Strona 2 z 28 |
[ Wpisy: ] | Poprzednia 1, 2, 3, ... ... 26, 27, 28, Następna |
Autor | Wiadomość |
---|---|
Data | 13.12.2017 |
Ivi |
00:41:01
Ivi zerknęła w stronę okna, potem w stronę przejścia. Wybrała rozsądniejszą opcję. Po chwili już była przy mężczyźnie. - Jeżeli myślisz, że za pomoc zaprowadzę cię do tamtego gostka to... Bardzo chętnie - no chyba nie mógł pomagać jej za darmo? |
Natan |
00:42:55
Natan wyciągnął rękę do dziewczynki - obiecuję ci, że nie dopuszczę do podobnej już sytuacji z dzisiejszego dnia. Teraz będzie już tylko lepiej - oj pójdziesz się Natanaelu smażyć w piekle za te kłamstwo. |
Vankirk |
00:46:36
Vankirk pomógł jej przejść przez dziurę, wciągając za ubrania jak lalkę. Natychmiast zamknął obraz i zaryglował drzwiczki do przejścia. Okazało się, że obraz wisiał na ruchmomej części ściany, więc nawet przy ściągnięciu go trudno byłoby zauważyć przejście. |
Ivi |
00:48:40
Ivi wykorzystała ten moment, by pomacać trochę mężczyznę i odzyskać swoją broń. |
Cathrine |
00:49:11
Cathrine -Co teraz będzie? Mieliśmy zostać w tamtym kościele, ale znowu przyszli źli ludzie.... |
Vankirk |
00:50:17
Vankirk nie był pewien, czy chce jeszcze mieszać się w tę sprawę. Miał tak przy każdej sprawie. Po wąskim, zakurzonym korytarzu, rozświetlanym teraz jedynie lampką komórki, rozsniósł się zapach tytoniu. ~ Najpierw chętnie się dowiem, czemu razem z opętańcem chcieliście roznieść kościół. I czemu w ogóle znalazł się w takim miejscu? Hej! Gdzie z łapskami! ~ Chwycił ją za nadgarstek. |
Natan |
00:50:47
Natan - Uczepili się nas jak rzep psiego ogona czyż nie? - zaśmiał się i szturchnął lekko małą w ramię - ale my sobie ze wszystkim poradzimy. Tutaj nas na pewni nie znajdą. Świetna kryjówka. |
Cathrine |
00:51:16
Cathrine wstała i nagle przytuliła się do Natana. Trzęsła się. Z zimna, ze strachu, od płaczu... |
Natan |
00:52:50
Natan pierw się zawahał lecz po chwili odwzajemnił uścisk. Przytulił mocno małą do siebie i pogłaskał po główce - może zrobimy ognisko? Robiłaś kiedyś? |
Narracja |
00:55:18
Antyterroryści zabezpieczyli wszystkie pomieszczenia w kościele. Nie znaleźli sprawców ani małej dziewczynki. Z opisu księdza wynika, że prawdopodobnie była to ta sama dziewczynka, która jest poszukiwana od kilku dni. Skoro sprawcy zniknęli znaczyło to, że musieli skorzystać z jakiegoś przejścia. Skąd je znali? Wszelkie informacje wysłali do biura i zajęli się dokładnym przeszukiwaniem kościoła w celu znalezienia drogi ucieczki przestępców. |
Cathrine |
00:57:48
Cathrine -Nie. Kilka razy robiliśmy grila w ogrodzie. |
Ivi |
00:59:54
Ivi już trzymała za uchwyt swojej broni i nie chciała puścić. - Mieliśmy przyjemność poznać się już wcześniej, ubzdurał sobie, że go śledzę i chciał mnie wypłoszyć, ale chyba z nerwów nie wytrzymał i strzelił. Reszty łatwo się domyślić. |
Natan |
01:00:01
Natan - Mam zapalniczkę, potrzeba nam jakiś papierów czy materiału - rozejrzał się po magazynie i od razu spostrzegł stertę starych kartonów - puścił dziewczynkę i poszedł je zabrać. Z kilku zrobił miejsca do siedzenia, a resztę podarł na małe kawałki i zrobił z nich stosik, który przemienił w małe ognisko. Wystarczające by się ogrzać. |
