SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y




Karta Postaci: Agasharr Raywilkan
Agasharr Raywilkan

Płeć: Kobieta
Rasa: Demon | Wiek: 73
Wzrost: 165
Waga: 65
Udźwig: 38

Informacje: Raz zginęła, odrodziła się po raz pierwszy.
Historia:

Pochodzenie:   XVI wiek, Japonia, Świat Duchów
Odwiedzone Światy:  Karczma, Kron, Cetus, Kraina Cieni (zaświaty), Nevaede
Obecnie przebywa w:  Nevaede

-----------------------------------------------------------
Świat z którego pochodzi od zarania dziejów był podzielony na dwie części - tą do której należeli ludzie, i niedostępny zwykłym śmiertelnikom świat duchów. Mimo silnej granicy, zarazem były ze sobą połączone, głównie przez osoby bóstw które stanowiły siłę wyższą roztaczającą nad gatunkiem ludzkim opiekę. Same w sobie duchy dzieliły się na rozmaite rasy, często powiązane z jakąś częścią natury (roślinami, zwierzętami, etc). Dzikie duchy określano mianem yokai (co często tłumaczy się jako "demony"). Czasami jednak zdarzało się, że owe duchy służyły bóstwom, zostając ich tzw. chowańcami. 
Yokai same w sobie nie przyjmują jednak postaci aż tak zbliżonej do europejskich demonów. Nie są z gruntu rzeczy złe, nie pożerają ludzkich dusz i raczej nie wykazują zainteresowania w czci okazywanej przez ludzi (przynajmniej część z nich).

Urodziła się w 1501 r. w okolicach Kioto i tam spędziła większość życia, w otoczeniu innych japońskich demonów (sama jest lisim demonem tzw. kitsune). Nie miała zanadto styczności z ludźmi. Jak dotąd głównie włóczyła się po świecie bez celu, szukając zaczepki. Większość yokai w jej wieku bywa żywiołowa i żądna krwi, a ona nie za bardzo odbiega(ła) od tego schematu.
---
Kiedy trafiła do Karczmy była właśnie takowym krwiożerczym demonem, szukającym okazji do walki. Gdyby nie kwestia, że akurat była w dobrym humorze, prawdopodobnie kiepsko by skończyła. Ale udało jej się dogadać z tamtejszymi demonami, oraz nie podpaść Gabrielowi. Koniec końców wyruszyła na podbój Kronu.
W wyniku pewnego splotu zdarzeń, pewnego dnia postanowiła spróbować spić Gabriela i wyciągnąć od niego coś na temat jego zdolności. Efekt był dość nieoczekiwany - nie dość, że najpierw sama skończyła nietrzeźwa to jeszcze w takim stanie zażądała od anioła jego mocy. Zaś Gabriel zgodził się użyczyć ich jej na próbę i obiecał dać na zawsze jeśli tylko jej się to spodoba. Lisica na pewno nie mogła się spodziewać tego co nastąpiło. Z mocami łączyły się nie tylko zabawne rzeczy ale i obowiązki. Te kilka chwil mocno zmieniło jej postrzeganie na świat i nieco złagodziło naturę.
Nim jednak cokolwiek od anioła przyjęła, powróciła do Kronu, by tam wraz z towarzyszem próbować podbić państwo. Ten jednak zwariował i podpaliwszy całą wioskę został masowym mordercą. Gdy uciekali, zostali (niemal) złapani, a Casper został ranny. Udało im się dotrzeć z powrotem do Karczmy, tam jednak mimo udzielonej pomocy zmarł. Agasharr czuła się winna zarówno temu jak i sprowadzeniu go na ścieżkę szaleńczej żądzy władzy która chwilowo nim zawładnęła.
Po tych jakże nieprzyjemnych przeżyciach straciła jakikolwiek cel do którego mogłaby dążyć. Stąd więc zwróciła się ponownie do Gabriela, a ten udzielił jej jedynie części mocy którą miała okazję poznać.

