?
01:45:13 *Regna - Weź proszę hiperspanner, o którym ci mówiłam, włącz go i wciskaj ten zielony przycisk, aż osiągniemy wartość 312.3 MHz
01:49:22 *Regna - Obserwuj przy tym cały czas trikoder, żeby trafić w odpowiednią wartość
01:49:29 *Tia pogrzebała w skrzynce. - Sześciokątna podstawa... - mruknęła. Wyjęła właściwe urządzenie. Była dzieckiem. I to takim, które taką technologię pierwszy raz miała w rękach.
01:50:39 *Tia - Mhm- uruchomiła urządzenie, a przynajmniej tak jej się zdawało i przytrzymała zgodnie z instrukcją zielony przycisk, co chwila spoglądając na trikoder.
02:04:19 *Sorana pokręciła głową. - Transmiter temporalny znajdziemy tylko na okrętach Borga. Nie jest to technologia, którą po prostu moglibyśmy teleportować na nasz pokład przed zniszczeniem statku...
02:06:54 Narracja: Z interkomu usłyszały głos komandora Johnsona. - Pani Kapitan, 4 minuty do lokalizacji Relentless.
02:14:45 Narracja: Trikoder wskazywał powoli rosnące wartości modulacji, jednak w pewnej chwili wyświetlił też informację Ustaw modulację 134.9.
02:15:27 *Tia prawie spanikowała - Co zrobić?
02:17:31 *Regna - Co się stało Tio?
02:18:40 *Tia - Co to jest modulacja? Gdzie to się ustawia? - pokazała Regnie ekranik trikodera.
02:24:00 *Regna - Modulacja w naszym przypadku to ustawienie pola generowanego przez deflektor, który chroni statek przed drobinkami podczas podróży szybciej niż światło. Taram zmniejszał je, żeby pole przepuściło coś i uszkodziło okręt w locie.
02:24:48 *Regna - To informacja od Tarama, próbuje do ciebie dotrzeć, ale nie ma innego sposobu jak komunikacja przez trikoder. Musimy ustawić modulację na 312.3 MHz!
02:27:35 *Rozalia odwróciła wzrok by ukryć gniew. - Naprawdę nie ma innego sposobu? Błagam podpowiedz mi cos, albo powstrzymaj bo zaraz sama tam po to pójdę-
02:29:16 *Tia - Dobrze. - kontynuowała więc.
02:29:50 Narracja: Modulacja znowu zaczęła rosnąć. Na trikoderze pojawiła się nowa wiadomość - Modulacja osłon. Kłamie.
02:31:29 *Sorana - Nie jesteśmy w stanie zdobyć tego transmitera inaczej niż przez wejście na pokład statku i wyciągnięcie go z układów Borga...a na to nie pozwolę żadnemu członkowi tej załogi! Poszukamy jakiegoś innego urządzenia temporalnego.
02:35:14 *Rozalia - Będziesz musiała mnie aresztować- powiedziała nagle. - Ją chce po to pójść-
02:35:16 *Tia zgłupiała. Nie miała pojęcia co myśleć. - Możesz wyjaśnić jak to działa?
03:23:59 *Sorana z niezmiennie poważną miną odpowiedziała Rozalii - To nie będzie konieczne. Za chwilę będziemy w zasięgu ognia i jeśli wszystko dobrze pójdzie dobrze to z Relentless nic nie zostanie.
03:27:13 *Regna zafalowała i spytała. - Trikoder czy modulację deflektora?
03:35:24 *Tia - Ta modulacja. I osłony.
03:39:07 *Regna - Modulacja osłon działa na podobnej zasadzie jak modulacja deflektora - odpowiednia częstotliwość chroni, na przykład, przed bronią energetyczną.
03:46:07 *Tia - A przed czym chroni 312MHz? I co to jest deflektor?
03:52:52 *Regna falowała i tłumaczyła. - Deflektor to takie urządzenie, które wytwarza ochronne pole wokół statku. Przy odpowiedniej modulacji, w naszym przypadu 312 MHz, chroni okręt przed typowymi zagrożeniami w locie nadświetlnym - fragmentami asteroid na przykład. DLatego musimy się pośpieszyć, bo Taram obniżył modulację i może się trafić coś co uszkodzi statek.
03:54:34 *Tia - Falujesz. - zauważyła. Kontynuowała zalecenia, choć nie miała pojęcia czy są dobre. A co jeśli to Regna kłamie?
03:56:39 Narracja: Gdy modulacja osiągnęła zalecone przez Regnę 312.3 MHz, w korytarzu technicznym zrobiło się nieco jaśniej. Teraz dopiero okazało się, że cały czas światła były przyciemnione.
03:57:39 Narracja: W gabinecie kapitana Sorana i Rozalia usłyszały kolejny raport Johnsona. - Jesteśmy na miejscu pani kapitan. Maszynownia informuje, że usterki ustały.
17:42:09 *Tia - Udało się? - potoczyła spojrzeniem po światłach
17:57:32 *Rozalia - Jak zestrzelisz statek, kiedy tam wejdę?- próbowała ją zaszantażować.
18:08:36 *Sorana zaczęła iść w stronę mostku i wychodząc rzuciła w stronę Rozalii. - Kto powiedział, że w ogóle się tam przeniesiesz?
18:09:28 *Regna cały czas falowała, jak gdyby nie do końca jej coś pasowało. - Tak, udało się...ale za łatwo nam to poszło.
18:10:43 *Regna - Nim zdobyliśmy skrzynkę inżynierów zidentyfikowałam co najmniej 10 krytycznych usterek i drugie tyle nie krytycznych...a teraz wszystko działa sprawnie.
18:10:52 *Rozalia skrzyżowała ręce na piersiach. -Ja, Sorana, inaczej bym Cię nie prosiła byś mnie powstrzymała-
18:11:00 *Tia - Chyba gdyby tylko o to chodziło, to by inżynierowie zauważyli...
18:12:30 *Tia - To chyba dobrze, że ich nie ma? Chociaż podejrzane. Niewiele rzeczy się naprawia tak sama z siebie.
18:16:37 *Regna - Jest to bardzo podejrzane, ale w tej chwili możemy tylko czekać na kolejny krok Tarama, chyba, że... - poleciała w głąb korytarza. - Tam mamy łącznik, może czegoś więcej dowiemy się po podpięciu do układu.
18:19:05 Narracja: Sorana bez odpowiedzi wróciła na mostek.
18:21:51 *Tia pobiegła za kostką. -Łącznik z czym? Z całym statkiem?
18:22:25 *Rozalia jeszcze chwilę posiedziała w gabinecie kapitana, by się opanować. Zastanawiała się co jej odbijało? Po cholerę chce tak ryzykować? Nie tylko jej zycie byłoby zagrożone ale też Anastazji. Pogładziła się po brzuchu -Twoja mama jest głupia- mruknęła. -Ale już się uspokoiła- wstała i wyszła z gabinetu na mostek.
18:25:00 *Rozalia pogodziła się z faktem, ze zagrażający statek należy zestrzelić. Nie zabiłaby córki dla swojego kaprys.
18:25:06 Narracja: Sorana siedziała w fotelu kapitana. Na głównym monitorze widać było mocno uszkodzony U.S.S. Relentless, w jego XXVI wiecznej postaci.
18:26:17 *Sorana zwróciła się do T'Run - Ładunki trikobaltowe w wyznaczone cele...na mój rozkaz...
18:27:12 *Dźwięki z konsoli taktycznej uświadomiły Rozalii, że T'Run przygotowała broń. - Ładunki gotowe, pani kapitan.
18:28:34 *Sorana, lekko zwlekając, by spojrzeć na walczącą z emocjami Rozalię, wydała rozkaz. - Ognia.
18:28:53 *Rozalia trzymała się z tyłu. Mimo różnicy zdań była wdzięczna Soranie, że jej nie wyprosiła z mostka. Obserwowała wrogi statek i nie powstrzymywała nikogo przed zestrzeleniem go.
18:30:45 Narracja: Regna i Tia były na jednym z łączników korytarzy technicznych. Była tam skrzynka, podobna do poprzedniej, ale dużo większą.
18:32:04 *Tia- I co teraz?
18:32:23 Narracja: U.S.S. Neptune wystrzelił ładunki w stronę Relentless. Wszyscy byli przygotowani na wybuch, jednak kilkaset metrów przed kadłubem ładunki zniknęły...
18:33:44 *Regna podleciała do skrzynki. - Musimy ją otworzyć. Pokażę ci jak ustawić połączenie między trikoderem, a sensorami statku.
18:35:05 *Wszyscy na mostku byli zaskoczeni zniknięciem pocisków. Sorana wydała polecenie - Czy mamy jakiś odczyt z naszych ładunków? Gdzie dokładnie zniknęły?
18:35:13 *Rozalia przypomniała sobie pierwszy statek, który właśnie tak znikał przed zestrzeleniem, a teraz zniknęły pociski. Jak? Kobieta była bardzo zdziwiona.
