SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y




Karta Postaci: Essy
Essy

Płeć: Kobieta
Rasa: Nenmor | Wiek: 28
Wzrost: 170
Waga: 47
Udźwig: 36

Klasa(Główna): Złodziej
Klasa(Poboczna): Bard
Informacje: Dopiero od niedawna wie, że jest nenmorką.
Bractwo: Banita
Gildia/Frakcja: Żmije (dawniej)
Historia:
Była rasową wychowanką ulicy, bez domu, bez rodziny. Ba, nawet imienia z początku nie miała. Dopiero jakiś natchniony bard nazwał ją Essy na cześć bohaterki swojej ballady.

Już w bardzo młodym wieku została zwerbowana do bandy zwanej Żmije. Wyszkolili ją na złodziejkę, a nawet nauczyli czytać i pisać, by nie wyrosła na kretynkę. Jednak to było ich błędem. Essy pochłaniała książki, a najbardziej interesowała się poezją. Budziła się w niej uśpiona wyobraźnia, zapragnęła podróżować. I zaczęła samodzielnie myśleć, zresztą w bardzo niepochlebny sposób o Żmijach. Buntowała się, czasem jawnie, czasem skrycie psując im szyki.

W końcu miała dość tych wszystkich gierek i uciekła w wieku lat piętnastu. Odczepiła się od karawany przemytniczej i zniknęła w labiryntach obcego jej miasta. Przez kilka pierwszych miesięcy łaziła z duszą na ramieniu, niepewna, nieufna, zawsze z oczami dookoła głowy. Naprawdę miała tyle szczęścia? A może nikt jej nie szukał? Kto by się przejął zniknięciem kogoś takiego...

Od tamtej chwili podróżowała, doczepiając się do różnych wędrownych artystów i razem z nimi występowała, później obrała samotną ścieżkę. Kto by przypuszczał, że potrafi tak dobrze śpiewać i tańczyć? A i nawet aktorka z niej niezła. Zwiedziła pół świata, choć w większości głównymi drogami, zatrzymując się w stolicach i znaczniejszych miejscowościach.

Podczas podróży, w jednej z miejscowości dała się złapać w pułapkę i została oskarżona o złodziejstwo. Z tego powodu musiała współpracować ze słynnym Łowcą, który miał za zadanie pozbycie się przywódcy grasujących bandytów. Essy pokłóciła się jednak z mężczyzną i w ramach rewanżu za wrzucenie do błota ogołociła go do cna, po czym ruszyła przed siebie, uciekając przed karą.
.

Po latach Essy wciąż podróżowała, nie tylko po Kronie, ale i po różnych wszechświatach i znacznie ciekawszym środkiem transportu, bo na ognistołuskim smoku, Soulu. W końcu trafiła i do międzywymiarowej karczmy, gdzie jej podopieczny narobił małego zamieszania, psując dach i jeden z portali. W karczmie poznała Lantha i po krótkiej rozmowie postanowiła udać się do jego świata, pomóc mu w misji, o której nie wiedziała nic. Cała Essy.

Gdy znów zawitała do karczmy, spotkała tam samotnie pijącego Aleksa, którego wypytała o powód zmartwień, a następnie namówiła do wypłynięcia i odebrania jego statku, Emily. Sądziła, że to będzie zwykła przygoda, jedna z wielu, jednak nie przewidziała tego, że się zakocha w tym charyzmatycznym i aroganckim piracie, bardzo nagle, bardzo mocno i bardzo niezdrowo.

Sen nie trwał jednak długo, w bardzo krótkim czasie straciła zarówno Soula, który podczas jej nieobecności znalazł sobie smoczycę, jak i Aleksa, który okazał się być ojcem dziesięcioletniego Emilio i ożenił się z jego matką, Rozalią.

Gdy na prośbę Aleksa, Ryuu odebrał jej pamięć o tym, co czuła do Aleksa, zaczęła nienawidzić Johnsona. A powodów miała sporo, gdyż podczas rejsu kłócili się niezliczoną ilość razy, a że nie pamiętała tego jak się godzili, pozostała wrogość. I smutek za Soulem. Zrezygnowała z podróży i zamieszkała we współczesnym Nowym Jorku, gdzie znalazła pracę w teatrze. I pewnie tak by zostało, gdyby nie pewien koszmar, który nawiedził gości karczmy w halloweenową noc.

Essy była pewna, że tylko ona sobie wszystko przypomniała i wolała, żeby tak zostało. Odebrała Aleksowi zegarek z napisem ‘Twoja Essy’ i zamierzała po prostu odejść i nie psuć mu szczęśliwego życia rodzinnego, jednak nie potrafiła. Wiedziała, że wyrusza na niebezpieczną wyprawę na Clare Island, więc przebrała się za mężczyznę i jako Garrett popłynęła z nim. Wszystko szło zgodnie z planem, do czasu, gdy została postrzelona w jednej karczmie w Dublinie. Lekarz zauważył, że ranny jest kobietą i wtedy Aleks, po zobaczeniu blizny, poznał Essy. Gdy dopłynęli do Liverpoolu, zabrał ją do karczmy, gdzie pewien dziwny medyk uleczył ją za pomocą magii, chcąc w zamian równie dziwnej zapłaty w postaci tatuażu na ciele dziewczyny, którego ta potem z wielkim poświęceniem pozbyła się.

Gdy Essy wydobrzała, wraz z Aleksem udali się do Fariki, która również została ranna. Wojowniczka planuje wyprawę na morze, z którego jeszcze nikt nie wrócił i Aleks obiecał jej towarzyszyć.
.

Jak właściwie poznała Mizu? To był przypadek. Udała się za Ryuu i Aleksem do portalu prowadzącego do Dianon, chcąc posłuchać o czym rozmawiają, jednak że ten wrzucał za każdym razem do innego czasu, trafiła na słoneczną łączkę i demona lodu. Wyczuł w Essy potencjał magiczny, co go zainteresowało na tyle, że zaprosił ją do swojego domu i uratował przed własnym bratem, obiecując mu w zamian posłuszeństwo. Na Essy zrobił wrażenie aroganckiego buca, ale niezaprzeczalnie miał też swój urok. Zachęcona obietnicą magii, poddała się jego zabiegom i uzyskała moc władania żywiołem wody. Następnie zabrał ją do magicznego jeziorka-wyroczni. Essy usłyszała przepowiednię, że umagiczniona niewiasta doprowadzi do zagłady świata. Demon nie mógł wiedzieć, że słowa te dotyczą Miki i kazał złotookiej opuścić Dianon. Wydawało się, że to będzie koniec tej niezwykłej znajomości, jednak demon okazał się zbyt ciekawski. Z pomocą swojej lodowej kotki, Kori, śledził Essy i trafił za nią do karczmy. Złotooka zdążyła już polubić Mizu i zaproponowała mu, by popłynął z nią na morze bez powrotu.

Jeszcze wiele zdarzyło się przed wyprawą. Święta w karczmie, podczas których Rozalia dowiedziała się o ciąży. Utrata mocy i odzyskanie mocy. Szukanie Amelii w Parintins opanowanym przez epidemię. Porwanie Rozalii przez kosmitów i poszukiwanie jej. Powstrzymanie Dewitta przed ślubem z Odettą, której nie kochał. Wizyta Essy i Aleksa w Londynie, gdzie udało się złamać wampirzy urok ciążący na mężczyźnie (przy okazji Essy omal nie zginęła, Aleks omal nie popełnił samobójstwa). Skontaktowanie się Aleksa z Rozalią dzięki pomocy Lazarusa. Poznanie Yericka. Wesele Zuri i Andre. Kłótnia Aleksa i Miki. Porwanie Emilio. Odbicie Emilio. Zabicie Fyllipa. Taniec z Aleksem, który okazał się niewprawnym tancerzem. Przedstawienie Essy przez Mizu jako swojej żony. I w końcu - wypłynięcie.




Mocne strony:
Wesoła
Beztroska
Odważna
Pomysłowa
Żywiołowa
Rezolutna
Ciekawska
Sprytna

-> skradanie
-> kradzież
-> otwieranie zamków
-> rzucanie sztyletem
-> wspinaczka
-> taniec
-> śpiew
-> aktorstwo
-> retoryka
-> hazard
-> walka wręcz
-> walka szablą
-> magia wody
-> magia lodu
-> magia leczenia


Słabe strony:
Impulsywna
Bezczelna
Pyskata
Zadziorna
Samowolna
Ryzykancka
Pamiętliwa
Mściwa

-> Zablokowana możliwość używania magii (całą magię odebrał jej Mizu w ramach zemsty za odrzucone oświadczyny).


Ekwipunek:

Przy sobie:
-> Klucz do mieszkania Javiera Sortresa.
-> Granatowa komórka z 41. wieku (używany telefon Javiera).
-> "Platynowa" karta płatnicza.

W schowku:
-> Breloczek z czerwonym smokiem.
-> Dziennik, który prowadzi od 15 roku życia... Że też kartek jeszcze nie brakło. Może jakiś zaczarowany?
-> Pomiędzy kartki dziennika wsunięty zaschnięty liść.
-> Uschnięta, niebieska róża.
-> Figurka Mizu.
-> Maska ochronna.
-> Dokumenty z 21. wieku, Esthera Golden.
-> Dokumenty z 41. wieku, jw.
-> Ładowarka bezprzewodowa z 41. wieku.
-> Dokumenty świadczące o spisku Ondari.
-> List Roera do Mishy.
-> Sakiewka (170 xenów, dolary, hiszpańskie złoto, srebro, miedziaki, kilka innych walut z różnych światów).
-> Pas z trzema nożami z 41. wieku.
-> Pistolety z 41. wieku, zwykły i plazmowy.
-> Sztylet.
-> Torba, w niej kartki z osobistymi zapiskami.
-> Srebrny naszyjnik od Marcosa.

Utracone:
-> Zegarek Aleksa. Spoczywa na jego grobie w dalekiej przyszłości.
-> Szkatułka w kształcie domku od Mikołaja. Użyta do przywołania demona.
-> Jak mówić smoczą mową. Pióra: Udyra Skerola. Oddała Leonowi.
-> Komórka. W Lessice.
-> Sztylet Mizu. Zabrany przez maga z Kronu.

Awatar postaci


Charakter: Chaotyczny dobry
Opis charakteru:

To chyba taki mój los, żeby się wyrywać ciągle i nie wiadomo do czego, żeby właśnie i uparcie tęsknić.

Zdaje się, że ktoś dla zabawy złączył dwie natury w jedną: bezczelną, impulsywną, wścibską złodziejkę z niewyparzoną gębą oraz wesołą, wrażliwą towarzyszkę z poczuciem humoru.
Obie jednak są dość gadatliwe, ciekawskie, odważne i całkiem pojętne, obdarzone bardzo dobrą pamięcią. Cenią wolność i niezależność, buntują się, gdy ktoś chce im je odebrać. I mimo wszystko, nie przejdą obojętnie obok potrzebującego.



Osobowość burzliwa i pełna sprzeczności. Wesoła, żywiołowa, pozytywna, uwielbia się bawić i śmiać, żyje chwilą, nie lubi planować. Nie pozwoli się jednak poniżać i jak ktoś naciśnie jej na odcisk to ma, delikatnie mówiąc, przechlapane.

Wydaje się być otwarta i szczera, choć w rzeczywistości nie lubi mówić o swoich uczuciach oraz przeszłości. Z jednej strony marzy o miłości, rodzinie i dzieciach, z drugiej jej natura nie pozwala jej usiedzieć w miejscu. Nie jest dumna z tego, że jest złodziejką, jednak wie, że gdyby nie te umiejętności, najpewniej głodowałaby, więc jak nie ma pieniędzy, to kradnie. Poza tym jest uzależniona od adrenaliny. Nie należy do osób kochliwych i jej uczucia do Aleksa były dla niej zaskoczeniem na tyle dużym, że zapomniała mu o nich powiedzieć, nim było już za późno.

Niezwykle ceni sobie wolność. Nie znosi, gdy ktoś jej rozkazuje, jest też przeciwniczką niewolnictwa. Pamiętliwa i mściwa. Ciężko jej wybaczyć wszelkie krzywdy, czy to złe słowo, naśmiewanie się czy próbę zabójstwa.

Miłość do Aleksa i utrata Soula znacznie ją zmieniły. Nie jest już w stanie porzucić wszystkiego i gnać przed siebie. Martwi się o Aleksa i jest w stanie zrobić wszystko, by był bezpieczny i szczęśliwy. Jest rozdarta wewnętrznie, z jednej strony kocha Aleksa i chce z nim być, z drugiej wie, że w związku tym, iż ma żonę, ona zawsze będzie na drugim miejscu, a na taki stan rzeczy pozwolić nie chce.




Wygląd:


Swojej rasie zawdzięcza to, że wygląda na młodszą, jakby dopiero co przywitała dwójkę z przodu.
Sylwetka smukła, bez typowo kobiecych wcięć i krągłości. Rysy twarzy są delikatne, maskując kryjącą się pod nimi diablicę. Facjata nakrapiana piegami jakby kto jej z pomocą pędzla po twarzy farbą chlusnął. Jednak najbardziej ze wszystkiego zwracają uwagę oczy. Ogromne, słodkie oczy dziecka w kolorze bursztynów. Buźkę okala burza niesfornych, brązowych włosów średniej długości.


"(...) Twarz miała naprawdę piękną, owalną, zgrabny, lekko zadarty nosek, duże oczęta, regularne łuki brwiowe, ponętne usta, wysokie kości policzkowe, delikatną linię żuchwy, ładnie zaokrąglony podbródek. Zęby za to nieco krzywe i brakowało jej nawet jednego trzonowca – wynik przechodzonego w dzieciństwie szkorbutu. Uszy odstające, choć te kryła za włosami długimi do łopatek, w kolorze jasnego brązu. Wszechobecne piegi, które jednych zachwycały, drugich obrzydzały. Nie raz została przez nie uznana za zwykłego brudasa.

Sylwetka bardzo szczupła; kościste ramiona, wystające obojczyki, nieduże piersi, wąskie biodra. Nie była jednak delikatną damulką, noszoną w lektyce. W jej ruchach była pewność i gibkość. Ładne, krągłe pośladki wypracowane przez długie, piesze wędrówki. Kolana dosyć koślawe, na plecach ślady po ospie. Stopy duże i brzydkie, do tego szorstkie i popękane od łażenia boso. Piękne dłonie, z długimi, smukłymi palcami. Dłonie złodziejki. Choć zdecydowanie przydałby jej się manicure."


Na tylnej części lewego uda, przy stawie kolanowym, sprytnie ukryty tatuaż z symbolem mafii (wąż wypełzający z dziurki od klucza).
Czarne włosy - farbowane.
Blizna na brzuchu po ugryzieniu.
(dzięki uprzejmości pewnej czarodziejki)
Blizny po bełtach - na lewym udzie i przy łopatce, na lewym ramieniu oraz przy obojczyku (z przodu i z tyłu)








Ubranie:

W drodze do Brazylii...


Informacje o postaci:
Pełna historia Essy podczas rozgrywki:
#1 (od rozdziału "ATAK, czyli krętactwa losu")
#2
#3
#4 (w budowie)

Pseudonimy:
Esthera Golden
Garrett
Złotko
(lepiej nie używać)
Irene Adler



Dziennik postaci:

Tańczę z kwiatami, pośród widowni pni
za starych już na psoty,
a wokół
muzyka szemrzących liści,
niezadowolonych z chaotyczności wróbla-dyrygenta.

Raduję się z rzeką,
co ruszyła żwawo,
rozbudzona przez wiosnę z lodowatego snu.

Ach, jakby to było
z wiatrem przeganiać deszcz,
z wiatrem przeganiać chmury…

Palcem po szybce
maluję tęczę promieniami słońca.
Błękit z farb oczu Twych biorę,
pokrywam niebo ich radością
i tym blaskiem niezwykłym.

Niegodnam w nie spoglądać,
niegodnam, by tak na mnie patrzyły.

Jak to dobrze, że nie ja panią świata!
Nie pozwoliłabym słońcu nigdy zajść,
ni deszczu spaść na ziemię,
a świat zwiędnąłby
w pogoni za moim marzeniem…



*

Głuptasie, po coś dał się zapieczętować Ryuu? Na co tyle zachodu, na co cały ten ból? To nie było potrzebne. Szybko zapomniałeś...

*

Dziś znów długo rozmawiał z Rozalią. Wstyd mi, że źle mi z tym. Czasami czuję się okropnie, że jestem. Że przeszkadzam. To, co jest dla nich wspaniałe, boli mnie. Nie zrobili nic złego. Nie zasługują na to, bym miała im cokolwiek za złe.
I już nie wiem co jest gorsze, widzieć go z nią czy nie widzieć wcale.

*

Nie wiem dlaczego, ale gdy pierwszy raz go ujrzałam przyszło mi do głowy, że on zmieni moje życie. Okazało się to prawdą, ale skąd ta myśl…?
Czuję się nie jakbym coś zyskała, tylko jakbym odzyskała. Obudził część mnie dotąd uśpioną. Muszę nauczyć się siebie od nowa. Dziwne to, trochę niepokojące, ale przede wszystkim ekscytujące.

[na dole strony przyklejony płatek niebieskiej róży]

*

Tyle się ostatnio zdarzyło. Porwanie Rozalii, wampiry, teraz porwanie Emilio i Elizy, zniknięcie Lif... Muszę coś zrobić, bo jak zacznę nad tym wszystkim myśleć, to chyba mi przyjdzie oszaleć. Tylko Aleks coś odpierdala z tą podróżą. To była jedyna pewna i sensowna rzecz w tym wszystkim. Teraz już nie ma żadnej.

*

Miałam dzisiaj dziwny sen. Widziałam czerwone płatki kwiatu upadające na podłogę, do czyichś stóp. Dopiero, gdy spojrzałam wyżej, poznałam go. Obrywał płatki róży, powtarzając co chwilę: kocham, nie kocham, kocham, nie kocham…

*

Droga Różyczko, jesteś wyjątkowo piękna, tego nie można Ci odmówić. Mogłabyś mieć mężczyznę, który padałby Ci do stóp, uwielbiał Cię, przynosił co dzień bukiet kwiatów, pisał o Tobie wiersze, nie przeszkadzałoby mu nawet, że masz syna. Ale ty się uparłaś na Johnsona, wyrywałaś go mnie kawałek po kawałku, aż już nic mi nie zostało, oprócz dziury w sercu…
Droga Różyczko, czy jesteś teraz szczęśliwa?

*

Widziałeś, co zrobiłam z Elizą, z Emilio. To wszystko… Dusi mnie. Zieję jadem dookoła, odtrącam innych od siebie. Nie jestem już sobą. Zbyt wiele razy rozpadałam się w drobny mak. Wtedy, gdy dowiedziałam się o Emilio. I wtedy, gdy powiedziałeś mi o ślubie. Gdy Rozalia przyznała, że cię kocha. Wiadomość o kolejnym dziecku. To, że i ty ją w końcu pokochałeś… Bo pokochałeś, prawda?

*

Koka nie pyta, koka rozumie, huehuehue…

*
 
Dzisiaj o mały włos mnie nie zabiłeś. Trzy razy. Pierwszy, gdy celowałeś we mnie, drugi gdy wbiłeś ostrze w manekina, myśląc, że to ja… Trzeci, gdy przyłożyłeś pistolet do swojej skroni. Co ty sobie myślałeś? Gdybym nie zdążyła cię powstrzymać, nie miałabym innego wyjścia jak podążyć za tobą.

Od dawna dręczyły mnie pytania czy mnie wciąż kochasz, czy już nie kochasz, czy nigdy nie kochałeś…  Czy wolno mi wziąć to jako odpowiedź?

*

Eh… Kiedyś moje wpisy były mniej monotematyczne. Problem w tym, że teraz i moje serce takie jest.

*

Wciąż nie mogę w to uwierzyć, naprawdę się udało! Fyllip nie żyje. Emilio i Clarissa są wolni. Farika odnaleziona. Lif uratowana.
Jeszcze tylko została nam jedna zagubiona smoczyca….

Udało mi się namówić Aleksa, żebyśmy jednak płynęli razem. Wciąż zastanawiam się, kto wpłynął na początkową zmianę jego decyzji… Na pewno nie Teumer i nie Ryuu. Dagon? Mika? Amelia…? Amelia ostatnio wprost mówiła, że ma dość naszych kłótni…

*

Mogłabym mu wybaczyć, że przezwał mnie jędzą, że mnie kopnął. Nawet to, że nazwał psa Stefan. Ale tego, że próbował mnie oczernić w oczach Aleksa nie wybaczę. Przegiąłeś, mały.

*

Nie będę się z nim kłócić.
Nie będę mu robić wyrzutów.
Nie będę przy nim płakać.
A już za cholerę się z nim nie prześpię.
Cóż... Warto było.

…Jeżeli dobrze pójdzie, uda mi się nie złamać wszystkich zasad już pierwszego dnia.

*

I kto teraz będzie mi mówić jaka naprawdę jestem?...
Rozumiem, dlaczego podjął taką decyzję. Przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie, gdy postawił przede mną lodową ścianę. Teraz wiem, że to nie była ściana. To było lustro. Irytujące lustro, pokazujące moje wady, których nie chciałam widzieć. Ale dzięki niemu odkryłam też głęboko ukryty dar. Zmienił mnie. A o osobach, które nas zmieniły nigdy się nie zapomina.

*

Myślałam, że jeżeli sama odejdę to będzie łatwiej, lepiej. Gówno prawda. Nie ma go, nieważne z jakiego powodu. Czuję tylko palącą pustkę.

*

Z każdym uderzeniem serca, z każdym oddechem tracę go. I tracę przyjaciół. Teraz już jednak za późno, by się wycofać. Czy to możliwe, by dla nich minęło dziesięć lat? Czy pamiętają mnie jeszcze? Dla mnie minęło jedynie dziesięć dni.
O niczym się nie da zapomnieć.

*

To była prawdziwa sinusoida. Piekło i niebo na ziemi. Szczęście i płacz, pożądanie i zazdrość, czułość i ból, pocałunki i kłótnie, podziw i odraza, ciągle i ciągle, przeplatające się wzajemnie, zabijające intensywnością. Nie do wytrzymania.
Ale bez niego…

*

Aleksander White Johnson. Wciąż widzę jego nagrobek przed oczami, niczym scenę z koszmaru… Jednak nie mogę się obudzić. To wszystko jest tak przerażające, a jednocześnie tak nierealne. Miałam nadzieję, że się pomyliłam. Choć mi się zdawało, że minęła wieczność, miałam nadzieję, że naprawdę zniknęłam na nie więcej niż te trzy miesiące. A jednak, przegapiłam wszystko.

*

Wierzę, że byłeś szczęśliwy. Muszę w to wierzyć, bo inaczej to wszystko nie miałoby sensu.

*

Dziękuję, Judith. Dziękuję za wszystko, ale po prostu muszę tam wrócić. Do swoich czasów. Do przyjaciół. Do niego.

*

Kiedyś podróżowałam, szukając szczęścia. Teraz chcę tylko zapomnieć o szczęściu, które już nie wróci.

*

XLI wiek przyniósł wiele niespodzianek. Znalazłam odpowiedzi na pytania, których nawet nie zamierzałam zadawać. Poznałam miejsce, w którym naprawdę udało się Pustym polepszyć jakość życia. Zyskałam dla nich nowy szacunek oraz wiarę, że naprawdę im się uda. Poznałam także nowego przyjaciela, na wspomnienie którego nie mogę powstrzymać uśmiechu.

*

Znów leżysz u mego boku. Nie wierzyłam, że to będzie jeszcze kiedykolwiek możliwe. Widocznie prawdą jest, co mówią, że jak się kogoś naprawdę kocha, to nigdy nie traci się go na zawsze.
Śpij dobrze, ognistołuski.

*

Może jest taka miłość
Co wiecznie trwa
Bez objęcia, splotu dłoni
W innym miejscu
W innym czasie
Przy innej osobie

Bez tęsknoty, bez straty
Bez cierpienia
Niewidzialna, niewypowiadalna
A jednak
Pewna jak śmierć

Może jest taka miłość
Co wiecznie trwa
Bez otoczki codzienności
Bez słów kocham

Jedynie obietnica
Dwóch serc

*

"Pozwoliłam sobie uwierzyć, że tylko raz w życiu spotykamy człowieka nam pisanego. Miłość prawdziwą, taką jedyną, po której żadne inne nie mają znaczenia. Uwierzyłam, że tylko jeden człowiek jest nam pisany, a jego strata oznacza życiową przegraną. Wszystko przed nim i wszystko po, to tylko marna iluzja - fatamorgana naszych pragnień tworzona przez nasz mózg. Byłam na tyle naiwna, że uwierzyłam, że już nic więcej mnie w życiu nie spotka. Żaden człowiek, któremu jestem pisana, miał już nie stanąć na mojej drodze i nie poruszyć tego, co ukryłam na dnie swojej duszy. A było to silne uczucie, takie nad którym nie panowałam. To był mój własny, wewnętrzny pogrzeb. Nie bez powodu mówi się, że pierwszą miłość pamięta się najdłużej. Byłam pewna, że miałam już swój czas i on przeminął. Stworzyłam więc iluzję moich marzeń, a uczucia schowałam głęboko w sobie.

A potem pojawiłeś się Ty i jednym spojrzeniem zburzyłeś cały fałszywy świat jakim się otoczyłam. Jeśli nie jesteś pierwszą miłością mojego życia - a nie jesteś - to powiem Ci coś ważnego. Powiem to dosadniej. Bądź ostatnią miłością mojego życia."
(Alisa Ana)



Ta postać należy do użytkownika Aceris. Kliknij tutaj aby zobaczyć profil użytkownika.