Agasharr przez pewien czas siedziała w Karczmie, tracąc coraz to bardziej chęć do życia. Aż w końcu Patriel poprosił ją o pomoc w pewnej sprawie. Udali się do krainy zmarłych, by zdobyć Necronomicon. Lisica została ranna i po powrocie miała odpocząć. Demon tymczasem udał się zaraz do Nevaede by załatwić własne porachunki. Agasharr nie powinna wtykać w ową sprawę nosa, jednakże nie mając co innego ze swoim życiem począć, na dodatek przekonana, że jeśli coś się stanie będzie to jej wina (jako, że pomogła mu zdobyć księgę) ruszyła za nim. I rzecz jasna wpakowała się w kłopoty.

Na wstępie okazało się, że portal jest dobrze strzeżony, zaś sam Patriel - uwięziony przez tych samych ludzi co owego portalu strzegli. Niestety Agasharr do najcierpliwszych ani najgrzeczniejszych osób nie należy, nie uznaje żadnego zwierzchnictwa ponad sobą i ma w nosie zasady każdego ze światów do których - jak dotąd - trafiła. I tak narwana lisica wylądowała w więzieniu (kilka razy nawet) po tym, jak została wykorzystana do wymuszenia na Patrielu oddania zdobytej księgi. Można rzec, że uratował ją stamtąd Caramorii. Zabrał ją ze sobą, wskazując sposób na uwolnienie poszukiwanej przez nią osoby. Lisica, nieco już zrezygnowana pokręciła trochę nosem, ale pozwoliła ostatecznie sobie pomóc. Efekt był taki, że stanęła po stronie Ukaru w wojnie z demonami. Kiedy przypuszczono atak na Aeterii przysłużyła się im nieco swoimi zdolnościami. Ostatecznie jednak, mimo, że bitwa została wygrana, dla niej okazała się wielką porażką. Podczas starcia Patriel, jak dotąd siedzący w zamknięciu, został porwany przez demony.
Na wojnie jednak nie ma czasu na użalanie się. Wraz z Caramorim, Amelią (która również brała udział w bitwie) oraz Rolkimusem wyruszyli z misją zjednoczenia zwaśnionych klanów wilkołaków. Wraz z nimi mieli mieć większe szanse na pokonanie demonów. Jednakże już sama droga na miejsce usłana różami nie była. Najpierw napadł ich wielki robal, potem zaatakowały kolejne demony. Gdy dotarli na miejsce, dwa smoki na których lecieli zginęły, zaś Caramorii ledwie przeżył i nawet z pomocą udzieloną przez wilkołaki nie zdołał odzyskać przytomności. Pozostała trójka podróżników dowiedziała się, że ich starania zjednoczenia wilków są daremne a jedyna nadzieja tkwi w artefakcie którego istnienie można poddać pod wątpliwość.
Nic więc już lisicy nie trzymało z resztą. Caramorii, jedyny którego słuchała był nieprzytomny. Amelia była od niej młodsza, na dodatek była człowiekiem, zaś tych Agasharr gdzieś podświadomie odbiera jako gorszych i słabszych. Rolkimusa zaś nie znała jeszcze na tyle by go posłuchać. I tak koniec końców odłączyła się od nich i postanowiła szukać Patriela na własną rękę, nie przejmując się toczącą na świecie wojną. 
Tak się złożyło, że nie musiała wcale zbyt długo szukać demonów. Dla niej nie tyle byli wrogami co punktem zaczepienia w poszukiwaniach, więc nic nie powstrzymało jej przed ujawnieniem się jako jeden z nich. I tak wpadła na Azazela. Spotkanie demonów wymusiło na niej wyciągniecie na wierzch całej tłumionej jak dotąd krwiożerczej natury. Ta nawet nie zauważyła, kiedy te właśnie dawne cechy zaczęły ją pochłaniać. Nic jej nie powstrzymywało, nie ograniczało, zaś same wydarzenia które doprowadził do tej zmiany były zbyt płytkie, wydarzyły się zbyt niedawno. 
I tak Agasharr zawarła pakt z demonem. Ona znała miejsce gdzie zabrano Necronomicon, zaś Azazel zapewne mógł jej "oddać" Patriela. Nie poprosiła jednakże o to wprost, jednak i tak wplątała się w plany demonów. Azazel zlecił jej zniszczenie dzwonnicy w Aeterii. Miasto bowiem posiadało bowiem pewne zabezpieczenie na wypadek ataku - jeśli uderzyło się w ogromny dzwon można było zbudzić Lewiathana - pradawną bestię która stanęłaby po stronie obrońców. Zadanie wydawało się ledwie co wykonalne, jednakże Agasharr aż tak podrzędnym demonem nie była. Zakradła się do miasta, wykorzystując to, że wciąż myślano o niej jako o sprzymierzeńcu. Wykorzystując iluzję zakradła się na wieżę, wymordowała część strażników. Wewnątrz spotkały ją większe trudności, jednakże, ostatecznie, wykorzystując swoje zdolności zdołała zniszczyć dzwon,  a wraz z nim całą wieżę. Konstrukcja runęła pod jej nogami i koniec końców wszystko zawaliło się na nią.


