SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y

PEGI 18


Karta Postaci: Luna
Luna

Płeć: Kobieta
Rasa: Człowiek | Wiek: 29
Wzrost: 162
Waga: 62
Udźwig: 37

Klasa(Główna): Złodziej
Klasa(Poboczna): Skrytobójca
Klasa/Specjalizacja: Wkurzająca baba
Informacje: --- --- ---
Historia:Nikt nie wie, co robiła Luna nim trafiła do karczmy. Sama nigdy nie wdaje się w szczegóły uznając je za bezużyteczne. Tak, swojej pasji skutecznością nauczyła się od Aleksa, z którym wiele lat spędziła na morzu.
Beznadziejnie w nim zakochana, jednego dnia z wzajemnością, innego bez wzajemności, podporządkowała życie udowodnieniu mu, że może dorównać mężczyźnie. Że może być równie waleczna, skuteczna i niebezpieczna co on. Równie bezemocjonalna.

Zaś cokolwiek robiła, okazała się wyśmienitą złodziejką. Kradnie niemal niepostrzeżenie, ale też bardzo uważnie obiera sobie cel, co nieraz było powodem ogromnego wstydu Aleksa, który uważa że są miejsca i sytuacje, gdzie straceńcze chętki i instynkty należy opanowywać.

Po latach, widząc relację Aleksa i Nill (oczywiście interpretując sytuację po swojemu) zawzięła się. Pokłócili się wówczas i ucięli kontakt.
W dniu w którym Aleks zabrał Nill na plażę, gdzie bawiła się wraz z Bhandrą do cygańskiej muzyki, Luna pojawiła się w okolicy. Nieprzypadkowo. Rozmawiała wówczas z Aleksem. Doszło do ostrej kłótni w wyniku której uznała, że z tej mąki chleba nie będzie. Że dotychczasowe życie i zapatrzenie w Aleksa do niczego jej nie doprowadziło.

Wówczas postanowiła osiąść na lądzie i spróbować poukładać swoje życie. Od tej pory przestała pojawiać się w karczmie. 
Aleksa zobaczyła po jakimś czasie, gdy przyniósł do niej półroczną córkę Cirune. Bez zbędnych uprzejmości podał jej niemowlę każąc się nim opiekować. Zaopiekowała się należycie. Drugi raz widziała go gdy bez słowa powitania wprowadził Nill i Cirune ktore przyszły po dziecko. 

Po jakimś czasie wróciła do karczmy po szylkret - łup zdobyty podczas niebezpiecznej zbiorowej misji przeciwko nieumarłym japońskim żołnierzom. Pamiętała bardzo dobrze, że ukryła szylkret. Jednak jej skarbu nie było.
Nikt nie wie co stało się z 200 szylkretowymi zbrojami.
Zaś sama Luna wie, że o zbrojach wiedzieli tylko uczestnicy wyprawy i Gabriel. Toteż podejrzewa Aleksa, że wespół z Lailą okradli ją z jej skarbu. 
Pilnie więc śledzi, nie odzywając się, wydarzenia w karczmie, szukając jakiejkolwiek wzmianki nakierowującej ją na odnalezienie szylkretu.

***

W trakcie wyprawy na Wyspę Bez Powrotu Luna poznała załoganta. Nie jednego oczywiście, ale na tego jednego zwróciła szczególną uwagę. Wybitnie zdyscyplinowany, sprytny, budzący zaufanie. Przy okazji przystojny i atrakcyjny. To wystarczyło by wzbudzić jej... podejrzliwość. Chętnie igrała ze swoimi i cudzymi emocjami, spędzając czas na głupotach w towarzystwie załogi, niepomna celu rejsu. 
W trakcie jednego z wieczorów, podczas obchodów święta miłości, z którego wspólnie sobie dworowali, Perceval wyznał jej o kilka rzeczy za dużo. Tym samym gdy pojawiła się informacja o szpiegu mającym na celu uśmiercenie załogi, jej podejrzenia padły na jedyną możliwą osobę. Musiała zadecydować o uwięzieniu mężczyzny. Pierwotnie planowała go zabić. Jednak okazało się, że emocje wzięly górę. Zamiast tego, przynosiła mu posiłki, plując sobie w brodę za własną słabość.
Gdy prawdziwy szpieg został ujawniony przyznając, że Perceval był jednym z celów do zlikwidowania, uwolniła mężczyznę bezskutecznie błagając, by ukrył się i uniknął pojmania na lądzie. Od jego pojmania znów zaszyła się w rogu karczmy Dagona, nie interesując się ludźmi i zdarzeniami. Aż do momentu, gdy zobaczyła go zmarłego, podczas misji z Aleksem w Lessice. Zachowała spokój, jednak w głowie i w sercu coś pękło. 

