SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y





Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#1  Post Zamieszczono: 08 paź 2016, 00:37 
Awatar użytkownika
Kobieta
Nie wybrano statusu
23:32:14 *Amelia -Jeszcze...-westchnęła- Jak umrzesz przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami, to cię zabiję, rozumiesz?
23:33:08 *Aleks spoglądał przed siebie. Wymacał jej dłoń, obejmując swoją. 'Obiecuję że będę żywy aż do śmierci. Ani dnia krócej...'





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#2  Post Zamieszczono: 25 paź 2016, 01:06 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
No i co ja ci kobieto zaradzę? Sama sobie tak wybrałaś. Jedenaście lat... Wiesz ile to jest nocy?
:-8





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#3  Post Zamieszczono: 26 paź 2016, 10:26 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Ty uważaj, bo ja wszystko widzę, Aleksandrze. :>





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#4  Post Zamieszczono: 26 paź 2016, 11:42 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Może lubisz sobie Rozalio pooglądać. Tym razem nie ma czego podejrzeć. Jak było mówione do Ryuu, nie tyle przy Mice przeszkadza status mężatki co ewentualny status wściekłego męża...





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#5  Post Zamieszczono: 01 lis 2016, 21:43 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
*Mika - Swoją drogą, to całkiem niezłe ciasteczko wyrosło z tego Twojego szczeniaka- zaśmiała się.
*Aleks roześmiał się. 'Miał po kim dziedziczyć' - powiedział z dumą.
*Aleks 'Jeszcze w historii świata rumak osła nie spłodził' - dodal.
*Essy - Ale osioł rumaka już tak.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#6  Post Zamieszczono: 13 lis 2016, 18:30 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
obrazek





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#7  Post Zamieszczono: 14 lis 2016, 19:11 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#8  Post Zamieszczono: 02 sty 2017, 16:20 
Administrator techniczny
Awatar użytkownika
Kobieta
Kolorowo mi
obrazek





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#9  Post Zamieszczono: 03 sty 2017, 21:29 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
ALEKS VS. TECHNOLOGIA

*Amelia podeszła do Aleksa i podała mu różową opakówkę, zawierającą w sobie równie różowego smartphone'a, zachowując przy tym doskonałą powagę, jakby ten prezent, a zwłaszcza jego kolor idealnie pasował.

*Essy dała urządzenie Aleksowi, a sama włączyła drugie. Nacisnęła przycisk. - Uważaj, za tobą! A... To tylko niedźwiedź. Odbiór.
*Aleks odruchowo chwycił rękojeść szabli nim zorientował się, że to tylko test. Roześmiał się. 'To nie niedźwiedź. To wściekły Dagon. Odbiór' - odpowiedział, starając się powtórzyć to, co widział u rozmawiających przez telefon. Czyli urządzenie pomiędzy uchem a szczęką.

*Aleks 'Nauczysz mnie tego?' - zapytał wprost. Było mu głupio, że jest jedną z niewielu osób w karczmie ktore nie znają tego typu urządzeń.
*Aleks 'I czy nie wydaje ci się że ten kolor ' - wyciągnął swój telefon z kieszeni 'jest zbyt krzykliwy?'
*Essy nie mogła powstrzymać chichotu, biorąc od niego telefon. - Jest idealny... Dla ekstrawertycznej damulki - odblokowała jego telefon. - Spójrz, tu masz ikonkę aparatu... Klikasz, namierzasz, robisz zdjęcie.
*Aleks 'Tak po prostu?' - wziął telefon i spróbował. Zdjęcie wnętrza jego własnej dłoni było idealne. Spróbowal ponownie. Pół dłoni i parę plam za nią. 'Czekaj... To dziwne dla mnie' - w końcu mniej więcej zrozumiał co robi nie tak. Uchwyciwszy oparcie fotela i własnego buta, nakierował aparat na Essy.
*Essy - Zabierz palec z obiektywu - powiedziała, kręcąc głową z rozbawieniem.
*Aleks nareszcie osiągnął sukces. Zdjęcie rozbawionej Essy ozdobiło jego wyświetlacz. 'Jeszcze raz' - powiedział z miną dziecka bawiącego się elektryczną kolejką. Jakby całkowicie na chwilę zapomniał, że miał robić coś zupełnie innego.
*Essy - Czekaj, pokaż - doskoczyła do aparatu, oglądając swoje zdjęcie. - E... Poruszone - skasowała bez pytania.
*Aleks 'Zaraz, gdzie to teraz jest?' - spojrzał na nią z miną uderzonego psa.


MIZIU

*Essy skinęła głową na znak, że rozumiem. - Dużo masz takich summonów?
*Mizu -One są terytorialne. Można miec tylko jednego.-
*Essy - To tą galaretkę sobie podaruję. Pomyślę nad czymś ciekawszym.
*Mizu zaśmiał się. -Nie wystarczy stworzyć zwierzaka by móc z nim iść na deal, trzeba odwiedzić go w jego naturalnych środowisku -
*Essy - Czyli w lodówce? Nie wiem, gdzie żyją galaretki.

*Essy wzdrygnęła się, gdy poczuła kroplę na nosie. Znów otworzyła oczka, by zobaczyć niewielką mżawkę. Zerknęła na Mizu, czy już aby zabrał całą swoją moc z niej.
*Mizu -Spróbuj na mniejszej powierzchni.-
*Essy wybrała obszar nad Mizu. Jakżeby inaczej. Deszczyk wesoło padał na demona.
*Mizu akurat nie był zdziwiony. Przypadkowo sprawiła też, ze w kroplach deszczu, zmrozone okolice oczy iskrzyły jeszcze bardziej. -Zaraz przez Ciebie ściągnę koszulę-drażnił się
*Essy - U... Nawet Ryuu nie siał takiej grozy.

*Laila - To dla tego tacy podobni. Tyle że Ryuu nie maluje sobie powiek - zaśmiała się i odpwiedziała Mizu - A ja Laila jestem.
*Essy prychnęła w rękę. Coraz bardziej zaczynała lubić Lailę.
*Mizu zamknął na chwilę oczy. -To nie makijaż- odpowiedział. Spojrzał na Essy karcąco, jakoś wczesniej jej nie przeszkadzało to.
*Laila - To co to w takim razie? Przecież to nie ma sensu by powieki od tak sobie były niebieskie
*Mizu -Są zamrożone, to są niebieskie-
*Essy - Jak tak będziesz mroził wokół spojrzeniem, to całe oczy pokryją ci się lodem - zaśmiała się.
*Mizu przyewrócił oczami. Przecież Essy widziała jak wygląda blokada czegokolwiek w jego wykonaniu. -Mi to nie przeszkadza- odparł do Essy.
*Mizu - Od lodów to są nałożnice-
*Essy - A ja myślałam, że Ryuu ma gównianą profesję - wyszczerzyła ząbki.
*Mizu stłumił śmiech. Rozbawiła go. Nie wierzył, że ludzka kobieta jest do tego zdolna.

*Essy przyglądała im się ciekawie. - A więc jednak potraficie normalnie rozmawiać - zauważyła. - Mizu, poważnie, co ty tutaj robisz? Chyba nie uciekasz przed dziewczynami?
*Mizu - Nie. Nie uciekam. Na nie mam sposób. Wiesz rzucam koszulką i zabijają się która złapie- odpowiedział złosliwie.


BAT-MAN

*Mat wskoczyl na bar. 'Panowie! Widział ktoś Garetta? Tego co dostał w kiszki!'
*Ryuu jednym szybcim ciosem podciął Mata z batu -Gdzie z butami na czysty blat- warknął
*Mat spadł na dół, jednak młode ciało zdołało wykorzystać refleks i odsunąć się na bok.
*Mat podniósł się z klęczek, opierając o bar. 'Nerwowy jesteś! Ale wiedz że z naszym kapitanem nikt nie zadrze' - roześmiał się. 'A już na pewno nie karczmiarz'
*Ryuu wziął ścierke i wytarł bat, by był nieskazitalnie czysty

*

[kochana siostrzyczka]
*Nikka -Zuri, czyli ty...?-spojrzała zaskoczona na siostrę. Zuri westchnęła. Wiedziała, co właśnie zainicjował Andre.- A tutaj to nie jest jakiś problem? Bo w końcu nie mieliśce tu ślubu, dopiero miałąś nas zaprosić. Jak to jest być w ciąży? Kopie już? Jak myślisz, jakie będą miały ogony? A runy? Chyba nie będą dziećmi runicznymi, co nie?