Broń: Długie ostrze

Mocne strony:
Inteligencja ( o ile się nie wścieknie, jest całkiem bystra. Potrafi szybko łączyć fakty, logicznie myśleć)
Umiejętności Walki (konkretnie: walki kataną i wakizashi, walka wręcz oraz zdolności magiczne)
Zdrowie (nieco większa wytrzymałość i dwukrotnie szybsza niż u człowieka regeneracja)
Predyspozycje do rozwoju (jest młodym kitsune, a moc tych stworzeń wzrasta wraz z wiekiem. Stąd w przyszłości może posiąść nowe zdolności, nie ogranicza jej jej pierwotna moc)
Upartość w dążeniu do celu


Słabe strony:
Nawiązywanie kontaktów (ogółem albo jest zbyt narwana by rozmawiać, albo jej się spieszy, albo nie ma ochoty)
Cierpliwość 
Pozwalanie się ponieść instynktom 
Nie boi się śmierci/nie obchodzi jej czy umrze


Ekwipunek:
Naszyjnik od Kagetsuki (przyniesiony z Dirsan)



mosiężna bransoletka z dzwoneczkami (kiedyś była z dwimerytu)

Awatar postaci


Charakter: Chaotyczny zły
Opis charakteru:
Jej charakter ogółem jest straszliwie chaotyczny. Nie było łatwo ją przestawić na "dobrą" drogę co udało się swego czasu. Jednakże, jakby się tego nie wyrzekała - w głębi duszy jest demonem. Krwiożerczym, zafascynowanym sianiem śmierci i zniszczenia. Ta natura ją pochłania, nie daje jej spokoju.  Jest taki moment kiedy po prostu zatraca granice. 
Nie bawi jej co prawda znęcanie się nad osobami, które zupełnie nie mogą się bronić. Nie bawią jej tortury. Ale sianie zniszczenia, krwawej pożogi, walka bez ograniczeń? Wystarczy ją tylko trochę popchnąć.

Jeżeli uzna, że ktoś nie jest jej wrogiem, przywiązać się może zadziwiająco szybko. Przez większość życia nie miała zbyt wielu okazji do kontaktu z kimkolwiek. Kogo napotkała, zwykle próbował ją zabić. Stąd też nie miała okazji nauczyć się relacji między istotami. Tak samo wszelkie związane z tym uczucia są jej obce, są dla niej nowością. 

Dużo na jej zachowanie wpływa jej lisie pochodzenie. W niektórych skrajnych sytuacjach, po prostu przerzuca się na instynkt. Stąd też jeśli ktokolwiek spróbuje ją złapać, będzie po prostu szaleć. Jak dzikie zwierze. Dzikie zwierzęta nie pozwalają się głaskać, nie pozwalają podejść za blisko, jeśli zostaną schwytane w sidła będą się rzucać i gotowe nawet odgryźć sobie łapę by wydostać się na wolność. 
Jeśli to nad nią nie zapanuje: jak najbardziej potrafi myśleć logicznie, całkiem szybko łączy fakty.



Wygląd:


Na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła, niewyróżniająca się z tłumu dziewczyna. Wizualnie jej wiek można by określić na 20-30 lat. Ma dość jasną cerę, brązowe oczy, długie rdzawo-złote włosy. Tym co odróżnia ją od zwykłego człowieka jest para rudych lisich uszu i ogon. Na dodatek jej nogi są odmienne od ludzkich, bardziej przypominają lisie łapy. Jednak dzięki temu połączeniu jest znacznie bardziej zwinna i szybsza (nieznacznie) od przeciętnego człowieka nawet bez użycia magii.

Jako lis wygląda dość zwyczajnie. Może tylko spojrzenie ma nieco bardziej wymowne. Jest najzwyklejszym na świecie rudym lisem z białą końcówką ogona i futrem na gardle oraz czarnymi łapkami i końcówkami uszy. Mniejsza od przeciętnego psa, ma w miarę długie i miękkie futro. I tyle.
UWAGA: to lisia forma jest jej pierwotną i bardziej dla niej naturalną. Dlatego też m.in. nie zmienia się całkowicie w człowieka: jest mocno powiązana ze swym zwierzęcym pochodzeniem. Jako lis nie może mówić.






Ubranie:
Nosi wygodne, nie krępujące ruchów ubrania w kolorach ciemnej zieleni. Lubi nosić ozdoby z dzwonków i czerwonych wstążek.


Informacje o postaci:
Ogólny opis zdolności:
- potrafi "odsyłać" i "przywoływać" określoną ilość przedmiotów do czegoś w rodzaju podwymiaru. Zgodnie z zasadami logiki, nie wyjmie czegoś, czego tam nie włożyła, więc jak zgubi swoją jedyną katanę, to nie wyczaruje sobie kolejnej tylko musi iść i kupić.

- potrafi zmienić się w lisa (jest to pierwotna postać, zważywszy na to, że większa część jej natury właśnie od lisa pochodzi. Stąd też określenie "lisi demon") i na odwrót - przybrać częściowo ludzką formę, w której spędza większość czasu

- potrafi tkać iluzje, choć nie jest w tym mistrzowska. Niezbyt skomplikowane, na dodatek potrzebne są jej do tego liście pewnego konkretnego drzewa. Nosi kilka przy sobie na wszelki wypadek jednak jest tego zbyt mało by przydało się w bezpośredniej walce

- panuje nad płomieniami, choć tylko tymi przywołanymi przez siebie. Jeśli ktoś inny wywoła pożar czy coś takiego, nie będzie w stanie nad tym ogniem zapanować. Jednak jeśli to od jej płomieni zajmie się coś ogniem, jest w stanie w każdej chwili to ugasić.
Co ważne, jest w stanie uformować z tych ogników coś, co wykonuje jej rozkazy. Dla przykładu odszuka jakiejś osoby, czy będzie pilnowało określonego terenu. Po wykonanym zadaniu płomyk znika. Nie może sam podejmować decyzji, ani robić jakiś niesamowitych rzeczy czy nawet walczyć. Na dodatek takich "sług" jest w stanie przywołać jedynie dwu na raz.

Poza tym posiada jeszcze jakiś odgórny zasób zdolności magicznych które nie są specjalnie istotne i raczej na kiepskim poziomie. Wraz z wiekiem i doświadczeniami będą się one rozwijać.

- otrzymane od Gabriela moce. Jeszcze nie zna do końca ich działania. (te o których wie, to umiejętność współodczuwania cudzych emocji oraz przejęcie żalu/bólu innej osoby częściowo na siebie. Na pewno jednak jest coś jeszcze...)




Dziennik postaci:

Mały bonus: Agasharr jako lisek, obrazek zrobiony w ramach art trade.
Ta postać należy do użytkownika Wilcza. Kliknij tutaj aby zobaczyć profil użytkownika.