SSRPG.PL

Najlepsze forumowe PBF'y






 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 957, 958, 959, ... 1053, 1054, 1055,   Następna  

Autor Wiadomość
Data 21.02.2018
Shifter
20:52:59 Shifter - O jakichże to pilnych sprawach mowa?
Cupid
20:56:35 Cupid -Nie tak dawno walentynki były... a może kilkanaście? W każdym razie pomyśl, że do każdej pierdoły z jaką nie mogli sobie poradzić dzwonili po mnie. A ja przez pół globu zap... żeby na miejscu mi powiedzieli że "załatwiliśmy to łatwiejszymi celami"
Shifter
20:58:23 Shifter - Co? - spytała wciąż z uśmiechem, nie wykazując jednak zdziwienia - Co było?
Cupid
21:01:25 Cupid -Walentynki.-odpowiedział spokojnie.-To ten dzień w roku w jtórym szerzymy miłość na masową skalę. Udaje się umknąć tylko najszczelniej zamkniętym samotnikom, ale i na nich czas nadejdzie!-zawołał bojowo.
Shifter
21:08:54 Shifter - Aaa... Jakiego świata się to tyczy? Chyba nie miałam jeszcze okazji go zwiedzić.
Cupid
21:23:58 Cupid -Świat... bezimienny zazwyczaj zwany "naszym". Sdąd nie ma tam portalu. Zazwyczaj szare smutne i nidne miejsce.
Data 22.02.2018
Shifter
11:19:17 Shifter - Portalu może nie... wiele światów z resztą nie ma imion. Niemniej po takim opisie sądzę, że jeszcze go odwiedzić okazji nie miałam.
Data 25.02.2018
Narracja
21:06:12 img Dzień kolejny przywitał załogę jeszcze większym zmęczeniem. Luna już nie była taka ładna, słona woda zmierzwiła równą grzywkę, wciskając się w rany na obtartych od lin rękach. Griffon już nie był tak odważny, odkąd ból plecow uświadomił go w trudach zajmowanego, najniższego stanowiska. Gregor już nie był tak radosny skoro skończyły mu się gruszki. A jednak ludzie nadal przy pracy śpiewali radośnie, jakby byli na wielkiej zabawie, a nie na statku, na którym codzienność wymaga hartu i ducha, i ciała.
Griffon
21:21:07 Griffon był rozdarty w obecnym momencie. Z jednej strony jego ciało nie miało ochoty widzieć tego statku nigdy więcej, a z drugiej umysł bardzo lubił jedzenie wraz z załogą... Nawet pomimo, że jest tu od niedawna, nie przeszkadza mu to w czuciu się wśród nich jak w doborowym towarzystwie... - Ała! Ała! Ała! - mruknął z bólu, próbując się rozciągnąć w odpowiedzi na co mięśnie pleców odpowiedziały ogniem... Miał serdecznie dosyć mycia pokładów, choć to raczej lepsze niż zabawa z linami... Prawda? Prawda.
Narracja
21:31:58 img Tego dnia było inaczej. Na horyzoncie na którym od jakiegoś czasu Emily królowała samotnie, pojawił się spory i najwyraźniej nie taki znowu biedny statek, choć pod angielską banderą. Szybko więc powiadomiono o tym kapitana.
Richard
21:41:08 Richard nauczył się, ze trzeba wczesniej wstawać i tym razem wstał i był jako pierwszy na pokładzie. - Ty patrz statek- odezwał się do Luny. Może i był leniwy,. ale wzrok miał sokoli.
Luna
21:43:40 Luna wzrok miała dobry, ale nie tak dobry jak chudy. 'E, nasz. Swoich chyba nie bijemy, co?'
Mat
21:47:28 Mat 'Kapitanie!' - zapukał. 'Statek, królewski, swoi'
Harley
21:51:24 Harley wział lornetkę do ręki i spojrzał. - Swoi nie swoi, przygotować się. By nie wzięli nas z zaskoczenia-
Mat
21:53:26 Mat 'Tak jest, kapitanie' - ruszył zaraz na pokład. 'Ruszać leniwe śmierdzące dupska! Przygotować się! Kto czuje się dziewicą, słuchać pozostałych. Zanim nas zobaczą.'