Vankirk |
01:02:32
Vankirk olał sprawę broni. Nie potrzebował używać tej na ludzi, a i tak nie należała do niego. Puścił jej dłoń. Zakomenderował: ~ Chodź. Bardziej niż wasze porachunki interesuje mnie, dlaczego opętany był w kościele. Wiesz czego tu szukał? |
Ivi |
01:04:20
Ivi - Trudno powiedzieć. Był tu z tą poszukiwaną dziewczynką, Cathrine, nie wiem czy słyszałeś. Widziałam też jak rozmawiał z księdzem, ten jednak nie wydawał się zadowolony. |
Vankirk |
01:07:43
Vankirk prowadził Ivi schodami w dół i ciemnymi, brudnymi korytarzami, przyprawiającymi o klaustrofobię. Idącej za nim, towarzyszył zapach jego papierosa, skórzanej kurtki i czegoś, co przypominało jałowiec wymieszany z miętą i cynamonem. ~ To i ja sobie z księdzem potem porozmawiam. A co to za przyjemność, o której wspomniałaś? |
Cathrine |
01:09:17
Cathrine przysunęła się do ognia. Mina nie mogła się powstrzymać -To się szybko spali.-skomentowała. O powrocie dziewczynki świadczyło potrząśnięcie głową, jakby się otrząsała z szoku. |
Ivi |
01:10:52
Ivi - To był sarkazm, wolę to podkreślić. Myślę, że limit pytań na dziś wyczerpałeś. Co ty robiłeś w kościele? Nie uwierzę, że na zewnątrz było za zimno, by zapalić. |
Natan |
01:12:47
Natan tylko mruknął. Po cholere ona się tak wtrąca. Przecież nie raz nie dwa coś jarał - dorzucił więcej kartonu. Mieli go pod dostatkiem jak na razie - będę musiał niedługo wyjść i przynieść coś do jedzenia. |
Cathrine |
01:16:48
Cathrine -Mam tu zaczekać? |
Vankirk |
01:17:09
Vankirk zatrzymał się nagle, pozwalając Ivi wpaść na niego, jeśli nie zareagowała na czas. Obrócił się, blokując swoją muskularną posturą, całą drogę. ~ WCIĄŻ ratuję ci dupę, wolę to podkreślić. Będziesz więc współpracować dopóki stąd nie wyjdziesz. Albo wyjdziesz z panami policjantami jeśli wolisz, bo niewątpliwie znajdą cię pierwsi niż ty znajdziesz stąd wyjście. Ponawiam pytanie. |
Natan |
01:18:33
Natan - Na razie zostań przy ognisku i ostrożnie dorzucaj. Jakbyś usłyszała jakiś hałas to czym prędzej się schowaj - dał małej sztylet - nie wahaj się. Kiedy się zjawię zapukam dwa razy. |
Cath |
01:25:35
Cath przyjęła narzędzie. -Dobrze...- to było oczywiste, że w razie czego odda sterowanie Minie. Ona się bardziej znała. |
Ivi |
01:25:40
Ivi zatrzymała się zawczasu. Spojrzała na mężczyznę spode łba. - Podsiadłam go w tramwaju, nadepnęłam na nogę, czy oblałam kawą... Czy to naprawdę jest teraz takie istotne? |
Vankirk: |
01:27:26
Vankirk: ~ Jak masz na imię? |
Natan |
01:28:35
Natan zostawił też swój miecz ale bardzo dobrze go ukrył na wyżej położonej metalowej półce od regału. Wyszedł z magazynu i udał się na poszukiwanie nocnego sklepu spożywczego. Nie mogło to zająć dużo czasu ani nie mogło być specjalnie trudne. Zapiął swój płaszcz i założył kaptur. Upewnił się dwa razy czy plecak dalej spoczywa na jego plecach. Był tam całe szczęście, w tym zamieszaniu moglo dojśc do wszystkiego. |
Vankirk |
01:29:42
Vankirk uznał, że nie ma co kłócić się w tych pieprzonych okolicznościach i równie dobrze może spróbować normalnej rozmowy. |
Ivi |
01:33:27
Ivi wypuściła powietrze przez nos, by nie powtórzyć swojego pytania. - Ivienne. A mój wybawca to...? |