18:36:12 *Rozalia - One zniknęły, jak ten pierwszy statek po wizycie na opuszczonej stacji- postanowiła podzielić się swoimi przemyśleniami.
18:37:05 *Komandor Ch'Rann podszedł do konsoli naukowej. Po krótkich pomiarach stwierdził. - Nasze ładunki dalej tam są...tylko postarzały się o tyle tysiącleci, że został z nich pył. Relentless jest otoczony chaotycznym polem promieniowania chronitonowego.
18:40:07 Narracja: Rozalia byla w stanie wywnioskować ze swoich zajęć, że takie pole mogło losowo przesuwać obiekty w czasie, postarzać je, lub odmładzać.
18:43:51 *Rozalia dosłownie przez chwilę uznała, ze to też może być jej szansa. jednak rozsądek wziął górę. Przecież to mogłoby ją od razu postarzeć i zabić. Albo wysłać ją dalej w przyszłość, albo za dalego w przeszłość. Takiego ryzyka nie podejmie. -Ile mamy pocisków? Trzeba obliczyć czy to pole się zmienia czy jest tak samo ustawione na postarzanie- pozwoliła sobie na wtrącenie.
18:50:38 *TIa podeszła do skrzynki i otworzyła. Ze swojej wyjęła trikoder. -Więc?
19:40:13 Narracja: Regna poinstruowała jakich narzędzi Tia powinna użyć i jak ustawić trikoder. Tia męczyła się z nową wiedzą, ale po jakimś czasie udało jej się wszystko tak jak Regna poleciła.
19:46:21 *Tia przygryzła lekko wargę, by lepiej się skupić na tym, co robi. Radziłą sobie jak mogła, ale cały czas się bała, że coś może pójść źle.
19:49:31 Narracja: Podczas pracy na ekranie trikodera Tii pojawiła się informacja - Wielkie niebezpieczeństwo. Opuść korytarz.
19:53:13 *Tia -Coś moze mi tu grozić?
19:53:51 *Tia na razie nie pokazywała ekranu trikodera Regnie. Nie wiedziała już co powinna zrobić. Po prostu nie wiedziała.
19:55:18 *Sorana rozkazała Borewasowi. - Utrzymać tą pozycję. - po czym zwróciła się do Johnsona, Rozalii i Ch'Ranna - Chodźcie do sali konferencyjnej.
19:56:03 *Regna nie widziała komunikatów z trikodera, ale spytał Tii. - Jak ci idzie Tio?
19:57:36 *Gdy już zebrali się w sali konferencyjnej Sorana powiedziała wprost. - Potrzebuję opcje. Co możemy zrobić w tej sytuacji?
19:59:10 *Rozalia rozmasowała skronie. -Można spróbować jeszcze raz odpalić pociski. Jednak obawiam się, ze byłoby to marnotrawstwo.
19:59:17 *Ch'Rann wyświetlił dane sensorów na głównym monitorze. Wszyscy zobaczyli fluktuujące bez przerwy pole otaczające Relentless.
20:00:02 *Rozalia - Obawiam się, ze to można wyłączyć jedynie od środka.
20:00:38 *Komandor Johnson - Każdy pocisk odpalony w statek zniknie - postarzony lub odmłodzony poza czas uzbrojenia lub nawet istnienia.
20:02:17 *Ch'Rann zwrócił się do Sorany. - Obawiam się, że Rozalia ma rację pani kapitan. Relentless z XXVI wieku jest wolny od pola chronitonowego. Jedyna nasza opcja to przetransportować kogoś na pokład...oczywiście najpierw musimy zrobić test, czy transporter zadziała.
20:05:47 *Tia- Dobrze, ale... Czy coś mi tu zagraża?
20:05:55 *Sorana - No tak. Ch'Rann, przeprowadźcie test. Komandorze Johnson, będzie pan dowodził statkiem podczas gdy ja poprowadzę minimalny zespół na pokład statku. Ile czasu nam zostało nim zmieni się w okręt z XXIII wieku?
20:06:24 *Regna zafalowała ze zdziwienia. - Oczywiście, że nie Tio. Jesteśmy w bezpiecznym miejscu.
20:07:03 *Tia pokazała Regnie komunikat.
20:07:13 *Tia -Coraz mniej mi się tu podoba.
20:10:34 *Rozalia -Jesteśmy najbliżej statku jak się da. Może zapytamy profesora Lazarusa?-
20:21:42 *Johnson - Pani kapitan, wnoszę sprzeciw. Ja powinienem poprowadzić oddział, pani miejsce jest na mostku.
20:22:06 *Ch'Rann odpowiedział Rozalii - Moglibyśmy spróbować, ale czy to nie on zawsze kontaktował się z nami.
20:23:36 *Regna zaświergotała z troską. - Zaraz skończymy. Włącz proszę tylko połączenie z sensorami statku, o tutaj.
20:24:17 *Rozalia - To prawda, kontakt zawsze był z jego strony. - westchnęła zrezygnowana. -Nie mam innego pomysłu-
20:25:19 *Sorana - Ta misja jest niebezpieczna, to ja powinnam ją prowadzić. Komandorze Ch'Rann, spróbujcie przetransportować sondę na pokład, żebyśmy wiedzieli czy da radę.
20:26:27 *Tia zrobiła, co miała zrobić.
20:26:32 *Rozalii nie podobał się pomysł Marcusa. Jeśli on pójdzie na pewną śmierć, a jeszcze nie miał żadnego potomka to jej ród nie przetrwa. Kobieta biła się z myślami. Chciała iśc, jednak bała się o córkę.
20:32:25 *Rozalia -Nie zaszkodzi sprawdzić, czy jednak nie ma jakiegoś kontaktu. I tak muszę zanieść pudełeczko, które zostawiłam w gabinecie pani kapitan.-
20:34:11 *Johnson - Jest pani kapitanem i zna pani przepisy dotyczące kapitanów na misjach. Poza tym jestem jedną z niewielu osób na pokładzie, która ma doświadczenia w walce z Borgiem.
20:36:57 *Sorana - Możesz spróbować Rozalio, ale wróć jak najszybciej. Ch'Rann może potrzebować twojej pomocy.
20:38:30 *Kapitan zwróciła się do pierwszego oficera. - ...a my przedyskutujemy, kto poprowadzi misję. Na osobności.
20:41:05 *Rozalia - Wolałabym by Pan Johnson przeżył, ale to z prywatnych pobudek- rzuciła na odchodne. Następnie poszła do gabinetu Sorany po pudełeczko z listami do Aleksa i wróciła do swojej kajuty. Najpierw dla bezpieczeństwa zajrzała tylko, dopiero jak uznała, ze moze bezpiecznie wejśc i usterek replikatora nie ma, to weszła do środka.
20:46:22 *Rozalia spojrzała w stronę portalu do Franka. Nic nie pisał, więc też zgodnie z umową nie pisała. Lazarus najczęściej odzywał się, gdy grała na fortepianie, więc usiadła przed instrumentem i zagrała:
https://www.youtube.com/watch?..._gFGi90
20:48:33 Narracja: Rozalia grała, nawet całkiem długo, jednak żaden portal nie otworzył się.
20:49:35 Narracja: Regna bez słowa podleciała na środek pokoju i jej kształt zaczął się przebudowywać. Jej kostka zamieniła się w mniejsze klocki, które zmieniały miejsca, przesuwały się wzajemnie.
20:50:13 *Rozalia nie miała pomysłu jak inaczej wywołać korytarz z Lazarusem. Nie miała jak mu powiedzieć, że potrzebuje od niego informacji i pomocy.
20:50:58 *Tia -R-Regna?
20:53:33 *Rozalia ostatecznie podeszła do biurka. Chwyciła kartkę i napisała wiadomość: 'Nie udało się zestrzelić wrogiego okrętu.' zwineła ją w kulkę i rzuciła do Franka
20:55:50 Narracja: Regna nie odpowiadała na wezwania Tii. Jej struktura zmieniała się bez przerwy. Po chwili wszystkie włazy do łącznika zamknęły się.
20:59:09 Narracja: W kajucie Rozalii rozległ się dźwięk interkomu. Rozalia usłyszała głos Sorany. - Rozalio, udało ci się skontaktować z profesorem?
20:59:29 *Tia podskoczyła, kładąc uszy po sobie. -Regna!-zawołąła głośniej.
21:00:02 *Rozalia napisała kolejną wiadomość: 'Na tym statku jest osłona, kule się go nie imają. Będzie trzeba to wyłączyć od środka. Jest szansa, ze odzyskam przedmiot, który potrzebuję'
21:00:17 *Rozalia przycisnęła broszkę. -Przykro mi, żadnych wieści-
21:00:54 *Sorana - Rozumiem. Przyjdź proszę na mostek.
21:04:47 Narracja: Koło Tii pojawił się nowy trikoder z wiadomością - Ukryj to.
21:05:29 *Rozalia uznała, ze Frank nie ma czasu odpisać, więc wyszła z kajuty bardzo zawiedziona. Sądziła, że uda jej się poradzić profesora. Wróciła na mostek.
21:09:36 *Tia zerknęła na trikoder.-To, znaczy co?
21:10:04 *Na mostku wszyscy nerwowo się krzątali. Sorana powiedziała Rozalii - Komandor Johnson poprowadzi misję na Relentless. Komandor Ch'Rann ruszy z nim, więc będzie potrzebował kogoś na pokładzie do koordynowania naukowych aspektów akcji. To będzie twoje zadanie Rozalio.
21:10:21 Narracja: Na trikoderze pojawiła się nowa informacja - Trikoder.
21:11:17 *Rozalia - Jeśli komandor Johnson poprowadzi misję, to idę z nimi.-odpowiedziała pewnie. Musiała mieć na oku swojego wnuka, nie pozwoli mu zginąć.
21:12:31 *Sorana skrzywiła się, że znowu musiała przeprowadzać tą dyskusję. - Wiesz Rozalio, że nie mogę pozwolić na to żebyś ryzykowała życiem.
21:13:27 *Tia kiwnęła głową właściwie niewiadomo komu i schowała urządzenie na razie pod bluzkę. Wycofała się w kuerunku wyjścia z kanałów technicznych.
21:16:22 *Rozalia przewróciła oczami. - Ale jakoś nikt nie miał takich wątpliwości przy misji na opuszczonej stacji.-
21:20:21 *Komandor Johnson wtrącił się - Pani kapitan, Rozalia ma sporo racji, dlatego chciałbym dołączyć ją do zespołu.
21:21:03 *Sorana chciała dalej walczyć, ale czuła, że dziś nie wygra i Rozalia postawi na swoim. - Udzielam zgody. Przygotujcie się odpowiednio... - odparła ze zrezygnowaniem.
21:22:15 *Rozalia - Nie będziesz żałować swojej decyzji- zapewniła ją.
21:22:36 *Sorana - Mam nadzieję Rozalio.
21:23:10 Narracja: Na podłodze pokoju pojawiły się dwie istoty (http://orig09.deviantart.net/c540/f/201 ... 5q8j6n.png), a Regna odzyskała dawny kształt. Tia ledwie się mieściła w pomieszczeniu z nimi.
21:23:18 *Regna podleciała do Tii i zakomunikowała radośnie. - Dziękuję, że poczekałaś Tio. Wiem jaka jesteś samotna na pokładzie tego okrętu, dlatego za twoją nieocenioną pomoc sprowadziłam ci nową rodzinę. Gdy się zbudzą...
21:23:29 Narracja: Urządzenia na ciałach obcych zaczęły niepokojąco świecić.
21:23:35 *Regna - ...już nigdy nie będziesz samotna. Obiecuję.
21:25:06 *Tia odsunęła się jeszcze bardziej. Teraz już naprawdę się jej to nie podobało.
21:25:52 *Tia rozpoznawała w nowych istotach coś podobnego do dusz zaklętych w maszyny. Proceder nie bez powodu był zakazany przez większość rządów jej świata.
21:26:13 *Rozalia - Jestem odpowiedzialna za dwoje ludzi na raz, nie wystawię się na ryzyko niebezpieczeństwa. Zdobędę przedmiot i wyłączę osłony. - powiedziała. -Sprawdzę jeszcze raz czy profesor się nie odezwał-
21:28:07 *Johnson - Dobrze Rozalio, spotkaj się z nami przy transporterze numer pięć, jak najszybciej.
21:35:15 *Rozalia wróciła do swojej kajuty mając nadzieje na jakikolwiek kontakt, ze stony albo Franka, który nie wiedząc o sytuacji oceniał wszystko jako wolny obserwator bądź Lazarusa, który mógłby dać jej jakąś radę, jak się uchronić od ryzyka.
21:40:03 *Tia rozejrzała się za najbliższym wyjściem. Bo chyba nie będzie musiała wracać całego tamtego kawału?
21:43:25 Narracja: Niestety wszystkie wyjścia były zamknięte. Regna zauważyła, że Tia szuka drogi ucieczki.
21:46:39 *Regna miała radosny głos, ale Tia czuła, że to tylko gra. Gdyby mogła, znęcałaby się nad nią przez długi, długi czas. - Tio, czemu chcesz uciec?
21:50:10 *Tia - Nie podoba mi się tu. - odpowiedziała nienaturalnie spokojnie, biorąc pod uwagę jej sytuację i wiek. Czyli było widać, że się boi, ale trudno to było nazwać paniką
22:19:33 *Tia - Wykorzystałaś mnie. - stwierdziła oczywistość.
22:53:32 Narracja: Przez portal do pokoju Rozalii wpadła starannie złożona kartka. Nie potrzeba było badań by określić że był to papier na którym zwykł pisać Frank.
22:54:28 *Rozalia zdziwiła sie, ze tym razem nie była to kulka z papieru. Jednak rozwinęła kartkę.
22:56:23 Narracja: Z kartki wypadła obrączka, tocząc się kawałek. Poza nią, tym razem dostała długi list. List zaczynał się od nagłówka 'Droga Rozalio'
22:57:57 *Rozalia widząc obraczke zaniepokoiła się. Wzięła ją do ręki. Poznała, że to obrączka jej męża. Miała złe przeczucia. Jednak zabrała się za czytanie.
22:59:59 Narracja: 'Nie muszę cię zapewniać w wielkim podziwie jaki mam do twojej osoby. I twojej siły. Siły której najwyraźniej twój własny mąż może ci pozazdrościć. Probowałem. Próbowałem być tym kogo oczekiwałaś ale nie byłem nim ani naście lat temu, ani nie jestem dziś. Przykro mi. '
23:00:41 Narracja: 'Żałuję że postawiłem nas obydwoje w tej sytuacji. Pragnę zapewnić cię, że nadal czuję się odpowiedzialny za ciebie, za Emilio, i Anastazję. Jeśli Bog da i wrócicie, będę wdzięczny za możliwość poznania jej. Nie postawię cię w sytuacji wstydliwej w Liverpoolu. Ani poza nim. Dom pozostaje do twojej dyspozycji. Szczerze przepraszam. Bądź szczęśliwa. Aleksander White Johnson.
23:06:41 *Rozalii zadrżały ręce. Tekst bardzo szybko rozmył się przez ściskające łzy. Domyśliła się, że to właśnie oznacza, że Aleks ją porzucił. Po raz kolejny ją zostawił tylko tym razem z własnej woli. Nie chciał jej, okłamał ją. Nic co mówił nie było szczere. Ścisnęła list w dłoni i rzuciła na podłogę. Zakryła twarz w dłoniach i zapłakała. Zrobiło jej się słabo. To było za wiele.
23:07:49 *Przez 4 miesiące próbowała do niego wrócić a on teraz poinformował ją, ze nie ma po co tego robić. Rozbolała ją głowa ze zdenerwowania, następnie brzuch. Potem widziała tylko ciemność.
23:11:23 *Rozalia obudziła się cała obolała. Próbowała skojarzyć gdzie jest. Lezała w swojej kajucie na podłodze. Gdy próbowała wstać bardzo bolał ją brzuch. Poczuła wilgoć na udach. A gdy złapała się w to miejsce zuważyła krew. Zmartwiło ją to. Wystraszyła się. Z trudem wstała do pozycji klęczącej. Przez stres zapomniała, ze może po prostu wezwać pomoc. Doczołgała się do wyjścia z kajuty
23:18:20 *Przy wejściu próbowała podnieść się do pionu, jednak nie miała na to sił. Czuła znów jak słabnie. Bała się najgorszego scenariusza.
23:22:18 *Rozalia czuła jak kręci jej się w głowie, nawet nie zarejestrowała kiedy dwójka załogantów złapała ją przed kolejnym omdleniem i zaprowadziło do ambulatorium.
23:35:02 Narracja: Rozalia obudziła się na łóżku w ambulatorium. Nad nią stała jedna ze znanych jej już pielęgniarek. Gdy tylko kobieta zobaczyła, że Rozalia się obudziła, zawołała doktora Ssirassa. Pysk Gorna nie był przyjemnym widokiem dla świeżo obudzonego nieprzytomnego. Rozalia miała szczęście, że już się do niego przyzwyczaiła.
23:36:10 *Rozalia - Odstawiłam kawę przysięgam- od razu zaczęła się bronić.
23:43:17 *Rozalia zerwała się do siadu. -Błagam, powiedz dobrą wiadomość-
23:46:12 *Ssirass wysyczał gniewnie. - To nie kawa pani Johnson. Miała się pani oszczędzać! Dobrze, że załoga szybko zareagowała i panią tu przynieśli. Dziecku nic nie jest
23:48:58 *Rozalia nie mogła się przyznać co było powodem, bo nie pozwolą jej nigdzie iść. -Przepraszam, znów nie spałam dość dobrze- skłamała. -Nie będzie to problem, jeśli wróce do kajuty i położę się spać?-
23:56:47 *Ssirass - Powinienem panią zostawić na obserwacji, ale jeśli obieca pani, że odpocznie w kajucie to mogę panią wypuścić.
23:59:34 *Rozalia uśmiechnęła się. -Obiecuję uspokoić nerwy i na pewno nie będe narażać dziecka na to by się to powtórzyło.
00:01:44 *Regna - O tak, wygląda na to, że wykorzystałam cię. - nieprzyjemnie zachichotała. - Ale jeśli myślisz, że to jest zabawne, to poczekaj, aż zostaniesz wcielona do Kolektywu i wypuszczę cię stąd byś mogła zasymilować resztę załogi!
00:02:13 *Rozalia ukłoniła się doktorowy i wróciła go kajuty. Wówczas napisała do Aleksa list i razem z obraczką męża wrzuciła do portalu. List, który jej wysłał schowała do pudełeczka z listami do niego.
00:02:21 *Tia nadal się cofała, aż nie napotkała ściany. I co teraz? Nie było drogi ucieczki, trudno powiedzieć, czy z tym czymś da się walczyć, a od załogi nie powinna wymagać pomocy. W końcu to ona wypuściła intruzów.
00:04:07 Narracja: Dwa ciała na podłodze stawały się coraz bardziej aktywne. Trikoder, który miała pod bluzką zaczął delikatnie brzęczeć
00:04:18 *Rozalia zerknęła w portal i prychnęła. Że też dała się nabrać na jego słodkie słówka. Ciągle kłamał. Dostała też od niego odpowiedź. I odpisała mu. 'Ja mam słuszność, a Ty szmacisz własne słowo' Tym razem nie czekała na odpowiedź. Przebrała się w świeży mundur i od razu poszła na umówione spotkanie.
00:08:49 *Rozalia dotarła do transportera numer 5. -Przepraszam za spóźnienie.- jedynie przeprosiła bez tłumaczenia się.
00:10:34 Narracja: Przy transporterze numer pięć czekał już zespół. Komandor Johnson sprawdzał swój karabin. Dodatkowo leciał z nimi Ch'Rann, M'Narr oraz dwoje oficerów ochrony - Bolianka Swana i Efrosianin Ra-ghoratreii
00:12:22 *Johnson zwrócił się do Rozalii - Najwyższy czas Rozalio. Na szczęście porucznik Nemanorze udało się wyselekcjonować jedno krytyczne miejsce, które doprowadzi do destrukcji całego okrętu. Nasza misja jest prosta - dostać się do tego miejsca, przygotować ładunek wybuchowy i wydostać się w całości. Dodatkowo spróbujemy zdobyć emiter temporalny.
00:17:05 *Rozalia - Ja jestem gotowa. Nie będe kłamać, że na emiterze bardzo mi zależy. - odpowiedziała. Miała nieco inny ton głosu. Była bardziej stanowcza i brzmiała nieco agresywniej.
00:18:50 *Tia postanowiła skorzystać z tego, że ciała jednak wciąż są nieruchome. Przeskoczyły nad nimi i wczołgała się w jeden z szybów.
00:21:33 Narracja: Johnson przyglądał się jej chwilę. Wiedział jak zależało jej na tym emiterze, ale miał wrażenie, że chodziło o coś jeszcze...cóż, na ten moment nie był w stanie tego określić. Swana wydała Rozalii uzbrojenie i wszyscy przygotowali się do przeniesienia.
00:25:54 *Rozalia - Rozumiem, ze mam strzelać do wszystkiego co się rusza bez zastanowienia?-
00:51:55 *Tia wpadła w zamknięty właz. Ze złości jeszcze uderzyła w niego pięścią. Spojrzała na ten triode, który jej brzęczał pod bluzką. Może tam będzie jakieś rozwiązanie?





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#29  Post Zamieszczono: 04 lip 2017, 09:13 
Awatar użytkownika
Nie wybrano
Rozalia

- Wręcz przeciwnie, Rozalio. Oczekuję, że wszyscy będziecie strzelać wyłącznie na mój wyraźny rozkaz. - odparł komandor Johnson, sprawdzając coś w swoim karabinie. - Borg nie atakuje jeżeli nie chce czegoś zdobyć lub jeśli nie uzna kogoś za zagrożenie. Jeżeli będziemy mieć szczęście to uda nam się niepostrzeżenie uzbroić ładunek i udać na poszukiwania emitera…
Komandor nie dokończył, bowiem w wypowiedź wtrąciła mu się porucznik Swana, która również przyglądała się uważnie broni.
- To nie są typowe karabiny fazerowe. Komandorze, może nam pan zdradzić jak zostały zmodyfikowane?
- Ja mogę wyjaśnić. - stwierdziła M'Narr, spoglądając na przełożonego czy wyraża zgodę. Johnson bez słowa skinął jej głową, by udzieliła wyjaśnień zespołowi. - Zgodnie z wytycznymi komandora, nasze karabiny zostały wyposażone w specjalne remodulatory częstotliwości. Jak wiecie, osłony Borga potrafią się szybko dostosować do wiązki fazera - to urządzenie ma nas informować kiedy to nastąpi i automatycznie zmienić częstotliwość wiązki na taką, której Borg jeszcze nie poznał. Modulacja częstotliwości nie jest nową taktyką, ale to urządzenie pozwala zautomatyzować proces i daje pewność, że drony nie będą odporne na kolejną wiązkę.
- To dość nowy gadżet, nie sprawdzany jeszcze w warunkach bojowych, ale po bardzo obiecujących testach, mamy nadzieję, że da nam przewagę, którego zespoły Floty dotychczas nie miały w walce z Kolektywem. - dodał komandor. Kolejne słowa wypowiadał dużo poważniejszym tonem. - Borg to bezlitosny przeciwnik, dlatego musicie być podwójnie czujni i podwójnie zdyscyplinowani podczas tej misji. Czy ktoś ma jakieś pytania?

Tia

Koło uderzonego przez dziewczynkę włazu, znajdował się panel - nowy trikoder zawierał instrukcje jak go otworzyć, a następnie jak pozmieniać układ kolorowych, półprzezroczystych układów isolinearnych by stworzyć drogę ucieczki. Regna jeszcze nie zwróciła uwagi na trikoder Tii, jednak to się zmieni gdy tylko dziewczynka spróbuje majstrować przy panelu. Konieczna była szybka decyzja, bowiem dwa drony sprowadzone przez Regnę były coraz bliżej pełnej aktywacji.
- Byłoby ci dużo łatwiej, gdybyś siadła spokojnie i poczekała, aż twoi nowi przyjaciele się obudzą. - odparła Regna. W jej głosie nie było już ani śladu życzliwości. Teraz każde słowo było podszyte sadystyczną przyjemnością jaką istota czerpała z beznadziei sytuacji, w której znalazła się Tia. - I tak nie jesteś w stanie nic zrobić. Zaraz zobaczysz, że opór...jest daremny...





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: ST Neptune - Rozalia w kosmosie
Nr:#30  Post Zamieszczono: 06 lip 2017, 16:13 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
Mała czuła się bezsilna. Przez chwilę patrzyła na mrugające światełka na tych istotach z rosnącą paniką. Czym one tak właściwie są? Co jej zrobią jak się obudzą? Na pewno nic dobrego. Regna mówiła o jakiejś asymilacji. Tylko co to właściwie znaczy? To jakaś choroba? Zabieg? Boli? Przeżyje to? Na pewno. Miała potem iść i robić to samo innym, ale nie chciała ich przecież krzywdzić. Jak ją zmuszą? Kolejnym podstępem? A może zawładną jej ciałem?
- Oj, zamknij się.-mruknęła do kostki, maskując strach złością i rzucając w Regnę trikoderem. Tym pierwszym, tym o którym wiedziała.-Irytujesz. -dodała jakby to nie było oczywiste. Jednak miała coraz silniejsze wrażenie, że ma rację, że Tia nie ma jak uciec.
Potrząsnęła głową. Nie, przecież nie może się tak po prostu poddać. Co by na to powiedział ojciec?
Sięgnęła do tego panelu obok wyjścia. Miała nadzieję, że otworzy się w miarę gładko. Jeśli jednak nie, to uderzyła kilkukrotnie na brzegach, w narożnikach, bo chyba gdzieś tam powinny być zaczepy, czy jak tam nazywają się te cóśki, trzymające panel na jego miejscu. Sięgnęła do środka i przejechała dłonią po kabelkach. Trochę to bardziej skomplikowane niż myślała. Sięgnęła pod bluzkę po trikoder. Może tam będzie jakaś odpowiedź? Siedziała tyłem do Regny, zasłaniając urządzenie ciałem, choć robiła to jak każde dziecko próbujące ukryć pudełko ciastek leżące mu na kolanach.
Szukała instrukcji do drzwi, a jak już znalazła zaczęła wykonywać. Miała nadzieję, że nic nie pomyli, bo oznaczałoby to pewnie zaczynanie od nowa przy innym włazie, a nie jest powiedziane, że chociaż ten zdąży otworzyć.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 30 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron