SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y




Karta Postaci: Patriel
Patriel

Płeć: Mężczyzna
Rasa: Demon | Wiek: 12753
Wzrost: 180
Waga: 75
Udźwig: 42

Klasa/Specjalizacja: Łapacz koszmarów
Historia:Patriel to nie zwykły demon powstały tak jak reszta. Został zrodzony z najbardziej przerażających koszmarów istot żywych i to właśnie nimi się żywi. Posiadał również zdolność przechodzenia między wymiarami. W istocie był demonicznym nawigatorem czego Władca Piekieł nie wstydził się wykorzystywać. Pewnego razu Patriel wyczuł spisek w Czeluściach i zdołał uciec nim demony go pojmały w celu odebrania mu mocy. Patriel przez większość swojego życia uciekał lecz i tak demony ciągle wpadały na jego trop. Zaszył się w pewnej magicznej puszczy, gdzie poznał swoją pierwszą miłość. Była to elfka. Niestety jej klan odkrył związek elfki z demonem i poszli zgładzić Patriela. Elfka zasłoniła własnym ciałem swojego kochanka przed nadlatującą znikąd strzałą. Patriel był świadkiem jak jego miłość wygasa widząc jej krew płynącą po jego rękach. Wtedy po raz pierwszy zapłakał. Z jego oczu sączyła się czarna niczym smoła maź. W amoku szaleństwa dobrał swej kosy i pozabijał wszystkich mieszkańców wioski bez wyjątku. Sprowadził koszmar na tę krainę. Od tego czasu w demonie zrodziła się osoba. Było nią szaleństwo nad którym nie zawsze potrafił panować. Wyruszył on dalej szukając miejsca, azylu dla siebie i jego brata, szaleństwa. Usłyszał on bowiem o pewnej karczmie, stworzonej przez swego pobratymca. Czy to jest to wybawienie? A może zmierza właśnie do paszczy lwa?

Kiedy dotarł do międzywymiarowej karczmy, która należała do demona imieniem Dagon, Patriel szybko zrozumiał, że tu znajduje się azyl, którego szukał tysiące lat. Po pewnym czasie zgłosił się dobrowolnie jako barman. Nie zdawał sobie sprawy jednak, że przypieczętował swój los na zawsze. Karczma bowiem okazała się domem jak i pułapką zastawioną przez anioła Gabriela. Ten nałożył pieczęcie na Patriela. Miał on za 200 lat stać się człowiekiem i wieść życie śmietelnika. Najpierw jednak na własne życzenie musiał przepracować te lata w karczmie. 200 lat to wydawać by się mogło mrugnięcie okiem. Jednak nie, kiedy wokół dzieje się tyle różnych rzeczy i poznaje się mnóstwo ciekawych osób.

Broń: Długie ostrze

Mocne strony:
Bycie spokojnym

Słabe strony:
Bycie szaleńcem

Ekwipunek:
Broń Patriela po zniszczeniu Leriel



Awatar postaci


Charakter: Chaotyczny neutralny
Opis charakteru: Patriel miewa zmienny charakter. Raz jest spokojnym i wyluzowanym mężczyzną żeby zaraz zmienić się w szaleńca z chorym poczuciem humoru. Patriel uwielbia dźwięk tykania zegara oraz lubi patrzeć się na piasek przesypujący w klepsydrze. Uwielbia czuć, że czas płynie. Traktuje swoją długowieczność jak przekleństwo i dawno zapomniał czym jest śmierć.

Wygląd:
Dawny wygląd



Ubranie:
Przeważnie ubiera się na czarno i nosi długie spodnie oraz bluzkę z długimi rękawami tak by zakryć jak największą cześć swojego ciała.


Strój Patriela po uwolnieniu przez Agasharr z więzienia Azazela


Informacje o postaci:
Kasuro







Dziennik postaci:

Z dziennika jednego ze strażników eksortujących pojmanego Patriela:

"Mieliśmy zadanie... Jedno, proste i zwyczajne zadanie. Może niekoniecznie aż tak zwyczajne...

Jesteśmy członkami zakonu Białej Ręki. Naszym obowiązkiem jest strzec świata przed istotami chcącymi go splugawić. Wileokrotnie miałem do czynienia z demonami ale to co przytrafiło mi się ostatnim razem na zawsze wyryje piętno na mej duszy...

Mieliśmy przenieść pewną osobę z naszego posterunku w Avalonie prosto do świętego miasta Anchor w Ukarze. Nikt nie powiedział nam kim jest osoba zakuta w srebrne kajdany przyozdobione dziwnymi symbolami, której twarz ukryta była pod kapturem ani skąd wzięła się na naszym posterunku. Dostaliśmy wyraźny rozkaz, który podkreślał również to, że mamy utrzymywać więźnia w świetle. Nie rozumiałem. Mieliśmy go tylko zabrać do Anchor i pilnować żeby nie uciekł. Co najdziwniejsze... Do kajdan przymocowane były łańcuchy, które trzymane były przez dwóch Archontów. Nie mam pojęcia kim była ta osoba ale musiała być cholernie groźna. Od czasu do czasu kątem oka dostrzegałem uśmiech owej istoty, nic poza tym, milczała całą podróż do przełęczy górskiej - granicy Ukaru. Wtedy zostaliśmy z nikąd zaatakowani. Demony. Było ich kilkadziesiąt. Był z nimi również ich przywódca Asmodan - jeden z generałów samego Bethrezena. Łańcuchy kajdan zostały wbite w ziemie, by Archonci mogli odeprzeć atak demonów. Również brałem udział w walce lecz szybko nakazano mi pilnować więźnia. Byliśmy otoczeni, byliśmy bez szans... Widziałem wielką krwawą rzeźnię. Byłem w szoku lecz z niego wyrwał mnie obcy głos. Czułem jak odbija się echem w mojej głowie. Odwróciłem się, a za mną stał on - więzień. Czy pragniesz ich śmierci? - zapytał spokojnie. Czy pragniesz ich uratować? - nie dawał mi dojść do słowa, zachowywał się tak jakby wiedział co chcę powiedzieć. - Mogę ich uratować, potrafię to zrobić. Jeśli mi nie pomożesz wszyscy skończycie marnie. - mówił do mnie nadal nie ukrywając uśmiechu. I tu popełniłem najgorszy błąd mojego życia. Działałem impulsywnie. Uwolniłem go z kajdan i dopiero wtedy zrozumiałem, że piekło wcale nie jest złe... Nie umiem tego opisać. Nie potrafię nazwać tego co widziałem. Nie istnieje na to żadne określenie na to co wtedy miało miejsce. DEMONY BŁAGAŁY O LITOŚĆ. Słyszałem skowyt Asmodana łkającego ze strachu. Strachu? Czy demony mogą czuć strach? Straciłem przytomność. Ciemność zalała mój umysł, który chciał zatrzymać mnie przy zdrowych zmysłach. Kiedy w końcu połączyłem zmysły ze światem rzeczywistym była noc. Od razu przypomniałem sobie słowa kapitana - "trzymajcie więźnia w świetle". Zerwałem się na równe nogi tylko po to by po chwili ponownie upaść. Bolała mnie głowa, a świat był niewyraźny. Gdy już odzyskałem zdolność ostrego widzenia dostrzegłem jak więzień siedzi na zwłokach przy ognisku całkowicie bez ruchu. Czułem strach. Po głowie krążyło mi milion pytań. Nim zdążyłem sobie na jakiekolwiek odpowiedzieć on nagle stanął przede mną wyciągając do mnie rękę. Chwyciłem ją i usłyszałem słowa - 
Strach... to rodzaj fantazji. - dostrzegłem wtedy po raz pierwszy jego twarz. Czułem jak uchodzi ze mnie dusza, byłem sparaliżowany... Oczy były skąpane w niekończącej się otchłani ciemności, z których wylewała się czerń."

*********************

Ta postać należy do użytkownika PatrickLavender. Kliknij tutaj aby zobaczyć profil użytkownika.