[gdy Garrett to nie Garrett]
*Mat 'Więc pijmy jego zdrowie! ' - wykrzyknął. 'Chudy, wątły, ale z jajami!'
*Garrett - Z tymi jajami to bym nie przesadzał.
*Aleks 'No, masz swojego Garetta. Sztuki cyrkowej jej się zachciało i wąsy sobie doprawiła na statku' - wyjaśnił matowi pokrótce.
*Mat 'Jaja sobie ze mnie robicie!'
*Mat 'Niemożliwe. Kobiety nie znają się na żegludze!'
*Aleks 'To prawda, ale cóż było robić. Kobieta z wąsami to unikat. Zostawiłem je sobie na pamiątkę o ile pamiętam'

*Ryuu postanowił uchlać wszystkich nieproszonych gości, wyciągnął z zaplecza: Rum Inner Circle Black Label 76% mocy. -Ja podaję jedynie alkohol. Ta pani zajmuje się gotowaniem- wskazał na Essy. TO była zemsta, że nie posprzątała po sobie. A to gorsza kara niż smierć.
*Essy zerknęła gniewnie na Ryuu, siegając po komórkę. Szybko odnalazła numer Nate'a i przyłożyła telefon do ucha.
Narracja: 'Pani kapitan przy garach!' - roześmiał się jeden z żeglarzy. 'To dobre! muszę to zobaczyć!

*Essy – Stefan – powtórzyła. – Twój syn nazwał psa Stefan. To podlega pod jurysdykcję obrońców praw zwierząt.

*Ryuu rzucil do Johna butelkę rumu. Złapie?
Narracja: Butelka doleciała do Johna, odbiła się od jego lewego ramienia i spadła na podłogę rozbijając się
*Aleks 'Na boga! John! Udam że tego nie widziałem. Dziecko zabiłoby cię kapciem i byś nie zauważył!'

*Aleks 'Czyli... nie jesteś już... czarownicą?' - zapytał wprost.
*Eliza- I bez magii jest.-zdobyła się na przejmość zanim wyszła, nie zostawiając czasu na odpowiedź.
*Essy prychnęła za Elizą.
*Mała siksa dumna z siebie poszła dalej.

[gdy Emilio spada z łóżka]
*Lif wraz z Hyve wskoczyły na górę. {Co się stało?}spytała Aleksa młodsza.
*Aleks 'Nic takiego. Emilio postanowił wstać z hukiem' - zażartował.

*Smoczyce wywróciły jedno krzesło nim Hyve przygwoździła Lif do pogłogi. Wygrała. Zawsze wygrywała.
*Dagon 'Hej! Bez bałaganu!' - krzyknął do jaszczurek.
*Essy - Proszę, jedne smoki sprzątają, drugie bałaganią - zażartowała, nawiązując do imienia Ryuu.

[phi, bez przesady]
*Aleks 'Cholera jasna! Przecież ona tam nie ma żadnych szans! Strach ją puścić przez deptak by pod konia dorożkarskiego nie wpadła!'

[słodziaki]
*Rozalia złożyła na policzkach Elizy i Emilio po całusku.
*Emilio od razu wytarł to miejsce dłonią. -Ej, mamo- jęknął. Przy Elizie chciał zgrywać dżentelmena, którego matki nie całują.
*Eliza uśmiechnęła się grzecznie. Spojrzała na Emilio i uśmiechnęła się figlarnie. Po chwili, skoro tak bardzo nie lubił całusów, musiał wycierać drugi policzek.
*Emilio zaczerwienił się. Żadna inna dziewczyna poza matką do nie całowała. Ale tak samo wytarł ślad, jak po ten po całusie matki.

*Aleks 'Wiem że masz wiele ukrytych talentów ale... zdaje się że uśmiechasz się wyginając usta nie w tę stronę' - roześmiał się stawiając Rozalię. 'Wiesz że o was zadbam'

*Laila je sobie ciasto - Tak w ogóle to kiedy ten Bóg ma się narodzić ?
*Dagon 'Oj, czarodziejko, czarodziejko... Bóg nie musi się rodzić. Jest od zawsze i na zawsze. Przynajmniej ten bóg. A że występuje w trzech osobach... To rocznica narodzin jego syna w ludzkim ciele'
*Essy - I tak oto demon tłumaczy czarodziejce istotę Boże Narodzenie - rzekła głosem narratora, po czym zaśmiała się.

*Rozalia przytaknęła. Poczuła ulgę, jednak nadal nie czuła się gotowa. -Anastazja, jak będzie córka, a jak drugi syn to Ty wymyślisz, byś mi znów nie mówił, że głupie imię mu nadałam-
*Aleks 'Powiedziałem, głupie? Sądziłem że powiedziałem, hiszpańskie'
*Rozalia - Powiedziałeś, że idiotyczne, ale jestem w stanie Ci to wybaczyć.-

*Lazarus złapał Aleksa w biegu. - Witam panie Johnson. Jakieś problemy? Jak miewają się Emilio i pani Rozalia?
*Aleks 'Jakoś leci. Emilio wyjeżdża do Londynu a Rozalię porwali magowie'
*Aleks 'Właśnie jej szukam'

*Aleks w końcu wszedł głębiej w salę, chcąc określić co się tu wyprawia. Rozglądał się za Ryuu. Cokolwiek się wyprawiało, łatwiej to będzie pojąć po rumie.
Narracja: Ryuu już na pcozątku przygotowań zwiał do losowego portalu, odgrazając się, ze sami wszystko będa sprzatać. W barze samoobsługa.

*Amelia podeszła do Essy- A gdybym tak zatrzęsła tymi krzesłami?-zaczęła zastanawiać się na głos, specjalnie tak, by Essy usłyszała.
*Essy - Wtedy Laila by się tak nie nudziła - odparła, wieszając bombki. - Albo miałabym najlepszą stypę na świecie. Podasz mi czerwony łańcuch?

Narracja: 'Dokąd płyniemy? Jaka jest zapłata? Kiedy powrót?' - dopytywali ludzie.
*Essy - Płyniemy po złoto. Otrzymacie złoto. Jak zdobędziemy złoto - odpowiedziała.

*Susana- Chcesz powiedzieć, że... zaraz, przecież to oznacza, że wpłynęłyśmy na przeszłość, co powinno mieć wpływ na teraźniejszość... paradoksy, wow. Wszechświat taki wybuchnięty.

*Aleks zaniósł Lailę do jej pokoju. Położył dziewczynę na łóżku. Okrył kocem i wyszedł. Jak najszybciej, by określić czy oszalał, czy może pokój czarodziejki naprawdę jest cały różowy.

*Essy - Tak się zastanawiam... Ile właściwie masz lat?
*Ryuu -Kobiet się o wiek nie pyta- powiedział złośliwie stawiając przed nimi po piwie.
*Essy - Tak wiem, Ryjku, dlatego ciebie nigdy nie pytałam.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#10  Post Zamieszczono: 05 sty 2017, 17:11 
Moderator
Awatar użytkownika
Kobieta
obrazek





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#11  Post Zamieszczono: 21 sty 2017, 17:33 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#12  Post Zamieszczono: 21 sty 2017, 17:33 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
*Teumer ujrzał Soula. -Witaj Bracie.- pofrunął do niego
*Aleks roześmiał się. 'Buziaka nie dostaniesz!' - krzyknął.
*Ryuu -Ej, bo jakaś samica się do Ciebie klei teraz-
*Ryuu - Może zostawie Was samych, he he he-
*Aleks 'To Teumer, ten z karczmy!'
*Ryuu - Ach ten martwy-
*Teumer zdziwił się i przeleciał nad nim -Witaj Ryuu.-
*Teumer -Soul co ty tu robisz?-
*Aleks 'Widocznie jestem tak wspaniały że i facetom zacząłem się podobać' -humor mu dopisywał. Spodziewał się że Teumer będzie całkowicie zaskoczony.
*Ryuu - Wziąłem go na spacer.- powiedział i pogłaskał smoka po szyi.
*Teumer dmuchnął nozdrzami zeźlony -Smoki to nie zwierzęta domowe.-
*Ryuu - Tak? A ten się ciszy, ze wychodzi na dwór-
*Aleks 'Spokojnie Teumer, na smyczy prowadza mnie tylko Rozalia'