Cathrine |
01:34:50
Cathrine odprowadziła łowcę wzrokiem, po czym przysunęła się jeszcze bardziej do ognia. Siedziała i czekała spokojnie, w ciszy. |
Vankirk: |
01:41:06
Vankirk: Wilke... Ivienne, to jak poznałaś swego koleżkę jest istotne. Jest cholernie niebezpieczny i twoje słowa pomogą go zlokalizować. Nie martw się glinami. Nie wydam cię, bo dla nich nie pracuję. Zresztą po dzisiejszym i tak bym nie miał czego tam szukać. |
Ivi |
01:46:52
Ivi - Przyszedł do mężczyzny, którego uważał za opętanego i chciał z niego wypędzić demona. Może i brzmi to śmiesznie, ale gdy próbowałam go postrzelić... Nawet się nie skrzywił, jakby nie poczuł. A nie miał na sobie żadnej kamizelki, niczego. |
System |
18:10:05
[~Przedmiot~] PatrickLavender płaci 10 sztuk złota za postać Natan |
Natan |
18:11:42
Natan wrócił po około pół godzinie do magazynu. Nim wszedł zapukał głośno dwa razy, żeby zaraz od małej dziewczynki nie zarobił noże. W ręku miał sporej wielkosci reklamówkę, a w nim dwa zestawy z Mc'Donalda, jakieś napoje i słodycze - Święty Mikołaj przyszedł hoł hoł hoł. |
System |
18:12:31
[~Przedmiot~] PatrickLavender płaci 5 sztuk złota za postać Natan |
Catherine |
18:29:27
Catherine wyjrzała najpierw zza skrzyni, a potem wyszła- Cześć. - uśmiechnęła się. - Co przyniosłeś? |
Natan |
19:19:10
Natan - Coś dobrego - wyciągnął Happy Meal. |
Cathrine |
19:25:24
Cathrine -McDonald...?- zdziwiło ją to. Przyzwyczajona była do innych posiłków, no ale narzekać nie zamierzała. |
Natan |
19:29:23
Natan - No nie gadaj, że nigdy nie próbowałaś - podał jej pudełko z zestawem - nie wiedziałem jaka zabawka ci przypadnie do gustu więc wybrałem taką która by mi się spodobała. |
Cathrine |
19:41:56
Cathrine przyjęła jedzenie.-Dziękuję.- Poszła do "ogniska", które podtrzymywała jak go nie było. Usiadła po turecku i otworzyła pudełko. |
Natan |
19:43:38
Natan usiadł obok dziewczynki i dorzucił trochę do ogniska. Potem zaczął zajadać się swoim mega hamburgerem. |
Cathrine |
19:51:08
Cathrine zajęła się jedzeniem |
Natan |
19:58:22
Natan uwinął się ze swoim zestawem w dosłownie 5 minut - i jak? Mam też coś słodkiego jakbyś chciała. |
Cathrine |
20:00:32
Cathrine -Ale ja jeszcze tego nie skończyłam- pokazała swoje pudełko. Jeszcze nim skończyła zainteresowała się zabawką dołączoną do zestawu. |
Natan |
20:00:58
Natan - Mam gust? |
Cath |
20:18:23
Cath popatrzyła na stworka -Fajny. Zabawny. |
Cathrine |
20:26:59
Cathrine pogłaskała zabaweczkę i zamknęła w dłoni, uśmiechając się lekko. Dokończyła jedzenie i odłożyła pudełko na bok. |
Natan |
20:29:43
Natan - Jeśli czujesz się śpiąca to można coś pokombinować - rozejrzał się po magazynie. |
Cathrine |
20:33:47
Cathrine przetarła oko. -Mhm. Wystarczy tylko żeby się czymś przykryć...-wstała i zaczęła się rozglądać. Magazyn nie miał zbyt wiele do zaoferowania. Jakieś prześcieradła, jakieś sztućce... nic dość cennego, by ktokolwiek zawracał sobie głowę zabieraniem tego stąd gdy magazyn przeznaczono do rozbiórki. Mimo to i za tą rozbiórkę nikt się nie zabrał. |
Natan |
20:36:59
Natan - Nie krępuj się, ja tu jeszcze posiedzę - wyjął swoje mp4 i słuchawki. |
Cathrine |
20:38:48
Cathrine poszła w magazyn, znikając Natanowi z oczu. Nagle usłyszał głośny pisk. Cóż, mała otworzyła skrzynię, w której akurat był szczur. A nawet kilka. |
Natan |
20:42:19
Natan przybiegł szybko do małej - co się stało? - po chwili ujrzał co przestraszyło dziewczynkę. Zaśmiał się lekko - Cath słuchaj, idź do ogniska ja ci tam wszystko przyniosę. |
Cathrine |
20:57:22
Cathrine uśmiechnęła się nieśmiało i sięgnęła dłonią do karku jakby się z czegoś tłumaczyła, słysząc śmiech Natana. Co miała poradzić? Przestraszyła się. Chyba normalne. Posłusznie wróciła do ogniska. |
Vankirk |
21:10:55
Vankirk zastanawiał się dlaczego opętaniec wypędzał z kogoś demona. Zazwyczaj te maszkary trzymały się razem. Może teraz był to jakiś prywatny porachunek. "Tym mniej roboty dla mnie", pomyślał. ~ Znasz może imię tego mężczyzny? Tego, do którego strzelałaś. |
Ivi |
21:12:29
Ivi - Odstrzelałam - doprecyzowała. - Przedstawił się jako Natan. Byłam w jego mieszkaniu, ale to straszna dziura, nie polecam. |
Vankirk |
21:13:30
Vankirk pomyślał, że już osobnym tematem było kim jest owa kobieta i dlaczego posiada broń. No cóż. Jako medium widział i czuł, że demonem nie była. A ludzkie porachunki wolał zostawiać policji. ~ A jednak skorzystam. Pamiętasz adres? |
Natan |
21:19:09
Natan przeszukał magazyn. Wszystko było pokryte grubą warstwą kurzu. Znalazł jakieś stare koce. Do najczystszych nie należały ale musiały wystarczyć. Przyniósł je i zrobił z nich posłanie dla siebie i małej - gotowe. |
Cathrine |
21:23:58
Cathrine już praktycznie spała na siedząco, ale zdołał ją obudzić. Spojrzała na przygotowane miejsce. Oczy jej się kleiły, ale ułożyła się na miejscu, które jej przygotował. -Mina, daj mi spokój.-mruknęła w pewnym momencie. Mimo to demon ręką dziewczynki opatulił ją bardziej w koc. |
Natan |
21:34:09
Natan przyglądał się dziewczynce jeszcze chwilę po czym odwrócił się w stronę ogniska i trochę do niego dorzucił. Zastanawiał się, gdzie się udadzą. Stać go było na samolot lecz nie było opcji by wylecieli sobie od tak. To tylko kwestia czasu, kiedy jego podobizny zawisną na tablicach informacyjnych. |
Ivi |
21:35:02
Ivi zastanowiła się chwilę. - W sumie szłam tam za chipem... Ale to chyba było Onion Ave 13. |
Vankirk: |
21:42:57
Vankirk: ~ Dzięki. Czy poza tym, że nie wzruszyła go twoja kulka, zauważyłaś w nim coś jeszcze dziwnego? |
Ivi |
21:52:32
Ivi - Raz dla pokazu oblał się wodą święconą, która dosłownie zaczęła z niego parować... |
Vankirk |
21:55:38
Vankirk mruknął, co zabrzmiało jak warczenie wilka lub niedźwiedzia: ~ Acha... Poza strzelaniem do siebie po kościołach masz może z tym Natanem jakiś biznes? |
Ivi |
21:58:17
Ivi - Z chęcią urwałabym mu głowę osobiście, ale nikt mi za to nie zapłaci chyba. |
Vankirk |
22:12:58
Vankirk poczuł jak jego skórę szczypią leciutko igiełki mrozu, chociaż temperatura powietrza w tunelach się nie zmieniła. Ogarnęło go to samo, co zawsze w takich sytuacjach złe przeczucie. Nie zwyczajnie złe, a raczej poczucie... którego nie dałby rady wytłumaczyć nikomu, kto nie jest medium. Było to coś jak obezwładniająca groza i czyste, niepoparte rozumem, palące pierwotne zło, które nosiły w sobie i roztaczały wokół demony. Uczucie było obezwładniające i napawało przerażeniem... kiedyś. Teraz już do tego przywyknął. |
Vankirk |
22:19:00
Vankirk zwolnił ledwo zauważalnie tempo i lekko unosząc głowę spojrzał w górę. Nic tam nie było oczywiście poza pokrytym pajęcznynami sufitem korytarza. Zmrużył oczy, choć Ivi oczywiście nie mogła tego zobaczyć. Wyczuł coś kilka metrów nad nimi. Podobna aura, choć osłabiona bardzo przez dzielące ich warstwy ziemi i betonu, do tej, którą roztaczał cały ten Natan w kościele. |
Vankirk |
22:27:48
Vankirk postanowił to sprawdzić. Wyjątkowo mu się chciało. Jednak nie zamierzał wciągąć w to dziewczyny. Nie było to dla niej bezpieczne, nawet jeśli miała pistolet i potrafiła go użyć. Cholera! Dla niego nie było bezpieczne obcowanie z duchami czy demonami, choć robił to całe życie. Szedł więc dalej, próbując w pamięci zlokalizować miejsce w mieście, pod którym mogą się znajdować. Z tego co sobie nie przypomniał, nie mogło tam być nic charakterystycznego. Więc i tak musi sprawdzić mapę jak wyjdą. Pierw upewni się, że dziewczyna pójdzie sobie w swoją stronę, daleko od nieswoich spraw. |
Ivi |
22:33:16
Ivi - Cholera, zostawiłam autko pod kościołem. Muszę się do niego dostać. |
Narracja |
22:34:25
Po ponad pół godzinie kluczenia labiryntem Vankirk wyprowadził Ivienne na powierzchnię. Właściwie nie odczuli zbytnio różnicy. Dalej było ciemno i zimno z tym, że teraz do tego wiało, ale powietrze było chociaż bardziej przejrzyste. No i odległe uliczne lampy oświetlały im nieco zarośnięty zaułek między domami. |
Ivi |
22:36:30
Ivi zmarszczyła brwi, rozglądając się. Wyjęła komórkę i włączyła GPSa, by zorientować się jak daleko od kościoła ich wywaliło. |
Vankirk |
22:38:00
Vankirk wreszcie wyrzucił w krzaki spalonego dawno papierosa. Nie pomyślał o tym w kościele, ale jeden znaleziony papieros mógł przecież zostać przyniesiony na bucie komandosa. Kolejny i to w opuszczonych podziemiach, dawałby do myślenia. W razie czego sam ksiądz bez problemu załatwi mu alibi. Zamknął skrzypiącą niemiłosiernie klapę i zwrócił się do Ivi: ~ Twoje auto nie było jedynym stojącym pod kościołem. Teraz raczej nie pozwolą ci go przeparkować. Na twoim miejscu zaczekałbym do jutra |
Ivi |
22:42:15
Ivi - Nie mogę czekać! Jak znudzi im się przeczesywanie budynku to zajmą się samochodami. |
Vankirk |
22:51:07
Vankirk nie wydawał się przejęty wizją aresztowania kobiety. Sama sobie zasłużyła. ~ No tak... Eh... ~ Westchnął bardzo ciężko. Chciał już pozbyć się tej kobiety i problemów, które robiła.~ Zadzwonię do księdza w sprawie tego samochodu. Spróbujemy cię wyczyścić. To za informacje, które mi dałaś. Ale nie obiecuję, że to wyjdzie. |
Ivi |
22:54:34
Ivi - Nie ukrywam, że byłoby super. Mogłabym cię nawet gdzieś podrzucić. |
Vankirk |
23:04:07
Vankirk wybrał numer do księdza Davida. Westchnął na prawdę ciężko. I wcale nie dlatego, że miał ratować dupę zupełnie nieznajomej przestępczyni. Ksiądz David miał do Wilkego słabość. nieprędko to odkrył, gdyż w jego świecie coś takiego po prostu nie chciało zaistnieć. Ale po pewnym czasie i paru zleceniach skojarzył skąd brało się specyficzne zachowanie księdza przy nim. Od tego czasu unikał go jak ognia piekielnego. Tym razem może jednak to się do czegoś przydać. |
Ivi |
23:08:47
Ivi skrzyżowała ręce, chowając dłonie pod pachy. Z ust co chwilę uciekała jej biała mgiełka. Piździło nieźle. Zerkała na Wilkego. Oczywiście co mogła, to zamierzała podsłuchać. |
Vankirk |
23:17:40
Vankirk nim zdążył coś powiedzieć, usłyszał w słuchawce poddenerwowany głos księdza. Jego sam nie wyrażał zbyt wiele emocji, gdy mu odpowiadał. ~ Mhm. Wiem, że była strzelanina. Byłem tam. Tak. Wiesz, że to był opętaniec? Nie, teraz nie mogę o tym rozmawiać. Dwie prośby. Kryj tą dziewczynę. Nieważne dlaczego. Możesz to dla mnie zrobić? Nie wiem, wymyśl, że pożyczyła ci auto. Powiedz, że nie widziałeś twarzy, cokolwiek. Jeśli znajdą w kościele fajkę... to moja. Mhmm. Dzięki. Tak, tak. |
Vankirk |
23:22:19
Vankirk rozłączył się i westchnął, wypuszczając nosem kłęby pary niczym żubr. ~ Nie wiem, czy ksiądz coś załatwi. Twierdzi, że się postara. Ja podaruję sobie wycieczkę po Twoje auto. ~ Wzruszył ramionami i posłał jej z lekka przepraszający wzrok. Potem zajął się lokalizowaniem w telefonie miejsca obecności demona. |
Ivi |
23:25:16
Ivi uniosła brew. Nawet ksiądz jest w tym dziwnym, demoniczno-wierzeniowym kółeczku. Wolała jednak nie dopytywać. - Mhm. No to dzięki w takim razie. Pewnie się już nie zobaczymy. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku, na zaś - rzekła żartobliwie. Odwróciła się, wracając tam skąd właściwie przyszli, jednak tym razem górą. |
Vankirk |
23:41:26
Vankirk był wciąż zajęty swoim telefonem, a jak to typowy facet niebardzo skupiał się na dwóch rzeczach naraz. Przynajmniej kiedy nie było to wymagane. ~ Wesołego ~ mruknął. Po czym zaraz się zorientował, że Ivi odchodzi. ~ Idziesz dać się zaaresztować, czy co? |
Ivi |
23:47:03
Ivi odwróciła się do Wilkego, idąc kilka kroków tyłem. - Zerknę tylko, czy twój ksiądz dał radę. Chcę wiedzieć na czym stoję. |
Data | 14.12.2017 |
Vankirk: |
00:23:26
Vankirk: ~ Ivi, podaj mi jeszcze swój numer. Jak masz mieć problemy z policją, warto by twoja wersja zgadzała się z tym co powie ksiądz. |
Ivi |
00:26:36
Ivi - Miałeś tyle czasu na spacerze, już się bałam, że nigdy nie zapytasz - rzuciła z uśmieszkiem. Podeszła do niego, wyciągając rękę po komórkę. Sama szybciej wpisze numer. |
Vankirk |
00:28:44
Vankirk z ciężkim spojrzeniem wcisnął jej nieco zbyt silnie telefon w dłoń. Nie podrywał jej i miał nadzieję, że sobie tego nie ubzdurała. Potem i tak planował numer skasować. Nie potrzebuje przechowywać dowodów na znajomość z wątpliwie legalną posiadaczką broni. |
Ivi |
00:32:16
Ivi sobie tylko żartowała. Wpisała swój numer, oddając mu telefon. Oczywiście z małą niespodzianką. |
Narracja |
00:47:53
Mężczyzna nie miał jak zobaczyć niespodzianki. Dowie się w swoim czasie. |
Data | 17.12.2017 |
Wilke: |
21:21:02
Wilke: ~ Super ~ mruknął tonem, który bardziej mówi: nareszcie się od ciebie uwolniłem. ~ Jak się czegoś dowiem, to wyślę smsa z wersją od księdza, której lepiej się trzymaj. Do tego czasu nie ładuj się w kłopoty. ~ Potem... to już nie była jego sprawa. Odszedł w kierunku innym, niż pokazywał mu gps, żeby najpierw upewnić się, że dziewczyna go nie śledzi. |
Ivi |
21:22:51
Ivi wróciła na parking przed kościołem, upewniając się, że jej autko jest bezpieczne i nieskalane policyjną biurokracją. |
Catherine |
21:26:50
Catherine spała dość niespokojnie. Wierciła się mamrocząc coś. |
Wilke |
21:44:53
Wilke zyskał pewność, że nie jest śledzony i wtedy dopiero zadzwonił ponownie do księdza. Zaczekał aż skryje się on gdzieś, gdzie nikt ze służb nie usłyszy jego rozmowy i dopytał księdza odnośnie jego wersji. Potem wysłał smsa Ivi: ,,Jesteś znajomą rodziny księdza Davida Abbey. Pożyczyłaś mu samochód. Nie było Cię dziś w kościele." |
Wilke |
21:46:15
Wilke po chwili wysłał kolejnego smsa: ,,Zapamiętaj informacje i skasuj wszystkie wiadomości ode mnie." |
Ivi |
21:52:28
Ivi drugi sms lekko zirytował. No kim on jest, by ją pouczać. Skasowała smsy. |
Wilke |
21:57:25
Wilke udał się po tym w stronę magazynu wskazanego mu przez gps, licząc na to, że Ivi jest na tyle bystra, że go posłucha i nie wpakuje też księdza w kłopoty. Jeszcze nim dobrnął do magazynu znów to poczuł. Groza pełzająca mu po całym ciele, jak mróz stojącemu nago w śniegu. Znajome uczucie, zło konieczne wpisane w jego egzystencję. Nieraz zastanawiał się, czy to dar czy przekleństwo od Boga. Wszedł cicho do magazynu. |
Narracja |
22:00:06
Do Ivi podszedł pobliski członek ekipy stróżującej. Broń miał opuszczoną, ale trzymał ją w dłoniach w pogotowiu. ~ Tu nie wolno przebywać cywilom, proszę się wycofać. |
Narracja |
22:04:21
W magazynie na pierwszy rzut oka nikogo nie było, ale spomiędzy skrzyń nieco z boku wydobywało się światło. Nieduży kopczyk papieru palił się na betonowej podłodze. Obok niego dziewczynka spała na kocu i przykryta innym, a po przeciwnej stronie na podobnie zrobionym posłaniu siedział mężczyzna że słuchawkami w uszach. |
Ivi |
22:05:36
Ivi - Co się stało? Przyszłam tylko odzyskać samochód. |
Wilke |
22:10:19
Wilke nie musiał widzieć gdzie jest demon, wyczuwał jego wibrującą energię. I choć całe miejsce było już nią przesycone, wiedział skąd dochodziło jej największe natężenie. Gdy ruszył tam, naraz spostrzegł łunę światła wydobywającą się spomiędzy pozostawionych skrzyń. Stąpał bardzo cicho, jak na tak wielkiego mężczyznę. Choć domyślał się, że demon wyczuje go podobnie jak on jego, nim się doń zbliży. W końcu emitował mocną energię, musiał być potężny. |
Wilke |
22:12:03
Wilke dobrnął do ogniska, nie zaatakowany, a to był już jakiś wyczyn. Nie wiedział jednak jak długo pozostanie bez szwanku, zwłaszcza ze swoim przyjaznym nastawieniem: ~ No no, demon niańka jestem pod wrażeniem. |
Komandos: |
22:14:10
Komandos: ~ Samochód nie może być teraz przeparkowany. Miała tu miejsce strzelanina. Musimy go spisać do raportu. Mogę zobaczyć pani dokumenty? |
Catherine |
22:14:29
Catherine drgnęła i podniosła głowę. Zaraz usiadła gwałtownie, czego już Natan nie mógł nie zauważyć i zaczęła się odsuwać - Kim Pan jest? |
Ivi |
22:16:36
Ivi - Ale... Co się stało? Czy Davidowi nic nie jest? Księdzu Dawidowi? To jemu pożyczyłam samochód. |
Strona 2 z 28 |
[ Wpisy: ] | Poprzednia 1, 2, 3, ... ... 26, 27, 28, Następna |