Luna
21:56:09 Luna obwiązywała właśnie ręce, by nikt nie poznal się na jej słabości. 'Serio swoich będzie bił?' -zapytała zaskoczona ale po chwili wzruszyła ramionami. 'A gdzie Francuz?' - oczywiście miała na myśli Griffona, którego rózowy wizerunek załoga potrafiła wytłumaczyć sobie tylko w jeden sposób, przypisując mu francuskie obywatelstwo.
Kieł
21:57:39 Kieł teraz każdy statek traktował jako zagrożenie. Być może to z nadgorliwości albo już na starość zrobił się bardziej nieufny. CHciał być gotowy, na wypadek jakby tamci zaatakowali.
Narracja
22:03:54 img Dopiero gdy Emily zbliżyła się odpowiednio do statku angielskiego, mogli zauważyć że ów najwyraźniej ma kłopoty. Żagle miał w opłakanym stanie, a na pokładzie ledwo co było widać załogę. Wyglądało to na ofiarę potężnego sztormu. Być może utknęli tutaj, inezdolni złapać wiatru.
Kieł
22:06:38 Kieł - Ty, Ty i Ty- wskazał na Francuza, chudego i Lunę. - Sprowadzić co z tamtą załogą-
Luna
22:10:28 Luna spojrzała na Kła jakby jej zabił matkę grabiami. No jasne, przecież teraz ona była od niechcianej roboty. 'No to niech sternik się przytuli, skakać potrafię, latać nie'
Kieł
22:18:32 Kieł spojrzał na sternika - Na co czekasz, podpłyń bliżej-
Sternik
22:21:01 Sternik 'Się robi kaptanie' - odkrzyknął. Podpłynął, a jakże, ale to nie był Johnson i zajęło mu to nieco dłużej.
Luna
22:21:23 Luna 'Francuz!' - krzyknęła oglądając się gdzie ten gagatek.
Griffon
22:41:45 Griffon - Idę! Idę! - rzucił biegnąc do reszty, mało się przy tym nie wywracając... Na sobie miał już swój ekwipunek, choć widać było niestarannie założoną pelerynę, a w rękach kurczowo trzymał broń, którą opisać można było jako hybrydę lancy i włóczni... Przy pasie za to wisiał miecz. - Co się stało? - zapytał łapiąc oddech i dopiero po chwili zwracając uwagę na nieznany okręt.
Luna
23:03:14 Luna 'Matko boska, po co ci ta szmata z tyłu? Chociaż ukrywaj pochodzenie. To angielski statek. Gotowi?' - przeskoczyła jako pierwsza, rozglądając się po pustym pokładzie, którego jedynym duchem był sternik. Chyba sternik, bo i skoro statek stał, niewiele sternik miał do roboty. Podeszła do niego czym prędzej. Czyżby tylko on przeżył sztorm?
Griffon
23:08:05 Griffon - To nie jest szmata! - odpowiedział pośpiesznie oburzony tym oskrażeniem, ale nie zdążył skomentować "pochodzenia"... Nawet nie wiedział co złego jest w miejscu z którego pochodzi? Miał zły akcent? Jeśli tak to nawet nie zauważył. Tak czy inaczej także przeskoczył na drugi statek, po wylądowaniu tracąc równowagę ale szybko ją odzyskując... Skupił się za to na rozejrzeniu, co tu jest a czego nie ma.
Narracja
23:11:14 img Na pokładzie panowała atmosfera głuszy. Cisza, nie licząc rozmowy Luny ze sternikiem. Jakiś szmer dał się słyszeć przy zejściu pod pokład. Pewnie załoga, wykończona próbą ruszenia statku, tam właśnie się zaszyła czekając na pomoc.
Luna
23:13:56 Luna 'Mówi że sztorm ich złapał i zagle porwał. Połowa załogi zakryta falami, nie mają jak odpłynąć' - podeszła kilka kroków dalej, na podniesienie, przejechała ręką po sterze. 'Ten tutaj niewiele mówi, reszta pod pokładem siedzi. Herb Stuartów, ciekawe co przewożą'
Griffon
23:17:37 Griffon ruszył powoli w stronę zejścia pod pokład, obracając się przy tym w kierunku Luny. - Mają chłopaki pecha. - wzruszył ramionami pokazując swój brak zainteresowania tym. - Idę zerknąć na tą załogę nieszczęść. - dodał mając zamiar zejść pod pokład.
Narracja
23:31:10 img Pod pokładem tętniło życie. Ludzie zainteresowani odgłosem rozmów z góry ruszyli w kierunku wyjścia na pokład, więc Griffon natknął się na cztery osoby. Osoby, które widząc jego... wizerunek cofnęły się, chwytając za broń. 'Francuzi! Gotuj broń!'
Griffon
23:34:47 Griffon - Nie jestem francuzem kretyni! - aż chciał dodać "kimkolwiek oni są"... Choć przyjął bojową minę, będąc gotowym bronić się. - Przynoszę pomoc! - dodał chcąc dać jakieś znamiona dobrych zamiarów.
Narracja
23:57:46 img Mężczyźni powoli uspokajali jeden drugiego. Jak na nie Francuza, wyglądał na bardzo Francuza. Kto inny móglby się nosić tak kolorowo?
Data 26.02.2018
Griffon
20:41:37 Griffon - Powinniście przyjaciele nie wyciągać pochopnych wniosków na przyszłość! - rzucił z tonem jakby pouczał małe dzieci (choć w pewnym sensie tak było), samemu podchodząc bliżej. - Jak się trzymacie po sztormie? Żywność macie? - zadał kilka pytań, przy okazji opierając swój ciężar o lancę... Zaczął poprawiać sobie pelerynę, której nie zdążył prawidłowo zapiąć.
Narracja
20:46:00 img Jeden z załogantow wyszedł na przód. 'Jeszcze się trzymamy, ale jest coraz gorzej. Kapitan wpadł w histerię, zamknął się w kajucie.'
Narracja
20:48:11 img 'Musimy dopłynąć do portu, całego statku nie przeładujemy. A bez pomocy z żaglami nie damy rady. Połowę naszych zmyło pod wode'
Griffon
20:58:35 Griffon - Faktycznie niefortunne. - rzucił z pewnym przejęciem, drapiąc się po głowie w obliczu tego problemu. - Dajcie mi chwileczkę. - dodał z uśmiechem ruszając w kierunku wyjścia na pokład. - Coś znalazłaś tu ciekawego? - krzyknął już zawczasu, a oczywistym odbiorcą miała być Luna.
Luna
21:15:53 Luna 'Martwego bosmana' - odkrzyknęła kopiąc coś pomiędzy skrzyniami, dowiązanymi bardzo dokładnie. 'Chyba czymś oberwał. '
Luna
21:16:51 Luna odwróciła się do Griffona. 'No patrz, nie zabili cię. Co im powiedziałeś?'
Griffon
21:22:10 Griffon - Nie da się mnie zabić! Wielu próbowało, teraz niestety grają ze Śmiercią w karty! - zaśmiał się z swoją charakterystyczną pewnością siebie. - Powiedziałem im, że nie jestem francuzem, plus, że przynoszę pomoc. - dodał. - To co teraz? - zapytał nie czując pociągu, by wykazać się inicjatywą.
Luna
22:13:01 Luna 'I uwierzyli?' - pokręciła głową. 'Z tą pomocą to ty Kła pytaj, nie mnie. Jego statek, jego załoga, ja tylko robię co każe. Każe bić, to bijemy. Każe pomóc, pomożemy'
Griffon
22:22:06 Griffon - Mam ciekawsze rzeczy do roboty niż pytanie się go o cokolwiek. Na przykład spanie, obijanie się lub picie. - wyliczał na palcach dłoni, przy czym zamyślił się na chwilę i przerwał liczenie. - A właśnie! Przypomniałem sobie! Z tego co mówili kapitan oszalał i zamknął się kajucie. - dodał będąc dumnym, że przypomniał sobie o tym.
Luna
22:26:40 Luna 'Chudy się zapodział, idź przekaż Kłu co tu się dzieje. Ja idę po tego kapitana'
Griffon
22:28:22 Griffon - Ale! Ale! Ale... - próbował oponować ale westchnął przeciągając, co było podobne do westchnięcia agonalnego... Ruszył w kierunku statku. - Kapitanie! Wieści przynoszę! - krzyknął, szukąc jakieś optymalnej drogi, by się dostać na pokład.
Luna
22:30:20 Luna obejrzała się tylko, czy Francuz przeskoczy czy będzie przekrzykiwał się z morzem.
Griffon
22:34:47 Griffon - Ech... - westchnął teatralnie nieco się cofając i przeskakując z rozbiegu. Wolał się nie wywalić i nie odwiedzić morza. Ale jak się udało, to wypadało poszukać jego "ulubionego" kapitana.
Kieł
22:44:55 Kieł ze skrzyżowanymi rękoma patrzył jak dzielatka z Francji wykrzykuje go niego z sąsiedniego statku. Pokręcił głową. - W końcu doszedł i do tego- skomentował pod nosem, jak Griffon przeszkodzył między statkami. Czekał aż młody podejdzie.
Data 27.02.2018
Griffon
23:01:55 Griffon podszedł, a właściwie podbiegł mało się nie zabijając po drodze. - Kapitanie! Z tego co mówii załoganci tamtego okrętu, po pierwsze sztorm ich złapał czego efekty widać. Ich kapitan zamknął się w kajucie... Oraz twierdzą, że muszą dopłynąć do portu i, że całego statku nie przeładują... I to tak właściwie tyle. - zameldował ze swoim tonem, jakby nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, po prostu miał ton jakby opowiadał o swoim ulubionym posiłku.
Kieł
23:11:13 Kieł - Hampton, zastąp mnie.- ryknął do bossmana. - Prowadź chłopcze do tego kapitana- odrzekł do Giffona.
Griffon
23:16:35 Griffon - Eee... Dobra! - odparł z pewną, prawdopodobnie słuszną obawą o stan swojego zdrowia, będąc blisko osoby w postaci kapitana. Tak czy inaczej przeskoczył na drugi statek. - Luna! Skończyłaś już?! - krzyknął chcąc się zorientować, gdzie ona jest i co ona robi. Przy tym kierując swego dowódcę w stronę kajuty kapitańskiej.
Luna
23:19:15 Luna stała pod kajutą kapitanską. 'A nawet nie zaczęłam' - odkrzyknęła, jednak widząc Kła, zamilkła wskazując jedynie kajutę.
Luna
23:20:45 Luna 'Zamknął się' - szepnęła do Griffona.
Griffon
23:26:26 Griffon kiwnął jedynie głową, składajac za nie ręce i przyglądając się z ciekawością co ma zamiar zrobić Kieł. - Wiem o tym. Ale mniejsza, jak duża szansa, że kapitan wyważy drzwi? - zapytał z niecierpliwością patrząc to na kapitana, to na drzwi do kajuty.
Luna
23:30:20 Luna obejrzała się na Kła, skoro odsunęła się już. Też ją to ciekawiło.
Luna
23:30:44 Luna 'Zobaczymy, czy wyważy je pięścią czy naszymi głowami' - zaśmiała się cicho
Kieł
23:31:55 Kieł przeskoczył zaraz za Griffonem. Podszedł do Luny., - CO to za tchórzliwa myszka chowa się w kajucie?- zapytał na tyle głośno by ten kto tam siedzi usłyszał.
Luna
23:38:42 Luna 'Nie mam pojęcia, inni twierdzą że to kapitan, ale mogli ucierpieć w czas sztormu'
Narracja
23:39:33 img Słychać było że owa tchórzliwa myszka przeszla przez kajutę, ale nadal było zamknięte.
Kieł
23:42:24 Kieł nie pierdolił się. Podszedł do drzwi i je kopnął by wejść do kajuty. Na wszelki wypadek miał przygotowany pistolet by zareagowac odpowiednio.
Data 28.02.2018
Narracja
22:59:29 img W środku siedział kapitan. Jeżeli istnieje jakiś obraz ludzkiego załamania, to właśnie był ten obraz. Pomimo że był ubrany czysto, uczesany i ogolony, siedział z tępym wzrokiem nad niedopitą szklanką jakiejś rudawej nalewki. Podniósł wzrok na Kła. 'Przychodzisz pomóc? Czy łupić?'
Kieł.
23:03:47 Kieł. - Nie kopie się leżącego- skomentował. - Za odpowiednią opłatą odholuję Wam ten rupieć do portu.-
Griffon
23:06:38 Griffon - Cóż. Było to widowiskowe! - skomentował po chwili, gdy oglądał wejście kopniakiem do środka. - Spodziewałem się co prawda więcej uszkodzeń, ale zwykłe kopnięcie też ma swój urok. - dodał z niemalże poetyckim tonem, a wisienką na torcie był jego uśmiech, który był charakterystyczny dla artystów, gdy coś idzie po ich myśli.
Luna
23:13:03 Luna 'Tak jak i Kieł, ma swoj specyficzny urok' - puściła do Griffona oko
Griffon
23:17:06 Griffon - Nie przeczę, nie przeczę... Jest niczym ruda jakieś stali, niezbyt urodziwa ale przy tym surowca i twarda. - odparł mówiąc ciszej, aby kapitan nie usłyszał jego komentarzy. A na sam gest puszczenia oka, to uśmiech zmienił mu się na jakiś pomiędzy aroganckim a lubieżnym. Trudno stwierdzić. - Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek do mnie oko puścisz... Przynajmniej nie po rozmowie na początku. - skomentował opierając ręce o swój pas.
Data 01.03.2018
Luna
23:10:53 Luna 'Co ci mogę powiedzieć... My tutaj, i na statku, iw Anglii niespecjalnie lubimy Francuzów. Pewnie przez niekończące się wojenki. A teraz jeszcze sprawa Hiszpanii... Ale jeśli obiecujesz sobie że to oznacza sypianie we wspólnej koi, to zapomnij. ' - przysunęła się bliżej by podsłuchać co Kieł ciekawego robi.
Griffon
23:13:06 Griffon - Czemu mnie wszyscy uważają za Francuza? - zapytał wyraźnie zirytowany już tym, co więcej... Nawet nie wiedział kim są ci Francuzi. - Możesz tak teraz mówić, ale to tylko odkładanie nieuniknionego. - stwierdził z lubieżnym uśmiechem, przy tym zerkając co jakiś czas w kierunku kajuty, jakby w oczekiwaniu na coś ciekawego.
Kapitan
23:13:45 Kapitan 'Jaka to ma być opłata? Nie przewozimy złota, jeśli o to pytasz. I właściwie, z kim rozmawiam, bo rozumiem że' - spojrzał na jego strój 'Nie z pucybutem'
Luna
23:14:55 Luna 'Nawykłam już do takich spojrzeń. Nie pierwszy raz jestem jedyną kobietą na pokładzie. Szczególnie na pokładzie Kła, który jak wpuszcza babę na statek, to tylko po to by mu umilała czas w kajucie'
Kieł
23:15:12 Kieł podszedł bliżej i wystawił dłoń w geście powitania. - Harley King-przedstawił się.
Griffon
23:18:12 Griffon - Huh? - mruknął w odpowiedzi na słowa Luny. - Tam skąd pochodzę, kobiety na statkach czy w armii nie są rzadkością. - rzucił ni to do niej, ni to do siebie. Choć to i tak w mojej opinii nic nie zmienia. Ale uniwersalna metoda na turniej czuję, że nie przejdzie. To troszkę komplikuje sprawę. - mruknął z nieco zmartwionym tonem, niestety był pewny, że takie rzeczy w tym świecie nie przejdą. Smutne, ale prawdopodobnie prawdziwe.
Kapitan
23:20:00 Kapitan również wyciągnął dłoń. 'Thomas Collins' - przedstawił się. Najwyraźniej nazwisko Harleya niewiele mu mówilo.
Luna
23:21:00 Luna 'Nie dziwię się, Francuzki są tak brzydkie że pewnie bierzecie je za chłopców' - uśmiechnęła się. 'I co? Kapitan żyw jeszcze?'
Griffon
23:25:58 Griffon - Jak śmiesz! - szybko odebrał te słowa jako obrazę nie Francuzek, tylko kobiet ze swojego kraju. Zwyczajnie pominął te słowo, ktrego już nie lubił. - Nasze kobiety, to najwspanialsze istoty pod słońcem. Po prostu pragną służyć ojczyźnie, a uroda tutaj nie ma nic do rzeczy... Przy nich, mógłbym cię równie dobrze pomylić z mężczyzną. To zupełnie inna liga. - dodał z tonem, jakby mówił o oczywistych oczywistościach. Samemu przy tym pogrążając się w swojej arogancji, przy tym ignorując kwestie kapitana.
Kieł
23:31:23 Kieł - Siedzicie tu jak trusie, a na sterze herb Stuardów. Kto płyni en atym statku?-
Thomas
23:41:27 Thomas 'Na pewno nie Stuartowie. Choć istotnie statek do nich należy. Naszym zadaniem było jedynie przewieźć ich dobra i dowieźć do angielskich brzegów.'
Luna
23:42:47 Luna otaksowała Griffona spojrzeniem. 'Wierzę, o ile wasi mężczyźni noszą się na różowo. Malują się również?' - ewidentnie grała Griffonowi na nosie ale cóż, prowokował ją.
Griffon
23:46:51 Griffon - To mój naturalny kolor włosów... - mruknął krzyżujac ręce i zastanawiając się czy nie strzelić focha. - Ale nie da się odmówić, że twarzyczkę mam ładną i każda, prędzej czy później jej się nie oprze. - dodał z nagłą zmianą nastroju. Był pewien swego.
Luna
23:54:35 Luna 'Jeszcze panie mężczyzno nie widziałam nawet jak walczysz. Mężczyzna nie musi być ładny, musi być skuteczny'
Griffon
23:56:26 Griffon - Zapewiem cię, że zobaczysz! Nie znajdziesz lepszego wojownika ode mnie. Mogę ci to zagwarantować. - odparł z dumą, co najmniej ogromną, przy tym uderzając się w napierśnik na potwierdzenie swych słów.
Data 02.03.2018
Kieł
00:13:18 Kieł - Nie będe wybredny, dwie skrzynie złota i was odholuje.-
Thomas
00:16:38 Thomas 'Nie mam tu ani pół skrzyni, ale po dobiciu do brzegu dwór wypłaci stosowną należność'
Luna
00:17:32 Luna 'Wcale na to nie wyglądasz.' - przysunęła ucho bliżej. 'Psia mać... będziemy się w holownik bawili' - mruknęła. 'Przynajmniej złota nie byle ile'
Luna
00:21:09 Luna 'Dobra. Niech oni się miziają a my sprawdźmy co ciekawego przewożą. Nawet się nie czaruj że jak dwór wypłaci to dostaniemy coś ponad przydział'
Griffon
22:55:00 Griffon - Jak to nie wyglądam? Mam zbroję, broń a także konia przed wyruszeniem z wami. - stwierdził zrezygnowanym tonem. - Żadna praca nie hańbi, poza szorowaniem pokładów. - stwierdził będąc gotowym do rzucenia okiem na to co tu transportują.
Luna
23:06:34 Luna 'Przeżyjesz. Każdy to przechodził, nawet ja. Chodź' - dyskretnie wycofała się spod drzwi kajuty, by ruszyć pod pokład. Zapewne załoga nie będzie zachwycona przeszukaniem, ale kto by ich tam pytał.
Griffon
23:09:22 Griffon - Ja już popadłem w dyskusje z kapitanem, więc spędze wszystkie dni rejsu szorując pokład. To już jest pewne. - westchnął zakładając ręce za głowę i idąc za Luną.
Luna
23:30:11 Luna odwróciła się do niego w drodze. 'Nikt ci nie powiedział, prawda? Dopiero gdy twoi druhowie staną z tobą do bitwy, i przekonają się że warto cię mieć za plecami, przypadnie ci lepszy los. Wtedy twoje miejsce zastąpią nowi'
Griffon
23:37:34 Griffon - Głupota. - skomentował bez zastanowienia. - Przy ustalaniu pozycji powinny się liczyć tytuły i dokonania, poza jakąś łajbą. - dodał z narzekającym tonem. - Wy... Anglicy macie jakieś dziwny... System doboru stanowiska. - stwierdził ciesząc się w duchu, że spamiętał trochę nazw narodowości, pomimo, że jego wiedza na ich temat była bliska zeru.
Luna
23:43:27 Luna nie odpowiadała. Skoro udało im się wyminąć załogę, teraz kombinowała nad włamaniem się do ładowni. W końcu się udało. Wskazała Griffonowi by wszedł do środka.
Griffon,
23:48:02 Griffon, gdy tylko dostał sygnal wszedł do ładowni rozglądając się wokół, ot takie przyzwyczajenie.
Narracja
23:52:27 img W ładowin jak to w ładowni, był ładunek. W skrzyniach. Dobrze dowiązanych do siebie. Jednak do kilku z nich był dostęp od górnej pokrywy tak że dało się podważyć wieko i ocenić co jest w środku.
Luna
23:54:14 Luna wyciągnęła ostrze by nim podwarzyć wieko jednej ze skrzyń, tym samym pokazując Griffonowi ścieżkę w groch. 'Wiesz, jak będziesz kiedyś kapitanem, będziesz mógł na statku honorować tytuły szlacheckie. I tak kapitanem zostanie lord, kwatermistrzem sędzia, bosmanem poborca, a sternikiem skryba. Pewnie utoniecie już trzeciego dnia, ale za to po szlachecku'
Griffon
23:58:17 Griffon - Głupota. Co ty o tym możesz wiedzieć, skoro żyjesz w tym... Ograniczonym systemie. - stwierdził nieco podchodząc. - Nie dla mnie bycie kapitanem... Do dzisiaj się zastanawiam co mnie skłoniło do siedzenia na tej łajbie. Preferuje ląd. - dodał wzdychając ciężko. Czasami był zażenowany samym sobą.
Data 03.03.2018
Luna
00:35:30 Luna 'Mogę wiedzieć wszystko bo też już byłam kapitanem, i to w mniej sprzyjających okolicznościach. Więc daruj sobie. Mam zaufanie do kapitana, trudno o lepszego. Ty patrz na to...' - gwiazdki w oczach świadczyły o tym że istotnie znalazła "skarby".
Luna
00:36:40 Luna 'Stuartowie wiedzą jak się nosić' - wyciągnęła ze skrzyni jedwabną koszulę. 'Jak my to weźmiemy, co?' - podała koszulę Griffonowi, a sama już wywlekała suknię z adamaszku.
Data 04.03.2018
Narracja
15:20:25 img *** Karczma ***
Emilio
15:21:13 Emilio przeszedł z Zefirem jako pierwszy. Musiał zejśc z konia i go przeprowadizć, bo ten nie chciał wejsć w ścianę. Akryl był już przyzwyczajony.
Aleks
15:38:46 Aleks wiózł przed sobą Rozalię, a że Akryl znał już przejście bardzo dobrze, to i nie robił sobie kłopotu ze schodzeniem.
Rozalia
15:40:35 Rozalia - To co? Szybka kanapka i Nowy York?- zaporoponowała.
Aleks
15:59:32 Aleks 'Raczej szybka pieczeń.' - zsiadł z konia i wyciągnął ręce by pomóc Rozalii. Konia chwile później przywiązał do jego ulubionej belki przy jego ulubionym drewnianym domku.
Rozalia
16:03:04 Rozalia - Jeszcze rok i konie zeżrą cały ten dom- skomentowała idąc do karczmy.
 [ Wpisy: ]   Poprzednia   1, 2, 3, ... 957, 958, 959, ... 1053, 1054, 1055,   Następna