*Aleks użył pierścienia. Spodobało mu się, że teraz, prócz władania lądem i morzem, może zawładnąć również powietrzem.
*Aleks 'Wskakuj. Przy okazji może odzyskam posłuch wśród tych darmozjadów'
*Ryuu spojrzał na smoka. -No chyba teraz sobie kpisz. Nie będę Cię dosiadał. To pedalskie!-
*Aleks 'Nie mnie, smoka. To skuteczne.' - powiedział. 'Wampiry nie wiedzą o kamieniu. Można im zrobić niespodziankę'
*Ryuu - No dobra, ale jak komuś o tym wspomnisz, to urwę Ci łeb osobiście i dam Johnowi do zjedzenia-
*Ryuu sprawnie dosiadł smoka, nie chcąc nawet mysleć, ze to jego kumpel do chlania.
*Aleks 'Też nie lubię mieć nikogo nad sobą ale wierz mi, podróż w smoczych szponach to jedna z najmniej wygodnych'

*Aleks 'Mam pewien pomysł. Chodźmy.' - powiedział. 'Karczmę pewnie sam wywęszę' - roześmiał się. 'Wiem że to poniżające, ale musicie jeszcze trochę poudawać tresowane ogary'
*Aleks 'Niech pocieszy was że ja udaję hodowcę'

* William -Potrzyjcie kamienie wprawione w podarki.- uśmiechnął się szeroko- I pomyślcie o waszej drugiej połówce.-
*Andre obejrzał podarunek. Z pewnością był bardzo drogi. Darował sobie niezręczne pytania. Podziękował z uśmiechem, natychmiast przepasając broń.
*Zuri wykonała polecenie, lekko przymykając oczy.
* William -Potrzyj rubin Andre i pomyśl o Zuri.-
*Andre 'Zanim wszyscy zginiemy, krwawo i boleśnie, pozwolisz że uczynię to w mniej krępujących okolicznościach?' - zażartował.
*William -E tam, wcisnę im kit że to prezent od królowej Anglii.-

[ciekawe jak to na morzach przeżyło]
*Aleks 'Z pewnością interesował go smok południa. Taki jak ten' - wskazał na Teumera.
*Teumer chrząknął znacząco -Jestem z Północy...-
*Aleks spojrzał na smoka jak na niesfornego psa. 'Co za różnica' - odburknął. 'Zachowuj się bo cię sprzedam do cyrku zamiast łowcy'

Narracja: Po około 10 minutach wypadła kolejna kulka papieru. Napis: 'Cześć, jesteś jeszcze?-
*Aleks 'Jestem. Sądziłem że nie żyjesz więc nie odpowiedziałem. Wiadomość była przerwana i okrwawiona' - odpisał odrzucając kartkę.
Narracja: Reaa: 'Musiałam się opatrzeć, bo jakiś chu niecierpliwy, zamiast odpisać rzucił od razu nożem-
*Aleks roześmiał się. 'Zamiast odpisać, rzuć widłami. Są o wiele skuteczniejsze'

*Teumer -Masz coś co należy do Łowcy?-
*Aleks 'Wampira, ale biega luzem'

*Aleks uśmiechnął się samymi ustami. 'Spieprzyłem po całości. Spieprzyłem tak bardzo, że gdybym starał się spieprzyć to bym tak nie spieprzył'

Narracja: W końcu Teumerowi trafił się prawdziwy grzesznik. 'Zabiłem' - wyznał. 'Zabiłem i czuję, że zabiję znów.' - powiedział. 'Mało tego, nakopię do dupy, nasypię soli w oczy i wrzucę w gnój.' - usłyszał.
Narracja: 'Zabijałem dla złota, dla honoru i na zlecenie. Jeden farbowany lis to niewiele za bezpieczeństwo' - dodał radosnym tonem.
*Aleks przestał się zgrywać. 'Masz nawalone by udawać księdza. W razie czego nie możemy pomóc. To niebezpieczny świat. Płyńcie z nami na morze bez powrotu. Lub chociaż do portu. Lif i jej siostra mogą być zagrożone pojmaniem' - powiedział.

*Yerick uśmiechał się ciągle, słuchając ich. - Przy 78 rzeczy, która może pójść nie tak odechciało mi się liczyć.
*Aleks 'Yerick, ja cię tu nie trudnię do liczenia. Jeśli masz lepszy plan i chcesz to zrobić samodzielnie, chętnie zamienię się i popatrzę z drzewa'

*Yerick - A ogień... Jeśli chcesz zobaczyć nagiego wampira to całkiem skuteczny pomysł.

*Aleks 'Za 50 kilo złota mogę mieć armię. Dwie armie. I wieś. I ze dwa smoki'
*Aleks 'Zresztą, takiej sumy raczej w jednym życiu nie wydasz. '
*Łowca- Dwie armie ci pradawny wybije. Z palcem w prawie nieśmiertelnej dupie.

Narracja: Łowca uniósł brwi.-Na pradawnego?-uśmiechnął się kącikiem ust, spoglądając na nich jak na nieporadne dzieci, które próbują mówią, że opłyną morze kajakiem. -Porywacie się na pradawnego?
*Aleks 'Niedokładnie. Pradawny porywa się na nas. Możemy go uprzedzić lub zginąć. Druga opcja popsuje mi wszystkie plany'

*Ryuu wyciągnął różowe paskudztwo i rzucił do Daniela. -Łap-
*Daniel - Po co nowa, jak stara nigdy nie zawodzi - złapał urządzenie. - Nie mój kolor.

*Amelia -Się śmiejesz, a jak nam rozpije połowę?-spytała nie mniej rozbawiona.
*Martin 'Johnson? Jak zacznie to raczej na połowie się nie zatrzyma. Ale doszły mnie słuchy że kazał sobie zwieść jak zwykle skrzynkę. Sądzę że wywiezie nas nieco dalej niż za ten ich horyzont'

[jak się ładnie samemu wkopać]
*Farika drgnęła kiedy ją dotknął. -Zagoi się- powiedziała uspokajając go.
*Dew wychwytywał odgłosy szalejącej Lif. Wciąż delikatnie gładził ramię Fariki. Gdy smok się nieco oddalił, nachylił się do dziewczyny, składając pocałunek w pobliżu ugryzienia. - Teraz nawet szybciej. Przynajmniej tak się wierzy w moim świecie - uśmiechnął się.
*Farika była zdumiona, nie tyle co pocałunkiem, co znaczeniem jego. -W Twoim świecie ludzie leczą ustami?-
*Lif z jakiegoś nieznanego nikomu powodu została zmobilizowana do tego, by przeszkodzić im w tym jakże romantycznym momencie. Podeszła do Fariki i Dewa ze zmarłą niedawno męczeńską śmiercią, średniej wielkości brązowo-szarą siesścią. {Zepsułam myszę.} poskarżyła się.
*Dew zaśmiał się. - Nie do końca, ale czasem warto spróbować wszelakich sposobów.
*Farika -Dew pocałuje i zacznie działać-
*Lif spojrzała na mężcyznę z entuzjazmem. {Tak?}
*Dew musiał nagle odkaszlnąć. Spojrzał na Lif i na jej zdobycz. - Niestety, aż tak silnego działania to nie ma.

[na czacie. pft.]
Aceris usiłuje od jakiegoś czasu zabić Essy.
Powiedzmy że jej postać jest jak niemowlę usilnie wdrapujące się na balkon, a naszym zadaniem jest pilnować by pod parapetem było dużo poduszek.

*Madeline mierzyła Nikkę z każdej możliwej strony, coś notując. 'Pewnie wiecie, że uszycie czterech sukien w kilka dni to rzecz niemożliwa' - powiedziała. 'Ale słynę z takiego cudotwórstwa. Dlatego moje suknie są najdroższe, że nie tracą wówczas na jakości'
*Zuri wzruszyła ramionami -Andre płaci.
*Sauda -Ty wredny lisie. Nie taką ciebie znam.
*Zuri -No mogłabym, ale uznałby to wtedy za obrazę.
*Madeline 'Czyli podstawy władzy kobiet nad mężczyznami są ci już znane' - roześmiała się.

