SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y





Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#1  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:07 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
obrazek


Czy kiedykolwiek patrząc na przedmiot słyszałeś muzykę? Ja mam tak zawsze, całą wieczność. Muzyka może być dobra lub zła zależnie od gustu. Będąc w tym miejscu przeżywam coś na rodzaj ekstazy! Rozejrzyj się! Słyszysz? Cóż za harmonia! Cóż za rozkosz zarówno dla moich oczu jak i uszu! Piękne zdobienia, przecudne kolumny i ten ołtarz... Na prawdę boskie miejsce. Aż trudno uwierzyć w to, że stworzyli to ludzie. To tak jakby świnie srały słodką czekoladą. Niesłychane czyż nie? Może i to pod natchnieniem Boga. Wyczuwasz tu jego obecność? Mówi ci coś? Odzywa się? Ah wybacz, zbyt wiele pytań. Zawsze lubiłem zadawać pytania i poznawać odpowiedzi. Często pytam się ludzi jak to jest umierać, bo widzisz ciekawi mnie to niesłychanie. Niestety ludzie nie są tak wytrzymali jak myślałem... potrafią tylko krzyczeć.

Hmmm no dobrze nagadałem się a teraz chcę zapytać ciebie, pozwól, że ci to zdejmę z ust.
Ciągle to samo... "Błagam", "proszę", "przestań". Nie da się z wami prowadzić sensownej konwersacji. Myślałem, że tu czujecie się bliżej Boga, dlatego was tu przyprowadzam. Najwyraźniej miejsce nie ma znaczenia. Zawsze jest tak samo. Tak więc może mnie oświecisz... Jak to jest umierać, proszę zdradź mi to. Czy jeśli chwycę cię za szyję, powiesz mi? Czy jeśli zacznę wyrywać ci to co mi w ręce wpadnie, powiesz mi? Czy jeśli wydrę z ciebie duszę, to poznam odpowiedź?
Słabi... Za każdym razem. Ile to już nieudanych prób? Sto? Tysiąc? Więcej? Mniej?
Ja do nich mówię, a oni umierają i milczą... cóż za egoizm...



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#2  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:08 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Czekając na śmierć zapomniałem czym jest życie.
Myśląc o końcu zapomniałem kiedy miał miejsce początek.
Ciemność zalewa mój umysł, przysłania wzrok, oszukuje mnie lecz nie na długo. Prędzej czy później otwieram oczy i widzę łańcuchy trzymające mnie tutaj, nie pozwalają odejść. Myśląc o tym świecie nie chcę myśleć czym może być piekło... ale zdawać by się mogło, że właśnie stamtąd pochodzę.
Tylko szaleńcy czują się tutaj jak w domu. Czym jest normalność? Czy w gronie szaleńców mogę czuć się normalnie? Czy w takim razie wszyscy wokół mnie są wariatami?
Jestem rozbity, rozbity w środku tego świata ale uśmiecham się ślepo do tego wszystkiego.
Życie darem czy przekleństwem?