Gdy okazało się, że ów żyje, a jedynie został uśpiony medykamentem, powzięła sobie za cel uchronienie go przed zemstą jego króla, i zaprowadziła do karczmy, następnie do swojego świata.

***

Poza wiedzą Percevala, w którym w międzyczasie Luna zdążyła się zakochać, zleciła Aleksowi zabójstwo człowieka jej zdaniem odpowiedzialnego za wyrok i na Percevalu, i na załodze statków powracających z wyspy bez powrotu. Tego samego dnia, Perceval po słowach Aleksa, sugerujących że takowe zlecenie zaistniało, zapytał jej. Gdy potwierdziła, oddał jej talizman, który kupiła na targu jako ochronny, właśnie dla Percevala, mówiąc że gdyby talizman działał, uchronił by go przed nią.
Luna potraktowała jego słowa jak zerwanie relacji, co bardzo mocno odczuła. Bezpośrednio po zdarzeniu wróciła do Liverpoolu, gdzie zaczęła przygotowania do wyjazdu do Londynu.

***

Luna doczekała niespodziewanych odwiedzin. Mathew, łucznik poznany w karczmie, odwiedził ją w Liverpoolu podczas... oficjalnie były to przygotowania do wyjazdu, jeśli tak można nazwać bunkrowanie się pod kocem z rumem w ręce i na mokrej poduszce. Zaproponował Lunie wyprawę po zarobek. Oczywiście, wyprawę pełną wrażeń - łowy na najgroźniejsze bestie. A Luna - jak to Luna, nie potrafiła sobie odpuścić.

***

Luna i Perceval pogodzili się dość nieoczekiwanie podczas przyjęcia u Essy. Od tej pory stali się niemal nierozłączni. Luna wiedziała że Perceval cierpi tęsknotę za swoim domem. Tymczasem w Lessice trwały przygotowania do zaślubin księżniczki Giselle z dziedzicem rodu Pahlen, Lexusem. Luna postanowiła umożliwić Percevalowi wyjazd na zaślubiny. W tym celu zorganizowała powóz, ludzi mających udawać służbę. Podczas zaślubin udało jej się porozmawiać z królem Roerem i uświadomić mu, że jego przyjaciel Perceval żyje. To podczas tej rozmowy dowiedziała się że królowej wszyscy mają za złe jej niefrasobliwe podejście do innych. Mając na względzie bezpieczeństwo ukochanego, Luna dołożyła swoje pięć groszy do zemsty na królowej, planowanej przez byłego załoganta - Borysa. Jednak nie przewidziała domyślności Percevala, który ostrzegł króla Roera listownie. Luna i Borys zostali aresztowani tuż po zniknięciu królowej. Niestety, w wyniku tego, pozostawiona bez wody, ale waleczna Luna utraciła noszone pod sercem dziecko Percevala, o którego istnieniu do tej chwili nie miała pojęcia. Miało to też pozytywne następstwo - konieczność interwencji medyka uratowała ją przed ścięciem. W rozpaczy Luna uknuła plan kobiecej zemsty. W międzyczasie los dał jej okazję bliżej poznać Generała Hrabiego Cypriana Verolite, którego charakterem, postawą i osobowością Luna oczarowała się na tyle, że rozważa pracę dla niego.

***

Luna zakochała się w Borysie pomimo że w dniu, w którym planowała wyznać mu uczucie, był z inną. A przecież tak wiele kosztowało ją by wymyślić, ułożyć dla nich ten dzień! Jednak zakochana kobieta chętnie zapomina to co złe. Był piękny poranek gdy pod gospodarstwo Borysa zajechał wóz, w którym jechali Perceval i Pauline. To musiało zaboleć Lunę. Ukłuć. Perceval planował dokonać z Borysem wymiany - zabrać Lunę a Borysowi pozostawić Pauline z którą ten spał podczas wyjazdu do Irlandii. Uniesiona dumą Luna zachowała zimną krew,nie pokazując po sobie jak bardzo ją to zabolało.Jednak Percevalowi w końcu udało się poczynić zamieszanie. Borysowi doniesiono, że obejmował Lunę pod królewską stajnią. W rzeczywistości jedynie przepraszał ją, ale zazdrosny umysł podpowiedział Borysowi co innego. Para pokłóciła się po tym, jak Luna spanikowała widząc po bitwie z Dirsan nieprzytomnego generała Verolite, podsycając zazdrość Borysa. Znów nie pokłócili się na długo. Nie chcieli i nie potrafili być rozzieleni.
 Jednak gdy przed kolejną bitwą wszystkie drogie Lunie osoby oświadczyły, że idą w bój, pomimo danego generałowi słowa, sama postanowiła przebrać się za mężczyznę i wyruszyć za nimi. Nie wszystko poszło tak, jak się spodziewała. Perceval chcąc ją zatrzymać, znając jej charakter, obezwładnił podstępem Borysa, przykuwając go łańcuchem do ściany. Luna, która niedawno przecież cierpiała uwięzienie w lochu, widząc skutego Borysa wpadła w histerię, mieszając we własnej głowie realia ze wspomnieniami. Jednak Borys dosyć szybko po odnalezieniu doszedł do siebie, i wyruszył na wojnę. Luna, przebrana za mężczyznę, wraz z siostrą Borysa, Fariką (księżniczką Lessicy) wyruszyła dyskretnie za nim.
 Już podczas pierwszego starcia utracili Percevala, który dostał bełtem z kuszy prosto w serce. Luna oszalała z rozpaczy.Pozostała z tyłu, pod pretekstem odwiezienia jego zwłok do pałacu.Czując ciążącą na sobie winę z powodu jego śmierci po tym, jak oświadczył że albo wróci z nią do pałacu albo pozostanie z nią w bitwie pchnęła się śmiertelnie nożem. Widząc jej konia bez jeźdźca, biegnącego za kolumną, Borys zawrócił po nią. Zdążył jej pomóc. Jednak budząc się, Luna wycięła z pamięci straszne zdarzenie. Była przekonana że spadła z konia. Nie miała pojęcia, że Perceval  nie żyje. Miała się o tym dopiero przekonać. 
Borys nie mógł długo utrzymać przed Luną tej tajemnicy. Spodziewał się że nie posłuży to dziewczynie. Luna dowiadując się o śmierci Percevala, a czując się jej winną, wróciła do karczmy by tam szukać sposobu.

***

Laila, no tak! Laila. Czarodziejka i nekromantka. Kto jeśli nie ona? Perceval miał nigdy nie dowiedzieć się, ile Lunę kosztowało przywrócenie go światu. A kosztowało o wiele mniej niż Luna uznawała, gdyż Laila dla przekory jedynie twierdziła, że ceną jest dusza. W rozmowie z innymi osobami przyznała, że żadnej duszy pożerać w zamian nie zamierza, a pomogła z dobrej woli. Jednak Luna od tej pory żyła przekonaniem, że duszy już nie posiada. Nagłe powstanie, czy też zmartwychwstanie Percevala stało się w pałacu wielkim wydarzeniem religijnym. Zapewne uczeni dokładają starań by to wyjaśnić. Ci bardziej religijni Lessicanie zapewne upatrują w tym cudu boskiego.

***

Borys dowiedział się w końcu, że jego siostra, Farika, pod wpływem Luny wybrała się na wojnę. Doszło do kłótni nie tylko pomiędzy Fariką a Borysem, ale również pomiędzy Borysem a Luną. Luna wiedziała że nie ma żadnej linii obrony. Była winna i miała tego pełną świadomość. I możliwe że zniosła by to, gdyby nie fakt, że Borys po raz wtóry gdy był zawiedziony Luną, spędził czas z Pauline o którą od dawna Luna była tak zazdrosna. Dziewczyna znów poczuła się niechcianą przeszkodą. Doszła do wniosku że jest tylko jedno miejsce na świecie, w którym ma swoje miejsce. Morze. A jednak ani Aleks ani Mehim już nie pływali. Wybór mógł być tylko jeden. Harley King, zwany Krwawym Kłem. Nie było łatwo przekonać Harleya, który w tym nagłym pragnieniu rejsu upatrywał ostrożnie podstępu. W końcu jednak Luna dołączyła do jego załogi. Wypłynęła na pokładzie Emily z Liverpoolu późną jesienią, popołudniową porą.

***




Broń: Noże i sztylety

Mocne strony:
-Skradanie
-Złodziejstwo
-Rzuty nożem
-Zdecydowanie
-Ostrożność


Słabe strony:
-Arogancja
-Pyskowanie
-Chciwość
-Złodziejstwo
-Nieufność


Statystyki: ***
Ekwipunek: -Nóż przy pasie (zdobiony sztylet)
Awatar postaci


Charakter: Chaotyczny neutralny
Opis charakteru: Gdyby przyszło kiedyś wybrać żywy przykład dla słowa "dualizm" - z całą pewnością byłaby to Luna.
Potrafi być lojalna, serdeczna, bezinteresowna i zdolna do poświęceń. Przy czym, gdy już poświęca się dla kogoś, najpierw musi sama sobie to powypominać, narzekając na własną naiwność. Swoista obrona przed pokazaniem światu, że jest zdolna do czegoś więcej niż kradzieży. 

Podobnie, wylewnie serdeczna wobec osób które uzna za przyjaciół, nim je uzna przeprowadza je przez prawdziwą mękę swojej uszczypliwości. Testuje, sprawdza granice. Dopiero wtedy czuje się - lub nie - bezpieczna.


***

Co stało się z Luną, że z pyskatej nożowniczki stała się płaczliwą niewiastą? Nadal jest pyskata i nieufna. Nadal bywa butna. Nadal podejmuje nagłe i brawurowe działania. Jednak w jej głowie coś zaczęło się zmieniać. Coś, co mocno ją denerwuje.



Wygląd:
Wysoka, wysportowana. Oczy siwe, włosy kasztanoworude, lekko falujące. Długie, prawie do pasa. Sylwetka dumna, wyprostowana.

Luna

Obecnie ognistorude włosy zostały przebarwione na naturalny brąz. 


***

Luna jako Lucjan - przebrana by móc jechać na wojnę:

Luna jako Lucjan

***


Ubranie:
  

Co się stało, że Luna zaczęła nosić suknie? A cóż innego mogłoby się stać, jeśli nie mężczyzna?

Zwiedzacz światów


Wygląd na co dzień:

Luna - PBC Karczma
Informacje o postaci:
***


Dziennik postaci:

Znowu jakaś dziwna akcja w karczmie. Roza zniknęła a ten skończony fiut znowu ugania się za Essy. Cholera wie co on w niej takiego widzi. Jemu tylko szaleństwo jest w stanie zaimponować. Matko Boska! Jak ja ich obydwojga nie cierpię! Po prostu ich nie cierpię! Pieprzeni Tristan i Izolda. Niech Tristan oddaje szylkret, bo jak go dorwę to mu jaja urwę.
***

Owszem, życzyłam mu żeby przewrócił się na progu. Żeby go psy pogryzły. Żeby dostał kopa w tyłek, żeby mu solili herbatę i żeby znalazł muchę w chlebie. Żeby wpadł do szamba! Żeby go gryzła koszula! Żeby mu się kołtun zrobił! Żeby go bolał ząb! Ale, do cholery, nie śmierci!
Widok bezwładnego Percevala, leżącego na stosie trupów, to stanowczo nie było to, co chciałam zobaczyć. Widok Aleksa ryzykującego życie, by wyciągnąc z zamku zwłoki, to też nie był najsłodszy widok. Dobrze że był Ashiel. Gdyby nie on...

Jak w ogóle mogę martwić się o kogoś, kto chciał mi zaszkodzić? Wydać na śmierć? Przecież to nienormalne. Szklaneczka rumu, kubeczek kawy, i na pewno mi przejdzie. A jak nie, zawsze można wypłynąć za góry, za lasy.

***


Piękne mrzonki. Z każdego snu kiedyś trzeba się obudzić. Ale najpierw trzeba zechcieć się obudzić. Spałeś kiedyś bardzo, bardzo długo? Do popołudnia, nieświadom że oto dzień ucieka obok ciebie? Dlaczego sobie na to pozwoliłeś? Czyżby sen był zbyt cenny, by się budzić? 

***

Perceval na ringu. Naprawdę ciekawy widok. Ciekawe czy on w ogóle zdaje sobie sprawę z wrażenia które robi na ludziach? A w szczególności na kobietach. Ja go uświadamiać nie zamierzam. Im mniej wie, tym lepiej dla mnie. Na pewno nie pójdzie walczyć na śmierć i życie. Już moja w tym głowa. Czy on w ogóle zdaje sobie sprawę, co znaczyło szyć to idealne ciało? Zupełnie jakbym sobie wbijała igłę, i to w najczulsze miejsca. Co za dureń!


***

Nie mam pojęcia czemu wtedy nie pociągnęłam za ten cholerny spust. Może wyrzucałabym to sobie do końca życia, ale jakże spokojnego życia! To było coś! Cokolwiek to było oczywiście. Będę tego żałowała. To pewne.
Przecież sam powiedział, że bawi się kłamstwem jak najcwańszym narzędziem. Że szuka emocji, rozrywki. No cóż, nosił wilk razy kilka - ponieśli i wilka. Jedyne co teraz mogę zrobić, to zniknąć zanim będzie za późno. Zanim nie będę już potrafiła. Trzeba w końcu to wszystko przemyśleć. Karczma jest świetną odskocznią, ale przecież nie będę chodziła pijana od rana do nocy.

A więc jednak miałam rację. Był zagrożeniem. Po prostu wydał by nas na śmierć. Czy ja naprawdę zawsze muszę oglądać się za ludźmi, przy których bliżej mi do medyka niż do spokoju?
***

Niby dlaczego miałabym nie pójść na ten cholerny spacer? Nie powiedział słowa. Najwyraźniej wszystko mu jedno. Trzeci dzień przesiaduję z jednym i tym samym gościem, a on? Chodzi to tu, to tam. Jak mu przykro, mógł pójść ze mną.

***

A jednak mu przykro. Oczywiście. Denerwuje mnie ta jego idealność. Naprawdę nie mógł po prostu okazać niezadowolenia? Sprzeciwić się? Powiedzieć czegokolwiek? To oczywiste że musi mieć jakieś emocje. A jednak ciągle gra. Ciągle stara się robić wrażenie. Już przecież je zrobił. Nie musi. Z jednej strony to miłe, że ktoś troszczy się o mnie. Ale z drugiej... na pewno nie puści mnie z łucznikiem na żadne pole pieprzonej bitwy.

***

Jeżeli ten głupiec był zdolny uznać, że jestem zdolna do zemsty na nim, to nie mam z nim już o czym rozmawiać. Jeśli mógł pomyśleć, że to Aleks był moim motywatorem, to również nie mam z nim o czym rozmawiać. To będzie trudne. Błyskawica rozświetla całe niebo, a jej uderzenie zmienia krajobraz. Ale błyskawica trwa przez chwilę. A gdy odchodzi, oddaje miejsce słońcu.
Dom, karczma, Anglia i Lessica. To wszystko musi zejść mi z oczu. W Londynie zdobędę szansę, by od nowa zbudować siebie.

***

Dokąd mam uciec? Uciekłam z Liverpoolu. Z karczmy. Ale nie mogę uciec od własnej głowy.  A przecież robię wszystko jak należy. Nie zostawiam sobie chwili na przemyślenia. Te i tak dopadają, podstępnie, przeplatają się z codziennością. Gdziekolwiek nie pójdę, czegokolwiek nie zrobię, wciąż ta sama uporczywa myśl. Czy dało się tego uniknąć? 

***

Widzę jak się męczy i nagina, byle tylko nie było mi przykro. Coraz bardziej zatapiam się w los, którego się obawiałam. Ten wyśniony został gdzieś na deskach pokładu, pomiędzy zniecierpliwionym Harleymem i rannym Ryanem. Płynę z prądem, jak drewno spuszczane rzeką. Czasem zaczepię się o jakąś skałę lub korzeń, naiwnie łudząc się że tak już pozostanie, ale prąd, cholerny prąd, porywa mnie dalej i dalej, bez baczenia na moją wolę.

***

Znów wziął mnie za wroga. Jestem tym zmęczona. Wiedziałam że oddam go jego światu, że zniknie mi z pola widzenia. Ani przez chwilę nie łudziłam się że wygram w tym wyścigu z Roerem. Zaczynam podejrzewać że to nie tylko przyjaźń. Nie ma znaczenia, że gdyby nie ja, po dziś dzień by się ukrywał. Do głowy mu nie przyszło że zrobiłam to dla niego. 

***

Ile potrzeba by upodlić drugiego człowieka? By go odczłowieczyć? Złamać? Tak naprawdę potrzeba niewiele. Wręcz śmiesznie mało. To ja ściągnęlam Borysowi na kark Percevala i jego podejrzenia. I to ja poddałam mu pomysł, bez którego odwlekał by swoje działanie. Teraz to ja muszę zadbać o to by Borys nie poniósł konsekwencji. Teraz ja przechadzam się w sukniach, a Borys mrze głód przeze mnie. Nie pozwolę na to. A Perceval? Powieka mu nie drgnęła gdy zarzuciłam mu, że mnie sprzedał. Dopiero wizja utraty dziecka go poruszyła. Zaryzykował życie? Czy użył przebiegłego fortelu? Nie radzę sobie z tym, ale wiem że dobrze się stało. Kogo bym wychowała? Pastuszka bez nazwiska, by przypadkiem kłopotliwe dziecko nie zdemaskowało pana szpiega? Ponoć w Lessice szlachetnie urodzony musi mieć nazwisko. Jak brzmi jego? Czyje dziecko opłakuję?

W nic już nie wierzę. W nic nie chcę wierzyć. Niczego nie wiem. Uwierzyłabym mu. Chciałam mu wierzyć. Ufać. Ale on nie chciał. Upierał się że to zemsta. Przecież nie pierwszy raz. Zawsze już będzie oczekiwał zemsty. Powinnam dać mu to czego pragnie. Nie przyszło mu do głowy że to zemsta nie na nim ale za niego. A teraz nigdy się nie dowie. 

Sądzę że Verolite kłamie. Nie mają powodu mnie wypuścić. Ale i nie sądzę by była to jego wola. Jednak słowo już dałam. Muszę dać mu karczmę i Ruslana.

***

Nie wierzę Uśmiech Cypriana Verolite. Chyba musiałam zasłużyć czymś specjalnym. Nawet jeśli jest moim kuratorem, wielu rzeczy nie musiał robić, a sprawił mi nimi przyjemność. Co nie oznacza że nie mam ochoty go choć trochę podenerwować. Jego ludzie to masa baranów. I nic dziwnego. Pewnie nie mają jak się sprawdzić w mdło bezpiecznej Lessice. Naprawdę Cyprianie to własnie uważasz? Że zgodziłam się bo, jak to określiłeś "lecę na ciebie"? Masz aż tak pstro w głowie?

***

Borys? Cholera... Ja naprawdę nie po to zabrałam cię do tej cholernej Irlandii. Nie po to, rozumiesz? Musiałeś wybrać kogoś podobnego do mnie? Właśnie ją? Nóz wbity w plecy bolałby mniej. Nie wiem, czy jestem zastępstwem za Farikę czy za ukochanego psiaka, ale ja tak nie mogę. Ta noc miała być dla mnie. Marzyłam by zasnąć przy tobie - mojej oazie spokoju. Odebrałeś mi to. Nie obchodziło cię nawet co się ze mną stanie tej nocy. Nie mogę o tym zapomnieć. Chciałabym. Ale nie mogę i nie powinnam. Zgadzasz się teraz bym za tobą chodziła. Ale co z tego skoro nadal jestem alternatywą. Znów zgadzam się na rolę zastępczą. Przy kolejnej osobie. Przecież dobrze wiem co sobie myślisz. Że idę za tobą z powodu Percevala. On pewnie to samo pomyśli. I każdy inny człowiek. Ciekawe jak nisko jeszcze upadnę.

***

Udowodniłeś mi to, panie generale hrabio. Że z wybranej przeze mnie samą lojalności połamię własne zasady. Teraz mam do wyboru, utracić własne przekonanie lub siebie. Złamałeś mnie po raz ostatni. Już nie ma nic do łamania. Nawet nie wiesz jak mi przykro. Pokazałam ci karczmę. Postawiłam na szczerość. Mogłeś przecież uszanować jedną, tą tylko jedną zasadę. Przecież mówiłam ci o tym już dawno temu, w komnacie medyka. 

***

Cyprian mnie przeprosił. Ciekawe kto jeszcze może się pochwalić takim osiągnięciem? Byciem przeproszonym przez generała Verolite? Nie rozumiem tylko, dlaczego okłamał mnie z tym kuratorem. Co usiłował osiągnąć? Co, czego nie osiągnął już chwilę przedtem? Swoją drogą, doskonale wie jak kobiety na niego reagują. Sama nie widziałam nigdy nikogo atrakcyjniejszego. Ale jego teścik był naiwny i zabawny. Być może był tak zdziwiony, że któraś zdołała mu odmówić, by chcieć rozwikłać zagadkę do końca. A być może chciał się przekonać że nie tutaj tkwi moja przyczyna. Zaprosił jedną, wyszedł z drugą. Pewnie już dziś nie wróci. Widocznie w Lessice ignorowanie ludzi jest w całkiem dobrym tonie.

***
Przepraszam. Jeszcze nigdy tak nie bolało. Nigdy. Żywiłam przekonanie, że gdy stracę cię z oczu, stanie się coś potwornego. Udało ci się wmówić mi, że to przekonanie jest błędne. Powiedziałeś "Wracam z tobą lub zostaję z tobą". A teraz leżysz tutaj. Zostaję z tobą! I wracam z tobą! Dosyć złego narobiłam, i jest tylko jedna ofiara, która może to zmyć. Jesteście tam, w dwójkę. Wiem o tym. Pozwólcie i mi. Chcę być z wami.

***




***

Dlaczegoś tam poszedł? Co ci przyświecało? Czy wiesz jak to jest chcieć duszę zaprzedać, by to odwrócić, ale i dusza nic nie warta, i o czorta trudno? Tak łatwo było nienawidzić gdy byłeś na wyciągnięcie ręki. I tak trudno przestać kochać gdy wiem, że już cię nie zobaczę. Za kilka jeszcze twoich uśmiechów dałabym i ducha i życie. Za spojrzenie, nawet niechętne, nawet oskarżycielskie, cokolwiek bym poświęciła. 

***

Mów sobie co chcesz, myśl sobie co chcesz. Za wiele stało się, byśmy mogli być blisko. Ale ja zawsze będę ci życzyła jak najlepiej, mimo żeś ty mi życzył zgnicia w lochu. Naiwność? Być może. Ale ja bym to inaczej nazwała.

***
Borys... Borys! Dlaczego oszukujesz mnie, ją i siebie? Naprawdę właśnie wtedy jesteś szczęśliwy? Teraz już wiem że ja byłabym szczęśliwa obok ciebie. Ale nie za taką cenę. Ilekroć masz do mnie jakąś pretensję, spędzasz czas z Pauline. Jeśli naprawdę to ona jest twoim wyborem, to po co miałabym zostać? By patrzeć jak po raz kolejny tracę wszystko? Nie obwiniaj siebie, nie obwiniaj mnie. Czasami udaje się ludziom, a czasem się nie udaje. Nam się nie udało. I nikt nie jest winny. Tylko w jednej rzeczywistości jest miejsce które mnie przygarnie zawsze. I nie jest to rzeczywistość lessicka. Pewnie jakbyś się zastanowił, wiedziałbyś dokąd poszłam, ale celowo ci tego nie powiedziałam. Pewnie rycerska część twojej natury poczułaby nagłą potrzebę ratowania mnie od mojego życia i przeznaczenia.

***

Ta postać należy do użytkownika Luna_s20. Kliknij tutaj aby zobaczyć profil użytkownika.
cron