*Lazarus - Panie Johnson, naprawdę muszę pana kiedyś poddać dokładnym badaniom. Jest pan tak pewny siebie, przy tym wie pan tak niewiele, ale z jakiegoś powodu żadna z panoszących się po tylu różnych światach anomalii nie zamieniła pana w krwawą plamę. Takie szczęście musi być czymś nie z tego świata.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#13  Post Zamieszczono: 29 sty 2017, 14:04 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
BIEDNY DEW...

obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#14  Post Zamieszczono: 30 sty 2017, 16:16 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
[przeprosiny pierwsza klasa]
*Aleks przyprowadził ją tam gdzie stał wcześniej. Spojrzał na nią, na Emilio. 'W tej chwili przeprosić się obydwoje. Nie toleruję odmowy'
*Emilio - Nie mam za co przepraszać, broniłem się-
*Aleks 'Powiedziałem. Wykonać'
*Essy - Przepraszam, że tak nieumiejętnie próbowałam cię rozbroić.
*Essy - I że spryskałam wodą... Tylko po twarzy.
*Aleks potrząsnął Essy za ramię. 'Jemu da się wybaczyć. On ma dziesięć lat. Ty też masz dziesięć? Nie życzę sobie byście darli koty pod moim nosem;
*Emilio - Przepraszam, ze nie kopnąłem Cię w drugą piszczel- przeprosił w podobnym stylu.

*Aleks 'Laila, zanim się sch... zrelaksujesz. Mam sprawę'

*Luna 'No tak. Mężczyźni i ich honor... Wiesz jak w moim świecie nazywa się mężczyzna, który nie słucha żony?'
*Farika -Nie wiem, ale u nas to martwy mężczyzna- zażartowała

*Dew - Ryuu! Przynieś jakieś mięso.
*Ryuu - Magiczne słowo-
*Dew - Abracadabra ripitu finy, Ryuu przynieś wieprzowiny.

*Aleks obrócił się lądując, przekonany że będzie miał cios do zbicia.
*Jednak ciosu nie było, bo Ali musiał złapać lecące jabłko w swoją stronę. Wziął gryza. -Dzięki Ana- powiedział z uśmiechem. -A teraz nie przeszkadzaj- dodał i odrzucił nadgryziony owoc gdzieś w salę.
*Dziewczyna tylko się nadęła. Kto mu kazał to łapać, miał dostać w łeb.

[oj, Martin, Martin]
*Martin 'Załamany to będę jak nas Johnson podsłucha i łeb mi urwie' - zauważył. 'Opowiesz mi o swoim braku zahamowań, to zobaczymy co da się zrobić' - uśmiechnął się cwanie.
*Amelia - Ale chyba nie tutaj, co?
*Martin 'Są tak pijani że i tak nic nie usłyszą' - uśmiechnął się przysuwając Amelię blisko siebie. Teraz mogła sama dobitnie poczuć, co mu chodzi po głowie.
*Amelia - I co? Pójdziemy po prostu do pokoju? W sensie tu na górę?
*Martin 'Tutaj mimo wszystko wzbudzilibyśmy zgorszenie'
*Amelia - Czyli karczma?
*Martin 'Może być pokój tutaj. Byle nie na sali' - roześmiał się.
*Amelia - Mówiłam, że mój świat nie ma zahamowań. Trochę dziwnie będzie tutaj... A jak Aleks postanowi nad poszukać?
*Martin 'To zrobi mu się głupio. Ale dołączyć mu nie pozwolę' - roześmiał się.

*Aleks 'Ma dziewczyna nosa' - zażartował. 'Swoją drogą, nie szczędzili na ten bal'
*Essy - Cóż, taka okazja zdarza się raz w życiu... Jak dobrze pójdzie.

*

[zabawy weselne z lisicą]
*Zuri ''rozejrzała się'', powęszyła trochę. Zapach Andre, pomijając ten, który po prostu mówił jej, że to jego dom, dochodził z trzech... czterech miejsc. Znalazła Kodę -Koda odpadasz. Tede, ty też. Tato, naprawdę? Wiliam, wynocha z kółeczka.-każdego wywołanego dotykała przy tym w plecy.

*Aleks roześmiany od ucha do ucha, wchodząc rozpoznał zabawę. Zdjął ubranie podając Andre, i cichutko wskazując mu gdzie ma stanąć. Bez jednego słowa.
*Aleks spodziewał się że Zuri nie da się nabrać. noo, chyba że popiła.
*Zuri -A ty Aleksie myślisz, że coś to zmieni?
*Essy - Za proste to dla niej...
*Aleks 'Myślę że ucieszył cię nasz powrót. Syna też przyprowadziłem' - roześmiał się.

*Zuri - Ty masz koszulę Andre. - wykluczył następnego. - Ty jego frak. - kolejny został pacnięty w plecy. Zatrzymała się na chwilę zastanawiając, czy to ciągnąć. - Martin, Louis. - wykluczył następnych. - Tamara, naprawdę się tu wcisnęłaś? Dobrze, że tylko założyłaś marynarkę Tede, a nie zamieniałaś się z nikim.

*Zuri podeszła w końcu do Andre- Chyba pora zakończyć zabawę. - chwyciła go za ramię, obróciła i pocałowała.
*Andre ściągnął jej opaskę z oczu.
Narracja: Ludzie zaczęli bić brawo, zadowoleni z tak ciekawej zabawy.

*

*Farika -Ciężko wrócić, kiedy jest sie nieprzytomnym-
*Luna 'Bez przesady, aż tak cię nie upiłam'
*Farika - Jakbym była pijana to byśmy uczestniczyły w bójce -zaśmiała się.

[ciężkie rozkminy]
*Mizu - Teraz się zastanówcie. Wychodzicie z płonącego domu, gdzie idziecie najpierw?
*Dew i Essy spojrzeli po sobie.
*Dew - Do kościoła?
*Essy - Do karczmy?
*Mizu -Jesteście osobą z wielkim mieczem, wychodzicie z płonącego domu, gdzie idziecie najpierw?
*Essy - Pierdolone łamigłówki.
*Dew - To logika... Czekaj...
*Dew - Mogła pojechać do Liverpoolu, tam wie, gdzie jest portal.
*Mizu -Jesteście osobą z wielkim mieczem, pochodzącą z magicznego świata, wychodzicie z płonącego domu, gdzie idziecie najpierw?
*Essy - Do lasu może...
*Mizu - Jesteście osobą z wielkim mieczem, pochodzącą z magicznego świata, wychodzicie z płonącego domu, spotykając drugą rudą co się zgubiła, gdzie idziecie najpierw?
*Essy - Nie wiemy, czy się spotkały.
*Dew odwrócił się i poszedł przed siebie. Miał dość gadania.

*Clara - Rozumiem, dziękuję - rzuciła jeszcze do Lazarusa, wgapiona w głowę Fyllipa.
*Aleks zerknął na Clarissę. Uniósł głowę za włosy. 'Przynieść?' - uśmiechnął się. 'Jak za życia tak i po śmierci pusta więc ciężka nie jest'

*Aleks 'Widzisz, Emilio. Kobiety płaczą tylko z trzech powodów. Ze smutku, ze szczęścia, i jakiejkolwiek innej przyczyny'

*Essy - Za wspaniałe odkrycia, które nas czekają. I powrót z morza bez powrotu.
*Aleks uśmiechnął się. 'Nie ma mórz bez powrotu. Są żeglarze bez polotu' - zażartował. 'Dziś wątpiłem w powrót. Mocno wątpiłem'

*Ryuu -Mizu, pilnuj tej pijawki- powiedział do brata i pobiegł w stronę odgłosu wystrzałów
*Mizu- Mizu pilnuj, Mizu zrób, Mizu sio, Mizu tamto. Widzisz, to wszystko przez Ciebie- fuknął do Essy.