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#3  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:09 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Kim jestem? Zadaję sobie to pytanie od wieków. Wpatruję się w ptaki, zachodzące słońce nad niebieską taflą morza. Piękny widok, tym bardziej, że stoi sie nad klifem. Wszystko dookoła emanuje swój urok. Mógłbym zachwycać się nim całe życie, gdybym wiedział czym ono jest. Kim ja jestem? Po co? Dlaczego? Pytania te zalewają mi myśli niczym fale na wzburzonym morzu. Uderzają mnie jak grom podczas sztormu. Życie jest chyba tym czym wyprawa na nieznane wody. Nie wiesz co przyniesie, dokąd zaprowadzi. Wiesz, że może na ciebie czekać wiele niebezpieczeństw lecz ciekawość bierze w górę. Chcesz się dowiedzieć co jest za horyzontem i jeszcze dalej. Czy to własnie ciekawość jest życiem? Kim jestem... Morze faluje, ptaki latają i śpiewają, słońce ukrywa się za horyzontem, a wiatr przeplata się przez moje ciało niczym niewidzialna szarfa otulająca w swe zimne oblicze. A ja? Stoję nad przepaścią, jeden krok i wyjrzę dalej niż sięga horyzont. Ciekawość.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#4  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:11 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Wielkie masywne drzwi ustąpiły pod moją siłą. Huk był słyszalny pewnie w całej okolicy. Byli tam, było ich mnóstwo. Gnieździli się jak mrówki w ciasnych zakamarkach czekające na zdeptanie. Widziałem strach w ich oczach. Napawałem się nim mimo iż to nie oni byli moim celem. Strzał. Poczułem mrowienie na plecach. Odwróciłem swój wzrok i ujrzałem grupkę szkodników. Gdyby nie ubrania pewnie wziąłbym ich za całą resztę. Tak to byli oni. Uśmiechnąłem się do nich. Blask światła wydobywający się z ich broni odbijał się w moich oczach. Wybuchłem śmiechem, śmiechem, który zagłuszył denerwujący hałas metalu. Uniosłem rękę do góry i wtem zapłonęli żywym ogniem. Teraz to oni poczują jego dotyk. Z taką łatwością go używają jakby był to ich żywioł. Udowadniam im w jakim byli błędzie. Moje oczy napawały się ich cierpieniem ale i tak strach było czuć najbardziej. Zawyły syreny, przychodziło ich więcej, a jednocześnie już mniej. Mróweczki już dawno poznikały uciekając w popłochu ale nie oni byli moim celem. Wypatruj, szukaj, nie pozwól żyć - to mi chodziło po głowie. Ogień był już wszędzie i trawił to plugawe miejsce, o którym Bóg już dawno zapomniał, a ja je oczyściłem.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#5  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:14 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Ciemność. Można by rzec, że jestem tu sam. Kompletnie sam pośród pustki, świata zewsząd mnie otaczającego, mrocznego i tajemniczego nawet jak dla mnie. Gdzie byłem? Obce mi to miejsce, a za razem domem od samego początku egzystencji. Tu był mój początek i nadejdzie także koniec. Po chwili jednak zapaliło się małe światełko unoszące się w przestrzeni. Świeciło jasno jednak mnie nie oślepiało, wydzielało z siebie nawet przyjemne uczucie ciepła. Podszedłem do źródła światła. Była to mała kuleczka, która obracała się wokół własnej osi lekko opadając, a potem znów się wznosząc. Miałem ochotę patrzeć na to w nieskończoność lecz kątem oka zauważyłem ruch. Myliłem się, nie byłem tu sam. Nagle usłyszałem słowa odbijające się echem tak jakbym znajdował się w jakimś pustym i dużym pomieszczeniu, a brzmiały one następująco:

- Sa­mot­ność jest przed­sion­kiem śmierci.

Głos był mi jednocześnie znajomy, a zarazem obcy, gdyż pierwszy raz słyszę go nie wydobywającego się z mych ust. Nagle głos znów się pojawił:

- Kto nig­dy nie zaz­nał bólu to­warzyszące­go nagłej stra­cie te­go, co w naszym życiu naj­ważniej­sze? I nie chodzi mi tyl­ko o ludzi, ale także o myśli, pla­ny, marze­nia. Uda­je się nam dzień, tydzień, cza­sem kil­ka lat, lecz os­ta­tecznie jes­teśmy nieu­chron­nie ska­zanie na utratę.

Na początku się przeraziłem nie na żarty. Wytężyłem wszystkie swoje zmysły i zapytałem

- Kim jesteś?

- Nie wiesz? Pozwól, że ci pokażę...

Z mroku wyłoniła się postać w długich czarnych szatach. Twarz którą ujrzałem zaparła mi dech w piersiach. Była to moja twarz... ale inna... Oczy były czarne, a wokół nich również wylewająca się ciemność w kształtach blizn, podłóżnych krech przecinających oczy. Nie uśmiechał się, jednakże wzdłuż ust również poprowadzone były czarne linie kształtujące się w uśmiech.

- Kim... ty... - odparłem prawie że szeptem lecz zanim dokończyłem pytanie on odparł:

- Tobą.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#6  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:18 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Z dziennika strażnika:

Mieliśmy zadanie... Jedno, proste i zwyczajne zadanie. Może niekoniecznie aż tak zwyczajne...

Jesteśmy członkami zakonu Białej Ręki. Naszym obowiązkiem jest strzec świata przed istotami chcącymi go splugawić. Wielokrotnie miałem do czynienia z demonami ale to co przytrafiło mi się ostatnim razem na zawsze wyryje piętno na mej duszy...

Mieliśmy przenieść pewną osobę z naszego posterunku w Avalonie prosto do świętego miasta Anchor w Ukarze. Nikt nie powiedział nam kim jest osoba zakuta w srebrne kajdany przyozdobione dziwnymi symbolami, której twarz ukryta była pod kapturem ani skąd wzięła się na naszym posterunku. Dostaliśmy wyraźny rozkaz, który podkreślał również to, że mamy utrzymywać więźnia w świetle. Nie rozumiałem. Mieliśmy go tylko zabrać do Anchor i pilnować żeby nie uciekł. Co najdziwniejsze... Do kajdan przymocowane były łańcuchy, które trzymane były przez dwóch Archontów. Nie mam pojęcia kim była ta osoba ale musiała być cholernie groźna. Od czasu do czasu kątem oka dostrzegałem uśmiech owej istoty, nic poza tym, milczała całą podróż do przełęczy górskiej - granicy Ukaru. Wtedy zostaliśmy znikąd zaatakowani. Demony. Było ich kilkadziesiąt. Był z nimi również ich przywódca Asmodan - jeden z generałów samego Władcy Otchłani. Łańcuchy kajdan zostały wbite w ziemie, by Archonci mogli odeprzeć atak demonów. Również brałem udział w walce lecz szybko nakazano mi pilnować więźnia. Byliśmy otoczeni, byliśmy bez szans... Widziałem wielką krwawą rzeźnię. Byłem w szoku lecz z niego wyrwał mnie obcy głos. Czułem jak odbija się echem w mojej głowie. Odwróciłem się, a za mną stał on - więzień. Czy pragniesz ich śmierci? - zapytał spokojnie. Czy pragniesz ich uratować? - nie dawał mi dojść do słowa, zachowywał się tak jakby wiedział co chcę powiedzieć. - Mogę ich uratować, potrafię to zrobić. Jeśli mi nie pomożesz wszyscy skończycie marnie. - mówił do mnie nadal nie ukrywając uśmiechu. I tu popełniłem najgorszy błąd mojego życia. Działałem impulsywnie. Uwolniłem go z kajdan i dopiero wtedy zrozumiałem, że piekło wcale nie jest złe... Nie umiem tego opisać. Nie potrafię nazwać tego co widziałem. Nie istnieje na to żadne określenie na to co wtedy miało miejsce. DEMONY BŁAGAŁY O LITOŚĆ. Słyszałem skowyt Asmodana łkającego ze strachu. Strachu? Czy demony mogą czuć strach? Straciłem przytomność. Ciemność zalała mój umysł, który chciał zatrzymać mnie przy zdrowych zmysłach. Kiedy w końcu połączyłem zmysły ze światem rzeczywistym była noc. Od razu przypomniałem sobie słowa kapitana - "trzymajcie więźnia w świetle". Zerwałem się na równe nogi tylko po to by po chwili ponownie upaść. Bolała mnie głowa, a świat był niewyraźny. Gdy już odzyskałem zdolność ostrego widzenia dostrzegłem jak więzień siedzi na zwłokach przy ognisku całkowicie bez ruchu. Czułem strach. Po głowie krążyło mi milion pytań. Nim zdążyłem sobie na jakiekolwiek odpowiedzieć on nagle stanął przede mną wyciągając do mnie rękę. Chwyciłem ją i usłyszałem słowa - Strach... to rodzaj fantazji. - dostrzegłem wtedy po raz pierwszy jego twarz. Czułem jak uchodzi ze mnie dusza, byłem sparaliżowany... Oczy były skąpane w niekończącej się otchłani ciemności, z których wylewała się czerń.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#7  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 00:21 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
************************************************
Gdy zmrok zapada i ludzi pełno to znak, że spektakl się zaczyna. Pustą lalkę, atrakcję wieczoru z zimnego i brudnego pudełka wyciąga, sędziwy człowiek, co broda jego czerwoną kurtynę muska. Robi co jej każe, sznureczki jak łańcuchy, jak narzędzie do zabrania duszy. Duszy? Ona jej nie ma. W koło słychać śmiech tłumu i radość jaką im prawi poruszając nią na lewo to na prawo od czasu robiąc obroty i podskoki w rytm muzyki jakiej jej zagra. Dla uśmiechu innych jej egzystencja się sprowadza i po każdym przedstawieniu coraz starsza, mniej potrzebna, znudzona i zaniedbana. Pewnej nocy gdy muzyka ponownie i ostatni raz zabrzmiała, czyjeś oczy zza kurtyny wyjrzały. Panika wśród ludzi niesłychana, śmiech w krzyk się przerodził. W ruch poszły nożyce ostre jak zemsta przecinając sznureczki zniewolenia. Lalka upadła, krew popłynęła, mogła jakby dotknąć ją już swoją rączką ale nie potrafiła. Tłum umilkł, zgasły światła, dłoń z mroku wyłaniająca chwyciła laleczkę i wtuliła w swe ramiona. "Dosyć już" odrzekł i zniknął w ciemności. Warsztat miał skromny, zakurzony, dawno tu nie bywał, "czas już to zmienić" - pomyślał. Usadził zniszczoną i pustą panienkę na stole. W sukieneczkę piękną przyodział i wyjął z szufladki magiczne farbki. Chwila czy dwie i już gotowa, wyglądała jak nowa. Urokiem swym go poskromiła, coś dziwnego w nim obudziła. Uśmiech znikł, łezka spłynęła. Usadził ją wygodnie na krześle, ukłonił się jej jakby to dla niej było przedstawienie. Wyciągnął do niej rękę, swe imię wymówił i poprosił by go przywitała. Laleczka, a jednak już nie, mrugnęła, rączką ruszyła i cicho swe imię... wymówiła.
************************************************



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#8  Post Zamieszczono: 03 wrz 2017, 21:32 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
,,Dlaczego jesteś smutny?"

Siedziałem sam pośród zamarzniętej Kniei. Kraina ta kiedyś bogata w zieleń i zwierzęta,teraz stała się białą pustką. Klęczałem na ziemi i wyciągnąłem jedną rękę przed siebie. Nie musząc długo czekać, zobaczyłem jak upada na nią płatek śniegu.

,,Dlaczego płaczesz?"

Widziałem jego kształt. Był piękny i niepowtarzalny. Po chwili obok niego pojawiło się więcej płatków przysłaniając poprzedni. Wszystkie były oryginalne i niepowtarzalne. Nie musiałem długo czekać,by widzieć jak roztapiają się w kontakcie z moją ręką. Znikały.

,,Dlaczego się śmiejesz?"

Wstałem i rozejrzałem się wokół. Wszystkie te płatki tworzyły jednolitą białą masę. Tak jak osobno były niezwykłe i piękne,tak w grupie traciły swój urok. Stawały się nic nie znaczące, a te roztopione przysłonięte innymi i zapomniane.

Jestem sam pośród zamarzniętej Kniei. Sam, jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy. Będąc samemu nikt mnie nie przysłoni. Będąc samemu nie mogę zostać zapomniany... ani zapamiętany.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#9  Post Zamieszczono: 04 paź 2017, 22:28 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Kiedy otworzyłem oczy pierwsze co przyszło mi do głowy to to, że dziś nastał ten dzień. Dokładnie tydzień temu minęło równe 200 lat od czasu kiedy to Gabriel zstąpił nałożyć na mnie swoją pieczęć. Tydzień temu byłem jeszcze demonem, upadłym, ale demonem. Dziś już jednak jestem człowiekiem. Sypiam, jem, wypróżniam się. To wszystko jest takie odpychające ale powoli się przyzwyczajam. Z początku było ciężej niż myślałem. Wszystko mnie bolało. A to za mało jedzenia, a to za dużo. Potem za mało snu, za dużo. Jakie to skomplikowane. Już na mnie pora. Mijając próg mojego byłego domu, żadnego miejsca nigdy tak nie nazwałem, odwróciłem się by po raz ostatni ujrzeć jego okna, drzwi, fundamenty, dach. Wszystko. Nie miałem pojęcia, że ludziom łzy zbierają się tak łatwo. Jakoś trzeba z tym żyć. Na dworzu było znacznie więcej portali niż za czasów kiedy tu przybyłem, chociaż samo miejsce pozostało bez większych zmian. Czuje się jakby czas tutaj zatrzymał się na dobre. Chociaż brakuje tutaj niektórych osób i już wiem, że nigdy nie wrócą to na zawsze wszyscy zostaną w mojej pamięci. Mam ograniczony czas. Chcę go wykorzystać jak najlepiej umiem. Zostałem obdarowany życiem. Prawdziwym życiem. Przekroczyłem portal. Wyciągnąłem paczkę fajek z kieszeni i zapaliłem. Lubiłem to, a raczej polubiłem od niedawna. Chcę zasmakować wszystkiego co do tej pory mi umykało. Czy to złe czy to dobre. Zaśmiałem się sam do siebie i ruszyłem przed siebie. Ulice jak i chodniki były przepełnione nawet o tak później porze. Wszyscy się spieszą. Na co? Na spotkanie ze śmiercią.
Na szczęście miałem trochę pieniędzy na noc w hotelu. Bank jest zamknięty, a całkiem niezła sumka tam na mnie czekała. Może niezbyt uczciwie zgromadzona ale nie mnie oceniać. Kolejny dzień. Czas leci jak z bicza strzelił. Idąc ulicą usłyszałem hałas dzieci. Szły do szkoły. Pomimo tego słychać było śmiechy. Po chwili zobaczyłem je. Jeden z dzieciaków chwycił worek drugiego i wyrwał mu z ręki w ramach żartu. Niezbyt niewinnego. Rzucił go na ulicę pewnie odruchowo, gdy właściciel natarczywie próbował odzyskać zgubę. Chłopiec niewiele myśląc wybiegł na ulicę odzyskać to co jego lecz zza zakrętu wyjechał tir. Nie wiem dlaczego ale ani myślał o zatrzymaniu się. Wariat. Życie potrafi płatać figle. Mi jednak nie było do śmiechu. Ruszyłem w kierunku chłopca. Kondycji mi nie brakło. Uciekałem przecież przez tysiąclecia. Rzuciłem się odpychając dzieciaka spod kół pojazdu samemu widząc czarny lakier z bardzo bliskiej odległości. A nie. To jednak nie lakier.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Historie demona, którego wyrzekło się piekło.
Nr:#10  Post Zamieszczono: 08 paź 2017, 20:32 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Obraz był całkowicie rozmazany. Czyżbym już był tam, gdzie zawsze podświadomie pragnąłem być? Białe istoty. Widziałem tylko kontury. Jasne światło przysłaniało wszystko wokół, nie potrafiłem złapać ostrości. Chciałem wyciągnąć rękę lecz poczułem okropny ból, potem była już ciemność.


"Tracimy go!"
"Szybko defibrylator! Trzymaj się kolego!"


Słyszałem ciche pikanie, które z każdą sekundą narastało coraz bardziej i bardziej. Czułem, że leżę na czymś miękkim. Chciałem otworzyć oczy lecz nie bardzo mogłem. W zasadzie nic nie mogłem. Ani się ruszyć ani nic powiedzieć.


"Proszę Pana ja rozumiem, że jest pan z rodziny ale proszę nie wchodzić. Minął ledwie dzień od operacji."


Kto.


"Twierdzi Pan, że jest jego bratem? Niestety nie znaleziono przy poszkodowanym żadnych doku..."


Słyszałem jak ktoś lub coś upadło na podłogę. Tuż po tym rozległo się skrzypienie drzwi. Udało mi się lekko otworzyć oczy. Nie znajdowałem się w niebie, a raczej w miejscu, gdzie umarło więcej ludzi niż w jakimkolwiek innym miejscu. Na szczęście nie słyszałem ich szeptów.


"Braciszku w końcu cię znalazłem"


W tym momencie wolałem dołączyć do fanów życia po śmierci.


Mężczyzna o krótkich włosach zajął miejsce tuż obom mojego łóżka. Miał na sobie czarny garnitur. Jego twarz była na pierwszy rzut normalna jednakże dostrzec można było coś nieludzkiego w jego spojrzeniu. Włosy miał czarne, krótko zapuszczone. Wyglądał jak biznesmen.


- Normalnie bym cię nie poznał. Fakt faktem minęło 12 tysięcy lat ale ta zamiana - nie dokończył tylko się zaśmiał. Nawet w jego głosie było coś nieludzkiego


- Azazel... - udało mi się wymamrotać. Narkoza dalej działała.


- Jakiś ty spostrzegawczy - wyszczerzył zęby.


To się nacieszyłem wolnością.


- Nie przyszedłem tutaj, żeby z tobą porozmawiać. Zaraz zleci się cały personel i będzie wiecej ofiar niż jest to wymagane.


- Nie wolno ci interweniować w tym świecie. Jest pakt - odparłem zszokowany.


- Gówno mnie to obchodzi. Wszystko nam zrekompensujesz. Mimo, że tak bardzo się stoczyłeś by zostać psem Gabrysia to i tak nam się przydasz nawet jako człowiek. A wtedy to Oni będą prosić nas o pakt - na jego twarzy dalej jawił się diabelski uśmiech.


Nie mogłem się ruszyć. Wiedziałem, że to już nie tylko zasługa znieczulenia. Jego oczy zapłonęły. Jego ekscytację czuć było pewnie w samym piekle. W końcu ma to czego chciał. A ja nie mogę nic zrobić. Byłem zwykłym człowiekiem. Nadal nie rozumiałem czemu On stworzył tak kruche i słabe istoty, a potem wystawił je na pastwę drapieżników. Z łowcy stać się ofiarą? Błąd. Zawsze nią byłem. Usłyszałem trzask i przede mną jawił się czarny obłok dymu. Portal.


- Mam duszę. Nie zabierzesz mnie ot tak - teraz to ja pokusiłem się na uśmiech.


- Są na to sposoby. Wszyscy się ciebie wyrzekli, a ty sam nie wkupisz się w Jego łaski tylko dlatego, że posiadasz coś takiego jak dusza.


Azazel wyciągnął do mnie rękę by pochwycić me ciało lecz nie dopiął swego. Ręka, a raczej kikut jaki po niej pozostał tryskał krwią na wszystkie strony. Zauważyłem białą postać przyodzianą w czarne jak u kruka pióra. W ręku trzymała kosę poplamioną krwią demona. Kolejnego, którego wyrzekło się piekło.



Ten post został nagrodzony srebrnym żetonem

Zgłoś ten post
Na górę
  Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 10 ] 


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Możesz tworzyć nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do: