SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y




Karta Postaci: Essy
Essy

Płeć: Kobieta
Rasa: Nenmor | Wiek: 22
Wzrost: 170
Waga: 47
Udźwig: 36

Klasa(Główna): Złodziej
Klasa(Poboczna): Bard
Informacje: Dopiero od niedawna wie, że jest nenmorką.
Gildia: Gildia Złodziei

Gildia/Frakcja: Żmije (dawniej)
Historia:
Była rasową wychowanką ulicy, bez domu, bez rodziny. Ba, nawet imienia z początku nie miała. Dopiero jakiś natchniony bard nazwał ją Essy na cześć bohaterki swojej ballady.

Już w bardzo młodym wieku została zwerbowana do bandy zwanej Żmije. Wyszkolili ją na złodziejkę, a nawet nauczyli czytać i pisać, by nie wyrosła na kretynkę. Jednak to było ich błędem. Essy pochłaniała książki, a najbardziej interesowała się poezją. Budziła się w niej uśpiona wyobraźnia, zapragnęła podróżować. I zaczęła samodzielnie myśleć, zresztą w bardzo niepochlebny sposób o Żmijach. Buntowała się, czasem jawnie, czasem skrycie psując im szyki.

W końcu miała dość tych wszystkich gierek i uciekła w wieku lat piętnastu. Odczepiła się od karawany przemytniczej i zniknęła w labiryntach obcego jej miasta. Przez kilka pierwszych miesięcy łaziła z duszą na ramieniu, niepewna, nieufna, zawsze z oczami dookoła głowy. Naprawdę miała tyle szczęścia? A może nikt jej nie szukał? Kto by się przejął zniknięciem kogoś takiego...

Od tamtej chwili podróżowała, doczepiając się do różnych wędrownych artystów i razem z nimi występowała, później obrała samotną ścieżkę. Kto by przypuszczał, że potrafi tak dobrze śpiewać i tańczyć? A i nawet aktorka z niej niezła. Zwiedziła pół świata, choć w większości głównymi drogami, zatrzymując się w stolicach i znaczniejszych miejscowościach.

Podczas podróży, w jednej z miejscowości dała się złapać w pułapkę i została oskarżona o złodziejstwo. Z tego powodu musiała współpracować ze słynnym Łowcą, który miał za zadanie pozbycie się przywódcy grasujących bandytów. Essy pokłóciła się jednak z mężczyzną i w ramach rewanżu za wrzucenie do błota ogołociła go do cna, po czym ruszyła przed siebie, uciekając przed karą.

*

PBC
Po latach Essy wciąż podróżowała, nie tylko po Kronie, ale i po różnych wszechświatach i znacznie ciekawszym środkiem transportu, bo na ognistołuskim smoku, Soulu. W końcu trafiła i do międzywymiarowej karczmy, gdzie jej podopieczny narobił małego zamieszania, psując dach i jeden z portali. W karczmie poznała Lantha i po krótkiej rozmowie postanowiła udać się do jego świata, pomóc mu w misji, o której nie wiedziała nic. Cała Essy.

Gdy znów zawitała do karczmy, spotkała tam samotnie pijącego Aleksa, którego wypytała o powód zmartwień, a następnie namówiła do wypłynięcia i odebrania jego statku, Emily. Sądziła, że to będzie zwykła przygoda, jedna z wielu, jednak nie przewidziała tego, że się zakocha w tym charyzmatycznym i aroganckim piracie, bardzo nagle, bardzo mocno i bardzo niezdrowo.

Sen nie trwał jednak długo, w bardzo krótkim czasie straciła zarówno Soula, który podczas jej nieobecności znalazł sobie smoczycę, jak i Aleksa, który okazał się być ojcem dziesięcioletniego Emilio i ożenił się z jego matką, Rozalią.

Gdy na prośbę Aleksa, Ryuu odebrał jej pamięć o tym, co czuła do Aleksa, zaczęła nienawidzić Johnsona. A powodów miała sporo, gdyż podczas rejsu kłócili się niezliczoną ilość razy, a że nie pamiętała tego jak się godzili, pozostała wrogość. I smutek za Soulem. Zrezygnowała z podróży i zamieszkała we współczesnym Nowym Jorku, gdzie znalazła pracę w teatrze. I pewnie tak by zostało, gdyby nie pewien koszmar, który nawiedził gości karczmy w halloweenową noc.

Essy była pewna, że tylko ona sobie wszystko przypomniała i wolała, żeby tak zostało. Odebrała Aleksowi zegarek z napisem ‘Twoja Essy’ i zamierzała po prostu odejść i nie psuć mu szczęśliwego życia rodzinnego, jednak nie potrafiła. Wiedziała, że wyrusza na niebezpieczną wyprawę na Clare Island, więc przebrała się za mężczyznę i jako Garrett popłynęła z nim. Wszystko szło zgodnie z planem, do czasu, gdy została postrzelona w jednej karczmie w Dublinie. Lekarz zauważył, że ranny jest kobietą i wtedy Aleks, po zobaczeniu blizny, poznał Essy. Gdy dopłynęli do Liverpoolu, zabrał ją do karczmy, gdzie pewien dziwny medyk uleczył ją za pomocą magii, chcąc w zamian równie dziwnej zapłaty w postaci tatuażu na ciele dziewczyny.

Gdy Essy wydobrzała, wraz z Aleksem udali się do Fariki, która również została ranna. Wojowniczka planuje wyprawę na morze, z którego jeszcze nikt nie wrócił i Aleks obiecał jej towarzyszyć.



Mocne strony:
Wesoła
Beztroska
Odważna
Pomysłowa
Żywiołowa
Rezolutna
Ciekawska
Sprytna

-> skradanie
-> kradzież
-> otwieranie zamków
-> rzucanie sztyletem
-> wspinaczka
-> taniec
-> śpiew
-> aktorstwo
-> retoryka
-> hazard


Słabe strony:
Impulsywna
Bezczelna
Pyskata
Zadziorna
Samowolna
Ryzykancka
Pamiętliwa
Mściwa


Ekwipunek:
-> Niewielka torebka na biodro.
-> Talia kart.
-> Grzebyk.
-> Lusterko.
-> Wytrychy (4, w tym dwa w berecie).
-> Chusteczka.
-> Mapa.
-> Ołówek.
-> Mały tomik wierszy.
-> Dziennik.
-> Sakiewka z pieniędzmi.
-> Sztylet wsunięty za pasek przy łydce.
-> Drewniana figurka - dostała ją od pewnej dziewczyny, której pomogła uciec.
-> Lisia skórka.
-> Ósemka pik z innej talii.
-> Strona zatytułowana Potencjał magiczny, a rasowość.
-> Fizjologia zła.
-> Poradnik samoobrony.

PBC
W schowku:
-> Breloczek z czerwonym smokiem.
-> Dziennik, który prowadzi od 15 roku życia... Że też kartek jeszcze nie brakło. Może jakiś zaczarowany?
-> Pomiędzy kartki dziennika wsunięty zaschnięty liść.
-> Szkatułka od Mikołaja.
-> Uschnięta, niebieska róża.
-> Figurka Mizu.
-> Maska ochronna.
-> Dokumenty z 21. wieku, Esthera Golden.
-> Dokumenty z 41. wieku, jw.
-> Ładowarka bezprzewodowa z 41. wieku.
-> Dokumenty świadczące o spisku Ondari.
-> List Roera do Mishy.
-> Sakiewka (170 xenów, dolary, hiszpańskie złoto, srebro, miedziaki, kilka innych walut z różnych światów).
-> Jak mówić smoczą mową. Pióra: Udyra Skerola. Oddała Leonowi.
-> Zegarek Aleksa. Spoczywa na jego grobie w dalekiej przyszłości.

Przy sobie:
-> Srebrny naszyjnik od Marcosa.
-> Klucz do mieszkania Javiera Sortresa.
-> Pas z trzema nożami z 41. wieku.
-> Pistolety z 41. wieku, zwykły i plazmowy.
-> Komórka. W Lessice.
-> Sztylet Mizu. Zabrany przez maga z Kronu.
-> Bukłak z wodą.

Awatar postaci


Charakter: Chaotyczny dobry
Opis charakteru:

To chyba taki mój los, żeby się wyrywać ciągle i nie wiadomo do czego, żeby właśnie i uparcie tęsknić.

Zdaje się, że ktoś dla zabawy złączył dwie natury w jedną: bezczelną, impulsywną, wścibską złodziejkę z niewyparzoną gębą oraz wesołą, wrażliwą towarzyszkę z poczuciem humoru.
Obie jednak są dość gadatliwe, ciekawskie, odważne i całkiem pojętne, obdarzone bardzo dobrą pamięcią. Cenią wolność i niezależność, buntują się, gdy ktoś chce im je odebrać. I mimo wszystko, nie przejdą obojętnie obok potrzebującego.



PBC
Osobowość burzliwa i pełna sprzeczności. Wesoła, żywiołowa, pozytywna, uwielbia się bawić i śmiać, żyje chwilą, nie lubi planować. Nie pozwoli się jednak poniżać i jak ktoś naciśnie jej na odcisk to ma, delikatnie mówiąc, przechlapane.

Wydaje się być otwarta i szczera, choć w rzeczywistości nie lubi mówić o swoich uczuciach oraz przeszłości. Z jednej strony marzy o miłości, rodzinie i dzieciach, z drugiej jej natura nie pozwala jej usiedzieć w miejscu. Nie jest dumna z tego, że jest złodziejką, jednak wie, że gdyby nie te umiejętności, najpewniej głodowałaby, więc jak nie ma pieniędzy, to kradnie. Poza tym jest uzależniona od adrenaliny. Nie należy do osób kochliwych i jej uczucia do Aleksa były dla niej zaskoczeniem na tyle dużym, że zapomniała mu o nich powiedzieć, nim było już za późno.

Niezwykle ceni sobie wolność. Nie znosi, gdy ktoś jej rozkazuje, jest też przeciwniczką niewolnictwa. Pamiętliwa i mściwa. Ciężko jej wybaczyć wszelkie krzywdy, czy to złe słowo, naśmiewanie się czy próbę zabójstwa.

Miłość do Aleksa i utrata Soula znacznie ją zmieniły. Nie jest już w stanie porzucić wszystkiego i gnać przed siebie. Martwi się o Aleksa i jest w stanie zrobić wszystko, by był bezpieczny i szczęśliwy. Jest rozdarta wewnętrznie, z jednej strony kocha Aleksa i chce z nim być, z drugiej wie, że w związku tym, iż ma żonę, ona zawsze będzie na drugim miejscu, a na taki stan rzeczy pozwolić nie chce.




Wygląd:


Sylwetka smukła, bez typowo kobiecych wcięć i krągłości.
Rysy twarzy są delikatne, maskując kryjącą się pod nimi diablicę. Facjata nakrapiana piegami jakby kto jej z pomocą pędzla po twarzy farbą chlusnął. Jednak najbardziej ze wszystkiego zwracają uwagę oczy. Ogromne, słodkie oczy dziecka w kolorze bursztynów. Buźkę okala burza niesfornych, brązowych włosów średniej długości.


"(...) Twarz miała naprawdę piękną, owalną, zgrabny, lekko zadarty nosek, duże oczęta, regularne łuki brwiowe, ponętne usta, wysokie kości policzkowe, delikatną linię żuchwy, ładnie zaokrąglony podbródek. Zęby za to nieco krzywe i brakowało jej nawet jednego trzonowca – wynik przechodzonego w dzieciństwie szkorbutu. Uszy odstające, choć te kryła za włosami długimi do łopatek, w kolorze jasnego brązu. Wszechobecne piegi, które jednych zachwycały, drugich obrzydzały. Nie raz została przez nie uznana za zwykłego brudasa.

Sylwetka bardzo szczupła; kościste ramiona, wystające obojczyki, nieduże piersi, wąskie biodra. Nie była jednak delikatną damulką, noszoną w lektyce. W jej ruchach była pewność i gibkość. Ładne, krągłe pośladki wypracowane przez długie, piesze wędrówki. Kolana dosyć koślawe, na plecach ślady po ospie. Stopy duże i brzydkie, do tego szorstkie i popękane od łażenia boso. Piękne dłonie, z długimi, smukłymi palcami. Dłonie złodziejki. Choć zdecydowanie przydałby jej się manicure."


Na tylnej części lewego uda, przy stawie kolanowym, sprytnie ukryty tatuaż z symbolem mafii (wąż wypełzający z dziurki od klucza).

*

PBC
(dodatkowo)
Essy jest o kilka lat starsza, jednak dzięki swojemu pochodzeniu nie widać po niej upływu czasu.
Czarne włosy - farbowane.
Blizna na brzuchu po ugryzieniu.
(dzięki uprzejmości pewnej czarodziejki)
Blizny po bełtach - na lewym udzie i przy łopatce, na lewym ramieniu oraz przy obojczyku (z przodu i z tyłu)








Ubranie:
Zwiewna, kolorowa suknia.
Złota chusta owinięta wokół bioder.
Zielony berecik z piórkiem.
Skórzane, ciemnobrązowe buty do połowy łydek, wiązane rzemykami.
Szmaragdowa peleryna podszyta futrem.



PBC


Informacje o postaci:
Pseudonimy:
Esthera Golden
Garrett
Złotko
(lepiej nie używać)
Irene Adler



Dziennik postaci:

Tańczę z kwiatami, pośród widowni pni
za starych już na psoty,
a wokół
muzyka szemrzących liści,
niezadowolonych z chaotyczności wróbla-dyrygenta.

Raduję się z rzeką,
co ruszyła żwawo,
rozbudzona przez wiosnę z lodowatego snu.

Ach, jakby to było
z wiatrem przeganiać deszcz,
z wiatrem przeganiać chmury…

Palcem po szybce
maluję tęczę promieniami słońca.
Błękit z farb oczu Twych biorę,
pokrywam niebo ich radością
i tym blaskiem niezwykłym.

Niegodnam w nie spoglądać,
niegodnam, by tak na mnie patrzyły.

Jak to dobrze, że nie ja panią świata!
Nie pozwoliłabym słońcu nigdy zajść,
ni deszczu spaść na ziemię,
a świat zwiędnąłby
w pogoni za moim marzeniem…



*

Głuptasie, po coś dał się zapieczętować Ryuu? Na co tyle zachodu, na co cały ten ból? To nie było potrzebne. Szybko zapomniałeś...

*

Dziś znów długo rozmawiał z Rozalią. Wstyd mi, że źle mi z tym. Czasami czuję się okropnie, że jestem. Że przeszkadzam. To, co jest dla nich wspaniałe, boli mnie. Nie zrobili nic złego. Nie zasługują na to, bym miała im cokolwiek za złe.
I już nie wiem co jest gorsze, widzieć go z nią czy nie widzieć wcale.

*

Nie wiem dlaczego, ale gdy pierwszy raz go ujrzałam przyszło mi do głowy, że on zmieni moje życie. Okazało się to prawdą, ale skąd ta myśl…?
Czuję się nie jakbym coś zyskała, tylko jakbym odzyskała. Obudził część mnie dotąd uśpioną. Muszę nauczyć się siebie od nowa. Dziwne to, trochę niepokojące, ale przede wszystkim ekscytujące.

[na dole strony przyklejony płatek niebieskiej róży]

*

Tyle się ostatnio zdarzyło. Porwanie Rozalii, wampiry, teraz porwanie Emilio i Elizy, zniknięcie Lif... Muszę coś zrobić, bo jak zacznę nad tym wszystkim myśleć, to chyba mi przyjdzie oszaleć. Tylko Aleks coś odpierdala z tą podróżą. To była jedyna pewna i sensowna rzecz w tym wszystkim. Teraz już nie ma żadnej.

*

Miałam dzisiaj dziwny sen. Widziałam czerwone płatki kwiatu upadające na podłogę, do czyichś stóp. Dopiero, gdy spojrzałam wyżej, poznałam go. Obrywał płatki róży, powtarzając co chwilę: kocham, nie kocham, kocham, nie kocham…

*

Droga Różyczko, jesteś wyjątkowo piękna, tego nie można Ci odmówić. Mogłabyś mieć mężczyznę, który padałby Ci do stóp, uwielbiał Cię, przynosił co dzień bukiet kwiatów, pisał o Tobie wiersze, nie przeszkadzałoby mu nawet, że masz syna. Ale ty się uparłaś na Johnsona, wyrywałaś go mnie kawałek po kawałku, aż już nic mi nie zostało, oprócz dziury w sercu…
Droga Różyczko, czy jesteś teraz szczęśliwa?

*

Widziałeś, co zrobiłam z Elizą, z Emilio. To wszystko… Dusi mnie. Zieję jadem dookoła, odtrącam innych od siebie. Nie jestem już sobą. Zbyt wiele razy rozpadałam się w drobny mak. Wtedy, gdy dowiedziałam się o Emilio. I wtedy, gdy powiedziałeś mi o ślubie. Gdy Rozalia przyznała, że cię kocha. Wiadomość o kolejnym dziecku. To, że i ty ją w końcu pokochałeś… Bo pokochałeś, prawda?

*

Koka nie pyta, koka rozumie, huehuehue…

*
 
Dzisiaj o mały włos mnie nie zabiłeś. Trzy razy. Pierwszy, gdy celowałeś we mnie, drugi gdy wbiłeś ostrze w manekina, myśląc, że to ja… Trzeci, gdy przyłożyłeś pistolet do swojej skroni. Co ty sobie myślałeś? Gdybym nie zdążyła cię powstrzymać, nie miałabym innego wyjścia jak podążyć za tobą.

Od dawna dręczyły mnie pytania czy mnie wciąż kochasz, czy już nie kochasz, czy nigdy nie kochałeś…  Czy wolno mi wziąć to jako odpowiedź?

*

Eh… Kiedyś moje wpisy były mniej monotematyczne. Problem w tym, że teraz i moje serce takie jest.

*

Wciąż nie mogę w to uwierzyć, naprawdę się udało! Fyllip nie żyje. Emilio i Clarissa są wolni. Farika odnaleziona. Lif uratowana.
Jeszcze tylko została nam jedna zagubiona smoczyca….

Udało mi się namówić Aleksa, żebyśmy jednak płynęli razem. Wciąż zastanawiam się, kto wpłynął na początkową zmianę jego decyzji… Na pewno nie Teumer i nie Ryuu. Dagon? Mika? Amelia…? Amelia ostatnio wprost mówiła, że ma dość naszych kłótni…

*

Mogłabym mu wybaczyć, że przezwał mnie jędzą, że mnie kopnął. Nawet to, że nazwał psa Stefan. Ale tego, że próbował mnie oczernić w oczach Aleksa nie wybaczę. Przegiąłeś, mały.

*

Nie będę się z nim kłócić.
Nie będę mu robić wyrzutów.
Nie będę przy nim płakać.
A już za cholerę się z nim nie prześpię.
Cóż... Warto było.

…Jeżeli dobrze pójdzie, uda mi się nie złamać wszystkich zasad już pierwszego dnia.

*

I kto teraz będzie mi mówić jaka naprawdę jestem?...
Rozumiem, dlaczego podjął taką decyzję. Przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie, gdy postawił przede mną lodową ścianę. Teraz wiem, że to nie była ściana. To było lustro. Irytujące lustro, pokazujące moje wady, których nie chciałam widzieć. Ale dzięki niemu odkryłam też głęboko ukryty dar. Zmienił mnie. A o osobach, które nas zmieniły nigdy się nie zapomina.

*

Myślałam, że jeżeli sama odejdę to będzie łatwiej, lepiej. Gówno prawda. Nie ma go, nieważne z jakiego powodu. Czuję tylko palącą pustkę.

*

Z każdym uderzeniem serca, z każdym oddechem tracę go. I tracę przyjaciół. Teraz już jednak za późno, by się wycofać. Czy to możliwe, by dla nich minęło dziesięć lat? Czy pamiętają mnie jeszcze? Dla mnie minęło jedynie dziesięć dni.
O niczym się nie da zapomnieć.

*

To była prawdziwa sinusoida. Piekło i niebo na ziemi. Szczęście i płacz, pożądanie i zazdrość, czułość i ból, pocałunki i kłótnie, podziw i odraza, ciągle i ciągle, przeplatające się wzajemnie, zabijające intensywnością. Nie do wytrzymania.
Ale bez niego…

*

Aleksander White Johnson. Wciąż widzę jego nagrobek przed oczami, niczym scenę z koszmaru… Jednak nie mogę się obudzić. To wszystko jest tak przerażające, a jednocześnie tak nierealne. Miałam nadzieję, że się pomyliłam. Choć mi się zdawało, że minęła wieczność, miałam nadzieję, że naprawdę zniknęłam na nie więcej niż te trzy miesiące. A jednak, przegapiłam wszystko.

*

Wierzę, że byłeś szczęśliwy. Muszę w to wierzyć, bo inaczej to wszystko nie miałoby sensu.

*

Dziękuję, Judith. Dziękuję za wszystko, ale po prostu muszę tam wrócić. Do swoich czasów. Do przyjaciół. Do niego.

*

Kiedyś podróżowałam, szukając szczęścia. Teraz chcę tylko zapomnieć o szczęściu, które już nie wróci.

*

XLI wiek przyniósł wiele niespodzianek. Znalazłam odpowiedzi na pytania, których nawet nie zamierzałam zadawać. Poznałam miejsce, w którym naprawdę udało się Pustym polepszyć jakość życia. Zyskałam dla nich nowy szacunek oraz wiarę, że naprawdę im się uda. Poznałam także nowego przyjaciela, na wspomnienie którego nie mogę powstrzymać uśmiechu.

*

Znów leżysz u mego boku. Nie wierzyłam, że to będzie jeszcze kiedykolwiek możliwe. Widocznie prawdą jest, co mówią, że jak się kogoś naprawdę kocha, to nigdy nie traci się go na zawsze.
Śpij dobrze, ognistołuski.

*

Może jest taka miłość
Co wiecznie trwa
Bez objęcia, splotu dłoni
W innym miejscu
W innym czasie
Przy innej osobie

Bez tęsknoty, bez straty
Bez cierpienia
Niewidzialna, niewypowiadalna
A jednak
Pewna jak śmierć

Może jest taka miłość
Co wiecznie trwa
Bez otoczki codzienności
Bez słów kocham

Jedynie obietnica
Dwóch serc

Ta postać należy do użytkownika Aceris. Kliknij tutaj aby zobaczyć profil użytkownika.