*Aleks wylądował kawałek dalej, wracając do swojej postaci. Wyszedł tak, by Fyllip mógł go widzieć i słyszeć. 'Zdecyduj się wreszcie, czy chcesz Clarissę żywą czy martwą' - pokręcił głową.
*Fyllip - Mógłbym zapytać o to samo, jeżeli chodzi o twojego syna, ale już zdecydowałeś, czyż nie?
*Aleks 'A siebie samego? Jakiego wolisz? Mocno wypieczonego?' - wskazał wzrokiem na smoka.
*Aleks 'Ja miewam przebłyski rozsądku ale on nie'

*Ryuu - Posumujmy. Mamy 2 osoby odporne całkowicie na hipnozę, jedną kobietę odporną na hipnozę Fyllipa, jednego łowcę, jednego martwego smoka, wariatkę i pirata. Tak. Zapolujmy na wampira. Uda się!-

*Aleks 'Właśnie. Dopilnujcie o ile zdołacie by Essy nie zabiła się w jakiś głupi sposób'
*Essy nalała herbaty do dwóch szklanek, jedną podała Clarissie i usiadła obok, rzucając wymowne spojrzenie Aleksowi.
*Ryuu - Mogę wymazać jej pamięć jeszcze raz i zapomni jak bardzo lekkomyślna jest-
*Essy - I cała nauka na nic...

*Yerick -Nie mam tych składników przy sobie. Wiwerna została w porcie, strzałkę wiem gdzie znaleźć, a smoka mamy tu.-wskazał Teumera.
*Ryuu -To jest martwy smok. -
*Ryuu -Nic Ci po ślinie ducha-
*Aleks 'Teumer jest całkiem żywy'
*Aleks 'Hyve rownież'
*Ryuu -Martwy jak Shiori-
*Aleks 'Teumer, jak długo zamierzałeś ukrywać że nie żyjesz?' - szturchnął go w ramię.

*Teumer wzniósł się w górę -KIEDY ODZYSKAMY EMILIA POLICZĘ SIĘ Z TOBĄ!!!!-
*Essy - Emilio - poprawiła smoka. - Tego się nie odmienia.
*Aleks 'Masz przewaloną robotę. Czego nie sprzedasz będzie jego synem, córką lub kuzynem' - pokręcił łbem.
*Teumer spojrzał na Essy nie w humorze.

*Shinzo -To były tylko 3 kubki...albo 13...nie pamiętam...otoczyły mnie jakieś pijane kobiety i mówiły jaki to jestem słodki z tymi oczkami...wasze kobiety są dziwne.-
*Aleks 'Dziwne? ' - spojrzał na Shinzo zdziwiony. 'Możeś ty w zagrodzie zasnął, a nie w tawernie?'
*William -13 kubków? Ja i Lily dopiero zaczynaliśmy liczyć od 30.-

*William otworzył drzwi karczmy-Skarbie! Wróciłem!-
*Aleks odwrócił się. 'To siadaj złotko, wylej tęsknotę' - roześmiał się unosząc pełną do połowy butelkę rumu.

*Emilio przytaknął i spojrzał na Aleksa inaczej niż zwykle. Pewniej, z chłodem w oczach. -Tak. najdziemy się na nieznanym terenie wśród załogi zbieranej raz na 3 miesiące jako ochotnicy. Mama wspominała, że to idiotycznie niebezpieczne-
*Aleks 'Powiedziała co wiedziała. A jakbym tylko dał jej zielone światło, to pierwsza by stała z bagażem'

*Aleks rozglądał się za bełtem który podrzucił mu Yerick. Miał jeszcze jedną rękę wolną. Tą z ostrzem. Doskonale pasowała do szyi Fyllipa.
*Yerick w końcu podszedł, wyciągnął wbity obok kołek i odciął głowę wampirowi.
*Yerick - No nareszcie.
*Yerick kopnięciem upewnił się, że głowa jest oddzielona od ciała.
*Aleks wstał wściekły jak sto diabłów. Spojrzenie z dzikiej satysfakcji zmieniło się w dziką wściekłość. Podszedł do Yericka popychając go.
*Yerick spojrzał zdziwiony na Aleksa. - Co jest? - spytał Essy- Obiecał że sam go zabije, czy co?
*Essy - Musicie teraz?! Mizu, pomóż mi! Trzeba ją stąd zabrać.
*Aleks 'To był mój honor!' - wydarł się. 'Ośmieszyłeś mnie' - warknął.
Narracja: Ktokolwiek znał wyskoki i odzywki Emilio, mógł w tej chwili naocznie przekonać się, po kim dziecko odziedziczyło charakter.
*Yerick - Mogłeś powiedzieć, że chcesz osobiście. - powiedział po prostu i poszedł za Essy i Mizu - Ten zielony smok nie umie może leczyć? Miał aurę życia.
*Aleks 'Powiedziałem trzy razy! Tutaj zabija się za takie rzeczy!' - z głośnym okrzykiem uniósł szablę zamachnąwszy się i wbił ją w jakiś pień w pobnliżu Yericka. 'Bierz kły' - powiedział już spokojnie.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#15  Post Zamieszczono: 03 lut 2017, 12:37 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
*Smoczyce wyszły na pokład i rozejrzały się. Hyve zaraz podleciała do Aleksa, chcąc wiedzieć co się dzieje. Lif wolała zostać z Fariką.
*Aleks 'Lif! Obie jesteście całe? I Farika?'
*Hyve za to była obruszona, że nie rozróżnia niebieskiego od zielonego. No dobra, mężczyzna, ale chyba bez przesady?

*Lif zainteresowała się tym, co robił Borys. Podeszła do niego i siadła na tylnych łapach, pionowo. Była więc od niego wyższa i spoglądanie mu przez ramię nie stanowiło żadnego problemu.
*Borys - Ciekawska mała mysz- mimo, ze Lif była już wielka, to i tak Borys nazywał ją tak samo
*Lif pchnęła go pyskiem między łopatkami {Mysz?}
*Lif odsunęła się od niego i zniknęła pod pokładem. Zaraz wróciła z gryzoniem zwisającym z pyska {TAK wygląda mysz.} poinformowała Borysa, podstawiając mu wciąż żywe zwierzątko pod nos.

*Armando - Pieprzyć to! - zrzucił czapkę. I wąsy. - Jak mam zginąć, to jako ja!
*Kilku załogantów, którzy już pływali z Armando, gapili się teraz na... Kobietę z rozdziawioną gębą.
*Aleks 'Kur zapiał! Essy! Ileś ty tych bab poprzebierała?!'

*Aleks 'I gdzie Mizu do cholery?'
*Mizu - Za Tobą- odezwał się. Bez makijażu wyglądał bardziej znośnie.
*Aleks 'No proszę! Armando stał się kobietą, ty stałeś się mężczyzną. Rejs cudów. Dobra robota'

*Farika - Damy sobie radę. - odpowiedziała. -Ale szkoda, że Cię tu nie ma-
*Luna chwyciła krótkofalówkę. 'Aleks, przed następnym rejsem pamiętaj by wysłać załogę na wycieczkę do burdelu' - roześmiała się zwalniając kanał.
*Dew odszukał wzrokiem Farikę. - Też żałuję... - zmarszczył brwi słysząc po chwili głos Luny.
*Aleks uśmiechnął się. 'Niedopatrzenie' - dopowiedział. Obserwował teraz jak radzi sobie Emilio.

[śmiem twierdzić, że nie o to do końca chodziło...]
*Essy również się uśmiechnęła. Odwróciła się do załogi. - Panie i Panowie, oto nadeszła wielka chwila! - wskoczyła na burtę, chwytając się liny. - Wielu ma nas za szaleńców, za głupców...! I wiecie co? Mają rację! Co my robimy? Płyniemy za horyzont, tam skąd nikt jeszcze nie wrócił. Zmierzamy prosto w ramiona śmierci...
*Essy - A jednak jesteście tu... I wiecie co wam powiem? To samo co wszyscy! Głupcy z was, szaleńcy! Ze mnie i z was! Ale tylko ktoś taki może coś zmienić. Tylko ktoś taki jak my może zdobyć to, czego nie osiągnął nikt.
*Essy - Tak samo jak Kolumb, jak Vasco da Gama płyniemy w nieznane. Każda epoka zaczęła się jakimś szaleństwem... Panie, panowie... Płyniemy zmieniać świat!
*Essy zeskoczyła na pokład. - A teraz pakować dupy w troki i ruszać tę kobyłę!
Narracja: Rozochocona załoga pokrzykiwała do siebie,powtarzająć wybrane słowa Essy. W końcu zajęli się przepychaniem o to który z nich jest większym durniem.

[sprawiedliwy deal]
*Aleks pokiwał głową. 'Pewnie sam też wpychał cię do swojego portalu. Chciałem po prostu wiedzieć, komu zawdzięczamy tę nagłą zmianę twojej garderoby'
*Essy - Clarissie. Niestety nie ma jej i nie możesz podziękować - uśmiechnęła się.
*Aleks 'Uratowałem ją przed wiecznością w niewoli. Najwidoczniej jesteśmy kwita. Zajdź do mojej kajuty za jakąś chwilę.'

*Essy - Puk, puk - weszła bez pukania, podchodząc do hologramy. - Łożeszty. I ja z tym dzielę kajutę?
*Amelia -Możliwe.-odpowiedziała, kombinując. Prędkość wody w wybranym miejscu, czyli właśnie w tym cholernym prądzie wyświetliła na sześciennym liczniku, który unosił się nad jednym z rogów stołu, gdzie był widoczny, ale nie kolidował z resztą obrazu.
*Essy - Cóż... Z makijażem mu lepiej.
*Amelia -Ciekawe ile czasu mu rano schodzi, żeby nałożyć.

*Aleks 'To może twój fircyk potrzyma ustrojstwo a ja zejdę z tobą pod wodę?'
*Aleks złapał przedmiot oczekując na instrukcję.
*Amelia wykonała jednego z głośniejszych facepalmów w życiu. -To jest tożsame.-powiedziała. - Osoba, która schodzi ze mną pod wodę, przytrzymuje sprzęt na miejscu i uważa, by mnie nic nie zeżarło.

*Aleks 'Czeka mnie droga do Londynu. Muszę odprowadzić w takim razie Elizę z powrotem do karczmy.'
*Daniel - A więc Londyn - powiedział, wychodząc z domu.
*Daniel - Na razie i tak nie jest mi potrzebna, więc nie musicie się o to martwić. Czego chcecie?
*Ryuu - Wyszła myszka z norki-
*Aleks 'Przyszedłem sprawdzić czy jesteś równie kuloodporny co pyskaty'





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#16  Post Zamieszczono: 09 lut 2017, 12:24 
Awatar użytkownika
Nie wybrano
obrazek





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#17  Post Zamieszczono: 15 lut 2017, 13:17 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
*Mika - Jeśli myślisz, że mnie rozczulisz opowiastkami o łagodnej jak baranek Mikusi, to się grubo mylisz- w końcu go puściła.
*Aleks 'Ach, my się nie rozumiemy. Mam w dupie czy cię rozczulę. Czy siebie rozczulę. To bez znaczenia. Wiem jaka jesteś naprawdę i mi to wystarcza. A tobie musi wystarczyć czekoladowy pudding' - wsunął go przez kraty.

*Luna wstała cichutko, podchodząc do Percevala, któremu na pewno szumiało w głowie. Podała mu wczorajsze wino. 'Lekarstwo' - powiedziała.
*Perceval - Wygląda jak wczorajszy zabójca. I tak samo pachnie - spróbował. - Nawet tak samo smakuje. To na pewno zbieg okoliczności.
*Luna 'Ależ to on. Ale pokonać go można tylko wytrwałością' - roześmiała się.

*Aleks 'Kupa zmarnowanego czasu...' - pokręcił głową. 'Wrócę o ile uda mi się zdobyć galaretkę' - powiedział. 'I tak już cierpisz swoje tym zamknięciem'
*Mika była wściekła -Jeszcze tu wrócisz!- krzyknęła za nim
*Aleks 'Wrócę na pewno, choćbym miał ją gotować osobiście.' - powiedział, nim wyszedł z jaskini nie oglądając się za siebie.

*Aleks 'Chcesz? Czy mówisz to w związku z moim dzisiejszym spacerem?' - spojrzał na nią z uniesioną brwią. 'Nie zapominaj że dzielisz kajutę z demonem mającym na ciebie chrapkę. Wierzę że nocami toczycie rozmowy filozoficzne i rozwiązujecie łamigłówki a nad ranem oddzielacie się postawioną na sztorc koją by się przebrać'

*Ludmiła - Tu jest małe społeczeństwo i każda kobieta jest na wagę złota. Pewnie tym razem któryś z niecierpliwych będzie chciał poprzestać na swoim.
*Aleks wskazał na rękojeść szabli. 'Niech grzecznie czeka na swoją kolej. Umówmy się, że dasz mi znać gdy poczujesz się zbyt osaczona kimkolwiek, a ja za pomocą sprytu' - wskazał na broń 'i dyplomacji' - wskazał na szablę 'odwiodę go od natarczywości.

Mika - Zatopiłam połowę tego świata, bo ... a nie wazne, wypuścisz mnie stąd?- zapytała uważnie przyglądając sie Aleksowi
*Aleks 'Zatopiłaś ich bo?'
*Mika - Bo nie spodobał mi się kolor obrusu.-
*Aleks pokręcił głową. 'Więc wypuszczę cię dopiero gdy upewnię się, że wszystkie obrusy tego świata są jednolicie złote'
*Aleks uśmiechał się. 'Dla pewności sprawdzę też zasłony'
*Mika - Wolę czerwony, ale doceniam-

*Mizu wyszedł zza baru. Zacisnął parę razy dłoń w pięść i rozluźnił. -Musze nawyknąć, że od teraz lód parzy-
*Aleks 'Jeśli nie czujesz palców, do jutra sczernieją a w ciągu tygodnia zgniją i odpadną. Witamy w śmiertelnym świecie. Tak na marginesie, ogień też parzy. I to boleśniej'
*Mizu - Czuję, czuję, dziękuję za Twą troskę Ali-puścił oczko do Aleksa.

*Aleks 'Nerki będą przy samym kręgosłupie. Takie sine. Uważaj są delikatne. Mocniejszy ruch może je uszkodzić, a sztuką jest je zachować. Wątroba przetrwa choćbyś ją nadepnął'
*Emilio - To dlatego mama mówi, że masz wątrobę ze stali?-
*Aleks roześmiał się. 'Możliwe że to dlatego, że jeszcze nie zdołała mnie wypatroszyć'

*Amelia wzruszyła ramionami-To nie.- i wyszła.
*Aleks 'Zaczekaj wścieklizno! - wstał za nią uchylając drzwi. 'Amelia!'
*Aleks wyszedł przed kajutę zakładając rękę na rękę. 'Wiesz że chcę' - uśmiechnął się szeroko.
*Amelia obejrzała się. -Ale mnie odniesiesz?
*Aleks 'Zawsze odnoszę’
*Aleks 'Mogę cię nawet wnieść jeśli taka wola'
*Amelia -Na razie jeszcze jestem w stanie wejść sama.
*Aleks 'Gdybyś się wzbraniała przed moją opieką, pewnie od ostatniego roku bym to zauważył' - roześmiał się. Otworzył drzwi szeroko zapraszając ją gestem.
*Amelia -Któreś z nas musiało za dużo wypić, bo nie rozumiem, co mówisz.-powiedziała. Przechodząc obok Aleksa sprzedała mu solidnego kuksańca.-A to za nazwanie mnie wścieklizną.
*Aleks 'A jak mocno oberwę za nazwanie cię ostoją spokoju?

*Aleks 'Jeszcze pamiętam jak mnie spiłaś w karczmie. Obudziłem się na twoim brzuchu' - roześmiał się. Oczywiście że to on spił Amelię. Ale istniała szansa że o tym nie pamiętała.
*Amelia - A ty kiedykolwiek potrzebowałeś pomocy w upijaniu się?
*Aleks 'Wielokrotnie. Na szczęście to ten rodzaj pomocy którego niemal nikt nie odmówi'

*Emilio - Nie smuć się. Zawsze możesz przyjść do mnie potańczyć do chwili obrotu.-
*Amelia teraz serio się uśmiechnęła - Zapamiętam.
*Emilio - Z uśmiechem Ci do twarzy. -
*Aleks zasłonił się kubkiem by ukryć ciche duszenie się ze śmiechu. Że też Emilio postanowił zacząć naukę w oswajanie kobiet od tak opornego materiału.

*Aleks 'Pewnie nie miałaś okazji się nauczyć. Wszelka rogacizna to wbrew powszechnej opinii cholernie niebezpieczna zwierzyna. Ale i najwięcej satysfakcji z łowów'
*Emilio - Jutro nie będę Ci wchodzić pod nogi, obiecuję-
*Amelia -A co? Boisz się?
*Emilio - Ja? Nieeee- odpowiedział od razu, ale nie brzmiał za pewnie.
*Amelia -Nie brzmisz zbyt przekonująco.-dolała sobie jeszcze trochę.-Dobra, spadam już.
*Amelia- Nie będę tu za straszydło robiła.
*Emilio - Jakie straszydło? - zapytała zdziwiony. -Ale nie będę Cię zatrzymywać, ale tak o sobie nie mów-
*Aleks 'I ja się nigdy nie bałem' - dorzucił swoje pięć groszy.
*Amelia -Sugerujesz, że nie umiem być straszna?
*Amelia- W sumie, to wy nie macie czego z mojej strony.
*Emilio - Sugeruję, że ładnie wyglądasz-

*Mizu szedł za Essy ale krzyczeć nie zamierzał.
*Essy macała drzewo, po drzewie. Było ciemno jak w dupie. - Mizu, jesteś?
*Mizu - Nie ma mnie, jesteś tu zupełnie sama- postraszył ją
*Essy - Co za ulga - zażartowała.

*Dew postanowił pomóc Farice. Część wzburzonych klientów okrzyknęło go złodziejem.
*Lif zobaczyła co robią i nie spodobało jej się to. Pobiegła do kąta pilnować reszty zdobytych skarbów.
*Dew - Spokojnie panowie, tylko zwracam!
*Niespokojni panowie - Taaa? A skąd to masz?
*Dew - A, leżało tam.
*Farika - Ode mnie- odpowiedziała. -A ja mam stamtąd- powiedziała wskazując na kąt tawerny.
*Aleks 'No ładnie. Ten to naprawdę potrafi'
Narracja: Mężczyźni wstali. - Żartowniś się znalazł.
*Oparta łokciem o stół ręka Aleksa stanowiła obecnie doskonałą podpórkę dla pochylonego czoła.

*Ines znów zwróciła się do Aleksa -Chcesz zostać ogrodnikiem? -
*Aleks 'Nie ja. Mój przyjaciel nim jest. Ja potrafię tylko pływać. Chyba czas mi pilnie przyjąć szkolenia'
*Ines spojrzała na Mizu - Łał, jak udaje Ci się zachować tak gładkie dłonie przy plewieniu?-

*Aleks 'I to są właśnie informacje cenne dla uprawiających ziemię' - uśmiechnął się cwanie do Mizu.
*Mizu - Nie bój się, nauczę Cię wszystkiego-
*Mizu - A na końcu siądziemy na plaży i zapleciemy sobie warkocze- droczył się.

*Aleks rozejrzał się. 'W ogóle, widział ktoś Mizu?' - krzyknął do nich w dół.
*Essy - Bo naprawdę się zrobię zazdrosna - rzekła rozbawiona do Aleksa.
*Aleks 'Spokojnie, bez makijażu stracił wiele na swej delikatności' - roześmiał się.

*Mizu -Miniaturka za nami biegnie- zaśmiał się widząc Emilio.

*Mizu pojawił się dopiero teraz. -Dobrze Wam poszło, widziałem z góry- powiedział z uśmiechem.
*Aleks 'Jesteś Mizu! Nie mów że bałeś się roboty więcej niż niedźwiedzia!' - roześmiał się.
*Mizu -Mówi to ten, który cały czas na pokładzie był-
*Aleks 'Nie woźnica wóz ciągnie!' - odkrzyknął.

*Mizu - Blondi z baru ma podobno mocniejszą wersję tego co nam podawała, w sumie przydałaby się taka w tej Waszej karczmie. Dla odmiany by się uśmiechała-
*Essy - Jak nie wiesz jak zagadać, to zapytaj o mapy - szturchnęła Mizu z uśmiechem.
*Aleks po prostu przecisnął się pomiędzy Mizu i Essy, jakby to miejsce w kolumnie idących należało mu się. 'Jakie mapy?' - zapytał.
*Essy - Mówiłam ci... Ines ma mapy wyspy i tuneli.
*Mizu - Aż tak Ci na mnie zależy?- zażartował kiedy Aleks wcisnął się na środek. -Jestem wzruszony-
*Aleks 'No to przekonamy się czy demony faktycznie mają sposoby na podrywanie kobiet, czy to po prostu umiejętni gawędziarze' - roześmiał się.
*Aleks 'Nie podniecaj się tak. Zostaw coś dla barmanki'
*Mizu - Mojej miłości wystarczy dla wszystkich - zażartował.
*Essy - Lód ci z serca stopniał i nagle się taki kochliwy zrobiłeś? Tylko czekać aż zaczniesz pisać wiersze.
*Aleks 'Jeśli twardość narządów zależała od lodu i magii, to chyba ci nie polecam' - szepnął Essy.

*Essy - Gdzie jest Amelia? - zapytała nagle.
*Mizu wskazał na Aleksa -Tu stoi-
*Essy przewróciła oczami, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu. To mu się udało.
*Essy - Cholera. To później z nią pogadam.
*Aleks 'Martwiłem się Mizu widząc że się malujesz. Ale teraz już wiem że nie odróżniasz chłopa od baby'
*Mizu -Nie ja pierwszy Cię tak ochrzciłem-
*Mizu - I to nie był makijaż, ale blokada, która wygląda jak błyszczący się makijaż-

*Essy - Dają nam tydzień a zaaklimatyzowanie się... Potem będziemy musieli pracować z innymi. Ciekawe co zamierzasz robić? Jak byłam w osadzie, słyszałam że piekarz szuka kogoś do pomocy... - uśmiechnęła się niewinnie.
*Aleks 'Nie mam fantazji oglądania cię skąpanej w mące. Ale jeśli to lubisz...' - odpowiedział z równie niewinnym uśmiechem.

*Aleks 'A po co? Jako kobieta i tak nie będziesz pchała statku'
*Essy - Ani ty jako kapitan? - posłała mu uśmiech.
*Aleks 'Niekoniecznie jako kapitan. Po prostu jako bardzo wygodna osoba' - uśmiechnął się.

[pfft]
*Mizu - Dobra, trzeba opić te Wasze starania. Ta blondi w tawernie daje za darmo.-
*Mizu -Sangrię-

*Martin 'Czuję że mi się spodoba to co robisz'
*Amelia po kilkudziesięciu minutach naprzemiennego rysowania i mazania wreszcie skończyła-Taki na szybko, ale na poprawę humoru starczy.-uśmiechnęła się i podała Martinowi zamknięty rysownik.-Na samej górze.
Narracja: Szkic przedstawiał suknię. Piękną balową suknię z gorsetem, falbankami i głębokim dekoltem. Gdyby była w kolorze, to prawie na pewno byłaby w odcieniach różu lub fioletu. Co się nie zgadzało, to proporcje ciała i twarz osoby w niej wsadzoną. Męskie rysy, choć zaznaczone szybką, nie całkiem dokładną kreską, pozwalały rozpoznać Kła.
Narracja: Całości dopełniał kapelusz pasujący do sukni i zaskoczona mina osoby, która suknię podwinęła.
*Martin roześmiał się w głos. 'No, to już wiem czemu Aleks kupuje te rysunki. Sam bym kupił ale pewnie zechce mieć pierwszeństwo'

*Mizu -Już się stęskniłeś?- zapytał.
*Aleks 'Nie da się ukryć. Ale spokojnie, gwałtu nie będzie. Co jest?' - zapytał wprost.
*Mizu -Nie rób mi nadziei- puścił oczko w żartach. -A co ma być? Miejsce wyprane jest z wszelkiej magii. To dziwne uczucie-
*Aleks 'Zaraz... mam rozumieć że nie będzie wodno lodowego czary mary?'
*Aleks uniósł rozbawiony brwi.
*Mizu -Nie będzie. -odpowiedział szczerze.
*Aleks roześmiał się w głos. 'Witamy w świecie wzgardzonych' - zażartował. 'Stolik!' - krzyknął do balujących.
*Aleks 'Sprawdźmy to' - klepnął Mizu w ramię.
*Mizu -W sensie, teraz chcesz mnie upić?-
*Aleks 'Upić i wykorzystać. Sprawdzimy. Po pierwsze jak stoisz z siłą, po drugie, z odpornością na wino. I wierz mi, nie tylko z niezdrowej ciekawości. Choć to główny powód.'
*Mizu - Żebyś czasem potem nie miał moralniaka- zagroził ale żartami
*Aleks 'Spokojnie. Nie będę miał. Do tego potrzeba moralności'

*Mizu - Nie mam zamiaru jej tykać. Powtarzam to kolejny raz-
*Aleks 'Wiem też co mówiłeś o ludzkich kobietach. Ale jeśli tkniesz ją inaczej niż po koleżeńsku, rozwalę ci mózg, wyjmę przez oko i wsadzę w dupę. Nic osobistego. Bywam nerwowy'

*Aleks 'Mizu jest jakiś inny' - zauważył. 'Zachowuje się jakby przestał nami gardzić. Pewnie morskie powietrze mu służy ale wolę go mieć na oku' - powiedział. 'Na wypadek niedźwiedzi' - podał Emilio jeden z pistoletów.

*Aleks 'Postaram się tym razem być podstępniejszy. Gdy dojdziemy do osady, ja będę przykładnym ojcem a ty niewinnym dzieckiem' - roześmiał się. 'Istnieje szansa że ktoś się nabierze. Nie znają nas'

*Luna 'Pochodzicie z jakiegoś specjalnego kraju tchórzy? Na pewno kupa ludzi usiłowała stąd odpłynąć. No i nie ma żadnych statków'
*Borys - O tchórzostwo mnie jeszcze nikt nie oskarżał-
*Luna 'Zawsze musi być ten pierwszy raz' - roześmiała się. 'Właściwie, nie zamierzałam oskarżać ciebie. Ale skoro czujesz się oskarżony...'
*Borys zaśmiał się. -Teraz będę musiał Cię przekonać, że jest inaczej-
*Luna 'Nadarza się okazja. Obok ciebie dwie kobiety rozbitkowie. Przed tobą nieznana osada. Nie bój się, w razie czego cię obronię' - roześmiała się.

*Borys - Myślę, że będę co noc potrzebował ukołysania do snu, inaczej nie zasnę-
*Luna 'I na to znajdzie się sposób Borysie. Najpewniej dziś znajdziemy twoją matkę. Będzie zachwycona, że nie przegapiła twojego dorastania' - Luna znów wybuchnęła śmiechem.

*Aleks 'Masz jedenaście lat Emilio. Wiesz już po co masz... ' - zawahał się. 'Dorośli mężczyźni inaczej rozrabiają' - powiedział po prostu, przechylając kubek





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#18  Post Zamieszczono: 15 lut 2017, 14:26 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
WALENTYNKOWE PIOSENKI

Mika x Dagon

All of Me

‘Cause all of me
Loves all of you
Love your curves and all your edges
All your perfect imperfections
Give your all to me
I’ll give my all to you



Amelia x Martin

Shape of You

I'm in love with the shape of you
We push and pull like a magnet do
Although my heart is falling too
I'm in love with your body



Nill x Bhandra

No One

I know some people search the world
To find something like what we have
I know people will try
Try to divide
Something so real
So till the end of time
I’m telling you that
No one no one no one
Can get in the way of what I’m feeling



Rozalia x Aleks

Be Free

Last night I was free
Outside in the field
Where we both fell in love
Then I knew it was real
You put me outside
I was singing a song
You looked to the window,
but I was already gone…



Zuri x Andre

Don't Deserve You

I don't deserve your love
But you give it to me anyway
Can't get enough
You're everything I need
And when I walk away
You take off running and come right after me
It's what you do
And I don't deserve you



Farika x Dewitt

Do I Wanna Know

I'm sorry to interrupt
It's just I'm constantly on the cusp
Of trying to kiss you
I don't know if you feel the same as I do
But we could be together if you wanted to



Beatrycze x Mehim

You Matter To Me

I could find the whole meaning of life in those sad eyes
They've seen things that you never quite say, but I hear
Come out of hiding, I'm right here beside you
And I'll stay there as long as you let me



Essy x Aleks

R U Mine?

I guess what I'm trying to say is
I need the deep end,
I keep imagining meeting
Wished away entire lifetimes
Unfair we're not somewhere
misbehaving for days
Great escape
Lost track of time and space






BONUSY

Eliza x Emilio

All I Ask of You

Let me be your shelter,
let me be your light.
You're safe, no-one will find you
your fears are far behind you

All I want is freedom,
a world with no more night
and you always beside me
to hold me and to hide me



Farika x Lif

Ty druha we mnie masz

Kiedy szukasz, gdzie twój kąt
A przytulny dom jest wiele mil stąd
Nie zapomnij, bo popełnisz błąd, że
Ty druha we mnie masz
Tak, ty druha we mnie masz



Eliza x Daniel

Music of the Night

Let your mind start a journey through a strange new world!
Leave all thoughts of the light you knew before!
Let your soul take you where you long to be!
Only then can you belong to me





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#19  Post Zamieszczono: 15 lut 2017, 15:00 
Awatar użytkownika
Kobieta
Dziś się bawię
KARTKI WALENTYNKOWE

[dla Elizy]
Najmilsza!
Pragnę cię każdego dnia, nieustannie. Jesteś najcudowniejszą istotą na ziemi. Pamiętaj o tym. Mogę być zawsze przy Tobie, jeżeli mi na to pozwolisz.
- Twój Wielbiciel

[dla Fariki]
Uwielbiam patrzeć na Ciebie, gdy trenujesz i gdy się śmiejesz. Gdy patrzysz gdzieś w dal, zamyślona. A kiedy w tym zamyśleniu zerkniesz na mnie i nasze spojrzenia się stykają, przeszywa mnie dreszcz. I wtedy już wiem, że Cię kocham.
- Twój Walenty

[dla Bhandry]
Wciąż wspominam dzień, w którym się spotkaliśmy. Uratowałeś mnie wtedy i od tego momentu zdarzyło się to wiele razy. Jak mogłabym żyć bez Ciebie, najdroższy?
- Twoja na zawsze, N.

[dla Aleksa]
Gdy patrzę w Twoje oczy
Mam ochotę cię

Uwielbiam Twój uśmiech.
- Domyśl się

[dla Luny]
Nie zniósłbym, gdyby stała się Pani jakaś krzywda. Pragnę Panią chronić. Zasłużyła Pani, by spełniły się jej wszystkie marzenia.
- Zawsze oddany, Walenty

[dla Rozalii]
Nie śmiem spojrzeć na Ciebie, lecz zachłannie wsłuchuję się w dźwięk Twych kroków, wypatruję śladu Twych stóp. Czasem dojrzę cień uśmiechu, kaszmirowe usta stworzone do pocałunków, czekoladowe włosy idealnie wpasowujące się w przestrzenie między palcami… Nie chcę nic od Ciebie, ale jeżeli pozwolisz, dam Ci wszystko, czego pragniesz.
- Twój Walenty

[dla Essy]
Kiedy wyskoczymy gdzieś razem, złotko?
- Twój, jeśli chcesz. C.W.

[dla Mizu]
Miziu
Żeby ci smutno nie było, to masz serduszko ode mnie.
- Tajemnicza Walentynka
PS. Z makijażem wcale nie wyglądasz tak źle.

[dla Soula]
Tak bardzo tęsknię…
- Twoja przyjaciółka

[do wszystkich PBCowców]
Czekam na Ciebie codziennie.
- Zawsze wierne Lagiszcze





Na górę
  Wyświetl profil  
 
 Tytuł: Re: W czacie się nie mieści
Nr:#20  Post Zamieszczono: 15 lut 2017, 16:43 
Postać
Awatar postaci

Nie wybrano
Aceris pisze:
[dla Aleksa]
Gdy patrzę w Twoje oczy
Mam ochotę cię

Uwielbiam Twój uśmiech.
- Domyśl się


Dzięki Mizu. Też mam ochotę cię, ale szkoda kul. Lepiej zostawić je na polowanie.





Na górę
  Wyświetl profil  
 
Nowy temat Odpowiedz
 [ Posty: 42 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron